Atrakcji turystycznych w Lublinie, Sopocie czy Gdyni nie brakuje. Do najoryginalniejszych zaliczaj± siê z pewno¶ci±… trolejbusy. Pojazdy te, napêdzane energi± elektryczn± pobieran± z sieci za pomoc± tzw. pa³±ków, pod wieloma wzglêdami przewy¿szaj± tradycyjne autobusy. Maj± du¿o wiêksze przyspieszenie, przy ruszaniu zu¿ywaj± o wiele mniej energii, wreszcie – s± w pe³ni ekologiczne. Jedynym w zasadzie minusem jest oplataj±ca niemal ca³e miasto pajêczyna przewodów. I to w³a¶nie z powodu w±tpliwych wra¿eñ estetycznych trasy popularnych „trajtków” czêsto omijaj± z konieczno¶ci zabytkowe dzielnice miast. Ale wcale tak byæ nie musi. Wystarczy³oby na tym odcinku zdj±æ trolejbusowe „szelki”, a energiê do napêdu pozyskaæ z innego ¼ród³a. Na przyk³ad z superkondensatora. To urz±dzenie, z uwagi na swoje w³a¶ciwo¶ci, wiele potrafi. Mo¿e zmniejszyæ straty energii ponoszone przez samochody czy autobusy w ruchu miejskim, wspomóc dzia³anie turbin wiatrowych, a kto wie, czy wkrótce nie bêdzie tak¿e recept± na roz³adowuj±ce siê telefony komórkowe i laptopy. Jednym s³owem – super.
Oczywi¶cie, mo¿na ten funkcjonuj±cy w nazwie przedrostek odnie¶æ i do niezliczonej ilo¶ci praktycznych zastosowañ. Ale w³a¶ciwe znaczenie tkwi zupe³nie gdzie indziej. W odró¿nieniu od akumulatora elektrochemicznego, superkondensator charakteryzuje siê du¿± gêsto¶ci± mocy i niewiele ni¿sz± od zwyk³ych baterii gêsto¶ci± energii. Po³±czenie tych dwu parametrów daje mu ogromn± przewagê nad innymi zasobnikami energii. Szybciej siê go bowiem ³aduje, ale i o wiele szybciej mo¿na te¿ skumulowan± energiê uwolniæ. A to w sytuacjach nag³ego zaniku pr±du jest szczególnie wa¿ne. Nie trzeba przecie¿ korzystaj±cym z komputerów wyja¶niaæ, co taka awaria czyni z niezapisanymi danymi. Równie¿ do takich stacjonarnych zastosowañ superkondensator nada siê idealnie.
– Nasz prototyp ma wprawdzie ni¿sz± gêsto¶æ energii ni¿ baterie, ale za to wiêksz± gêsto¶æ mocy. Oznacza to, ¿e ma krótszy czas ³adowania i roz³adowania. Typowe akumulatory ³adujemy kilka godzin, a superkondensator – zaledwie kilka lub kilkadziesi±t sekund. Co wiêcej, zmagazynowana energia jest dostêpna ju¿ w ci±gu milisekund, bo nie zachodz± tu reakcje chemiczne redoks, tak jak w bateriach i akumulatorach – t³umaczy prof. El¿bieta Fr±ckowiak z Politechniki Poznañskiej.
To w³a¶nie pod jej kierownictwem powsta³ prototyp superkondensatora, który z powodzeniem móg³by odzyskiwaæ energiê wyzwalan± podczas hamowania pojazdu i wykorzystywaæ j± pó¼niej, podczas ruszania z miejsca i przyspieszania. Jako ¿e te manewry dominuj± w je¼dzie po mie¶cie, urz±dzenie spe³nia³oby swoj± rolê w³a¶nie w pojazdach komunikacji, w których zapotrzebowanie na moc silnika jest bardzo du¿e, a wiêc w autobusach, tramwajach czy trolejbusach. Ale i w coraz popularniejszych samochodach hybrydowych te¿ siê sprawdzi.
– Wysoka moc kondensatora mo¿e idealnie s³u¿yæ do rozruchu pojazdu, czyli podczas szczytowego zapotrzebowania na energiê. W ten sposób „oszczêdzamy” akumulator, przed³u¿aj±c jego ¿ywotno¶æ. Kondensator mo¿e byæ wykorzystywany podczas pokonywania wzniesieñ, natomiast ulegaæ ³adowaniu – w trakcie zjazdu czy hamowania, kiedy to energia zamieniana jest na ciep³o i bezpowrotnie tracona – wyja¶nia prof. Fr±ckowiak.
Superkondensatory w du¿ym stopniu ten problem rozwi±zuj±. Magazynuj± bowiem energiê, by w krótkim okresie uwolniæ j±, choæby podczas ruszania z przystanków czy spod ¶wiate³. Szacuje siê, ¿e w wyniku takiego hamowania regeneracyjnego mo¿na zaoszczêdziæ a¿ do 15 proc. energii. Oszczêdno¶ci na paliwie s± dwukrotnie wiêksze. Takie straty, za którymi id± oczywi¶cie wiêksze wydatki, dotycz± przy tym nie tylko komunikacji zbiorowej. Równie¿ u¿ytkownicy samochodów osobowych, poruszaj±cy siê codziennie po miejskiej „d¿ungli”, nara¿eni s± na czêstsze tankowanie czy wymianê akumulatora. A windy w wie¿owcach? Tutaj mechanizm jest przecie¿ ten sam, tyle ¿e ruch odbywa siê w ci±gu komunikacyjnym pionowym: jazda w górê, hamowanie, zatrzymywanie siê na piêtrze, zjazd w dó³. Podobnie w przypadku d¼wigów towarowych na budowach czy w portach. W Stanach Zjednoczonych superkondensatory wykorzystuje siê w turbinach elektrowni wiatrowych. Chodzi wówczas o mo¿liwie jak najszybsze przestawienie ³opatek wiatraków, aby ustawi³y siê w kierunku wiatru. W przypadku o wspomniane na pocz±tku trolejbusów czy tramwajów, to superurz±dzenia mog³yby spe³niaæ dodatkow± rolê.
– Potrafi± one wyeliminowaæ „pajêczynê drutów” zasilaj±cych te pojazdy. Jest to szczególnie wa¿ne w zabytkowych obszarach miasta, gdzie wisz±ca trakcja po prostu szpeci, a mog³aby byæ zast±piona w³a¶nie przez superkondensatory, które uwolni³yby energiê magazynowan± na wcze¶niejszym etapie trasy przejazdu – proponuje prof. El¿bieta Fr±ckowiak.
A dlaczego nie na ca³ej trasie? – móg³by kto¶ zapytaæ. Skoro tak rewolucyjny wynalazek daje tyle oszczêdno¶ci, niech wyprze mniej ekonomiczne dotychczasowe rozwi±zania. Moja rozmówczyni odwo³uje siê w tym momencie do prostego do¶wiadczenia, jakie chyba ka¿dy przeprowadza³ kiedy¶ na nadmorskiej pla¿y. Kiedy pociera siê bursztyn, po chwili na skutek oddzia³ywañ elektrostatycznych potrafi on przyci±gn±æ do siebie kawa³ki papieru. Zjawisko to jest jednak krótkotrwa³e. Na samym superkondensatorze ¿aden pojazd samochodowy te¿ daleko nie zajedzie. Zastosowania mobilne to zreszt± tylko jedne z wielu. Niemniej, w stacjonarnych by³oby identycznie: telefon czy laptop pracowa³yby jedynie przez kilkana¶cie, góra kilkadziesi±t minut. Tak samo z autobusami czy trolejbusami. Na bardzo krótkim odcinku – jak najbardziej. Na ca³ej trasie – ju¿ nie. O zast±pieniu akumulatorów w ogóle nie ma wiêc mowy. Poza tym superkondensator nie jest na tyle uniwersalny, by móg³ sam zasilaæ urz±dzenia. Mo¿na jednak pomy¶leæ o systemie, w którym wspomóg³by on dzia³anie akumulatora b±d¼ ogniw paliwowych. W nieekonomicznych zakresach pracy, czyli np. podczas du¿ych obci±¿eñ, odci±¿a³by niejako silnik spalinowy, skumulowan± wcze¶niej energiê uwalniaj±c przy rozruchu czy przyspieszaniu. Samochód zu¿yje mniej paliwa, bêdzie wiêc bardziej ekologiczny, a sam akumulator d³u¿ej pos³u¿y u¿ytkownikowi pojazdu.
– W przypadku superkondensatorów chodzi bowiem nie tyle o magazynowan± energiê, ile bardziej o moc, któr± dostarczaj±. Zatem wszêdzie tam, gdzie mamy du¿e zapotrzebowanie na moc w krótkim przedziale czasu, znajd± swoje zastosowanie – podkre¶la prof. Fr±ckowiak, dodaj±c jednocze¶nie, ¿e po³±czenie akumulatorów i superkondensatorów pozwoli zwiêkszyæ wykorzystanie energii hamowania. W ruchu miejskim czêstotliwo¶æ cykli hamowanie przyspieszanie jest dosyæ du¿a. Skoro tak, to automatycznie i powtarzalno¶æ cykli ³adowania roz³adowania ¼ród³a energii jest wiêksza. Przyjmowanie w krótkim czasie takich ilo¶ci energii przez tradycyjne akumulatory o³owiowe skutkuje znacz±cym obni¿eniem ich trwa³o¶ci. Tymczasem superkondensatory robi± to bez uszczerbku dla swojej funkcjonalno¶ci. Stanowi± wiêc doskona³e uzupe³nienie g³ównego zasobnika energii elektrycznej.
– Akumulatory maj± wiele ograniczeñ – ma³± gêsto¶æ mocy, du¿± masê, ma³± liczbê cykli ³adowanie roz³adowanie, przez co nie do koñca spe³niaj± swoj± rolê. Ich ¿ywotno¶æ jest nieporównanie mniejsza ni¿ superkondensatorów, które mog± sprawnie dzia³aæ nawet przez 10 milionów cykli.
To kolejna podstawowa zaleta tych urz±dzeñ. Mog± one byæ obci±¿ane pr±dami o warto¶ci nawet do 500 A. Dla akumulatorów elektrochemicznych taka eksploatacja zakoñczy³aby siê niechybnie awari±.
W Rumunii testowano ju¿ taki superkondensator, który w jedn± sekundê uruchomi³… kilkudziesiêciotonow± lokomotywê, zastêpuj±c tym samym ca³y szereg akumulatorów. W innym o¶rodku skonstruowano z kolei urz±dzenie wa¿±ce 150 kilogramów, a gromadz±ce w sobie tyle energii, co pó³toratonowy zestaw akumulatorów o³owiowych. Tak± te¿ mniej wiêcej wagê mia³by superkondensator uwalniaj±cy energiê pozwalaj±c± na osi±gniêcie przez autobus prêdko¶ci 40 km/h. Zreszt±, nie trzeba nawet uruchamiaæ wyobra¼ni, bo na ca³ym ¶wiecie stosuje siê ju¿ podobne rozwi±zania. Mo¿na je znale¼æ np. w module hamulcowym „hybrydy” toyota prius, u¿yto ich równie¿ w modelu volkswagena z ogniwami paliwowymi czy w elektryczno dieslowskim autobusie miejskim z regeneracyjnym systemem hamulcowym firmy Man. Od lat wykorzystuje siê je tak¿e w samochodach honda civic IMA i FCX V3. Superkondensatory po³±czone s± szeregowo i umieszczone pod tylnymi siedzeniami. Wed³ug opinii u¿ytkowników, dyskomfortu z tego powodu nie ma ¿adnego. I to je¼dzi!
Poznañski pomys³, chocia¿ w zarysach jest niemal identyczny, opracowany zosta³ wedle i¶cie nowatorskiej koncepcji, bowiem zazwyczaj superkondensatory tworzone s± na bazie elektrolitów organicznych. Nas±czone nimi, na³adowane elektrody posiadaj± ró¿noimienne ³adunki elektryczne. Na granicy elektroda/elektrolit tworzy siê podwójna warstwa elektryczna, która gromadzi ³adunki (jony, elektrony). Elektrolit odgrywa bardzo wa¿n± rolê, gdy¿ to on jest ¼ród³em jonów. Konstruuj±c elektrody superkondensatora korzysta siê g³ównie z tak wszechstronnego pierwiastka, jakim jest wêgiel, wystêpuj±cy pod ró¿n± postaci±: proszku, w³ókien czy tkaniny. Podyktowane jest to tym, i¿ materia³y wêglowe, w tym tak¿e nanorurki, maj± du¿± powierzchniê w³a¶ciw±. Dochodzi ona nawet do 3 tys. m2 na 1 gram substancji. Jest to wa¿ne o tyle, ¿e powierzchnia granicy faz wprost proporcjonalnie wp³ywa na pojemno¶æ superkondensatora. Im jest ona wiêksza, tym elektrody s± zdolne do kumulowania wiêkszej pojemno¶ci. Elektroda ujemna posiada nadmiar elektronów, natomiast dodatnia – ich niedobór; s± one kompensowane odpowiednio jonami przeciwnego znaku.
– O ile w zwyk³ej baterii energia magazynowana jest w postaci chemicznej, a w konwencjonalnym kondensatorze – na dwóch ok³adkach metalowych przedzielonych cienkim dielektrykiem, o tyle w superkondensatorze znajduje siê ona na granicy faz materia³ wêglowy/elektrolit – t³umaczy profesor Politechniki Poznañskiej.
Dziêki temu pojemno¶æ superkondensatorów przewy¿sza wielokrotnie pojemno¶æ konwencjonalnych kondensatorów, natomiast ich energia niemal graniczy z t± osi±gan± przez akumulatory. W celu jej podwy¿szenia czêsto stosuje siê materia³y o pseudopojemno¶ciowych w³a¶ciwo¶ciach, np. materia³y wêglowe bogate w obce pierwiastki, m.in. tlen czy azot, zdolne do ³adowania warstwy podwójnej oraz do reakcji redoks. W stolicy Wielkopolski takie efekty uzyskano poprzez zastosowanie modyfikowanych materia³ów wêglowych, pracuj±cych w wodnych roztworach elektrolitu.
– Nie bez dumy powiem, ¿e je¶li chodzi o zaawansowanie prac, jeste¶my w ¶wiatowej czo³ówce – podkre¶la prof. Fr±ckowiak i dodaje, ¿e kluczowym aspektem prowadzonych przez jej zespó³ prac jest troska o ¶rodowisko. Stosowany w tej chwili przez producentów superkondensatorów acetonitryl jako sk³adnik elektrolitu, chocia¿ zapewnia wysokie napiêcie kondensatora, jednocze¶nie w razie wypadku czy awarii powoduje wydzielanie siê cyjanowodoru, a wiêc zwi±zku silnie toksycznego. W przypadku roztworów wodnych superkondensator by³by bezpieczniejszy. Jedn± z nowatorskich metod podniesienia pojemno¶ci jest zastosowanie wodnego roztworu jodku potasu jako elektrolitu. Nad tym rozwi±zaniem w Poznaniu teraz intensywnie pracuj±. Na razie szykuj± siê do zbudowania modelu w skali technicznej. Prototyp, wiêkszy od domowego bezpiecznika, ju¿ jest. Aparatura zakupiona specjalnie do tego celu umo¿liwia monitorowanie oraz testy efektywno¶ci i wydajno¶ci urz±dzenia. W skali laboratoryjnej dzia³aj± bez zarzutu. Jest wiêc nadzieja, ¿e w wiêkszej skali efekty bêd± takie same. Do wspó³udzia³u w patencie zaproszono J.R. Millera z USA, „alfê i omegê” w ¶wiecie kondensatorów. Nie odmówi³, co wiêcej – do³±czenie do polskiego zespo³u poczyta³ sobie za zaszczyt.