Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Czy perspektywa Warszawskiej Jesieni, przyjêta przez autorkê, mo¿e daæ pe³ny obraz muzyki polskiej 1945−2007? W ka¿dym razie uda³o siê pokazaæ muzykê polsk± jako ró¿norodn± i bogat±.

profesjonalna, ale nie nadêta

Rozmawiaj± Grzegorz Filip i Marek Remiszewski

GF: Jest to niby ksi±¿ka o Warszawskiej Jesieni, ale w gruncie rzeczy o muzyce polskiej ostatnich 60 lat. Opowiadanie zaczyna siê bowiem nie od roku 1956, kiedy powsta³ festiwal, ale od czasów okupacji. Autorka przyjê³a koncepcjê bardzo praktyczn±, z jednej strony unika opisu instytucji muzycznych, ¿ycia koncertowego itd. – tego, co lekko zamuli³o inn±, mówi±c± o muzyce polskiej XX wieku, popularn± ksi±¿kê Jacka Rogali, z drugiej strony, czyni±c warszawski festiwal t³em, Szwarcman opowiada o poszczególnych twórcach, ich utworach, dojrzewaniu. Ksi±¿ka znakomicie pokazuje rozwój osobowo¶ci twórczych Pendereckiego, Lutos³awskiego, Serockiego, Góreckiego. Autorka bardzo trafnie charakteryzuje twórczo¶æ kompozytorów: w kilku jasno sformu³owanych zdaniach zawiera to, co najistotniejsze. Jednak¿e, mimo niewielkiej objêto¶ci ksi±¿ki i konieczno¶ci skrótowego potraktowania tematów, wiele rzeczy potrafi wycieniowaæ.

MR: Chcia³bym podkre¶liæ popularyzatorski charakter ksi±¿ki. Muzyk± wspó³czesn± interesujê siê od niedawna i potrzebujê zarówno informacji, jak i usystematyzowanego jej wyk³adu. A w przyswajaniu tej wiedzy niebagatelne znaczenie ma dla mnie czytelno¶æ przekazu, czyli nieobci±¿ony fachow± terminologi± jêzyk i jasny, mo¿e nawet lekko uproszczony wywód. Te wymogi ksi±¿ka Doroty Szwarcman spe³nia, co oznacza, ¿e ¶wietnie siê j± czyta. Pomys³, by na polsk± muzykê spojrz eæ z perspektywy Warszawskiej Jesieni, znakomicie siê w tê koncepcjê wpisuje. Dziêki temu autorka mog³a ukazaæ nie tylko historiê i przemiany samej muzyki, które festiwal odzwierciedla, ale tak¿e umie¶ciæ je w kontek¶cie polskiej rzeczywisto¶ci powojennej – politycznej i artystycznej – ze wszystkimi jej dramatycznymi zwrotami, które przecie¿ na ¶wiadomo¶æ twórców wp³ywa³y.

GF: Zastanawia³em siê, czy perspektywa Warszawskiej Jesieni, przyjêta przez autorkê, mo¿e daæ pe³ny obraz muzyki polskiej 1945−2007? My¶lê, ¿e w pewien sposób tak. W ka¿dym razie uda³o siê tu pokazaæ muzykê polsk± jako ró¿norodn± i bogat±.

Zauwa¿my te¿, jak to jest napisane. A wiêc przede wszystkim – jak przysta³o na wyk³ad historii – chronologicznie, przejrzy¶cie, z odno¶nikami do innych miejsc w tek¶cie, gdzie jest mowa o tej samej osobie czy problemie. Kompozycja ksi±¿ki jest zwarta, spójna, przekonuj±ca. Ka¿dy niemal podrozdzia³ wynika z poprzedniego, dziêki czemu powstaje opowie¶æ, której s³ucha siê z zainteresowaniem i napiêciem. Autorka powraca kilkakrotnie do tych samych postaci, pokazuj±c rozwój ich twórczo¶ci. Dziêki temu, bardziej ni¿ w dotychczasowych opracowaniach, doceniony zostaje np. Serocki, o którym mówi siê nie tylko przy latach 60. – okresie awangardy serialnej, ale i w latach 70., gdy „odnalaz³ na dobre swój styl”. Przyda³by siê mo¿e jeszcze krótki podrozdzia³ o pó¼nym Szalonku.

Jêzyk opisu trzeba uznaæ za bardzo udany. Wiadomo, jak trudno pisaæ o muzyce, gdy nie mo¿na u¿yæ ¶rodowiskowego ¿argonu, bo tekst ma byæ komunikatywny dla niespecjalistów. Ksi±¿ka okaza³a siê profesjonalna, ale nie nadêta. Kiedy dziennikarka omawia przemiany stylu Pendereckiego, brzmi to jak wci±gaj±ca opowie¶æ. Czekamy, co bêdzie dalej. Podobaj± mi siê metafory trafnie okre¶laj±ce twórczo¶æ, np.: forma u Tadeusza Bairda „budowana jakby z oddechów”. Dobrym pomys³em s± krótkie cytaty z krytyków, którzy ró¿nie reagowali na premiery: Krzesanego Kilara czy Lerchenmusik Góreckiego. Szkoda, ¿e zabiegu tego nie powtórzy³a autorka przy koncercie fortepianowym Pendereckiego czy III Symfonii Góreckiego.

MR: Tak napisana ksi±¿ka staje siê przewodnikiem nie tylko po twórczo¶ci poszczególnych kompozytorów, ale tak¿e po Warszawskiej Jesieni, która ich prezentowa³a i, niejednokrotnie, odkrywa³a. Autorka wykracza jednak poza horyzont tego festiwalu. Po pierwsze, jak wspomnia³e¶, zaczyna od okresu okupacji, by pokazaæ spustoszenia w sferze kultury, tak¿e muzycznej, które wymusi³y na ¶rodowisku artystycznym oczyszczenie przedpola: przypomnienie korzeni i tradycji, utrzymanie ci±g³o¶ci w kulturze oraz zwi±zków z twórcami z Zachodu. Po drugie, pokazuje te¿ inicjatywy ¶rodowiskowe, które doprowadzi³y do powstania innych festiwali i przegl±dów. Niektóre z nich nie tylko przetrwa³y do dzi¶, ale – jak wroc³awskie Musica Polonica Nova i Musica Electronica Nova – prê¿nie siê rozwijaj± i zdobywaj± coraz bardziej znacz±ce miejsca na mapie kulturalnej kraju. A¿ dziw, ¿e w tej niewielkiej objêto¶ciowo ksi±¿eczce pomie¶ci³o siê tyle rozmaitych tre¶ci.

Dla innych jednak zabrak³o miejsca. Rozumiem – szczup³o¶æ miejsca. Byæ mo¿e takie w³a¶nie by³y wymagania (czytaj: ograniczenia) wydawcy. Kiedy jednak mówisz o przemianach stylu kompozytorów, odczuwam przy tej okazji pewien niedosyt. Twórczo¶æ tych najwybitniejszych jest celnie charakteryzowana, zarówno ogólnie, jak i przez pryzmat najbardziej znacz±cych dzie³. Inni, prócz wzmianki w tek¶cie, maj± tylko lapidarne biogramy umieszczone w s³owniczku na koñcu ksi±¿ki. W notkach tych brak jednak nie tylko szcz±tkowej choæby charakterystyki twórczo¶ci, ale tak¿e przynajmniej kilku tytu³ów utworów stanowi±cych ich najwa¿niejsze osi±gniêcia. I sprawa, która nierozerwalnie siê z tym wi±¿e – nie ma tytu³ów nagrañ p³ytowych. To nie tyle zarzut pod adresem Doroty Szwarcman, co raczej apel do autorów przysz³ych opracowañ dziejów polskiej muzyki wspó³czesnej, które – mam nadziejê – jeszcze powstan±.

GF: Zanim przejdê do mankamentów, chcia³bym jeszcze powiedzieæ o moich zaskoczeniach pozytywnych. Otó¿, ksi±¿ka ta, prócz ambicji popularyzatorskich, jest krytyczna i subiektywna, stawia sobie tak¿e cel przewarto¶ciowania ustalonych s±dów. Autorka ciekawie modyfikuje np. sk³ad wielkiej trójcy kompozytorskiej, podaj±c j± w kszta³cie: Górecki, Penderecki, Szalonek! Z trójcy wylatuje Kilar, którego autorka ceni wprawdzie za muzykê filmow±, ale uczciwie ocenia mia³ko¶æ jego innych utworów. Niektóre kompozycje Kilara i Góreckiego nazywa plakatami.

Rzecz kolejna: Dorota Szwarcman pomniejsza znaczenie pojêcia „nowy romantyzm”, pisz±c, ¿e pasuje ono jedynie do muzyki Knapika, ale ju¿ nie do Lasonia czy Krzanowskiego. W tytule rozdzia³u o stalowowolczykach u¿ywa terminu „nowy emocjonalizm”. Nie okre¶la te¿ ich wyst±pienia jako prze³omu w muzyce, jak to siê nieraz przedstawia. Ju¿ we wstêpie zreszt± sygnalizuje odwrót od nowego romantyzmu, co w naszej krytyce nie jest powszechnie dostrzegane.

Podoba mi siê te¿ to, ¿e Dorota Szwarcman ignoruje przyjête w muzykologii terminy, wprowadza swoje, jak np. „nowy emocjonalizm”, „pokolenie Kazimierza”, nie boi siê te¿ u¿ywaæ terminu Stefana Kisielewskiego „socrealizm liturgiczny”.

MR: Mnie z kolei bardzo podoba siê sformu³owanie „muzyka moralnego szanta¿u”, zastosowane g³ównie do twórczo¶ci Pendereckiego i Kilara z lat 90. Termin ten trafnie opisuje tendencje w stylu obu kompozytorów: niebezpieczne zbli¿enie do muzycznego kiczu i podpieranie siê tragicznymi wydarzeniami dla nadania rangi utworom (dotyczy to zw³aszcza koncertu fortepianowego Pendereckiego i September Symphony Kilara – obu po¶wiêconych ofiarom zamachu na World Trade Center).

Wielk± przyjemno¶æ sprawi³ mi podrozdzia³ o muzycznym happeningu, dotycz±cy wspó³pracy kompozytorów (Schaeffer) z lud¼mi teatru (Kantor). Pogranicze tych dwóch sztuk by³o niegdy¶ w orbicie moich zainteresowañ, choæ z perspektywy teatru raczej ni¿ muzyki.

Muzyka improwizowana to dla mnie wci±¿ w znacznej mierze terra incognita, dlatego fragmenty opisuj±ce dzia³ania m.in. Knittla czy Litwiñskiego brzmi± bardzo ¶wie¿o i interesuj±co. To te¿ zapisujê po stronie pozytywów tej ksi±¿ki.

GF: No, to teraz obiecane s³abe strony. Opis ¿ycia muzycznego czasu okupacji autorka ogranicza do okupacji niemieckiej, ani s³owa o Wilnie i Lwowie. Je¶li ju¿ pisaæ o okupacji, to o jednej i drugiej.

Kolejna rzecz: nie do¶æ dobitnie zabrzmia³a informacja o pewnej niemi³ej specyfice polskiego ¿ycia muzycznego. W odró¿nieniu od innych krajów, w naszych filharmoniach nie istnieje repertuar wspó³czesny. Muzykê now± gra siê tylko na festiwalach. To wa¿ne, bo zupe³nie zmienia optykê. WJ by³a i pozosta³a, jak mówi Tadeusz Wielecki, „zab³±kanym krzakiem na dachu kamienicy”. Autorka nie napisa³a, ¿e WJ egzystowa³a od pocz±tku w obojêtnym lub wrogim otoczeniu: kpiny, niezrozumienie, ataki. Atmosferê tê podsyca³y g³upawe relacje w masowych mediach: dziennikach telewizyjnych i Polskiej Kronice Filmowej. Pamiêtam je, sam sobie na ich podstawie wyrobi³em zdanie o WJ w latach 70.

Za ma³o widaæ w tej ksi±¿ce dialog, jaki muzyka polska prowadzi³a na WJ z reszt± ¶wiata. To cena za po³±czenie w jednej publikacji historii festiwalu z histori± muzyki polskiej. Zabrak³o mi te¿ podsumowania – zestawienia oblicza i charakteru Warszawskiej Jesieni w poszczególnych dekadach. Mog³oby to precyzyjniej pokazaæ, gdzie jeste¶my teraz. Brakuje mi tak¿e próby zbudowania hierarchii m³odych kompozytorów, którzy pojawili siê na WJ w okolicach roku 2000. Ale mo¿e to zadanie dla najm³odszej krytyki?

Bojê siê równie¿, ¿e za s³abo b³yszczy w tej ksi±¿ce gwiazda Lutos³awskiego. By³ jednak najwiêkszy i trzeba to wyra¼nie zaakcentowaæ. Sposób, w jaki autorka o nim pisze, wskazuje na to, ¿e bardzo go ceni, ale jednak wyra¼nego ustawienia go najwy¿ej tu nie mamy.

I jeszcze jedna uwaga krytyczna. Terminologia wyja¶niona jest znakomicie (np. sonoryzm, aleatoryzm), z pewnymi wyj±tkami (niejasno zosta³a zdefiniowana dodekafonia, brak wyja¶nienia takich terminów, jak forma, faktura, gamelan, heterofonia). Nieobeznany czytelnik bêdzie musia³ poszukaæ gdzie indziej.

MR: Do ksi±¿ki do³±czona jest p³ytka, a na niej utwory Serockiego, Bairda, Dobrowolskiego i Kilara. Na pewno ilustruj± one po czê¶ci historiê Warszawskiej Jesieni. Mo¿na siê jednak zastanawiaæ nad doborem nagrañ. O ile obecno¶æ kompozycji ojców−za³o¿ycieli festiwalu nie budzi raczej w±tpliwo¶ci, o tyle o dwóch pozosta³ych mo¿na dyskutowaæ. Co prawda utwór Dobrowolskiego pokazuje mocno obecny na WJ nurt muzyki elektronicznej, a Riff 62 Kilara to jeden z najwiêkszych hitów festiwalu, niemniej jednak brak mi tu choæby Lutos³awskiego. Czy to te¿ wynik jakich¶ ograniczeñ?

GF: Na spotkaniu promocyjnym podczas Warszawskiej Jesieni autorka t³umaczy³a, ¿e chodzi jak zwykle o prawa autorskie. To one nie daj± nam pos³uchaæ takiej muzyki, jakiej by¶my chcieli. Ale najwa¿niejsze, ¿e mamy now± ksi±¿kê popularn± o powojennej muzyce polskiej, doprowadzon± do czasów wspó³czesnych. Ksi±¿kê bogat± i dobrze napisan±.

Dorota Szwarcman, Czas Warszawskich Jesieni. O muzyce polskiej 1945−2007, Wydawnictwo Stentor, Warszawa 2007.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje