O uruchomienie rządowego programu zapewniającego studentom stały dostęp do przystępnych cenowo i pełnowartościowych posiłków zwróciła się do premiera Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich. Dokument trafił też do szefów resortów nauki i szkolnictwa wyższego, a także rodziny, pracy i polityki społecznej.
W najnowszym stanowisku rektorzy podkreślają, że problem dostępności tanich posiłków ma charakter ogólnopolski i dotyczy dobrostanu oraz sukcesu edukacyjnego studentów. „Brak dostępu do posiłku w przystępnej cenie szczególnie dotyka studentów w trudnej sytuacji materialnej, potęgując nierówności” – czytamy.
Rektorzy zwracają uwagę, że obecna sytuacja finansowa uczelni nie pozwala na samodzielne tworzenie i utrzymywanie stołówek, a rosnące koszty funkcjonowania szkół wyższych oraz zróżnicowanie infrastruktury wymagają systemowych rozwiązań na poziomie państwa. KRUP proponuje uruchomienie programu, który umożliwiłby elastyczne mechanizmy wsparcia finansowania posiłków – m.in. w formie dopłat lub bonów żywnościowych – dostosowane do realiów funkcjonowania poszczególnych uczelni.
Dostępność przystępnych cenowo posiłków dla studentów to problem leżący na styku szkolnictwa wyższego i polityki społecznej. Wymaga wspólnego wypracowania rozwiązań przez ministerstwa odpowiedzialne za naukę oraz sprawy społeczne, a także zapewnienia odpowiednich mechanizmów finansowania. Uniwersytety nie są dziś w stanie samodzielnie udźwignąć tego zadania, dlatego potrzebny jest trwały, systemowy program państwowy – tłumaczy prof. Piotr Stepnowski, przewodniczący KRUP i rektor Uniwersytetu Gdańskiego.
Rektorzy zadeklarowali gotowość do współpracy z administracją rządową przy opracowaniu i wdrożeniu rozwiązań, które zwiększą dostępność pełnowartościowych posiłków dla studentów, nie pogłębiając jednocześnie trudnej sytuacji finansowej polskich uniwersytetów.
MK, źródło: UG
Już jeden program pomocowy miał być, tzn. akademik za złotówkę.
Kto uwierzył ten frajer jak mówił ówczesny minister Wieczorek z lewicy
Poproszę dla wszystkich pracowników uczelni. Włącznie z profesurą, której też nie stać na ciepły posiłek między wykładami, bo ceny w okolicach uczelni kształtują możliwości turystów.
A czy doktorzy na asystenturze też się wliczają? Zarabiamy mniej niż studenci (którzy nie płacą podatku dochodowego...) i nie mamy zniżek.
Ale jakby co, nie mam problemu zapisać się na swoje własne studia. Tak, dla zniżek i domu studenckiego po kosztach :)
I jeszcze dostanę zasiłek z uczelni!
Drodzy Rektorzy,
jeśli chcecie pomóc ubogim żakom, poproście lepiej włodarzy miast akademickich o darmowe bilety komunikacji miejskiej dla studentów, a rząd o darmowe bilety kolejowe w województwie, w którym żak studiuje - wtedy żak wyda pieniądze od rodziców na wsparcie działalności kulturalnej w regionie, zamiast pić piwo w akademiku, dlatego, że nie wystarczy mu pieniędzy na przejazdy. To się sprawdza miasto ani region nic nie stracą, zmieni się tylko struktura wydatków ubogich żaków na bardziej krajoznawczą i kulturotwórczą.
"Dobra intencja", ale coś takiego nie działa, co w wielu miejscach, także na uczelniach i w zacnych instytutach już nie raz sprawdzono i czasem raz jeszcze próbuje się sprawdzać.
Dotację przeje właściciel stołówki.
Opłacalność stołówek czy restauracji bez żadnego wsparcia w miejscach, w których codziennie można sprzedać 500 posiłków jest wysoce rentowna i bardziej rentowna niż restauracji i barów w mieście, gdzie najem lokalu słono kosztuje, a klientów przychodzi mniej niż 100 dziennie, a i oni przecież dają radę.
Co ciekawe, kiedy instytucja daje firmie kateringowej pomieszczenie za darmo, to także nie działa dobrze - automatycznie spada jakość usługi, dlatego, że gdzie indziej trzeba za lokal płacić, a tu można sprzedać, ale nic nie szkodzi, kiedy sprzeda się mniej.
Działa jedynie system rynkowy: kilka lub kilkanaście małych komercyjnych jadłodajni na kampusie, najlepiej w jednym większym budynku / hali.
"Działa jedynie system rynkowy: kilka lub kilkanaście małych komercyjnych jadłodajni na kampusie, najlepiej w jednym większym budynku / hali."
Niezbyt działa, skoro studenci właśnie ten system oprotestowali. Chyba, że mowa o przychodach dla właściciela i uczelni z tytułu najmu to owszem, wtedy system rynkowy jest najlepszy.
Uczelnie mają obecnie po kilkanaście rożego rodzaju biur/działów/pionów. Równie dobrze uczelnia mogłaby mieć pion do spraw stołówek uczelnianych i prowadzić stołówkę działającą non-profit.
Jeśli obiad za 20 lub za 30 złotych to za drogo, to ile miałby kosztować?
Darmowa komunikacja miejska dla studentów byłaby moim zdaniem lepszym rozwiązaniem. Zmieni strukturę wydatków i pozwoli zarobić.
20 złotych? Obiadu za taką cenę w stołówce uczelnianej nie widziałem od co najmniej 5 lat. 30 obecnie to minimum. Czy 30 złotych to za drogo? Trochę tak, wychodzi 600 złotych miesięcznie. Wiem, że nie trzea codziennie jeść na stołówce, ale nie zawsze studenci mają miejsce i czas żeby sobie odgrzać posiłki. Dobrze funkjonująca stołówka non-profit powinna być w stanie zapewnić pełnowartościowy posiłek za kilkanaście złotych.
Zapraszam do Poznania na UAM. Ceny od 20 do 30 złotych, dobra jakość, a porcje jak dla mnie trochę za duże.
Jedna mała stołówka: 200 x 25 złotych dziennie to przychód 5000 złotych czyli 100 000 złotych na miesiąc dla 4-5 osób. Bywa, że sprzedają 400 i więcej obiadów dziennie.
Obrotna stołówka może też ustawić automaty z kanapkami, napojami i owocami.
Nic nie pomoże komuś kto nie potrafi zarobić na gwarantowanej sprzedaży kilkuset posiłków dziennie, nawet dotacja nie pomoże, a jeśli pomoże to nieudolnym właścicielom stołówki troszeczkę, ale nie studentom.
To trochę jakby dać pieniądze firmie ubezpieczeniowej, żeby ulżyć pacjentom. Wypróbowane w USA: nie działa.
No i mamy "Uśmiechniętą Polskę", i skomlenie o garnuszek dla bidnego studenta. Dziadostwo wraca z zastraszającym tempie. Program 8* wchodzi w życie i dotyka już "elity" A tak miało być pięknie i bogato. Hura, chwalić mi tu guru wszechmocnego od nauk i boleści wszelkich.
Pracownicy uczelni też muszą jeść . Nawet za czasów PRL, studenci głodni nie chodzili, tym bardziej pracownicy. Upadek uczelni i cywilizacji.