Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Milcz±co zak³adamy, ¿e studenci matematyki u¿ytkowej bêd± mieli niejako sami z siebie otwarty umys³ na uczenie siê ró¿nych, czêsto niezwi±zanych ze sob± fragmentów wiedzy praktycznej.

Matematyka wychodzi ku spo³eczeñstwu

Kazimierz Sobczyk

Wszyscy wiemy, czym jest matematyka. Wa¿nym przedmiotem nauczanym w szko³ach. Ale prawdziwa matematyka to nie tylko owa szkolna, elementarna arytmetyka, algebra i geometria (czêsto obrzydzana przez drakoñskich nauczycieli wymagaj±cych pamiêciowego wykuwania wzorów i twierdzeñ), ale nade wszystko – to ró¿norakie konstrukcje abstrakcyjne, zwi±zane z ogólnymi pojêciami zale¿no¶ci funkcyjnej, zbiorami i przestrzeniami skoñczonymi i nieskoñczonymi etc. Matematyka to bardzo wyrafinowana dziedzina nauki, uwa¿ana za królow± wszystkich nauk, bo jej konstrukcje s± ¶cis³e i uniwersalne. Ma ona – w istocie swojej – wiele wspólnego z piêknem poezji i muzyki („matematyka – to melodia my¶li” – powiedzia³ kiedy¶ prof. W. Pogorzelski). Matematyka zachwyca piêknem swych konstrukcji abstrakcyjnych, ale tak¿e potêg± swego jêzyka w opisywaniu ¶wiata rzeczywistego. I oto pojawia siê nazwa „matematyka przemys³owa”, jakby kto¶ w czasie koncertu wrzuci³ do fortepianu gwo¼dzie. Dlaczego?

Czy mo¿na tworzyæ dowolne zbitki s³owne nawet wtedy, gdy nie ma ku temu konieczno¶ci? Us³yszymy zapewne odpowied¼: przecie¿ to jest po prostu t³umaczenie angielskiego industrial mathematics. Ale mnie równie¿ ta anglojêzyczna nazwa „trzeszczy w uszach”, tak jak trzeszcza³aby np. industrial poetry. Tym bardziej, ¿e w przypadku matematyki wszystkie te (nieco enigmatyczne) tre¶ci znaczeniowe, które chce siê zaakcentowaæ poprzez termin „matematyka przemys³owa”, dobrze mieszcz± siê w znanych nam terminach „matematyka stosowana” lub „zastosowania matematyki”. Przecie¿ matematyk uprawiaj±cy matematykê stosowan± (doceniaj±c ¶cis³o¶æ matematyki czystej) robi wysi³ek, aby jego konstrukcje mog³y opisywaæ zjawiska rzeczywiste i aby by³y u¿yteczne dla in¿ynierów. S³owo „stosowany” jest czêsto uto¿samiane ze s³owem „u¿yteczny” lub „praktyczny” (tak¿e w jêzyku angielskim: useful). Wydaje siê wiêc, i¿ ta pragmatyczno¶æ matematyki stosowanej wystarczaj±co dobrze obejmuje równie¿ wszystkie bardziej szczegó³owe i utylitarne jej formy, czyli te, które mia³yby byæ niejako domen± matematyki przemys³owej. W jeszcze wiêkszym stopniu ni¿ matematyka stosowana wymaganie bezpo¶redniej aplikacyjno¶ci wype³niaj± zastosowania matematyki (np. w technice, rolnictwie, geodezji itp.).

Tak czy inaczej, obawiam siê, ¿e do tej osobliwej nazwy „matematyka przemys³owa” trzeba bêdzie siê przyzwyczaiæ, bo napór sprzyjaj±cych jej wiatrów wydaje siê byæ nieodwracalny, tym bardziej, i¿ maj± je ponoæ wzmacniaæ dodatkowe formy finansowania.

Czym jest (lub – ma byæ) matematyka przemys³owa?

Matematyka, o której mowa, w swym anglojêzycznym brzmieniu zosta³a wprowadzona w USA ju¿ do¶æ dawno, wydaje siê, ¿e w pocz±tkach lat 60. poprzedniego wieku, kiedy uznano, ¿e z matematyk± trzeba wyj¶æ z krêgów czysto akademickich/naukowych i stosowaæ j± niemal wszêdzie tam, gdzie ma miejsce wytwarzanie dóbr materialnych – aby te procesy racjonalizowaæ, usprawniaæ i optymalizowaæ. Wtedy te¿ powsta³a organizacja, a dok³adniej Towarzystwo Matematyki Industrialnej i Stosowanej (Society for Industrial and Applied Mathematics – SIAM). I mimo, ¿e owa industrialna matematyka to, w istocie, nic innego, jak zastosowania matematyki w szerszym kontek¶cie procesów wytwórczych, to takie terminy, jak matematyka stosowana czy zastosowania matematyki, z jakich¶ przyczyn by³y dla Amerykanów niewystarczaj±ce.

Nawiasem mówi±c, od pewnego czasu na Zachodzie „ukuty” zosta³ te¿ termin applicable mathematics, czyli matematyka stosowalna (istnieje periodyk naukowy „Journal of Concrete and Applicable Mathematics”). Jak sama nazwa wskazuje, ma to byæ matematyka, która swym zakresem obejmuje niejako te dzia³y, które maj± w sobie wiêksze (ni¿ inne, bardziej abstrakcyjne dzia³y) mo¿liwo¶ci aplikacyjne – szczególnie w ekonomii, finansach, badaniach operacyjnych itp. (np. równania ró¿niczkowe, teoria prawdopodobieñstwa, statystyka, matematyka obliczeniowa itp.).

Mo¿na s±dziæ, i¿ matematyka industrialna ma byæ nie tylko „stosowalna”, ale tak¿e ¶ci¶le stowarzyszona z analiz± rzeczywistych problemów praktycznych i ma byæ przez te problemy inspirowana. Zak³ada siê wiêc milcz±co, ¿e istniej± instytucje wytwórcze – industrialne – które s± zdolne generowaæ problemy, w rozwi±zaniu których matematyka mo¿e byæ pomocna. Czy takie instytucje (przemys³y), które dla swojego istnienia i rozwoju potrzebowa³yby pomocy matematyki, istniej± w Polsce? Obserwujemy przecie¿, ¿e kupowanie licencji jest popularniejsze ni¿ twórcze pokonywanie problemów. Natomiast firmy zagraniczne umiejscowione w Polsce, jak mo¿na s±dziæ, maj± w³asne zespo³y badawcze poza Polsk±. Oczywi¶cie, nale¿y zak³adaæ, ¿e nasi przyszli „matematycy przemys³owi” mog± pracowaæ dla dowolnych firm europejskich. W istocie, taka integruj±ca rola wydaje siê byæ od pocz±tku przypisana matematyce „przemys³owej”, uwa¿a siê bowiem, i¿ t± matematyk± powinny siê zajmowaæ zespo³y wieloosobowe (w tym miêdzynarodowe) i powinna ona obejmowaæ szeroki wachlarz potrzeb u¿ytkowych, np. od przemys³u lotniczego do tworzenia software’u, a nawet prognozowania pogody.

Nale¿y tutaj mocno podkre¶liæ, ¿e idea eksponowana obecnie pod has³em „matematyki przemys³owej” znana jest polskim ¶rodowiskom matematycznym ju¿ od kilku dziesiêcioleci, a dok³adniej – od wczesnych lat 50. ubieg³ego wieku. Mam tu na my¶li wroc³awsk± i warszawsk± szko³ê zastosowañ matematyki, w szczególno¶ci – grupê zastosowañ matematyki w Instytucie Matematycznym PAN oraz grupê w ¶rodowisku wroc³awskim skupion± wokó³ profesorów H. Steinhausa i S. Zubrzyckiego. Powsta³y one z mocno odczuwanej potrzeby ³±czenia matematyki z potrzebami ró¿nych dziedzin ¿ycia (dzisiaj, nazywa siê to real−life applications). Za³o¿one zosta³o wtedy czasopismo naukowe „Zastosowania matematyki” (redaktor: Hugo Steinhaus), które, zgodnie ze s³owami za³o¿ycieli, mia³o za cel publikowanie osi±gniêæ, jakie powstaj± we wspó³pracy matematyka ze specjalistami w innych dziedzinach. W czasopi¶mie tym ukazywa³y siê artyku³y po¶wiêcone autentycznym problemom realnego ¿ycia, np.: H. Steinhaus, O dochodzeniu ojcostwa (1953), Most z sze¶cioboczn± kratownic± (1961); S. Zubrzycki, O optymalnej metodzie odbioru wodomierzy (1954), O probabilistycznym opisie z³ó¿ osadowych (1961); B. Konorski, O wytrzyma³o¶ci drewna sosnowego (1954); J. Litwiniszyn, O przemieszczeniach o¶rodków sypkich (1954) i inne. Jest interesuj±ce, ¿e ca³a ta piêkna dzia³alno¶æ prowadzona by³a w ciê¿kich latach powojennych.

Anglojêzyczny termin industrial mathematics nie ma zadowalaj±cego odpowiednika w jêzyku polskim. My¶lê, ¿e dobrze by³oby (na oznaczenie powy¿szego tworu anglojêzycznego) wprowadziæ bli¿sze jêzykowi polskiemu okre¶lenie: „matematyka praktyczna” lub „matematyka u¿ytkowa”. Terminy te (jeden lub obydwa – równoprawnie) oznacza³yby (zgodnie z istniej±cymi ju¿ próbami definicji) wykorzystanie ¶cis³ego jêzyka matematyki i jej metod do rozwi±zywania rzeczywistych problemów firm, instytucji, przemys³u z domys³em, i¿ rozwi±zania te bêd± wykorzystane i przy¶piesz± innowacje.

Matematyka praktyczna: wyzwania dydaktyczne

Dlaczego owa matematyka praktyczna (u¿ytkowa) staje siê wa¿na w Europie? Wynika to z wiary (co jest pozytywne), i¿ lepsze wykorzystanie potêgi jêzyka matematyki wp³ynie na przyspieszenie rozwoju. Trwaj±ce ju¿ od pewnego czasu dyskusje w ró¿nych europejskich gremiach zdaj± siê sugerowaæ, ¿e tradycyjne uczenie matematyki w uniwersytetach nie jest w stanie przynie¶æ takich efektów, jakie s± potrzebne, aby sprostaæ nowym wyzwaniom. Wydaje siê, ¿e szczególnie gremia odpowiedzialne za finansowanie nauki i edukacji uwa¿aj±, i¿ nie wystarcza wyposa¿yæ studenta w wiedzê o podstawowych strukturach i aplikacyjnych metodach matematyki, aby móg³ on, gdy bêdzie potrzeba, rozwi±zywaæ tzw. problemy ¶wiata realnego (real−life problems). Uwa¿a siê, ¿e istotne jest niejako „zara¿enie” studenta tego rodzaju problemami wcze¶niej – w czasie studiów. St±d modelowanie matematyczne zjawisk realnych ma byæ dydaktycznie wa¿niejsze ni¿ obróbka matematyczna samych modeli. Jak wiêc uczyæ matematyki, aby by³a ona u¿yteczna? Jak uczyæ zastosowañ w edukacji matematycznej? Chodzi o wytworzenie takiego paradygmatu kszta³cenia studenta (matematyka praktyczna), w którym mniejszy jest nacisk na konstruowanie struktur matematycznych, a wiêkszy – na spostrzeganie matematyki jako jêzyka pozwalaj±cego opisywaæ ró¿norakie, konkretne zjawiska i problemy.

Nie ulega w±tpliwo¶ci, ¿e uczenie zastosowañ w edukacji matematycznej jest wyzwaniem. Uczenie stosowania matematyki – i to jeszcze w tak bezpo¶rednim zwi±zku ze zjawiskami i problemami konkretnymi (w przemy¶le, gospodarce, ekonomii itp.), jak tego chce matematyka praktyczna/u¿ytkowa – wymaga wyposa¿enia umys³u studenta w szerok±, niematematyczn± wiedzê o ró¿norodnych zjawiskach ze ¶wiata realnego. Matematyk, który chcia³by byæ u¿yteczny, np. w przemy¶le lotniczym, powinien dysponowaæ wiedz± o konstrukcji i dynamice samolotu, o procesach degradacyjnych zachodz±cych w jego elementach (np. o zniszczeniu zmêczeniowym generowanym przez drgania itp.). Natomiast wspó³praca np. z przemys³em farmaceutycznym wymaga specyficznej wiedzy z zakresu chemii, biochemii itp. Powstaje wiêc pytanie, do jakiego stopnia mo¿na, w kszta³ceniu matematyka praktycznego, uszczuplaæ zajêcia matematyczne, aby uzyskaæ czas na wyrabianie zdolno¶ci i intuicji praktycznych? Oczywi¶cie, milcz±co zak³adamy, ¿e studenci matematyki u¿ytkowej bêd± mieli niejako sami z siebie otwarty umys³ na uczenie siê ró¿nych, czêsto niezwi±zanych ze sob± fragmentów wiedzy praktycznej. Za³o¿enie to mo¿e okazaæ siê zbyt optymistyczne.

Z innymi trudno¶ciami trzeba siê liczyæ od strony kadry nauczaj±cej. Trudno bowiem oczekiwaæ, aby pracownicy naukowo−dydaktyczni obecnie istniej±cych wydzia³ów matematycznych byli przygotowani do podjêcia siê takiej „nowej” dydaktyki, po³±czonej z przemys³em, firmami itp.

I wreszcie, paradygmat matematyki praktycznej zak³ada ¶cis³y zwi±zek z szeroko rozumian± sfer± wytwórczo¶ci. Musi wiêc istnieæ druga strona, która widzi we wspó³pracy z matematyk± swoje szanse i gotowa jest ponosiæ koszty. To jednak wydaje siê byæ wymaganiem nie mniej trudnym ni¿ dydaktyka.

Trochê optymizmu

Wskazane wy¿ej trudno¶ci i pytania nie powinny wp³ywaæ deprymuj±co na wysi³ki dotycz±ce rozwijania matematyki praktycznej/u¿ytkowej. Chodzi w nich bowiem nie o zasianie pesymizmu, ale raczej o potrzebê wypracowania krytycznego podej¶cia do samej istoty tej specyficznej matematyki i do przedsiêwziêæ edukacyjnych i badawczych z ni± zwi±zanych. Ogólnie rzecz ujmuj±c, sprawa dotycz±ca matematyki praktycznej jest godna poparcia, bo dotyczy przecie¿ intensywniejszego ni¿ dot±d wychodzenia matematyki ku spo³eczeñstwu. Mo¿na te¿ powiedzieæ, ¿e „zielone ¶wiat³o” dla tego rodzaju dzia³añ matematycznych mo¿e budziæ szczególne zadowolenie tych matematyków, którzy znaj±c uroki matematyki czystej (teoretycznej), ceni± jednocze¶nie wysoko potêgê i piêkno ukryte w zdumiewaj±cej efektywno¶ci matematyki w opisie otaczaj±cej nas rzeczywisto¶ci i w swych profesjonalnych wyborach ju¿ dawno skierowali swe wysi³ki ku matematyce stosowanej czy zastosowaniom matematyki.

Moje w³asne, d³ugie do¶wiadczenia zwi±zane z uprawianiem matematyki stosowanej (pracujê w zakresie matematycznego modelowania i analizy procesów nale¿±cych do szeroko rozumianej mechaniki) wskazuj±, i¿ do uzyskania sukcesu (zarówno przez studenta, jak i zaawansowanego badacza) w matematyzacji zjawisk/problemów realnych potrzebne s± co najmniej dwie sk³adowe: dobra znajomo¶æ samej matematyki (bo ona stanowi jêzyk, w którym chcemy „werbalizowaæ” podstawowe cechy badanych zjawisk) i otwarcie na uczenie siê niematematycznych dziedzin nauki (bo te dostarczaj± zrozumienia mechanizmów zjawisk realnych i wyrabiaj± intuicjê aplikacyjn±).

Bior±c powy¿sze pod uwagê, s±dzê, i¿ trudno by³oby prowadziæ kszta³cenie w zakresie matematyki praktycznej na poziomie licencjackim czy nawet magisterskim. W³a¶ciwy etap w³±czenia siê studenta do przedsiêwziêæ praktycznych (w powi±zaniu z realnymi potrzebami przemys³u) mo¿e nastêpowaæ wtedy, gdy student osi±gn±³ ju¿ pewien wystarczaj±cy poziom znajomo¶ci matematyki i jej metod aplikacyjnych. Tylko wtedy mo¿e on podj±æ wysi³ek matematycznej werbalizacji i analizy zjawiska realnego; w szczególnych przypadkach owa praktyczna matematyka mo¿e byæ zainicjowana przy okazji przygotowywania pracy magisterskiej. Z drugiej strony wydaje siê konieczne, aby w programie swoich studiów (magisterskich) student mia³ mo¿liwo¶æ, oprócz matematyki, zaznajomiæ siê z niematematycznymi dziedzinami wyja¶niaj±cymi zjawiska ¶wiata realnego. Niew±tpliwie najwa¿niejsz± tak± dziedzin± jest fizyka – bo daje ona najszersz± podstawê do rozumienia mechanizmów zjawisk w ¶wiecie obiektów nieo¿ywionych. Nale¿a³oby wiêc powróciæ do wzbogacenia programu studiów matematycznych o dwusemestralny wyk³ad z fizyki, prezentuj±cy w systematyczny sposób „podstawowe problemy fizyki”. Bez takiego wyk³adu, jak wskazuj± moje do¶wiadczenia, przeciêtny student (a tak¿e absolwent studiów matematycznych) nie ma ¿adnego pojêcia o istocie i mechanizmach zjawisk realnych. Na czym mia³by wiêc oprzeæ swoje ewentualne ich matematyzowanie?

Ciekawe, w jaki sposób ró¿ne o¶rodki matematyczne w kraju bêd± sobie z ow± matematyk± u¿ytkow± radziæ w praktyce dydaktycznej.

Prof. dr hab. in¿. Kazimierz Sobczyk, specjalista w dziedzinie mechaniki stochastycznej, cz³onek rzeczywisty PAN, jest zwi±zany z Instytutem Podstawowych Problemów Techniki PAN oraz z Wydzia³em Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje