Forum Akademickie Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Dwie publikacje pokazuj naocznie, e wspczenie, mimo wysokiego poziomu poligrafii, rwnie w Polsce, tych twrcw mona take wydawa beznadziejnie.

Byle jakie znaki na papierze

Marek Adamiec

Narastajce, negatywne zdziwienie, a nastpnie rozczarowanie – to podstawowe uczucia towarzyszce obcowaniu z dwoma publikacjami prezentujcymi twrczo Cypriana Norwida i Zbigniewa Herberta. czy je kilka cech wsplnych. S nieprzemylane, brzydkie i fatalne pod wzgldem edytorskim. S ewidentnym dowodem na to, e w czasach programw komputerowych przygotowanie ksiki wymaga umiejtnoci i poczucia estetyki, szczeglnie w przypadku tego typu publikacji, ktre w zamiarze maj by nie tylko prezentacj przypadkowych utworw literackich, rkopisw, rysunkw i szkicw Cypriana Norwida oraz Zbigniewa Herberta.

Udrczone oko

Od pewnego czasu wrd historykw literatury i czytelnikw poezji funkcjonuje hipoteza o pokrewiestwach artystycznych i filozoficznych Cypriana Norwida i Zbigniewa Herberta. Te dwie publikacje s chyba take prb popiesznego potwierdzenia tej hipotezy. Problem doczeka si niemaej liczby opracowa uwzgldniajcych twrczo, biografie czy wreszcie funkcjonowanie spoeczne obydwu twrcw. Rzecz jedna mnie zastanawia: dlaczego analogia Norwid−Herbert staa si tak wakim (albo modnym) tematem docieka humanistycznych? Czy jest to poszukiwanie w czasach bekotu mediw masowych ladw prawdziwego dostojestwa mowy? Model poety przekltego, odrzuconego przez „gupie spoeczestwo polskie” uyteczny by w przeszoci w przypadku Norwida. „Poet przekltym” na pewno nie by Herbert, przynajmniej nie w romantycznym rozumieniu.

Tyle fascynujcych analogii, zbienoci, ktre jednak po krtszym nawet namyle musz zosta zanegowane – tyle zbienoci, co rozbienoci; praktycznie jedyne, co czy, to wierno wasnemu wiatopogldowi artystycznemu i jego konsekwencji – niepraktycznej postawie yciowej. Moe wspczesnej literaturze polskiej, coraz bardziej uwikanej w kwestie stricte komercyjne, potrzebna jest wanie taka solidna, oparta na wartociach kulturowych, mitologia. Mitologia, wykorzystujca twrczo pisarzy i mylicieli, majcych odwag publicznie wypowiada sdy nie dla wszystkich przyjemne.

Te dwie publikacje na pewno nie pomagaj w aden sposb odpowiedzie na owe wtpliwoci. wiadomie nie nazywam ich albumami, bo wspczesna technika poligraficzna, realizowana take w Polsce, z albumami jednak wie pewien poziom edytorski, ktrego tutaj brak. Koncepcja i opracowanie graficzne w przypadku obydwu tomw sprawiaj, e czytelnika po prostu bol oczy od fatalnego doboru liternictwa i rozplanowania poszczeglnych stron. To, co mogo by rdem przyjemnoci estetycznej, stao si powodem udrki oka – zastosowanie podkrelenia tytuw utworw Norwida i Herberta jest dla mnie decyzj zupenie niepojt, wic si z radosn twrczoci amatora grafika, ktry bawi si moliwociami skadu komputerowego; tytuy utworw Norwida zachoway jeszcze czytelno, czego ju nie da si powiedzie o tytuach utworw Herberta (w tym przypadku obowizuje zasada znana skdind: „kto pomyli – moe zgadnie”).

nieporozumienie

Edytorsko publikacje prezentuj si fatalnie. Warto jednak, przeamujc niech, przyjrze si bliej ich zawartoci. Ta si da zamkn w nazwie potrawy wigilijnej, podawanej w pewnych regionach Polski: „groch z kapust”.

Szczeglnie w przypadku Norwida tradycja publikowania faksymiliw utworw jest jako utrwalona, poczwszy od edycji fototypicznej Vade−mecum, przygotowanej przez Wacawa Borowego, wydanej w roku 1947, przez zawarto ostatniego tomu Pism wszystkich, przygotowanego przez Juliusza W. Gomulickiego, po rzadkiej urody publikacje poszczeglnych pism i utworw, wydawane m.in. przez wydawnictwo KUL. Mona tylko ubolewa, i w osobnej publikacji nie doczekay si penej edycji prace plastyczne autora Promethidiona.

Prawda jest taka, e Norwid by znakomitym pisarzem, oryginalnym mylicielem i tylko sprawnym plastykiem, niejednokrotnie przywizanym do anachronicznej w jego czasach konwencji malarskiej. Zupenie nie potrafi odpowiedzie sobie na pytanie, dlaczego zamieszczono tutaj quasi−faksymile pism Norwida z wydawnictw cakowicie wspczesnych; Czarne kwiaty i Menego nie zyskuj w ten sposb ani na gbi, ani na czytelnoci, a za nieporozumienie uwaam opublikowanie w tej formie listw poety (swoj drog zupenie nie potrafi dociec, dlaczego akurat te listy i utwory znalazy si w tym tomie, bez wikszej szkody znale si mogy zupenie inne – a w przypadku twrczoci literackiej Norwida doprawdy jest z czego wybiera). Nie jestem take przekonany, czy wybr materiau graficznego jest tu zasadny; pomn z dugich bobrowa po skarbach Biblioteki Narodowej przed laty, e wiele znacznie ciekawszych ilustracji znale by tu mona, gdyby tylko zada sobie nieco wicej trudu. Nic nie zyskuj w tym opracowaniu kolejne przedruki wielu wczeniej znanych ju rysunkw.

Czysty przypadek

W przypadku publikacji powiconej twrczoci Herberta sprawy maj si jeszcze gorzej. I nie tylko dlatego, e trudno usun z pamici wypieszczony album Aposto w podry subowej. Prywatna historia sztuki Zbigniewa Herberta (Lublin 2006). Ale take dlatego, e Zbigniew Herbert nader uboszy mia talent graficzny nili Norwid; powiedzmy wprost: Herbert rysownikiem wielkim nie by i ambicji takich nie mia. Herbertowskie szkice maj charakter przede wszystkim mnemotechniczny – s form utrwalenia detali architektonicznych, dzie sztuki czy wreszcie impresji estetycznych. W tym przypadku rysunek czy szkic zastpowa aparat fotograficzny, umoliwia utrwalenie obrazu w wiadomoci przez wykonanie pracy: rka – pami. Szkic czy rysunek posiada tutaj charakter suebny wobec zawodnej ludzkiej pamici, niejednokrotnie wobec utrwalanego w tej formie dziea sztuki, a pismo pisarza na pewno nie mogo by wzorcem sztuki kaligrafii. Nie byo tutaj ladw „grubego ciesielskiego owka”, jakim Norwid niekiedy poprawia swoje rkopisy, inne lady zostawiaa rka piszcego Norwida, inne za piszcego i rysujcego Herberta.

W roku 1991 Wydawnictwo Dolnolskie opublikowao piknie tom Tadeusza Rewicza pod tytuem Paskorzeba, gdzie wykorzystano rysunek autora i zamieszczono reprodukcj rkopisw wierszy. Papier zastosowano w obydwu tomach nader niestosowny. Ale co tam papier, inny problem pojawia si w przypadku Herberta. Zastanawiam si, dlaczego chociaby wierszowi Tomasz towarzyszy szkic obrazu Caravaggia Zoenie do grobu. Nie rozumiem, dlaczego Modlitwa Pana Cogito – podrnika zamieszczona zostaa w ssiedztwie fatalnie wkomponowanego Rysunku pnoredniowiecznej figury Matki Boej z Dziecitkiem – na takim rozwizaniu graficznym traci wiersz, staje si trudno czytelny, a pnoredniowieczna figura na skutek braku naleytego odstpu od tekstu przeksztaca si na skutek zudzenia optycznego w podobizn kapitalisty amerykaskiego z cygarem w prawicy, rodem z niegdysiejszych zaangaowanych spoecznie rysunkw i karykatur. Wybr szkicw i rysunkw Zbigniewa Herberta oraz towarzyszcych im na ssiednich stronach wierszy czy fragmentw pism sprawia wraenie czystego przypadku. W dodatku niefortunne rozwizania edytorskie – umieszczenie jednego rysunku na dwch stronicach (por. Szkic Pomnika kondotiera Bartolomeo Colleoniego – str. 110−111) – kompletnie zacieraj czytelno szkicu.

Publikacja powicona Herbertowskim wierszom, rysunkom i szkicom prezentuje si jeszcze paskudniej. I to nie z winy niedostatkw talentu rysunkowego autora Pana Cogito, lecz na skutek niefrasobliwoci w korzystaniu z programw do skadu komputerowego. Wraenie przygnbienia pogbiaj szare smutne okadki z fatalnie rozwizanym liternictwem i kolorystyk. Swoj drog poj dugo nie mogem, dlaczego w przypadku Norwida posuono si nawizaniem do faktury wspczesnego papieru pakowego. A znalazem odpowied: zapewne, by w sposb dobitny podkreli, i za ycia Norwid sporo podrowa i musia si czsto pakowa. Kolorystyka i ukad graficzny tomu Herbertowskiego przyprawi mog o niestrawno. Zapewne jest to jaka forma skrajnej polemiki z wierszem Potga smaku. Niestety, tego typu przypuszczenia snu mona w przypadku obydwu tomw praktycznie przy kadej stronicy.

Gruba przesada

Zarwno Norwid, jak i Herbert doczekali si starannych edycji swoich pism i utworw. Przynajmniej we fragmentach. Wzorcem niedocigym jest tu edycja pism Norwida realizowana bardzo, bardzo dugo przez Zenona Miriama Przesmyckiego, pod wzgldem starannoci krytycznej kontynuowana przez Ryszarda Krynickiego w przypadku Herberta. Dwie publikacje pokazuj naocznie, e wspczenie, mimo wysokiego poziomu poligrafii, rwnie w Polsce, tych twrcw mona take wydawa beznadziejnie.

Fascynowa chyba powinien podtytu pojawiajcy si na obydwu tomach Znaki na papierze. Jak rozumiem, idzie tu o kwestie szalenie gbokie, o przesanie moe natury metafizycznej. Ot tak, na miar Derridy, e niby znaki, pismo, papier, rana, rnica. Na pewno stajemy tu przed gbokim odkryciem, ktre moe da do mylenia (ale nie musi). Bardzo gbokie jest bowiem odkrycie, i Norwid i Herbert pozostawiali znaki na papierze. Ja jednak pozwol sobie tutaj na sarkazm, ktry nie bywa obcy Markowi Twainowi: na czyme oni mieli zostawia lady – bdc pisarzami epoki przedkomputerowej a postkamiennej? Mam jednak nieponn nadziej, e na tym zakoczy si dzieo tak miao zaczte, chocia i inni pisarze polscy te pozostawili sporo „znakw na papierze”. Take w epoce cywilizacji elektronicznej ksika moe by dzieem sztuki. A sdz, e zarwno Norwid, jak i Herbert na tak publikacj zasuyli. W tym przypadku Norwid nic nie zyska, mionicy jego twrczoci przeyli spore rozczarowanie. Natomiast uchylenie rbka tajemnicy archiwum Herbertowskiego zakoczyo si fatalnie, zostaa krzepica wiedza, e autor Elegii na odejcie nie umia zbyt dobrze rysowa, chocia niejednokrotnie bardzo si stara.

Nawet na pce, w formie tak zwanych durnostojek, te tomy nie prezentuj si zanadto dobrze. Jedynym ich przeznaczeniem moe by wykorzystanie na zajciach edytorskich jako przykadu negatywnego – ale czy do tego trzeba byo koniecznie sign do twrczoci Cypriana Norwida i Zbigniewa Herberta? Do tej pory tak byo, e „jak bida, to do Norwida”. Ale skoro mamy Rok Herbertowski, wic moe dlatego wanie zdecydowano si wykorzysta tych dwu twrcw, eby i na tym polu wykaza ich zwizki ponadtekstowe i hipotetyczne relacje.

Swoj drog nie wszyscy musz ceni twrczo autora Promethidiona i autora Pana Cogito, ale eby a w taki sposb wyraa swoj niech, jak ma to miejsce w przypadku tych ksiek, to ju uwaam za grub przesad.

Norwid. Znaki na papierze. Utwory literackie, akwarele, grafiki, rysunki i szkice, wstp Piotr Chlebowski, wybr i opracowanie Piotr i Edyta Chlebowscy, Olszanica 2008. Herbert. Znaki na papierze. Utwory literackie, rysunki i szkice, koncepcja i opracowanie graficzne Maciej Buszewicz, wybr i opracowanie tekstw Henryk Citko, Olszanica 2008.
Forum Akademickie Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Forum Akademickie Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje