Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Najwa¿niejszym problemem, którego nie uda³o siê rozwi±zaæ po transformacji ustrojowej w Polsce, jest archaiczna struktura uczelni i szybkie starzenie siê kadry naukowej.

Doktorki z policjantami, doktorzy z pielÊgniarkami

Adam Proñ

Przed odpowiedzi± na pytanie redakcji opiszê krótko, jak wygl±da³a organizacja nauki zanim nast±pi³y reformy na pocz±tku lat 90. ubieg³ego stulecia i dlaczego nale¿a³o j± radykalnie zmieniæ.

Nauka socjalistyczna

W zamierzch³ych czasach PRL dotacje na dzia³alno¶æ naukow± rozdzielane by³y w ramach tzw. centralnych programów badañ podstawowych (CPBP) lub centralnych programów badawczo rozwojowych (CPBR). Koordynatorzy takich programów mieli bardzo du¿± w³adzê i od ich wy³±cznej decyzji zale¿a³o nie tylko przyznanie dotacji, ale równie¿ jej wysoko¶æ. W dziedzinie nauki, któr± reprezentujê, by³y dwa takie programy. Ich koordynatorzy byli g³êboko przekonani o swojej wy¿szo¶ci naukowej nad innymi uczestnikami programu i w zwi±zku z tym przyznawali naukowcom ze swego otoczenia znacznie wy¿sze subwencje ni¿ innym. Wystarczy powiedzieæ, ¿e mój pierwszy, „socjalistyczny” jeszcze grant by³ 11-krotnie ni¿szy ni¿ grant przyznany najbli¿szemu wspó³pracownikowi koordynatora. Mówi±c eufemistycznie, obaj panowie koordynatorzy nie przepadali za sob± i odmowa przyznania dotacji przez jednego z nich by³a sporym atutem w staraniach o grant u drugiego. Ze wzglêdu na niewymienialno¶æ z³otówki, pieni±dze otrzymane w ramach tych dotacji mia³y bardzo ograniczon± warto¶æ – nie mo¿na by³o za nie kupiæ aparatury produkowanej w krajach zachodnich, a tylko tê wytwarzan± w tzw. demoludach, a i to po d³ugim oczekiwaniu, bo popyt przewy¿sza³ poda¿. Ten brak dostêpu do nowoczesnych ¶rodków badawczych bardzo utrudnia³ rozwój nauki w Polsce.

W owym czasie sporo aparatury konstruowano na miejscu. W ka¿dej instytucji naukowej zatrudnieni byli wiêc pracownicy techniczni: mechanicy, dmuchacze szk³a, tokarze, technicy elektronicy i inni. Poniewa¿ rynek pracy by³ wówczas rynkiem pracownika, a nie pracodawcy, specjali¶ci ci uwa¿ali, ¿e kiepska pensja uczelniana zobowi±zuje ich jedynie do obecno¶ci w miejscu zatrudnienia, a podjêcie jakiejkolwiek czynno¶ci zwi±zanej z prac± powinno byæ op³acane dodatkowo. Do tego m.in. s³u¿y³ fundusz honorariów w dotacjach z CPBP i CPBR. Nierzadko warunkiem wstêpnym negocjacji finansowych by³o przyniesienie, jako podarunku, pó³litrowej butelki spirytusu laboratoryjnego (azeotrop, cz.d.a.). Tak wiêc aktywno¶æ badawcza pracowników naukowych w PRL powodowa³a wzrost alkoholizmu u personelu pomocniczego.

Ze wzglêdu na przestarza³e wyposa¿enie laboratoryjne, du¿e obci±¿enia dydaktyczne (270 godzin rocznie dla adiunktów i asystentów) oraz dosyæ trudne ¿ycie codzienne, prowadzenie badañ naukowych w PRL wymaga³o sporego samozaparcia.

Mimo tej ogólnej mizerii, naukowcy polscy i tak byli w lepszej sytuacji ni¿ ich koledzy z pozosta³ych „demoludów” i z ZSRR. Wynika³o to ze stosunkowo liberalnej polityki wyjazdowej w latach 1980-81 i potem, pocz±wszy od 1983 r. Uzyskanie posady postdoca czy nawet visiting professora w krajach zachodnich by³o dosyæ proste. Rosja – pó¼niejszy najwiêkszy eksporter pracowników naukowych – by³a jeszcze krajem zamkniêtym, niezezwalaj±cym na wyjazdy. Konkurencja z innych „demoludów” by³a znikoma. Wielu moich kolegów wyje¿d¿a³o periodycznie za granicê na d³u¿sze lub krótsze kontrakty, nierzadko wzbogacaj±c swój dorobek naukowy o artyku³y w najbardziej presti¿owych periodykach. Powrót z zagranicy wi±za³ siê z konieczno¶ci± zapewnienia sobie warsztatu pracy w Polsce do czasu nastêpnego wyjazdu. W tym w³a¶nie okresie moja dalsza rodzina zaczê³a mnie uwa¿aæ za ekscentryka, gdy ¿ona, zapytana, co przywióz³ jej m±¿ z zagranicy, odpowiedzia³a: „20 teflonowych kranów pró¿niowych, z³±czki metal szk³o, smary pró¿niowe, 5 kg proszku do prania i 4 kg kawy w paczkach na upominki dla lekarzy i urzêdników, wiêcej siê nie zmie¶ci³o”. Naukowcy zachodni chêtnie dzielili siê swoim dobrem z biedniejszymi polskimi kolegami. Kiedy¶ przywie¼li mi w prezencie bardzo dobry rejestrator X Y – urz±dzenie powszechnie wówczas stosowane.

Zmniejszanie dystansu

W ¶wietle powy¿szych rozwa¿añ jednym z pozytywnych skutków przemiany ustrojowej by³a radykalna modernizacja czê¶ci laboratoriów w polskich instytucjach naukowych, mo¿liwa dziêki wzrostowi gospodarczemu i wprowadzeniu wymienialno¶ci z³otówki. Towarzyszy³o temu znacz±ce zmniejszenie zatrudnienia w¶ród pracowników pomocniczych. Wa¿nym dla rozwoju nauki krokiem by³o równie¿ stworzenie konkursowego systemu oceny projektów badawczych, który zast±pi³ dawne programy CPBP i CPBR. Zajmuj±cy siê tym Komitet Badañ Naukowych, mimo ¿e czêsto krytykowany, racjonalniej przydziela³ fundusze na badania ni¿ „mandaryni” zarz±dzaj±cy programami badawczymi w czasach PRL. Poddawany nieustannym przemianom i reformom KBN przesta³ w koñcu istnieæ, ale konkursowo¶æ przydzia³u grantów zosta³a utrzymana. Innym czynnikiem sprzyjaj±cym podniesieniu jako¶ci badañ naukowych by³a sprawna informatyzacja bibliotek i stworzenie ³atwego dostêpu do wiêkszo¶ci licz±cych siê periodyków naukowych. Moja biblioteka w Agencji ds. Energii Atomowej w Grenoble ci±gle jeszcze jest lepsza od biblioteki Politechniki Warszawskiej, ale z ka¿dym rokiem ten dystans siê zmniejsza.

Na efekty nie trzeba by³o d³ugo czekaæ. Jak pokazuj± wska¼niki scjentometryczne, po zmianie ustroju politycznego w Polsce w 1989 r. nast±pi³ krótki okres stagnacji, po czym znaczenie polskiej nauki w ¶wiecie zaczê³o powoli rosn±æ, mimo ¿e w wyniku procesów globalizacyjnych konkurencja sta³a siê silniejsza. Nie by³ to wzrost tak spektakularny, jak w przypadku liderów ¶wiatowego wzrostu, czyli Chin, Brazylii czy Turcji, nale¿y jednak pamiêtaæ, ¿e wymienione tutaj kraje do „wy¶cigu” naukowego startowa³y z ni¿szego poziomu i chocia¿ Polskê szybko goni±, to jeszcze jej nie dogoni³y.

Starzy i niemobilni

Najwa¿niejszym problemem, którego nie uda³o siê rozwi±zaæ po transformacji ustrojowej w Polsce, jest archaiczna struktura uczelni i szybkie starzenie siê kadry naukowej. Bardzo trudna jest te¿ sytuacja m³odych naukowców koñcz±cych doktorat. Posad w uczelni nie starcza nawet dla ma³ego ich u³amka. Co wiêcej, szansa na zatrudnienie po obronie pracy doktorskiej mniej zale¿y od jako¶ci doktoratu, a wiêcej od wp³ywów promotora w lokalnym ¶rodowisku naukowym. Je¶li z kolei m³ody doktor wyjedzie na sta¿ podoktorski za granicê nie maj±c „zaklepanego” etatu w uczelni, to jego szanse na podjêcie pracy naukowej po powrocie malej± prawie do zera, bo w polskim przemy¶le laboratoria badawcze praktycznie nie istniej±. Tylko dwóch z moich dawnych polskich doktorantów pracuje w przemy¶le, w¶ród moich dawnych francuskich doktorantów tylko dwóch nie pracuje w przemy¶le.

W wielu polskich uczelniach nie przywi±zuje siê nale¿ytej wagi do opieki nad wybitnie zdolnymi studentami, których – statystycznie – w ka¿dym roczniku jest oko³o 5 proc. Oczywi¶cie przeprowadzenie przez doktorat i zatrudnienie bezpo¶rednio po nim wszystkich wybitnych studentów nie jest mo¿liwe, zastanawia jednak prawie ca³kowity brak zainteresowania przyjêciem do pracy wybitnych absolwentów, którzy po opuszczeniu macierzystej uczelni osi±gnêli spektakularne sukcesy w innych o¶rodkach naukowych w kraju lub za granic±. Pojawia siê tutaj problem mobilno¶ci kadry naukowej, która w Polsce prawie nie istnieje, choæby z tego powodu, ¿e zasiedzia³e ¶rodowiska ³atwo akceptuj± obcych tylko na poziomie studiów doktoranckich.

W podejmowanych próbach bardziej intensywnej wymiany kadry naukowej pozytywn± rolê spe³nia Fundacja na rzecz Nauki Polskiej, która stworzy³a szereg programów promuj±cych m³odych pracowników nauki i sprzyjaj±cych mobilno¶ci kadry. Je¶li chodzi o to ostatnie, to efekty na razie nie s± wielkie, mimo wysi³ków Fundacji. Jest to jednak po czê¶ci wina m³odej generacji naukowców. W tym pokoleniu m³odzi doktorzy najczê¶ciej wybieraj± za ¿ony lub towarzyszki ¿ycia m³ode doktorki o tej samej lub zbli¿onej specjalno¶ci i równie rozbudzonych ambicjach zawodowych. Znalezienie dwóch posad dla ambitnych naukowców o podobnej specjalno¶ci jest trudne, nawet w du¿ych o¶rodkach uniwersyteckich. Dlatego najlepiej by³oby, gdyby m³odzi ambitni doktorzy ¿enili siê z pielêgniarkami, a m³ode doktorki z policjantami, bo na takich pracowników jest wszêdzie zapotrzebowanie. Proponujê wiêc, aby prezesi Fundacji, profesorowie ¯ylicz i Bolecki, organizowali naprzemiennie, w siedzibie Fundacji, wieczorki zapoznawcze pomiêdzy zdolnymi doktorantkami i policjantami oraz obiecuj±cymi doktorantami i pielêgniarkami. Akcja ta na pewno poprawi mobilno¶æ przysz³ej kadry naukowej, co przecie¿ jest jednym z celów Fundacji.

Prof. dr hab. in¿. Adam Proñ, chemik i fizykochemik polimerów, jest pracownikiem Komisariatu ds. Energii Atomowej w Grenoble oraz Katedry Chemii i Technologii Polimerów Politechniki Warszawskiej.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje