Akademickość jest jednym ze strategicznych filarów rozwoju Lublina. Pełnię funkcję, która jest pomostem między studentami, władzami rektorskimi a ratuszem. Staram się, by głos studentów był słyszalny, a oni sami mogli współdecydować o tym, co się dzieje w mieście – mówi w rozmowie z FA Maciej Cieciora, pełnomocnik prezydenta Lublina ds. studenckich.
Od ubiegłego roku przy prezydencie Lublina działa pełnomocnik ds. studenckich. To pierwsza tego typu funkcja w Polsce. Objął ją Maciej Cieciora, absolwent Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Rozmawia z nim Mariusz Karwowski.
Jaka jest rola pełnomocnika prezydenta miasta do spraw studenckich?
Kiedy pięć lat temu Lublin, jako pierwszy polski ośrodek, otrzymał tytuł Europejskiej Stolicy Młodzieży, władzom miasta zależało, by w działaniach na rzecz młodych ludzi nie pomijać studentów, których mamy ponad 60 tysięcy. W 2021 roku powołano Radę Studentów Lublina, której pracami miałem przyjemność kierować przez półtora roku. Po ESM nadal aktywnie działałem w środowisku studentów i zajmowałem się ich sprawami. Dostałem więc propozycję, by zostać pełnomocnikiem prezydenta dr. Krzysztofa Żuka. Wynikało to wprost z polityki młodzieżowej, którą Lublin przyjął jako czwarte miasto w Polsce. Jest tam zapis o tym, że studenci mają mieć swojego reprezentanta. Od 2025 roku staram się więc, już jako pełnomocnik prezydenta, by głos studentów był słyszalny, a oni sami mogli współdecydować o tym, co się dzieje w mieście.
Można więc powiedzieć, że utworzono tę funkcję pod pana?
Zdecydowanie nie, wynikało to bowiem wprost z polityki młodzieżowej, ale muszę podkreślić, że funkcja ta jest bardzo potrzebna. Obserwuję to po dyżurach, które pełnię, i po problemach, z którymi studenci się do mnie zgłaszają. Zwracają się z prośbą o pomoc psychologiczną, bo na uczelni wstydzą się po nią sięgać. Przychodzą ze sprawami natury socjalnej, potrzebują wsparcia w rozwiązaniu konfliktów na uczelni, podsuwają pomysły na funkcjonowanie komunikacji miejskiej bardziej dopasowanej do ich potrzeb. Pytają też, jak mogą zaangażować się w Europejską Stolicę Kultury 2029. Dla nich to pewnego rodzaju szansa, koło zamachowe, które może pociągnąć ich dalej w karierze.
Pamiętajmy, akademickość jest jednym ze strategicznych filarów rozwoju Lublina. Pełnię funkcję, która jest pomostem między studentami, władzami rektorskimi a miastem. Moją rolą jest współpraca z referatem wspierania akademickości, jak również pomoc w realizacji wszelkich działań prowadzonych na rzecz studentów. Dodam, że jestem jak dotąd jedynym w Polsce pełnomocnikiem prezydenta miasta do spraw studenckich. W Katowicach jest pełnomocnik prezydenta, ale do spraw młodzieży.
Po co w zasadzie pełnomocnik, skoro jest Rada Studentów Lublina? Zasiada w niej obecnie 27 osób, więc chyba mogą więcej niż pan jeden?
Rada jest organem opiniodawczo-doradczym przy prezydencie. W jej składzie są przedstawiciele organizacji studenckich oraz doktoranci, więc perspektywa tego gremium jest znacznie szersza. Wspieram ich działania, spotykamy się, rozmawiamy, natomiast ja mam całkiem inny zakres obowiązków.
Jaki?
Żeby nie odwoływać się jedynie do zapisów w uchwałach, przytoczę kilka przykładów z życia wziętych. Wspólnie z jednostkami odpowiedzialnymi w Lublinie za transport miejski rozmawiam o przywróceniu kursów autobusów nocnych. Studenci bardzo tego chcą i jesteśmy na dobrej drodze, by się to udało. Zgłaszają też problemy z poruszaniem się pomiędzy kampusami: autobusy albo się spóźniają, albo są przeładowane, i to też próbujemy jakoś rozwiązać. Niektóre przystanki w pobliżu uczelni nie mają ani ławki, ani zadaszenia – staram się, aby to zmienić. Studenci sygnalizują także potrzebę doświetlenia niektórych przejść dla pieszych. To dla nich ważne, by móc bezpiecznie wrócić po zajęciach do akademika. Oferuję studentom znacznie bardziej dostępny i partnerski kontakt, będąc dla nich bezpośrednim rzecznikiem, który rozumie ich potrzeby.
No dobrze, jest pan pełnomocnikiem od półtora roku, co konkretnie udało się w tym czasie załatwić?
Dzięki prowadzonym przeze mnie dyżurom w Urban Labie studenci mogą przyjść i na spokojnie opowiedzieć o swoich realnych problemach. W ubiegłym roku przyjąłem około 50 studentów z różnymi sprawami. Wspieram program Lublin Akademicki, którego celem jest rozwój potencjału akademickiego miasta, włączam się w promocję miejskiego programu stypendialnego dla studentów i doktorantów, a także regularnie współpracuję z Radą Studentów Lublina.
Trudno mi mówić o konkretnych projektach, bo moim głównym zadaniem od samego początku jest usprawnienie kontaktu pomiędzy rektorami, studentami i władzami miasta. I tym na co dzień się zajmuję. Spotkałem się już prawie ze wszystkimi rektorami i kanclerzami dziewięciu lubelskich uczelni. Omawiamy bieżące sprawy, jesteśmy w stałym kontakcie.
Czy Lublin myśli o bezpłatnej komunikacji dla studentów?
Na razie nie ma takich planów.
A czy miasto zamierza utworzyć stołówkę dla studentów, przystępną cenowo i z pełnowartościowymi posiłkami? W lipcu o stworzenie programu wsparcia dostępności posiłków dla studentów zaapelowali rektorzy uniwersytetów. Wprawdzie skierowali tę inicjatywę do rządu, ale być może na poziomie samorządu miejskiego też dałoby się ją zrealizować?
Tworzenie takich miejsc nie jest zadaniem miasta i w tym zakresie nie planuję podejmować żadnych działań z jego władzami. Każda uczelnia dzierżawi przestrzeń komercyjną pod stołówki. Z tego co wiem, w Lublinie studenci nie skarżą się ani na jakość jedzenia, ani na ceny.
Czy Lublin to dobre miejsce do studiowania? Czy popularne ongiś określenie „akademicki Lublin” nie jest dziś aby na wyrost?
W żadnym razie. Na przestrzeni ostatnich lat Lublin bardzo rozwinął się infrastrukturalnie, zmiany są widoczne gołym okiem nie tylko w przestrzeni miejskiej, ale i na samych uczelniach, gdzie powstały świetnie wyposażone sale dydaktyczne, nowoczesne laboratoria. Uczelnie sukcesywnie otwierają nowe kierunki. Z pełnym przekonaniem mogę więc powiedzieć, że Lublin jest nadal miastem akademickim, które przyciąga studentów. Są oni ważną częścią naszej społeczności, dlatego zależy nam, aby po przyjeździe związali z Lublinem swoją przyszłość. Władze miasta stawiają również na współpracę z uczelniami, które stanowią dziś istotną część marki Lublina.
W Lublinie studiuje obecnie około 60 tys. osób. Co miasto jest im w stanie zaoferować, żeby nie tylko tu przyjechali, ale i zostali po studiach?
Jeszcze kilka lat temu rzeczywiście sporo ludzi wyjeżdżało z Lublina po studiach. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej – rosnące możliwości zatrudnienia sprawiły, że Lublin stał się znacznie atrakcyjniejszym miejscem do życia. Oczywiście nie twierdzę, że odpływu absolwentów nie ma. Jest, ale nie w takim stopniu, jak jeszcze kilka lat temu. W Lublinie można naprawdę mieć fajną pracę i życie. Czy miasto może zrobić coś więcej? Cały czas pracuje nad tym, aby ściągać kolejnych inwestorów, którzy zapewnią miejsca pracy. W miejskim laboratorium, jakim jest Urban Lab Lublin, ten rok poświęcony jest akademickości. Staramy się, aby studenci współdecydowali o mieście i robimy wszystko, żeby zostali w Lublinie po studiach.
W raporcie Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Akademickość Polskich Miast” z 2024 roku Lublin zajął szóste miejsce, najsłabiej wypadając w kategorii „Absolwenci na rynku pracy”. Według autorów, absolwenci uczelni z Lublina są w grupie najdłużej szukających pracy, mających najniższe wynagrodzenia i najrzadziej zdobywających doświadczenie zawodowe podczas studiów. „Specyfika lokalnego rynku pracy mogła sprawiać młodym osobom większe problemy ze znalezieniem pracy podczas studiów” – czytamy. Minęły dwa lata i aż tak dużo się zmieniło?
Uważam, że wiele zależy od samych studentów. Już na pierwszym roku studiów znalazłem staż, który dał mi możliwość zdobycia pierwszego doświadczenia zawodowego. Trwał cztery miesiące, a później zacząłem szukać pracy. Nie czekałem aż pojawi się możliwość odbycia praktyk studenckich. Sam szukałem okazji do zdobywania doświadczenia. I nie miałem takich narzędzi, jakie studenci w Lublinie mają dzisiaj. Jest np. specjalna strona internetowa, na której można znaleźć bezpłatne albo płatne praktyki, oferowane zarówno przez miejskie spółki, jak i prywatne firmy. Decydująca jest więc przede wszystkim świadomość studentów, ale też ich chęci.
Jakie są najważniejsze inicjatywy prezydenta skierowane do studentów?
Z pewnością to Miejski Program Stypendialny, który ma na celu wsparcie studentów i doktorantów prowadzących działalność naukową i badawczą, przyczyniającą się do rozwoju miasta. Obecnie wysokość wsparcia wynosi 15 tys. zł dla studentów i 19 tys. zł dla doktorantów. W tym roku, już po raz siedemnasty, organizowany jest także konkurs na najlepszą pracę dyplomową. Nagroda główna wynosi 6 tys. zł. Ważną inicjatywą jest również konkurs Lublin Akademicki, w którym miasto finansuje m.in. konferencje, projekty badawcze i naukowe, festiwale, warsztaty czy imprezy integrujące studentów z mieszkańcami. Odbyło się już sześć edycji, w których dofinansowanie zdobyły 42 projekty.
Jak wygląda dzisiaj profil studenta w Lublinie? Skąd jest, co najczęściej studiuje, jaką formułę studiów wybiera, dlaczego zdecydował się na Lublin?
Studenci krajowi to głównie mieszkańcy województwa lubelskiego oraz sąsiednich regionów: podkarpackiego, mazowieckiego i świętokrzyskiego. Wśród najchętniej wybieranych kierunków kształcenia dominują medycyna i nauki o zdrowiu, w tym kierunek lekarski, stomatologia, fizjoterapia oraz pielęgniarstwo – oferowane również w języku angielskim na Uniwersytecie Medycznym oraz Akademii Wincentego Pola. Równie silną pozycję zajmują nowoczesne technologie i branża IT na Politechnice Lubelskiej, skupiające się wokół informatyki, automatyki i inżynierii danych, a także prawo, psychologia, zarządzanie i finanse, które od lat cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej i Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II oraz w uczelniach niepublicznych.
Studenci I stopnia, jednolitych studiów magisterskich oraz osoby przyjeżdżające z zagranicy najczęściej decydują się na kształcenie w trybie stacjonarnym. Z kolei na II stopniu coraz większą popularnością cieszy się formuła niestacjonarna i hybrydowa, pozwalająca elastycznie łączyć naukę z pracą zawodową na rozwijającym się lokalnym rynku usług i IT. O wyborze Lublina decyduje przede wszystkim atrakcyjny stosunek jakości kształcenia do kosztów życia i wynajmu mieszkań, a także bogata oferta programów anglojęzycznych. Dopełnieniem tej atrakcyjności jest wyjątkowa atmosfera miasta, które dzięki tytułowi Europejskiej Stolicy Kultury 2029, bezpiecznemu i kompaktowemu charakterowi oraz bogatej ofercie kulturalnej staje się idealnym miejscem do życia i rozwoju.
Ostatnio głośno było o studentach zagranicznych.
Studiuje u nas niecałe 8 tys. osób z zagranicy, co oznacza, że umiędzynarodowienie lubelskich uczelni kształtuje się na poziomie 12,78%. Największy odsetek stanowią studenci z Ukrainy, krajów afrykańskich oraz Białorusi. Pamiętajmy, że umiędzynarodowienie uczelni polega na tym, że nasi studenci czy naukowcy też wyjeżdżają za granicę i korzystają z różnych programów mobilnościowych. Nie wyobrażam sobie Lublina bez studentów zagranicznych, nie wiem, jak bez nich miasto miałoby wyglądać. Wielokulturowość Lublin ma w swoim DNA.
Czy lubelscy studenci wykazują aktywność również na innych polach niż naukowe?
Widać, że chcą angażować się w kulturę. Idealnym do tego miejscem jest Akademickie Centrum Kultury i Mediów Chatka Żaka. Warto podkreślić, że za sprawą Izabeli Pastuszko, dyrektorki Centrum, jest ono otwarte na wszystkich studentów z Lublina, nie tylko tych z UMCS. Korzystają oni z oferty kulturalnej instytucji, ale także ją współtworzą. Przypomnę, że w listopadzie, właśnie w Chatce, odbędzie się Ogólnopolskie Forum Kultury Studenckiej. To inicjatywa, która powstała, by sieciować uczelniane jednostki kultury, w których studenci mogą rozwijać swoje pasje. Kibicuję temu projektowi od samego początku, współtworzyłem go. Uważam, że kultura studencka zasługuje na to, by ją dofinansowywać.
Jakie plany na nowy rok akademicki ma pan w związku z pełnioną przez siebie funkcją?
Przede wszystkim chciałbym zorganizować Forum Dialogu Studenckiego. Moim zamiarem jest to, by samorządy studenckie i doktoranckie z Lublina spotkały się w jednym miejscu, porozmawiały i skorzystały z oferty warsztatowej.
Czy jest pan zadowolony z aktywności miasta w stosunku do środowiska akademickiego?
Tak, ale zdecydowanie mamy apetyt na więcej. Już po tym półtora roku widać, że poprawił się przepływ informacji pomiędzy studentami, rektorami a miastem. Studenci poczuli, że jest osoba w mieście, która zajmuje się ich sprawami. Uważam, że samorządy studenckie dostały bardzo duże wsparcie od miasta.
Czy polecałby pan władzom innych ośrodków akademickich stworzenie takiej funkcji?
Oczywiście. Studenci korzystają z usług miejskich, oferty kulturalnej, biorą udział w wydarzeniach, więc dlaczego ich głos ma nie być brany pod uwagę? Tak jak wspomniałem, studenci są ważną częścią społeczności Lublina, dlatego ich głos jest istotny. Funkcja pełnomocnika jest przydatna, bo może dać decydentom szerszą perspektywę, spojrzenie na miasto również oczami jego młodych mieszkańców.
Rozmawiał Mariusz Karwowski
Następny cudny chłopak, swój i stanowisko specjalne do przytulania kasy podatnika. Więcej rad, zespołów, funkcji i bóg wie czego by tylko markować, że nauka i kultura ma się dobrze, bo swoi kasę trzepią za o siamtym owamtym jak w tym wywiadzie mamy.