Antarktyda to z racji surowego klimatu najmniej go¶cinny kontynent. Suche Doliny McMurdo to bodaj najbardziej nieprzyjazny rejon tego kontynentu. Znajduj± siê w jego wschodniej czê¶ci, na Ziemi Wiktorii. Nowa Zelandia uwa¿a tê czê¶æ Antarktydy za swoje terytorium zale¿ne, tzw. Dependencjê Rossa, nazwan± na cze¶æ sir Jamesa C. Rossa, brytyjskiego ¿eglarza, który odkry³ te tereny. Jego imiê nosi tak¿e morze oblewaj±ce wschodnie wybrze¿a Antarktydy i wyspa, na której znajduje siê amerykañska Stacja Badawcza nazwana imieniem Archibalda McMurdo, który jako uczestnik wyprawy J.C. Rossa w 1841 r. stworzy³ pierwsz± mapê tych obszarów.
30 milionów lat temu, gdy Antarktyda znajdowa³a siê w strefie klimatu umiarkowanego wilgotnego, rzeki wyrze¼bi³y na wschodzie kontynentu g³êbokie doliny. Potem ich pracê „poprawi³y” lodowce. Jeszcze 3 mln lat temu Suche Doliny pokrywa³ lód. Jednak szczególe warunki klimatyczne – niemal ca³kowity brak opadów oraz przera¼liwe wiatry, które wywiewaj± ¶nieg i powoduj± sublimacjê lodu – sprawi³y, ¿e obecnie te 2 proc. powierzchni Antarktydy pozbawione s± pokrywy lodowej. Doliny maj± g³êboko¶æ ok. 2,5 tys. metrów, s± szerokie na 8−12 km i d³ugie na 70−80 km. Ich uj¶cia do morza zosta³y zablokowane przez zwa³y lodu – na styku morza i l±du panuje nieco odmienny ni¿ w g³êbi kontynentu, wilgotniejszy klimat.
Nowozelandczycy od dawna prowadz± w tamtym rejonie badania naukowe i tworz± jego mapy. Próbowali te¿ zbudowaæ w Suchych Dolinach McMurdo sta³± bazê badawcz±. Wielki ci±gnik g±sienicowy zwióz³ potrzebne materia³y, postawiono i wyposa¿ono budynki. Na zimê pozosta³y puste. Gdy wiosn± naukowcy wrócili w to miejsce, bazy ju¿ nie by³o. – Do dzi¶ znajdujemy czê¶ci tej bazy w przeró¿nych miejscach, czasami nawet ponad 2 tys. metrów nad poziomem morza – mówi dr Zbigniew Ma³olepszy z Uniwersytetu ¦l±skiego, który w Suchych Dolinach McMurdo w zespole amerykañskich naukowców prowadzi badania geologiczne i kartograficzne. – Rejon Suchych Dolin to Antarktyda wypreparowana z lodu przez wiatr. Idealne miejsce pracy dla geologa – mówi uczony.
Wiatr nie tylko pozbawi³ powierzchniê ziemi lodu i gleby, ale tak¿e wyrze¼bi³ w ska³ach fantastyczne formy. Kilka dolin wci±¿ jednak pokrywa lód. – Spodziewamy siê, ¿e zniknie on w ci±gu 100−200 tys. lat – komentuje dr Ma³olepszy. W skali geologicznej taki okres to zaledwie chwila.
Gdy Zbigniew Ma³olepszy po raz pierwszy przyjecha³ na Antarktydê, prze¿y³ szok. – Spodziewa³em siê surowych warunków antarktycznych, braku wszelkich udogodnieñ cywilizacyjnych – wspomina. Tymczasem tu¿ po wyl±dowaniu samolotu na lodowym pasie startowym w stacji McMurdo jeden z amerykañskich kolegów zapyta³ go, dlaczego nie zadzwoni do rodziny. – Nie spodziewa³em siê, ¿e bêd± takie mo¿liwo¶ci. Po telefonie do Polski (via Denver, USA) poszli z kolegami na piwo do jednego z trzech pubów – mimo ¿e by³a pó³noc wszystkie by³y czynne, trwa³o przecie¿ antarktyczne lato i by³o zupe³nie widno. – Przygl±da³em siê, jak koledzy graj± w bilard i krêgle – wspomina uczony.
Stacja McMurdo to potê¿ne przedsiêwziêcie – amerykañskie centrum naukowe na Antarktydzie. Od wizyty w tej bazie rozpoczyna siê praca ka¿dej amerykañskiej ekipy badawczej w Antarktyce, tak¿e obs³ugi stacji na biegunie po³udniowym. Jednorazowo w Stacji McMurdo mo¿e przebywaæ ponad 1100 osób. Sta³± za³ogê stanowi latem ok. 600 osób. To obs³uga pokoi, piekarze, lekarze, kucharze, technicy, informatycy, kierowcy, piloci, stra¿acy, a nawet kap³ani. Niektórzy z nich z baz± zwi±zani s± d³ugie lata: w ubieg³ym sezonie jedna ze sprz±taczek obchodzi³a jubileusz – spêdza³a na stacji trzydziesty sezon. Pozosta³e miejsca przeznaczone s± dla naukowców. Jest tam wszystko, co potrzebne do ¿ycia i pracy badawczej: port, lodowe pasy startowe dla samolotów, pole golfowe z dziewiêcioma dziurami, piekarnia, kaplica, elektrownia, oczyszczalnia ¶cieków, supermarket, restauracje, a nawet bankomat. – Amerykanie staraj± siê tam ¿yæ tak, jak u siebie w kraju – mówi Zbigniew Ma³olepszy. Statki dowo¿± zamawiane indywidualnie przez naukowców jedzenie. P³yn± te¿ hektolitry alkoholu, który jest wyj±tkowo tani, gdy¿ dotowany. – Alkohol to nieod³±czny element ¿ycia na Antarktydzie.
Zim± stacja, nazywana przez naukowców McTownem, pustoszeje. Pozostaje w niej 150 osób – 100 z obs³ugi oraz 50 naukowców, którzy kontroluj± aparaturê, wykonuj±c± pomiary ci±g³e.
Jednak pobyt w McTown trwa tylko kilka dni. Potem helikopter zabiera sze¶cioosobowy zespó³ naukowców, w sk³ad którego wchodzi dr Zbigniew Ma³olepszy, do obozu po³o¿onego na obszarze Suchych Dolin, ok. 160 km od stacji. – Nasz obóz jest umiejscowiony w ma³ej dolince, os³oniêtej od wiatrów, zawieszonej ok. 350 metrów powy¿ej dna jednej z dolin – mówi uczony. – Cieszymy siê tam spokojem, podczas gdy dnem doliny wiej± huraganowe wichry.
Najpierw naukowcy stawiaj± namioty: ma³e jako miejsce noclegów (mo¿na mieæ jedynkê lub dwójkê) oraz du¿y namiot−¶wietlicê. Jest te¿ namiot sanitarny. – Stawiamy namioty na go³ej, pozbawionej ¶niegu i lodu ziemi. Mamy zatem znacznie lepiej ni¿ glacjolodzy, którzy biwakuj± na lodzie – mówi dr Ma³olepszy. Na tym obszarze w ogóle nie wolno u¿ywaæ wody i pozostawiaæ jakichkolwiek ¶ladów swej obecno¶ci. – Przez dwa−trzy tygodnie nie myjemy siê. Najgorzej jest z w³osami. Jeden z kolegów, który ich nie obci±³, pod koniec pobytu twierdzi³, ¿e go bol±. Potrzeby fizjologiczne za³atwia siê w obozie do specjalnych, zamykanych wiader, które wywo¿one s± przez helikopter wraz z innymi odpadkami.
Charakterystyczne s± sto¿kowe namioty Scotta. Ich konstrukcjê wymy¶li³ 100 lat temu Robert F. Scott, zdobywca bieguna po³udniowego. Sprawdzi³y siê w tamtych surowych warunkach. – Nie ma konstrukcji, która skuteczniej wytrzymywa³aby antarktyczne wiatry – mówi Zbigniew Ma³olepszy. Sam na pami±tkê z Antarktydy kupi³ sobie torbê na zakupy uszyt± z charakterystycznego ¿ó³tego materia³u, z jakiego produkowane s± namioty Scotta. – Niektórzy pracownicy Stacji McMurdo trudni± siê po godzinach pracy rêkodzie³em, np. szyj± torby z tkaniny ze zniszczonych namiotów.
Problemem s± bia³e noce. Ci±g³e ¶wiat³o jest bardzo mêcz±ce. – ¯eby zasn±æ musia³em nak³adaæ na oczy specjalne klapki – przyznaje dr Ma³olepszy. Jedzenie przygotowywane jest wspólnie z produktów dostarczonych przez helikopter. Dr Ma³olepszy przywióz³ z Polski kawê inkê i ¿ubrówkê. – Cieszy³y siê du¿ym powodzeniem i moje zapasy szybko siê skoñczy³y – mówi. Obozowisko wyposa¿one jest w baterie s³oneczne. Generuj± pr±d, który w pierwszej kolejno¶ci wykorzystywany jest do ³adowania... ipodów. Ka¿dy naukowiec ma takie urz±dzenie do s³uchania muzyki. Laptopy i GPS−y, s³u¿±ce do pracy, ³adowane s± w dalszej kolejno¶ci. Poniewa¿ ca³y dzieñ jest jasno, ¿ycie w obozie reguluj± pory posi³ków. Podczas, gdy po ¶niadaniu wszyscy uczestnicy badañ wychodz± lub wylatuj± w teren, w obozie zostaje na dy¿urze jedna osoba, najczê¶ciej jest to kierownik wyprawy. Po powrocie z terenu wszyscy spotykaj± siê w ¶wietlicy. Pora obiadu to jeden z terminów wyznaczaj±cych rytm ¿ycia naukowców. Potem s± tzw. cocktail hours. Wtedy w ¶wietlicy koncentruje siê ¿ycie towarzyskie, je siê przysmaki zamówione przez poszczególnych uczestników i dowiezione helikopterem oraz opracowuje dane zebrane podczas badañ terenowych. Po kolacji, mimo ¿e na dworze wci±¿ widno, mo¿na i¶æ spaæ.
Bardzo charakterystycznym elementem ¿ycia amerykañskich naukowców na Antarktydzie jest czerwona kurtka, tzw. red big parka. Ocieplona jest najwy¿szej jako¶ci puchem gêsi kanadyjskich, a pokryta wodoodporn± i wiatroszczeln± tkanin±. Inna charakterystyczna czê¶æ stroju naukowców to tzw. bunny boots. Bia³e pompowane buty umo¿liwiaj± przetrwanie antarktycznych mrozów. – Natomiast nie jest ³atwo siê w nich poruszaæ na d³u¿szych dystansach – komentuje dr Ma³olepszy. W bucie znajduje siê zaworek do pompowania oraz instrukcja, jak to zrobiæ. Na poruszanie siê w innym obuwiu trzeba mieæ specjalne pozwolenie. Ekipa, w której pracowa³ polski uczony, mia³a zgodê na u¿ywanie obuwia trekingowego.
Uczestnicy amerykañskich ekspedycji otrzymuj± kompletny ubiór, tzw. extreme cold weather clothes. To odzie¿ syntetyczna. Jedynie rêkawice zrobione s± z we³ny. – Jest to bardzo komfortowy zestaw, który pozwala ubieraæ siê na „cebulkê” i wytrzymaæ najgorsze mrozy i wiatry – mówi polski uczony.
Dr Zbigniew Ma³olepszy je¼dzi na Antarktydê jako specjalista od trójwymiarowej kartografii geologicznej. Do niedawna papierowe mapy pozwala³y jedynie na odwzorowanie dwóch p³aszczyzn. Tymczasem struktury geologiczne s± trójwymiarowe. Technologia cyfrowa umo¿liwia budowanie trójwymiarowych map geologicznych, dokumentuj±cych wg³êbn± strukturê ska³. W przypadku Suchych Dolin chodzi m.in. o stworzenie map intruzji magmowych w m³odszych ska³ach osadowych. – Antarktyda, a zw³aszcza Suche Doliny s± znakomitym poligonem do takich prac, gdy¿ nie ma tam gleby, która przes³ania struktury geologiczne. To raj dla geologów – mówi dr Ma³olepszy.
Podstawowym narzêdziem pracy dr. Ma³olepszego s± laptop z GPS−em oraz aparat fotograficzny. – Nie chodzê z m³otkiem i nie zbieram ska³, choæ m³otek mam zawsze przy sobie – mówi. – Jednym z moich zadañ jest dokumentacja fotograficzna zjawisk geologicznych. Potrzebne s± do tego zdjêcia panoramiczne. Jednak nie mo¿na ich wykonaæ tradycyjn± metod±, gdy¿ wiatr wieje zbyt mocno, by ustawiæ statyw. Muszê zatem zdjêcia robiæ z rêki, obracaj±c siê dooko³a, a dopiero na komputerze ³±czyæ je w panoramy.
Na badania terenowe wychodz± z obozu pieszo lub wylatuj± helikopterem, gdy obszar badañ le¿y dalej i wy¿ej. Docieraj± na wysoko¶æ 2800 m n.p.m. Przed wej¶ciem do helikoptera uczestnicy musz± pokazaæ, ¿e s± w³a¶ciwie wyekwipowani – na sobie maj± odpowiedni ubiór, a w plecaku w³a¶ciwy sprzêt, w tym dwie plastikowe butelki, bez których nie wolno siê poruszaæ w terenie. S³u¿± do za³atwiania potrzeb fizjologicznych poza obozem.
Gdy zespó³ – na badania terenowe zawsze wychodz± grupami – dotrze na miejsce, najpierw rozstawia siê GPS, by ustaliæ pozycjê. Trwa to ok. 20 minut. W tym czasie „odpala siê” laptopy z mapami. Po ustaleniu pozycji i skoordynowaniu jej z map± mo¿na przyst±piæ do w³a¶ciwej pracy, czyli uszczegó³owiania map wykonanych na podstawie zdjêæ lotniczych i satelitarnych. Ca³a wyprawa w teren trwa 8−9 godzin. Potem helikopter zabiera grupê do obozu. Po wysadzeniu ludzi, zabiera stamt±d ¶mieci oraz zamówienia na ¿ywno¶æ oraz program na kolejne 2−3 dni badañ. Naukowcy zasiadaj± do obiadu... Materia³y zebrane podczas 2 lub 3 tygodni pracy w terenie bêd± przez pozosta³± czê¶æ roku opracowywane w zaciszu uniwersyteckich gabinetów.
Tej zimy, czyli podczas najbli¿szego antarktycznego lata, dr Zbigniew Ma³olepszy kolejny raz wybiera siê ze swoimi amerykañskimi kolegami w Suche Doliny McMurdo, by kontynuowaæ pracê rozpoczêt± w poprzednich sezonach badawczych.