Dariusz Wieczorek zrezygnował ze stanowiska ministra nauki. Poinformował o tym na zorganizowanym w Sejmie briefingu prasowym.
Po roku pracy w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego ze stanowiskiem szefa resortu pożegnał się dziś Dariusz Wieczorek. O swojej decyzji poinformował na briefingu prasowym w Sejmie.
Są takie momenty w życiu, w których trzeba podejmować ważne decyzje. Ostatnie tygodnie były bardzo ciężkie z uwagi na medialne doniesienia i falę hejtu, jaka spotkała mnie i moją rodzinę. Nie chciałbym, by wszystko to, co działo się ostatnio, miało wpływ na rozwój polskiej nauki i funkcjonowanie koalicji rządzącej. Dlatego podjąłem decyzję o złożeniu rezygnacji z funkcji ministra nauki — powiedział D. Wieczorek.
Dymisja jest pokłosiem ostatnich zawirowań wokół szefa resortu. Chodzi m.in. o błędy w jego oświadczeniu majątkowym, o których informowała Wirtualna Polska. Wcześniej ten sam portal pisał o ujawnieniu przez Wieczorka danych sygnalistki z Uniwersytetu Szczecińskiego.
Chcę podziękować całemu środowisku akademickiemu, tym, z którymi przez te 12 miesięcy pracowaliśmy. Patrząc przez pryzmat minionego roku, myślę, że udało się nam dużo osiągnąć, choć nie ustrzegliśmy się błędów, głównie w zakresie komunikacji, za mało chyba o tym wszystkim mówiliśmy. Chciałem za to przeprosić, bo można odnieść wrażenie, że jeśli o polskiej nauce mówić, to tylko źle albo w ogóle. A tak nie jest – mówił w Sejmie ustępujący minister, zapewniając jednocześnie, że będzie dalej wspierał polską naukę.
Resort nauki jest jednym z czterech w rządzie Donalda Tuska kierowanych przez przedstawicieli Nowej Lewicy. Tak ma pozostać. Według nieoficjalnych informacji, do jakich dotarł Polsat News, najpoważniejszą kandydatką do objęcia teki ministra nauki ma być dr Karolina Zioło-Pużuk, obecna prodziekan ds. studenckich i kształcenia ustawicznego na Wydziale Nauk Humanistycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Kieruje także Centrum Badań nad Dydaktyką Języka i Literatury oraz Szkołą Języka Polskiego i Kultury Polskiej na tym wydziale. Jest również radną m.st. Warszawy, a od 2020 roku pełni funkcję zastępczyni Szefa Kancelarii Senatu.
MK
Problemów w Polskiej nauce jest mnóstwo i w tym momencie przejmować się rezygnacją kogoś kto mógł mijać się z prawdą w pewnych sprawach nie stanowi chyba dla nauki i naukowców nic konstruktywnego… bardziej wydaje się zasadne rozmawiać kto będzie nowym ministrem i jak przełoży się to na naukę, jej finansowanie, poziom i środki na nią przeznaczone… analogicznie sytuacja ma się do młodych naukowce którzy po raz kolejny chcą skaldacno stypendia naukowe dla młodych naukowców i okazuje się że lepiej opublikować 5 publikacji w „nisko punktowanym” czasopiśmie np za 70 pkt samemu niż w kierować we współpracy z ośrodkami zagranicznymi badaniami o dużo większym zasięgu i publikować za punktów 140/200 … w myśl zasady jak zrobię coś sam mam 70 pkt jak z kilkoma osobami chociaż bym był wiodącym, korespondencyjnym i pierwszym autorem jak będzie kilku współautorów punkty się podzielą… efekt i tak będę miał przyznane mniej niż samemu za 70…. Oj takich paradoksów jest dużo więcej…
"Chcę podziękować całemu środowisku akademickiemu, tym, z którymi przez te 12 miesięcy pracowaliśmy. "
"Patrząc przez pryzmat minionego roku, myślę, że udało się nam dużo osiągnąć, choć nie ustrzegliśmy się błędów, głównie w zakresie komunikacji, za mało chyba o tym wszystkim mówiliśmy."
Tak, "pracowaliśmy", tak, "udało się nam dużo osiągnąć", tak, tak... a talenty wielu ludzi są NADAL w Polsce MARNOWANE (na różne sposoby), gdyż np. są oni "spoza klanu". No, ale co tam... tego pan były już (na szczęście) minister Wieczorek nie dostrzega, bo i po co, prawda ?
Wszystko jest "OK", tak, tak być musi nadal, bo jakże inaczej. Inna sytuacja (tzn. normalniejsza), jest tutaj nie do wyobrażenia. Ustalony porządek musi pozostać taki, jaki jest.
"Bogami nie są też np. członkowie komisji habilitacyjnych, a tak się jakoś składa, że swoje decyzje wydają ot tak"
Ten problem wyczerpująco wyjaśnił ks. Bocheński rozróżniając między autorytetem epistemicznym a deontycznym. Członkowie komisji habilitacyjnych mają autorytet deontyczny czyli po prostu władzę nadania lub niedania stopnia. Nie musimy się zgadzać ale musimy się podporządkować. Dr hab. Rauszer żadnej władzy narzucania swych interpretacji nie ma, pretenduje tylko do autorytetu epistemicznego, więc mamy pełną swobodę zgadzania się z nim lub nie.
Brawo!
"Chodzi m.in. o błędy w jego oświadczeniu majątkowym, o których informowała Wirtualna Polska. "
Jak również o ujawienienie danych sygnalistki.
Skandaliczne jest dla mnie to, że żeby zostać np. adiunktem to wymaga się od ludzi wykształcenia (stopień doktora, ba często wymaga się tego już na asystenta), natomiast Ministrem Nauki może zostać osoba nie mająca żadnego pojęcia o tym, czym ma zarządzać i nadzorować.
Kiedy w Ustawie pojawią się konkretne wymogi dot. wykształcenia ministrów itp.? Nie, nie pytam. Wiem, że nigdy.
"Chcę podziękować całemu środowisku akademickiemu, tym, z którymi przez te 12 miesięcy pracowaliśmy. Patrząc przez pryzmat minionego roku, myślę, że udało się nam dużo osiągnąć"
Oprócz pracowania, trzeba było coś jeszcze wypracować. Co dokładnie osiągnięto? Gdzie są zasady ewaluacji? Gdzie plan działania na przyszłość?
W myśl zasady "wojna jest zbyt poważną sprawą aby zostawić ją generałom" w większości przypadków ministrami ON są politycy a nie sztabowcy. Minister nauki również nie musi (nie powinien?) być zbyt zanużony w naukowym bagienku.
Zdaje się, że magister inżynier Wieczorek nie miał nic przeciw bagienku, nie interesowała go tylko nauka.
Co dokładnie osiągnięto? Gdzie są zasady ewaluacji? Gdzie plan działania na przyszłość?
Daj pan spokój. Dopiero teraz dowiedziałeś się pan o stowarzyszeniu Ordynacka?
Stanowisko z rozdania politycznego, tylko polskiej nauki szkoda, bo utraconego czasu, w tym na wdrożenie zmienniczki szkoda. Z dziekanatu do Ministerstwa, może studentom się spodoba ? Ogarnięcie zaległości i promowanie radykalnych zmian, zobaczymy, przymuszeniem kibicowaniem nowej pani Minister.
Władza tyrana Dionizjosa w Syrakuzach była jednym wielkim pasmem okrucieństw. Wszyscy mieszkańcy Syrakuz życzyli okrutnikowi jak najszybszego upadku, jedna tylko staruszka codziennie zapalała kadzidło w światyni Zeusa w intencji długiej władzy Dionzjosa. Zapytana przez zadziwionych i oburzonych mieszkańców odparła: Już wiele lat żyję na tym świecie, w moich czasach Surakuzami rządziło już sześciu władców. Zauważyłam, że kazdy następny był gorszy od poprzedniego. Jakim potworem musi być ten, który nastąpi po Dionizjosie?
Psy szczekają a karawana jedzie dalej ! Minął rok a sprawa listy czasopism dalej nie rozwiązana , publikacje w "drapieżnych" za 650-1000 euro wciąż dają 100 punktów. Przykro i smutno przed świętami !!!!
Zazwyczaj "zdeterminowami" naukowcy płacą za publikowanie swoich wyników badań frankami szwajcarskimi lub opłaty wnoszone są w €. Niektórzy tutaj na Forum pisali że nawet 20 tys zł. Szaleństwo.
A kto tyle płaci? Trochę lepszy index h daje darmowe publikacje ;)
Podał się? Chyba go zmusili. W każdym razie, bardzo dobrze. Ale jeśli to stanowisko dalej będzie obsadzać lewactwo, to nie wróży to nikogo kompetentnego.
Czy mógłby Pan zdefiniować "lewactwo" ?
Alternatywna nazwa lewicy. To nie jest wyzwisko, panowie Gdula i Wieczorek całkiem otwarcie przyznają się do partii o nazwie Nowa Lewica.
Warto jednak być precyzyjnym, bo "lewactwo" najczęściej oznacza coś innego, polecam lekturę tekstu M. Rauszera: https://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.ojs-doi-10_11649_sn_2015_054
Przeczytałem elukuracje pana Rauszera, dochodzę do siebie. Pan to nazywa badaniami?
Na temat proszę rozmawiać z panem Rauszerem. Ma on swój pogląd ale ponieważ nie jest Bogiem, jego pogląd nie obowiązuje wszystkich.
w rzeczy samej
Myślę, że jego tekst to prezentacja wyników badań, tymczasem arbitralne stwierdzenie, że "lewactwo" to "nie wyzwisko", ale "alternatywna nazwa lewicy" to już pogląd daleki od naukowej precyzji.
Młody człowieku, istotą naszego rzemiosła jest to, że młodzi traktują bardziej doświadczonych z szacunkiem - bo jeszcze wiele mogą się od nich nauczyć. Zaczepność jest dobra na uliczną demonstrację ale nie na debatę naukową.
Myślę, że uczyć się można wzajemnie, niezależnie od wieku, a brak szacunku do młodszych z powodu ich wieku to chyba nie jest wzór do naśladowania dla młodych.
Wie pan, różni ludzie prezenżtują różne wyniki badań. Ale ponieważ wszyscy jesteśmy naukowcami, wiemy czym wyniki badań różnią się od prawd religijnych. Dlatego znowu: ponieważ dr hab. Rauszer nie jest Bogiem, jego pogląd nie obowiązuje wszystkich.
Cyt."Dlatego znowu: ponieważ dr hab. Rauszer nie jest Bogiem, jego pogląd nie obowiązuje wszystkich."
Bogami nie są też np. członkowie komisji habilitacyjnych, a tak się jakoś składa, że swoje decyzje wydają ot tak, nawet nie siląc się czasem na uzasadnienie, i uważają się za podobnych do papieża: tzn. jak ktoś się sprzeciwi ich opiniom uważanym przez nich za praktycznie równorzędne dogmatom, to może mieć problem... Podobnie mają członkowie Rady Doskonałości Naukowej. A jedni i drudzy (jak podejrzewam), krytykowaliby zapewne np. Trybunał Świętej Inkwizycji lub Święte Oficjum za decyzje podjęte przez te instytucje w swoim czasie.
1. skrajnie lewicowe poglądy;
2. ludzie o takich poglądach;
info ze Słownika Języka Polskiego, tak też w komentarzach ...
Wg. prof. Wolniewicza lewactwo to próba poprawiania czy ulepszania świata nielicząca się z realiami natury ludzkiej
Czyli zupełnie inna definicja niż "polityk Nowej Lewicy". Ale też nieprecyzyjna, bo kto miałby decydować o tym, co jest skrajne ?