Wyobra¼my sobie, ¿e jestem badaczem i mam wszystko na klikniêcie. Artyku³y z co najmniej kilkunastu tysiêcy licz±cych siê czasopism komercyjnych. Ksi±¿ki dostêpne w rozmaitych bazach „e booków”. Niedrukowane prace naukowe, np. doktorskie, opublikowane elektronicznie w ramach zobowi±zañ autorów wobec instytucji zatrudniaj±cej. Spu¶ciznê kultury bez wzglêdu na typ wypowiedzi i pierwotnego no¶nika, a w pierwszej kolejno¶ci nieprzebrane dokumenty tekstowe w postaci tak wizerunków, jak i plików podatnych na redakcjê. ¬ród³a historyczne. Otwarte naukowe zasoby Sieci. Metadane obiektów, które nie s± jeszcze w ca³o¶ci dostêpne cyfrowo, ale do których te¿ chcia³bym dotrzeæ. Dane gospodarcze, statystyki, raporty instytucji, ekspertyzy, uchwa³y parlamentów, orzeczenia s±dów, casusy i precedensy. Normy, patenty, aprobaty techniczne. A mo¿e jeszcze wzory chemiczne? I to wszystko mogê wybieraæ, filtrowaæ, zestawiaæ, porównywaæ i analizowaæ w ramach jednego mechanizmu heurystycznego. System nazywa siê, dajmy na to, LELEWEL (Literaturê Elektronicznie, Lekko, Elegancko Wyszukuj± Entuzja¶ci oraz [zwykli] Ludzie) i w³a¶nie wchodzi do u¿ycia jako produkt zespo³u, który zgarn±³ 60 mln PLN, wygrywaj±c konkurs Narodowego Centrum Badañ i Rozwoju na „utworzenie uniwersalnej, otwartej, repozytoryjnej platformy hostingowej i komunikacyjnej do sieciowych zasobów wiedzy dla nauki, edukacji i otwartego spo³eczeñstwa wiedzy”.
Takiej platformy nie ma nigdzie na ¶wiecie. Brytyjski gigant JISC wspiera to takie, to inne przedsiêwziêcie, duñski DEFF to piêæ niezintegrowanych modu³ów… £atwiej scalaæ zasoby na poziomie poszczególnych u¿ytkowników (bibliotek) lub tworzyæ konsorcja pos³uguj±ce siê wspólnym mechanizmem dostêpu, jak np. nieznana w Polsce us³uga Athens (Eduserv). Zadanie by³o wiêc nie³atwe. Wszak dopiero w przysz³o¶ci taka platforma mo¿e staæ siê na drodze tekstu do czytelnika stacj± pierwsz± i ostatni±, zgo³a jedyn± – na razie trzeba by³o zaprojektowaæ system, który by agregowa³ obiekty ju¿ zagregowane i dopuszcza³ (ba! zapewnia³) rozproszenie zasobów. Czyli problem z konwersj± nie tyle danych, co metadanych. W jednej bazie wyj¶ciowej mog³y byæ trzy klucze wyszukiwawcze, w innej – jak MEDLINE – ponad trzydzie¶ci, a powa¿ny u¿ytkownik sobie ¿yczy³, ¿eby te mo¿liwo¶ci by³y równie¿ dostêpne w LELEWEL-u. A zatem trud i koszt scalenia oraz trud poruszania siê po bazie, w której u¿ytkownik bêdzie musia³ na wstêpie zignorowaæ wiêkszo¶æ dostêpnych instrumentariów poszczególnych baz „wsadowych”. Albo zgodziæ siê na kompromis, ¿e jego docelowe instrumentarium zostanie konstrukcyjnie okrojone. Na przyk³ad poprzez „zastosowanie jednorodnej klasyfikacji, umo¿liwiaj±cej opis zjawisk z ró¿nych dziedzin nauki, a tak¿e wymianê tre¶ci z zagranicznymi bazami danych” (Og³oszenie konkursowe, p. L.6.b).
Dalej, uprawnienia u¿ytkowników. Niestety, stworzenie LELEWEL-a znacz±co wyprzedzi³o tê nieuniknion± chwilê w dziejach ludzko¶ci, w której zasoby wiedzy sta³y siê powszechnie i trwale otwarte. Mogê byæ wiêc u¿ytkownikiem, który sobie kupuje te zasoby, i mogê byæ takim, któremu ju¿ je kupi³a jego instytucja. Z instytucjami bywa ró¿nie, ma³e uczelnie p³ac± mniej, s± ró¿ne rozwi±zania konsorcjalne, racjonalistyczna utopia jest zawsze bardziej szara ni¿ ¶wiat biznesu. Tu LELEWEL niewiele ma do scalenia, chyba ¿e ma równie¿ w³adzê (i biuro!), ¿eby zachowywaæ siê jak konsorcjum zakupowe. Takiego typu: zasoby komercyjne uczelnie maj± za darmo i z nikim siê nie rozliczaj±, a ca³a ekonomika jest na poziomie zarz±du platformy, który pozyskuje i generuje ¶rodki. A ¶rodków trzeba bêdzie potê¿nych, bo w takim systemie du¿a ich czê¶æ zostanie poch³oniêta nie przez contents, lecz przez „zindywidualizowane funkcje autoryzacji i rozliczania” (p. L.1.h) oraz „wysok± skalowalno¶æ operacyjn± systemu” (p. L.1.g). Je¶li do tego ma doj¶æ jeszcze prawdziwa interaktywno¶æ, i to „uwzglêdniaj±ca zachodz±ce w skali miêdzynarodowej procesy transformacji form komunikowania naukowego” (p. L.1.b), to tych 60 milionów przestaje byæ naprawdê du¿ymi pieniêdzmi. A system obs³uguj±cy obieg norm i patentów nie powstanie za ¿adne pieni±dze, bo na to nikt siê nie zgodzi – nabywc± tych produktów zawsze jest docelowy u¿ytkownik. Integracja poprzez interoperacyjno¶æ – tak, tego wci±¿ za ma³o. Ale jak co¶ trzeba kupiæ, to trzeba, i ¿adne bazodanowe czary mary na to nie pomog±.
Jest jasne, ¿e LELEWEL nie oznacza zaczynania od zera – odwrotnie, og³oszenie konkursowe powiada wyra¼nie (w dziale H.), ¿e „system ma integrowaæ istniej±c± infrastrukturê, w tym platformê rozproszonych bibliotek cyfrowych i inne wirtualne zbiory publikacji naukowych”. Rozumiej±c to dos³ownie i minimalistycznie, ma to byæ nak³adka na Bibliotekê Wirtualn± Nauki (ICM UW) i na sfederowane biblioteki cyfrowe, które w wiêkszo¶ci pos³uguj± siê oprogramowaniem dLibra (Poznañskie Centrum Superkomputerowo Sieciowe). Zgoda, w bibliotekach cyfrowych s± zarówno skarby dla humanistów, jak i coraz znaczniejsza liczba wspó³czesnych (czasem nawet bie¿±cych) czasopism naukowych. Gdyby wszak¿e zawarto¶æ tych czasopism rozlegle i skutecznie posadowiæ na jednej platformie, a obiekty zabytkowe pozostawiæ jak s±, to koszty scalenia by³yby znacznie ni¿sze. Na odrêbno¶ci serwisów ucierpia³oby niewielu.