Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Zdaniem prawnika, psychologa i psychiatry, poczuwaj±cego siê do dziedzicznych inteligenckich zobowi±zañ, demokratyczne pañstwo powinno bardziej dbaæ o ca³± sferê kultury, której nauka jest czê¶ci±.

GierowscyCz. 2 Na nowym pograniczu

Magdalena Bajer

Prof. Józef Gierowski senior mawia³ synowi: „Albo jeste¶ politykiem albo jeste¶ historykiem. Nie mo¿na tych dwu ról ³±czyæ. U historyka liczy siê prawda, dla polityka wa¿na jest skuteczno¶æ”. Nie uda³o siê wielkiemu historykowi ca³kiem od polityki uciec – by³ rektorem UJ wybranym tu¿ przed stanem wojennym, za obronê wolno¶ci akademickich, w czasie drugiej kadencji, zgodzi³ siê zap³aciæ pos³owaniem do Sejmu w r. 1985. Prof. Józef Krzysztof Gierowski junior wybra³ inn± ni¿ historia dziedzinê, ale tak¿e jest zaanga¿owany w trudne sprawy spo³eczne.

Wroc³awska formacja

Urodzi³ siê we Wroc³awiu, gdzie ojciec wyk³ada³ historiê XVII wieku i pisa³ ksi±¿ki uzyskuj±c kolejne stopnie naukowe oraz czyni±c zado¶æ zapotrzebowaniu przybyszów z innych ziem Rzeczypospolitej na wiedzê o nowej, ma³ej ojczy¼nie.

Kilkunastoletni Krzysztof, pasjonuj±c siê fotografi±, towarzyszy³ ojcu w wyprawach, gdy ten zbiera³ materia³y do Historii ¦l±ska i Historii Wroc³awia. Pozna³ te burzliwe i zawik³ane dzieje, których nigdy nie zdo³a³am zg³êbiæ mimo powtarzanego mojemu pokoleniu w ró¿nych miejscach i przy ró¿nych okazjach sloganu: „Byli¶my, jeste¶my, bêdziemy”.

Na Oporowie (willowa dzielnica Wroc³awia) mieszka³o wielu profesorów uniwersytetu. Zbierali siê czêsto w domu pañstwa Gierowskich. Rozmowom o bie¿±cej sytuacji, o polityce, historii i o ksi±¿kach przys³uchiwa³ siê dorastaj±cy syn i rozwa¿a³, czy nie zostaæ historykiem, jak jego najbli¿szy s±siad i do dzisiaj przyjaciel, prof. Marek Czapliñski, równie¿ syn wybitnego badacza przesz³o¶ci. My¶la³ te¿ o historii sztuki, a mia³ stryja malarza i profesora ASP.

„Kompleksem inteligenta” nazywa ¶wiadomo¶æ ³atwiejszego startu z racji dorastania w inteligenckim domu, godz±c siê z moj± uwag±, ¿e ten kompleks mo¿na z³agodziæ wiêkszymi wzglêdem siebie wymaganiami.

Akademickiej kariery spodziewa³ siê raczej po siostrze, zawsze wzorowej uczennicy, która studiowa³a fizykê i by³a przez ca³e ¿ycie zawodowe nauczycielk±.

Mój rozmówca wybra³ prawo i skoñczy³ te studia po marcu ‘68, zdaj±c sobie sprawê, ¿e uzyskanie aplikacji i znalezienie pracy bêdzie wymaga³o ustêpstw ideologicznych lub wrêcz politycznych. Wtedy ojciec doradzi³ – i sfinansowa³ – drugie studia, co w tamtych czasach nie by³o ³atwe.

Wybór psychologii prof. Krzysztof Gierowski uzasadnia tak: – Mniej wiêcej wiedzia³em, jak funkcjonuje wymiar sprawiedliwo¶ci i zawsze mi brakowa³o czego¶, co by³oby szerszym psychologicznym kontekstem tego funkcjonowania. Wiedzy o tym, dlaczego jedni ludzie s± bardziej sk³onni do naruszania prawa ni¿ inni... Moje postanowienie studiowania psychologii by³o zdecydowanie bardziej dojrza³e i te¿ by³em zdecydowanie lepszym studentem. Dosta³em dyplom z wyró¿nieniem. By³o to ju¿ po przeniesieniu siê rodziny z powrotem do Krakowa. Asystentury odmówi³ mu ówczesny rektor UJ, argumentuj±c: „Do¶æ Gierowskich na uniwersytecie” (wcze¶niej etat asystenta uzyska³a siostra).

Byæ mo¿e sta³o siê to jednym z powodów zajêcia siê psychologi± s±dow±, w której to dziedzinie mój rozmówca ma wielki dorobek (ponad 300 prac). Po niemal dwu latach pracy w Instytucie Ekspertyz S±dowych otrzyma³ zaproszenie (i etat) od szefa Kliniki Psychiatrycznej, wówczas Akademii Medycznej, gdzie pracuje od 1975 do dzisiaj. Tu rozmawiali¶my o rodzinnej tradycji, tendencjach rozwojowych wspó³czesnej nauki i o zadaniach inteligencji.

Obszary poznania i potrzeb

W moim dziennikarskim ¿ywocie niejednokrotnie powraca³ w±tek pogranicza dyscyplin badawczych, które stawa³o siê w ostatnich dziesiêcioleciach szczególnie p³odne intelektualnie. Prof. Gierowski junior jest upostaciowaniem tego przekonania. Ujmuje to krótko: – Karierê akademick± robi³em niejako przy okazji czego¶, co by³o nabywaniem praktycznych umiejêtno¶ci stosowania psychologii w medycynie. Doktorat mam z prawa (1977), habilitacjê z psychologii (1990), jestem profesorem nauk medycznych (2002). Na gruncie medycyny jest to mo¿liwe chyba tylko w psychiatrii.

My¶lê, ¿e w indywidualnym losie by³o to zdeterminowane humanistyczn± tradycj± oraz atmosfer± domu rodzinnego, ale tak¿e obecnym w nich poczuciem powinno¶ci szerszych ni¿ osi±ganie stopni akademickich i czerpanie st±d satysfakcji, jakkolwiek to, jak o swojej pracy mówi pan profesor, wskazuje, ¿e tych ostatnich ma niema³o, tyle ¿e dostarcza ich sama materia badañ naukowych i praktyki klinicznej.

Czyni±c przerwê w biograficznej relacji zapyta³am o to, co jest dzisiaj g³ównym problemem i ¼ród³em podstawowych pytañ psychologii s±dowej. W opinii prof. Gierowskiego, kara pozbawienia wolno¶ci (mój rozmówca zaproponowa³ skupienie siê na prawie karnym) jest „najmniej udanym pomys³em” rozwi±zywania kwestii naruszania obowi±zuj±cych przepisów i zagro¿enia ze strony ludzi, którzy to czyni±. Z perspektywy psychologii naprawczej lepsze jest stwarzanie sytuacji, w jakich tacy ludzie ujawni± gotowo¶æ zrekompensowania wyrz±dzonej krzywdy czy szkody. W polskim systemie s± ¶rodki po temu, jednak prawnicy rzadko po nie siêgaj±. Nale¿y tu m.in. mediacja ciesz±ca siê ostatnio rosn±cym uznaniem w wielu krajach.

Domen± psychiatrii s±dowej, któr± g³ównie zajmuje siê mój rozmówca, jest leczenie osób pope³niaj±cych przestêpstwa w stanie albo z powodu choroby psychicznej, czemu musi towarzyszyæ zabezpieczenie spo³eczeñstwa przed tym rodzajem przestêpstw. Niedawn± dyskusjê o rozwi±zywaniu problemu przestêpstw na tle seksualnym profesor ocenia nisko, przywo³uj±c swoje do¶wiadczenia z okresu, kiedy kierowa³ Zak³adem Patologii Spo³ecznej i z m³odszymi wspó³pracownikami je¼dzi³ do Niemiec oraz Holandii, poznaj±c tamtejsze rozwi±zania terapeutyczne w zakresie psychiatrii s±dowej. Niewiele z nich uda³o siê wprowadziæ w Polsce, zw³aszcza gdy chodzi o przestêpstwa na tle seksualnym.

Moje prze¶wiadczenie laika, ¿e w psychiatrii s±dowej (chyba w psychiatrii w ogóle) wci±¿ jest wiele zagadnieñ nierozwi±zanych, których rozwi±zania potrzebuje praktyka spo³eczna, potwierdzi³ prof. Gierowski, konstatuj±c: – Mamy do czynienia z pewnym continuum miêdzy tym, co jest norm±, a tym, co jest ju¿ patologi±. Kontrowersje naukowe na ten temat bywaj± niezwykle interesuj±ce, ale w systemie prawnym musi byæ okre¶lenie normy. Jednocze¶nie musi istnieæ stopniowanie poczytalno¶ci sprawcy, uznanie stanu, kiedy jego mo¿liwo¶ci rozpoznania czynu i skutków nie s± ca³kowicie zniesione, ale s± ograniczone. W wielu krajach dla takich osób opracowuje siê z³o¿one interdyscyplinarne programy terapeutyczne. Pan profesor têskni za takimi u nas i ma nadziejê, ¿e bêdzie móg³ nad nimi pracowaæ. Tymczasem opiekuje siê dwoma swoimi doktorantami, którzy, jedyni w Polsce, prowadz± od piêciu lat terapiê przestêpców seksualnych w jednym z zak³adów karnych. Ich badania s± pionierskie, na wyniki przyjdzie poczekaæ, ale mog± siê okazaæ bardzo cenne i dla wiedzy psychologicznej, psychiatrycznej, i do modyfikacji prawa.

Dalej s³u¿ba

Syn mojego rozmówcy, wnuk wielkiego historyka, Piotr, zacz±³ studiowaæ prawo. Byæ mo¿e pod wp³ywem ojca, byæ mo¿e mniej czy bardziej ¶wiadomie liczy³ siê z wej¶ciem na jakie¶ nowe pogranicze nauk. Pan profesor powiada, ¿e Piotr zawsze dobrze pisa³ i swoje teksty do dzisiaj daje mu do pierwszej lektury oraz korekty. Po roku jednak m³ody cz³owiek zacz±³ siê zastanawiaæ, czy przenie¶æ siê na polonistykê, czy na filologiê czesk±. Wybra³ tê drug±, a po magisterium dosta³ siê na studia doktoranckie i na asystenturê u prof. Jacka Balucha. Trzecie pokolenie Gierowskich w UJ. Gdy z³o¿y³ gotow± pracê doktorsk±, ojciec przypomnia³ o ponawianej wielekroæ pro¶bie, by opracowa³ i wyda³ pamiêtniki oraz listy prababki z czasów wojny bolszewickiej, gdy by³a sanitariuszk± i pozna³a przysz³ego mê¿a. Zadanie rodzinne i historyczne naturaln± rzeczy kolej± przypada humani¶cie, potomkowi badacza, który poznaj±c dawne dzieje korzysta³ z domowych archiwów.

S³uchaj±c o tym weryfikowa³am kolejny raz swoje pojêcia o etosie polskich inteligentów, przede wszystkim to, ¿e g³ównym sk³adnikiem tego zasobu cech, do których inteligenci wci±¿ siê przyznaj±, jest poczucie, ¿e powinni s³u¿yæ spo³eczeñstwu w jego aktualnych potrzebach – tym, do czego przygotowa³o ich domowe wychowanie i zdobyte wykszta³cenie. Nie zawsze tak okre¶laj± swoje dzia³anie, niekoniecznie je wyró¿niaj± spo¶ród wielu rozmaitych zatrudnieñ, traktuj±c jak oczywisty sk³adnik w³asnej kondycji.

Józef Gierowski senior za pierwsze zadanie uzna³ obronê wolno¶ci akademickich w czasach, gdy by³y zagro¿one i kierowa³ uniwersytetem, choæ milsza mu by³a praca w bibliotece i przy biurku nad dawnymi dziejami Polski – równie zreszt± potrzebna. Podwaja³ trud, a nie dzieli³ miêdzy te dwa rodzaje s³u¿by. Wnuk ¿yje w innych czasach, kiedy mniej trzeba broniæ, wiêcej wysi³ku wk³adaæ we wzajemne poznanie narodów, w przenikanie kultur, u¶wiadamianie, co ju¿ wspólne, a co trzeba wspólnym uczyniæ.

Prof. Krzysztofa Gierowskiego, który jest i humanist±, i przyrodnikiem, i badaczem, i praktykiem, zapyta³am, jak widzi obecn± kondycjê i aktualne oraz przysz³e zadania inteligencji. Powiedzia³, ¿e musimy (ca³e spo³eczeñstwo) trochê och³on±æ z ³apczywego „najadania siê” nowymi mo¿liwo¶ciami, jakich byli¶my d³ugo pozbawieni. To ju¿ siê dzieje, choæ powoli. Nie przesta³o obowi±zywaæ troszczenie siê o autonomiê uniwersytetów i ca³ej sfery nauki, jakkolwiek nie grozi im wprost opresja czynników zewnêtrznych, ale uleganie wp³ywom rozmaitych grup interesów. Niepokoj±ca jest relacja miêdzy rosn±c± liczb± studentów a obni¿aj±c± siê w zwi±zku z tym jako¶ci± kszta³cenia. Wci±¿ nie wesz³a do ¶wiadomo¶ci, tak¿e czê¶ci inteligencji, zgoda na to, ¿e istniej± lepsze i gorsze szko³y wy¿sze, ¿e jest to stan po¿±dany, który powinien powodowaæ staranie o najlepsze warunki dla najlepszych.

Zdaniem prawnika, psychologa i psychiatry, poczuwaj±cego siê do dziedzicznych inteligenckich zobowi±zañ, demokratyczne pañstwo powinno bardziej dbaæ o ca³± sferê kultury, której nauka jest czê¶ci±. Nie jest to, jak my¶lê, jedynie (uzasadniony) lament – pan profesor dysponuje konkretnymi przyk³adami i ¶cis³ymi danymi z tego rozleg³ego pogranicza, na jakim pracuje i dzia³a. Jest to wyraz przekonania, ¿e los narodu, co dzisiaj oznacza rozwój i modernizacjê, w du¿ej mierze zale¿y od jego elity umys³owej. Ta za¶ nigdy nie bêdzie du¿o liczebniejsza, ale w dobrych warunkach mo¿e na ten los bardziej znacz±co wp³ywaæ.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje