Pani minister Barbara Kudrycka w ramach Pakietu dla studenta proponuje doprecyzowanie katalogu tego, za co uczelnia nie mo¿e legalnie pobieraæ op³at. W pewnym stopniu jest to realizacja postulatu Parlamentu Studentów RP, walcz±cego o „prohibicjê op³at dodatkowych”, np. za egzaminy poprawkowe. Generalnie jednak problem tego, za co uczelnia mo¿e „kasowaæ ekstra”, jest lustrzanym odbiciem pytania: co sk³ada siê na „studia” op³acane przez studenta lub podatnika „w standardzie”? Czy zawiera siê w nim op³ata za obozy realizowane w ramach praktyk kierunków turystyczno sportowych, czy obejmuje on egzaminy jêzykowe, ubezpieczenie lub odzie¿ ochronn±, bez których niemo¿liwe s± zajêcia w klinikach na kierunkach medycznych? Tak¿e drogie podrêczniki, rekomendowane jako niezbêdne przez wyk³adowców, mog± sk³oniæ studenta do postawienia pytania: za co w³a¶ciwie p³acê? albo: co w³a¶ciwie mam bezp³atnie?
Czas siê zmierzyæ doktrynalnie i generalnie z problemem relacji student – uczelnia w wymiarze finansowym. Dalsze uciekanie w skomplikowane konstrukcje zaciemnia to, co ju¿ dla wszystkich jest jasne: studia nigdy nie by³y, nie s± i nie bêd± „darmowym obiadem”. Zabiegi o to, ile z rachunku uda siê przerzuciæ na podatnika lub ukryæ przed kandydatem na studia, pozwalaj± im mo¿e zrozumieæ legislacyjnie zmienione znaczenie s³owa „bezp³atne”, ale czy o takie „przysporzenie dydaktyczne” tu chodzi? Skoro i tak 2/3 studentów p³aci „za wszystko”, a tylko 1/3 ma szansê jedynie na nieodp³atne zajêcia (pod warunkiem, ¿e nie s± np. powtarzane ani ponadplanowe), to mo¿e czas siê skupiæ na cywilizowaniu regu³ ustalania odp³atno¶ci w sposób maksymalizuj±cy efektywno¶æ, oparty na konkurencyjno¶ci i swobodzie umów. Osi±gn±æ to mo¿na poprzez „cywilnienie/cywilizowanie” relacji student – uczelnia.
Od wieków relacja student – uczelnia mia³a cechy zale¿no¶ci wertykalnej. Krytycy nazywali j± „parafeudaln±”, apologeci mówili o „mistrzu i uczniu”. Poniewa¿ przekazywanie wiedzy zazwyczaj oznacza³o udostêpnienie recepty na sukces i awans spo³eczny, to we wznios³± w d±¿eniu ku prawdzie wspólnotê uczonych i ucz±cych wkrada³y siê prozaiczne elementy gry spo³eczno ekonomicznej. Z jednej strony nauczaj±cy ¿±dali od studentów op³at za ow± receptê, z drugiej za¶, d³ugofalowo, nie mieli interesu w szybkim usamodzielnianiu siê nauczanych, jako potencjalnych konkurentów. To rodzi³o swoiste napiêcie miêdzypokoleniowe. Wspó³cze¶nie dosz³o tu generowanie „popytu na dyplomy” poprzez umiejêtnie rozpowszechniane przekonania, ¿e studia same w sobie oznaczaj± awans spo³eczno ekonomiczny, wzmacniane wymogami prawa warunkuj±cego zatrudnienie, zw³aszcza w sferze publicznej. To generowa³o masowy popyt na „sprzedawan±” wiedzê albo tylko na jej certyfikat.
Je¶li wiêc po stronie poda¿y dzia³a³y ograniczenia prawne (minima kadrowe, standardy kszta³cenia itp.), to „cena” wykszta³cenia wzrasta³a. Mimo tej wyj¶ciowej nierównowagi, stopniowo zmniejszaj±cy siê popyt, malej±ca liczba studentów o rosn±cej ¶wiadomo¶ci spowodowa³y, ¿e pytania o jako¶æ i cenê „towaru” (którym w zale¿no¶ci od przypadku jest odpowiednio: bardziej dyplom lub bardziej wiedza) pada³y ze strony studenta klienta coraz czê¶ciej. I to pomimo lub nawet wbrew deklaracjom o wyj±tkowo¶ci relacji student – uczelnia czy zapewnieniom o jej nieredukowalno¶ci do merkantylnego wymiaru.
W miarê wzrostu roli pañstwa w sektorze edukacji wy¿szej relacja student – uczelnia przybra³a formê administracyjnoprawn±, tj. – znacznie upraszczaj±c – tak±, w której student podlega uczelnianym aktom ogólnym (np. regulaminy) i jednostkowym (np. decyzje). Wraz z rozwojem gwarancji procesowych w postêpowaniu administracyjnym, tak¿e w tym sektorze pojawi³y siê tryby odwo³awcze, np. przy rekrutacji i skre¶leniach (art. 89 i 93 ustawy z 1982 r. o szkolnictwie wy¿szym, zachowane w art. 141 i art. 148 ustawy z 1990 r. o szkolnictwie wy¿szym).
Z czasem nast±pi³a doktrynalna adaptacja na potrzeby uczelni teorii zak³adu administracyjnego i tzw. w³adztwa zak³adowego, której istot± sta³o siê podleganie, bez mo¿liwo¶ci negocjacji, przepisom wydawanym w ramach uczelni (art. 143 ustawy z 1990: Prawa i obowi±zki studenta zwi±zane z tokiem studiów okre¶la regulamin studiów). W koñcu przyznano, ¿e do decyzji w indywidualnych sprawach studenckich stosuje siê KPA (art. 161 ustawy z 1990 r.) i wersja ta „obroni³a siê” w ustawie z 2005 r. Prawo o szkolnictwie wy¿szym (zwanej dalej: PSW).
Powróæmy wiêc do „ceny”, zwanej potocznie „czesnym”. Pocz±tkowo i w duchu tradycji relacji administracyjnoprawnej okre¶lano j± jednostronnie odpowiednim zarz±dzeniem w³adz uczelni, wydanym na podstawie prawa powszechnie obowi±zuj±cego.
Zmiany gospodarczo spo³eczne, uwzglêdnione w ustawie z 1990 r., dopuszcza³y uzyskiwanie przez uczelnie ¶rodków finansowych z op³at za zajêcia dydaktyczne. Zasady i tryb uzyskiwania przez uczelniê pañstwow± wp³ywów z tego tytu³u okre¶lono rozporz±dzeniem Rady Ministrów, które stanowi³o, ¿e „Rodzaje zajêæ, za które s± pobierane op³aty oraz ich wysoko¶æ ustala rektor”. Ju¿ w latach 90. klienci studenci skar¿yli siê, ¿e uczelnie arbitralnie okre¶laj± i podwy¿szaj± wysoko¶æ op³at nie pytaj±c ich o zdanie, co w sytuacji p³acenia z w³asnej kieszeni i bez wiêkszego wp³ywu na jako¶æ „towaru” budzi³o naturalny opór. Uczelnie jednak broni³y mo¿liwo¶ci jednostronnego narzucania wysoko¶ci op³at, uzasadniaj±c to w³a¶nie administracyjnoprawnym charakterem relacji student – uczelnia czy podbudowuj±c teori± „zak³adu administracyjnego”.
Wreszcie po 2000 r. skala niezadowolenia studentów powodowanego wysoko¶ci± arbitralnie ¿±danych przez uczelnie op³at, sugerowanie braku ich zwi±zku z ponoszonymi kosztami, nacisk mediów i organizacji studenckich wytworzy³y ¶wiadomo¶æ niezbêdno¶ci zmian. Wskazaniem ich kierunku sta³y siê umowy stosowane ju¿ miêdzy studentem a uczelni± w sektorze prywatnym. Wsparcie tego kierunku przynios³y orzeczenia s±dów potwierdzaj±ce, ¿e cywilnoprawne elementy w relacji student – uczelnia istniej± tak¿e w przypadku uczelni pañstwowych, je¿eli student p³aci za studia. Upowszechnia³o siê zrozumienie, ¿e od ustalenia wysoko¶ci op³at przez rektora do zwi±zania nimi studenta droga daleka, a jedynym sposobem jej cywilizowanego pokonania jest umowa.
Wreszcie ministerstwo, przy opozycji reprezentacji rektorów, popar³o wniosek Parlamentu Studentów RP o powszechn± obligatoryjno¶æ pisemnych umów student – uczelnia. W konsekwencji, po piêtnastu latach sporu o charakter relacji student – uczelnia, ustawodawca przes±dzi³ jej niebagatelny wymiar cywilnoprawny, stwierdzaj±c w art. 160 ust. 3 PSW, ¿e „Warunki odp³atno¶ci za studia okre¶la umowa zawarta miêdzy uczelni± a studentem w formie pisemnej”, a w art. 99 ust. 1 PSW mówi±c wprost o op³atach za us³ugi. Tê rewolucyjn± dla uczelni pañstwowych zmianê podano jednak w ewolucyjnej formie, odraczaj±c jej wej¶cie w ¿ycie, zawê¿aj±c stosowanie do nowo przyjêtych studentów oraz sugeruj±c, ¿e umowa dotyczy tylko odp³atno¶ci sensu stricto.
Wielu od razu zrozumia³o, ¿e nic ju¿ nie bêdzie tak, jak dawniej. Kontrole UOKiK, klauzule niedozwolone, a przede wszystkim ryzyko odpowiedzialno¶ci cywilnoprawnej stawia³y instytucje oparte na administracyjnoprawnym, zak³adowym „samow³adztwie” w nowych warunkach. Dodatkowo studenci zaczêli pytaæ, co to znaczy „warunki odp³atno¶ci”. Czy to tylko „ile”, czy mo¿e tak¿e „za co”? A je¶li tak¿e „za co”, to czy w umowie mo¿na okre¶laæ to, co dotychczas zawiera³y regulaminy, plany i programy studiów, np.: tok, organizacjê, czas i program studiów oraz warunki odp³atno¶ci za us³ugi edukacyjne?
Analizuj±c do¶wiadczenia dwóch lat funkcjonowania art. 160 ust. 3 PSW, Parlament Studentów RP stwierdzi³, ¿e „relacja student – uczelnia wydaje siê ewoluowaæ w kierunku pog³êbiania jej kontraktyzacji, a postulowane wprowadzenie powszechnej wspó³/odp³atno¶ci raczej wzmocni te tendencje (...) W³a¶nie z powodu nieefektywno¶ci administracyjnoprawnej ¶cie¿ki egzekwowania studenckich interesów nastêpuje przeniesienie ciê¿aru okre¶lania relacji student – uczelnia na rzecz szczegó³owej umowy” (materia³y na XIV Krajow± Konferencjê Tematyczn± PSRP dostêpne na www.psrp.org.pl). Id±c tym tropem rzecznik praw studenta postuluje, a Parlament Studentów RP wnioskuje, by umowy „dotyczy³y tak¿e studentów, za których studia p³aci podatnik”.
Czy otworzyli¶my wiêc puszkê Pandory? A mo¿e jedynie trudno nam postawiæ „kropkê nad i”?
Zdaniem wielu, wielowymiarow± dzia³alno¶æ uczelni trudno opisaæ za pomoc± umowy, a relacje profesor – student nie s± relacjami biznesowymi. Ponadto – jak stwierdzi³ przewodnicz±cy KRASP w pi¶mie do ministra w grudniu 2007 – „niektóre klauzule zakazane wprowadzone przez Urz±d [Ochrony Konkurencji i Konsumenta] nie s± dostosowane do specyfiki uczelni”. Z drugiej strony, zdaniem Parlamentu Studentów RP, umowy stanowi± „wewn±trzsystemowy motywator prokonsumenckich zmian, a czêsto jedyny dowód tego, co deklarowa³a uczelnia studentowi w zamian za spore pieni±dze od niego pobierane. Umowy utrudniaj± oszukañcze praktyki nieuczciwym uczelniom (dowolne zmienianie op³at i listy przedmiotów w trakcie studiów, likwidowanie kierunków bez mo¿liwo¶ci ich ukoñczenia, przerzucanie zajêæ do odleg³ych pomieszczeñ)”. Obie strony maj± wiêc swoje uzasadnione racje i zapewne nowelizacja PSW stanie siê p³aszczyzn± ich forsowania.
Czy jednak wybór bêdzie jedynie wynikiem sporu „paternalistów” z „klientystami” lub „etatystów” z „rynkowcami”? A mo¿e wszystkim nam ju¿ ciê¿ko z dualizmem prawnym relacji student – uczelnia? Zwa¿my, ¿e przenikanie siê regulacji z umowy z przepisami ustaw, rozporz±dzeñ i regulaminów wywo³uje zawrót g³owy, nie tylko u studentów.
Najprostszym przyk³adem jest sytuacja, w której uczelnia w umowie zobowi±zuje siê do kszta³cenia wg specyfikacji, która np. w ¶wietle pó¼niejszego rozporz±dzenia ministra staje siê niemo¿liwa do legalnej realizacji, bo zmieni³y siê wymagane standardy kszta³cenia, dane studia nie koñcz± siê ju¿ okre¶lonym tytu³em albo uczelnia traci kadrê czy pozwolenie. Jednak zamiast odbudowaæ kadrê lub wywrzeæ nacisk na zmianê prawa, uczelnie t³umacz± studentom niemo¿no¶æ realizacji umowy „win± ministerstwa”.
Bardziej skomplikowane przypadki dotycz± studentów, którzy nie zd±¿yli ukoñczyæ kierunku z w³asn± grup± wiekow±, np. z powodu urlopu, powtarzania roku lub innych regulaminowo dopuszczalnych przes³anek. Jednak czêsto uczelnia nie widzi powodu, by dla kilku „opó¼nionych” oferowaæ tryb, z jakiego ci studenci „wypadli”, próbuj±c ich przenie¶æ, a nawet skre¶liæ. Studenci za¶ domagaj± siê wywi±zania z umowy, tj. oferowania mo¿liwo¶ci studiowania w trybie, jaki rozpoczêli i za jaki zap³acili przed laty.
Dodatkowo, w umowach wielu uczelni, z powodu ¼le rozumianej ostro¿no¶ci procesowej albo niewiedzy jej prawników, pojawiaj± siê przes³anki skre¶lenia sformu³owane inaczej ni¿ w ustawie. Nastêpnie, chyba z wygody lub dla ominiêcia wymagañ ustawy, to one wpisywane s± w administracyjnoprawne decyzje o skre¶leniu. Pojawia siê wiêc pytanie, czy mo¿liwe jest skre¶lenie na podstawie przes³anek z umowy, jako wynik jej rozwi±zania, czy musi zaj¶æ ustawowo wymagana przes³anka, np. rezygnacja? Albo czy nawet w wypadku skre¶lenia z mocy ustawy mo¿e istnieæ obowi±zek dalszego ¶wiadczenia us³ugi (studiów) na podstawie przepisów umowy nieuwzglêdniaj±cych ustawowych warunków skre¶lenia jako przes³anek jej wyga¶niêcia/rozwi±zania?
Inny przyk³ad tego samego problemu to uniemo¿liwianie przyst±pienia do egzaminów lub przed³u¿enia wa¿no¶ci legitymacji studentowi maj±cemu zaleg³o¶ci w op³atach, przy braku podstawy administracyjnoprawnej, jedynie na podstawie upowa¿nienia zawartego w umowie. Czêste s± tak¿e przypadki, w których co prawda wysoko¶æ poszczególnych op³at, np. za powtarzanie zajêæ, jest regulowana w umowach, ale ju¿ przes³anki powoduj±ce konieczno¶æ ich uiszczania, np. powtarzanie zajêæ z powodu ich niezaliczenia do danego terminu (bywa, ¿e skróconego jednostronn± decyzj± uczelni), ujmowane s± w regulaminach studiów.
I na koniec: czy uczelnia mo¿e nie realizowaæ regulaminowego prawa do nauki, np. odmawiaæ wstêpu na zajêcia studentowi zalegaj±cemu z op³atami za studia, je¶li nie ma ku takim „represjom” podstawy w umowie?
Przyk³ady mo¿na by mno¿yæ, zbli¿aj±c siê do wniosku, i¿ wêze³ z przeplatania siê przes³anek i skutków administracyjnoprawnej i cywilnoprawnej metody regulacji relacji student – uczelnia czeka na przeciêcie.
Dokonuj±c wyboru podstawowego modelu relacji student – uczelnia, warto rozwa¿yæ kierunkowo i w przybli¿eniu konsekwencje obu opcji.
Pierwsza to prymat regu³ administracyjnoprawnych: wycofujemy obowi±zkowe umowy lub znacznie ograniczamy ich zakres obowi±zywania zakazami lub limitami. Zasady, a mo¿e i kwoty odp³atno¶ci za studia w uczelniach publicznych ustala minister, w duchu odpowiedzialno¶ci politycznej za koszty i jako¶æ studiów w uczelniach finansowanych z bud¿etu pañstwa. Pamiêtajmy jednak, ¿e je¶li z konstrukcji prawnej takiego rozwi±zania nie bêdzie jednoznacznie wynika³o, ¿e wi±¿e ono nie tylko uczelnie, zabraniaj±c im pobieraæ op³at wy¿szych ni¿ okre¶lone w rozporz±dzeniu maksimum, ale tak¿e studentów – jako zobowi±zanych z chwil± przyjêcia na uczelniê do ich uiszczania, to jedynie pog³êbimy obecny zamêt. Dzi¶ mo¿na bowiem studenta przyj±æ, a gdy nastêpnie odmówi on podpisania umowy albo po jej podpisaniu nie zgodzi siê na podwy¿kê – brak podstawy do skre¶lenia za niewniesienie op³at. Ponadto z regulacji administracyjnoprawnej nie wynika dowolno¶æ kszta³towania relacji student – uczelnia przez jej w³adze, a ju¿ na pewno nie chroni przed s±dowymi pora¿kami. Jak bowiem czytamy w wyroku Wojewódzkiego S±du Administracyjnego w Gliwicach z 19 marca 2007, IV SA/Gl 484/06: dowolne zmienianie zasad wynikaj±cych z regulaminu (pomocy materialnej) uznane zosta³o za sprzeczne z zasad± lex retro non agit.
Wystarczy poczekaæ, a¿ upowszechnienie siê tej wiedzy sprawi, ¿e uczelnie zaleje fala skarg do s±dów administracyjnych na decyzje oparte na regulaminach zmienianych z naruszeniem tej zasady, a po niekorzystnych wyrokach WSA droga do odszkodowañ cywilnoprawnych jest dla studenta relatywnie prosta.
Drugi kierunek oparty jest na przeciwstawnych za³o¿eniach i w parafuturystycznym ujêciu móg³by wygl±daæ tak: konsekwentnie utrzymujemy zasadê swobody umów (w uczelniach niepublicznych nie zakazujemy swobodnego okre¶lania, za co student p³aci), rozszerzaj±c j± formalnie (bo faktycznie ju¿ prawie tak jest, o czym ni¿ej) na uczelnie publiczne i wszystkie formy studiów. Przyznaj±c uczelniom prawo samodzielnego okre¶lania op³at za studia i regu³ ich prowadzenia, stopniowo zdejmujemy z nich wymogi i ograniczenia administracyjnoprawne, utrudniaj±ce im realne konkurowanie ofert±.
Wiêkszo¶æ spraw okre¶lanych regulaminem studiów czy niektórymi rozporz±dzeniami uczelnie uzgadniaæ mog± – alternatywnie – ze studentem w trybie umowy, stosuj±c tzw. ogólne warunki, analogicznie do umów z instytucjami finansowymi. Tryb cywilnoprawny stanie siê w³a¶ciwy do egzekwowania tre¶ci tych umów, tak przez studenta, jak i przez uczelniê. Nadzór UOKiK zapewni prawa konsumenckie lepiej ni¿ nadzór ministra. Taka zmiana mog³aby w dalszej kolejno¶ci zostaæ powi±zana ze stopniowym przeniesieniem ciê¿aru finansowania uczelni: zamiast dzi¶ dominuj±cego bezpo¶redniego zasilania z bud¿etu pañstwa, wzmacnianie finansowania po¶redniego – via kieszeñ studenta (wspieranego zreformowanym systemem pomocy materialnej czy kredytów) p³ac±cego za zdefiniowane w umowie z uczelni± ¶wiadczenia.
Kierunek ten coraz wyra¼niej zarysowuje siê w decyzjach UOKiK. „W ocenie Prezesa Urzêdu, zawarcie w tre¶ci umowy zobowi±zania studenta do uiszczania ‘op³at administracyjnych i innych, zwi±zanych z obs³ug± toku studiów, o ile przewiduj± je odpowiednie przepisy’ w ¿aden sposób nie stanowi wype³nienia obowi±zku ‘okre¶lenia’ w umowie warunków odp³atno¶ci za studia, co jednoznacznie wskazuje na naruszenie (...) dyspozycji art. 160 ust. 3 ustawy Prawo o szkolnictwie wy¿szym” (decyzja RWA 29/2008 pismo RWA 61-17/07/DJ z 8 wrze¶nia 2008).
Jak dalej wywodzi UOKiK: „Prawo o szkolnictwie wy¿szym okre¶la zakres odp³atno¶ci za studia w odniesieniu zarówno do us³ug edukacyjnych (art. 99 ust. 1), jak i innych czynno¶ci, w zwi±zku z czym ograniczenie zakresu regulacji umowy jedynie do op³at pobieranych za ¶wiadczone us³ugi edukacyjne nie znajduje uzasadnienia. (...) ustawodawca wprowadzaj±c obowi±zek zawierania przez uczelnie umów cywilnoprawnych ze studentami niew±tpliwie zmierza³ do tego, by ju¿ na etapie zapisu na studia konsument otrzymywa³ pe³ne i rzetelne informacje na temat p³atno¶ci, jakie bêdzie zobowi±zany ponosiæ pobieraj±c naukê w uczelni, a tak¿e warunków wnoszenia tych p³atno¶ci”.
W tym ¶wietle nawet op³aty pobierane w ramach upowa¿nieñ i kwot zawartych w rozporz±dzeniach ministra (w tym o sposobie dokumentacji przebiegu studiów) implikuj± relacjê cywilnoprawn±, gdy¿ (wg umowy ze studentami studiów stacjonarnych uczelni publicznych) mog± one byæ ni¿sze od maksymalnych, a ju¿ tym bardziej mamy relacjê cywilnoprawn±, je¶li w grê wchodzi odp³atno¶æ za powtarzanie zajêæ czy inne us³ugi wskazane w art. 99 ustawy. Skoro wiêc mamy powszechn± „odp³atno¶æ” za studia (co najmniej na poziomie kosztów legitymacji, dyplomu, op³at za zajêcia powtarzane czy ponadplanowe, op³at z rozporz±dzenia o sposobie dokumentacji przebiegu studiów), to relacja cywilnoprawna student – uczelnia jest równie powszechna. Mo¿na wiêc dodefiniowaæ w umowie, „za co” student p³aci, niekoniecznie ograniczaj±c siê do wskazania legitymacji czy powtarzania zajêæ, ale ujmuj±c w umowie „ca³± resztê” z tym zwi±zan±, tj. tak¿e zasady „studiów” stacjonarnych w uczelni publicznej. Tym bardziej ¿e ustawa (a contrario studiów doktoranckich) nigdzie nie gwarantuje ich bezp³atno¶ci.
W pewnym uproszczeniu – wybór opcji pierwszej to pog³êbianie etatyzacji szkolnictwa wy¿szego przy pozorach zachowania kontroli skutkuj±cych agregacj± umasowionego ryzyka powszechnie obowi±zuj±cych regulacyjnych „niedoszacowañ” i ich ewentualnych konsekwencji (przyk³ad braku podstawy prawnej pobierania op³at za egzaminy poprawkowe w uczelniach publicznych). W pewnym przejaskrawieniu – to niezagro¿ona cywilnoprawn± odpowiedzialno¶ci± uczelni tolerancja finansowania ¼le prowadzonych organizacyjnie kierunków z pieniêdzy „bezwolnego” podatnika czy studenta z³apanego w pu³apkê „p³aæ i nie wybrzydzaj”. To wreszcie przyzwyczajanie m³odego cz³owieka do postawy biernego petenta, którego wybory i decyzje nie maj± wiêkszego znaczenia, bo zamiast ich konsekwencji ekonomicznej i cywilnoprawnej jest beztroska pod narzucon±, nieefektywn±, a czêsto fikcyjn± „opiek±” rozporz±dzeñ ministra.
Wybór opcji drugiej – tak¿e generalizuj±c – to wysi³ek wiêkszej odpowiedzialno¶ci uczelni przed studentem klientem, ale i – w perspektywie – szansa na wiêksze mo¿liwo¶ci jego przyci±gania realnie interesuj±c± ofert±, bez czekania na standardy, i wyszukiwania sposobów ich faktycznego omijania. To szansa na unowocze¶nianie mechanizmów zarz±dzania wewn±trz uczelni, na wypadek „odstawienia bud¿etowej kroplówki”. To wreszcie stopniowe kszta³cenie m³odych obywateli jako ¶wiadomych konsumentów, którzy rozs±dnie wydaj± swoje pieni±dze i zaczynaj± czytaæ ze zrozumieniem podpisywane umowy.
Oczywi¶cie, mo¿na nadal stosowaæ zreformowany mix obu koncepcji, utrzymuj±c lub minimalizuj±c obszar komplikacji wynikaj±cych z dualizmu relacji student – uczelnia.
Pojawiaj±cym siê g³osom, ¿e studenci zdani na umowne wi±zanie siê z uczelni± mog± byæ oszukiwani, odpowiedzieæ mo¿na tylko jedno: czy brak umów przy omnipotencji ministra w latach 1990-2005 temu zapobieg³? Czy w ka¿dej innej dziedzinie ¿ycia relacje cywilne i umowy te¿ zast±piæ mo¿e i powinno administracyjne okre¶lanie praw i obowi±zków obu stron poprzez rozporz±dzenia ministrów? Czy mo¿e dlatego wreszcie studenci daj± siê oszukaæ, ¿e god³o pañstwa na dyplomie i wszechobecna walka „o jako¶æ kszta³cenia” usypiaj± konsumenck± czujno¶æ?
W ten sposób patrz±c na problem, bior±c pod uwagê odsetek studiuj±cych Polaków i elitotwórczy potencja³ studiowania dochodzimy do wniosku, ¿e wybór sposobu organizacji relacji student – uczelnia to decyzja na miarê cywilizacyjn±. Albo kszta³cimy ¶wiadomych i odpowiedzialnych uczestników wolnego rynku, albo hodujemy poddanych. Tertium non datur, bo na opcjê: „p³aæ i p³acz” – czyli bez wp³ywu, za co i ile – studenci ju¿ siê chyba nie zgodz±.