Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





W ubieg³ym dwudziestoleciu widzê frustruj±ce boje szkó³ wy¿szych i o¶rodków badawczych o zrozumienie w¶ród elit politycznych potrzeby lepszego finansowania instytucji i kadr naukowych, uznania rangi oraz znaczenia nauki i nauczania dla rozwoju kraju.

Co za nami, co przed nami?

Mieczys³aw Chor±¿y

Wprowadzony w Polsce nowy ³ad ekonomiczny okre¶lany „turbokapitalizmem” (g³ówna teza i drogowskaz: d±¿enie do maksymalizacji zysku) generuje politykê pañstwow± i procesy spo³eczne (wy¶cig szczurów, spo³eczeñstwo „non stop”) stwarzaj±ce ograniczon± perspektywê i ubog± wizjê rozwoju spo³eczeñstwa obywatelskiego. Atmosfera promuj±ca naczeln± zasadê „mieæ” wp³ywa na kreowanie takich postaw, w których licz± siê jedynie w±sko pojêta fachowo¶æ, kreatywno¶æ i innowacyjno¶æ zawê¿one do „wybicia siê” i zdobycia pozycji (w³asnej, instytucji, firmy) ocenianej miar± dorobku materialnego. Ustawianie naszej polskiej rzeczywisto¶ci wed³ug tych koncepcji nie ominê³o równie¿ sfery badañ naukowych i szkolnictwa wy¿szego.

St±d ju¿ kilkana¶cie lat temu pojawi³y siê nieodpowiedzialne opinie prasowe: „tradycyjne uniwersytety (...) przesta³y odpowiadaæ potrzebom wspó³czesnego spo³eczeñstwa”, „uniwersytety w tradycyjnej formie skazane s± na niepowodzenie” itp. St±d wysyp tzw. wy¿szych niepublicznych uczelni. U podstaw ich za³o¿eñ organizacyjnych by³ w znakomitej wiêkszo¶ci zapa³ biznesowy za³o¿ycieli, a jako¶æ i obszar edukacji zwykle niewysokiej miary. St±d przyjêty przez polityków i stale akcentowany i dekretowany, w±sko pojêty merkantylny i komercyjny kierunek rozwoju wy¿szych uczelni, badawczych instytutów „resortowych” i naukowych instytutów PAN. St±d niekiedy bierze siê w m³odszych pokoleniach pogl±d, ¿e autorytet nauczyciela akademickiego lub pracownika nauki mo¿na jedynie mierzyæ sukcesem ekonomicznym. St±d bior± siê projekty badawcze, projekty grantów, które ³atwo mo¿na prze³o¿yæ na sukces kasowy lub patent, a nie zawsze maj± ambicje twórcze i odkrywcze.

Bój o zrozumienie

Zapominamy czêsto, ¿e o¶rodki naukowe i uniwersytety maj± tak¿e szersze zadania, maj± – choæ to jest czasem nadu¿ywane s³owo – swoj± misjê. Rozumiem przez to zadania kulturotwórcze, „wytwarzanie” wiedzy choæby i ona, w krótkim horyzoncie czasowym, nie mia³a prze³o¿enia na praktyczny po¿ytek, a tak¿e przekazywanie i upowszechnianie wiedzy. Maj± utrzymaæ ci±g³o¶æ trwania narodu, najlepsze tradycje, kreowaæ wzorce zachowañ ludzkich i postaw obywatelskich. Cz³owiek, poza jego wszelkimi ludzkimi u³omno¶ciami, poza chêci± realizacji has³a Guizota „bogaæcie siê”, ma jednak tak¿e inne aspiracje, potrzebê, aby ¿yæ nie tylko w „dobrostanie”, ale i marzenia, aby ¿yæ w „b³ogostanie”, odczuwaæ rado¶æ i szczê¶cie. Obywatele maj± prawo oczekiwaæ, ¿e wy¿sze uczelnie bêd± wychowywaæ ludzi ¶wiat³ych, m±drych i oddanych spo³eczno¶ci. Maj± prawo domagaæ siê, aby tacy w³a¶nie ludzie, a nie ludzie z przypadku lub przemo¿nej chêci rz±dzenia, wziêli na swe barki obowi±zek sterowania krajem, prowadzenia rozs±dnej gospodarki i porz±dkowania ¿ycia spo³ecznego z pe³n± odpowiedzialno¶ci± za zrównowa¿ony rozwój Polski w d³ugiej perspektywie czasowej. Mam awersjê do notorycznie powtarzanych przekazów, ¿e zarz±dzanie i polityka parlamentarzystów i VIP ów gospodarczych s± bezustann± „gr±”, w której bior± udzia³ „dru¿yny” i gracze ró¿nego pokroju, gdzie siê wygrywa lub przegrywa, gdzie siê rozwa¿a po czyjej stronie jest pi³eczka. Polsce s± potrzebne ¶wiat³e i odpowiedzialne elity przywódcze oraz edukowana kadra zarz±dzaj±ca, której obowi±zkiem jest nieustanna praca i s³u¿ba narodowi, a nie bezustanne „gry”. Wzorce polityczne przenosz± siê na sferê nauki i nauczania, gdzie równie¿ dostrzega siê elementy „gry” jako sposobu na prze¿ycie.

W tym kontek¶cie widzê w ubieg³ym dwudziestoleciu frustruj±ce boje szkó³ wy¿szych i pozauniwersyteckich o¶rodków badawczych o zrozumienie w¶ród elit politycznych potrzeby lepszego finansowania zarówno instytucji, jak i kadr naukowych, potrzeby uznania rangi oraz znaczenia nauki i nauczania dla rozwoju kraju, i wreszcie porzucenia nieprzemy¶lanych i niekoñcz±cych siê reform i reorganizacji. Pocieszaj±ce, ¿e przynajmniej g³ówne o¶rodki uniwersyteckie i instytuty naukowe PAN przetrwa³y trudny okres „transformacji”.

Prze¿y³em co najmniej kilkana¶cie reorganizacji szkolnictwa podstawowego, ¶redniego, szkó³ wy¿szych i o¶rodków badawczych. Od roku mocujemy siê z projektami nowych ustaw w zakresie organizacji instytucji naukowych i szkó³ uniwersyteckich, nowego trybu finansowania nauki i polityki zatrudniania naukowców oraz ¶cie¿ek kariery naukowej. Za najbardziej nierozs±dne, by nie u¿yæ mocniejszego terminu, uwa¿am utrwalony zwyczaj naszych polityków i ekip rz±dz±cych i takie reformatorskie i legislacyjne poczynania, które nie maj± ¿adnej ci±g³o¶ci w czasie, ¿adnego uznania dla dokonañ poprzedników, które nios± grzech g³êbokiego zadufania i prze¶wiadczenia, ¿e tylko „JA i moja ekipa” zrobimy to najlepiej i koniecznie od nowa, wyrzucaj±c do kosza wszystkie poprzednie projekty, piêtnuj±c wszystkie poczynania poprzedniej „ekipy”. Tak nie mo¿na zarz±dzaæ ani nauk±, ani nauczaniem, ani nawet wycinkiem gospodarki narodowej. Z zadum± czytam na paryskich budynkach og³oszenia o zakazie plakatowania z powo³aniem siê na prawo sprzed paruset lat...

Wtórna konkurencyjno¶æ

Od lat, stale i z uporem, dekretujemy rozdzia³ edukacji od nauki, a w dodatku badania naukowe dzielimy na kierunki badañ podstawowych i badañ maj±cych przynosiæ natychmiastowe i szybkie po¿ytki (zastosowanie przemys³owe, patenty), nauki aplikacyjne, czy jak teraz g³osi modny termin w medycynie – badania naukowe „translacyjne”. Bez etykiety g³osz±cej aplikacyjny charakter badañ i w ¶rodowisku o w±skim spojrzeniu na rolê nauki nawet uzdolniony, oddany instytucji pracownik nauki nie ma miejsca do rozwoju i pracy. Wytwarzaj± siê mechanizmy i postawy sp³ycaj±ce rolê nauki, zawê¿aj±ce naukê do roli funkcji pomocniczych, do przynoszenia natychmiastowego po¿ytku choæby tylko w postaci ma³o znacz±cych publikacji, którymi mo¿na karmiæ z³o¿one algorytmy naukometryczne podnosz±ce indeksy osi±gniêæ, a zatem i daj±ce nadzieje na pieni±dze. Czy w³adze za kilka nastêpnych lat nie bêd± lamentowaæ, ¿e nauka uprawiana w Polsce znowu nie sprosta³a ¶wiatowym wymogom innowacyjno¶ci, nie podnios³a gospodarki, nie poprawi³a wyników w zakresie zdrowia publicznego lub ¿e nie sta³a siê „konkurencyjn±”? „Konkurencyjno¶æ” jest zjawiskiem wtórnym i pojawia siê tam, gdzie wspierana jest nauka jako taka, i gdzie miêdzy o¶rodkami badawczymi istniej± wspó³praca i przep³yw informacji.

Tymczasem od lat nie potrafimy wprowadziæ wybitnych naukowców zatrudnionych w nieakademickich o¶rodkach badawczych w uniwersytecki proces edukacyjny ani skutecznie zorganizowaæ zaawansowanej edukacji studentów w warsztatach naukowych takich o¶rodków. Podajê bolesny przyk³ad z medycyny. Nowotwory z³o¶liwe, zwane powszechnie „rakiem”, s± chorob± o wielkim znaczeniu spo³ecznym (bo leczenie jest trudne i kosztowne, bo rak jest w Polsce drug± przyczyn± zgonów). Do¶wiadczenia pañstw maj±cych najlepsze wyniki w zakresie zwalczania raka (USA, pañstwa skandynawskie i pañstwa Europy Zachodniej) jednoznacznie wskazuj±, ¿e sukces ten zosta³ uzyskany dziêki dobremu wykszta³ceniu lekarzy i dobrze zorganizowanej akcji prewencji (badania przesiewowe, szeroko rozwiniêta i spopularyzowana o¶wiata zdrowotna). W znanych mi amerykañskich szko³ach medycznych nauczanie onkologii (w bloku, jako oddzielnego przedmiotu) w czasie studiów medycznych osi±ga liczbê nawet 350-370 godzin i koñczy siê egzaminem. W Polsce tak d³ugo, jak siêgam pamiêci±, toczy siê ja³owy spór miêdzy Instytutem Onkologii a akademiami medycznymi o to, czy w akademiach maj± byæ zorganizowane katedry onkologii i nauczanie „o raku”. Uczelnie maj± wprawdzie autonomiê i mog± samodzielnie ustalaæ programy nauczania, ale w sprawach tak wielkiej wagi, jak rak, powinny byæ ustalone regulacje prawne poparte sta³ym wsparciem finansowym pañstwa, gwarantuj±ce dobre wyszkolenie m³odego lekarza w zakresie problematyki onkologicznej. Z drugiej strony, instytut i centra onkologii powinny wyj¶æ do uczelni z szerok± ofert± pomocy edukacyjnej.

A tu tymczasem, od lat, na granicy „onkologia” – akademie medyczne, w sprawie tak wielkiej wagi „iskrzy”. Instytut Onkologii w Warszawie i oddzia³ w Gliwicach prowadzi³y szkolenia onkologiczne dla starszych lat studiów medycznych w wymiarze... 30 godzin! Swego czasu, w ramach takiego szkolenia, sam by³em anga¿owany do nauczenia studentów medycyny w problematyce „biologia nowotworów” w wymiarze jednej godziny lekcyjnej, tj. 45 minut! W uczelniach amerykañskich przedmiot ten wyk³adany jest w wymiarze kilkudziesiêciu godzin. W znanym mi projekcie bud¿etu Narodowego programu zwalczania nowotworów z³o¶liwych, przewidzianego na 10 lat, nie znalaz³em ¿adnych sum przeznaczonych na szkolenie onkologiczne w uczelniach medycznych. To s± podstawowe zaniedbania w obszarze walki z rakiem i edukacji medycznej. Na szczê¶cie, w niektórych o¶rodkach akademickich problem edukacji onkologicznej udaje siê wprowadziæ do programów nauczania.

W projektach nowych ustaw o badaniach naukowych, finansowaniu nauki lub o instytutach badawczych nie ma ¿adnych zapisów, które uwzglêdniaj± i eliminuj± takie podstawowe anomalie, jak wzajemne wspomaganie siê edukacji, badañ i praktycznych dzia³añ organizacyjnych. Je¶li chodzi o instytuty badawcze (instytuty „resortowe”, dawniej jednostki badawczo rozwojowe, JBR) to nowy projekt ustawy (z 8 grudnia 2008) zawiera wiele zapisów w duchu ciasnego praktycyzmu, dopuszczaj±cych komercjalizacjê instytutów badawczych, petryfikuj±cych stare rozwi±zania organizacyjne. Jednoosobowe zarz±dzanie instytutem badawczym jest anachronizmem. Nowoczesne instytuty badawcze w strukturze organizacyjnej oprócz rady naukowej maj± prawnie i statutowo umocowane cia³a kolegialne jako wspomagaj±ce dyrektora w funkcji zarz±dzania i jednocze¶nie maj±ce uprawnienia doradczo kontrolne.

Komercyjne traktowanie badañ naukowych najdobitniej oddaje has³o lansowane przez polityków: „gospodarka oparta na wiedzy”. Politycy zapominaj± przy tym, ¿e badania, nauka i wiedza s³u¿± ca³emu spektrum ¿ycia wspó³czesnego spo³eczeñstwa, nie tylko gospodarce.

Prof. dr. hab. Mieczys³aw Chor±¿y, onkolog, Gliwice.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje