Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Humanistyka bezwarunkowo

Kwartalnik „Nauka” (nr 1/2009) publikuje dyskusjê o humanistyce w Polsce, o przysz³o¶ci humanistyki i jej roli w kszta³towaniu naszej wspólnej przysz³o¶ci. Warto przytoczyæ niektóre diagnozy, spostrze¿enia i idee.

Tomasz Merta z Ministerstwa Kultury zauwa¿a zmianê kontekstu, w którym funkcjonuje dzi¶ humanistyka. Dla spo³eczeñstwa bowiem wa¿ne sta³o siê to, co praktyczne i u¿yteczne, a po¿ytki z humanistyki nie s± oczywiste i trzeba ich dopiero dowodziæ. W szkole przedmioty te przesta³y dominowaæ i nie porz±dkuj± ju¿ ca³ej szkolnej wiedzy. Peryferyjno¶æ humanistyki odczuwalna jest te¿ w ¶wiecie nauki. Tymczasem oprócz wiedzy praktycznej potrzebna jest cz³owiekowi wiedza formuj±ca. Merta widzi mo¿liwo¶ci powrotu w spo³eczeñstwie postindustrialnym humanistyki jako sztuki poszukiwania sensu, „rozpoznawania i nadawania znaczeñ naszemu ¶wiatu”.

Andrzej Bia³as upomina siê o powo³anie wieloletniego programu rz±dowego rozwoju polskiej humanistyki. Jednocze¶nie humani¶ci powinni „zademonstrowaæ ca³emu ¶wiatu naukowemu, a tak¿e spo³eczeñstwu, ¿e ich prace dotycz± spraw istotnych”, ¿e prowadzi siê je na poziomie i ku szerszemu po¿ytkowi.

Ze szkodliwymi mitami na temat humanistyki, powsta³ymi za spraw± niehumanistów, rozprawia siê Jerzy Brzeziñski. Wymienia mit humanistyki jako „mniej naukowej” od przyrodoznawstwa, mit tanio¶ci badañ humanistycznych, szkodliwo¶ci finansowania dzia³alno¶ci statutowej (w humanistyce nale¿y w³a¶nie utrzymywaæ du¿e zespo³y specjalistów pracuj±ce nad przedsiêwziêciami wa¿nymi dla kultury i historii), mit warto¶ci czasopism anglojêzycznych i wreszcie mit niepraktyczno¶ci osi±gniêæ humanistycznych.

„Trzeba zmieniaæ ¶wiadomo¶æ elit i opinii publicznej” – pisze Stanis³aw Gajda. Autor widzi dwa bieguny, miêdzy którymi mo¿e siê rozk³adaæ wachlarz postaw humanistów: 1) robiæ swoje, 2) konstruowaæ maksymalistyczne programy i wzywaæ do humanistycznej krucjaty. Postuluje promowanie humanistyki w postaci Kongresu Humanistyki Polskiej.

Krzysztof K³osiñski mówi za Readingsem (The University in Ruins), ¿e mamy dzi¶ do czynienia z uniwersytetem sprawno¶ciowym, w którym wa¿ne s± kryteria skuteczno¶ci. Odpowiedzi± literaturoznawstwa sta³o siê przej¶cie do badañ kulturowych, jako bardziej praktycznych, co jest ostatnio krytykowane. Mówi siê nawet, ¿e badania kulturowe prostytuuj± literaturoznawstwo. K³osiñski przywo³uje tekst Derridy z 1998 roku, w którym mówi on o uniwersytecie bezwarunkowym. Zasad± uniwersytetu jest bezwarunkowa wolno¶æ, mówi Derrida, wolno¶æ dyskusji o prawdzie, która nie mo¿e siê odbyæ gdzie indziej, tylko w³a¶nie na wydzia³ach humanistycznych. Nauki humanistyczne musz± siê broniæ, a nie dostosowywaæ, bo stanowi± sam± zasadê uniwersytetu.

(fig)

Barwniej!

Poprawno¶ci± jêzykow± publikacji naukowo technicznych zaj±³ siê na ³amach „Zagadnieñ naukoznawstwa” (nr 1/2009) Jacek Wytrêbowicz. Zamiarem autora jest wywo³anie dyskusji „na temat stylu jêzyka naukowego, dyskusji o wymaganych cechach jêzyka i zakresie dowolno¶ci stylu narracji”. Bêd±c informatykiem, nie jêzykoznawc±, autor definiuje dwa style jêzyka naukowego: surowy i barwny.

Impulsem do powstania artyku³u by³y zauwa¿one przez autora rozbie¿no¶ci w ocenie prac magisterskich i doktorskich, wynikaj±ce nie z ich zawarto¶ci merytorycznej, lecz z ukszta³towania stylistycznego. Krótko mówi±c, prace pisane niekoniecznie d³ugimi zdaniami, o swobodniejszej narracji, w których autorzy u¿ywaj± pierwszej osoby liczby pojedynczej i nie przesadzaj± ze stron± biern±, czêsto bywaj± oceniane gorzej. Chêtniej widziane s± nu¿±ce w czytaniu prace pisane stylem surowym, kiedy mamy do czynienia ze skondensowanym przekazem faktów oraz formalnym prowadzeniem rozumowañ i dowodów, zwiêz³e opisy pozbawione s± szerszych wyja¶nieñ, porównañ i metafor, jêzyk wyprany z emocji, a tekst pe³en strony biernej i form bezosobowych.

Autor opowiada siê tymczasem za stylem barwnym, o swobodniejszej narracji, niepozbawionej sugestywnych przyk³adów, która jest w stanie zainteresowaæ czytelnika, odwo³uje siê bowiem do jego do¶wiadczeñ i wyobra¼ni, porusza i u³atwia zrozumienie.

Jacek Wytrêbowicz uwa¿a, ¿e tekst naukowy powinien byæ komunikatywny i mieæ warto¶æ dydaktyczn±. Wolno w nim stosowaæ porównania i powtórzenia, formu³owaæ pytania i odpowiedzi. Autorzy maj± prawo do wyra¿ania w tek¶cie opinii o swoich pracach i uzyskanych rezultatach. W pracy naukowej, oprócz wyników, wa¿ny jest te¿ sposób dochodzenia do nich, który mo¿e zostaæ barwnie opisany i nie przyniesie to uczonemu ujmy. Streszczenie, wstêp i zakoñczenie trzeba pisaæ przystêpnie, jako reklamê danej dziedziny wiedzy. A formê bezosobow± musimy stosowaæ jedynie tam, gdzie jest to konieczne.

Autor konkluduje: „Oceniaæ powinni¶my, czy jêzyk danej pracy jest zrozumia³y, jednoznaczny, zwiêz³y, logiczny, obiektywny. Natomiast do stylu danego autora, surowego b±d¼ barwnego, powinni¶my siê odnosiæ bardziej tolerancyjnie”.

(fig)

Lodowce powróc±

Kluczem do prognozowania zmian klimatu s± badania geologiczne. To przesz³o¶æ geologiczna Ziemi dostarcza informacji o ewolucji klimatu. Przesz³o¶æ ta wygl±da tak, ¿e znacznie cieplejszy od dzisiejszego klimat zaburzany bywa³ przez wyra¼ne och³odzenia. W ci±gu ostatnich 100 mln lat klimat na Ziemi stopniowo, choæ niejednostajnie, siê och³adza³. Dzi¶ ta tendencja uleg³a odwróceniu. Nie ma jednak dowodów na to, ¿e ocieplenie jest tendencj± trwa³±, ani te¿ na to, ¿e jest wy³±cznie efektem dzia³alno¶ci cz³owieka. Obserwowana w ostatnich latach zmiana jest wyra¼na, choæ niewielka. Przeobra¿enia klimatu zachodz± w ró¿nych cyklach: mog± to byæ dziesi±tki lat, tysi±ce lub miliony. Przy czym te d³u¿sze wywo³ane s± przez czynniki pozaziemskie (S³oñce), a krótsze przez regionalne i lokalne (np. wybuchy wulkanów). Najlepiej uchwytne s± zjawiska krótkotrwa³e o du¿ym natê¿eniu, d³ugotrwa³e zaznaczaj± siê bardzo s³abo.

Tak pisze o zmianach klimatu Leszek Marks, geolog i badacz lodowców, w „Academii” nr 2/2009. „Najwa¿niejszym ¼ród³em informacji geologicznej o zmianach klimatu w ci±gu milionów lat s± osady g³êbokomorskie i rdzenie lodowe uzyskane z wierceñ w l±dolodach Grenlandii i Antarktydy”. Badaj±c stosunek zawarto¶ci l¿ejszego i ciê¿szego izotopu tlenu w cz±steczkach wody, szcz±tkach i osadach badacze dochodz± do wniosku, ¿e okresowo i lokalnie zmiany temperatury potrafi³y dochodziæ do 5-7 stopni w ci±gu 100 lat.

W odleg³ej przesz³o¶ci zmiany klimatu bywa³y „wielokrotnie bardziej drastyczne ni¿ obecnie”. Na podstawie spodziewanych zmian w radiacji s³onecznej autor prognozuje znaczne och³odzenie za 5 tys. lat, nieznaczne ocieplenie za 16 tys., znów och³odzenie za 24 tys. lat itd. Pisze te¿ o powa¿nym och³odzeniu klimatu za 60 tys. lat, porównywalnym z plejstoceñsk± epok± lodowcow±, kiedy to ogromne l±dolody pokrywa³y znaczn± czê¶æ Europy i innych obszarów strefy umiarkowanej.

(fig)
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje