Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Ruch na rzecz poszerzania dostêpu, skoncentrowany na szansach edukacyjnych, obojêtny jest na intelektualne tre¶ci kszta³cenia. Najwa¿niejsze zdaje siê wzmacnianie pewno¶ci siebie i poczucia w³asnej warto¶ci.

Intelektuali¶ci – gatunek zagro¿ony

Grzegorz Filip

Gdzie siê podziali wszyscy intelektuali¶ci? – pyta Frank Furedi. – Ci niezale¿ni, pozostaj±cy w konflikcie z powszechnymi zasadami, dumni z odrêbno¶ci pracownicy umys³u. Ci ¿yj±cy dla idei, wznosz±cy siê ponad problemy w³asnej profesji, zdystansowani wobec ci¶nienia spraw codziennych. Ci obroñcy standardów kulturowych, sumienie spo³eczeñstwa, krytycy status quo. Zast±pi³y ich instytucje – odpowiada brytyjski autor – rynek i dy¿urni eksperci medialni. Intelektualistów wyparli profesjonali¶ci.

Dlaczego tak siê sta³o?

Czarnym charakterem opowie¶ci Furediego jest polityka inkluzji i afirmacji. Niewiele jeszcze o tym wiemy, ale mo¿na siê spodziewaæ, ¿e i do nas to trafi. Chodzi o zapewnianie wszelkimi sposobami powszechnego uczestnictwa w kulturze i edukacji w przekonaniu, ¿e ludzie nie s± do tego zdolni z w³asnej inicjatywy. Ta protekcjonalna polityka, powiada autor, hamuje kreatywno¶æ, infantylizuje spo³eczeñstwo, chroni±c je przed wyzwaniami kultury i intelektu. Ona jest przyczyn± braku zapotrzebowania na debatê intelektualn±, a co za tym idzie – na intelektualistów.

Ksi±¿ka jest krytyk± instytucji – uniwersytetów, szkó³, muzeów, bibliotek, a w³a¶ciwie tych gremiów, które nimi zarz±dzaj±. W uczelniach brak wymiany my¶li, ksi±¿ki spe³niaj± mniejsz± rolê ni¿ powinny, studenci nie czytaj±, nie stawia siê przed nimi wyzwañ. Furedi mówi o banalizacji ¿ycia akademickiego, marginalizacji pasji intelektualnej. Straci³y znaczenie ¿±dza wiedzy, d±¿enie do doskona³o¶ci i prawdy. Edukacjê i badania pojmuje siê praktycznie. Autor nazywa to filisterskim stosunkiem do kszta³cenia, sztuki i kultury. Filisterstwo i jego etos nadaj± im dzi¶ kszta³t.

Rozwojowi ¿ycia intelektualnego nie sprzyja te¿ nonszalancki stosunek do prawdy. Wielo¶æ opinii uwa¿a siê za dowód wielo¶ci prawd. Prawdê przedstawia siê jako produkt subiektywnego wgl±du. Pojawiaj±ce siê niejednokrotnie trudno¶ci z dotarciem do prawdy obiektywnej owocuj± przekonaniem o jej nieistnieniu. Trudno w takiej atmosferze prowadziæ badania i nauczaæ, s³uchaj±c jednocze¶nie nieustannych zaklêæ o spo³eczeñstwie wiedzy.

Wiedza, jej tworzenie, gromadzenie, przekazywanie, nabra³y tymczasem niezwyk³ego znaczenia. Filisterska wyobra¼nia rozumie tê wiedzê powierzchownie i banalnie, karykaturalnie i cateringowo. „Odk±d wiedzê traktuje siê jak produkt – mówi Furedi – przesta³ byæ widoczny jej zwi±zek z kulturalnym i intelektualnym gruntem, z którego wyrasta.”

Filisterski ogl±d nie potrafi postrzegaæ osi±gniêæ umys³owych i artystycznych ze wzglêdu na nie same. Zapanowa³ tu instrumentalizm. Nauka i kultura s± cenne, „dopóki wspieraj± populistyczny projekt w³±czania, partycypacji i dostêpno¶ci”. Instytucje edukacyjne i kulturalne ocenia siê ze wzglêdu na ich przydatno¶æ i dostêpno¶æ dla szerokiej publiczno¶ci. „Z tej perspektywy, kultura kwitnie wtedy, kiedy w dowolnej chwili ka¿dy mo¿e j± skonsumowaæ.” Polityce kulturalnej nadaje kszta³t in¿ynieria spo³eczna, mobilizacja do walki z ekskluzj±. Furedi ironizuje, ¿e jest to pomys³ przekszta³cenia brytyjskich instytucji kulturalnych w centra terapeutyczne dla wykluczonych. Podobnie uniwersytet, dostarczaj±cy wykszta³cenia jako ³atwo przyswajalnego towaru, przekszta³ca siê w szko³ê ¶redni±.

Osi±ganiu doskona³o¶ci s³u¿y³y dot±d standardy. Okaza³o siê, ¿e wspieraj± one wykluczenie i s± oszustwem elit. Polityka inkluzji dostosowuje je wiêc dzi¶ do poziomu ucz±cych siê. Decydenci u¿ywaj± standardów jako narzêdzi polityki spo³ecznej. Wci±¿ namawia siê ludzi, by zdobywali ró¿ne umiejêtno¶ci, d±¿enie do wysokich standardów uznaj±c jednocze¶nie za nieuprawniony elitaryzm. Przede wszystkim trzeba uchroniæ ludzi przed poczuciem odrzucenia. In¿ynierowie spo³eczni s±dz± – pisze autor – ¿e powszechne uczestnictwo w edukacji i kulturze musi siê wi±zaæ z obni¿eniem standardów tak, by mog³a im sprostaæ wiêkszo¶æ. Tymczasem partycypacja bez zachowania standardów to oszustwo wobec milionów – twierdzi.

Idee nie s± istotne

Autor dostrzega w zachodnim ¿yciu intelektualnym tendencjê do ograniczenia u¿ytku rozumu. „Antyrozumowa reakcja jest dzi¶ najsilniejsza od zarania kapitalizmu” – pisze. Pojawiaj± siê twierdzenia, ¿e to nie ignorancja lecz wiedza stanowi problem. Wiedza staje siê czym¶ niepo¿±danym, jest ryzykiem. Podkopuje to autorytet nauki. Antyo¶wieceniowe tendencje wi±¿e autor z now± lewic±, która od lat 60. XX wieku odrzuca³a warto¶ci uniwersalne jako zwi±zane z kapitalizmem. Zainfekowani jêzykiem Nietzschego radyka³owie wymy¶lili partykularyzm, heterogeniczno¶æ i ró¿nicê. Bunt przeciw retoryce uniwersalizmu zamieni³ siê w celebracjê ró¿nicy. Powsta³a polityka to¿samo¶ci.

Ciekawie opisuje Furedi „epistemologiê partykularn±”, wynikaj±c± z przekonania, ¿e tylko czarni maj± prawo pisaæ historiê czarnych, tylko kobiety mog± poznaæ kobiety. W ten sposób wiele grup przyznaje sobie prawo do tego, by to „ich perspektywa poznawcza zaczê³a decydowaæ o prawomocno¶ci reprezentowanej przez nie wersji wiedzy”. Do rangi równej lub wy¿szej poznaniu rozumowemu podniesiono przy tym subiektywne do¶wiadczenie, np. do¶wiadczenie gospodyñ domowych lub dzieci. Powstaj±ce na tym gruncie praktyki pedagogiczne nakazuj± nauczycielowi rozwijanie tego dzieciêcego wgl±du, zamiast przekazywania wiedzy zewnêtrznej w stosunku do codziennego do¶wiadczenia dziecka. Granica dziel±ca wiedzê potoczn± od naukowej zaciera siê nawet w uniwersytetach. I tu wiêc pojawia siê niechêæ do wiedzy intelektualnej.

Brytyjski autor w spo³eczeñstwie podporz±dkowanym celom pragmatycznym nie widzi batalii o idee. Miejsce my¶licieli zajêli eksperci, standardy debaty politycznej upad³y, publiczno¶æ karmiona jest krótkimi o¶wiadczeniami, nasta³ czas mikropolityki, która mówi jêzykiem zarz±dzania, technokracji i biznesu. Poziom retoryki politycznej dopasowano do zdolno¶ci umys³owych dziecka. Amerykañskie debaty prezydenckie za czasów Lincolna odbywa³y siê na poziomie wykszta³cenia uczniów klas 11−12. Dzisiejsze – na poziomie 6−7. Idee nie s± istotne, znik³y wiêc spory intelektualne. Autorzy zdecydowanych opinii oskar¿ani bywaj± o terror, krytyka to przejaw braku wra¿liwo¶ci, mocne argumenty uwa¿a siê za formê zastraszania. „Obstawanie przy jakim¶ punkcie widzenia – powiada Furedi – wydaje siê g³upot± i oznak± z³ego wychowania.”

Kultura schlebiania

Moda na intelektualne wycofanie opanowa³a uniwersytet. Roztrz±sanie kwestii zasadniczych utrudnia potê¿nie rozwiniêty relatywizm. Profesorowie nauk spo³ecznych, którzy do niedawna walczyli o autonomiê uniwersytetu i wolno¶æ s³owa, dzi¶ próbuj± zamykaæ usta innym. Wprowadzane s± zakazy u¿ywania s³ów czy symboli, które mog± kogo¶ uraziæ, a uraziæ dzi¶ mo¿e wszystko. W takiej atmosferze trudno o woln±, nieskrêpowan± debatê.

Trywializuj±ce praktyki, nastawienie instytucji kulturalnych i edukacyjnych na odbiorcê i jego dobre samopoczucie, nazywa Furedi kultur± schlebiania. Studenci s± infantylizowani (ceni siê wysi³ki, nie osi±gniêcia), profesorowie maj± ich „wspieraæ”, a nie kszta³towaæ. Ruch na rzecz poszerzania dostêpu, skoncentrowany na szansach edukacyjnych, obojêtny jest na intelektualne tre¶ci kszta³cenia. Najwa¿niejsze zdaje siê wzmacnianie pewno¶ci siebie i poczucia w³asnej warto¶ci. Dobre samopoczucie nie zawsze jednak staje siê efektem poznania. Mo¿e nim byæ przygnêbienie, dezorientacja czy przera¿enie. Same wymagania akademickie mog± tak¿e przynie¶æ dyskomfort. System edukacji powinien inspirowaæ, stawiaæ ambitne zadania, a nie zapewniaæ nieustanne wsparcie – powiada autor ksi±¿ki.

Polityka dostêpno¶ci prowadzi do infantylizacji ¿ycia intelektualnego i kulturalnego, tworzy klimat obni¿ania wymagañ, jest ahumanistyczna, bo sprzyja niewierze w mo¿liwo¶ci cz³owieka. Sprzeczna jest tak¿e z idea³em demokratycznym, który zak³ada „obywateli obdarzonych inteligencj± pozwalaj±c± im dzia³aæ samodzielnie i korzystaæ z przys³uguj±cych im praw.” Tak wiêc, „za populistycznym projektem inkluzji kryje siê pogarda, jak± elity ¿ywi± dla spo³eczeñstwa”. Ludzi trzeba chroniæ przed kultur± elitarn±, wyrafinowanym jêzykiem, z³o¿onymi, nowatorskimi koncepcjami, wymagaj±cymi formami sztuki, bo zagra¿aj± one poczuciu w³asnej warto¶ci przeciêtnego cz³owieka – s±dz± wspó³cze¶ni in¿ynierowie spo³eczni. „Skumulowanym efektem polityki uznania – konkluduje Furedi – jest budowa uleg³ego i konformistycznego spo³eczeñstwa.” Intelektuali¶ci potrzebuj± inteligentnej publiczno¶ci, arty¶ci – krytycznych odbiorców. Je¶li kszta³cenie my¶lenia przestaje byæ wa¿ne, a wyrabianie smaku jest niew³a¶ciwe, intelektuali¶ci zaczynaj± dzia³aæ w pró¿ni, a praca intelektualna staje siê dzia³alno¶ci± nieistotn±.

My¶li i diagnozy Franka Furediego s± dla nas przestrog±. Za ka¿dym razem, gdy bêdziemy zani¿aæ poziom zajêæ, zaliczeñ czy egzaminów, przypomnijmy sobie jego ksi±¿kê. Rozpoznania te nie powinny byæ jednak dla nas odkryciem. W podobnym duchu analizowali niekorzystne zjawiska zachodniego ¿ycia publicznego Ryszard Legutko, Zdzis³aw Krasnodêbski, Agnieszka Ko³akowska i inni autorzy. Byli¶my ju¿ przestrzegani. Znamy katalogi absurdów poprawno¶ci politycznej, wci±¿ s³yszymy o nowych pomys³ach in¿ynierii spo³ecznej i cenzurowania my¶li. Prze¿yli¶my komunizm, znamy konsekwencje takich praktyk, a jednak jestem przekonany, ¿e najbardziej absurdalne rozwi±zania bêdziemy ochoczo wprowadzaæ u nas, dlatego ¿e pochodz± z Zachodu.

Frank Furedi, Gdzie siê podziali wszyscy intelektuali¶ci?, t³um. Katarzyna Makaruk, Pañstwowy Instytut wydawniczy, Warszawa 2008, seria: Biblioteka My¶li Wspó³czesnej.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje