Mimo ¿e od pierwszego opisu syndromu wypalenia zawodowego up³ynê³o niewiele ponad 30 lat, ma on ju¿ swoj± bogat± literaturê. Przejawia siê – najogólniej – w dotkliwym i d³ugotrwa³ym zniechêceniu do pracy z towarzysz±cymi mu dolegliwo¶ciami psychicznej i fizycznej natury. Spo¶ród przedstawicieli takich rodzajów pracy ludzkiej, jak: wytwarzanie rzeczy, przetwarzanie informacji i oddzia³ywanie na ludzi, najczê¶ciej dotyka tych ostatnich.
Do przyczyn wypalenia zawodowego mo¿na zaliczyæ m.in.: poczucie spo³ecznego niedowarto¶ciowania, brak perspektyw awansu, brak widocznych rezultatów pracy, powtarzalno¶æ wykonywanych czynno¶ci, wiêksze od przeciêtnego prawdopodobieñstwo niepowodzeñ itp. Okoliczno¶ci te mog± towarzyszyæ ka¿dej pracy. Ich kompleksowe wystêpowanie jest znamienne dla zawodu nauczycielskiego. Pewnie dlatego nauczyciele chêtnie przechodz± na wcze¶niejsze emerytury i z determinacj± broni± posiadanych w tym wzglêdzie przywilejów.
Istniej± podstawy do przypuszczeñ, ¿e kategori± nauczycieli, która powinna byæ najmniej zagro¿ona zespo³em wypalenia zawodowego, s± pracownicy naukowo dydaktyczni szkó³ wy¿szych. W przeciwieñstwie do kole¿anek i kolegów ze szkó³ podstawowych i ¶rednich maj± oni wiêksze ni¿ w innych zawodach mo¿liwo¶ci awansu, ciesz± siê stosunkowo wysokim presti¿em spo³ecznym, mog± czerpaæ satysfakcjê z osi±gniêæ zawodowych w postaci publikacji, kszta³cenia m³odych kadr naukowych itp. Prawdopodobnie z tego powodu nauczyciele akademiccy, a zw³aszcza profesorowie, niechêtnie przechodz± w stan spoczynku. Nawet wówczas, kiedy ju¿ dawno przekroczyli (i tak wyd³u¿ony w stosunku do innych zawodów) wiek emerytalny.
Z moich – co prawda jednostkowych, ale za to wieloletnich – obserwacji wynika, ¿e w ¶rodowisku nauczycieli akademickich zdarzaj± siê równie¿, choæ znacznie rzadziej, przypadki wypalenia zawodowego. Ich przyczyny nie s± ekstragennej, lecz intragennej natury. Dotykaj± tych, którzy po osi±gniêciu bezpiecznej stabilizacji zawodowej zatrzymuj± siê w swoim rozwoju. Przez lata ca³e wyk³adaj± z tych samych, coraz bardziej po¿ó³k³ych kartek, korzystaj± z przestarza³ych ¶rodków dydaktycznych w postaci kredy i tablicy lub – co najwy¿ej – plansz, prze¼roczy i foliogramów. Takie „odpuszczenie samemu sobie” jest zapewne równie frustruj±ce, jak stres zwi±zany ze specyfik± pracy. Nie jest to jednak dolegliwo¶æ z obiektywnych powodów, lecz na w³asne ¿yczenie.