Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Ca³y system sam siê dobrze zorganizuje, ale pod warunkiem, ¿e w³a¶ciwie wybierzemy liderów. Musimy jedynie stworzyæ mechanizmy, aby karier± naukow± sta³o siê tworzenie zespo³ów badawczych.

Profesor przy okazji

Rozmowa z prof. dr. hab. Robertem Ho³ystem z Instytutu Chemii Fizycznej PAN w Warszawie

Magister pracuj±cy jako asystent, doktor jako adiunkt, doktor habilitowany jako docent, wreszcie profesor. Kariera polskiego naukowca jest prosta.

– Za prosta. Wcale nie tak trudno doj¶æ do koñca. £atwo za to, gdy siê ju¿ do niego dojdzie, straciæ motywacjê. Ró¿nica miêdzy profesorem, który pracuje sam, a adiunktem, który pracuje sam, jest praktycznie ¿adna, z wyj±tkiem tego, ¿e adiunkt ma jeszcze chêæ do pracy, bo przecie¿ chce zostaæ profesorem. Twierdzê, ¿e ta tradycyjna ¶cie¿ka kariery, prowadz±ca przez formalne stopnie naukowe, ma niewielki zwi±zek z rozwijaniem nauki, a uzyskanie tytu³u profesora wcale nie jest równoznaczne ze zrobieniem kariery naukowej. Tymczasem dyskusja wokó³ naszej reformy skupi³a siê na ma³o istotnej sprawie: czy rezygnowaæ z habilitacji. Nie w skracaniu drogi kariery formalnej tkwi istota problemu.

Jak zatem mia³aby wygl±daæ kariera naukowa?

– Je¶li pracujê sam, mogê zaj±æ siê jednym, dwoma, góra trzema tematami badawczymi, ca³± resztê muszê odstawiæ, bo nie mam ju¿ czasu. Prawdziwa kariera naukowa polega³aby wiêc na dotarciu do takiego punktu, w którym mam mo¿liwo¶æ prowadzenia tylu tematów badawczych, ile przyjdzie mi do g³owy.

Ale doba niezmiennie ma 24 godziny...

– Co oznacza, ¿e kariera naukowa musi polegaæ na tworzeniu grupy badawczej, w której jestem liderem. Zaczynam od jednego doktoranta, potem dwóch, potem mam postdoka, a potem ju¿ ca³y zespó³ i tylu ludzi, ile tematów w g³owie. Problem w tym, ¿e w hierarchii polskiej kariery naukowej grupy badawcze w ogóle nie istniej±.

Model, który Pan proponuje, przypomina system stosowany w USA.

– Powinni¶my siê wzorowaæ na rozwi±zaniach sprawdzonych w pañstwach odnosz±cych najwiêksze sukcesy naukowe. Z ró¿nych rozwi±zañ nale¿y wybraæ najwarto¶ciowsze elementy i dopasowaæ je do naszych warunków. W USA profesorowie skupiaj± wokó³ siebie grupy badawcze, ale nawet oni walcz± o przetrwanie, ¿yj± wy³±cznie z grantów. Tam jednak jest znacznie wiêcej ¼róde³ finansowania nauki. My mamy do dyspozycji niedu¿e granty w MNiSW oraz jedn± Fundacjê na rzecz Nauki Polskiej, bardzo elitarn±, gdzie naprawdê trudno siê przebiæ. Nie mo¿emy wiêc bezmy¶lnie kopiowaæ modelu amerykañskiego, ale mo¿emy wzi±æ z niego kluczowy element: za³o¿enie, ¿e rozwój kariery naukowej opiera siê na budowaniu w³asnej grupy badawczej. Do dwóch dotychczasowych, formalnych ¶cie¿ek kariery – stopni i tytu³u naukowego oraz stanowisk – powinni¶my do³o¿yæ trzeci± ga³±¼: budowanie zespo³ów.

Jak mia³by wygl±daæ pierwszy szczebel tej nowej drabinki?

– By³by to zespó³ tematyczny licz±cy nie wiêcej ni¿ siedem osób. Dlaczego akurat siedem? Analizy wykazuj±, ¿e efektywnie komunikujemy siê w³a¶nie z tak± liczb± osób. Sprawdzili¶my to zreszt± sami w Instytucie Chemii Fizycznej PAN, analizuj±c ¶redni± liczbê naukowców, z którymi wspó³pracuj± kierownicy naszych zak³adów. Je¶li grupa jest wiêksza ni¿ siedem, co czêsto zdarza siê np. na Harvardzie czy w Instytucie Maxa Plancka, spontanicznie dzieli siê na podgrupy w przybli¿eniu siedmioosobowe. Dyrektor ma wiêc piêædziesiêcioosobow± za³ogê, ale nie rozmawia ze wszystkimi. Kontaktuje siê z mniej wiêcej siedmioma project leaderami, a ka¿dy z nich ju¿ samodzielnie prowadzi swój zespó³.

Na czym, konkretnie, polega³oby tworzenie zespo³u tematycznego?

– M³ody cz³owiek po doktoracie i sta¿u podoktorskim mo¿e przyj¶æ na przyk³ad do Instytutu Chemii Fizycznej ze swoim pomys³em i stworzyæ w³asny zespó³ tematyczny. Mamy wiêc doktora na stanowisku adiunkta, który jednocze¶nie jest kierownikiem zespo³u tematycznego. Poniewa¿ w Polsce brak ¼róde³ finansowania nauki, jako wyprawkê – to kolejny element zaczerpniêty z systemu amerykañskiego – otrzymuje on dwa−trzy etaty, na których mo¿e zatrudniæ doktorantów. Zespó³ jest oceniany co roku ze wzglêdu na fundusze, które pozyskuje, publikacje, cytowania. W przypadku m³odego zespo³u naturalnie patrzymy ³agodniej na cytowania, bo prace musz± siê dopiero pojawiæ i zostaæ zauwa¿one. Nie oznacza to, ¿e w ocenach najlepiej wypadaj± starsi naukowcy. Mamy dobry przyk³ad w naszym Instytucie: doc. Piotr Garstecki ma 34 lata i rocznie najwiêcej cytowañ.

Jaki interes ma instytucja naukowa w tym, aby promowaæ m³odych ludzi?

– Koszty po¶rednie. Wiem, ¿e je¶li znajdê zdolnego cz³owieka i on za³o¿y swój zespó³ tematyczny, ¶ci±gnie powiedzmy 3 miliony z³otych, z czego instytut zabierze 30−50 proc. Mogê wtedy daæ takiemu liderowi pensjê nawet 10 tys. z³ miesiêcznie. Dlaczego ma nie zarabiaæ, skoro sprowadza tak du¿e pieni±dze?

A co ma mobilizowaæ lidera do ¶ci±gania do siebie zdolnych ludzi?

– Odpowied¼ jest prosta. Je¶li lider zatrudni zdolnych ludzi, prze³o¿y siê to na jako¶æ jego publikacji. A po co m³odzi ludzie chc± przyj¶æ do dobrego zespo³u tematycznego? Bo tam w³a¶nie naucz± siê ciekawych rzeczy i ³atwiej im bêdzie zostaæ liderami. Tu tak¿e bêd± mieli okazjê podpatrzeæ lidera, zobacz±, jak on dzia³a, co robi. A co maj± profesorowie z tworzenia nowych, dobrych zespo³ów tematycznych? Notowania instytucji naukowej id± w górê, a im wy¿sze notowania, tym wiêksze granty i tym wiêksza szansa ich zdobycia.

Mijaj± lata, lider kieruje zespo³em tematycznym i... nic siê nie zmienia.

– To nie tak. Na rozwój zespo³u dajemy liderowi powiedzmy 5 lat, po czym oceniamy zespó³ i lidera. Ten element jest szczególnie wa¿ny, poniewa¿ nale¿y oceniaæ nie poszczególnych pracowników, a w³a¶nie liderów i zespo³y. Je¿eli lider chce zatrudniæ dan± osobê, bo potrzebuje jej do prowadzenia badañ, nie powinni¶my siê do tego wtr±caæ i analizowaæ, ile ta osoba pisze i gdzie. Dalej, je¶li zespó³ nie spe³ni³ oczekiwañ, mo¿na go zamkn±æ praktycznie w dowolnym momencie, poniewa¿ jest powi±zany z konkretnymi zadaniami badawczymi, które znajduj± siê w harmonogramie i bud¿ecie przekazywanym do ministerstwa. Je¶li wykre¶limy te pozycje, automatycznie likwidujemy zespó³ tematyczny i zwi±zane z nim stanowiska pracy. Zwykle jednak nie musimy i nie chcemy tego robiæ. Wa¿ne jednak, ¿e mo¿emy. Dzi¶, je¶li siê pomylê i zatrudniê na sta³e nieodpowiedniego cz³owieka, jestem w kropce.

Co dalej siê dzieje z liderem?

– Powinni¶my wprowadziæ wymóg, aby w czasie dzia³ania zespo³u lider robi³ habilitacjê, z czym automatycznie wi±za³oby siê zdobycie stanowiska docenta. Po ocenieniu zespo³u przez instytut lider musia³by wyg³osiæ seminarium dla ca³ego wydzia³u i wszyscy pracownicy mieliby mo¿liwo¶æ jawnego wypowiedzenia siê, czy chc± mieæ takiego kolegê, czy nie. Je¶li lider jest nêdznym naukowcem i da nêdzne seminarium, kto¶ wstanie i powie: „Bardzo przepraszam, ale przyjêcie tego pana obni¿y presti¿ naszego wydzia³u, a wiêc i mój, i ja siê na to nie zgadzam”. Taka procedura podejmowania decyzji gwarantuje, ¿e nie da siê nic za³atwiæ pod sto³em. Gdy lider przebrnie przez ten etap, móg³by ubiegaæ siê o utworzenie czego¶ bardziej stabilnego – w³asnej grupy badawczej, powo³ywanej na przyk³ad na 7−8 lat lub nawet na czas nieokre¶lony. Na tym etapie mówimy cz³owiekowi: „Mo¿esz byæ u nas na sta³e, a to, czy twoja grupa bêdzie du¿a, czy ma³a, zale¿y ju¿ tylko od ciebie”.

Ten system stawia na samodzielno¶æ i przebojowo¶æ.

– W nauce potrzebna jest jeszcze pewna stabilizacja. Powinni¶my wiêc wprowadziæ elementy systemu niemieckiego. Dobra grupa badawcza to ¶wietne wyniki, du¿e granty, liczne patenty. Lider ma wiêc zapewnione finansowanie grupy, co oznacza, ¿e op³aca mu siê zatrudniæ na sta³e kilku pracowników, którzy maj± najwiêkszy wk³ad w osi±gniêcia grupy.

Co gwarantuje liderowi stabilizacjê?

– Je¶li lider dobrze zarz±dza funduszami, zorganizowa³ grupê badawcz± obs³uguj±c± wiele grantów, uczy studentów, robi ¶wietne badania naukowe i publikuje w znakomitych czasopismach, po 5 czy 7 latach wydzia³ podejmowa³by ostateczn± decyzjê i dawa³by gwarantuj±c± stabilizacjê sta³± pracê. Lub nie dawa³by, gdyby osi±gniêcia nie by³y zadowalaj±ce. Proszê zwróciæ uwagê, ¿e przy takim modelu kariery cz³owiek zostawa³by doktorem przy okazji, robi³by habilitacjê – przy okazji, wreszcie zostawa³by profesorem – te¿ przy okazji budowania grupy badawczej.

Wspomnia³ Pan o profesorach. Gdzie dla nich by³oby miejsce w tym modelu?

– Jako profesor, lider dociera³by do ostatniego szczebla w karierze naukowej: budowy zak³adu naukowego, sk³adaj±cego siê zespo³ów tematycznych. Zak³ad zapewnia³by lepsze mo¿liwo¶ci realizowania du¿ych projektów badawczych. By³by u³atwieniem na przyk³ad przy zdobywaniu drogiej aparatury. Lider wystêpowa³by o ni± nie jako pan Kowalski, tylko jako zak³ad sk³adaj±cy siê z powiedzmy piêciu zespo³ów tematycznych, w których pracuje kilkadziesi±t osób i ka¿da pisze projekt wymagaj±cy tej aparatury, ka¿da wiêc j± wykorzysta. Proszê równie¿ zwróciæ uwagê, ¿e profesor jest wci±¿ otoczony grup± m³odych ludzi, którzy staj± siê w pewnym sensie jego klientami i wymuszaj± na nim aktywno¶æ. Taki profesor sam bêdzie proponowa³ tworzenie kolejnych grup badawczych, nowych zespo³ów tematycznych. One s± mu po prostu potrzebne.

Podsumujmy: Klucz do reformy nauki w Polsce kryje siê w tworzeniu najpierw zespo³ów tematycznych, potem grup badawczych, w koñcu zak³adów skupiaj±cych wiele zespo³ów i/lub grup. Na ka¿dym etapie stawiamy na lidera, a stopnie naukowe i tytu³ naukowy powinno siê zdobywaæ przy okazji robienia badañ naukowych.

– Szczególnie istotny jest przy tym fakt, ¿e tym procesem nikt by nie sterowa³. Wzorem systemu francuskiego tworzymy jedynie mechanizmy sprzyjaj±ce selekcjonowaniu liderów, dbaj±c jednocze¶nie, aby wszyscy mieli zapewnione równe szanse. O tym, ile bêdzie zespo³ów tematycznych i jak du¿e bêd± grupy badawcze, zadecyduje typ umys³owo¶ci lidera. Jedni bêd± tworzyli ma³e grupy, inni obs³u¿± tematami badawczymi grupê licz±c± nawet kilkadziesi±t osób. W ramach danej instytucji nale¿y jedynie stworzyæ pewien dobrze przemy¶lany model organizacyjny. W IChF poprosili¶my kierowników zak³adów badawczych, aby podzielili swoje zak³ady na zespo³y tematyczne i podali kierowników tych zespo³ów. Zak³adali¶my przy tym, ¿e kierownicy najlepiej wiedz±, kto jest predestynowany do kierowania takim zespo³em tematycznym. Odgórnie by³a tylko propozycja, podzia³ nast±pi³ oddolnie.

Nie by³o oporów?

– Nie, bo nowa struktura organizacyjna jest otwarta, daje wszystkim równe szanse i wymierne zyski. Musimy mieæ przecie¿ beneficjentów zmian. Je¶li nie potrafimy ich okre¶liæ, a pó¼niej przekonaæ do reformy, nikt ¿adnych zmian nie poprze. W proponowanym przeze mnie modelu beneficjentami reformy s± liderzy zespo³ów, grup i zak³adów. Oni zarabiaj± najlepiej, bo je¶li kto¶ tworzy zespó³ tematyczny i jest adiunktem, powinien mieæ wy¿sz± pensjê ni¿ adiunkt, który jest cz³onkiem takiego zespo³u tematycznego. Nawet du¿o wy¿sz±. Gdy lider zbuduje grupê badawcz±, pensja znowu idzie w górê, podobnie siê dzieje, gdy zostaje kierownikiem zak³adu. Cz³onkowie zespo³ów czy grup otrzymuj± z kolei pensjê z instytutu, która co prawda jest niska, ale lider dop³aca im z grantów, bo po prostu potrzebuje ludzi i chce, ¿eby dobrze pracowali. Na ka¿dym etapie trzeba pamiêtaæ, ¿e wszystkie strony musz± mieæ tu swój interes.

Sk±d pewno¶æ, ¿e nowa struktura organizacyjna bêdzie t± optymaln±?

– Ca³y system sam siê dobrze zorganizuje, ale tylko pod warunkiem, ¿e w³a¶ciwie wybierzemy liderów. Nasi liderzy powinni byæ tak dobrzy, jak we Francji absolwenci École Normale. Powinni potrafiæ dostrzec potencja³ naukowy ludzi, którzy ich otaczaj±, umieæ dobraæ naukowców mog±cych siê naprawdê przydaæ w zespole. Musimy jedynie stworzyæ mechanizmy, aby karier± naukow± sta³o siê tworzenie zespo³ów badawczych. Szczegó³y techniczne to ju¿ sprawa liderów, oni sami doskonale sobie poradz± z reform± nauki.

Jak Instytut Chemii Fizycznej poszukuje liderów?

– Wieloma sposobami. Przyk³ad z ostatnich miesiêcy. Narodowe Centrum Badañ i Rozwoju og³osi³o konkurs „Lider” na tworzenie zespo³ów badawczych przez m³odych ludzi, z wyprawk± – finansowaniem na poziomie miliona z³otych. Jednym z warunków jest podanie instytucji, która chce przyj±æ lidera i stworzy mu warunki do pracy. Natychmiast po og³oszeniu tego konkursu IChF na swojej stronie internetowej da³ og³oszenie: zatrudnimy liderów, damy przestrzeñ laboratoryjn±. To jest rynek, gra wzajemnych zale¿no¶ci i interesów. Liderzy chc± siê przebiæ. Chcemy najlepszych liderów, dlatego ¶ci±gamy ich z ró¿nych miejsc. Mamy wiele osób zatrudnionych z innych uniwersytetów.

Dobry naukowiec niekoniecznie musi byæ dobrym mened¿erem czy przywódc±.

– Naturalnie. W proponowanym przeze mnie modelu ludzie, którzy nie maj± smyka³ki do zarz±dzania, tak¿e znajd± miejsce. Profesor−lider w którym¶ momencie przestaje mieæ czas na detaliczne skupianie siê nad projektami. Ma wizjê, potrafi spojrzeæ szerzej, rzuca tematy, czêsto rozmawia z liderami zespo³ów i analizuje, ale nie zacznie robiæ symulacji, nie sprawdzi równañ. Tu jest doskona³e miejsce dla wybitnych jednostek, które z ró¿nych przyczyn nie chc± prowadziæ zespo³ów. W interesie lidera bêdzie bowiem zatrudnienie takich ludzi. Twierdzê nawet, ¿e osoby wybitne, które nie chc± prowadziæ grup badawczych, bêd± bardziej doceniane, gdy te grupy powstan±. Tradycyjna ¶cie¿ka kariery pozostaje przed nimi otwarta, nie musz± siê troszczyæ o pieni±dze, zajmuj± siê ulubion± teori± czy aparatur±.

Zespo³y tematyczne i grupy badawcze poprawi± jako¶æ badañ naukowych. Czy jednak wystarcz±, aby polska nauka nabra³a rozpêdu?

– Aby w pe³ni wykorzystaæ mo¿liwo¶ci tego systemu, powinni¶my stworzyæ odpowiedni system finansowania nauki, gwarantuj±cy mo¿liwo¶æ dotarcia do du¿ej liczby ró¿norodnych grantów badawczych. Reforma powinna zamroziæ dotacje bud¿etowe, a otworzyæ strumieñ grantów. Powinna daæ tak¿e giêtki system kosztów po¶rednich, bo je¶li dana instytucja ma uprawiaæ politykê naukow±, musi mieæ na to pieni±dze. Gdy chcemy powo³aæ nowy zespó³ tematyczny, musimy mieæ pieni±dze na wyprawkê dla lidera. Je¶li dotacja starcza tylko na przetrwanie, jedynym ¼ród³em s± elastyczne koszty po¶rednie od grantów, co¶, co instytucja zabiera na prowadzenie polityki naukowej, na to, aby wybraæ m³odych badaczy i wspomóc ich dzia³ania.

Ile pieniêdzy powinno byæ wpompowanych w system grantów?

– Nie wiem, to trzeba by³oby oszacowaæ. Przez ostatnie 20 lat polscy naukowcy konsumowali granty na poziomie 100 tys. z³. To kwota, która nie starczy nawet na patent. Teraz, bez ¿adnego przygotowania, mamy do dyspozycji granty na poziomie 5 mln z³ na zespó³. Przeskoczyli¶my dwa rzêdy wielko¶ci! Najpierw musimy siê nauczyæ, jak konsumowaæ tak du¿e granty.

Panie profesorze, co Pan bêdzie mia³ z reformy nauki?

– Nic. Reforma nie jest dla obecnych naukowców, jest dla tych, którzy dzisiaj maj± dopiero kilkana¶cie lat. Oni zyskaj± najwiêcej. Jestem dobrze ustawionym naukowcem, w swoim zak³adzie ju¿ zrobi³em reformê, wed³ug zasad, które tu przedstawi³em. Przeæwiczy³em je na sobie, teraz proponujê przetestowaæ je w ca³ym Instytucie Chemii Fizycznej. Jestem pewny, ¿e ten model kariery naukowej i organizacji pracy odniesie sukces i ¿e nasz Instytut bêdzie modelowym przyk³adem tego, jak powinna wygl±daæ reforma nauki w Polsce.

Rozmawia³ Jaros³aw Chrostowski
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje