Aktualności
Sprawy nauki
06 Grudnia
Źródło: archiwum prywatne
Opublikowano: 2024-12-06

Lobbing i strategia dojścia do 3% PKB

Jesteśmy gotowi do wyścigu po większe środki, ale musimy pamiętać, że będzie to maraton, a może nawet jeszcze dłuższy marsz. Będziemy do tego potrzebowali zarówno doświadczenia profesora, ale też rewolucyjnego temperamentu studenta. 

Czytając w mediach społecznościowych wpis prof. Dariusza Jemielniaka o pomyśle, żeby Polska zaczęła przeznaczać 3% PKB na naukę, zastanawiałem się, jakie będą reakcje. Jedna z osób już chciała tworzyć petycję w tej sprawie, inni zaczęli rozgłaszać ten postulat w komentarzach na profilach przedstawicieli ministerstwa i samego premiera. Jesteśmy gotowi do wyścigu po zwiększone środki, ale musimy pamiętać, że będzie to maraton, a może nawet bardzo, bardzo długi marsz.

Czy poprzez przywołane wyżej metody można doprowadzić do 3% PKB na naukę? Oczywiście, zwłaszcza w Polsce, gdzie stan prowizorki jest dla nas środowiskiem naturalnym. Wątpię tu jednak w dwie rzeczy: szanse realizacji i stabilność takiego systemu.

Nigdy nie planowałem budżetu kraju, więc nie mam pojęcia, ile czynników na to wpływa. Wydaje mi się, że dwa z nich powinny leżeć w naszym szczególnym zainteresowaniu, bo mamy na nie bezpośredni wpływ. Chodzi o lobbing i strategię dojścia do poziomu 3% PKB. Obie te rzeczy potrzebują silnego zaangażowania całego środowiska. Być może paru osobom się narażę, ale uważam, że słabość naszego środowiska ma swoje źródło w braku wewnętrznej solidarności, której filarem powinna być inkluzywność. Uważam, że rozmowa o zmianach nie może być ekskluzywna i ograniczona do najwyższych szczebli akademickiej hierarchii. Inaczej będzie to debata wąskiego grona dla wąskiego grona.

Na rezygnacji z inkluzywności tracimy. Przede wszystkim jest to świadome pozbawienie się różnorodnych perspektyw. Pnąc się po kolejnych szczeblach kariery, tracimy kontakt rzeczywistością, w której dotąd funkcjonowaliśmy. Szef zespołu badawczego ma inne spojrzenie niż profesor-dyrektor, doktorant – inne niż szef zespołu. Rozwiązanie rozsądne z punktu widzenia „góry”, może być absurdalne dla wykonawców. Jak napisać program studiów bez konsultacji ze studentami? To prosty przepis na porażkę.

Będąc studentem, marzyłem o zmianie programu studiów. W trakcie prac nad nowym programem zrozumiałem, jak ważne jest posiadanie różnych perspektyw. Koordynatorzy przedmiotów mieli inne zdania niż ich realizatorzy czy studenci. Chcieliśmy studiów bardziej wymagających i treściwych. Proponowaliśmy optymalizację niektórych przedmiotów i… nasze pomysły zaakceptowano. Wyszedłem z propozycją nowego przedmiotu, który miał być prowadzony w innej formule niż dotychczasowe (półwarsztatowa). Po pierwszym semestrze okazał się najbardziej popularny wśród studentów. Mówili, że dużo się na nim nauczyli, zobaczyli najnowsze techniki badawcze, poznali naukowców na kampusie i ich badania. Jeden przedmiot, w dodatku zaproponowany przez studenta, odpowiedział na wiele potrzeb młodych ludzi. To pokazuje, jak ważna było uwzględnienie właśnie studenckiej perspektywy. Wiedza niemożliwa do zebrania przez PI (Principal investigator – red). On będzie miał równie szerokie spojrzenie, ale na temat bolączek kierowników projektów. Inkluzywność pozwala tymczasem na przebicie bańki, która może stanowić pułapkę.

Rezygnując z inkluzywności, tracimy również możliwość dotarcia z postulatem do innych grup akademickiej wspólnoty. Czy tego chcemy, czy nie, zależymy w pełni od algorytmów: wyświetleń, lajków, udostępnień. Zwiększając bazę zainteresowanych, dajemy sobie większe szanse na powodzenie całej kampanii. Poza tym myślę, że łatwiej byłoby zaangażować adiunkta, doktoranta czy studenta w poparcie określonych zmian, jeśli zobaczy, że jest tam przedstawiciel jego grupy.

Dodatkowo podniesienie inkluzywności nie generuje żadnych kosztów. Nie musimy zmieniać regulaminów, ani przeprowadzać rewolucji. Na potrzeby pomysłu 3% PKB na naukę możemy założyć tu i teraz – przykładowo – radę ds. nauki, nadać jej dowolną nazwę o chwytliwym akronimie i ustalić warunki jej funkcjonowania. Właśnie od budowy community powinniśmy zacząć szeroki front poparcia dla tego postulatu.

Oczywiście, owych 3% nikt nam na tacy nie przyniesie. Nie pojawią się też zapewne w jednym kroku. Potrzebne jest zatem, przy aktywnym udziale środowiska, wypracowanie strategii dojścia do tego celu. Nie zajmie to roku, ani dwóch lat. To sprawa, która potrzebuje znacznie dłuższego okresu. Tym bardziej potrzebne jest poparcie z różnych stron tak, żeby jak najwięcej przedstawicieli akademii (od studenta do profesora, nie zapominając o pracownikach administracji) mogło się z tym postulatem utożsamić i zobaczyć w nim swoją przyszłość.

Czekają nas systemowe zmiany. Możliwe, że bez nich dosypanie jakiejkolwiek kwoty niczego nie zmieni. Do takiej rewolucji będziemy jednak potrzebowali zarówno doświadczenia profesora, jak i rewolucyjnego temperamentu studenta.

Mikołaj Kuska

doktorant w Ångströmlaboratoriet

 Uppsala universitet (Szwecja)

https://forumakademickie.pl/sprawy-nauki/nauka-nie-moze-byc-ukrytym-systemem-pomocy-spolecznej/

Dyskusja (4 komentarze)
  • ~Fan komentarzy 08.12.2024 09:13

    Nie ma nic bardziej akademickiego niż tekst doktoranta z pomysłami, a pod nim komentarz zaczynający się od słów \"Młody człowieku...\"

    • ~Profesor PAN 08.12.2024 23:49

      Z marzeniami, chciał pan napisać, nie można mylić marzeń z pomysłami. Jak już napisałem: naiwność bywa urocza...

  • ~obserwator 07.12.2024 19:30

    Trudno powiedzieć, o czym jest ta opinia.

  • ~Profesor PAN 06.12.2024 08:54

    Młody człowieku, ciesz się, że przebywasz w kraju, gdzie nauka jest traktowana w miarę poważnie, i jeśli nią akurat chcesz się zajmować, postaraj się, by tam pozostać. Naiwność czasami bywa urocza ale nie sprawdza się jako życiowy przewodnik.