Finansowanie tego rodzaju prac, często fałszywych lub pozbawionych treści naukowej, prowadzi do marnowania publicznych środków, szerzenia dezinformacji i wyznaczania błędnych kierunków badawczych – napisała w stanowisku w sprawie nieetycznych praktyk publikacyjnych Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich.
Rektorzy 21 klasycznych uniwersytetów odnieśli się w najnowszym stanowisku do tematu, który od kilku tygodni jest przedmiotem gorących środowiskowych dyskusji. Chodzi o tzw. paper mills, czyli komercyjne firmy „produkujące” manuskrypty zgłaszane do czasopism naukowych, głównie tych, które indeksowane są w najpopularniejszych naukowych bazach danych. To zjawisko znane od lat, ale w ostatnim czasie znów o nim głośno. Temat wrócił za sprawą podejrzanych praktyk publikacyjnych jednego z badaczy do niedawna zatrudnionego na Politechnice Gdańskiej. Sprawę opisywaliśmy (za portalem www.forbetterscience.com) na początku stycznia w artykule „Fabryki artykułów pracują pełną parą”. Ale sygnały o kolejnych przypadkach płyną też z innych uczelni.
Rektorzy zrzeszeni w KRUP podkreślają, że działalność „fabryk artykułów” stanowi poważne zagrożenie dla rzetelności badań naukowych, a produkcja i sprzedaż publikacji podważa zaufanie do pracy badaczy.
Finansowanie tego rodzaju prac, często fałszywych lub pozbawionych treści naukowej, prowadzi do marnowania publicznych środków, szerzenia dezinformacji i wyznaczania błędnych kierunków badawczych. Praktyki te są głęboko nieetyczne, sprzeczne z zasadami uczciwości akademickiej i szkodliwe zarówno dla indywidualnych naukowców, jak i całej społeczności naukowej. Należy je stanowczo potępiać, promując otwartość, przejrzystość, wysokie standardy recenzji naukowej oraz edukację w zakresie etyki publikacyjnej – apeluje KRUP.
Rektorzy uniwersytetów zaznaczyli również, że „w procesach rekrutacji, oceny pracowniczej, wnioskowania o granty czy ewaluacji jednostek szczególną uwagę należy zwracać na to, czy przedstawiany dorobek naukowy nie powstał w wyniku nierzetelnych praktyk”.
Przypomnijmy, że wcześniej głos w sprawie zabrały także inne gremia rektorskie. Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich stanowczo potępiła wszelkie praktyki naruszające integralność badań naukowych i podważające zaufanie do nauki. „Nic nie zwalnia badaczy i organizacji reprezentujących środowiska naukowe z troski o przestrzeganie fundamentalnych zasad etycznych w prowadzeniu badań i publikowaniu ich efektów” – napisała KRASP.
Naruszaniu norm etycznych w nauce, w tym nieuczciwemu tworzeniu dorobku z wykorzystaniem tzw. fabryk artykułów, stanowczo przeciwstawiła się również Konferencja Rektorów Polskich Uczelni Technicznych, wskazując jako źródło takich praktyk istniejący system oceny osiągnięć naukowych.
Najdalej poszła Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych, postulując odstąpienie od bieżącej ewaluacji lub jej odsunięcie w czasie z jednoczesną modyfikacją obowiązujących zasad tak, aby dawały one gwarancję rzetelnej oceny efektywności i jakości działalności naukowej. Rektorzy uczelni medycznych przypuszczają, że ujawnione ostatnio przypadki to jedynie wierzchołek góry lodowej. I dodają, że nie sposób tego procederu odseparować od ewaluacji, „wszak generowane w ten sposób publikacje idą na konto uczelni, które zatrudniają jego uczestników”.
MK
Szanowni Państwo
Wszyscy zgadzamy się, że problem z 'typowo drapieżnymi' czasopismami, które nie zapewniają procesu recenzji jest bardzo poważny, jednak sytuacja, w której naukowiec może zostać 'ukarany' za publikowanie w czasopiśmie zamieszczonym w oficjalnej liście czasopism, przygotowanej i rekomendowanej przed decydentów od kilku lat jest niedopuszczalna. Co najważniejsze, jest to niezgodne z przepisami aktualnego prawa.
Po zasięgnięciu opinii prawników, również spoza Polski, badacz, którego wniosek awansowy z bardzo dobrymi osiągnięciami naukowymi (doktorat, habilitacja lub profesura) zostanie negatywnie oceniony przez recenzentów tylko dlatego, że publikował w niektórych wydawnictwach (nazwy padły w innych komentarzach), ma bardzo dobre podstawy prawne odwołania od takiej decyzji. To opinia grupy prawników, ekspertów w tej dziedzinie. Ponadto, istnieje również ścieżka odwołania do instytucji Unii Europejskiej, które precyzyjnie zweryfikują wykładnię prawną w kraju.
Blokowanie awansu za aktywność naukową, tj. publikacje w niektórych czasopismach z listy ministerstwa , całkowicie zgodną z zaleceniami (punktacja czasopism) stanowi naruszenie aktualnych przepisów, nie tylko związanych z aktualną Ustawą o Szkolnictwie Wyższym i jej rozporządzeniami.
Prawdziwy autor/wysiłek ogromny/ i dopisany dziekan, kierownik zakładu i "robimy " karierę- nie dydaktyk a badawczy ????
Wow, really? Mogę zostać rektorem i dojdę do podobnych wniosków.
Pytanie tylko, czy bez wiedzy przynajmniej rektorów ds. nauki jest możliwe wydawanie grubych funduszy na papiernie?
W poprzednich dyskusjach pisałem o tym, że należy przestać stosować wielkie słowa o wysokich standardach, uczciwości i wiele innych, bo to nie rozwiąże problemu. Pamiętacie - psy szczekają a karawana idzie dalej. Należy natychmiast zaproponować i wdrożyć konkretne rozwiązania żeby ukrócić mechanizmy finansowania papierników. A co napisali Wielce Szanowne Magnificencje? Cytuję: „Praktyki te są głęboko nieetyczne. …stanowczo potępiać, promując otwartość, przejrzystość, wysokie standardy … w zakresie etyki…” Wielce Szanowne Magnificencje, jak zwykle, para poszła w gwizdek. A gdzie konkretne propozycje, jak to wyeliminować? Chyba po to dyskutowaliście? Bo potępiło to zjawisko już wielu, w tym i w dyskusjach w AF.
Trochę to przerażające, że komunikaty wydawane przez te zacne i wysokie grona, przypominają "produkty" wspominanych papierni. Dużo słów, brak treści.
"To zjawisko znane od lat, ale w ostatnim czasie znów o nim głośno." Wiedzieli wszyscy. Póki działało, było tolerowane.
Och, dobrze, że dali to oświadczenie, bo ja myślałam, że oni popierają papiernie, gdyż wszystkie te kręgi zachowują się tak, jakby życzyli papierniom jak najlepiej. No ale teraz jest oświadczenie, i wiadomo, że chociaż 11 z 21 uniwersytetów zagłosowało, że nie.
Oczyszczenie, by było w przypadku zabrania stopni i tytułów uzyskanych w ten sposób oraz usunięcie z dorobku wszelkich prac, które powstały przez takie praktyki. Ustawowo każdy powinien być zobowiązany do lustracji w tym zakresie. Tak się jednak nie stanie.
Moim zdaniem podstawowe pytanie nie brzmi "jak powstrzymać naukowców przed publikowaniem takich prac" ale raczej jak sprawić, żeby wydawnictwa i editorial boards wykonywali należycie swoją pracę i nie dopuszczali do publikacji artykułów, które powstały w fabrykach. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że obowiązujący aktualnie system, który wykorzystuje nieopłacanych i znalezionych z łapanki recenzentów zupełnie się nie sprawdza. A fakt, że model biznesowy wydawnictw polega na publikowaniu jak największej liczby artykułów, bo z tego w końcu żyją, problem tylko pogłębia.
Zastanawiające jest, że właśnie jakością recenzji i gwarancją wysokiego poziomu, prestiżowe wydawnictwa tłumaczą wysokość kosztów publikowania w ich czasopismach.
Wydawnictwa jak zwykle umyją ręce twierdząc, że za treść artykułów odpowiadają autorzy, a oni nie mają możliwości/narzędzi sprawdzać każdą nadesłaną pracę. Przy okazji dorzucą coś pompatycznego o tym, ze współpraca międzynarodowa skutkuje umiędzynarodowieniem i zmniejsza nierówności w dostępie do wiedzy/aparatury/wstaw co tam chcesz
Rektorzy nie wiedzieli i nie wiedzą co się na uczelniach dzieje? Oburzenie? Znów frazesy. Etos akademicki odmieniany przez wszystkie przypadki. To jest już nudne. Hipokryzja na najwyższym szczeblu. I to samozadowolenie z pięknych słów.
"To zjawisko znane od lat, ale w ostatnim czasie znów o nim głośno." Wszyscy wiedzieli i póki działało, przynosiło profity, było tolerowane. Teraz trzeba wydać oświadczenie i jest po sprawie! Czy przeprowadzanie ocen pracowniczych na uczelniach, zgłaszanie publikacji do baz wiedzy, systemów rejestrujących dorobek naukowy nie jest momentem, kiedy można sprawdzić przeprowadzać analizy rzetelności?
Przykład idzie z góry. Premier przedstawia 100 konkretów na 100 dni i co, i nic? Widzę profesorów, którym takie zachowanie nie przeszkadza. Jakie rozwiązanie proponują Rektorzy? Bo to jaki jest koń każdy widzi.
zagrożeniem dla rzetelności badań nie są papiernie a brak uczciwości naukowców
Dokładnie!
Przez 8 lat rządzący pokazywali, że liczy się wyłącznie cwaniactwo. I żeby jak najwięcej zagarnąć dla siebie. Jak widać niektórzy poszli w ich ślady.
Profesor obecnie znaczy cwaniak.
Zgnilizna nauki polskiej jest tak wielka, że można powiedzieć, że nie jest w stanie agonalnym, tylko normalnie już dawno umarła.
Tutaj nigdy nie chodziło o uprawianie nauki a zdobycie ciepłej posadki budżetowej do emerytury. Najlepiej aby zdobyć wysoki stopień naukowy i za wiele nic nie robić już potem. O przywileje emerytalne i rentowe dla wybranych grup społecznych zawodowych. Typu biskup może mieć skromną emeryturę w wysokości 20 koła miesięcznie. To o kasę chodziło. Nie muszę mówić dlaczego ani wyjaśniać po co w Polsce milion urzędów instytucji które potem jak się okazuje nie działają sprawnie nie funkcjonują i nic nie sprawdzają? Ano jak ktoś zna historię kraju to wie że komuna postkomuna UB SB i czlonkowie PZPR na spółkę z kościołem zrobili sobie poduszkę bezpieczeństwa w postaci prac wszelakich w publicznych sektorze. Oczywiście ten model zatrudnienia przypomina hybrydę kapitalistycznego wyzysku z socjalizmem Komuna feudalizmem. Jesteś najniżej w hierarchii jesteś nikim i masz kiepską kasę. Tacy ludzie mają misję do spełnienia. Jesteś na topie struktury organizacyjnej dostajesz super kasę i na boku możesz sobie dorobić na państwowym. Nie muszę za wiele tłumaczyć. Wystarczy czytać gazety.