Aktualności
Sprawy nauki
08 Stycznia
Źródło: iStock
Opublikowano: 2025-01-08

Fabryki artykułów pracują pełną parą

Problem z fabrykami artykułów polega nie tylko na nieetycznym zachowaniu badaczy, ale także na finansowaniu z publicznych pieniędzy publikacji naukowych wątpliwej jakości.

O tzw. papierniach (paper mills) pisaliśmy na naszych łamach wielokrotnie. W artykule Jolanty Szczepaniak sprzed dwóch lat zdefiniowano je jako komercyjne, doskonale wyspecjalizowane firmy „produkujące” manuskrypty zgłaszane do czasopism naukowych, głównie tych, które indeksowane są w najpopularniejszych naukowych bazach danych. Mają jasno określony cel: zapewnić łatwą i szybką publikację badaczom, którzy zdecydują się zapłacić za tekst albo za miejsce wśród współautorów – wskazywała autorka. „Oczywiście najdroższa jest pozycja pierwszego, drugiego lub trzeciego współautora. Liczy się też prestiż czasopisma, które przyjęło do publikacji sfabrykowany tekst. Im wyższy ma IF, tym więcej musi zapłacić nieuczciwy badacz” – punktowała.

Takie fabryki artykułów funkcjonują na całym świecie. Model ich działania przywołała za Committee on Publication Etihcs. Najpierw przygotowany tekst jest zgłaszany do wielu czasopism, a gdy choć jedno go przyjmie, staje się od razu przedmiotem szczególnego wsparcia – firma skupia się już tylko na tym zgłoszeniu, które może przynieść dochód. Dalej, wyliczała Szczepaniak, tytuł i abstrakt umieszczane są w katalogu artykułów na stronie firmy wraz z ofertą zakupu od jednego do sześciu pozycji współautorstwa. Zainteresowani otrzymują adres e-mail i ORCID i – co istotne – nie muszą w ogóle kontaktować się z redakcją. Całą korespondencję prowadzi fabryka artykułów, która jest w stanie nawet zarekomendować (pozytywnie nastawionych) recenzentów. Po opublikowaniu artykułu fabryka będzie zalewać czasopismo setkami zgłoszeń o podobnej tematyce. Trzy lata temu z opartą na tym schemacie próbą wymuszenia nierzetelnych publikacji mierzyła się „Krytyka prawa. Niezależne studia nad prawem”, pismo wydawane przez Akademię Leona Koźmińskiego. Proceder przedstawiała na naszym portalu dr hab. Małgorzata Skórzewska-Amberg.

Niektórym badaczom, także pracującym w Polsce, trudno oprzeć się pokusie. Najnowszy przykład to historia Muhammada Bilala zatrudnionego w Katedrze Inżynierii Sanitarnej Politechniki Gdańskiej. Szczegółowo opisał ją przed świętami portal forbetterscience.com.

W liście, jaki trafił do rektora PG jeszcze w październiku ubiegłego roku, dr hab. Hubert Wojtasek, który nagłośnił całą sprawę, zwraca uwagę na wręcz „oszałamiający” dorobek naukowy dr Bilala: ma on być autorem 700 publikacji w czasopismach, 150 rozdziałów w książkach, 25 edycji książek i 10 innych artykułów. Charakterystyczne są jeszcze dwie inne wartości: indeks Hirscha = 94 i cytowania (według Google Scholar) na poziomie 34 tys.

Analizując dorobek pakistańskiego badacza, prof. Wojtasek zajrzał na jego profil w bazie ORCID. Spośród ponad ośmiuset pozycji (pierwotnie było ich 935, ale część dziwnym trafem zaczęła znikać), połowa to artykuły przeglądowe, książki, rozdziały w książkach i różne przedmowy do wydań specjalnych czasopism. Jego uwagę zwrócił szeroki zakres tematyczny – obok dominujących pozycji z zakresu zastosowań enzymów w oczyszczaniu ścieków i biotechnologii, nie brakuje artykułów poświęconych ekonomii, energii ze źródeł odnawialnych (głównie wiatrowej), geologii, botaniki, immunologii, neurofizjologii, regulacji ekspresji genów czy interferencji RNA.

Dr Bilal jest także wybitnym znawcą wielu ważnych chorób, takich jak nowotwory, cukrzyca, nadciśnienie, malaria czy wirusowe zapalenie wątroby (w tym ostatnim przypadku nie tylko u ludzi, ale także u świń). Przede wszystkim jednak jest ekspertem od koronawirusów, którym stał się natychmiast po tym, jak pandemia COVID-19 zaatakowała ludzkość w roku 2020. Jego pierwsze publikacje z tej tematyki pojawiły się już w czerwcu 2020, a przez następne 2 lata ich liczba przekroczyła 30. Ich tematyka obejmuje cykl rozwojowy wirusa, mechanizm infekcji, prace nad szczepionkami i lekami, a także aspekty epidemiologiczne. Dla porównania, mój kolega, prof. Marcin Drąg z Politechniki Wrocławskiej, który ma prawie dwudziestoletnie doświadczenie w pracy z tymi wirusami, nigdy nie wyszedł poza badania ich proteaz – pisze w liście do rektora prof. Wojtasek.

Jolanta Szczepaniak wskazywała w swoim tekście, że artykuły wychodzące z „papierni” są najczęściej oparte na fałszywych danych, a jeden zestaw może być wykorzystany do setek publikacji o podobnej tematyce. Generuje się je komputerowo, co skutkuje nagminnie występującymi w nich „umęczonymi frazami” (tortured phrases). To „dziwnie sformułowane określenia odnoszące się do powszechnie stosowanych terminów naukowych. W artykułach naukowych zwroty te wskazują na potencjalną nieuczciwość autora”. Czytamy o nich również w liście do rektora PG.

Ponieważ główna tematyka badawcza dr Bilala jest mi bliska (od 10 lat pracuję z peroksydazami), rozpocząłem analizę jego artykułów (…) Już przy pierwszym okazało się, że nie spełniał on podstawowych kryteriów publikacji naukowej. Zawierał dużą liczbę trywialnych błędów, „umęczonych fraz” i ogólnikowych sformułowań, a więc cech typowego produktu fabryk artykułów niezweryfikowanego przez „autorów” – zauważa prof. Wojtasek.

Jak nam dziś mówi, pismo pozostało bez odpowiedzi. Skierował je również do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a także do wiadomości m.in. prezesa Polskiej Akademii Nauk i dyrektora Narodowego Centrum Nauki. My też zwróciliśmy się do Politechniki Gdańskiej z prośbą o komentarz. Chcieliśmy wiedzieć, czy uczelnia dostrzega w ogóle problem w ujawnionych praktykach publikacyjnych swojego badacza, jakie mechanizmy wprowadzono, by im zapobiegać oraz jaką sumę wydano na artykuły powstałe w okresie zatrudnienia w PG (jego roczna pensja wynosi 400 tys. zł).

Ten ostatni aspekt jest interesujący o tyle, że chodzi przecież o publiczne środki. Jak pisała Jolanta Szczepaniak, „choć fabryki artykułów zarabiają na nieetycznych zachowaniach badaczy (przypisywanie sobie autorstwa cudzego tekstu), to ich działalność zazwyczaj jest legalna. Sprzedają produkt, który przez wielu badaczy jest uważany za koszt, który muszą ponieść dla kariery, awansu czy podwyżki”. Pytanie, jakie to koszty, nie jest więc bezzasadne.

Rynek „papierni” jest bardzo intratny, jego wartość szacuje się na ponad 2 miliardy euro. Wprawdzie w skali globalnego przemysłu może to nie być imponująca suma, ale dla nauki to znacząca kwota – przekonywała na konferencji „Fałszywi autorzy, fałszywe recenzje, porwane czasopisma. ChatGPT” w 2023 roku dr hab. Małgorzata Skórzewska-Amberg.

Odpowiedzi z Politechniki Gdańskiej jednak się nie doczekaliśmy [po publikacji tego artykułu otrzymaliśmy zapewnienie od rzecznika PG, że uczelnia odniesie się do przesłanych kwestii do końca tego tygodnia – dop. MK]. Podobnie jak z Politechniki Śląskiej. Przypadek tamtejszego „papiernika” także był niedawno opisywany przez portal forbetterscience.com. Obie uczelnie – i z Gliwic, i z Gdańska – znalazły się w gronie laureatów I konkursu IDUB. „To przełomowy moment dla systemu szkolnictwa wyższego i nauki” – informował w 2019 roku resort nauki przy okazji ogłoszenia wyników. Zapytaliśmy zatem ministerstwo, jak te ujawnione przypadki mają się do doskonałości naukowej będącej istotą programu IDUB oraz czy uczelnie, na których występują tego typu sytuacje, powinny liczyć się z konsekwencjami, a jeśli tak, to jakimi? Z wyliczeń, które ostatnio prezentowaliśmy na naszych łamach wynika, że Politechnika Śląska otrzymała dotąd z programu IDUB obligacje o wartości 192,4 mln zł, a Politechnika Gdańska – 155 mln zł. Obie uczelnie pozytywnie przeszły ocenę śródokresową. Czy w kolejnym planowanym konkursie IDUB wprowadzone zostaną zawczasu dodatkowe regulacje, które pozwolą uniknąć opisanych praktyk? – to pytanie do MNiSW również pozostało bez odpowiedzi.

W kontekście publicznych pieniędzy warto wspomnieć, że dr Muhammad Bilal od roku realizuje na PG trzyletni grant OPUS. Na „opracowanie nowatorskiego podejścia do biodelignifikacji w celu konwersji zasobów lignocelulozy do zaawansowanych rodzajów biopaliw” Narodowe Centrum Nauki przeznaczyło 2 mln zł. Jak informowała agencja, wskaźnik sukcesu w tamtej odsłonie konkursu wyniósł 8%. Wcześniej prowadził na Politechnice Poznańskiej projekt finansowany z funduszy norweskich, na który NCN wyłożyło blisko 800 tys. zł.

Zatem nie omieszkaliśmy wysłać pytań i do agencji. Chcieliśmy się dowiedzieć, jakie konsekwencje grożą badaczom dopuszczającym się opisanych wyżej zachowań oraz czy agencja rozpatrywała już wcześniej sprawy dotyczące uczestnictwa grantobiorców w tzw. papierniach i publikowania przez nie wyników badań, a jeśli tak, to ile ich było. Interesowało nas również to, czy w takich przypadkach możliwy jest nakaz zwrotu przyznanych środków, czy doszło już kiedyś do tego i o jakich ewentualnie kwotach może być mowa. Ponadto ciekawi nas, czy wobec tego, że oszustwa publikacyjne mają nadal miejsce, NCN myśli nad wprowadzeniem kolejnych mechanizmów wykluczających nieuczciwych naukowców z ubiegania się o granty. Zapytaliśmy też o podobne regulacje dotyczące recenzentów/ekspertów i członków Rady NCN oraz czy i jak często sytuacje związane z nieuczciwością na polu naukowym zdarzają się w odniesieniu do tych grup. To tylko niektóre z wysłanych przez nas zagadnień. Było ich sporo, więc ze zrozumieniem przyjęliśmy, że agencja zaanonsowała przesłanie odpowiedzi najdalej w ciągu tygodnia.

Mariusz Karwowski

Dyskusja (338 komentarzy)
  • ~G7 16.04.2025 15:19

    Komentarzy tyle, że można by książkę wydać, a papiernicy jak siedzieli na ciepłych stołkach, tak siedzą dalej. Załatwiają fuchy swoim, jakby nigdy nic, bo przecież włos z głowy żadnemu nie spadł – szkoda tylko, że nie spadnie też od myślenia.

  • ~Adept prawa 01.02.2025 09:17

    Szanowni Państwo, dotarłem tu z artykułu o paper mills w NCN i jako adept prawa polskiego muszę przyznać, że w komentarzach pod tamtym artykułem, ale również tutaj komentarze przekroczyły pewną granicę. Z wielkim niepokojem obserwuję dyskusję, która rozgorzała wokół rzekomych nieprawidłowości związanych z działalnością naukową niektórych badaczy i instytucji. O ile sam temat potencjalnych „fabryk artykułów” jest niezwykle ważny i powinien zostać rzetelnie zbadany, o tyle sposób, w jaki niektórzy uczestnicy debaty ferują wyroki, stanowi duże zagrożenie dla podstawowych zasad, na których opiera się nie tylko nauka, lecz także porządek prawny. Przypomnę tu o kluczowej regule, że bez udowodnienia komuś winy nie wolno go linczować ani oczerniać. Takie zachowanie nie tylko szkodzi poszczególnym osobom, ale także nadszarpuje zaufanie do całego środowiska naukowego.

    Szczególną uwagę warto zwrócić na słowa profesora Karpiniuka, który podkreśla, że obowiązujące przepisy prawa są w tej mierze absolutnie klarowne – nikt nie ma prawa wymuszać określonych zachowań groźbą, naruszać dóbr osobistych ani szerzyć pomówień bez rzetelnych dowodów. Zasada domniemania niewinności to fundament nie tylko systemu prawnego, ale i naszej kultury społecznej. Wszelkie próby zastępowania procedur sądowych przez nieformalny „trybunał” internetowy, komisję czy grupę osób przekonanych o cudzej winie, noszą znamiona linczu – a lincz pozostaje linczem niezależnie od tego, czy dotyczy osoby rzeczywiście winnej, czy zupełnie niewinnej.

    Po przeanalizowaniu wypowiedzi wielu komentujących mam wrażenie, że niektórzy mylą prawo do krytyki (które jest przecież niezbywalne w wolnym społeczeństwie) z prawem do wygłaszania oskarżeń bez pokrycia. W tym właśnie kontekście należy przypomnieć, że bez dowodów i prawomocnego wyroku sądu nie można kogoś nazwać „oszustem”, „papiernikiem” czy przypisywać mu przestępstwa. Każdy z nas, naukowiec czy nie, ma prawo do dobrego imienia i obrony prawnej, jeśli tego wymaga sytuacja. Wolność słowa nie jest przecież licencją na bezkarne pomówienia.

    Co więcej, warto podkreślić, iż profesor Karpiniuk (podobnie zresztą jak wielu innych specjalistów) stanowczo wskazuje na możliwość wkroczenia organów państwowych, jeśli wystąpiło naruszenie art. 212 bądź art. 191 Kodeksu karnego czy innych przepisów. Nie można zapominać, że jakiekolwiek dowody muszą być zebrane w sposób zgodny z prawem, a prokuratura i sądy, a nie forum internetowe, rozstrzygają, kto jest winny, a kto nie.

    Wielokrotnie w przytoczonych komentarzach padają argumenty o rzekomych dowodach na nieetyczne zachowania w postaci współpracy z podejrzanymi osobami, afiliacji w różnych krajach czy nagłego przyrostu publikacji. To wszystko może rzeczywiście budzić wątpliwości i zapewne powinno zostać zbadane przez odpowiednie organy lub komisje dyscyplinarne, ale w granicach, jakie nakreśla prawo. Nie wystarczy bowiem czyjaś subiektywna opinia, by uznać człowieka za winnego – potrzebne jest rzetelne postępowanie wyjaśniające. Profesor Karpiniuk ma stuprocentową rację, kiedy podkreśla, że Komisja Etyczna Rady NCN (czy jakakolwiek inna komisja) nie jest władna do orzekania o przestępstwach, nie posiada bowiem uprawnień zastrzeżonych dla sądów. Może za to wydać rekomendacje czy opinie co do rzetelności postępowania naukowego.

    Dlatego należy zachęcić wszystkie strony, aby zamiast publicznie, a często w gorących emocjach, oskarżać innych o nieuczciwość, pozwoliły działać tym, którzy mają odpowiednie kompetencje do wyjaśnienia sprawy. Oczywiście czujność i krytyczne podejście do publikacji naukowych czy metod badawczych jest czymś bardzo pożądanym w nauce, ale trzeba odróżnić krytykę merytoryczną od personalnej nagonki, która może przerodzić się w typowy lincz. Takie działania nie tylko niszczą ludzi, ale i utrudniają dojście do prawdy.

    Wielu uczestników debaty słusznie zauważa, że problemem jest masowość publikacji i system ewaluacji jednostek, który premiuje liczbę, a nie jakość publikacji. Warto zatem zastanowić się nad głębszymi reformami, które pozwoliłyby ograniczyć pokusę chodzenia na skróty i publikowania w wątpliwych czasopismach. To jednak dłuższy proces, wymagający debaty środowiska naukowego i ustawodawców. W tym wszystkim nie zapominajmy jednak, że nikt nie ma prawa z góry osądzić kogoś za „papiernika” bez dowodów, a tym bardziej nie wolno niszczyć czyjegoś dorobku i reputacji tylko na podstawie domniemań.

    Patrząc na całą sprawę od strony prawnej, przywoływane przez profesora Karpiniuka przepisy (m.in. art. 212 czy art. 191 K.K.) w zupełności wystarczą, by wyciągnąć konsekwencje wobec osób, które dopuszczają się pomówień i szantażu. Zanim jednak ktokolwiek będzie musiał iść do sądu, warto pamiętać, że spory – zwłaszcza w środowisku akademickim – powinno się rozwiązywać na drodze rzeczowej dyskusji, z uwzględnieniem twardych faktów i dowodów, a nie emocji.

  • ~tropiciel 31.01.2025 14:11

    Opisane zjawisko tzw. paper mills jest tylko jednym z działań patologii wypaczających ewaluację.
    Przypomnieć należny, że zamiarem oceny działalności naukowej uczelni w Polsce było m.in pozbycie się niejasności i „mieszania” dyscyplin w ramach ocenianego wydziału, bowiem wiele wydziałów na polskich uczelniach tworzyło agregaty dyscyplin nie zważając na ich odmienność, specyfikę, podejście badawcze i metodologię. Na wydziałach zatrudniano naukowców reprezentujących inną dziedzinie nauki niż sam wydział reprezentuje. Wydział osiągał wysoką ocenę parametryczną w wyniku publikacji w zupełnie innej dyscyplinie naukowej aniżeli ta, którą reprezentował sam wydział. Oceniając taki wydział i porównując z innymi jednostkami naukowymi, taki wydział wypadała korzystniej w zestawieniach - nie zważając na faktyczne treści. I czy coś się zmieniło - otóż nic. Przykładów jest wiele i dotyczą tzw. nowy nauk np. nauki medycznych i nauk o zdrowiu. Czy do nauk o zdrowiu zalicza się również popularnie obecnie nazywana dietetyka (technologia żywności i żywienia - dziedzina nauk rolniczych) czy do nauk o zdrowiu zalicza się nauki chemiczne (dziedzina nauk ścisłych i przyrodniczych), itd. Nikt tak na prawdę tego nie analizuje, nie kontroluje. Czasopisma z dziedziny Dziedzina nauk ścisłych i przyrodniczych maja wyższe współczynniki publikacyjne (punkty). Czyli dalej nic się nie zmieniło, obecnie uczelnie otrzymują wysokie kategorie uprawniające od nawadnia stopni i tytułów naukowych nie posiadając często kadry naukowej z danej dziedziny.
    „Zaradność” będące dziełem niektórych uczelni (kiedyś wydziałów) wypacza wyniki ewaluacji jakości nauki karząc odpowiedzialnie podchodzących do tematu i prowadzących transparentną, uczciwą i etyczną politykę i działalność naukową nie dopuszczając się cwaniactwa i kombinatorstwa.
    Jakość przeszła "w ilość i zaradność" mimo, że nie jest to to samo.

  • ~Adam Rybicki 22.01.2025 16:29

    Po publikacji oświadczenia rektora PG ze strony kresy.pl zniknęło nazwisko Huberta W. Z grona wspołpracowników
    https://kresy.pl/publicystyka/opinie/

  • ~Nicky 22.01.2025 16:09

    https://pg.edu.pl/aktualnosci/2025-01/oswiadczenie-politechniki-gdanskiej-w-sprawie-nieuczciwych-publikacji-naukowych
    Bardzo dobra odpowiedź, a co na to obywatel Hubert?
    Sprawdził już gdzie zarejestrowana jest strona fir better science?
    Kresy.pl zatrudniły już towarzysza Huberta?

    • ~Tomasz Ressler 22.01.2025 21:01

      Szanowna Pani anonimko, strona forbetterscience jest zapewne zarejestrowana na niemieckich serwerach, bo właścicielem jest mieszkaniec Niemiec-Pan dr Schneider, natomiast strona kresy.pl jest zapewne zarejestrowana w Polsce bo właścicielem jest mieszkaniec Polski. Nie rozumiem czemu ma Pani jakieś pretensje do portalu, jeżeli współpracują lub zatrudniają Pana profesora Wojtaska to ich sprawa i nikogo nie powinno to obchodzić bo to nie jest instytucja Państwowa.

      • ~Alek Rachwald 29.01.2025 00:53

        Portal kresy.pl jest o dawna zinfiltrowany i zajmuje się rozprowadzaniem moskiewskiej propagandy. Ten fakt był przyczyną założenia konkurencyjnego portalu kresy24.pl. Powoływanie się na kresy.pl jest, mówiąc delikatnie, w złym stylu.

      • ~Krzysztof K. 24.01.2025 11:23

        No właśnie tak nie jest ponieważ kresy są na liście organizacji szerzących dezinformację rosyjską i sponsorowanych przez Kreml. Proszę przeczytać raport do którego odnosi się rektor.
        A for better science nie jest zarejestrowana w Niemczech chociaż domeny w Niemczech są za 5 euro.

        • ~Hubert Wojtasek 24.01.2025 20:26

          Pisałem już o tym pod artykułem z oświadczeniem biura rzecznika PG. Za ujawnieniem przekrętów na PG i PP stoi konspiracja rosyjsko-(kresy.pl)ukrainska(Leonid Schneider). No i oczywiście ruskij szpion Wojtasek. Aha, a strona For Better Science i postać Leonida Schneidera zostały stworzone przez GRU. Tak przynajmniej twierdził prof. Marcin Lorenc, rektor Politechniki Opolskiej.

          • ~Tomek19 25.01.2025 01:02

            Panie profesorze to rzeczywiście wydaje się smieszne, dlatego z ciekawości sprawdziłem i rzeczywiście kresy.pl są zarejestrowane w Polsce. Natomiast strona forbettersciene.com jest zarejestrowana w USA. To rzeczywiście trochę dziwne, bo mieszkając w Niemczech wydaje się to bardzo niepraktyczne, szczególnie z uwagi, że wydaje się, że u nich hosting jest dosyć tani w porównaniu z USA. Nie znam tego providera ani sensu rejestracji w innym państwie, ale może ktoś z informatyków wytłumaczy nam dlaczego potencjalnie mogło to być lepsze rozwiązanie żeby zarejestrować stronę w USA w stosunku do Niemiec jeżeli w nich mieszka Pan dr Schneider? Kwestia podatków, jakieś techniczne aspekty czy o co może chodzić żeby uciąć jakieś oszczerstwa już raz na zawsze? Poniżej podaję dane rejestratora i link strony wyszukującej dane rejestracji strony:
            Organization: Knock Knock WHOIS Not There, LLC
            Street: 9450 SW Gemini Dr #63259
            City: Beaverton
            Postal Code: 97008-7105
            Country: US
            https://www.whois.com/whois/forbetterscience.com

            • ~Hubert Wojtasek 25.01.2025 13:27

              Nie znam się na tym. Zapytałem Leonida Schneidera. For Better Science korzysta z platformy WordPress, której twórcą, i z tego co doczytałem dalej właścicielem, jest Automattic Inc., która jest firmą amerykańską. Swoją drogą ciekawe, gdzie jest zarejestrowana strona Forum Akademickiego, bo wiadomości z komentarzy dostaję z adresu: wordpress@forumakademickie.pl. Czy Forum Akademickiej też korzysta z platformy WordPress? No to chyba też jest podejrzane. A Dziennik Gazeta Prawna i Gazeta Wyborcza, które też pisały o dr Bilalu? No chyba też są częścią tej konspiracji rosyjsko-ukraińskiej. Zastanawia mnie tylko, dlaczego ja mam być agentem GRU? O stronie kresy.pl dowiedziałem się z tych komentarzy. Ponieważ swój tekst opublikowała 4.01, korzystała tylko z materiałów na For Better Science (artykuł w FA ukazał się 8.01). To, że spędziłem 4,5 roku w USA powinno wskazywać, że jestem raczej agentem CIA.

            • ~informatyk PL 25.01.2025 11:04

              Informatyk z tej strony, o co może chodzić i jest to niestety częsta zagrywka tzw. hejterów internetowych:
              -W Niemczech obowiązują rygorystyczne przepisy dotyczące danych właściciela domeny oraz obowiązków informacyjnych (np. Impressum).
              -W USA nadal możliwe jest (choć w ograniczonym zakresie) większe ukrywanie niektórych danych w rejestrach, zwłaszcza przy wyborze usługi WHOIS privacy.
              -Niemieckie prawo (m.in. w zakresie ochrony dóbr osobistych i zniesławienia) jest bardzo rozbudowane i w przypadku publikowania krytycznych materiałów, zwłaszcza o charakterze oskarżeń może doprowadzić do częstych wezwań sądowych lub pozwów.

              Więc rzeczywiście nie jest to normalna sytuacja dla Niemca. Może są jeszcze inne powody, o których nie mam pojęcia.

              • ~Hubert Wojtasek 25.01.2025 22:32

                Nie mogę odpowiedzieć na ostatni komentarz (skończyły się poziomy odpowiedzi), więc odpowiadam tutaj. Proszę spojrzeć na wpis Klawisza poniżej. Może Pan coś zrozumie. I proszę spojrzeć na moją odpowiedź na komentarz Elżbiety Kin z 22.01.2025 19:35 pod artykułem z oświadczeniem Politechniki Gdańskiej. Dopóki sygnaliści będą bardziej zagrożeni niż oszuści, których przekręty ujawniają, nic się w tym kraju nie zmieni.

              • ~Hubert Wojtasek 25.01.2025 16:20

                Wygląda na to, że Politechniki Gdańska/Poznańska/Śląska/Opolska poleciły komuś ze swoich biur prasowych/prawniczych śledzenie komentarzy pod artykułami w FA poświęconymi temu problemowi. Jednak osoba/y, ktróra/y wykonuje/ją te zadania, robi/ą to byle jak. Nie zapoznała/li się z historią wszystkich przypadków polskich papierników opublikowanych na For Better Science. Nie sprawdził/li, co na ten temat ukazało się w prasie krajowej. Nie pamieta/ją nawet co sam/i napisał/li kilka dni wcześniej, choć ma/ją to wszystko w plikach. Na waszym miejscu bardziej martwiłbym się prawem obowiązującym nad Wisłą, niż tym obowiązującym nad Renem czy Potomakiem, bo naprawdę jest się czym martwić. Swoją drogą informatyk znający prawo niemieckie i amerykańskie to naprawdę fenomen. A Leonid Schneider nie próbuje niczego ukrywać. Występuje otwarcie pod własnym nazwiskiem. A poza tym nie jest Niemcem. Jest Ukraińcem mieszkającym w Niemczech.

                • ~Informatyk PL 25.01.2025 21:20

                  Panie profesorze... Dużo Pan tego napisał, nie wiem kiedy coś wcześniej napisałem, nie pracuję w jakimś dziale promocji, ale ok. Nie wiem od czego zacząć, więc zacznę od tego, że podziękuję za to, że według Pana jestem fenomenem. Raczej sam nie odważyłbym się tak nazwać. Natomiast sugeruję żeby Pan przeczytał to co napisałem jeszcze raz i niech Pan po prostu skonsultuje to z jakimkolwiek polskim informatykiem, a dowie się Pan dlaczego większość z nas wręcz musi mieć podstawową wiedzę jak wyglądają przepisy w Niemczech jak również USA jeżeli chodzi o rejestrowanie i prowadzenie stron. W skrócie są to największe rynki dla naszych usług. I niech Pan wtedy przemyśli czy coś co napisałem nie jest ogólną podstawową wiedzą i nie jest prawdą. Do reszty się nawet nie odniose, bo za bardzo Pana szanuję za próbę walki z systemem i niech Pan naprawdę skonsultuje to co pisze, bo to dobrze nie wygląda. A jeżeli czuje się Pan urażony lub Pan Dr Schneider to bardzo przepraszam, nie to było moją intencją, ale wydaje mi się, że nikogo osobiście nie uraziłem tylko tłumaczyłem jakie mogą być powody rejestracji i prowadzenia strony w USA w stosunku do Niemiec i dlaczego jest to dziwne z punktu widzenia mieszkańca Niemiec (nie napisałem, że poniekąd pozbawia się ochrony prawnej Państwa niemieckiego, co jest największym Red flagiem). Chyba że chodziło o słowo hejter, ale to po prostu jest częsty scenariusz i przyznam, że nie znam całego bloga Pana Schneidera i nie nazwałbym go tym określeniem. Ogólnie niech Pan skonsultuje z jakimś informatykiem o co chodzi i jak działa Wordpress, a o co chodzi z rejestracją witryn itp.

              • ~Klawisz 25.01.2025 15:12

                Coś czuję że jeszcze trochę a Pan Hubert zamieni się w Huberta W.
                Puk puk
                Kto tam
                Harcerze
                Nie wierzę
                Otwieraj chamie ABW nie kłamie

                • ~Hubert Wojtasek 25.01.2025 22:34

                  ABW jest chwilowo zbyt zajęte badaniem współpracy prof. Królczyka z Daniłem Pimenovem.

  • ~Starybelfer 17.01.2025 16:19

    Ważne, aby krytykując nierzetelność naukową, skupić się na zjawisku i mechanizmach, które prowadzą do takich sytuacji, a nie na rasie, narodowości czy kolorze skóry osób zaangażowanych. Naukowe oszustwa i patologie zdarzają się wszędzie na świecie i są efektem systemowych problemów, takich jak presja na publikacje czy brak odpowiednich mechanizmów kontroli, a nie cech przypisanych do konkretnej grupy ludzi. Dyskusja powinna dotyczyć sposobów na poprawę jakości nauki i etyki badawczej, a nie dzielenia ludzi ze względu na ich pochodzenie czy wygląd. W przeciwnym razie ryzykujemy zastąpienie obiektywnej debaty niepotrzebnymi uprzedzeniami. Niektóre komentarze przekroczyły pewną granicę, cieszę się że większość osób podkreśla fakt pozytywnego wpływu naszych doktorantów z Indii i Pakistanu na polską naukę. Pan profesor Wojtasek zapewnił mnie w jego odpowiedzi na mój poprzedni komentarz, że nie dyskryminuje ze względu na te cechy, ale nie wiemy czy to tyczy się też autora tekstu, bo nie udziela się w komentarzach. Jestem pełny nadziei, że również nie jest to klucz po którym będzie wyszukiwał i opisywał nierzetelności. Takie stygmatyzowanie m.in. naszych doktorantów niestety już powoli generuję oszczerstwa z uwagi na ich rasę i narodowość na naszych uczelniach. Mam nadzieję, że dyskusja przerodzi się w bardziej merytoryczną szczególnie w komentarzach jak również kolejnych publikacjach. I sugerował bym nie poruszania tematów politycznych bo nie jest to właściwe miejsce. Wydaje mi się, że te artykuły powinny nas bardziej zmotywować do ściągania większej liczby naprawdę utalentowanych doktorantów z tamtej części świata w celu niwelowania dyskryminacji w polskiej nauce.

    • ~StaryZgred2012 17.01.2025 21:20

      Czy to moralizotorskie bicie piany tekstowo-pripagandowej dział promocji PG/PP/PK/PO przygotował za pomocą chata GPT? Bo te manieryzmy (aka "umęczone frazy") i poprawność polityczna na to wskazują.

      • ~Starybelfer 17.01.2025 22:43

        Niestety nie mam takiego etatu (domyślam się, że akurat u mnie ten dział zarabia więcej niż ja na swoim stanowisku). Do wypowiedzi zmusiła mnie wewnętrzna troska o moich wychowanków i ich trudnej sytuacji z uwagi na obecne wrzucanie wszystkich do tego samego worka w Polsce. Wiem co mówi się u nas na korytarzach i w biurach. Ale rzeczywiście Panie kolego skorzystałem z chata, żeby mi pomógł uporządkować myśli, bo i miejsce wypowiedzi zasługuje na stosowanie "ładnego" języka. Nie wiedziałem, że mój komentarz będzie recenzowany :-) i to niedozwolone praktyki na tym forum dyskusyjnym.

        • ~Fidelio 18.01.2025 14:29

          Niesamowite! Stary Zgredzie, polityczną poprawność oczywiście w tym wpisie widziałem, ale wymęczonych zdań już nie, głowę bym dał, że to ludzki tekst. Pan jednak odkrył, że to tekst AI - po czym?

          Zaczynam się obawiać, że przy tak osłabionym nosie dużo rzeczy mi umyka.

          • ~Starybelfer 18.01.2025 17:01

            Panie kolego, tam chat pomógł mi przerobić na ładnie wpisane pierwsze 3 zdania, bo moja wersja była za bardzo rozbudowana i ciężko mi się to czytało więc poprosiłem, żeby mi zaproponował syntetyczną wersję, a reszta tekstu to już w 100% moje bez upiększeń od chata. Może dlatego Pan nie wyczuł. Także ja stosuję chata do korekty językowej tekstów i muszę przyznać, że bardzo ładnie działa.

  • ~Marcin 15.01.2025 09:04

    Producent wykonawczy pewnie miałby inne zdanie... Autor scenariusza wtórowałby mu aż miło , wspierany dzielnie przez głownego operatora kamery ;) .
    Cosik mi się wydaje, że w tzw. środowisku, każdy wie kto jest szefem projektu. Z drugiej strony nakład pracy i poziom jej skomplikowania w przypadku osoby odpowiedzialnej za jeden wycinek oprzyrządowania takiego CMSa może być dużo większy niż z całym szacunkiem osoby samodzielnie obsługującej stolikowy FTIR i piszacej samodzielnie artykuły. PO prostu inny styl pracy. W moje opinii każdy z nich zasługuje na szacunek i uznanie , o ile praca jest wykonywana rzetelnie. W przypadku DUŻYCH projektów PRZYJĘŁO się, że współatorami osiagnięcia są także ci ,,pomniejsi'' - każdy wie, że nie napisali ani przecinka w artykule, ale bez ich pracy, zazwyczaj twórczej i innowacyjnej, nie osiągnięto by sukcesu. Moja prywatna opinia - lepiej dziesięciu osobom dać ,,za dużo'' niż jednego nieslusznie i niesprawiedliwie skrzywdzić.

  • ~Bartolini Bartłomiej herbu Zielona Pietruszka Mamma Mia Ja 15.01.2025 07:01

    Pan Profesor musi znać wszystkich swoich doktorantów,
    Pan Doktor powinien znać wszystkich
    swoich Studentów,
    Pan Student dobrze by było gdyby miał
    Zdaną Maturę i znał drogę do
    Biblioteki i znał Starszych Studentów że swojego Wydziału czy Katedry...

  • ~Ryszard 14.01.2025 18:18

    Niech was wszyskich naciągaczy w końcu dosięgnie sprawiedliwość za kombinowanie. Ogólnie chciałbym wyrazić ogromne uznanie dla autora za niezwykle trafne i wyczerpujące ujęcie problemu, który niestety staje się coraz bardziej powszechny w środowisku naukowym. Artykuł świetnie pokazuje skalę i powagę zjawiska, jakim są tzw. fabryki artykułów naukowych, oraz konsekwencje, jakie niesie ono zarówno dla uczciwych badaczy, jak i całej społeczności naukowej. Postaram się szczególnie uwrażliwić swój zespół na tego typu zjawiska. W szczególności doceniam dbałość o detale i rzetelność przedstawionych przykładów, które pozwalają lepiej zrozumieć mechanizmy stojące za tym procederem. Ciekawe są również komentarze, które poniekąd otworzyły mi oczy. Według mnie nie ma żadnego usprawiedliwienia dla osób, które angażują się w takie działania. Sprzedaż miejsc współautorskich czy produkcja sfabrykowanych wyników badań to nie tylko zwykłe oszustwo, ale także zamach na fundamenty nauki. Naukowcy mają moralny obowiązek prowadzenia badań w sposób uczciwy i transparentny, ponieważ to ich praca kształtuje rozwój wiedzy i technologii, z której korzysta całe społeczeństwo. Każda forma nierzetelności jest ciosem w wiarygodność nauki i niszczy dorobek uczciwych badaczy, którzy poświęcają lata na pracę zgodną z najwyższymi standardami etycznymi. Artykuł bardzo słusznie wskazuje, że problem ten nie dotyczy jedynie jednostek, ale jest systemowy, obejmując globalną społeczność naukową. Dlatego konieczne jest wprowadzenie surowych regulacji i skutecznych mechanizmów kontrolnych, które pozwolą na szybkie wykrywanie takich praktyk oraz ich eliminację. Niezwykle istotna jest również edukacja młodych naukowców w zakresie etyki i standardów rzetelności badawczej, aby od samego początku uświadamiali sobie wagę uczciwości w ich pracy. Mam nadzieję, że takie artykuły przyczynią się do otwarcia szerszej dyskusji na temat nierzetelności naukowej i zmotywują odpowiednie instytucje do podjęcia działań w tej sprawie. Walka z tym procederem to obowiązek całej społeczności akademickiej, która musi działać wspólnie, by przywrócić zaufanie do nauki. Jeszcze raz gratuluję autorowi świetnej analizy i wyważonego, a jednocześnie mocno alarmującego tonu. Oby ten głos dotarł jak najdalej.

    • ~Hubert Wojtasek 16.01.2025 10:25

      Szanowny Ryszardzie,
      Dziękuję za znakomite, rzeczowe i niezwykle trafne podsumowanie artykułu i komentarzy do niego. Na pewno są potrzebne dalsze działania. Postarałem się już, żeby o sprawie dowiedziała się też ta część społeczeństwa, która nie jest związana ze środowiskiem akademickim - wczorajszy artykuł w Dzienniku Gazecie Prawnej.
      Mina w gabinecie ministra nauki. Na uczelniach wyższych kwitną fabryki publikacji - GazetaPrawna.pl
      Może presja społeczna zmusi wreszcie instytucje odpowiedzialne za stan polskiej nauki do takich działań.

  • ~StaryZgred2012 14.01.2025 09:38

    Politechniki Śląska i Gdańska wystosowały jakieś oświadczenia. Pomijam miałkość treści, ale były w ogóle jakieś reakcje. Piznańska i Krakowska milczą jak zaklęte. Próba przeczekania? W końcu skandaliczne zachowania rektora (PP) i dziekana (PK) to jednak grubszy kaliber niż szeregowych pracowników. Trzeba będzie przypominać i drążyć temat, aby sitwy papierników nie zdołały zamieść tego pod dywan.

    Identycznie ze skandalicznym pompowaniem finansowym papierni opolskiej.

    • ~M 14.01.2025 11:35

      To odosnie papierni w Gliwicach https://forbetterscience.com/2024/09/04/the-papermilling-den-of-gliwice/

  • ~frw 14.01.2025 00:43

    inne do was pytanie, ktos mi wytlumaczy dlaczego uczelnie biora na studia doktoranckie geniuszy z indii, pakistanu i mumbaju? a takze zatrudniaja naukowcow? kolejna kwestia to jest problem na eatpie rekrutacji i przyznawania wiz w ambasadach. Nie musze mowic co sie wydarzylo dzieki Pisowi kilka lat temu? to moze ma zwiazek z ta afera wizowa

    • ~Alek Rachwald 17.01.2025 13:19

      To oczywiście niesprawiedliwe uogólnienie, wystarczy wspomnieć, że instytucje w krajach, gdzie nauka stoi na najwyższym poziomie (i gdzie idą na nią prawdziwe pieniądze), chętnie przyjmują uczonych i studentów z Indii i oni przyczyniają się znakomicie do dalszego rozwoju tych krajów. Problem został postawiony fałszywie. Powinno się raczej zapytać, czy do Polski idą rzeczywiście ci najlepsi, a jeśli nie (na co wygląda), to z jakiego powodu.

    • ~Radek 16.01.2025 17:37

      Proponuję nie szerzyć takich obraźliwych tez, które nie są poparte rzeczywistością tylko raczej uprzedzeniami. Nie mam pojęcia skąd bierzesz negatywną opinię o wszystkich młodych naukowcach z kraju, który ma ponad dwa razy więcej mieszkańców niż Europa (Mumbaj to miasto w Indiach).

      Tak z wizami jest wielki problem. Świetni doktoranci i postdocy spoza EU (np. z Indii) są gnębieni przez ten niewydolny system i nasza nauka na tym cierpi.

    • ~Drdr 16.01.2025 12:10

      Bardzo dyskryminujący i generalizujący post. Wśród tych osób, też są pracowici studenci, którzy nie myślą o krętactwie.

    • ~Św. Ignacy Antiocheński 14.01.2025 12:16

      Brakuje chętnych z krajów Unii, choćby dlatego, że stypendia doktoranckie są dość niskie. Zresztą problem dotyczy nie tylko doktorantów, uczelnie po prostu nie są konkurencyjne na rynku pracy. Praca w laboratorium jest trudna, brudna, i niebezpieczna. Poza tym, na doktoracie zdobywa się bardzo specjalistyczną wiedzę i umiejętności, które niekoniecznie odpowiadają potrzebom pracodawców. Ten brak chętnych wymusił obniżenie oczekiwań.

      A z drugiej strony, nawet dla ludzi z państw rozwijających się, Polska nie jest szczytem marzeń. Smutne, ale prawdziwe.

    • ~X 14.01.2025 08:55

      Polacy się nie zgłaszają.

  • ~Baltazar Gąbka 13.01.2025 20:40

    A ja z innej beczki....Obserwując co się dzieje na forum w komentarzach zadaję sobie pytanie jakim prawem ktoś anonimowo oczernia innych i nawet obraża...Czy jest pozwolenie na tego typu zachowania? Rozumiem, że sprawa dla większości z Państwa jest emocjonująca, ale czy nie można jej załatwić w inny sposób? Czy nie ma u Państwa władz, przedstawicieli, którzy angażują się w sprawę? Czy nie możecie Państwo, jako osoby czujące się dotknięte zaistniałymi sytuacjami, rozwiązywać sprawę nieuczciwości w pracy naukowej w sposób cywilizowany, a zarazem efektywny? Zastanawiam się co Państwu da komentowanie tutaj sytuacji anonimowo, a nawet przytaczanie własnych "śledztw" i podawanie imion i nazwisk wg Państwa zdania nieuczciwych naukowców oraz ich anonimowe oczernianie? Wszystko tutaj w komentarzach myślę zaszło już za daleko. Zostały nawet poruszone sprawy prywatne (obraźliwe treści na tematy osobiste), które nic nie wnoszą do dyskusji na temat meritum sprawy. Jestem zaszokowany poziomem co niektórych komentarzy. Jestem również zniesmaczony, że bez dowodów/zbadania sprawy, podaje się tu personalia osób, które nawet nie były w centrum zainteresowania artykułu, czy ostatnich doniesień prasowych. Wygląda to bardzo niesmacznie. Sądzę, że w części komentarzy przekroczono granice prawa, a część z Państwa zachowała się jak zwykły hejter. Tak nie powinna wyglądać dyskusja, zwłaszcza prowadzona przez ludzi o ponadprzeciętnym wykształceniu i rozumowaniu.

    • ~gonzales 14.01.2025 09:35

      Zazdrość, zawiść, mobbing...
      najciemniej jest pod latarnią - kto najgłośniej krzyczy, ten zwykle ma najwięcej na sumieniu akademickim.

      • ~StaryZgred2012 14.01.2025 09:40

        Pracowici jesteście, wyrobnicy działów promocji zagonieni do zarządzania kryzysem. Niestety, takie tanie chwyty na idwracanie uwagi już nie działają.

  • ~Stefan 13.01.2025 12:31

    Dziękując redaktorowi za ciekawy artykuł, ułatwię streszczenie dyskusji (273 wpisy na teraz) w postaci słów kluczowych lub krótkich zdań
    w kolejności chronologicznej. Bardzo cenię i wspieram wpisy imienne.

    wniosek w oparciu o IF, sygnatariusze DORA (kryteria merytoryczne), brak kar za aktywność, standardy NCN, OPUS przykład recenzowania, czasopismo Suahili, brak podziału czasopism ale NCN wymaga zagranicznych, DORA w NCN to martwy zapis, wniosek grantowy to loteria, nie czytanie publikacji we wnioskach przez ekspertów
    NCN nie patrzy na mierniki ilościowe. Znaczenie IF personalne dane prof. Wojtasek dr Bilal
    uczelnia wskazana Politechnika Śląska, weryfikacja pracowników
    doświadczenie prof. Wojtaska kandydowanie na Dyrektora, opis ,że pracuje jeden pracownik Politechniki Śląskiej publikujący w MDPI,, wywołana rzecznik PŚ, problem wskaźniki ilościowe i współpraca międzynarodowa, anonimowy komentarz polityczny z atakiem personalnym na prof. Wojtaska i jego odpowiedź o "papiernikach",
    w opisie sytuacja azjatyckich twórców, anonim: opis uczelni z wymianą polskich uczonych na papiernika z zagranicy
    wskazanie Politechniki Gdańskiej (doktoranci tylko z Indii), wskazanie AGH sytuacja w IDUB, IDUB do zamknięcia
    W NCN nie ma przedstawicieli PG, wywołany P. Jesionowski z 6 grantami NCN, prof. Boczkaj 5 grantów, porównanie działań polskich uczonych z Azji
    wywołany przykład Bilala doktoranta prof. Krawczuka, publikacje Bilala zniknęły z mostu wiedzy
    interwencja prof. Wojtaska do Rektora Wilde, który jest z tego samego wydziału co Bilal, przykład Reza Saeb z finansowaniem 4,9 mln z IDUB
    imienna interwencja prof. Wojtaska, postulat zmiany oceny jednostek, DORA nie działa, współautorstwo z Bilalem Jesionowska
    polemika Wojtaska z Kamińską , wymienione cytowania z dorobku prof. Wojtaska, próba nie kontynuowania polemiki i ataków, opis osiągnięć żony prof. Wojtaska
    odpowiedź męża (czytelnika) o Marii Składowskiej z atakiem na prof. Wojtaska
    sprawy osobiste odpowiedź prof. Wojtaska, opis rozgoryczenia i żałowanie, że w Polsce pracuje, atak na żonę prof. Wojtaska
    apel aby na FA nie trollować, Bilal ma bardzo wysoli IF
    wsparcie opinii prof. Wojtaska opis dorobku prof. Karwowskiego H index 2, opis dyskredytowania osoby nagłaśniającej nadużycia
    odpowiedź z konkretami prof. Wojtaska na anonim o redakcjach czasopism, papiernictwo nie jest etyczne
    wymieniony Rektor Królczyk, propozycja pozwów sądowych
    odpowiedź prof. Wojtaska na anonim m.in. o Bilalu
    Anonim atak personalny w stronę prof. Wojtaska, że jest dr hab. nie jest kreatorem nowych kierunków badań
    anonim zauważył wysyp wielbicieli paper millów
    opis o dr hab. Mariusza Karwowskiego przez Google Scholar, nieudana próba opisu, że artykuł w FA niczego nie wnosi
    pochwalenie szumu wokół nieuczciwych publikacji, PAN, Politechnika Częstochowska, Uniwersytet Szczeciński - symulacja slotów przypuszczenie ?
    polityczny manifest, anonim że nie można uzyskać grantu, jest on nieuczciwie odrzucany, pochwała IF lepszy od kolesiowskiej oceny w Komisjach, nauki ścisłe wymagają pracy zespołowej, patologie dotyczą nauk ścisłych, medycznych
    obrona IF, fizycy publikują artykuły, gdzie jesy 3500 autorów, Marek Wroński odpowiedział o zmienności dyscyplin naukowych
    opis papiernika opolskiego prorektora PO, opis listy szanghajskiej, ranking ARWU, THEWUR,SIR, Anonim: krytyka systemu szanghajskiego
    przykład konkursu IDUB z 2019 roku brak danych ocen, NCN jego bolączki, opis grantu Bilala, wpisy wsparcia, że jest problem, propozycja prof. Jajszczyka, opis sytuacji w Ministerstwie, link do artykułu Gduli, krytyka realizacji ewaluacji zaproponowanej przez prof. Jajszczyka (2 miliony z NCN), opis sytuacji Schneider
    prof. Wojtasek opis sytuacji na PO, anonim w stronę Wojtaska, że papermill, definicja papiernika, Bilal 180 artykułów w 2023 roku a Sayed 532 artykuły
    anonim: 80 artykułów rocznie to nie papiernik, doprecyzowanie nazwy papiernika
    sponsorowane artykuły, likwidacja KBN w to miejsce NCN i NCBiR, jeden slot na 4 lata, prof. Grzesik wywołany, opisuje ws prof. Jędrzejewskiego, dopisywanie profesora
    detektywi naukowi, sarkazm: założenie strony z informacjami , Konrad Szaciłowski, Pławniak, konferencje, rodzimy przypadek
    Schneider, zorganizowana grupa prof. Wojtasek, szpiedzy naukowi, sarkazm: indeks Hirscha, zasady dopisywania autorów do artykułów, ocena pracowników
    propozycja zgłaszania nieprawidłowości, Uniwersytet Wrocławski. Jesionowski, nic się nie zmieniło od czasu KBN

    • ~Profesor PAN 13.01.2025 14:06

      Wpisy imienne czyli pod nazwiskiem? Nazwisko jako gwarancja odpowiedzialości za słowo to za mało, potrzebna jest jeszcze twarz a tego internet nie zapewni. Mają miejsce na tym forum najobrzydliwsze ataki na osoby, wręcz została obrażona małżonka jednego z dyskutantów. Na coś takiego odpowiedź może być tylko jedna i nie jest nią wysłanie pozwu.

  • ~Baltazar Gąbka 12.01.2025 19:39

    Widzę, że od czasu KBN nic się nie zmieniło. Nadal wniosek grantowy to loteria, nadal będą ci co dostaną grant, a ci co nie dostaną będą rozgoryczeni i będą ujadać na instytucje oceniające i recenzentów. Różnica jest taka, że teraz w dobie Internetu pisze się o tym i komentuje na forum ogólnym. Dodam ponadto, że nie ma bardziej zajadliwego, zawistnego i zazdroszczącego sobie nawzajem środowiska jak środowisko naukowe. Aktualnie, w fali wywlekania nieuczciwości naukowej, nie wiedzieć czemu akurat wobec tych, którym coś się udało (w tym osobom pełniącym na uczelniach wysokie funkcje), dochodzę do przekonania, że polityka i "wojenki" w środowisku naukowym nadal trwają w najlepsze. Wszystko byłoby OK, gdyby sygnaliści i stawiający się w roli "szeryfów nauki" prześwietlali wszystkich, a nie wybranych (dziwnym trafem kogoś, kto czymś się wyróżnił - albo dostał grant, albo miał objąć wysokie stanowisko). W przeciwnym razie całość wygląda jak "walka" pomiędzy przeciwnikami. Przecież każdy wie jaka jest ustawa, jakie są wymogi co do awansów naukowych, parametryzacji uczelni i jakie są wymogi w zakresie uzyskania grantów. Kartele i papiernictwo nie stworzyło się ot tak, tylko jest wynikiem "zasad", które system niejako wymusił, przez odgórne narzucenie ogólnie pojętej punktozy, która decyduje o ocenie zarówno pracowników nauki jak i samej uczelni.

    • ~Alek Rachwald 17.01.2025 13:31

      Wnioskuję, że "wywlekanie" (to nie moje słowo) nieuczciwości powinno ograniczać się do tych, którym się nie udało. Proponuje kolega, aby sekować tylko tych, którzy się nie wyróżnili, czyli (mimo wysiłków w tym kierunku) nie dali rady zarobić na swej nieuczciwości, zaś sugeruje, aby zostawić w spokoju tych, którzy zbudowali na oszustwie swój naukowy i administracyjny cokół. Nie mogę powiedzieć, żeby podobała mi się ta recepta. Jest zarówno nieskuteczna (jak szukać niewyróżniających się, skoro się nie wyróżniają?), jak i nieetyczna (odpuszczanie rzeczywistym beneficjentom). Nie tak postępował twój wielki imiennik, panie kolego. On zarówno w Krainie Deszczowców, jak i wśród Mypingów, stał po stronie szlachetności i uczciwości.

    • ~sdf 13.01.2025 09:03

      Ależ niesamowity fikołek. Jesteśmy nieuczciwi, bo system wymaga. Jak ktoś piętnuje, to z zawiści. Paradne. Dla mnie wyciąganie kilkumilionowych grantów na podstawie nierzetelnego dorobku to jednak wyłudzanie publicznych pieniędzy, a nie "coś mi się udało".

      • ~Baltazar Gąbka 13.01.2025 18:25

        Niestety brak zrozumienia przekazu mego komentarza i manipulacja słowna zastosowana przez Pana/Panią, co przeinacza sens mojej wypowiedzi (nigdzie nie napisałem, że ktoś kto piętnuje to robi to z zawiści, jak również nie napisałem, że wyłudzenie pieniędzy publicznych to "coś mi się udało"). Proszę czytać ze zrozumieniem. Co tzn., że ktoś "wyciąga" granty? Nikt grantów nie wyciąga tylko przygotowuje wniosek, składa ten wniosek i następuje ocena tego wniosku przez ekspertów, na podstawie której jest przyznawany grant!!! Jeśli ktoś wykazuje się dorobkiem i doświadczeniem (artykuły, doświadczenie w prowadzeniu badań, zespół, staże naukowe/pobyty, etc.), a tego wymaga obecny system oceny, to ma większe szanse na powodzenie w otrzymaniu grantu. Proste jak drut. Czy myśli Pani/Pan, że eksperci oceniający wnioski "zabawiają się" w detektywów/śledczych i "prześwietlają" 24/h wszystkich z góry do dołu i wszędzie węszą nieuczciwość? To nie KNF ani US.
        Inną sprawą jest uczciwość (kartele i papiernictwo), ale jak zaznaczyłem w komentarzu, jest to niejako spowodowane samym systemem oceny pracy naukowców i uczelni opartym na punktozie (liczą się punkty i statystyki niestety) i każdy naukowiec o tym wie! Zmieńcie system oceny a skończą się "nadużycia". Proste. A jak już "szeryfujecie" to nie wybiórczo, ale globalnie, bo robi się z tego taka "wojenka" i "polityka" (daj nam człowieka a zawsze coś znajdziemy na niego). A nie o to chyba chodzi w tej całej dyskusji nt. nieuczciwości w pracy naukowej.
        Proszę czytać ze zrozumieniem i nie manipulować przekazem, wskazując na "fikołki". Tu żadnych fikołków nie ma, jest rzeczywistość.

  • ~Tomek19 12.01.2025 18:29

    Brawo Panie redaktorze! Nierzetelni naukowcy to plaga, która niszczy fundamenty, na których opiera się prawdziwa nauka. Ich działania podważają zaufanie do środowiska akademickiego, wypaczają wyniki badań i marnują wysiłek uczciwych badaczy. Każdy artykuł, który demaskuje takie praktyki, zasługuje na uznanie, bo ujawnianie prawdy to pierwszy krok do oczyszczenia nauki z fałszu i hipokryzji. Nie ma miejsca na pobłażanie – tylko poprzez piętnowanie nierzetelności możemy przypomnieć, że nauka to nie gra na liczby i tytuły, ale misja oparta na prawdzie i odpowiedzialności wobec społeczeństwa. Nie możemy się bać presji naszych przełożonych lub środowiska, to że ktoś myśli, że schowa się bo to duża Warszawa, Gdańsk czy Kraków niech to przemyśli dwa razy.

  • ~Arek T. 12.01.2025 18:15

    Szanowni Państwo, cała ta dyskusja powoduje tylko jedno generuje animozje i naznacza kolejne prace i instytucje. Czas, który mamy, jest ograniczony, a każde jego marnowanie na nierzetelność czy wątpliwe praktyki w nauce to stracona szansa na prawdziwy rozwój i odkrycia. Przemijanie przypomina nam, że liczą się trwałe osiągnięcia oparte na prawdzie i ciężkiej pracy, a nie na skrótach czy pozorach. Inwestując swój wysiłek w rzetelne badania, budujemy nie tylko własny dorobek, ale też coś, co przetrwa nas samych – wartościową wiedzę, która będzie inspirować przyszłe pokolenia. Niech to będzie nasza odpowiedź na presję i pokusę nierzetelności: dążenie do jakości, a nie iluzji.

    • ~Janusz 12.01.2025 19:03

      Na PAN-A prośbę, niech to będzie moja odpowiedź na presję i pokusę nierzetelności:

      https://pan.pl/czlonkowie/jesionowski_teofil/
      31 results from Web of Science Core Collection for: JESIONOWSKI T and Bilal M,
      Poznan Univ Tech, Inst Chem Technol & Engn, Fac Chem Technol, Berdychowo 4, PL-60965 Poznan, Poland

      w latach
      1 art w 2024: JESIONOWSKI T and Bilal M,
      16 art w 2023: JESIONOWSKI T and Bilal M,
      13 art w 2022: JESIONOWSKI T and Bilal M,
      1 art w 2021: JESIONOWSKI T and Bilal M,

      https://pubpeer.com/search?q=Teofil+Jesionowski
      https://pubpeer.com/search?q=Muhammad+Bilal
      Zero odpowiedzi na PP.




      • ~Pozytywista 12.01.2025 19:53

        ~Janusz nie wiadomo o czym piszesz. Wszystkie 31 prac jest błędnych? Czy też 31 prac w ciągu 4 lat to za dużo? Czy kilka zdań w tych 31 pracach jest błędnych?



        W takim wydaniu to zwykły hejt.....

        Proponuję abyś dla równowagi napisał co Ciebie zaciekawiło w tych 31 pracach- rozumiem że było tego znacznie więcej... skoro jesteś takim wytrawnym znawcą tematu!


        Ps. To co załączas z pubpeer to wyrywanie zdań z kontekstu...

        • ~Hubert Wojtasek 12.01.2025 22:43

          Przykład podany przez Janusza nie jest zbyt dobry. To tylko tzw. "klątwa Vickersa". Jest ona mocną wskazówką, że artykuł został sfabrykowany, ale tego nie dowodzi. Proszę zapoznać się z moimi komentarzami na temat artykułów panów Bilala i Jesionowskiego:
          https://www.pubpeer.com/publications/99DCB0FFD29511D9BAB2418E5CC017
          i Bilala i Boczkaja
          https://www.pubpeer.com/publications/B44A8EBBDAC62EC19151EFC30EBB0C
          Te i inne komentarze zostały następnie złożone do redakcji jako "letters of concern". Niektóre już zaowocowały retrakcjami. Przy okazji wyszły poważne naruszenia etyczne procesu wydawniczego. Proszę przeczytać decyzje retrakcyjne. Czy dalej uważa Pan, że te artykuły są w porządku? Oczywiście zanalizowanie wszystkich 31 (tak naprawdę jest ich 33), zajęłoby kilka miesięcy, dlatego zrobiłem to tylko dla tych, które zawierały najbardziej rażące błędy merytoryczne lub inne oznaki papiernictwa (tortured phrases, misplaced references - np. ta klątwa Vickersa, etc.).

          • ~Drdr 16.01.2025 21:26

            Wytłumaczy Pan o co chodzi z tą klątwą Vickersa. Już się z tym spotkałem, ale nie do końca rozumiem.

            • ~Hubert Wojtasek 17.01.2025 09:38

              Aha, muszę jeszcze dodać, że prof. Vickers nie miał z tym nic wspólnego, bo zaraz go ktoś na tym forum oskarży o papiernictwo. Wyjaśniał to wraz z dwoma specjalistami od bibliometrii w artykule w ubiegłym roku
              https://link.springer.com/article/10.1007/s11192-023-04855-7

            • ~Hubert Wojtasek 17.01.2025 08:53

              Proszę bardzo. Fragment listu do Pana Rektora Wilde:
              W kilku komentarzach na portalu PubPeer pojawia się informacja, że publikacje dr Bilala zostały dotknięte tzw. klątwą Vickersa. W dwóch z tych artykułów współautorami byli także prof. Teofil Jesionowski i dr hab. Jakub Zdarta, prof. Politechniki Poznańskiej. Raz klątwa ta dotknęła artykułu, którego współautorem był dr hab. Grzegorz Boczkaj, profesor Politechniki Gdańskiej. Klątwa Vickersa polega na przypadkowym cytowaniu artykułu o feromonie ćmy Helicoverpa armigera autorstwa prof. Neila Vickersa w ponad 2000 artykułów o tematyce zupełnie nie związanej w percepcją węchową u owadów. Artykuły te dotyczą zagadnień praktycznie z wszystkich obszarów nauki – od ekonomii przez leczenie nowotworów po inżynierię materiałową i ochronę środowiska. Jej przyczynę wyjaśnił w roku ubiegłym dr Alexander Magazinov na portalu For Better Science.
              The Vickers Curse: secret revealed! – For Better Science (coś mi nie wychodzi wstawianie linków)
              Było to spowodowane błędem w kopiowaniu numerów DOI przez fabryki artykułów. Numery te składają się z dwóch części rozdzielonych ukośnikiem. Pierwsza część jest identyfikatorem wydawnictwa, druga – czasopisma i konkretnego artykułu. Jeśli te dwie części znajdą się w dwóch linijkach, to po skopiowaniu numeru pomiędzy nie zostaje wprowadzona spacja. Wprowadzenie takiego wadliwego numeru do Google Scholar powodowało, że był odczytywany tylko pierwszy człon identyfikujący wydawnictwo. Z niewiadomych powodów po wprowadzeniu takiego wadliwego numeru dla artykułów opublikowanych w wydawnictwie Elsevier na pierwszej pozycji pojawiał się artykuł prof. Vickersa, który następnie fabryki artykułów bez weryfikacji kopiowały do bibliografii swoich produktów. Klątwa Vickersa stała się w ten sposób jedną z cech rozpoznawczych takich artykułów.

        • ~Janusz 12.01.2025 21:49

          W 90% są to dane z baz danych. Każdy może sobie wyrobić własną opinię. Hejt byłby wtedy, gdybym odpowiedział Panu, że byle czego nie czytam, a tak nie powiedziałem.

          Zastanowiło mnie np. cytowanie pracy 52 w tym kontekście.:
          https://pubpeer.com/publications/16D8E496CDA12B7C8057B6C4E265B8#

          . Jeśli komentarze na PP są nietrafione, Pan Bilal może na nie odpowiedzieć merytorycznie i dostarczyć np. oryginalne dane, dane z eksperymentów, pliki itp. Rozumiem, że są na dyskach, ...?
          Generalnie wszystko w tym temacie





          • ~Maciek 13.01.2025 06:20

            Panie Januszu,

            Na razie nic nie wynika z danych podanych przez pana. O tym, że istnieją zespołowe publikacje naukowe w liczbie 31/33 w których współautorami, jak dobrze rozumiem są prof. Teofil Jesionowski i dr Muhammad Bilal jest wiadomo z mediów od pewnego czasu. Nie wiem jaki był procentowy udział dr Bilala w tych publikacjach. Podejrzewam, że odpowiadał za określone eksperymenty, prace badawcze. Jednak na wiele pytań musiałby odpowiedzieć sam dr Bilal. Tylko, gdzie on teraz jest?

            • ~Janusz 13.01.2025 09:30

              Dla jednych wynika, dla innych nie wynika. Co ja mogę Panu więcej odpowiedzieć? Każdy widzi, jak jest. Przykro mi, że być może jest Pan w jakichś relacjach, zna dyskutowanych i może ich Pan lubi – może to są w ogóle fajni ludzie, ale by ć może niekoniecznie powinni zajmować się nauką – to takie moje osobiste zdanie.

              Dziękuję Panu, Panie Hubercie , , za wyjaśnienia – choć, jak pisałem, co tu wyjaśniać.

              • ~Maciek 13.01.2025 10:48

                Panie Januszu,

                Nigdy osobiście nie poznałem wyżej wymienionych osób, a jedynie zastanawiam się gdzie są recenzenci i ostatecznie redakcja czasopisma, która podejmuje decyzje w kwestii publikacji bądź nie danego artykułu. Przecież to nie są ogłoszenia parafialne. Pozdrawiam.

          • ~Hubert Wojtasek 12.01.2025 22:53

            Odpowiedziałem na komentarz Pozytywisty. Może Pana zainteresuje,

  • ~Małgorzata 12.01.2025 18:12

    Problem publikowania w drapieżnych, problem wielokrotnego publikowania tych samych wyników to, moim zdaniem, wynik głębokiego kryzysu nauki, problem zaniku etyki w nauce. Od samego początku kariery naukowej pokazujemy doktorantom jak „pracować”. Dajemy do rozwiązania tematy bardzo podobne do już rozwiązanych, takie, które dobrze „idą” i dobrze się sprzedają (publikują). Doktoranci pracują i publikują w grupach, co znaczy, że przeciętnie na np. jednego z doktoranta z grupy 3 pracujących u jednego promotora, przypadają po trzech latach nie trzy publikacje, tylko dziewięć. Doktoranci kończą z wyróżnieniami (zwykle uzasadnienia związane są z zachwytem nad liczbą prac opublikowanych w trakcie robienia doktoratu) i wszyscy są zadowoleni. Elementów nowości brak, bo wszakże jak zrobić średniorocznie 3 publikacje z nowego tematu... Podobnie bardzo wyglądają habilitacje, mozolne dzielenie i uzgadnianie, które wspólne prace dla habilitacji A, a które dla B. Potem, to już wprawa i „wydeptane” ścieżki postępowania.
    Co do astronomicznej liczby publikacji i toczącej się dyskusji to warto zapytać profesorów (w tym członków PAN!!), którzy takie osoby zatrudniają, czy trudno jest wykonać proste dzielenie liczby publikacji przez liczbę lat pracy i zastanowić, czy to jest możliwe. Ile publikacji zawierających nowe wyniki można rocznie napisać? Na żadne tłumaczenie profesorów współpracujących z osobami ewidentne nieuczciwymi nie ma miejsca. Publikując z takimi osobami z definicji stają się nieuczciwymi pracownikami nauki, którym etyka jest obca.
    Nie bez winy są również recenzenci agencji finansujących badania. Chwila zadumy nad liczbą publikacji starającego się o grant być może pozwoliłaby zatrzymać ten nieetyczny proceder.
    Warto by poznać stanowisko PAN, „zaangażowanych” rektorów agencji, a także Ministerstwa przyznającego granty IDUB.

  • ~Kwinto 12.01.2025 18:03

    A Pan Munish Kumar Gupta z PO otrzymał właśnie stypendium Bekker NAWA. Do odnalezinia w aktualnościach FA

    • ~Hubert Wojtasek 12.01.2025 18:48

      A to naprawdę ciekawe. W dniu 10.09.2024 poinformowałem panią dyrektor Sawicką o "osiągnięciach" opolskich stypendystów programu Ulama (pan Munish Kumar Gupta otrzymał je w roku 2020). Jak widać nie przyniosło to żadnego skutku. A kiedy to stypendium Bekkera zostało przyznane?

  • ~Adam 12.01.2025 14:32

    Szanowni Państwo,
    Dobrym sposobem na zmniejszenie wpływu tego typu naukowców na polską naukę byłoby nie branie pod uwagę podczas oceny dorobku prac przeglądowych. Piszą oni ich masę. Naukowcy poprzez dopisywanie się w większych grupach zdobywają na tym cytowania a potem nagrody i projekty. Publikują je ze względu na znajomosci i układy. Uwzględnianie podczas konkursów i nagród tylko prac badawczych miałoby pozytywny wpływ na poziom polskiej nauki. W obecnych czasach naukowcy, którzy nie mają pojęcia na dany temat i nigdy się nim nie zajmowali nagle piszą na ten temat pracę przeglądową i zdobywają wiele cytowań.
    Pozdrawiam

  • ~Raymond Reddington 12.01.2025 11:07

    Może dla odmiany sprawdzmy czy tylko Chemia z Poznania i Gdańska jest nieetyczna. Zobaczmy co na Universytecie Opolskim
    Błażej Dziuk, Krzysztof Ejsmont, Bartosz Zarychta. Cała trójka z Uniwersytetu Opolskiego

    Publikacja:
    Błażej Dziuk, Krzysztof Ejsmont, Bartosz Zarychta. Energetic study of bifurcated hydrogen bonds in secondary structures of salts composed with dicarboxylic acids and ethylamine. Journal of Molecular Structure
    Opublikowana w numerze specjalnym: Charge density studies towards structure-property correlation
    Edytorzy numeru specjalnego: Christian Jelsch i Anna Krawczuk

    Declaration of Competing interest w tym artykule:
    The authors declare that they have no conflict of interest.

    Obsługa redakcyjna tego artykułu prawdopodobnie została naruszona z powodu konfliktu interesów między autorem, prof. Krzysztofem Ejsmontem, a redaktorem, prof. Christian Jelsch. Christian Jelsch i Krzysztof Ejsmont mają co najmniej 4 wspólne publikacje:

    The enrichment ratio of atomic contacts in crystals, an indicator derived from the Hirshfeld surface analysis
    5-(3,4-Dimethoxy-benzyl)-7-isopropyl-1,3,5-triazepane-2,6-dione aceto-nitrile solvate refined using a multipolar atom model
    4-Benzoyl-3,4-dihydro-2H-1,4-benzoxazine-2-carbonitrile: Refinement using a multipolar atom model
    (2S,3S)-2-(N,N-Dibenzylamino)-butane-1,3-diol refined using a multipolar atom model

    Ponadto w tej publikacji jako podziękowanie za opublikowanie artykułu zacytowano proce edytora:

    [29] B. Guillot, L. Viry, R. Guillot, C. Lecomte, C. Jelsch. Refinement of proteins at subatomic resolution with MoPro. J. Appl. Crystallogr., 34 (2) (2001), pp. 214-223, 10.1107/S0021889801001753
    [30] C. Jelsch, B. Guillot, A. Lagoutte, C. Lecomte. Advances in protein and small-molecule charge-density refinement methods using MoPro. J. Appl. Crystallogr., 38 (1) (2005), pp. 38-54, 10.1107/S0021889804025518
    [34] B. Zarychta, J. Zaleski, J. Kyzioł, Z. Daszkiewicz, C. Jelsch. Charge-density analysis of 1-nitroindoline: refinement quality using free R factors and restraints. Acta Crystallogr., B67 (2011), pp. 250-262, 10.1107/S0108768111013140
    [41] M.E. Brezgunova, E. Aubert, S. Dahaoui, P. Fertey, S. Lebègue, C. Jelsch, J.G. Ángyán, E. Espinosa. Charge density analysis and topological properties of hal3-synthons and their comparison with competing hydrogen bonds, crys. Growth Des., 12 (11) (2012), pp. 5373-5386, 10.1021/cg300978x

    Cytaty te zostały umieszczone w artykule jako proste frazy, nic nie wnoszące do artykułu. Wygląda to jak papermill w kontekście kombinacji cytatów:

    The electron density refinements were performed against theoretical structure factors using the MoPro software [29,30]
    … from the rigid bond test [34]
    Brezgunova et al. [41] and Dziuk et al. [33] has introduced this descriptor recently. –cytowanie [41] zostało prawdopodobnie dodane w ostatnij chwili i autorzy nie zdążyli zamienić has na have.

    Ze względu na konflikt interesów i praktyki cytowalnicze artykuł ten powinien zostać retraktowany.
    Szukamy w Poznaniu i Gdańsku to proponuję zgłaszanie Uniwersytetu Opolskiego.

    • ~Bartosz Zarychta 20.01.2025 22:28

      Miałem nie reagować na ten post ale fakt, że zostałem pośrednio wywołany postanowiłem odpisać.
      W jednym przypadku anonim ma rację, cytowanie publikacji M. Brezgunovej pojawiło się w trakcie rewizji, ponieważ Mariya opublikowała podobny papier dot. innej grupy oddziaływań.
      I tu kolejny argument dla anonima: tak, znam osobiście Mariye, która nota bene świetnie gra w uno (taka gra karciana oparta na strategii), a co więcej pochodzi z Rosji!!! Szokujące!
      Życzę powodzenia w próbie wycofania tago papieru bo będzie potrzebne.
      Pozdrowienia dla Marysi, Krzysztofa i Błażeja!

      • ~Raymond Reddington 21.01.2025 11:58

        Ta odpowiedz autora jak i nowe dowody świadczą o konflikcie interesów oraz prawdopodobnym procederze papiernictwa:

        Od 2018 r. redaktorem naczelnym czasopisma Journal of Molecular Structure jest Christian Jelsch. W radzie redakcyjnej zasiada również Anna Krawczuk.
        W tym konkretnym artykule oświadczenie o konflikcie interesów:

        Autorzy oświadczają, że nie mają konfliktu interesów.
        Co jest poświadczeniem nieprawdy. Dlaczego?

        1. Artykuł został prowadzony przez prof. Christiana Jelscha, redaktora naczelnego tego czasopisma, w 2019 r. Jednak prof. Jelsch dołączył do czasopisma jako redaktor naczelny w 2018 r. Zupełnie niewłaściwe i nieetyczne jest, aby redaktor, który ma stałe relacje zawodowe z autorami, nadzorował ich zgłoszenie bez ujawniania konfliktu interesów.

        2. prof. Bartosz Zarychta (https://chnis.wch.uni.opole.pl/bartosz-zarychta/), jest powiązany z tą samą instytucją, w której prof. Jelsch pełnił funkcję dyrektora. Ta relacja powoduje wyraźny konflikt interesów i budzi poważne obawy co do uczciwości procesu recenzji.

        Proszę także pamiętać że od kilku dekad Uniwersytet Opolski a wcześniej WSP nazywane są Czerwoną Sorboną. A Wydział Chemii UO jak teraz będzie nazywane?

        • ~Bartosz Zarychta 21.01.2025 12:42

          W liście do redakcji koniecznie napisz, że graliśmy w karty.
          EOT

    • ~Tadeo 12.01.2025 15:55

      Czyli jak to mówi stare dobre powiedzenie najciemniej jest pod latarnią. Proszę to zgłaszać na pubpeer i do profesora Wrońskiego: Marekwro@gmail.com, który na całe szczęście wrócił. Ja bym w tej sytuacji już nie liczył, że sprawą zajmie się rzetelnie dr Schneider lub Pan profesor Wojtaszek z uwagi na konflikt interesów skoro jest z tej uczelni, współpracuje z forbetter i dodatkowo to jego wydziału się tyczy. Tak się najczęściej kończą historie strażników moralności. Dzisiaj przeczytałem na forbetter artykuł dr Schneidera, który bezczelnie atakuje Pana profesora Macieja Banacha z Łodzi. Czytając doszedłem do wniosku, że jednak istnieje pewna granica i atakując człowieka, któremu Polska nauka zawdzięcza tak wiele przekroczył rubikon i to już przesada. Strona Pana dr Schneidera zamienia się w moim odczuciu w tanią polityczną szczujnię, która celuje w znane osoby na stanowiskach bo może akurat ktoś rzuci mięsem i będzie tani news jak w fakcie lub super expresie. Zresztą tu też można przeczytać tego typu infantylne komentarze rodem z reddita, a to jednak nie powinien być ten poziom wypowiedzi. Pozdrawiam serdecznie znanych mistrzów ciętej riposty tym razem o dziwo pod swoim prawdziwym nazwiskiem Pana aka Juliana ardena oraz starego zgreda.

      • ~StaryZgred2012 12.01.2025 23:36

        Jestem pod wrażeniem ulepszenia kontry propagandzistów papierniczych. Czyżbyście państwo sięgnęli po sprawną papugę prawniczą wyćwiczoną w wykręcaniu kota ogonem i odwracaniu uwagi od meritum?

        • ~Alek Rachwald 13.01.2025 12:22

          I popatrz, jeszcze rozwinęli pion śledczy, liski chytruski :-)

  • ~Grześ 11.01.2025 16:30

    To cała nauka jest chora przez chory system oceny naukowców i instytucji oparty na podstawie publikacji. Pewna znana mi profesor dostała od renomowanego czasopisma (nie z MDPI) z dużym IF do recenzji, plagiat swojej pracy, którą opublikowała w polskim czasopiśmie. Plagiat zawierał dokładnie przetłumaczony polski tekst ze skopiowanymi rysunkami i cytowaną literaturą. Zmienione zostały jedynie tytuł i abstrakt. Autorami plagiatu są: Chińczyk (pierwszy autor z afiliacją uczelni w USA), Kazach, kilku Hindusów, rusek i Irańczyk. Łącznie 10 autorów wśród których oczywiście nie ma żadnego autora z pierwowzoru. Czasopismo na interwencję odpisało, że się sprawą zajmie, co nie nie przeszkadza mu w rozsyłaniu ponagleń wykonania recenzji plagiatu. I tu pytanie ile ukazuje się plagiatów, o których nie wiemy lub nie chcemy wiedzieć, bo właściwie dlaczego naukowiec ma jeszcze walczyć z systemem, który go ocenia?

    • ~Nika 11.01.2025 22:27

      To jest nie do wiary...Chyba pora umierać...Zapewne sztuczna inteligencja na to czeka.

      • ~Grześ 12.01.2025 00:24

        Też jestem przekonany, że AI była wykorzystana przy tworzeniu tego plagiatu.

    • ~Profesor PAN 11.01.2025 18:16

      I co, dała recenzję pozytywną czy kazała poprawić kilka detali?

      • ~Grześ 12.01.2025 00:21

        No właśnie namawiam ją żeby dała recenzję pozytywną pod warunkiem że ją dopiszą ale właściwie nie wiadomo dlaczego się nie zgadza.

        • ~Profesor PAN 12.01.2025 08:52

          To jeszcze nie zrobiła? Ach, ci naukowcy grzebiący się z recenzjami... A skoro to jej praca przetłumaczona na angielski, to nie powinna mieć problemów ze zrozumieniem.

          • ~Ireneusz 14.01.2025 08:31

            A może tłumaczenie artykułu na język obcy (angielski), nie jest plagiatem? Tylko te elementy graficzne artykułu takie same, to jest rzeczywisty problem, jak nie cytowali.

  • ~Były naukowiec 11.01.2025 08:49

    Drodzy Państwo,
    sprawa nie jest taka jednoznaczna. Według mnie to wina stworzonego systemu oceany pracowników naukowych i uczelni opartego na punktozie. Sami to wymysliliscie. Zmieńcie zasady oceny a takiej patrologii nie będzie. Pracowałem na uczelni 14 lat i wiem że od 2015 roku zaczął się bum pisania. W mojej grupie badawczej jednak nie tworzyliśmy papierologii a wydawaliśmy dobre artykuły. Nie mniej były osoby które miały hopla na punkcie indeksa Hirscha i innych współczynników. Pamiętam jak po całkowitej zmianie systemu oceniania w 2018 to nawet dziekan biegał i wymuszał pisanie artykułów, pisać, pisać i jeszcze raz pisać i publikować bo wydział musiał mieć efekty. Jestem sceptycznie nastawiony zarówno do tych co kombinują ale także do tych co tak ochoczo stawiają się w roli moralistów i ochrony wartości naukowych. Zaczyna przypominać to politykę. Przecież to od lat znane zasady że do artykułu dopisuje się najbliższe osoby współpracujące. Sam jako młody naukowiec miałem wbitą zasadę że dopisuje się profesora i najbliższych współpracowników. Tworzyłem artykuły a reszta korzystała. Nie jestem tu odosobniony. Każdy taką drogę na początku musi przejść. Nie wspomnę już o układach większych i mniejszych na uczelniach. To specyficzne środowisko, nierzadko kółko wzajemnej adoracji. Jeśli ktoś jest rozgarnięty i dąży do celów bo system tego wymaga to kombinuje. Jeśli ktoś nie ma ambicji to nie kombinuje, nie bada i nie pisze tylko wegetuje i jakoś tam się kręci. Mam wrażenie że nagle ci którym nie wychodzi praca naukowa dokonują tym co mają się czym wykazać,nie ważne jakimi środkami to osiągnęli. Gwarantuje że prześwietlając każdą uczelnie znajdziemy kogoś nieuczciwego, więc może prześwietlić wszystkich a nie wybiórczo bo robi się z tego polityka i taka walka z wybranymi. To środowisko stworzyło taki system oceny więc nie dziwmy się że będą nieuczciwe praktyki. Przecież już nawet ogłaszają się firmy piszące prace doktorskie. Skończcie z patologia zmieniając zasady a nie będziecie zwalczać się nawzajem. Pozdrawiam

    • ~Nika 11.01.2025 22:32

      Takie proste, a nie do zrobienia. Minister Wieczorek w ostatnim czasie nawet się nie zająknął o zmianie zasad ewaluacji. Tylko komisję powołał do mieszania w liście czasopism. Domniemywam, że ściema się Władzy podoba. Nowej, z którą wiązano tyle nadziei też.

    • ~Janusz 11.01.2025 13:24

      Są oczywiście przypadki, które trudno zidentyfikować. Są one niejednoznaczne i trudno je oceniać w kontekście nierzetelności.
      Przypadek w tym artykule jest jednak całkowicie jednoznaczny.
      Czy władzom uczelni, władzom wydziału, władzom katedry, komisji rekrutacyjnej/konkursowej ds. zatrudnienia (jeśli taka była) nie przyszło do głowy, że coś jest nie tak? Jak można nie zauważyć takiego przypadku? IF ~90, 700 publikacji (w tym wieku), publikacje z różnych dyscyplin naukowych.
      To samo dotyczy agencji finansujących badania. Jak to się stało, że eksperci, recenzenci, panel oceniający nie zauważyli nic podejrzanego?. Kto był ekspertami, recenzentami? Kto zasiadał w panelu? NCN milczy.


    • ~X 11.01.2025 11:30

      Jednostki rzucają się w oczy, jeżeli ktoś ma 1 publikację na tydzień lub 2 tygodnie to oczywiste jest zadanie pytania czy aby na pewno był czas na wykonanie badań, analizę i napisanie publikacji. Od razu lampka się zapala. Przynajmniej zaczęła się refleksja nad nieuczciwością a niestety jest jej coraz więcej i takie osoby dostają nagrody i są chwalone przez Rektorów.

      Są też miejsca gdzie nie ma takiej patologii i nie dopisuje się z urzędu. Ja miałem zawsze szczęcie pracować w normalnym śrdodowisku

      • ~Nika 11.01.2025 22:33

        Zazdro :-)

    • ~jancio 11.01.2025 10:14

      "Przecież to od lat znane zasady że do artykułu dopisuje się najbliższe osoby współpracujące. Sam jako młody naukowiec miałem wbitą zasadę że dopisuje się profesora i najbliższych współpracowników" - chyba nie wszędzie te zasady są znane. Nigdy, nikogo nie dopisałem i sam nigdy nie byłem dopisany. Nikt, nigdy nie wbijał mi zasady, że trzeba dopisać profesora. Bo moi profesorowie na coś takiego by się nigdy nie zgodzili. Takie były i są u nas na Wydziale zasady. Dopisywanie do artykułu kogoś kto w znaczącym stopniu nie przyczynił się do jego powstania to patologia. I to jasno i głośno trzeba mówić. Nie ma co relatywizować negatywnych zjawisk.

      • ~Były naukowiec 12.01.2025 17:09

        To dziwne, bo w mniejszych ośrodkach jest to wpajane od zarania dziejów....na prawdę nie zwalczajmy się pod przykrywką walki o uczciwość naukową. Jest system który wymusza takie działania, więc zmieńmy system aby nie prowokował takich działań. Jak jest ktoś obrotny, pełny werwy i chęci to i z jedynej partii badań spłodzi kilka artykułów. Jak do tego dojdą współpracownicy to w ciągu roku można stworzyć dużo artykułów. I nie podnoszę tutaj kwestii jakości i rzetelności tylko fakt skąd biorą się pismaki. I proszę tylko nie negować że część krytykantów niegdy nie zazdrościła tym co piszą i wydają artykuły,bo byłem w tym środowisku i wiem jak to działa na niektórych, czasem jak płachta na byka. Ustawa i działania same wywołały ten efekt. Uczelnie dziś to wyścig szczurów, a tam gdzie wyścig szczurów zawsze jest naginanie zasad, etyki i moralności. Nic odkrywczego

      • ~MS 11.01.2025 12:23

        W pełni się zgadzam.

  • ~Maciek 10.01.2025 23:14

    A wszystko przez ten nieszczęsny indeks Hirscha, który wszedł do międzynarodowego obiegu naukowego w 2005 r., i całą ową bibliometrię opartą o ilościowe metody cytowań prac naukowych. Bibliometria zabija rozwój nauki w skali globu. Trzeba sobie zadać podstawowe pytanie, czy nauka w ogóle rozwija się w cieniu bibliometrii? Jakie przełomowe odkrycia miały miejsce w nauce po 1945 r., a które zrewolucjonizowałyby życie człowieka na Ziemi?

    • ~Profesor PAN 11.01.2025 11:13

      1. Odkrycie struktury DNA,
      2. Teoria standardowa cząstek elementarnych i jej udowodnienie (bozon HIggsa)
      3. Odkrycie fal grawitacyjnych.
      4. Antybiotyki (niby penicylinę odkryto wcześniej ale rozwój zarówno teorii jak praktyki nastąpił po wojnie),
      5. Tranzystor i układ scalony,
      6. Komputer,
      7. Internet,
      8. Telefonia komórkowa,
      9. Sztuczna inteligencja,
      10. Rakiety, człowiek w kosmosie i lądowanie na Księżycu,
      11. Tworzywa sztuczne,
      12. Teoria gier w ekonomii (von Neumann i Morgenstern, Nash),
      13. Wzór Blacka-Scholesa,
      14. Środki antykoncepcyjne,
      15. Żywność modyfikowana genetycznie,
      16. Insulina z bakterii,
      17. Elektrownia jądrowa.

      To tak na szybko z pamięci, pozdrawiam

      • ~Maciek 11.01.2025 15:13

        Panie Profesorze,

        Podał pan przykłady ważnych odkryć naukowych, które mają charakter rewolucyjny, ale z drugiej strony np. nadal nie rozwiązano problemu głodu na świecie, który dotyczy 800 mln ludzi, braku dostępu do czystej wody pitnej z którym mierzy się ponad 2 mld ludzi, czy chociażby eliminacji szczura wędrownego i nowotworów. Wiem, że w nauce najistotniejsze są dowody naukowe, czyli informacje zebrane w drodze rygorystycznych metod naukowych. Niemniej analizując od kilkudziesięciu lat jeden z największych fenomenów XX w., a jakim była Trzecia Rzesza zastanawiam się w jaki sposób ówczesna niemiecka nauka wyprzedziła świat circa 50 lat. Owszem niemiecka nauka należała i należy do potęg naukowych globu, a niemieckie kadry badawcze z powodzeniem rozwijały wiele dyscyplin naukowych, jak fizyka, fizyka jądrowa, matematyka, biologia, chemia, medycyna zarówno w USA i ZSRR. Alianci przejęli ponad 2 mln niemieckich patentów, wynalazków i technologii, które przez kilkadziesiąt lat po wojnie rozwijali i udoskonalali. Jednak czy decydujące znaczenie miał tu wyłącznie postęp zaawansowanej niemieckiej nauki, czy coś więcej np. kooperacja z obcą cywilizacją? Jako jeden z przykładów ważnych odkryć naukowych podał pan rakiety, człowiek w kosmosie i lądowanie na Księżycu OK. Wernher von Braun ikona i mózg amerykańskiego programu kosmicznego na pytanie amerykańskich dziennikarzy, jak to się stało, że człowiek w tak krótkiej perspektywie czasowej dokonał podboju Kosmosu, odpowiedział wprost, iż pomogli Nam wskazując na obcych. Doceniam naukę i prace naukowców, choć nie wiem czy nauka może rozwijać się z prędkością francuskiego pociągu TGV. Pozdrawiam.

        • ~Maciej 11.01.2025 18:36

          "nadal nie rozwiązano problemu głodu na świecie, który dotyczy 800 mln ludzi, braku dostępu do czystej wody pitnej z którym mierzy się ponad 2 mld ludzi, "

          To nie jest problem naukowy, a polityczny.

          • ~Maciek 11.01.2025 20:46

            Panie Macieju,

            Głód i brak dostępu do czystej wody pitnej raczej zaliczyłbym do czołowych problemów współczesnego świata, które siłą rzeczy należałoby po ludzku rozwiązać.

            • ~Maciej 12.01.2025 11:33

              "czołowych problemów współczesnego świata, które siłą rzeczy należałoby po ludzku rozwiązać."

              Oczywiście, że tak. Pełna zgoda. Ale istnienie tego problemu nie wynika z braku wiedzy czy poziomu gotowości technologicznej.

            • ~Nika 11.01.2025 22:48

              A propos głodu - umiemy wyprodukować i wyrzucamy mnóstwo żywności. Niedługo liczba ludzi otyłych chyba dorówna tym głodującym. Zasię II zasada termodynamiki nie pozwala na czystą wodę (glebę i powietrze) przy tak intensywnej produkcji (w tym intensywnie chłodzonych komputerów kwantowych). Możemy sobie pisać dyrektywy, ale praw obowiązujących we wszechświecie one nie zmienią. Przykro mi... Na płytce Petriego kolonie bakteryjne się rozrosną, potem osiągną plateau i potem... No już nie chcę o tym pisać, bo też jestem człowiekiem i mi trochę smutno jak myślę co mnie czeka, ale to dość żelazna reguła. I obawiam się, że ani żaden polityk ani naukowiec akurat tego nie zmieni.

              Nie wiem co to ma wspólnego z kanciarzami wyłudzającymi kasę na pisanie bzdur, ale kto wie...

      • ~Hubert Wojtasek 11.01.2025 12:59

        Higgs się nie liczy. Opublikował tylko 20 artykułów i ma indeks Hirscha 10. ☺

        • ~Maciek 11.01.2025 21:33

          Panie Hubercie,

          Z wyliczeń bibliometrystów z którymi się zapoznałem wynikałoby, że np. prof. Yitang Zhang ma indeks Hirscha 2, prof. Grigorij Perelman 10, prof. Andrew Wiles 15. Zapewne też się nie liczą w nauce. Śmiech na sali.

        • ~Profesor PAN 11.01.2025 13:31

          A poza tym umarł.

          • ~Punkt widzenia jest zależny od wielu czynników 11.01.2025 23:15

            Teza "ilość cytowań jest proporcjonalna do jakości / skali dorobku naukowca" jest w otaczającej na rzeczywistości nie do obrony. Nie ma innej drogi, jak przyjąć to do wiadomości.

            • ~Profesor PAN 12.01.2025 08:50

              A jeśli powiem "wszystkie obiektywne miary dorobku naukowca oparte są na ilości cytowań" to będzie dobrze?

              • ~Punkt widzenia 12.01.2025 09:24

                "Wszystkie obiektywne" to wyłącznie Pana subiektywna opinia. Jedyną obiektywną miarą są rezultaty naukowe, ale nie ma czasu, by je rzetelnie oceniać, ze względu na "publish or perish". Stosowane są zatem rozwiązania zwężające dorobek naukowca do liczby naturalnej (typu liczba cytowań). Tą sytuację wykorzystuje przemysł papierniczy opisywany w artykule, czy w wersji light, publikowanie least publishable units.

                • ~Profesor PAN 12.01.2025 16:18

                  "Cała dyskusja (i sam artykuł, który komentujemy) dotyczy patologii, do której doprowadził system oceny naukowców / czasopism oparty na cytowaniach."

                  Czy piszemy o tym samym kraju? Ja mam na myśli Polskę a jest to jedno z nielicznych większych (Słowacji i Słowenii nie znam) państw, gdzie cytowania w ewaluacji nauki zupełnie nie są brane pod uwagę. Patologia polskiej nauki (a jest ona gigantyczna) wynika z dwu rzeczy:

                  1. Komunizmu, który był jedną wielką patologia we wszystkich sferach.

                  2. Wręcz niewyobrażalnego zlekceważenia polskiej nauki przez wszystkie rządy po 1989 roku.

                  Jak mawiał Kisiel: to nie kryzys, to rezultat.

                • ~Będę już kończył 12.01.2025 13:50

                  Dziękuję za odpowiedź. Nie mogę zaprzeczyć bezpośrednio, gdyż chyba osiągnęliśmy maksymalną głębokość wątku, nie mogę zatem odpowiedzieć bezpośrednio pod Pana wpisem. Do rzeczy: cała dyskusja (i sam artykuł, który komentujemy) dotyczy patologii, do której doprowadził system oceny naukowców / czasopism oparty na cytowaniach. Na przykładach omawiany jest mechanizm, który umożliwia osiągnięcie bardzo wysokich wartości podanych przez Pana parametrów, zarówno na naukowca, jak i czasopisma, wyłącznie za pomocą "usieciowienia" i nakładów finansowych (naukowcy: choćby kupowanie miejsc współautorskich, spółdzielnie osób cytujących się nawzajem, czasopisma: olbrzymia liczba special issues z zaproszonymi "edytorami" - itd.). Te i pozostałe mechanizmy "paper millingu" zaprzęgniętego do optymalizacji parametrów opartych na cytowaniach opisane są w artykule i linkach w nim podanych.

                  Optymalizacja parametrów opartych na cytowaniach ma jeszcze jedną wadę, o której chyba nie wspomniano w dyskusji: znaczna część publikowanych prac to jedynie szum naukowy, prace przyczynkarskie, nic nie wnoszące w rzeczywistości do naszej wiedzy. Jednym ze skutków jest trudność w przebiciu się wartościowych rzeczy, jeżeli nie pochodzą one z powszechnie znanych ośrodków w danym obszarze: często giną w szumie.

                  Jedyną sensowną strategią jest publikowanie swoich wyników w czasopismach uważanych za wzorcowe w danym obszarze i następnie akcja marketingowa (konferencje, ew. media społecznościowe), by rezultat miał szansę zaistnieć w świadomości środowiska. To jest bardzo trudna droga, ale sensowna.

                • ~Profesor PAN 12.01.2025 12:07

                  Nie. Ocena obiektywa to ocena niezależna od tego kto ocenia, ta definicja jest jednoznaczna i precyzyjna. Można budować wskażniki oparte na IF (albo JCI, CiteScore, SJR czy SNIP) pism, w których są publikowane prace, można też tworzyć wskaźniki oparte na cytowaniach ocenianej pracy czy cytowanego autora. Moża też niby według wzrostu albo miejsca zatrudnienie, więc zawężam definicję do "wszystkie obiektywne i w miarę rozsądne miary dorobku naukowca." Ponieważ wskaźniki IF, JCI, CiteScore, SJR i SNIP też są oparte na cytowaniach (choć kogo innego niż oceniany autor), cytowania zostają jedyną podstawą obiektywnej ewaluacji.

                  A dlaczego zdecydowano się na obiektywne miary ewaluacji? Bo subiektywne, oparte na ocenie środowiska, okazały się niewiarygodne a to dlatego, że środowisko naukowe okazałó się być skorumpowane bardziej niż to bylibyśmy skłonni zaakceptować. I proszę mi teraz tylko zaprzeczyć.

                • ~Nika 12.01.2025 11:44

                  Tak

    • ~komentator 11.01.2025 11:07

      Cyt."Jakie przełomowe odkrycia miały miejsce w nauce po 1945 r., a które zrewolucjonizowałyby życie człowieka na Ziemi?"

      Może wynalezienie indeksu Hirscha ? ;=) ;=) ;=)
      A teraz NA SERIO. Znam człowieka, który MA WAŻNE i ORYGINALNE osiągnięcia naukowe na koncie, większość z nich została opublikowana w DOBRYCH czasopismach, ale habilitacji by i tak nie dostał w obecnych czasach, bowiem jest "OLEWANY" (tzn. nie cytowany), przez towarzystwo z jego dziedziny. Znam sprawę dość dobrze, bowiem współpracowaliśmy razem naukowo przez kilkanaście lat i opublikowaliśmy cztery prace (trzy z nich zawierają wyniki dość istotne dla tej dziedziny, a dodatkowo jedna z tych trzech dotyczy problemu, który zna nawet wiele osób nie zajmujących się tą tematyką). Nie zostały, co prawda, opublikowane w jakimś renomowanym czasopiśmie, ale to NIE ZMIENIA istoty sprawy. Pozostałe prace bowiem, ta osoba opublikowała wcześniej SAMA, w renomowanych czasopismach.

      Wymóg bycia cytowanym, przy jednoczesnej możliwości NIECYTOWANIA (tzn. nikt nie ma obowiązku cytować prac innych autorów, chyba że korzysta z wyników tam zawartych lub faktycznie nieodwołalnie MUSI porównać swoje wyniki z tamtymi), MOCNO OGRANICZA SZANSE na karierę akademicką. W polskim systemie nauki i szkolnictwa wyższego, który wykształcił mentalność, zgodnie z którą, bardziej ludzie (także spoza tego systemu), patrzą na STOPIEŃ naukowy, a nie na dorobek danej osoby, można być właściwie nikim, nawet gdy ma się dobre wyniki naukowe na koncie.

      • ~jancio 11.01.2025 15:25

        Ktoś ma "MA WAŻNE i ORYGINALNE osiągnięcia naukowe na koncie" i nikt tych prac nie cytuje? Nikt się do nich nie odwołuje? Międzynarodowy spisek? Cytowania zdobywa się "przypadkiem" przy robienie interesujących badań. Wyłączając sytuacje patologiczne, o których tutaj rozmawiamy. Ktoś może być olewany w Polsce ale jeśli robi wartościowe i oryginalne badania i publikuje w czasopismach będących w międzynarodowym obiegu to będzie cytowany.

        • ~Nika 16.01.2025 23:40

          1) Co za problem zawiązać spisek w dobie internetu.
          2) Będzie cytowany jak ktoś go zauważy w powodzi produkowanej przez papiernie. Bez pr ciężko...

      • ~StaryZgred2012 11.01.2025 12:14

        > W polskim systemie nauki i szkolnictwa wyższego,
        > który wykształcił mentalność, zgodnie z którą,
        > bardziej ludzie (także spoza tego systemu),
        > patrzą na STOPIEŃ naukowy, a nie na dorobek
        > danej osoby, można być właściwie nikim,
        > nawet gdy ma się dobre wyniki naukowe na koncie.

        No i to jest powód zaistnienia papierni: pompowane publikacje są tylko środkiem do zdobycia władzy i pieniędzy. Wspominany tu krakowski papiernik w 2016 bronił doktorat, a obecnie jest dziekanem w Krakowie, wicedyrektorem w IŁ i jeszcze pracownikiem w IPI PAN. Opolski Królczyk identycznie.

        Władza i kasa to faktyczne cele polskich papierników.

        • ~komentator 11.01.2025 13:19

          Cyt."No i to jest powód zaistnienia papierni: pompowane publikacje są tylko środkiem do zdobycia władzy i pieniędzy. "

          O ile będą CYTOWANE przez innych. Bo jeśli nie, to chyba nie ma o czym mówić. Można się nieźle naharować, można rozwiązać poprawnie ważny problem naukowy, można go opublikować. Ale to niekoniecznie musi oznaczać sukces w karierze akademickiej.

          • ~jancio 11.01.2025 15:27

            Wszędzie spiski :) A może jednak nie był to "ważny problem naukowy"? I dlatego inni badacze nie dostrzegają jego wartości.

            • ~komentator 13.01.2025 13:41

              Jeśli jest Pan logikiem lub interesuje się/interesował się Pan tą dziedziną, to chyba sam Pan przyzna, że problem wynikania jest jednym z najważniejszych problemów w logice. W jednej z prac wspomnianych przeze mnie uprzednio, podano nowe rozwiązanie tego problemu. Inne ważne zagadnienia, których rozwiązania były opublikowane przez osobę, o której wspomniałem, to m.in. problem formalizacji rachunku funkcyjnego bez użycia aksjomatów, czy też pewne zagadnienie dotyczące tzw. rozszerzeń Lindenbauma. A i to nie wyczerpuje jeszcze tematu.

    • ~jancio 11.01.2025 10:19

      Oczywiście, że indeks Hirsha nie jest idealny i nie sprawdza się w 100%. Trudno jednak nie zgodzić się, że w zdecydowanej większości przypadków pozwala odróżnić tych co nic nie publikują - H=0 czy 1 od tych co publikują i są cytowani. Nawet jeśli znaleźlibyśmy w Polsce 1000 osób z napompowanych patologicznie indeksem to jest to około 1% wszystkich nauczycieli akademickich. Natomiast jasne jest, że wysoki H nie może być przepustką do wszystkiego.

      • ~Profesor PAN 11.01.2025 15:36

        Policzenie cytowań nie wystarczy?

  • ~Former scientist in PL 10.01.2025 21:27

    Państwa dyskusja w komentarzach jest nader zabawna. Wspaniale podsumowuje nasze środowisko akademickie.

    • ~Alex Danziger 10.01.2025 23:47

      To żadna dyskusja. Po prostu wspomniane w artykule osoby anonimowo usiłują odwracać uwagę od siebie. To w pewnym sensie normalne, tylko nie należy tylko traktować ich poważnie.

  • ~Anty szpieg 10.01.2025 09:42

    Czyli mamy szpiegów naukowych– trudno mi gratulować takiej działalności. Osobiście mam nadzieję że i instytucje obrażane w sposób bezprecedensowy oraz osoby obrażane w sposób bezprecedensowy umówią się wspólnie i wytoczą proces szpiegom. To co tworzycie drodzy szpiegowie to najzwyklejszy hejt bardzo powierzchowny i prawdopodobnie jest związany z problemami osobistymi autorów - współczuję!

    • ~Alek Rachwald 10.01.2025 16:25

      Ośmieszanie się jest związane nierozłącznie z posiadaniem jakiejś tożsamości, więc nie napiszę tutaj nawet "proszę się nie ośmieszać".

    • ~Smieszna narracja 10.01.2025 15:05

      Twierdzi Pan ze to KGB zmusza wladze opisywanych szkolek do firmowania oszustwa naukowego? A moze wystarcza zwykla chciwosc, kompleksy i brak wyobrazni?

    • ~Echech 10.01.2025 10:04

      Obawiam się, że tego się nie da zakrzyczeć w taki sposób. Problem polega na tym, że każdy może zajrzeć do tych sfałszowanych i /lub skopiowanych artykułów. Uczelnie też żadnych procesów wytaczać nikomu nie będą, bo chwilowo w trybie damage control zajęły się usuwaniem śladów po swoich co bardziej zasłużonych papiernikach :-)

    • ~sdf 10.01.2025 09:56

      Ja również mam szczerą nadzieję, że sprawy te trafią do sądu. Wątpię jednak, by instytucje zaangażowane w proceder były zainteresowane takim nagłaśnianiem sprawy. A co do "szpiegów" - każdy może nim zostać. Wystarczy przejrzeć kilkanaście publikacji omawianych w artykułach o papiernikach, by wyrobić sobie opinię na temat ich jakości. Proponuję potraktować to jak działalność recenzencką, która wszak jest w zakresie naszych normalnych działań.

      • ~StaryZgred2012 10.01.2025 10:24

        > Ja również mam szczerą nadzieję,
        > że sprawy te trafią do sądu.

        Tak, i że sądy zajmą się papiernikami jako działalnością mającą cechy oszustwa w celu wyłudzenia środków budżetowych, od rozmaitych nagród przez wielusettysięczne stypendia po milionowe granty.

        • ~sdf 10.01.2025 10:30

          Naturalnie. Choć muszę przyznać, że nie mam większych złudzeń. Spodziewam się raczej zamiatania pod dywan i rozmycia odpowiedzialności, jak to już bywało w przeszłości.

  • ~Antykomunista 09.01.2025 21:37

    Szanowni Państwo, wszystkie te ataki mają początek w stronie for better science. Stronie która została przez sąd Włoch zablokowana dla całego kraju. Zostało to zrobione oficjalnie ze względu na bezpodstawne oskarżenia profesorów z Włoch, ale tak naprawdę za działalność sponsorowaną przez służby rosyjskie. Może jest część prawdy w tym co tu autor napisał ale jedno jest pewne siedzi teraz szef farmy trolli i zaciera ręce że głupie Polaczki walczą między sobą. Kto ma trochę rozumu i pocztą tą rosyjską stronę to zobaczy że to dobrze zorganizowana grupa i robi kilkadziesiąt stron różnych opisów niemal każdego dnia. Wszystkich pożytecznych idiotów pozdrawiam.

    • ~Alek Rachwald 10.01.2025 16:26

      Aha, następny anonimowy bilalista.

    • ~zenada 10.01.2025 11:47

      Wystarczy 3' zeby zweryfkowac ze piszesz bzdury.

    • ~sdf 10.01.2025 09:50

      Wszystkie te ataki mają początek w skrajnie nieetycznych praktykach publikacyjnych. Z pozdrowieniami proponuję skierować się do lustra.

    • ~Hubert Wojtasek 10.01.2025 09:43

      Zgadzam się – to naprawdę dobrze zorganizowana grupa. Pozwolę sobie podać jej najważniejszych członków (poza Leonidem Schneiderem, który tym kieruje), z którymi współpracuję od kilku miesięcy:
      Elizabeth Bik - 2021 John Maddox Prize for "outstanding work exposing widespread threats to research integrity in scientific papers”,
      Cyril Labbe – Universite Grenoble, twórca program SciDetect,
      Guilaume Cabanac – Universite Touluse, jeden z Nature’s 10 people who helped shape science in 2021 (za opracowanie programu Problematic Paper Screener),
      Sholto David – zdobywca tytułu TIME100 Health and TIME100 Next in 2024 za walkę z papiernikami.
      Ale to nieprawda, że For Better Science „robi kilkadziesiąt stron różnych opisów niemal każdego dnia”. Standardowo ukazuje się jedna grupa artkułów (Schneider's Shorts) w piątek i czasami drugi (nie w każdym tygodniu) we wtorek, zazwyczaj napisany przez autora gościnnego (Alexander Magazinov, SmutClyde, Mu Yang, Alexander Samuel). A cała działalność jest wspomagana przez duży, międzynarodowy zespół użytkowników portalu PubPeer.

    • ~Hubert z Liège 10.01.2025 08:33

      Leonid Schneider, autor tego bloga, urodził się w Ukrainie, i ma poglądy wściekle antyrosyjskie.

      Czytając komentarze pod artykułem, jakoś podejrzewam, że uczelnie zamieszane w tę aferę zaczęły rozsiewać dezinformację. Mam nadzieję, że doczekamy się jakichś oficjalnych wyjaśnień, a nie tylko tych bzdur o KGB.

      • ~Profesor PAN 11.01.2025 12:06

        "Leonid Schneider, autor tego bloga, urodził się w Ukrainie, i ma poglądy wściekle antyrosyjskie."

        Co złego jest w przytomnej ocenie braci Moskali?

      • ~StaryZgred2012 10.01.2025 10:29

        > Czytając komentarze pod artykułem,
        > jakoś podejrzewam, że uczelnie zamieszane
        > w tę aferę zaczęły rozsiewać dezinformację.

        Też mam takie wrażenie, że uczelnie, zwłaszcza Politechniki Opolska, Poznańska, Gdańska i Krakowska intensywnie usiłują zdyskredytować informacje i zakrzyczeć fakty, że zatrudniają papierników i to na wysokich stanowiskach: Poznań - rektor współpapiernik, Opole - prorektor, Kraków - dziekan. Te ryby psują się od głowy!

    • ~StaryZgred2012 10.01.2025 00:44

      > Zostało to zrobione oficjalnie ze względu
      > na bezpodstawne oskarżenia profesorów
      > z Włoch, ale tak naprawdę za działalność
      > sponsorowaną przez służby rosyjskie.

      Sądy włoskie i uniwersytety włoskie są przystanią korupcji. Bardziej wierzę Schneiderowi, który swoje wywody podpiera argumentami. Argumentami, który każdy może sprawdzić. Dyskredytacja Schneidera to typowy zabieg propagandowy w ramach zarządzania kryzysem. Z działu propagandy której uczelni jesteś "Antykomunisto"? Politechnika Gdańska, Opolska, czy Krakowska?

    • ~pozdrawiam z sggw 09.01.2025 22:56

      Czyżby Antykomunista miał inicjały SK? To by wiele wyjaśniało.

      • ~Hubert Wojtasek 10.01.2025 09:46

        Myślę raczej, że GK.

        • ~StaryZgred2012 10.01.2025 10:30

          > Myślę raczej, że GK.

          Też zajeżdża mi Opolem, alenie wykluczam Krakowa (PP).

  • ~Marek 09.01.2025 19:14

    Cudze chwalicie, swego nie znacie! Znalazłem nasz rodzimy przypadek chyba wręcz przebijający dra Bilala (dziękuję za zwrócenie na niego uwagi komentującemu poniżej): https://scholar.google.pl/citations?hl=pl&user=1XD78w0AAAAJ&view_op=list_works&sortby=pubdate

    - 33 artykuły w samym tylko 2024 roku (według Google Scholar).
    - Praktycznie wszystkie upublikowane w czasopismach open access rapid review, lepszej (IEEE Access, PLoS) lub też gorszej (MDPI, Frontiers) reputacji.
    - WSZYSTKIE w towarzystwie współautorów z egzotycznie brzmiącymi nazwiskami (Indie, Pakistan, Maroko, Turcja, Malezja, Arabia Saudyjska, Iran (!))
    - Jedynym polskim współautorem pojawiającym się czasami w tych artykułach jest dawny promotor autora, znany skądinąd z tzw. "afery wrocławskiej" sprzed lat, Ryszard T.
    - Tematyka od sasa do lasa (klasyfikacja Alzheirmera, rozpoznawanie raka, sprzętowa implementacja szyfrowania, internet rzeczy, analiza Twittera, sieci komputerowe, smart contracts/blockchain)
    - Dwa dziwne artykuły (2024 r.) w których w Google Scholar nasz kolega występuje jako jedyny lub pierwszy autor, jednak po ich odnalezeniu okazuje się że jest tam więcej autorów (oczywiście egzotycznych) i nasz kolega wcale nie jest pierwszym.
    - Z tych 33 artykułów opublikowanych w 2024 roku tylko w JEDNYM jest on pierwszym autorem.
    - Tak naprawdę to nie jest artykuł, tylko NOTA RETRAKCYJNA opublikowana przez Springera do artykułu z 2020 r. w którym nasz gagatek faktycznie był pierwszym autorem (treść wklejam poniżej).
    - Dalszy komentarz już chyba jest zbędny.

    The Editor-in-Chief and the publisher have retracted this article. The article was submitted to be part of a guest-edited issue. An investigation by the publisher found a number of articles, including this one, with a number of concerns, including but not limited to compromised editorial handling and peer review process, inappropriate or irrelevant references or not being in scope of the journal or guest-edited issue. Based on the investigation's findings the Editor-in-Chief therefore no longer has confidence in the results and conclusions of this article.

    Author Paweł Pławiak has not responded to correspondence regarding this retraction. The Publisher has not been able to obtain a current email address for U. Rajendra Acharya.

    Author information
    Authors and Affiliations

    Faculty of Physics, Mathematics and Computer Science, Institute of Telecomputing, Cracow University of Technology, Warszawska 24 st., F-5, 31-155, Kraków, Poland
    Paweł Pławiak

    Department of Electronics and Computer Engineering, Ngee Ann Polytechnic, Clementi, 599489, Singapore
    U. Rajendra Acharya

    • ~ProfesorUJ 10.01.2025 11:48

      Przeciekawy przypadek tego Pana Pławiaka i jego nierzetelności naukowej! Wystarczy popatrzyć na jego "dzieło" habilitacyjne - 6 zupełnie przypadkowych publikacji w głownie w czasopismach drapieżnych (np. MDPI), dotyczących uczenia maszynowego. Na moje oko wygenerowane przez ChatGPT.
      Z autoreferatu wynika, że "magik" nigdy nie był na żadnej konferencji zarówno w czasie doktoratu jak i po nim. Nigdy nie miał żadnego wystąpienia na konferencji.... ba nawet żadnego seminarium nie wygłosił.
      No maskara i gość jest dziekanem (śmiech na sali) podobno dostał teraz jakąć nagrodę za te publikacje od rekotra PK - no następny śmiech na sali. To się naprawdę nadaje do RDN-u i prokuratury. Nierzetelność aż kuje w oczy.
      No i jest to smutna konstatacja naszej nauki i jej jakości.

      • ~mw 11.01.2025 21:22

        i członek PAN :)

        • ~Maciek 11.01.2025 22:04

          @mw

          Kto pan Pławiak? Nie jest członkiem krajowym PAN. Coś ci się pomieszało.

          • ~mac 15.01.2025 12:17

            Paweł Pławiak, prof. IITiS PAN

            • ~Maciek 15.01.2025 14:40

              @mac

              Z informacji podanych powyżej przez pana wynika jedynie, że pan Paweł Pławiak jest profesorem zatrudnionym w instytucie naukowym PAN-u. W Centrum Badawczym PAN-u liczącym 68 instytutów naukowych pracuje 5,1 tys. badaczek i badaczy, jednak nieliczni są członkami krajowymi rzeczywistymi i członkami krajowymi korespondentami PAN-u. Myli pan zagadnienia vide członkostwo PAN-u z zatrudnieniem w instytutach naukowych Akademii. To zupełnie dwie różne sprawy.

      • ~Alek Rachwald 10.01.2025 20:56

        Tak intensywny brak czegokolwiek związanego z konferencjami jest nie tyle podejrzany, ale nienaturalny. Skrajnie. Uczestnictwa w konferencjach nie da się uniknąć w toku pracy naukowej. Samodzielny pracownik naukowy, który doszedł do wysokich stanowisk na uczelni, a jednocześnie nie prowadził żadnej działalności konferencyjnej, jest niemożliwy. Pierwsze referaty na krajowych konferencjach zwykle wygłasza się jako student.
        Nasuwa się podejrzenie alternatywne, że omawiany człowiek zapomniał umieścić danych na ten temat w autoreferacie.

        • ~sqro 11.01.2025 10:57

          Brak publikacji z konferencji wynika z faktu deprecjonowania punktowego dorobku publikacyjnego przez regulatora. Gr sie tak jak reguły narzucją - marginal cost się kłania.

        • ~Były naukowiec 11.01.2025 09:10

          Na uczelni wszystko jeż możliwe... jeśli są układy,trzyma się z kim trzeba, to uzyska się tytuły i bez konferencji...to jest polityka i kółko wzajemnej adoracji. Niestety tak to wygląda. Mój przypadek walki z wewnętrznym układem może kiedyś opiszę i pokaże jak niszczy się kogoś kto ma możliwości zrobienia habilitacji, chociaż takie rzeczy już były opisywane. Przypadek o tyle ciekawy bo zachacza o kogoś z kartelu. Niestety to są uroki hermetycznego specyficznego środowiska. Każda uczelnia ma takie uroki. Jedni mówią inni nie. Od 2018 do 2021 z mego wydziału dziwnym trafem pozbyto się 6 pracowników naukowo dydaktycznych. Po cichu zostali wyeliminowani a to tylko dlatego że byli blisko awansu naukowego a grupa u władzy nie chciała im tego umożliwić. Przykre ale prawdziwe.

    • ~Prof AGH a może jednak nie 10.01.2025 10:30

      Proponuję jeszcze przyjrzeć się kolejnemu, uwagę zwróciły potencjalne manipulacje cytowaniami które nic nie wnoszą do publikacji:

      Konrad Szaciłowski
      Reservoir computing and photoelectrochemical sensors: A marriage of convenience
      doi.org/10.1016/j.ccr.2023.215155

      Autor korespondencyjny Konrad Szaciłowski. Uproszczone frazy i autocytowania. Cytaty są ułożone w partiach, w niejasnych / oczywistych zdaniach.
      Wygląda to jak papermill w kontekście kombinacji cytatów:

      Konrad Szaciłowski: 38 autocytowań

      Acknowledgements: Authors are indebted to Professor Zoran Konkoli for his guidance into the exotic land of reservoir computing

      Autorzy podziękowali również swojemu koledze, cytując jego prace, używając ogólnych stwierdzeń, które nie wnoszą nic do artykułu:
      A more detailed analysis of reservoir dynamics can be found in works of Jaeger and Konkoli [17], [45], [46], [47], [48], [49], [50], [51].

      Zoran Konkoli: 10 citations

      Zoran Konkoli i Konrad Szaciłowski mają też wspólny artykuł:
      Molecules, semiconductors, light and information: Towards future sensing and computing paradigms. Coordination Chemistry Reviews

      Nie znam nikogo na świecie kto zacytował swoje prace w jednym artykule 38 razy!!!

      • ~BalthazarGąbka 10.01.2025 12:47

        Ja proponuję tutaj "twórczość" dr hab. Wojciecha Sałabuna z ZUT. W 2024 ponad 40 artykułów.

        • ~X 11.01.2025 13:20

          I jego współpracowników, nie tylko z ZUT. Ciekawe czy pamiętają co "zrobili" w każdej pracy, co 5 dni od pomysłu do realizacji. To informatycy pewnie wiele rzeczy mają "zautomatyzowanych".

    • ~Hubert Wojtasek 09.01.2025 22:13

      Szanowny Marku,
      Gratulacje. Właśnie dołączyłeś do grona detektywów naukowych (science sleuths). Zapraszam do współpracy. Pan Paweł P. jest na mojej liście od trzech tygodni.

      • ~Wreszcie ktoś na miarę Trumpa 10.01.2025 09:29

        Szanowny Panie Hubercie,

        Niech Pan założy naszą własną stronę jak forbetter science tylko dla Polaków. Cała Pana praca powinna być wynagrodzona, a nie będziemy jakiemuś Niemcowi lub Ukraińcowi za Pana pracę płacić w formie dotacji w euro. Niech on sobie sam wynajduje. Pan powinien być naszym drugim Wrońskim., zebrać ludzi z uczelni i działać. Druga sprawa nigdy jej nie zablokują jak w tym komentrzu u Włochów i nikt Panu nie zarzuci, że Pan jest z obcych służb. Ja bardzo chętnie wyślę Panu przez PayPal dotację, bo mam kilku strażników moralności z PG i PŚ, którzy mi w czasie doktoratu bruździli, bo mój promotor nie pasował do układu, a teraz trzeba by było ich prześwietlić. Na pewno się na nich coś znajdzie. A Pan teraz będzie nietykalny bo wszyscy widzą, że robi Pan to nie dla chwały tylko dla oczyszczenia tego bagna. Jest Pan naszym polskim Trumpem! Zatem wspólnie wznieśmy hasło Make Polish Science Great Again! Zachęcam wszystkich, którzy mają podobnie teraz będzie można targetować cwaniaków.

        • ~Głos rozsądku 10.01.2025 11:31

          Po przeczytaniu wszystkich komentarzy na forum można przypuszczać, że porównanie do Trumpa jest tu bardziej trafne, niż mogłoby się wydawać – nie jako komplement, ale jako ostrzeżenie. Sugerowanie 'prześwietlania' ludzi, publiczne piętnowanie i dzielenie świata na 'naszych' i 'obcych' to dokładnie ten typ ekstremalnego zachowania, które prowadzi do chaosu, a nie do rozwoju. To są metody PiSu, chorego na władze. Jeśli naprawdę chcemy 'oczyszczenia', to potrzebujemy merytorycznej dyskusji, a nie populistycznych haseł i tworzenia wrogów. Polska nauka zasługuje na więcej niż kopiowanie metod ludzi, którzy dzielą zamiast łączyć.

          • ~jancio 11.01.2025 10:28

            Problem polega na tym, że patologie trwają i jakoś nikt nie chce z nimi walczyć. Dopiero jak sprawy robią się głośne, to jest szansa, że takimi problemami ktoś się zajmie. Trzeba zdawać sobie sprawę, że patologiczne zachowania wymienianych tutaj osób dzieją się naszym kosztem - otrzymują w sposób nieuprawniony środki z budżetu na naukę (subwencja, projekty). De facto kradną "nasze" pieniądze.

          • ~Alek Rachwald 10.01.2025 16:32

            Tutaj chodzi o dzielenie ludzi na uczciwych i oszustów (ewentualnie złodziei). Ja akurat należę do grupy naukowców, którzy nie mają nic przeciwko temu dzieleniu, natomiast bardzo nie lubię, jak ktoś udaje tzw. pierwszą naiwną.

      • ~Marianna 09.01.2025 22:33

        Wit Grzesik. Modelling of Heat Generation and Transfer in Metal Cutting: a Short Review. Journal of Machine Engineering http://jmacheng.not.pl/,117814,0,2.html

        Na 22 referencje w tym artykule przeglądowym, zacytował swoje prace 18 razy !!!
        Artykuł opublikował w czasopiśmie swojego bliskiego przyjaciela Profesora Jędrzejewskiego z którym ma wiele wspólnych prac oraz powiazań. Zresztą w tym artykule powołuje się nawet na te prace. Pozycja literaturowa nr 2:

        JEDRZEJEWSKI J., GRZESIK W., KWASNY W., MODRZYCKI W. 2008, Process – machine tool thermal interaction, Journal of Machine Engineering, 8/3, 91–106.

        • ~Były naukowiec 11.01.2025 09:21

          Nie czepialbym się tego wiekowego już profesora. Znam profesora od lat. Nie jest to ktoś kto zasługuje być włożony do wora z tymi cwaniakami opisywanymi ostatnio w prasie. Kiedyś i często nadal jest zwyczajem dopisywanie do artykułu profesora, czy promotora. Być może przesadzili z ilością cytowań ale proszę mi wierzyć akurat Wit Grzesik to stara dobra szkoła prowadzenie badań i tworzenia artykułów. To nie jest człowiek pokroju Królczyka czy innych cwaniaków. Dziś takich profesorów ze świecą szukać. Pozdrawiam

          • ~Prof z Nysy 12.01.2025 11:16

            Wolne żarty, proszę zapytać nie tylko w Opolu ale w całym środowisku inżynierii mechanicznej o Grzesika. Nikt nie ma tak złej opinii. Brak merytoryki, kompleksy, blokowanie młodych pracowników. Nawet kiedyś za to oberwał na mieście od studentów. Dzwonił po całej Polsce blokując awans swoich wychowanków itp. Chyba sam o sobiebnaoisalnten komentarz

          • ~jancio 11.01.2025 10:30

            Naprawdę? Zwyczajem jest dopisywanie profesora czy promotora? To jest Pana zdaniem normalne? Moi profesorowie by się obrazili na taką propozycję.

            • ~Były naukowiec 12.01.2025 18:23

              Dodam że to nie ja składałem propozycje,tylko profesor nas informował 🙂

            • ~Były naukowiec 12.01.2025 17:25

              Zazdroszczę w takim razie...

            • ~xyz 11.01.2025 14:29

              U mnie niestety jest to oczekiwane... Profesor robi nic do takiej publikacji... a niekiedy wręcz przychodzi z propozycją, żeby napisać coś do mdpi bo akurat otrzymał 100% zniżki... przykre to, zwłaszcza jeśli nie chcesz mieć nic wspólnego z tymi ludźmi... Jeśli napiszesz to oczywiście Profesor jest współutorem bo to on dostał zaproszenie, jeśli nie napiszesz to nie doceniasz oferty i jest obraza majestatu....

        • ~W. Grzesik 11.01.2025 09:19

          Tak, potwierdzam, że Pan Prof. Jerzy Jędrzejewski jest nawet moim serdecznym Przyjacielem. Jesteśmy absolwentami Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. Na początku lat 70. ubiegłego wieku był moim wykładowcą. Obaj jesteśmy członkami prestiżowej Międzynarodowej Akademii Inżynierii Produkcji (International Academy for Production Engineering - CIRP). Z Polski jest obecnie 5 członków o statusie Fellow, czyli członka rzeczywistego, ale 4 z nich to niestety Fellow Emeritus). Członkostwo w CIRP jest wynikiem docenienia pozycji naukowej i współpracy ze środowiskiem CIRP. Wymaga spełnienia rygorystycznych kryteriów (patrz www.cirp.net). Prof. J. Jędrzejewski jest światowej klasy ekspertem w konstruowaniu, sterowaniu i diagnostyce obrabiarek, szczególnie specjalizuje się w modelowaniu cieplnym. Stąd zbieżność zainteresowań naukowych i wspólny artykuł z 2008 r. Przyjaźń i Nim uważam za wielki zaszczyt. Od 37 lat corocznie organizuje sponsorowaną przez CIRP Międzynarodową Konferencję z udziałem ekspertów z całego świata, m.in. Japonii. Kanady, UK, Niemiec, Szwecji.
          XXXVI CIRP Sponsored Conference on Supervising and Diagnostics of Machining Systems (https://karpacz.pwr.edu.pl/)
          Formuła konferencji przewiduje oprócz prezentacji w sesjach także kilka zamawianych prezentacji plenarnych (keynotes), których autorami są wybitni specjaliści w danej tematyce, w większości członkowie CIRP. Na tej podstawie opracowuje się artykuły przeglądowe do czasopisma Journal of Machine Engineering, które ma autentyczny międzynarodowy komitet redakcyjny (http://jmacheng.not.pl/Editorial-Office,1715.html). W CIRP jest zasadą, że w sesjach plenarnych prezentowane są głównie własne prace badawcze, z uwzględnieniem publikacji w czasopiśmie CIRP Annals- Manufacturing Technology. Taki zaszczyt spotkał mnie dopiero w 2020 r. i miałem okazję zaprezentowania osiągnięć naukowych zespołu w problematyce modelowania cieplnego procesu skrawania, którym kierowałem przez ponad 30 lat.
          http://jmacheng.not.pl/Modelling-of-Heat-Generation-and-Transfer-in-Metal-Cutting-a-Short-Review,117814,0,2.html
          Życzę Pani, aby mogła w przyszłości wygłosić taki referat na liczącej się w świecie konferencji. Artykuły przeglądowe z setkami cytowań o których prawdopodobnie Pani myśli są domeną papierników. Co to za osiągnięcie (naukowe) odtwarzać i opisywać prace innych!!! W numerze 1/25 FA ukaże się mój kolejny artykuł na temat plagi papiernictwa. Nie musi Pani podszywać się pod nick-iem, więcej odwagi. Zachęcamy do współpracy, aby zapoznać się z funkcjonowaniem czystej nauki i promocją polskiej nauki w świecie,.
          Pozdrawiam,
          Prof. zw. dr hab. inż. Wit Grzesik

          • ~Paul Winegert 12.01.2025 11:19

            Każdy kto profesjonalnie zajmuje się nauką wie że artykuły przeglądowe, ale to opublikowane w najlepszych czasopismach są przeznaczone dla doświadczonych naukowców a często na zaproszenie przez edytora.

            • ~Alek Rachwald 13.01.2025 12:29

              To prawda. Nawiasem mówiąc, spotkałem się z dziwaczną praktyką sugerowania studentom starającym się o wstęp na studia doktoranckie, aby wydali gdzieś artykuł przeglądowy dla zwiększenia swojej konkurencyjności w procesie rekrutacji. Student studiuje trochę literatury, podsuniętej lub nie przez potencjalnego promotora, po czym wysyła do jakiegoś czasopisma z listy MNiSW wypoconą w ten sposób przeglądówkę, która nic nie wnosi, ale (jeśli opublikowana) przyniesie mu dodatkowe punkciki rekrutacyjne.
              Uważam to za absurdalny, poroniony płód punktozy i procedur rekrutacyjnych.

          • ~Były naukowiec 11.01.2025 09:27

            Pozdrawiam serdecznie Pana profesora. Zupełnie nie rozumiem dlaczego Pana wrzucił ktoś do tego patologicznego grona.

            • ~Czytelnik forum z PO 12.01.2025 11:35

              Jestem pracownikiem Politechniki Opolskiej i z tego co wiem to prof Grzesik przegrał dwie sprawy sądowe o nieetyczne zachowanie. Moi koledzy trzymają w ramkach przeprosiny które musiał wysłać do wszystkich członków Wydziału Mechanicznego. Stara dobra szkoła w tym przypadku oznacza wpisywanie się na pierwszym miejscu do artykułów napisanych przez innych, przywłaszczanie sobie badań doktorantów i publikowanie ich samodzielnie itp. Tak wyglądają samodzielne prace tego przedstawiciela starej szkoły. Do tego są jeszcze zlecenia tłumaczeń dla zięcia i wyprowadzanie pieniędzy z uczelni.

            • ~W. Grzesik 12.01.2025 10:11

              Też serdecznie pozdrawiam, chociaż nie wiem kogo imiennie. A dlaczego? Z prymitywnego odwetu za publikowanie od kilku lat artykułów ujawniających i obnażających mechanizmy, skalę i siewców patologii papiernictwa w polskiej nauce. Osoby dopuszczające się takich praktyk nie cofną się przed żadną formą szkalowania, aby wmówić/przypisać chociaż minimalny efekt symetrii. Niektórzy uważają takie działanie czysto z pobudek psychopatycznych. Z tego wpisu widać, że ten osobo-naukowiec, zwykły tchórz, nie rozróżnia już własnej publikacji od tworu papierniczego. Nie jest w stanie zrozumieć, że można mieć własne autorskie publikacje i na tej podstawie napisać krótki artykuł przeglądowy, który zainteresuje grono autentycznych specjalistów . Jest to rezultat karłowacenia naukowego na rzecz procederu papiernictwa, który wg nich jest najbardziej rozwiniętą formą "współpracy" naukowej. Wszystko co wydarzy się w nauce kojarzy się im z protekcją, znajomościami i prymitywnym oszustwem naukowym. Żaden z nich nie opublikował własnej wartościowej publikacji, która byłaby cytowana (wskazuję na to w pierwszym podanym linku). Zachęcam do lektury w wolnej chwili.
              https://www.sciencewatch.pl/index.php/423-cienie-i-blaski-cytowan-polskich-naukowcow-w-swiecie
              https://www.sciencewatch.pl/index.php/420-czysta-nauka
              https://www.sciencewatch.pl/index.php/402-dzialanie-fabryk-artykulow-w-polsce
              i serdecznie pozdrawiam wszystkich komentatorów autentycznie zatroskanych stanem polskiej nauki


    • ~ron 09.01.2025 20:50

      Za wikipedią:

      Jest zatrudniony na (1) stanowisku profesora uczelni na Wydziale Informatyki i Telekomunikacji Politechniki Krakowskiej oraz (2) profesora instytutu w Instytucie Informatyki Teoretycznej i Stosowanej Polskiej Akademii Nauk. Od 2021 (3) Dziekan Wydziału Informatyki i Telekomunikacji Politechniki Krakowskiej oraz (4) zastępca dyrektora Instytutu Łączności – Państwowego Instytut Badawczego.

      Z tego wynika że facet jest jednocześnie zatrudniony na 4 pelnoetatatowych stanowiskach w 3 różnych instytucjach. Z czego 2 z tych stanowisk są kierownicze. A na dodatek opanował możliwość bilokacji pomiędzy Krakowem, Gliwicami i Warszawą

      Faktycznie przebija to Bilala, bo on miał jedynie wynagrodzenie Z grantu. A tutaj kasa leci wprost z subwencji. Z trzech różnych instytucji...

      A co najciekawsze, to żadna z tych 33 publikacji z ostatniego roku nie powstała we współautorstwie z kolegami/podwladnymi z tych 3 (jednoczesnych) miejsc pracy. A chyba jest naturalne, że gdy pracuje się czy wręcz jest kierownikiem w jednostce badawczej, to uczestniczy się w badaniach w niej prowadzonych. Tutaj mamy natomiast 33 publikacje i wszystkie we współautorstwie w tej samej, egzotycznej międzynarodowej grupie autorów.

      Bilal to przynajmniej podciągał te swoje publikacje pod realizowane w jednostkach projekty i dopisywał kolegów i przełożonych. Tu jak widać nawet nie ma próby zachowania pozorów. Tylko jazda 100% na rympał w spółdzielni.

      • ~AP 10.01.2025 01:13

        Jak to jest w ogóle możliwe z punktu widzenia konfliktu interesów żeby ta sama osoba była jednocześnie dziekanem i dyrektorem ds. badawczych dwóch różnych, bezpośrednio konkurujących ze sobą, instytucji (Wydziału Informatyki i Telekomunikacji Politechniki Krakowskiej oraz Instytutu Łączności)???

        Abstrahując już od tego jaka musi być jakość tego zarządzania, skoro sama funkcja dziekana wydziału jest już wystarczająco mocno absorbująca jeśli chce się ją wypełniać rzetelnie, a co dopiero wszystkie pozostale?

        Przecież to jest jakiś kosmos.

  • ~PŻ 09.01.2025 12:22

    Szanowni Państwo Autor artykułu oraz dyskutanci. Dyskusja na tematy, związane z ewaluacją, w tym i o papiernikach toczy się w FA od wielu miesięcy. Powstało wiele propozycji zmian w ewaluacji, które, według dyskutantów, wyeliminują dotychczasowe gigantyczne wady ewaluacji. Niestety, niektóre z tych propozycji wzajemnie wykluczają się. Jeszcze nie tak dawno wielu dyskutantów proponowało oprzeć ewaluację o liczbę cytowań. Gdyby to wdrożyć, to najlepszym naukowcem w Polsce był by Pakistańczyk, zaś drugie miejsce zajął by jego syn. W czołówce były by naukowcy, wspomniane in minus w poniższej dyskusji. Ogólne wrażenie od zawartości dyskusji (przeczytałem dwukrotnie) sprowadza się do złapania oraz piętnowania kilku osób oraz ich jednostek macierzystych. Przy okazji dostało się również NCN. Gdy firmy z branży paper mills znajdują się poza krajem, MNiSW, RDN, NCN, NCBiR oraz uczelnie i instytuty nie mogą z tym nic zrobić. Jednak mogą coś zrobić z udziałowcami krajowymi. Wydaje mi się, że dyskusja powinna zostać ukierunkowana nie na napiętnowanie pojedynczych osób i jednostek, a na poszukiwanie wyjścia z zaistniałej sytuacji. Niektórzy narzekają, że MNiSW nic nie robi. Przecież ten pr0ceder jest znany od lat, znane są również jego źródła – reforma nauki z 2018 r., wprowadzona przez ministra nauki oraz ministerstwo. Jak wprowadzano, to była cisza.

    Obecnie są przymiarki do wprowadzenia ewaluacji na podstawie jednego słota w ciągu czterech lat. Gdyby to zastało wdrożone, wszystkie uczelnie w kraju będą mieli kategorie B+ i większe. Jeżeli powstanie uczelnia w stolicy gminy, to szybko uzyska uprawnienia habilitacyjne. Tylko że Rada Dyscypliny nie będzie mogła, z powodu braku pracowników samodzielnych, głosować w przewodach doktorskich. Zwróćcie uwagę na absurd, zawarty w obecnej ustawie - na podstawie ewaluacji uzyskuje się uprawnienia do habilitowania, a z powodu braku kadry nie można prowadzić nawet postępowania doktorskiego. Do jednego worka wrzucono uprawnienia magisterskie, doktorskie i habilitacyjne.

    Likwidacja KBN oraz utworzenie w jej miejscu NCN i NCBiR uzasadniano odcięciem się od wpływów aktualnie rządzących. I co? Nikt nie ma wpływu na obiektywną ocenę przez ekspertów? W wielu dyskusjach, w tym i w poniższych, podano przykłady, przeczące założeniom zmian. Dorzucę jeszcze jeden. Mój współpracownik złożył wniosek o grant do NCN. Umieścił w nim informacje o referatach na konferencjach we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Czechach, oraz w Gruzji. Recenzent nisko ocenił wniosek, argumentując tym, że większość referatów wygłoszono na wschodzie. Co z tego wynika? Po pierwsze, że ekspert, który odważył się recenzować wniosek, nie zna się na arytmetyce, bo dla niego jeden to więcej niż cztery. Po drugie, nie zna się na geografii, bo dla niego Francja, Włochy, Hiszpania, Czechy są na wschodzie, a nie w Unii.

    • ~Baltazar Gąbka 13.01.2025 21:21

      Mądrze napisane. Jedyny jak dla mnie merytoryczny komentarz. Pozdrawiam.

    • ~Wojciech 11.01.2025 18:05

      Może po prostu recenzent po prostu mieszka we Francji:) wtedy większość to na wschód.

    • ~Roman 09.01.2025 18:15

      Recenzent owego projektu zna się i na matematyce, i na geografii, ale jest zwyczajną szują, bo nie ma żadnej odpowiedzialności za swoje słowa i może napisać każdą bzdurę. I nie dotyczy to wspomnianego projektu, a jest raczej nagminne.

  • ~roberto 09.01.2025 11:31

    Moi drodzy panstwo, nie pracuje na uczelni ale z tego co widze, byl jakis artykul na forum ze jakis klaun z uczelni plakal aby ministerstwo zalatwilo kwestie wiz. Teraz wszystko sie zgadza. Po co nam na uczelniach inteligenti emocjonalnie ludzie, roszczeniowi doktoranci z Polski jak mozna importowac indian z indii i pakistanu gdzie ich dorobki naukowe polegaja na produkcji artykulow prawdopodobnie przez nicn nie pisanych. I na podstawie ich duzego dorobku, indeksow IF mozna dostac wielomilionowe dotacje rzadowe czy unijne. Czyli to smierdzi wyludzaniem pieniedy publicznych i kryminalinymi sprawami. W tym sumulowaniu takich badan na grantach na papierze i rozkradaniu pieniedzy. Dlatego moim zdaniem wymogi wizowe powinny byc w przypadku hindusow, indian i nepalczykow, mongolow, filipinczykow o wiele wyzsze. Nie wiadomo czy taka osoba nie skonczyla jakis studiow online albo za lapwki. W sumie to smutne ze nie ma kasy dla mlodych Polakow gdzie sobie na uczelniach wymyslili ze lepiej Polaka zastapic indianinem. Moze naklepac milion artykulow po angielsku, napompowac indeksy IF i byc dostac jakies dostacje ktore zostana przepalone na bzdety oraz nie bedzie mial nic przeciwko aby byl mobbingowany bo oni nie wiedza co to jest kodeks pracy. W jakim kraju zyjemy gdzie nie ma zadnej kontroli nad niczym? Moze warto sprawdzic innych doktorantow z azji przyjetych na doktoraty jak sie dostali na studia, kto dal im wize, na czym polegaly ich artykuly naukowe i dysertacje doktorskie?

  • ~Marlena 09.01.2025 11:09

    Nie tylko pseudo naukowe publikacje. Problemem są też "sponsorowane" artykuły w różnych mediach, niesłusznie nazywanych gazetami. Przykład. W Częstochowie pracownica mediów, p. Stacherczak opublikowała reklamówkę (chyba był to Dziennik Zachodni). Brak było informacji, że jest to artykuł sponsorowany. Reklamowała przebudowę przez miasto kamienicy na rogu ulic Jasnogórskiej i Staszica. Po pierwsze widok z okna: z jednej strony na ulicę, ale z drugiej na jakiś mały zakład przemysłowy, po części zrujnowany. Ta kamienica mimo, że zaniedbana miała swoją duszę, teraz ją straciła. Są przykłady pięknych remontów. Np. właściciele kamienicy Krakowska 64 zerwali tynk, odsłonili dawną urodę kamienicy budowanej z kamienia wapiennego. Prezydent miasta chwali się, że jest urodziny w Częstochowie, po jego działaniu tego nie widać. Powstaje wiele brzydkich nowych budynków-modnych! A co z naszymi małymi Ojczyznami. Ja wiem, że dziś nie buduje się z kamienia wapiennego, ale elewację można nim wyłożyć.

  • ~Ferdynand 09.01.2025 10:13

    Ponieważ dr Bilal otrzymywał granty z NCN po wnikliwej recenzji specjalistów z danej dziedziny to znaczy, że problem prawdopodobnie jest po stronie NCN.

    • ~Maciej 09.01.2025 11:42

      Zapewne. Dane recenzentów powinny być podawane lub powinna istnieć możliwość odpowiedzi na recenzje. Tylko to wydaje się być skutecznym rozwiązaniem. Zawsze znajdą się ludzie, którzy anonimowo będą chętni kręcić lub nie wywiązywać się kompetentnie z obowiązków.

      • ~Doktor 12.01.2025 17:40

        Pozwolę się nie zgodzić. Recenzenci nie powinni być pod żadnym wpływem a ujawnienie ich danych może prowadzić do nacisków, wywierania wpływów oraz także ustawionych ocen i większej patrologii. Już teraz nie jest łatwo oceniać wnioski, bo po różnych aferach np w ncbr recenzenci boją się przyjmować wnioski do oceny. Recenzenci powinni być utajnieni. A to że ten pan dostal grant to przecież nie wina recenzentów. Miał dorobek, miał zespół, napisał dobry wniosek to pewnie przeszedł. I najważniejsze że afilowala go uczelnia, i to nie byle jaka, więc to miało pewnie też znaczenie. Byłbym daleki do ujawnienia recenzentów.

      • ~PŻ 09.01.2025 13:59

        Zgadzam się. Dodam, że powinny być podawane zarówno dane recenzentów, publikowane recenzje oraz odpowiedzi na nie. Gdyby można było porównać recenzję eksperta z odpowiedzią wnioskodawcy, to recenzent zastanowił by się wiele razy, nim odrzucił by wniosek z byle powodu, wymyślonego naprędce.

        • ~Nikodem 11.01.2025 10:36

          Czy zna Pan przykład konkursu grantowego, w którym dane recenzentów są jawne? Albo takiego gdzie można polemizować z ocenami ekspertów?

          • ~PŻ 12.01.2025 10:41

            Szanowny Panie Nikodem. Ja napisałem "powinny być". Niestety, wiem, że tak nie jest. I nie wiadomo za ile lat, a może dziesięcioleci, to zmieni się. Wiadomo, że obrzucić błotem zza płotu, pozostając nierozpoznanym, znacznie łatwiej, niż zrobić to twarzą w twarz.

  • ~Rober 09.01.2025 09:24

    Już się pogubiłem w takim razie jaka jest definicja 'Papiernika':
    1) ma za dużo prac
    2) ma za dużo cytowań
    3) ma za wysoki indeks Hirscha
    4) ma za dużo autocytowań
    5)... ???

    Czy też chodzi o to że publikuje prace, które merytorycznie nie mają sensu?

    Czyli prawdziwy naukowiec prowadzi badania których nikt nie zauważa? I nikt nie chce z nim współpracować? Ale za to jest bardzo wygadany na każdy temat....?

    • ~Hubert z Liège 09.01.2025 10:55

      Ogólnie chodzi o stworzenie fikcyjnych osiągnięć i dorobku: masowe publikowanie bezwartościowych albo wręcz sfałszowanych prac, i sztuczne podnoszenie swoich wskaźników bibliometrycznych.

    • ~twitterowiec 09.01.2025 09:41

      1) tak
      2) tak
      3) tak
      4) i tak, i nie
      5) przez zdecydowaną większość czasu nie zajmuje się nauką tylko zarządzaniem siatką edytorów i autorów, jest dopisywany jako współautor w zamian za przepchnięcie szybko i łatwo czegokolwiek, wyznacza kto, co i gdzie cytuje, czasem coś wygłosi na konferencji żeby poudawać, że coś umie, przytula pieniążki w krajach gdzie ewaluacja jest antyjakościowa, tak jak w Polsce

      • ~Ostatni rozsądny 09.01.2025 19:40

        Człowiek który na świecie jest autorytetem w nauce o nauce publikuje 80 artykułów rocznie. On wraz z Elsevierem stworzył Top 2%. Czyli też Papiernik? Wygląda na to że zebrała się banda frustratów pod kierownictwem Wojtaska czy Wojtasika któremu także zarzucają paper mill. Cala ta rozmowa do niczego nie służy. Nawet jeżeli ten Bilal jest czemuś winny to tylko jedna osoba a pokazano jak straszna jest cała PG. Tak zwane polskie piekiełko.

        • ~jancio 11.01.2025 10:39

          Chodzi o to, że ktoś podjął na PG decyzję o jego zatrudnieniu. Osoby, która jest 6 lat po doktoracie. Nie zapaliło się tam komuś czerwone światełko?

        • ~Alex Danziger 10.01.2025 16:35

          Publikowanie 80 artykułów rocznie przy zachowaniu zasad uczciwości nie jest możliwe.

          • ~Hubert Wojtasek 11.01.2025 20:43

            Przepraszam, te 180 artykułów pana Bilala to było w 2022, potem się ustatkował.

          • ~Hubert Wojtasek 11.01.2025 20:26

            E tam 80. W roku 2023 pan Muhammad Bilal opublikował 180, a niejaki Sayed M. Eldin vel Elsayed Mohamed Tag Eldin vel Elsayed Mohamed Tag-Eldin vel El Sayed M. El Din vel El Sayed M. Tag El Din (proszę poczytać o tzw. rozszczepionych tożsamościach - split identities), jeden ze współautorów prof. Królczyka i prof. Krawczuka - 532 (słownie pięćset trzydzieści dwa - jeden co 16 godzin, wliczając czas na spanie).

            • ~Alek Rachwald 13.01.2025 00:15

              Prowadzenie podobnych śledztw bibliometrycznych ma tę dodatkową zaletę, że pozwala poznać nadludzi. Wspomniany wyżej Salaluddin wielu imion jest gotowym materiałem na bohatera, albo przynajmniej zastępcę bohatera kolejnego filmu o superbohaterach. Warto zwrócić uwagę, że z tych 16 godzin autor musiał poświęcić kilka pierwszych godzin na badania, które następnie po przemyśleniu przelewał na papier. Nikt poniżej Supermana nie byłby w stanie osiągnąć takiej badawczej wydajności.

      • ~Rober 09.01.2025 10:23

        To do tych punktów od 1 do 4 należy podejść jakoś statystycznie? Nie wiem za duża odchyłka od mediany? Na ile piątka brzmi rozsądnie tak od 1 do 4 jest bardzo dyskusyjna w takim wydaniu tak tak tak tak .. czyli wszyscy highly cited są Podejrzani - dobrze że ich w Polsce jednak nie mamy jak pisano na FA.

        • ~Hubert Wojtasek 09.01.2025 12:06

          Generalnie "papiernik" to osoba korzystająca z usług fabryk artykułów lub też będąca członkiem takiej fabryki. Cel jest jeden - budowanie "dorobku" (liczbowego), tak jak to opisał Hubert z Liege. Nie do końca zgadzam się z opinią twitterowca poniżej (Raz się takiego spotka, już człowiek będzie wiedział o co chodzi). Moim zdaniem trzeba trochę doświadczenia - jak się pozna kilku, kilkunastu, a najlepiej kilkudziesięciu, to wyłania się ten wyraźny obraz. Oczywiście ważnym elementem rozpoznawczym są powiązania ze światowymi siatkami papierników. Z czasem człowiek już wie, że jak ktoś publikuje z Rafaelem Luque lub Changhe Li, to jest mocno podejrzany. Takich światowym liderów siatek papierniczych są setki. Leonid Schneider w czasie prawie 10 lat pracy zidentyfikował ich wielu. Żeby ich poznać, trzeba by przeczytać tych kilkaset artykułów, które w tym czasie napisał. Ale nie jest to konieczne. Moim zdaniem wystarczy poznać tych ze swojej tematyki badawczej. To pomoże zidentyfikować tych z najbliższego otoczenia (naszego krajowego podwórka), którzy z nimi publikują przez prostą funkcję co-authors w Scopusie.

          • ~John Wick 10.01.2025 10:07

            Hubert Wojtasek – cytowany jedynie w 738 artykułach wg WOS przez 34 lata „pracy” zawodowej z czego cytowany jest przez:

            · w 65 publikacjach Leal, Walter S. który jest współautorem 8 publikacji z dr hab. Wojtaskiem,
            · w 30 swoich publikacjach
            · w 27 publikacjach przez Kafarski, Paweł który jest współautorem 8 publikacji z dr hab. Wojtaskiem,
            · w 21 publikacjach przez Hammock, Bruce D. który jest współautorem 2 publikacji z dr hab. Wojtaskiem,
            · w 15 publikacjach przez Morisseau, Christophe H.P. który jest współautorem 1 publikacji z dr hab. Wojtaskiem,
            · w 13 publikacjach przez Zarbin, Paulo Henrique Gorgatti który jest współautorem 2 publikacji z dr hab. Wojtaskiem,

            Niemal połowa wszystkich cytowań należy do współautorów. A to nie jest już papermill? To grupa cytujaca się wzajemnie. Zaraz usłyszymy wycie że to autorytety i nie potrzebowali cytowań. A dr Wojtasek nie potrzebował cytowań do składania dokumentów do profesury. Natomiast u prof. Boczkaja cytowania współautorów to zaledwie kilka procent.

          • ~Tomasz Maj 09.01.2025 19:01

            Analiza godna pracownika naukowego. Jak ktoś opublikuje pracę z kimś kto złamie prawo to znaczy też jest osobą łamiącą prawo. Czytając komentarze tutaj na forum to Panu także zarzucono paper mill.

            • ~Hubert Wojtasek 09.01.2025 21:36

              Szanowny Panie, niczego takiego nie napisałem. Może należy czytać komentarze uważniej. Napisałem tak: "jak ktoś publikuje z Rafaelem Luque lub Changhe Li, to jest mocno podejrzany". Z doświadczenia mojego i kilku łowców papierników, z którymi współpracuję, wynika, że takie podejrzenia zwykle się sprawdzają. Bo zazwyczaj nie są to pojedyncze artykuły tylko jest ich wiele. To tylko jedna z przesłanek. Do tego dochodzą "umęczone frazy" (tortured phrases), ogólnikowe zdania (vague sentences), etc. Oczywiście potrzebne są twarde dowody - dokładna analiza podejrzanych artykułów a następnie ich retrakcja. Zazwyczaj po wysłaniu listu do redakcji wychodzą też na jaw poważne naruszenia procesu redakcyjnego - znajomi redaktorzy (zazwyczaj gościnni), którzy mają wspólne artykuły z autorami, manipulacje recenzjami, wymiany autorów (czasami wielu) bez zgody redaktorów. Proszę przeczytać decyzje retrakcyjne artykułów panów Bilala i Boczkaja, które spowodowałem. Proszę spróbować spowodować retrakcję jednego mojego artykułu. Zapraszam do tego także innych komentujących, którzy twierdzą, że mam takie, które się do tego kwalifikują. Na forum można napisać wszystko, zazwyczaj pod pseudonimem.

              • ~Badacz 13.01.2025 21:54

                Szanowny Panie Hubercie,
                dziękuję za obszerną odpowiedź i uświadomienie mnie jak to wygląda.
                Jeśli jest to robione z pobudek czysto etycznych i z myślą o dobro nauki to ja to szanuję.
                Bo najgorzej jak ludzie "dokopują" sobie nawzajem z czystej polityki i własnych ambicji/aspiracji.
                Osobiście mam takie wrażenie, że ci tzw. "papiernicy" nie robią tego z najniższych pobudek, ale raczej jest to kwestia ambicjonalna i to ich nakręca, a przy okazji "pną" się w rankingach, ale zarazem windują własną uczelnię (niestety są ludzie, którzy żyją tymi statystykami, IF, wskaźnikami, obserwacją w ResearchGate swoich statystyk, liczby cytowań, itd.)....może to ich życie i sens życia zawodowego.

              • ~Badacz 12.01.2025 17:50

                Panie Hubercie, a może prześwietlić wszystkich na uczelniach, zrobić listę, wytknąć to i tamto i po sprawie.. Tudzież dążyć do zmiany zasad oceny pracowników nauki i uczelni. Mam bardzo sceptyczne nastawienie do tych co kombinują ale również do tych co chcą uprawiać swoją politykę. Każdy z Was na uczelni zna zasady gry od dawna i wie co jest potrzebne aby osiągnąć awans zawodowy,a tym samym wie jak,, polepszyć,, swoje statystyki, czasem obupulnie. Nie bardzo podoba mi się nagonka na niektórych ludzi, zwłaszcza tych na stanowiskach, bo to zawsze pachnie polityką.

                • ~Badacz 13.01.2025 21:53

                  Szanowny Panie Hubercie,
                  dziękuję za obszerną odpowiedź i uświadomienie mnie jak to wygląda.
                  Jeśli jest to robione z pobudek czysto etycznych i z myślą o dobro nauki to ja to szanuję.
                  Bo najgorzej jak ludzie "dokopują" sobie nawzajem z czystej polityki i własnych ambicji/aspiracji.
                  Osobiście mam takie wrażenie, że ci tzw. "papiernicy" nie robią tego z najniższych pobudek, ale raczej jest to kwestia ambicjonalna i to ich nakręca, a przy okazji "pną" się w rankingach, ale zarazem windują własną uczelnię (niestety są ludzie, którzy żyją tymi statystykami, IF, wskaźnikami, obserwacją w ResearchGate swoich statystyk, liczby cytowań, itd.)....może to ich życie i sens życia zawodowego.

                • ~Hubert Wojtasek 12.01.2025 21:52

                  Szanowny Badaczu,
                  Całkowicie się z Tobą zgadzam, że należałoby „prześwietlić wszystkich na uczelniach, zrobić listę, wytknąć to i tamto”. Dobrze, że zwróciłeś na to uwagę. Myślę, że czytelnikom należy się wyjaśnienie – dlaczego tylko ten przypadek i dlaczego akurat te osoby. W tych komentarzach „Piotr Mielczarek” napisał tak: „pracuję naukowo i nie mam czasu na takie akcje”. To jest kwintesencja całego problemu - złamanie 11 przykazania sformułowanego przez Józefa Wieczorka - Nie bądź obojętny. Myślę, że papierników dostrzegało w Polsce wiele osób. Niektórzy nawet próbowali go zgłaszać do różnych instytucji, ale bez skutku. Większość osób, tak jak „Piotr Mielczarek”, jest jednak zbyt zajęta robieniem karier. Dlatego papiernicy tak się w Polsce rozpanoszyli. Przełom nastąpił 4 lipca ubiegłego roku, gdy nasz lokalny tygodnik O!Polska opublikował artykuł przedstawiający nieuczciwe praktyki prof. Królczyka i jego współpracowników (prof. Li i prof. Gupty) na podstawie materiałów przedstawionych przez dr Leonida Schneidera na portalu For Better Science. Dla mnie to też był szok, bo chociaż wiedziałem o istnieniu papermillów, to nie zdawałem sobie sprawy ze skali problemu i ich obecności w Polsce. Jednak dużo bardziej oburzyło mnie oświadczenie rektora Politechniki Opolskiej, które zostało opublikowane dzień później w odpowiedzi na ten artykuł. W tym oświadczeniu pan rektor w bezpardonowy sposób zaatakował redaktorów tygodnika, Leonida Schneidera i pana Marka Wrońskiego, którego wypowiedzi pojawiły się w artykule. Od 2012 roku, gdy zakończyłem swoją kadencję dziekana, wyznawałem zasadę – nigdy więcej (nie będę próbował zmieniać polskiej nauki, bo to nie ma sensu). A więc też grzeszyłem przeciwko 11 przykazaniu. Jednak po przeczytaniu oświadczenia rektora Lorenca coś we mnie pękło. Zdecydowałem się zaangażować w tę sprawę. Na łamach O!Polskiej pojawiło się kilka artykułów z moim udziałem. Wkrótce zaczęły do mnie spływać informacje z innych ośrodków w Polsce o podobnych przypadkach. M.in. pojawiła się informacja o panu Mohammedzie Bilalu Hafeezie, doktorancie na Wydziale Inżynierii Mechanicznej i Okrętownictwa PG i jego promotorze, prof. Marku Krawczuku, których artykuł został retraktowany w kwietniu 2024. Jednak analizując dorobek Mohammeda Bilala Hafeeza w Scopusie natknąłem się na drugiego Muhammada Bilala z afiliacją Politechniki Gdańskiej. Jego dorobek był znacznie większy niż dorobek Mohammeda Bilala Hafeeza i znacznie bardziej różnorodny. Jest o tym wzmianka w tym artykule. Okazało się też, że główny nurt jego badań jest zbieżny z tym, co robię. Obaj zajmujemy się tymi samymi enzymami, choć pod kątem innych zastosowań. Byłem więc w stanie przeprowadzić merytoryczną ocenę podejrzanych artykułów pana Bilala (w dniu 15.09.2024 na portalu PubPeer było ich 45). Dlatego postanowiłem zająć się tym przypadkiem w pierwszej kolejności. Wszystko to opisałem w liście do Pana Rektora Wilde. Jednak dokładna analiza tak obszernego dorobku jest bardzo czasochłonna. Wspominałem już o tym w jednym ze swoich komentarzy – zajęła mi prawie 2 miesiące. Szacuję, że takich przypadków jest w polskiej nauce kilkaset, raczej liczba ta nie przekracza tysiąca. Łatwo policzyć, że gdybym miał je opracować wszystkie sam, zajęłoby to minimum 160 lat. No i oczywiście nie dysponuję kompetencjami, żeby oceniać merytorycznie dorobek z informatyki, inżynierii materiałowej czy geologii. Do tego potrzebni są specjaliści z każdej dyscypliny. Jeśli chcielibyśmy rozwiązać ten problem w tym roku, potrzebny byłby zespół liczący minimum 100 osób. Myśli Pan, że taka liczba się znajdzie? Niestety, chociaż papierników jest prawdopodobnie nie więcej niż 1%, ich wpływ na naukę w Polsce i na świecie jest nieproporcjonalnie większy, ponieważ dzięki swoim „wybitnym osiągnięciom” sięgają po wysokie stanowiska, zdobywają ogromne środki na badania, zostają redaktorami i członkami rad redakcyjnych czasopism, a więc są w stanie tworzyć wirtualną rzeczywistość przyjmując tysiące artykułów swoich kolegów. Na szczęście coś zaczyna się działać, żeby rozwiązać ten problem. Clarivate po kolei usuwa z JCR czasopisma, które naruszają dobre praktyki wydawnicze (w grudniu było to m.in. Chemosphere, IF=8,1, 140 pkt., we wrześniu zawieszono Science of the Total Environment, IF = 8,2, 200 pkt.), rok temu powstała organizacja United2Act skupiająca czołowe wydawnictwa (w tym nawet MDPI 😊), towarzystwa naukowe, ale także wybitnych detektywów naukowych – ze znanych mi m.in. prof. Annę Abalkinę z Freie Universitet Berlin i dr Nicolasa Wise’a z Cambridge. Miejmy nadzieję, że to coś da. Ale myślę, że nasze podwórko musimy oczyścić sami. Nikt tego za nas nie zrobi.

              • ~Tomasz Maj 10.01.2025 10:14

                A Leonid Schneider żyje i utrzymuje rodzinę w Niemczech z datków na stronie internetowej. Nie budzi to Pana podejrzeń ? Na prawdę wierzy Pan że te datki utrzymują rodzinę i kilkanaście osób w to zaangażowanych ? Wystarczy poczytać portale dotyczące cyberbezpieczeństwa jak panoszy się w Polsce agentura sowiecka przy minimalnych nakładach finansowych.

                • ~Alex Danziger 10.01.2025 20:34

                  To, że facet nie dość, że utrzymuje rodzinę, to jeszcze w Niemczech, powinno budzić określone podejrzenia. Sądzę, że na podstawie tej fabuły dałoby się napisać powieść milicyjną z majorem Szczęsnym, którą potem zrecenzowałby Stanisław Barańczak.

                • ~Humanista 10.01.2025 14:48

                  Każdy kto zajmuje się profesjonalnie nauką wie że finansowanie badań i publikacji w tym także o charakterze szukania osób nieetycznych jest kluczowym czynnikiem. Nie można pisać że finansowanie for better Science nie jest ważne. A co jeżeli to działalność finansowana przez służby, obojętnie jakiego kraju. Na prawdę uważa ktoś że to nie ma znaczenia? Na stronie for better science usiane są komentarze które nie pasują autorom bo ktoś ma inne zdanie. Każdy kto myśli inaczej nazywany jest idiotą, fanów tej strony zachęcam do refleksji.

                • ~Hubert Wojtasek 10.01.2025 10:30

                  Szanowny Panie,
                  Nie interesują mnie źródła utrzymania dr Schneidera. Ale np. dr Elisabeth Bik jest research integrity consultant dla Elseviera i konsultantem firmy Clear Skies, która komercjalizuje oprogramowanie prof. Cabanaca Problematic Paper Screener. Nie robi tego za darmo, bo z czegoś rzeczywiście trzeba żyć. Jak już pisałem w lipcu na łamach tygodnika O!polska, co miesiąc wspieram Leonida Schneidera drobną kwotą, na którą mnie stać. Wiem, że po opublikowaniu artykułu o panu Bilalu zrobiło to więcej osób z Polski.

              • ~Joanna 10.01.2025 07:44

                No tak, jak ktoś nic nie robi to nie ma na czym go złapać :)

        • ~twitterowiec 09.01.2025 11:03

          ;)
          jeżeli w obrębie danej dziedziny, ktoś bez zespołu jest współautorem kilkukrotnie większej ilości publikacji niż ktoś posiadający spory zespół i dużo współprac, publikacje są tematycznie od sasa do lasa, wyłania się obraz człowieka renesansu, zajmującego się wszystkim i niczym, i czerwona lampka zapala się bardzo szybko
          Raz się takiego spotka, już człowiek będzie wiedział o co chodzi.

      • ~Janusz 09.01.2025 09:56

        Może rozwiązaniem będzie ewaluacja zaproponowana przez m.in. pana profesora Jajszczyka? Dodam też, że skoro Pan Bilal dostał 2 miliony złotych z NCN, to wszystko jest ok, bo firmuje to NCN.

        • ~uve 09.01.2025 10:42

          Takie rzeczy trzba do NCN zgłaszać do Komisji rzetelności, która każdą sprawę rozpatrzy.

  • ~Ferdynand 09.01.2025 08:29

    Artykuł i komentarze świadczą o wybitnym poziomie polskiej nauki. Jeśli Minister Gdula niszczy jedną z instytucji światowego poziomu to o czym możemy w ogóle dyskutować?

  • ~Ferdynand 09.01.2025 08:26

    Skoro ministrem Nauki i Szkolnictwa Wyższego może zostać Pan Wieczorek a jego wiceministerem Gdula to czego możemy oczekiwać od nauki. Autorzy oprócz krytyki nie zaproponowali żadnych rozwiązań obecnego stanu rzeczy. Jaki autorytet w środowisku naukowym mają ci Panowie? Co wiedzą o nauce światowej, mam na myśli artykuły dotyczące
    " Życie w Rynie
    w: Poza metropolią. Jak się żyje w polskich gminach?, str. 49-67, CBOS, r. 2008 (Artykuł)
    Maciej Gdula (Autor oryginału"
    Na pewno jest to niezwykle ważne i Życie w Rynie istotne lokalnie, ale jest to jedynie skromny wycinek Świata. Nauka I jej rozwój powinna być apolityczni, przynajmniej w badaniach podstawowych. Ponieważ, Ministrów wyznacza koalicja rządząca to można sobie wyobrazić, jak jej zależy na rozwoju nauki.

    • ~Maciek 09.01.2025 12:42

      Panie Ferdynandzie,

      Pan Maciej z Gdulów jest z wykształcenia socjologiem. Jak dobrze mniemam starał się wgryźć w życie lokalnej społeczności, akurat w miejscowości Rynie. To skomplikowana materia, która wymaga pogłębionej analizy i znajomości psychologii społecznej. Być może wiedza zdobyta w tychże badaniach terenowych ma jakieś praktyczne zastosowanie w karierze politycznej pana wiceministra Macieja.

    • ~Janusz 09.01.2025 09:11

      Jest wiele zaproponowanych rozwiązań. Jedno z nich przedstawił profesor Jajszczyk. Jego propozycja zakładała ewaluację nauki poprzez granty, w tym także te, które otrzymuje dr Bilal. Choć w jego przypadku otrzymany grant na pewno przełoży się na publikacje, czego niestety nie można powiedzieć o wielu innych grantach, np. z NCN.

      • ~Ferdynand 09.01.2025 10:10

        Panie Januszu, zgadzam się w pełni z Pana oceną. Ponieważ dr Bilal otrzymywał granty z NCN po wnikliwej recenzji specjalistów z danej dziedziny to znaczy, że problem prawdopodobnie jest po stronie NCN. Nie mnie to oceniać, ale chyba łatwo sprawdzić kto przyznawał finansowanie i wykreślić te osoby z życia naukowego. Osoba która fałszowała wyniki i jej bezpośredni przełożony powinni zostać usunięci że środowiska naukowego. Tak jak minister, który robi przekręty personalne. Zobaczymy czy poniesie również odpowiedzialność karną.

        • ~Janusz 09.01.2025 10:57

          Dziękuję za pochlebny komentarz, że zgadza się Pan ze mną. Problem polega jednak na tym, że ja sam nie wiem, z czym się zgadzam, a z czym nie.
          Dlaczego -bo ja z tego nic nie rozumiem?
          Przecież ktoś otrzymał grant Pana Bilala do recenzji. Ten grant był oceniany przez ekspertów i recenzentowi panel (kilkanaście osub). No i teraz: taki ekspert/recenzent ma grant młodego naukowca, którego Impact Factor (IF) wynosi 90, ma ~600 publikacji, kilka rozdziałów w książkach, pracuje w – powiedzmy – dobrej jednostce naukowej (grube założenie) w Polsce, ale to nie jest Harvard, a naukowiec nie ma przeszłości w Oxfordzie, Harvardzie ani innych renomowanych ośrodkach. I ci eksperci/recenzenci nie zastanawiają się, jak to jest?
          Może Pan Jajszczyk mógłby wyjaśnić mi ten brak zdziwienia w NCN? Może było to spowodowane zbiorowym zamroczeniem skalą osiągnięć aplikanta?
          Może wreszcie zadziałał system DORA, o którym tak dzielnie wczoraj pisała w tej dyskusji rezolutna Pani Anna. Wszyscy ci eksperci sprawdzili 10 publikacji Pana Bilala, nie patrzyli na jego IF – bo tak się nie godzi. Oczywiście projekt był znakomity.

          • ~Albert 11.01.2025 02:57

            Bardzo zgryźliwa, ale trafiająca w sedno ironia!

            NCN nie jest żadnym panaceum na bolączki naszego środowiska. Tam są przecież te same mechanizmy, co gdzie indziej. A więc skrzywienie poznawcze ("moja tematyka, moja uczelnia, moje metody badawcze, mój sposób uprawiania nauki są najlepsze, co potwierdził NCN, wybierając mnie na eksperta). A więc konflikt interesów ("ta Warszawa i tak ma za dużo grantów" lub nawet "Zagłosuję za Krakowem, bo oni głosują na nas" czy też "A co tu w panelu technicznym robo gagatek z uniwersytetu przyrodniczego? Paszoł won!"). A więc zwykłe zmęczenie i rutyna, gdy jest się ekspertem w 50. wniosku. A więc zwykły brak kompetencji, bo jak kilku ludzi namaszczonych na "ekspertów" może rzetelnie znać się na całym spektrum tematyk i metod pokrywających dany panel, zwłaszcza wobec przypadków granicznych, gdy ktoś z dyscypliny A lub metodyki B zgłasza wniosek w panelu obsługującym dyscyplinę X i metodykę Y (por. eksperyment vs. teoria vs. metody obliczeniowe nawet w ramach tej samej dyscypliny!).

        • ~Hubert z Liège 09.01.2025 10:39

          NCN postawi siebie i swoich ekspertów w roli ofiar, że niby dali się oszukać chytremu oszustowi. Jeśli w ogóle doczekamy się jakiegokolwiek oświadczenia ze strony NCN-u.

          • ~Albert 11.01.2025 03:01

            NCN nie może wydać żadnego oświadczenia, chyba że dotyczącego wszczęcia postępowania. Durna lex, sed lex. Dopóki nie udowodnią złamania warunków umowy, NCN może wytwórcom zadrukowanego papieru toaletowego skoczyć tam, gdzie miał skoczyć klient w skeczu Kabaretu Dudek "Ucz się Jasiu".

  • ~Maciek 09.01.2025 05:30

    Po co w ogóle był ten ministerialny konkurs IDUB z 2019 r., gdzie wyłoniono 10 publicznych uczelni wyższych jako badawczych na czas określony? Czy gdziekolwiek dostępna jest zbiorcza/indywidualna ocena śródokresowa tych wybranych uczelni, a dokonana przez MNiSzW? Dlaczego resort milczy w tej sprawie? Na ile dobrze pamiętam, to głównym celem/założeniem konkursu IDUB miał być awans np. UW i UJ w międzynarodowych rankingach akademickich. Niestety, ale wedle mojej wiedzy w latach 2019-2024 nic takiego nie nastąpiło, a wręcz przeciwnie jest widoczne, stopniowe obsuwanie się w dół. Ministerstwo nabrało wody w usta i siedzi cicho. Dlaczego? Istotne jest to, że żadna krajowa uczelnia wyższa nie jest uczelnią badawczą w anglosaskim rozumieniu tego terminu, czyli nie posiada statusu super research university, co wiąże się z uznaniem międzynarodowego środowiska akademickiego, i na ogół wysoką pozycją w globalnych rankingach akademickich. Jak zwykle wychodzi polskie chciejstwo.

    • ~Albert 11.01.2025 03:05

      Ktokolwiek wie, jak zbudowany jest ranking Szanghajski, ten wie też, że wyścig o miejsce w tym rankingu metodami "fair" jest pozbawiony sensu. Bo jako społeczeństwo nie mamy takich pieniędzy, a promujący reformy politycy - potrzebnego czasu liczonego w dekady.

      Skuteczne metody "nie fair"/"na skróty" zastosował król Arabii Saudyjskiej (Amazonka pieniędzy) i prezydent Francji (masowe łączenie nawet sporych uczelni paryskich).

      • ~Maciek 11.01.2025 07:12

        Szanowny panie Albercie,

        OK. zdaje sobie sprawę, że Lista Szanghajska uwzględnia m. in. laureatów Nagrody Nobla, Medalu Fieldsa itp. Niemniej rankingi ARWU, THEWUR, SIR i inne biorą pod uwagę głównie wypracowany, a obecny w międzynarodowym obiegu naukowym dorobek badawczy uczelni wyższych i pozauniwersyteckich instytucji naukowych. Tutaj siłą rzeczy palmę pierwszeństwa dzierżą instytucje z państw będących potęgami naukowymi globu np. z USA, UK, Chin, Francji, Niemiec, Japonii itd. W przypadku Polski największym problemem jest brak funduszy na rozwój nauki, a tym samym podjęcia rywalizacji z wiodącymi państwami w nauce. Dochodzą jeszcze wieczne reformy dla reform sektora wiedzy nad Wisłą, które nie rozwiązują rzeczywistych problemów środowiska, ale z reguły generują chaos i destrukcje.

  • ~StaryZgred2012 09.01.2025 01:19

    No i co z tej identyfikacji papierników wynika? Nic nie wynika! Papiernik opolski jest prorektorem Politechniki Opolskiej, papiernik krakowski (wychowanek osławionego Diamenta) jest dziekanem Politechniki Krakowskiej - ostatnio za wydajność odznaczony nagrodą rektora PK. Papiernie zwyczajnie się opłacają w kontekście władzy kacyków-satrapów wykreowanych patologiczną "reformą" Gowina. Kacykowie mniej obrotni zadowalają się "tylko" Lexusem. A wszyscy rektorzy nieodmiennie i pazernie przytulają hojnie przyznawane uposażenia, często powyżej 50 tys. zł miesięcznie. Zaglądajcie na strony BIP swoich uczelni. Rady uczelni są zmuszone publikować informacje o przyznanych gażach, tylko mało kto o tym wie.

    • ~Sceptyk 12.01.2025 17:57

      No przecież trzeba być naiwnym żeby nie zauważyć rozgrywki pomiędzy,,papiernikami,, a moralistami nauki ochoczo stojących na straży. I niestety nic się nie zmieni. Ci będą ujawniać i pisać a tamci będą robić swoje bo wszystko zgodnie z ustawą. Szkoda komentować.

  • ~damian 09.01.2025 00:39

    Ja osobiście chciałbym wiedzieć, która dyscyplina przoduje w retrakcjach. Stawiam na inżynierię materiałową. Fizyka?

    • ~Albert 11.01.2025 03:12

      Fizyka (takżeL matematyka, astronomia) na tle polskiej nauki to relatywnie "czysta" (w sensie braku dopingu) dyscyplina nauki, gdyż od dekad silnie umiędzynarodowiona i opierająca swoje kryteria "doskonałości naukowej" na osiągnięciach międzynarodowych. Generalnie "przodowników retrakcji" szukałbym w okolicach biologii i medycyny oraz w naukach technicznych. Dramat byłby w ekonomii GDYBY nie to, że polscy ekonomiści chyba drukują głównie nawzajem u siebie, a żadne polskie czasopismo nie dokona retrakcji artykułu polskiego autora. W każdym razie - nie słyszałem o takim przypadku. Podobnie wsobna jest część nauk technicznych. Dramat, którego nie widać.

    • ~Marek Wroński 10.01.2025 15:11

      Prawdopodobnie biologia molekularna.
      To się ciągle zmienia ....

    • ~Humanista 09.01.2025 18:47

      Może tak nie być bo fizycy publikują artykuły gdzie jest nawet 3500 autorów i ręka rękę myje. Zapewne wszyscy uczestniczą w pisaniu artykułów.

      • ~Maciej 11.01.2025 19:03

        "fizycy publikują artykuły gdzie jest nawet 3500 autorów"

        Tylko Ci od cząstek. W pozostałych dziedzinach fizyki już takich cudów nie ma.

        • ~Profesor PAN 12.01.2025 19:20

          I tylko tak zwani doświadczalnicy, teoretycy są normalni. Wyobrażam to sobie: pięć tysięcy autorów ustawia się w kolejkę i każdy dopisuje jedną literę. Po trzech, czterech obrotach artykuł jest gotowy, teraz każdy musi dopisać swoje nazwisko do głównej i najdłuższej części artykułu: listy autorów.

          Przepraszam bardzo ale to jest kpina z nauki.

          • ~Marcin 14.01.2025 16:13

            Wypowiada Pan wielce krzywdzącą opinię, najwidoczniej nie mając pojęcia o czym mówi. No cóż, ignorantem ma prawo być każdy, ale czy warto z tym publicznie sie obnosić? Odpowiem zatem jak laikowi - niech Pan zerknie na end titles dowolnego hollywodzkiego filmu. Każdy z wymienionych tam ludzi przyczynił sie do powstania filmu, choć nie każdy grał , bądź reżyserował, I tak jest w ogromnych np. CERNowskich czy ITERowskich projektach. To zbiorowy i REALNY wysiłek TYSIĘCY ludzi. Po prostu należy to uznać, a nie doszukiwac sie oszustw tam gdzie ich nie ma.

            • ~Profesor PAN 14.01.2025 21:37

              Istotnie - wielu ludzi pracuje przy produkcji filmu, niemniej reżyser jest jeden, najwyżej kilku. I to jego nazywamy autorem.

            • ~Profesor PAN 14.01.2025 21:34

              Na powstanie artykułu naukowego ma wpływ bardzo wielu ludzi. Np.: do moich prac wykonuję wiele zaawansowanych obliczeń numerycznych korzystając z modułów obliczeniowych opracowanych przez innych ludzi, niekiedy te programy są w public domain, niekiedy są komercyjne, zdarza się, że bywają naprawdę drogie. Nie umieszczam wśród autorów pracy nazwisk autorów procedur optymalizacyjnych i to nie tylko dlatego, że ich nie znam. Nie jestem pod tym względem wyjątkiem.

              Współautorem pracy naukowej nie jest każdy, kto w ten czy inny sposób się do jej powstania przyczynił, tylko ten, kto ogarniał znaczącą część projektu i wykonał pracę twórczą. Teraz proszę udowodnić, że każdy z pięciu tysięcy współautorów pracy "Observation of a New Particle in the Search for the Standard Model Higgs Boson with the ATLAS Detector at the LHC" wykonał więcej pracy twórczej niż autorzy tej stroy https://github.com/

  • ~Skromny humanista 09.01.2025 00:36

    Okazało się, że fetyszyzowany wskaźnik IF jest bez sensu, bo można go napompować sztucznie. A tak się wszyscy z nauk ścisłych i technicznych nadymają i pastwią nad naukami humanistycznymi i społecznymi naśmiewając, że mają zerowe IF. Czas najwyższy zacząć szanować specyfikę dziedzin i dyscyplin i przestać fetyszyzować wskaźniki bibliometryczne.

    • ~jancio 11.01.2025 10:47

      Czy na podstawie 1, 100 czy nawet 1000 przypadków (w Polsce) można mówić, że IF jest bez sensu. Mam wątpliwości. Jest to dobra wymówka dla tych, którzy nic nie publikują albo publikują w periodykach, których nikt nie czyta. To bynajmniej nie zarzut pod adresem autora postu. Ale zerowy indeks Hirsha jednak o czymś świadczy - nikt nie uznał, że warto prace tego autora zacytować.

    • ~ZF 09.01.2025 14:08

      Zgadzam się. Na ogół patologie dotyczą nauk ścisłych, medycznych. W humanistyce, rzadkie się przypadki publikacji, które miałyby kilkudziesięciu autorów na przykład.

      • ~Przedstawiciel Nauk Ścisłych 09.01.2025 14:32

        Fakt, w naukach ścisłych czasem nie ma możliwości stworzenia dobrej pracy bez udziału wielu osób, szczególnie gdy powstają prace interdyscyplinarne. Nie można tu jednak używać słowa "patologie" względem całego środowiska naukowców z dziedzin ścisłych i medycznych. W humanistyce za to wciąż wracają sprawy z PLAGIATAMI, które w naukach ścisłych są sporadyczne. Zatem każda dziedzina ma swoje grzechy.

    • ~Jan W. 09.01.2025 12:34

      IF jest dalej lepszy od kolesiowskiej oceny merytorycznej przez Komisje.

      • ~Joanna 10.01.2025 07:47

        Wielu chce powrotu do stolika konferencyjnego przy którym się ustalało kto w Polsce jest mądry a kto nie. Było to dziedziczone po promotorach i tak rosły awanse bez dorobku i wskaźników. Dzisiaj za pracę za które ktoś dostał dr lub hab można dostać prof. I mamy tutaj na forum jednego takiego.

  • ~Pracownik naukowy 08.01.2025 23:42

    Ja mam kilka uwag, lecz nie odnośnie wymienianego w artykule badacza. Chodzi mi o ogólne przesłanie tego artykułu. Niech Szanowne Ministerstwo ZACZNIE OD SIEBIE. Jak wszystkim wiadomo, to ryba psuje się od głowy. Po pierwsze - LISTA CZASOPISM TO ISTNY BURDEL NA KÓŁKACH! Największą ilością punktów są promowane NIEBOTYCZNIE DROGIE CZASOPISMA OPEN ACCESS! Jak to się ma do wymogu publikowania w czasopismach klasycznych, lub hybrydowych? TE PUNKTY LICZĄ SIĘ DO EWALUACJI PLACÓWEK, WIĘC NIKT NIE BĘDZIE PUBLIKOWAŁ W GORSZYCH ŻURNALACH, TO CHYBA LOGICZNE? A GDY TRZEBA PŁACIĆ, TO KOMBINUJEMY - VOUCHERY, PŁACENIE ZA PUBLIKACJĘ PRZEZ WSPÓŁPRACUJĄCY ZESPÓŁ, KTÓRY AKURAT MA PROJEKT! JAKIE MAMY INNE WYJŚCIE? Jakim prawem BARDZO DOBRE CZASOPISMA, O WYSOKICH INDEKSACH CYTOWALNOŚCI MAJĄ PO 20 punktów, lub WCALE NIE MA ICH NA LIŚCIE? Po drugie - SLOTY! To już chyba największe świństwo, jakie wyrządzono naukowcom, zabijające współpracę pomiędzy kolegami pracującymi w tej samej placówce- WSZYSCY WIEMY DLACZEGO :/. Po trzecie - NIKŁE SZANSE NA UZYSKANIE GRANTÓW NAUKOWYCH. Bardzo często WĄTPLIWEJ JAKOŚCI PROJKETY TAKOWE FINANSOWANIE UZYSKUJĄ, lub DZIWNIE DUŻA LICZBA PROJEKTÓW JEST PRZYZNAWANA JEDNEJ PLACÓWCE. Podejrzane, NIEUCZCIWE METODY "UWALANIA" grantów. Sama jestem przykładem - WSZYSTKO HIPER, SUPER, ALE NIE MAM NAGRÓD ZA POSTERY, zresztą TEMAT RZEKA... Po czwarte - FINANSOWE ZAŻYNANIE INSTYTUTÓW NAUKOWYCH. Dowalono ceny prądu takie, żeby 1/4 poszła z torbami. Doprowadzili wiele jednostek DO RUINY INFLACYJNEJ, poprzez NIEDOFINANSIWANIE! Po piąte - NAUKOWCY SĄ CIĄGLE DOJEŻDŻANI ZBĘDNĄ BIUROKRACJĄ! Raporty, plany, a już najgłupsze z tego wszystkiego - SYMULACJA SLOTÓW, NA PODSTAWIE PLANOWANYCH PUBLIKACJI! TAK! BAREJA BY LEPIEJ NIE WYMYŚLIŁ! Mamy planować TYTUŁY PUBLIKACJI, WSPÓŁAUTORÓW, A NA PODSTAWIE TYCH DANYCH ASTROLOGICZNYCH, JAKIŚ PIERDZIELONY WRÓŻBITA ROBI SYMULACJĘ SLOTÓW I DAJE WSKAZÓWKI DYREKTOROM, KOGO ZWOLNIĆ, A KOGO PRZENIEŚĆ NA INNE STANOWISKO!!!! SKANDAL! SKANDAL I JESZCZE RAZ SKANDAL!!!!

    • ~Profesor PAN 12.01.2025 09:37

      Symulacja slotów? Nie zetknąłem się ale brzmi rewelacyjnie. Już mam kilka pomysłów na tytuły i współautorów, zastanawiam się tylko, czy zacznę od Kopernika czy Newtona. A może lepsi będą bohaterowie książek Niziurskiego? Tak, na początek będą Wieńczysław Nieszczególny i Chryzostom Cherlawy.

    • ~Misiu Yogin 11.01.2025 09:40

      Gdzie takie cuda z symulacją slotów się odbywają?

      • ~Pracownik naukowy 12.01.2025 01:14

        PAN...

      • ~StaryZgred2012 11.01.2025 15:24

        Politechnika Częstochowska

      • ~X 11.01.2025 11:40

        Np. Uniwersytet Szczeciński, pewnie inne miejsca też.

    • ~Ireneusz 09.01.2025 08:22

      W rzeczy samej.

  • ~gigi 08.01.2025 23:03

    Szanowni Państwo,
    nareszcie robi się szum wokół tematu nieuczciwych publikacji naukowych. I rzeczywiście ci którzy mają coś na sumieniu atakują autorów tego artykułu. Ale z dużym prawdopodobieństwem i ich nieuczciwe działania ujrzą światło dzienne, ponieważ taki proceder bardzo prosto udowodnić. Wystarczy spojrzeć na współautorów... , dużo takich przypadków wypłynie!

    • ~Humanista 09.01.2025 18:51

      Problemów jest dużo tylko ten artykuł nic nie wnosi bo to już inne media publikowały kilkakrotnie. Publikowanie dla samego publikowania i żeby się lansować

  • ~Sylwia 08.01.2025 18:39

    Jak czytam ostatnie doniesienia, to mi się odechciewa pracować...

  • ~Jerzy Jerzy 08.01.2025 16:51

    Dr hab Mariusz Karwowski kreuje się na kolejnego etyka a w profilu Google Scholar przypisuje sobie prace innych żeby pokazać że ma jakieś cytowania. Słabo to wygląda, zwłaszcza jak dorobkiem naukowym zabłysnąć nie można.

    • ~Doktor 12.01.2025 18:04

      Panie Jerzy, u mnie nie wiem czemu Google Scholar dopisuje różne artykuły bo zbieżność imienia i nazwiska. Co ręcznie usunę to za jakiś czas znowu są na liście. Pisałem do nich w tej sprawie i eho. Poddałem się już z ciągłym usuwaniem ręcznym kilkudziesięciu pozycji. Tym samym mogę też być oskarżony że ja sobie coś dopisałem, a to nie prawda. Tym samym jestes tam specem nawet od radiologii. Piszę żeby miał PAN na uwadze jak to z tym Google Scholar bywa.

    • ~twitterowiec 08.01.2025 17:21

      Jerzy, to nie ten Mariusz Karwowski ;)
      Jaki tu wysyp wielbicieli paper millów. Ktoś się chyba boi, że pewne sprawy wyjdą na jaw.
      Bardzo dobrze, oczyśćmy to środowisko z oszustów.
      Słychać wycie - znakomicie!

  • ~Gorg 08.01.2025 16:22

    Nie prof a dr Wojtasek i w necie można znaleźć ciekawe informacje o nim. Oto przykład ostatnio procedowanej jego profesury. Recenzenci zostali tak dobrani ze czterech dało pozytywne recenzje nie popierając ich żadnymi argumentami. Tylko jeden okazał się osobą która zrobiła merytoryczną recenzję. Tym recenzentem był prof. dr hab. Adam Huczyński z Zakładu Chemii Medycznej, Wydział Chemii Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pełen szacunek do profesora. Recenzje są ogólnie dostępne.
    Kandydat do profesury dr Hubert Wojtasek, poniżej sformułowania z recenzji:
    „Dorobek publikacyjny Kandydata do tytułu profesora jest nieliczny (to tylko 46 publikacji), a biorąc pod uwagę 34 lata pracy naukowej (licząc od 1989 roku), w tym w ośrodkach zagranicznych, które zapewniały bardzo dobre wsparcie badań, jest on wręcz ubogi. Obecnie z takim dorobkiem publikacyjnym chemicy występują z wnioskiem o habilitację, a nie starają się o profesurę. W trakcie kariery zdarzały się okresy, w których dr hab. H. Wojtasek nie publikował wcale lub tylko pojedyncze publikacje. Skutkiem takiego podejścia do własnych badań i kariery naukowej jest również niska liczba cytowań (940). Cytowania te dotyczą gównie prac powstałych w latach 90-tych ubiegłego wieku (ponad 700 cytowań) i związane są z tematyką badań i warsztatem badawczym ośrodków zagranicznych.”

    „Oznacza to niezbicie, że po powrocie z zagranicznego doktoratu i post-doca, Kandydat nie potrafił prowadzić własnych badań, interesujących dla świata naukowego i osiadł na laurach. Kandydat pracował dobrze tylko pod nadzorem, w ośrodkach zagranicznych”

    „Uważam za cenne i interesujące wyniki badań prowadzonych w latach 90-tych ubiegłego wieku przez Kandydata, tak podczas zatrudnienia w National Institute of Sericultural and Entomological Science w Japonii (grupa dr Waltera S. Leala), jak również podczas realizacji doktoratu w Department of Chemistry and Biochemistry, Department of Cell Biology (University at Stony Brook, USA). Należy jednak podkreślić, że jego praca polegała na realizacji badań prowadzonych od lat w wymienionych ośrodkach, według koncepcji i przy wsparciu przełożonych – naukowców o uznanej renomie.
    W pozostałym dorobku Kandydata nie znalazłem niestety prac, które byłyby przełomowe.”

    „Publikacje te, wbrew opinii Kandydata służą wyjaśnieniu ogólniejszej kwestii pomiarowej, lecz nie wnoszą istotnego wkładu w naukę, nie odkrywają niczego nowego i nie przynoszą przełomu.”

    „Z przykrością muszę stwierdzić, że Kandydat chyba nawet sam nie wierzył w wybitność swoich publikacji, bo uzasadnienie w 2-stronicowym dokumencie”

    „Kandydat w opisie swoich dokonań w Autoreferacie skupia się na poszukiwaniu błędów w metodologii i interpretacji wyników innych naukowców, zamiast być kreatorem nowych kierunków badań.
    W mojej opinii w dorobku Kandydata nie ma prac wybitnych, które byłby realizacją jego pomysłów oraz wnosiłby istotny i cenny wkład do nauki. Potwierdzeniem mojej opinii jest znikoma liczba cytowań dotycząca publikacji z ostatnich dwudziestu lat.”
    To doskonały przykład że za osiągnięcia z doktoratu można otrzymać doktorat, habilitację i teraz profesurę. Co w tym przypadku robi prof. Wegrzyn? Losuje szóstego recenzenta bo jeden się wyłamał i dał negatywa. Niektórzy muszą ciężko pracować na swoje awanse inni widać niekoniecznie. Wystarczy dwie strony opisu o „wybitnym” osiągnieciu z zeszłego wieku. Zamiast pracować zajmuje się krytyką innych a sam zajmuje się oprócz polowania na nierzetelność polowaniem na cytowania.

    • ~Alex Danziger 11.01.2025 00:48

      Pan ten swój tekst wkleja wszędzie, czy tylko w dwóch miejscach?

    • ~Katarzyna 08.01.2025 21:50

      A co to ma do rzeczy? Nawet jeśli byłaby to prawda? Chce Pan zdyskredytować kogoś kto ujawnia patologię, o to Panu chodzi?

      • ~Gorg 09.01.2025 18:55

        Nie, chodzi o rzetelność a dr chemii do takich nie należy, ostatnio w swojej mało bystrej analizie zarzucił autorom że w artykule review przedstawiają rysunki z innych artykułów no które się powołują. Przecież artykuł przeglądowy dotyczy przeglądu już opublikowanych prac. To świadczy o naprawdę niskim poziomie wiedzy tego pana.

        • ~Alex Danziger 11.01.2025 00:49

          Dr hab., jeśli już pan tak nalega na precyzję.

        • ~Hubert Wojtasek 09.01.2025 21:53

          Szanowny Gorg (a może Grzegorzu?),
          I znowu piszesz dyrdymały wyrwane z kontekstu. Problem z tym artykułem (Bilal M., Singh A.K., Iqbal H.M.N., Kim T.H., Boczkaj G., Athmaneh K., Ashraf S.S. (2023). Bio-mitigation of organic pollutants using horseradish peroxidase as a promising biocatalytic platform for environmental sustainability, Environmental Research, 239, 117192, RETRACTED) i kilkoma innymi polegał na tym, że niektóre z tych rysunków zawierały rażące błędy (wzory związków, reakcje sprzeczne z prawami chemii organicznej), a autorzy (a raczej papermill, od którego to kupili) skopiowali je bez weryfikacji. Takie błędy są zazwyczaj wskazówką, że artykuł został sfabrykowany (patrz również mój komentarz wyżej), co potwierdziło się po wysłaniu listu do redaktora naczelnego. Oto treść decyzji retrakcyjnej:
          "This article has been retracted at the request of the Editor-in-Chief. An unauthorised authorship change was made when the revised version of this paper was submitted, following suggestions for relatively minor revisions from the reviewers and Guest Editor, with author Grzegorz Boczkaj being added to the paper to replace another author who was deleted. No satisfactory explanation was given for this change, nor was it approved by the editor. This authorship change breaches the policies of the journal and as a result, the editors no longer have confidence in this paper and are retracting it. The journal apologises for not having identified the problematic authorship change during the review process and for any resulting inconvenience. In addition, one of the reviewer reports was edited by a user with a name matching one of the authors (Muhammad Bilal). This compromised the editorial process and breached the journal's policies. For this reason too, the Editors have lost confidence in the reliability of the findings presented in this article as a whole and are retracting it."
          Wierz mi, dni papierników w Polsce są policzone, bo uczciwi ludzie zaczynają się przeciwko wam organizować.

          • ~Joanna 10.01.2025 07:53

            Ale dowody na zakup artykułów Pan oczywiście ma? Jak ktoś tak bezmyślnie może atakować innych. Może w swoich mediach społecznościowych opublikuj listę osób które uważasz za papermill, oni gramofonie pójdą do sądu i sąd ustali czy miałeś prawo tak pisać czy nie.

            • ~Hubert Wojtasek 10.01.2025 10:00

              Szanowna Joanno,
              Popełniasz ten sam błąd, co pan rektor Królczyk. To nie sądy decydują czy będą decydowały o tym, czy artykuł został sfabrykowany, tylko redakcje czasopism. Oczywiście na podstawie twardych dowodów: rażących błędów merytorycznych, umęczonych fraz, splagiatowanego teksu czy rysunków, manipulacji przy procesie recenzyjnym. Ja piszę tylko o tych, którym takie naruszenia rzetelności naukowej zostały udowodnione właśnie przez redakcje czasopism - ich artykuły uległy retrakcji.

              • ~Doktor 12.01.2025 18:16

                Panie Hubercie,
                nie oceniam nikogo. Papiernictwo jest dla mnie czymś nieetycznym, ale równie obawiam się takich trochę,, nakręconych, i weszacych wszędzie spiski, podejrzliwych ludzi jak Pan. I szczerze to wolałbym aby umoralniali nas w świecie nauki ludzie z top 10 a nie osoby, które rozgrywają między sobą jakieś wojenki, pod różnymi przykrywkami. Jak chcecie oczyścić środowisko z tego procederu to prześwietlić proszę wszystkich a nie wybranych ludzi, dziwnym trafem pełniących jakieś funkcje. Wtedy wasze działania nie będą odbierane jako wyłącznie zagrywki polityczne.

                • ~Hubert Wojtasek 12.01.2025 22:19

                  Szanowny Doktorze,
                  Uwaga rozsądna, ale wynikająca z nieznajomości tła sprawy. Proszę zapoznać się z moją odpowiedzią na komentarz "Badacza" nieco wyżej (17:50). Nie chcę jej tu powtarzać, bo jest dość obszerna. A link z maila i tak nie kieruje precyzyjnie do konkretnej odpowiedzi.

              • ~Humanista 10.01.2025 14:40

                Redakcje czasopism to zwyczajne firmy które mają na celu zarabianie pieniędzy. Jeżeli mam sklepik na osiedlu to mogę komuś coś sprzedać ale mogę tego nie robić prawda? Wśród dziesiątek czasopism jest wiele nierzetelnych albo działających w sposób pochopny czy nieprzemyślany. Sam Elsevier jest napiętnowany przez COPE. Pisze o tym że napiętnowanie wszystkich równo dlatego że ktoś ma wycofany artykuł nie jest uczciwe ponieważ powodów usunięcia jest wiele. Moje pytanie do expertise etyki brzmi a co jeżeli czasopismo wycofa artykuł fizyków gdzie jest 1500 autorów? Wszyscy będą papiernikami ? Bez względu także na to co kto zrobił w pracy? Pomijam aspekt etyczny artykułów z tysiącami autorów.

                • ~Hubert Wojtasek 11.01.2025 21:12

                  Szanowny Humanisto,
                  Council of Science Editors w dokumencie CSE’s White Paper on Promoting Integrity in Scientific Journal Publications, w rozdziale 2.2. Authorship and Author Responsibilities podaje kryteria, jakie powinni spełniać autorzy publikacji naukowych:
                  "Authorship credit should be based on 1) substantial contributions to conception and design, or acquisition of data, or analysis and interpretation of data; 2) drafting the article or revising it critically for important intellectual content; and 3) final approval of the version to be published. Authors should meet conditions 1, 2, and 3."
                  Jeśli ktoś nie przeczytał ostatecznej wersji manuskryptu, albo go przeczytał i go nie zrozumiał lub nie zaaprobował, to nie powinien być w gronie autorów. Choć jestem pewny, że wielu komentujących tutaj zakwestionuje tę zasadę. Oni zawsze wiedzą wszystko lepiej. Prof. Królczyk np. tak komentował decyzję o retrakcji swojego artykułu:
                  "Decyzję podjęła pani edytor, co do której w Internecie jest bardzo dużo zarzutów natury etycznej i prawdopodobnie ze strachu retraktowała kilkadziesiąt artykułów z tego numeru specjalnego."
                  Pytanie, jeśli miał tak niską opinię o redaktor naczelnej, to po co w ogóle składał manuskrypt do tego czasopisma?

                • ~Alex Danziger 11.01.2025 00:50

                  A co to konkretnie ma do rzeczy?

    • ~Poinformowany 08.01.2025 17:04

      Szanowny Panie Gorg,
      Rozpowszechnia pan nieprawdziwe informacje na temat procedowania profesury dr hab. Wojtaska. RDN prowadziło bardzo poprawnie klasyczny proces i wbrew pana insynuacjom nie dobierała recenzentów pod tezę pana wypowiedzi. W każdym postępowaniu mogą zdarzyć się negatywne recenzje. Ta negatywna recenzja w tym przypadku pochodziła od osoby która dopiero bardzo niewiele recenzji wniosków profesorskich napisała w swoim życiu. RDN do tego podszedł bardzo profesjonalnie i wyjaśniał sprawę. A tyt. prof., dla pana wiedzy, dostaje się za całokształt a nie za prace z ostatnich lat. Powiem więcej, Nagrodę Nobla dostaje się najczęściej za prace z początku kariery a nie z ostatnich lat. Inni recenzenci, wbrew temu co pan pisze, mieli bardzo merytoryczne recenzje - czemu ich pan nie cytuje? Atakowanie piszących negatywnie nie jest profesjonalne i każe przypuszczać, że jest jakieś drugie dno w takim podejściu - czytaj przekierowanie uwagi. W starożytności tym co przynosili złe wiadomości obcinano głowy - może i to pan będzie proponował w swoich tekstach?

      • ~Gorg 08.01.2025 17:16

        Jakie informacje są nieprawdziwe? To fragmenty recenzji publicznie dostępne. Każdy może przeczytać pozostałe recenzje w których brak jest merytorycznego uzasadnienia dlaczego wybitne osiągnięcia są wybitne. To obszar chemii w której publikuje się dużo i są to prace czytane, cytowane i zazwyczaj chemicy mają jednak patenty. W tym przypadku nie ma za co przyznać tytułu. Pracował jako młodzik pod okiem profesorów a nie kierował tymi profesorami. Po powrocie do Polski bez nadzoru nie napisał nic wartościowego. A gdzie budowanie szkoły naukowej?

    • ~Al 08.01.2025 16:52

      Taka próba dyskredytowania osoby nagłaśniającej nadużycia to wyjątkowo podła technika manipulacji, ale nie wpływa to na fakty opisane w artykułach źródłowych.

    • ~Piotr Mielczarek 08.01.2025 16:32

      Pytanie kto mu płaci za robienie zamieszania w Polsce. Z innej strony dorobek naukowy Pana Karwowskiego też jest na poziomie słabego doktoranta. H index 2. Znawcy nauki się uruchomili.

      • ~007 08.01.2025 19:03

        Pan dr hab. Wojtasek ma rację i uczciwie ocenia "dorobek" zagranicznych "naukowców".

      • ~Janusz 08.01.2025 17:38

        No wie Pan, pana Bilala trudno przebić z IF. A w tym artykule nie dyskutujemy o panu Karwowskim, tylko o czymś innym, jeśli Pan tego nie zauważył. Jeśli przyjmiemy, że pana Bilala może krytykować tylko ktoś o większym IF, to obawiam się, że będzie problem.

      • ~Michał 08.01.2025 17:27

        A jaki to ma związek z merytoryczną treścią artykułu?
        Jeśli lubicie sobie panowie sobie potrolować to jest pewien portal świetnie się do tego nadający i z tego słynący, na X...
        Nie przenoście tego ścieku na FA.

      • ~twitterowiec 08.01.2025 16:42

        Ja chętnie zapłacę. Trzeba to bagno oczyścić z oszustów.
        A Pan powiązany z jakimś paper millem?

        • ~Piotr Mielczarek 08.01.2025 16:54

          Nie ale pracuje naukowo i nie mam czasu na takie akcje. Przez 35 lat pracy naukowej słyszałem już wiele wystąpień konferencyjnych o etyce. Zazwyczaj o etyce najwięcej mówią Ci którzy są daleko od etyki.

          • ~Czytelnik forum 08.01.2025 16:59

            A to się zgadza akurat.
            Na innym forum można znaleźć coś takiego.
            Bożena Frackowiak, dr 2005 Politechnika Wrocławska
            Frąckowiak-Wojtasek, Bożena od 2007 Uniwersytet Opolski

            Ze strony Uniwersytetu Opolskiego:
            Grant własny MNiSW nr 2 P05F00330 „Synteza i analiza aktywności proleków przeciwko czerniakowi opartych na łączniku hydrazynowym, aktywowanych przez tyrozynazę”, termin realizacji: 24.05.2006-23.05.2009, kierownik projektu: dr. hab. Hubert Wojtasek, prof. UO
            Podwykonawca Frąckowiak-Wojtasek, Bożena
            Zapewne podwykonawca brała udział w aplikowaniu o grant jako doktorantka krótko przed doktoratem. W czasie realizacji grantu prace były tak owocne że młoda doktor zmieniła nazwisko. Etyczny profesor do zespołu bierze doktorantkę która później zostaje jego żoną to nie jest to moralne w mojej opinii.

            • ~Hubert Wojtasek 09.01.2025 12:42

              Szanowny "Czytelniku forum"
              Wolałbym nie mieszać w to swoich spraw osobistych, ale, jak widać, obrońcy papiernictwa będą teraz wyciągać różne argumenty. Ale to was nie ochroni. Zostaniecie zidentyfikowani, ujawnieni i pociągnięci do odpowiedzialności - wszyscy po kolei. Ale wracając do sprawy mojej żony. Podajesz fakty wyrwane z kontekstu i w dodatku niesprawdzone (stąd to "Zapewne"). W momencie zatrudnienia w Uniwersytecie Opolskim Bożena, wówczas Frąckowiak, nie była doktorantką tylko pracownikiem Instytutu Scrippsa w Stanach Zjednoczonych. Kto zna trochę światową naukę, to wie o czym piszę. Instytut zatrudnia średnio 3-4 laureatów Nagrody Nobla, obecnie między innymi dwukrotnego laureata z chemii - Barry'ego Sharplessa. Nie musiała wracać do Polski, a tym bardziej do Opola. I jak widzę, co się obecnie dzieje w polskiej nauce, to żałuję, że tam nie została i że do niej nie dołączyłem.

              • ~Vitalic 13.01.2025 22:14

                Witam,
                widzę, że nawet prywatę Panu wywlekają :) swoją drogą proszę pozdrowić mego ulubionego prof. Sporka (ten od sosny zwyczajnej), który poślubił swoją doktorantkę (przesympatyczna kobieta, pomogła mi raz na egzaminie u Niego)...oczywiście jeśli jeszcze pracują oboje na UO.

            • ~Ireneusz 09.01.2025 08:27

              Bez przesady, a nasza noblistka z chemii i fizyki też była żoną Pana Curie.

              • ~Czytelnik forum 09.01.2025 19:19

                Po pierwsze Maria Skladowska nie była doktorantką swojego męża a pracowali razem. Po drugie jest sporo małżeństw na uczelniach które pracują razem i nie ma w tym nic dziwnego zazwyczaj ale jest jednak różnica jeżeli profesor razem z doktorantką pisze projekt bo to jednak sporo czasu zajmuje, napisanie ocena, ogłoszenie wyników itp. Następnie pracując razem zostają małżeństwem. Może i fajnie że tak się stało ale miałem kiedyś koleżankę którą nagabywał jeden profesor w laboratorium i była to trauma dla całej rodziny. Czy tak samo by Pan pisał jeżeli jego córkę molestował by ktoś w laboratorium? A czy małżeństwo wszystko zmienia? Jeżeli tak to w Maroko kilka lat temu było prawo w którym jak się zgwałci kobietę i ona zostanie żona gwałciciela to nie ma tematu. Nie pisze tu o żadnym gwałcie ani molestowaniu w tym przypadku ale baraszkowanie profesora z doktorantką nie jest prawidłowe moralnie.

                • ~Vitalic 14.01.2025 12:33

                  OMG....serio sprowadza pan dyskusję na temat ważny do takiego poziomu? Będąc studentem, a potem doktorantem, a finalnie pracownikiem naukowo-dydaktycznym spotykałem profesorów biorących ślub z doktorantkami czy młodymi pracownicami naukowymi. W każdej uczelni znajdą się takie pary. No i co z tego wynika? Czy uważa pan, że takie związki są niewłaściwe? Brakuje jeszcze tego, aby wchodził pan do łóżka tym ludziom.....Żenujący komentarz.

                • ~Alex Danziger 10.01.2025 16:40

                  Może teraz trochę pornografii kolega wrzuci? Bo już chyba tylko to zostało.

                • ~Hubert Wojtasek 09.01.2025 22:09

                  Szanowny Czytelniku forum,
                  To czasopismo nazywa się Forum Akademickie, a myślę, że poziom tej dyskusji już dawno przestał być "akademicki". Moja żona była doktorantką na Wydziale Chemicznym Politechniki Wrocławskiej, a jej promotorem był prof. Stanisław Lochyński. Ja pracowałem wtedy, tak jak i teraz, w Uniwersytecie Opolskim. Myślę, że na tym możemy tę dyskusję zakończyć. Próby epatowania czytelników wyssanymi z palca brudami świadczą tylko o tobie. Ale przyzwyczaiłem się już do tego, że papiernicy nie cofną się przed niczym, żeby zachować swoje zdobycze.

              • ~Hubert Wojtasek 09.01.2025 15:00

                Nagrodę Nobla dostała jeszcze córka i zięć. Kompletny nepotyzm.

                • ~Ireneusz 09.01.2025 16:21

                  W rzeczy samej. Niebywały nepotyzm. Oczywiście żartuję.

    • ~Gorg 08.01.2025 16:28

      Na innym forum przykład cytowania prac kolegów dr Wojtaska:, ogólne nic nie wnoszące do artykułu slogany tylko żeby napędzić cytowania.

      W artykule pt.: „Oxidation of anti-thyroid drugs and their selenium analogs by ABTS radical cation” z 2023 roku https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0045206823005527
      Autor korespondencyjny dr Hubert Wojtasek zbudowano analizę literatury opartą na uproszczonych frazach i cytatach dla jednej grupy. Wygląda to jak papermill w kontekście kombinacji cytatów:
      ...reduction of the oxidized form of iodine occurring at low drug to iodide ratios [3], [4], [5], [6], [7], [8]. Similarities in inhibition by thiourea-containing compounds between TPO and lactoperoxidase (LPO) justified application of the latter enzyme, which is commercially available and much easier to work with, as a model in searching for anti-thyroid agents [9], [10], [11], [12], [13], [14].

      [8] D.R. Doerge, R.S. Takazawa Mechanism of thyroid peroxidase inhibition by ethylenethiourea
      [9] D.R. Doerge Mechanism-based inhibition of lactoperoxidase by thiocarbamide goitrogens
      [10] D.R. Doerge Suicide inactivation of lactoperoxidase by 2-mercapto-benzimidazoles
      [11] D.R. Doerge Mechanism-based inhibition of lactoperoxidase by thiocarbamide goitrogens - identification of turnover and inactivation pathways
      [12] D.R. Doerge, C.J. Decker, R.S. Takazawa Chemical and enzymatic oxidation of benzimidazoline-2-thiones - a dichotomy in the mechanism of peroxidase inhibition

      [15] P.N. Jayaram, G. Roy, G. Mugesh Effect of thione-thiol tautomerism on the inhibition of lactoperoxidase by anti-thyroid drugs and their analogues
      [16] G. Roy, M. Nethaji, G. Mugesh Biomimetic studies on anti-thyroid drugs and thyroid hormone synthesis
      [17] G. Roy, M. Nethaji, G. Mugesh Biomimetic studies on anti-thyroid drugs and thyroid hormone synthesis
      [18] G. Roy, D. Das, G. Mugesh Bioinorganic chemistry aspects of the inhibition of thyroid hormone biosynthesis by anti-hyperthyroid drugs
      [19] G. Roy, P.N. Jayaram, G. Mugesh Inhibition of lactoperoxidase-catalyzed oxidation by imidazole-based thiones and selones: A mechanistic study
      [31] K.P. Bhabak, G. Mugesh Antithyroid drugs and their analogues protect against peroxynitrite-mediated protein tyrosine nitration - a mechanistic study
      [33] G. Roy, K.P. Bhabak, G. Mugesh Interactions of antithyroid drugs and their analogues with halogens and their biological implications
      [34] K.P. Bhabak, G. Mugesh Inhibition of peroxidase-catalyzed protein tyrosine nitration by antithyroid drugs and their analogues
      [35] K.P. Bhabak, K. Satheeshkumar, S. Jayavelu, G. Mugesh Inhibition of peroxynitrite- and peroxidase-mediated protein tyrosine nitration by imidazole-based thiourea and selenourea derivatives
      [36] B.J. Bhuyan, G. Mugesh Synthesis, characterization and antioxidant activity of angiotensin converting enzyme inhibitors
      [37] B.J. Bhuyan, G. Mugesh Antioxidant activity of peptide-based angiotensin converting enzyme inhibitors

      D.R. Doerge – 5 cytowań
      G. Mugesh – 11 cytowań

      • ~Hubert Wojtasek 09.01.2025 12:52

        Szanowny "Gorg" (a może Grzegorzu?)
        Robisz się nudny z tymi swoimi absurdalnymi komentarzami. A więc powtórzę swoją odpowiedź jeszcze raz:
        Isao Kubo jest emerytowanym profesorem uniwersytetu w Berkeley i moje cytowania nie są mu do niczego potrzebne. Ale żeby to wiedzieć, to trzeba było przynajmniej zajrzeć do którejś z tych cytowanych prac lub sprawdzić jego życiorys. Jego klasyczne prace sprzed 20-30 lat zacytowałem w swoich artykułach dlatego, że przeróżni współcześni "badacze", którzy więcej piszą niż czytają, ich nie znali i zrobili badania sprzeczne z logiką i stanem wiedzy. Daniel Doerge po 45 latach pracy w wielu prestiżowych instytucjach amerykańskich też już pewnie jest lub zbliża się do emerytury, a jego błyskotliwe prace, które zacytowałem, pochodzą z lat 80-tych ubiegłego wieku - wtedy jeszcze badania prowadziło się głównie po to, żeby rozwiązać jakieś problemy, coś odkryć i wyjaśnić, a nie po to, by sztucznie budować swój "dorobek". Natomiast nasz artykuł, w którym cytujemy prace prof. Mugesha, jest krytyczną polemiką z wynikami, które w nich opublikował. Ale żeby to wiedzieć, trzeba byłoby ten artykuł przeczytać i to ze zrozumieniem. Myślę, że te kilkanaście cytowań nie ma dla niego żadnego znaczenia. Pewnie wołałby ich nie mieć a uniknąć błędów, które popełnił. A więc cytowania, które wymieniłeś, są po prostu niezbędne do wprowadzenia w tematykę naszych własnych badań. W przeciwieństwie to artykułów papierników z karteli cytowań, gdzie często nie mają one żadnego związku z ich treścią.

        • ~Anna Kamińska 10.01.2025 14:33

          Co te cytowania wnoszą do artykułu jak są tylko sloganami? No tutaj ciężko się bronić stwierdzeniem że osoby są zacytowane ale tego nie potrzebowały więc jest to uczciwe. No bądźmy też krytyczni wobec siebie.

          • ~Hubert Wojtasek 11.01.2025 21:19

            Szanowna Pani,
            Zastanawiam się, jak można oceniać artykuł naukowy nie zapoznawszy się z jego treścią. Zakładam, że pracuje Pani naukowo. Profesor January Weiner miał kiedyś radę dla osób, które tak robią, opierając swoją ocenę na parametrach niemerytorycznych, np. liczbie cytowań - "powinni znaleźć sobie zajęcie mniej wymagające intelektualnie".

          • ~Alek Rachwald 10.01.2025 16:43

            To pytanie najlepiej zadać redaktorowi danego czasopisma. To recenzenci, a następnie redakcja, oceniają konieczność cytowań. Proponuję porzucić subtelną dyskrecję i prosto z mostu napisać do redakcji w tej sprawie.

            • ~PO 01.02.2025 11:00

              Aha, sprytnie...ale prof Królczykowi można śmiało zarzucić nieuczciwość w cytowaniach i obrzucić prof Królczyka błotem...Rozumiem, że wybrani mają u was wytłumaczenie...ten komentarz nie pozostawia złudzeń co do "szeryfów" nauki. Pozdrawiam

  • ~Ireneusz 08.01.2025 16:13

    No to się dzieje. Prokuratura i sądy czekają. Wcześniej być może komisja dyscyplinarna.

  • ~Nick 08.01.2025 16:01

    Czego można oczekiwać , jeżeli Rektorzy też biorą udział w takim publikowaniu i jeszcze nie widzą w tym nic złego (patrz PP). Przykład idzie z góry, niestety...

    • ~StaryZgred2012 09.01.2025 01:22

      Jesionowska z Poznania nie miał problemów z przytulaniem współautorstwa Bilala, nieprawdaż? Kilkadziesiąt prac, a potem nagle się odcina.

    • ~007 08.01.2025 17:32

      Trzeba zmienić system oceny jednostek, odejść od wskaźników, mierników, itp, skończyć z wydawaniem fortuny na OA.
      System od środka sam się nie uzdrowi, skoro nadal są nagrody (za największą liczbę cytowań, za liczbę najlepszych publikacji, rankingi wybitnych naukowców) czy ocena po sumarycznym IF czy indeksie h.
      DORA to fikcja, która w praktyce nie działa.

      • ~jancio 11.01.2025 10:53

        Czekamy na pomysł systemu oceny nie opartego na kryteriach ilościowych. Kto bliżej ucha ministra, rzut monetą? Bo przecież nie krytykowana ocena ekspercka (wide NCN).

  • ~~GUMedowiec 08.01.2025 15:40

    Takich geniuszy jest więcej, publikujących z autorami polskimi (którym ciężko będzie się wytłumaczyć że nie są współodpowiedzialni za ten proceder), np. niejaki Mohammad Reza Saeb, który był na wydziale chemii PG, a od niedawna firmuje GUMed:

    https://scholar.google.com/citations?user=H084JJUAAAAJ&hl=en

    https://orcid.org/0000-0001-9907-9414

    • ~Hubert Wojtasek 09.01.2025 11:21

      Szanowni Państwo,
      Pan prof. Mohammad Reza Saeb jest przedmiotem kolejnego dochodzenia. Jeśli ktoś z uczciwych naukowców byłby chętny do współpracy, to zapraszam, bo tematyka jego badań wykracza poza zakres moich kompetencji, a podejrzane publikacje trzeba sprawdzić pod względem merytorycznym. Na tym forum pojawiły się również komentarze o innych osobach wykazujących cechy papierników. Mam takich osób zidentyfikowanych kilkadziesiąt. Tylko w tym tygodniu spłynęły do mnie informacje o kilku kolejnych. Są ich zapewne setki. Analiza wszystkich wykracza poza możliwości jednego człowieka. Opracowanie przypadku pana Bilala zajęło mi prawie 2 miesiące - trzeba było dokładnie zanalizować jego dorobek (na dzień 15.09.2024 - 935 pozycji na jego koncie ORCID), komentarze na PubPeer (na dzień 15.09.2025 - 45, na dzień dzisiejszy - ponad 50), bardzo dokładnie przeczytać podejrzane publikacje, wysłać listy do redakcji, aby doprowadzić do ich retrakcji. To jest naprawdę żmudna, czasochłonna praca. Myślicie, że jest wiele osób chętnych do jej wykonania? Łatwiej pisać komentarze na przeróżnych forach i narzekać, że jest źle.

    • ~J. 08.01.2025 16:04

      Na stronie PG jest informacja że Mohammad Reza Saeb dostał 4.9 miliona złotych z IDUB:

      https://pg.edu.pl/en/research-university/centers/research/advanced-materials-center/nobelium-recipients/dr-mohammad-reza-saeb

  • ~Krzysiu 08.01.2025 14:45


    Zarówno Muhammad Bilal jak i rektor PG są z tego samego wydziału, co już powinno dać do myślenia.

    Ze strony Katedry Inżynierii Sanitarnej PG usunięto pracownika M. Bilal zarówno w wersji pol i ang. Był tam parę dni temu. Łatwo to zweryfikować.

    M. Bilal usunął również swój ORCID https://orcid.org/0000-0001-5388-3183 oraz profil na google scholar. Jego bogaty dorobek można znaleźć na Scopus, gdzie ta sama afiliacja "katedra Inż. Sanitarnej" została rozbita na chyba kilku Bilali (część dorobku jest wspólna): https://www.scopus.com/authid/detail.uri?authorId=57316728100 oraz https://www.scopus.com/authid/detail.uri?authorId=58042993600

    PG zaczęła zamiatać sprawę pod dywan. Publikacje Bilala zniknęły również z Mostu Wiedzy.

    • ~Hubert Wojtasek 09.01.2025 13:21

      Krzysiu,
      Dziękuję za zainteresowanie sprawą. We wrześniu dorobek pana Bilala był przypisany do przynajmniej 4 profili w Scopusie:
      57316728100
      58042993600
      58530090700
      59174683900
      Opisałem to dokładnie w piśmie do Pana Rektora Wilde. Te 2 ostatnie już nie istnieją albo zmieniły nazwisko autora. Do tego profilu 58042993600 też doszło drugie imię (Junaid), którego przedtem nie było. W sumie to mało istotne szczegóły, ale pokazują jakie jest nastawienie "bohaterów" tej afery - pierwsza rzecz - zacierać ślady.

    • ~maciej 08.01.2025 15:21

      No i trzeci do kolekcji. Już się gubię kto jest kto

      https://www.scopus.com/authid/detail.uri?authorId=58189812200

      PG zaczęła zamiatać sprawę pod dywan. Publikacje Bilala zniknęły również z Mostu Wiedzy.

      Trzeba archiwizować strony PG z użyciem WayBackMachine. Chociaż zaraz pewnie okaże się, że w tym cudownym kraju to musi być notarialnie poświadczony wydruk

      • ~Hubert Wojtasek 09.01.2025 14:50

        W tym profilu są publikacje byłego doktoranta prof. Marka Krawczuka - Muhammada Bilala Hafeeza, choć prof. Krawczuk twierdzi, że większość należy do innych autorów. Nie sprawdzałem tego. To możliwe. Przypisywanie publikacji do profili w Scopusie odbywa się automatycznie i nie jest doskonałe. Jeśli autorzy, szczególnie ci o popularnych nazwiskach, tego nie zweryfikują - robi się chaos. Niestety, Muhammadów Bilali jest w nauce wielu - tylko na PubPeer kilkunastu, w Polsce - przynajmniej trzech. Można się w tym pogubić. Dlatego praca nad tym przypadkiem nie była łatwa - przy każdej publikacji trzeba było sprawdzać afiliację. A tych też pan Bilal miał kilka. Odbył długą drogę z Islamabadu do Gdańska - geograficznie, bo czasowo to niezbyt długo - tylko 10 lat.

      • ~Woytek 08.01.2025 18:01

        Panowie, ale jak oceniamy, to rzetelnie. Publikacje w mostwiedzy są:
        https://mostwiedzy.pl/pl/publication/proteases-immobilized-on-nanomaterials-for-biocatalytic-environmental-and-biomedical-applications-ad,163131-1. (nawet można pobrać treść)

        Chyba, że było ich więcej? To dajcie proszę znać które. Pewnie te "ciekawsze" :)

  • ~Ania 08.01.2025 14:40

    Dlaczego w artykule nie wspomina się o wszystkicu polskich naukowcach, którzy mają wiele wspólnego z papiernią? Portal For Better Science wspomina o Prof. Grzegorzu Boczkaju z tej samej katedry. Nie jest Pakistańczykiem, tylko Polakiem, ale również stosuje te same nieetyczne praktyki co dr Muhammad Bilal.

    Wiadomo, gdy Azjaci postępują nieetycznie, to źle, ale gdy Polacy robią to samo, to już jest ok.

    • ~~AAA 08.01.2025 18:35

      Pan Boczkaj ma 5 grantów z NCN...

      Wybitni naukowcy, wybitne projekty, wybitne publikacje.

      Tylko konkurencja taka mniej uczciwa ... albo samemu zaczniesz płacić albo licz na łut szczęścia.

      • ~Ania 09.01.2025 12:27

        Wspomniany w artykule P. Jesionowski ma 6 grantów NCN, zatem co ma piernik do wiatraka?

        Prof. Boczkaj blisko współpracuje z dr Bilalem, oboje mają liczne artykuły z Azjatami oraz artykuły spoza ich tematyki badawczej. Niedaleko pada jabłko od jabłoni...

  • ~twitterowiec 08.01.2025 14:25

    Mam nadzieję, że redakcja zbada sprawę powiązania członków Rady NCN z paper millami.

    • ~badacz z Trójmiasta 08.01.2025 18:10

      W obecnej Radzie NCN nie ma nikogo z Politechniki Gdańskiej - wystarczy sprawdzić skład Rady opublikowany na stronie NCN. Proszę pisać o faktach a nie o mitach.

      • ~twitterowiec 08.01.2025 19:02

        Chodzi o paper mill-owca z Warszawy (naprowadzę - dziedzina w ramach panelu NZ9). Proszę nie zakładać, że oszuści są tylko na PG ;)

    • ~Uryna 08.01.2025 16:31

      Nie potrafią się zająć praktyką polegającą na tym e wicedyrektor udziela grantów a potem publikuje prace z tych grantów, to co ich jacyś inni obchodzą.

  • ~Zatroskany naukowiec 2 08.01.2025 13:26

    IDUB to program do zamknięcia!!!. Pamiętajmy ze tylko dzięki 'decyzji' ministra PCz dwie uczelnie PŚ i UMK mają wszystkie kategorie ponad B+, a zgodnie z wynikiem KEN powinny naturalnie wypaść z programu!!! https://www.gov.pl/attachment/7591b35f-c543-47ec-b4ee-f351a1de769f

    Może obecny, tak ostry i sprawiedliwy minister MG, który np. obecnie tak sprawnie ściga rektora PB za nowy samochód, wyjaśni jak JEGO uczelni PŚ prawie wszystkie kategorie podwyższono i NA ILE MILIONÓW DOTACJI TO SIĘ PRZELICZA !

    • ~Marek 08.01.2025 22:08

      Słuszna Uwaga. IDUB to fikcja. To co się dzieje na PG, PŚ... to skandal, powinni ich wyrzucić z każdego rankingu - kupili tysiące publikacji i cytowań. SKANDAL !

      • ~Adam 09.01.2025 02:21

        Nie zapomnajmy o AGH. Tam sytuacja w IDUB wygląda jeszcze gorzej.

  • ~Adam 08.01.2025 12:53

    Droga Redakcjo,
    Muhammad Bilal Hafeez jest doktorantem na Wydziale Inżynierii Mechanicznej i Okrętownictwa PG. Portal forbetterscience opisuje
    Dr Muhammada Bilal (bez Hafeez) z Wydziału Inżynierii Lądowej i Środowiska (o którym słuch na stronach PG powoli ginie...).

    • ~Hubert Wojtasek 20.01.2025 09:42

      Szanowny Adamie,
      Pan Muhammad Bilal Hafeez BYŁ doktorantem na Wydziale Inżynierii Mechanicznej i Okrętownictwa. Pojawił się w pierwotnej wersji artykułu, bo wspominałem też o nim w swoim liście do Pana Rektora Wilde opisującym dokonania pana Muhammada Bilala (o panu Hafeezie pisałem do Pana Rektora we wrześniu), a pan Karwowski pomylił te dwie osoby i nie skonsultował artykułu ze mną przed jego opublikowaniem. Pan Hafeez zniknął z uczelni ok. czerwca (tak samo jak pan Bilal w grudniu), gdy zostało przeciwko niemu wszczęte dochodzenie po retrakcji jego artykułu z prof. Krawczukiem w Scientific Reports. Ale proszę się o niego nie martwić. Już w listopadzie pojawił się na uniwersytecie w Paderborn (Niemcy).
      https://mb.uni-paderborn.de/fluidverfahrenstechnik/aktuelles/wir-begruessen-muhammad-bilal-hafeez-am-lehrstuhl
      Na świecie jest wiele uczelni, które są chętne przytulić takich wybitnych specjalistów poprawiających ich pozycje w rankingach. Jestem przekonany, że Muhammad Bilal (nie Hafeez) również wypłynie w innej instytucji w przeciągu kilku miesięcy.

    • ~ewa 08.01.2025 13:50

      I nadal jest to o dwóch Muhammadów za dużo. Czy polska nauka naprawdę nie jest w stanie przedstawić godnej oferty rodzimym studentom/doktorantom i musi na ich miejsce sprowadzać (jak widać wątpliwych etycznie i naukowo) zastępców z krajów trzeciego świata? Jednocześnie wypychając tych pierwszych, w których edukację państwo zainwestowało już przecież od podstawówki ogromne środki, za granicę lub do korporacji? Politechnika Gdańska jest niestety przodującą uczelnią w tej kwestii, co widać chociażby w statystyce narodowościowej doktorantów w ogóle uczelni :(

      • ~Drdr 22.01.2025 13:58

        Polska nie jest targetem nawet dla Azjatów, szczególnie tych wybitnych. Zagranicą jest sporo Mohammadów w dobrych jednostkach typu ETH czy Cambridge i nie są papiernikami. Przykład: https://www.mmll.cam.ac.uk/mp792

      • ~Doc. 12.01.2025 19:00

        powiem więcej...znam uczelnie, gdzie pozbyto się 6 doświadczonych pracowników naukowo-dydaktycznych w latach 2019-2020, a ściągnięto z zagranicy papiernika opisanego już na forum (niestety pensja 6 osób poszła na niego), by wywindować statystyki uczelni. Cóż, takie uroki...

      • ~eh 09.01.2025 09:48

        Bo nauka z założenia powinna być międzynarodowa, jeżeli Muhammad jest lepszym naukowcem niż Zenek to ten pierwszy się bardziej przysłuży polskiej nauce.

        • ~Hubert Wojtasek 09.01.2025 19:52

          Muhammad jest z założenia lepszym doktorantem/pracownikiem niż Polak. Bo ten pierwszy publikuje 180 artykułów rocznie, a ten drugi 1-2. Same korzyści - dla uczelni, dla polskiej nauki, tylko nie dla polskiego podatnika, który to wszystko finansuje. A Muhammad został zatrudniony dlatego, że takie były założenia polskich uczelni. Szkoda, że wiele osób piszących tu komentarze nie przeczytało artykułu Leonida Schneidera. Pozwolę sobie zacytować może najważniejsze zdanie, które go podsumowuje:
          "That’s exactly why people like Bilal are recruited: their “skills” and networks are needed for getting access to big money. For the papermiller, his hosts, the university. It’s public money after all, belonging to no-one, up there for grabs by those who are smart."
          Papiernicy, którzy zwykle są bardzo inteligentnymi ludźmi, uważają, że to ich upoważnia do sięgania po te pieniądze - nieważne jakimi metodami. Uważają tak, jak pan prezydent Tych - "za pracę należy się godziwa płaca, a przecież nie będą pracować za pensję operatora wózka widłowego".

          • ~Starybelfer 10.01.2025 09:40

            Czy to jest jeszcze forum na tematy naukowe czy jakieś polityczne? Bo Pana komentarz poslugujacy się słowami prezydenta Tych z KO jest niestosowny, tak jak ten wydający się o podłożu rasistowskim komentarzem o Panu Mohammedzie porównując go z Polakiem, tak jakby Pan nie mógł posługiwać się jego nazwiskiem jak to zrobił Pan dr Schneider i nie odnosić się do narodowości. Czy ma Pan problem z Koalicją Obywatelską i tym, że zmieniła się władza w Polsce? Zapewne za chwilę może się okazać, że jest Pan z kręgu miłośników Jakiego, Kowalskiego i innych z Pis z Opola? Może dobrze, że Pan Bilal nie przyjechał do nas dodatkowo przez Niemcy, bo to w ogóle by było straszne patrząc na Pana uprzedzenia generalizujące osoby z Azji. Może Pan nie zauważył, ale te osoby, które przyjeżdżają do Polski to są biedni ludzie, którzy szukają swojego miejsca na ziemi tak jak mówił nasz premier. Wydaje się, że władza się zmieniła to może już nie można liczyć na względy obecnie rządzących i trzeba zrobić wokół siebie przysłowiową zadymę, żeby być dalej nie do ruszenia u siebie w Opolu? Czemu Pana ataki nie są wymierzone w Polskich naukowców, a tu chwali się Pan, że kolejnym celem jest inny Pan z Azji, a czemu nie inny Polak z jakiegoś dużego ośrodka naukowego, skoro chce Pan zastąpić profesora Wrońskiego, którego interesowało nasze krajowe podwórko? Skoro oczyszczać środowisko to niech się Pan zajmie przyczyną, a nie skutkami. Być może potencjalni miłośnicy PiSu i Konfederacji wolą atakować osoby, które same się nie obronią bo nie znają naszego języka i nie mają tu politycznych patronów.

            • ~Albert 11.01.2025 03:56

              Przedmówcy poruszyli kluczowy problem obecnego stanu polskiej nauki (i szkolnictwa wyższego): nacisk na wskaźniki ilościowe i współpracę międzynarodową w dowolnej niemal postaci powoduje, że w wielu miejscach w Polsce przyjmuje się - na studia doktoranckie, na stanowiska post-doków i nawet na regularne etaty akademickie - obcokrajowców. Teoretycznie nic w tym złego. Tyle że w ten sposób redukuje się środki, które polskie państwo inwestuje w tych, którzy zamierzają w Polsce pracować do emerytury. Tymczasem zdecydowana większość obcokrajowców polskiego się nie uczy i z Polski prędzej raczej niż później wyjeżdża.

              Inaczej: czy Polskę stać na naukową politykę imperialną? Czy możemy małpować USA i UK w sytuacji, gdy cały świat uczy się od przedszkola nie języka polskiego, tylko angielskiego? Gdy nie mamy funduszy, którymi moglibyśmy przyciągnąć na dłużej naprawdę zdolnych ludzi - na tyle długo, by oni "zwrócili", np. promując doktorantów, przynosząc do Polski nowe tematy i metodyki badawcze czy też rozwijając współpracę międzynarodową, choć część zainwestowanych w nich funduszy?

            • ~Hubert Wojtasek 10.01.2025 10:16

              Szanowny Starybelfer,
              Posłużyłem się jedynie imieniem, bo tak to zrobił poprzedni komentujący, na którego komentarz odpowiedziałem. Zapewniam, że nie mam żadnych uprzedzeń rasowych czy narodowościowych. Spędziłem w Azji 5 lat. Na moim roku na studiach doktorancki w Stony Brook były osoby z 11 krajów - w tym z Chin, Tajwanu, Indii, Pakistanu, Filipin. Niektórzy z nich do dziś są moimi dobrymi kolegami. Mam uprzedzenia tylko do nieuczciwości i chamstwa. A moje "ataki" są wymierzone i zarówno w importowanych papierników, niezależnie od rejonu geograficznego (niektórzy pochodzą np. z Włoch, Hiszpanii czy Meksyku), jak i w polskich badaczy, którzy z nimi współpracują i najczęściej ich zaprosili i zatrudnili. Chyba Pan nie przeczytał dokładnie ani artykułu dr Schneidera, ani powyższego artykułu prof. Karwowskiego.

    • ~maciej 08.01.2025 13:46

      Cytując: To który jest synem kogo?

      A tak naprawdę, to o który profil w Scopusie chodzi?

      https://www.scopus.com/authid/detail.uri?authorId=58189812200 - czy to profil doktoranta? Jeżeli tak, to dorobek też jest mocno podejrzany. 40 artykułów rocznie?

  • ~Iwona Flanczewska 08.01.2025 12:05

    Szanowny Panie Redaktorze,
    żałuję, że pisząc o braku odpowiedzi z Politechniki Śląskiej, zapomniał Pan wspomnieć, że 5 pytań skierowanych w tej sprawie do naszej uczelni przesłał Pan wczoraj, 7 stycznia o 07:08, nie wspominając w wiadomości, że Pański artykuł planowany jest do publikacji następnego dnia. Patrząc na tryb zbierania informacji, mam nieodparte wrażenie, że nasza odpowiedź jest drugorzędna, bo liczy się klikalność. Mimo tego odpowiemy na przesłane pytania, ponieważ czynimy tak zawsze. Dla Politechniki Śląskiej jakość debaty publicznej ma znaczenie.
    Z wyrazami szacunku,
    Iwona Flanczewska
    rzeczniczka prasowa Politechniki Śląskiej

    • ~Janusz 08.01.2025 13:04

      Szanowna Pani,
      Zamiast pisać ten komentarz, trzeba było wkleić odpowiedzi.
      Jeśli dostaliście Państwo informację 07.01.2024 o 07:08, to 1-2 godziny maksymalnie wystarczą na odpowiedź do redakcji. Czy Pani dowiedziała się o sprawie od FA? Sprawa była już wcześniej komentowana, a FA nie jest pierwsze. Jeśli faktycznie o sprawie dowiedziała się Pani od FA, to źle to świadczy o Państwu.

      Rozumiem, że trzeba czekać, aż Państwo zbiorą komisję, podkomisję i za pół roku prześlą oświadczenie, że tak, że nie, że najważniejsze są standardy.

      Odnośnie klikalności, dr Bilal zapewnił ją Państwu.

      Zamiast mieć pretensje do redakcji, Państwo powinniście mieć pretensje do siebie.

      • ~Katarzyna Leśniak 08.01.2025 17:06

        Ale głupia zaczepka skierowana do Pani rzecznik. Pani rzecznik pewnie nie odpowiada bez rozeznania sprawy a odpowiedź na forum jeżeli zapytanie przyszło w innej postaci było by co najmniej nieprofesjonalne. Widać w komentarzach satysfakcję pseudo naukowców którzy mogą udowodnić że to przemyślana strategia że przez wiele lat brali pieniądze i nic nie robili.

        • ~Janusz 08.01.2025 17:48

          Jednak Pani rzecznik rozeznała sprawę i napisała o lajkach. Tak? Sprawa jest znana od dość dawna i można było oczekiwać, że pytania padną.

          • ~Hubert Wojtasek 09.01.2025 15:12

            Komentarz ze strony For Better Science do artykułu na temat papierni na Politechnice Śląskiej:
            "Leonid Schneider
            September 13, 2024
            I got a reply from Magdalena Kudewicz-Kiełtyka, Head of the Analysis and Development Office in Gliwice:
            “On behalf of the authorities of the Silesian University of Technology, I would like to thank you for drawing attention to the papermills case at our university. We will look into the matter."
            Dzięki Bogu mamy 9 stycznia 2025...To chyba wyjaśnia, jak uczelnia "zajęła się sprawą".

            • ~Prof PŚ 09.01.2025 19:33

              Człowieku kompromitujesz się. Kolega z OU opowiadał kino tobie, nikt nie traktuje cię poważnie bo kreujesz się na etyka a daleki jesteś od tego. Dlatego już wszyscy mieli cię dosyć jako dziekana i woleli młodego i niedoświadczonego niż nieroba który obraża innych. Nawet twoja żona odcina się od twoich teorii. Aby kogoś oskarżać trzeba mieć jakieś dowody. Paper mill to sprzedaż lub kupno udziału w artykule. Jak masz jakieś dowody to pokaż a nie pod dyktando jakiegoś trolla piszesz komentarze. Zapytam więc poważnie kto utrzymuje tego całego Schneidera? Dlaczego prowadzi działalność anty polską i anty ukraińską, dlaczego chce nastawić Polaków przeciwko żydom pisząc że Żydzi piją krew chrześcijańskich dzieci, to zdanie które od 500 lat dzieli ludzi.

              • ~Hubert Wojtasek 11.01.2025 22:19

                Szanowny Profesorze PŚ,
                Jak większość papierników komentujących tutaj mieszasz fakty bez ich weryfikacji. Na stanowisko dziekana kandydowałem tylko raz – w 2008 roku i nie miałem kontrkandydata. W ubiegłym roku kandydowałem natomiast na stanowisko dyrektora instytutu – dla żartu, bo wiedziałem, że nie mam szans na wygraną. Większość moich kolegów jest tak pochylonych w kieracie zbierania punkcików i wypełniania slocików, że nawet boi się pomyśleć, że można to robić inaczej. Chciałem im po prostu przedstawić alternatywną propozycję dla programu „młodego i niedoświadczonego” kandydata, który miał pełne poparcie obecnych i byłych rektorów. To, że zagłosowało na mnie 25% wyborców i tak uważam za sukces, bo to oznacza, że tylu moich kolegów rozumie o czym mówię i jeszcze nie boi się do tego przyznać (przynajmniej w tajnym głosowaniu). Bo otwarcie oczywiście nie poprze mnie nikt (patrz niżej). Natomiast w sprawie mojej żony ma Pan rację – nie popiera moich działań, bo boi się, że zostaniemy zwolnieni, a dzieci przecież nakarmić i ubrać trzeba. Ale ja się nie boję. Myślę, że ze swoimi kompetencjami nie będę miał problemu ze znalezieniem lepiej płatnej pracy. W szkołach brakuje nauczycieli chemii i angielskiego. A jak ktoś umie uczyć chemii (a może jeszcze i biologii) po angielsku, to szkoły prywatne przyjmują z pocałowaniem ręki. Nawet widziałem ostatnio takie ogłoszenie – pensja +50% w stosunku do dr hab. na uczelni. Albo zostanę hydraulikiem/kafelkarzem/malarzem pokojowym (pensja +100% w stosunku do dr hab. na uczelni). Nawet nie musiałbym się dużo uczyć. Od lat robię te rzeczy we własnym domu, bo nie stać mnie na wynajęcie fachowców po zawodówce, którzy mają stawki godzinowe dwukrotnie wyższe od moich. To wy – papiernicy boicie się utraty swoich pozycji i przywilejów, bo poza produkcją makulatury niczego nie umiecie. A swoją drogą, czy wie Pan, że na naszym wydziale pracuje tylko jeden były pracownik Politechniki Śląskiej? To ten, który połowę swojego dorobku ma w MDPI i jeszcze się chwali, że wszystko to opublikował za darmo, bo tyle razy recenzował dla tego wydawnictwa i był redaktorem gościnnym wydań specjalnych. A czy pisząc swój komentarz nie przyszło Panu do głowy, że demaskuje Pan swojego informatora, który będzie musiał się ze mną skonfrontować? Oczywiście, że nie, bo papiernicy myślą tylko o sobie. Jeśli jest to dla nich korzystne, to zdradzą i poświęcą nawet najbliższych kolegów. Dla osób spoza swojego grona macie tylko pogardę, szczególnie dla prostych ludzi, którzy finansują wasze przekręty ze swoich podatków.
                A o tym piciu krwi chrześcijańskich dzieci Leonid Schneider napisał oczywiście ironicznie odpowiadając na absurdalne oskarżenia prof. Królczyka.

      • ~Iwona Flanczewska 08.01.2025 15:19

        Dzień dobry,
        przykro mi, że nie udało nam się odpowiedzieć w ciągu jednego dnia na wysłane przez Redakcję pytania. Niestety nie zawsze jest to możliwe. Mój wpis był podyktowany jedynie wolą odniesienia się do treści ważnego artykułu w tym samym tekście. Wyjaśniłam naszą perspektywę w rozmowie z Panem Redaktorem.
        Wszystkiego dobrego.

    • ~Zatroskany naukowiec 08.01.2025 12:28

      Żenada, Politechniko Śląska. Jaki system weryfikacji pracowników macie?

  • ~Janusz 08.01.2025 10:35

    Chcielibyśmy IF, to teraz to mamy – każda recenzja, każda prezentacja zaczyna się od tego, jaki wysoki IF ma autor/wykładowca. Po co agencja grantowa ma zajmować się merytoryczną oceną autora grantów, skoro jest IF? Po co sprawdzać, czy autor ma retrakcję?
    Profesor Wojtasek może mówić, co chce, ale prawda jest taka, że Dr. Bilal ma wskaźnik IF ~100, 700 artykułów i wiele innych osiągnięć, i dobrze zarabia.

    • ~Anna 08.01.2025 12:04

      NCN w ogóle nie patrzy na mierniki ilościowe. Eksperci oceniają dorobek na podstawie informacji z wniosku, w którym jest lista max. 10 publikacji. Nawet gdyby ktoś podał mierniki ilościowe, to eksperci nie powinni ich uwzględniać, bo NCN jest sygnatariuszem DORA (ocena przebiega na podstawie kryteriów merytorycznych).

      • ~Albert 11.01.2025 03:45

        NCN nie patrzy na mierniki ilościowe? Tak?

        Czy jakiekolwiek szanse ma wniosek, w którym wnioskodawca zamiast 10 publikacji przedstawi pięć? A jeden? I z drugiej strony - jeśli wnioskodawca wykaże publikację w Science/Nature, to czy nagle wzrośnie (gwałtownie) jego szansa na sukces, mimo że nikt z recenzentów i ekspertów i tak tej publikacji nie przeczyta?

        • ~Hubert Wojtasek 11.01.2025 22:24

          Albercie,
          Czyżbyś był recenzentem/ekspertem NCN? Oczywiście żartuję - masz zupełną rację.

          • ~Doc. 12.01.2025 19:21

            Widzę, że od czasu KBN nic się nie zmieniło. Nadal wniosek grantowy to loteria, nadal będą ci co dostaną grant, a ci co nie dostaną będą rozgoryczeni i będą ujadać na instytucje oceniające i recenzentów. Różnica jest taka, że teraz w dobie Internetu pisze się o tym i komentuje na forum ogólnym. Jako były pracownik naukowo-dydaktyczny uczelni dodam ponadto, że nie ma bardziej zajadliwego, zawistnego i zazdroszczącego sobie nawzajem środowiska jak środowisko naukowe. A teraz w fali wywlekania nieuczciwości naukowej, nie wiedzieć czemu akurat wobec tych, którym coś się udało (w tym osobom pełniącym na uczelniach wysokie funkcje), dochodzę do przekonania, że polityka i wojenki nadal trwają w najlepsze.

      • ~Jelly fish 08.01.2025 16:34

        Czy to jest żart? Oczywiście że eksperci tak nie robią bo nie mają na to czasu. Patrzą sobie do scopusa na impacts i z tego jest ocena. To że nawet w recenzji nie ma nic oo impactacg i scopusie to rzecz wtórna . Dora w NcN to martwy zapis.

      • ~Ireneusz 08.01.2025 16:21

        Od kiedy, bo NCN wymaga publikacji w wydawnictwach zagranicznych, polskie nie uznaje wg mojego doświadczenia z rozliczeniem grantu.

        • ~Alek Rachwald 10.01.2025 16:48

          Nie ma podziału na czasopisma polskie i zagraniczne. Jest podział na czasopisma międzynarodowe i krajowe (lokalne). Czasopismo lokalne może być nawet w suahili, mimo to dalej nie będzie międzynarodowym.

          • ~Ireneusz 11.01.2025 13:50

            Nie. Wg NCN owo "suahili" będzie czasopismem zagranicznym albo wg woli międzynarodowym. Można ów podział czasopism uzupełnić jeszcze o czasopisma w obiegu słonecznym i galaktyczne. Albo dostępne dla czytelnika i niedostępne dla czytelnika. Za euro, dolary lub funty albo bezpłatne (tylko te uznaję, bez względu czy są w scopusie czy nie). Przełomowe artykuły jednak ukazują się w arXiv.

            • ~Alek Rachwald 12.01.2025 01:54

              Pogląd wybranych instytucji nie ma wpływu na rzeczywistą sytuację, która jest właśnie taka, jak napisałem.

      • ~Ja 08.01.2025 14:39

        Szanowna Pani, co Pani pisze. Mogłaby Pani zrobić badania u naukowców jak zostali zrecenzowani przed takim stwierdzeniem. Ja jestem tego przykładem.

      • ~maciej 08.01.2025 13:25

        Eksperci NCN powinni wiele innych rzeczy, ale jakoś tego nie robią. Z tego co wiem OPUS to konkurs na badania podstawowe, dlaczego więc w wielu recenzjach pojawiają się uwagi o niskim potencjale aplikacyjnym?

        "(ocena przebiega na podstawie kryteriów merytorycznych)."

        Czyli jak to widzimy w utopijnym świecie? Ekspert/recenzent oprócz wniosku czyta także te 10 publikacji?

      • ~Janusz 08.01.2025 13:17

        Szanowna Pani Anno,
        Może Pani to wyjaśnić:
        https://projekty.ncn.gov.pl/index.php?projekt_id=594064

        Kto oceniał ten grant? Jaki recenzent i ekspert to przepuścił? Kto był w panelu?
        Pani nie wydaje się zbyt poważna, pisząc tutaj o standardach NCN. Myślę, że Pan Bilal też jest sygnatariuszem DORA.


        • ~007 08.01.2025 17:40

          Na pewno recenzenci też są sygnatariuszami DORA :).
          A poza tym na pewno grant był bardzo dobrze napisany, więc nie można karać kolegi, że jest taki aktywny!

      • ~Marcin 08.01.2025 12:21

        Wiele instytucji w Polsce stało się sygnatariuszkami DORA, ale w wielu nic z tego nie wynika.

    • ~Agnieszka 08.01.2025 11:12

      Pytanie, co więcej, czy zajmuje się merytoryczną oceną wniosku, czy też przyznaje lub nie w oparciu o IF.