Komitety naukowe są potrzebne środowisku naukowemu w Polsce, a nie Polskiej Akademii Nauk. Fakt, że ich skład ustala samo środowisko i że skupiają one przedstawicieli różnych subdyscyplin nauki, to wartości same w sobie. Natomiast z wykorzystaniem tego potencjału bywało różne. Nie zawsze władze państwowe, w tym władze sektora nauki, potrafiły, a może chciały skorzystać z wiedzy i kompetencji członków tych ciał – pisze dla FA prof. Aleksander Welfe, makroekonomista i ekonometryk z Uniwersytetu Łódzkiego, wiceprezes PAN.
Komitety PAN dzielą się na naukowe, problemowe i narodowe. Te nazwy nie są przypadkowe, o czym za chwilę. Zacznę od tych ostatnich, które są potrzebne po to, aby polscy uczeni mieli reprezentację w organizacjach międzynarodowych; chodzi o działalność w gruncie rzeczy techniczną, czyli możliwość płacenia przez nasz kraj składek członkowskich i uczestnictwa w pracach gremiów międzynarodowych i kandydowania do gremiów zarządczych tych organizacji międzynarodowych, których Polska jest aktywnym członkiem.
Dwa pozostałe rodzaje komitetów, które funkcjonują w Akademii, mają fundamentalne znaczenie dla środowiska naukowego w kraju. Komitety naukowe, a jest ich obecnie 71, powstają w wyniku powszechnych wyborów wśród samodzielnych pracowników nauki, czyli doktorów habilitowanych i profesorów, którzy mają bierne i czynne prawo wyborcze. Ostatnie wybory w roku 2024 odbyły się przy wsparciu specjalnie skonstruowanego elektronicznego systemu, a zatem nie było żadnej obsługi papierowej. Wszystko odbyło się zdalnie.
Wzięło w nich udział ponad dziesięć tysięcy osób. Przez głosowanie na poszczególnych kandydatów wyłoniono reprezentacje w 71 subdyscyplinach naukowych. Należy podkreślić, że jest to jedyna taka reprezentacja środowiska naukowego wybrana w demokratycznych wyborach. Nie ma żadnej innej. Zatem, o ile polska nauka, poszczególne subdyscypliny, potrzebują demokratycznie wybranej reprezentacji, to komitety naukowe PAN są absolutnie fundamentalną strukturą.
Komitety naukowe są potrzebne środowisku naukowemu w Polsce, a nie Polskiej Akademii Nauk. One opiniują akty prawne, programy nauczania, organizują konferencje, działalność wydawniczą, czasami przyznają nagrody. To są bardzo aktywne grupy, które działają w sposób możliwie najmniej skrępowany. Nikt nie nadzoruje bezpośrednio pracy komitetów, nakładając jakiś gorset na ich aktywności. Same sobie wybierają sposób funkcjonowania, częstotliwość oraz formy spotkań i debat. Fakt, że skład komitetów ustala samo środowisko i że skupiają one przedstawicieli różnych subdyscyplin nauki, to wartości same w sobie. Natomiast z wykorzystaniem potencjału, który mają te struktury bywało różne. Mówiąc krótko, nie zawsze władze państwowe, w tym władze sektora nauki, potrafiły, a może chciały skorzystać z wiedzy i kompetencji, którymi dysponują członkowie komitetów i komitety. Może w bliskiej przyszłości, na przykład w ewaluacji, ministerstwo zechce skorzystać z kompetencji i oglądu sytuacji, jakie posiadają właśnie komitety naukowe PAN. Komitety to możliwie najlepszy korpus ekspertów, gdyż są oni wskazani jako najlepsi, najbardziej cenieni przez samych naukowców, swoich kolegów z branży.
Komitety problemowe, których jest 14, są powoływane w celu rozwiązania konkretnego zagadnienia. Stosunkowo niedawno, już w trakcie aktualnej kadencji władz PAN, został powołany Komitet Nauk o Wodzie i Gospodarki Wodnej przy Prezydium PAN. Z oczywistych powodów problemy wody – tak jej nadmiarów, jak i niedoborów – są niezwykle istotne z punktu widzenia społeczeństwa, gospodarki, państwa; wymagają pogłębionej, kompetentnej refleksji. Podjął ją ten właśnie komitet, a wynikiem jest opublikowana i dostępna dla każdego zainteresowanego ekspertyza. W przyszłości grupa ta może służyć jako zaplecze eksperckie w obszarze gospodarki wodnej, problemów związanych z zaopatrzeniem w wodę czy w kontekście zapobiegania powodziom. Innym komitetem jest Rada Języka Polskiego, choć w swojej nazwie nie ma słowa „komitet”. Co ciekawe, to gremium jest umocowane także w ustawie o języku polskim. Nie muszę mówić, jak ważne to ciało. Mamy także Komitet Badań Polarnych, który współdziała z niezmiernie ważnymi instytucjami międzynarodowymi, które organizują i nadzorują badania w strefach polarnych, czyli Arktyce i Antarktyce.
Sposób powołania komitetów problemowych jest inny niż naukowych. Mianowicie to Prezydium PAN powołuje komitet, określając wstępnie zakres jego zainteresowań i powołuje jego skład. Rada Towarzystw Naukowych to kolejny bardzo wyjątkowy komitet problemowy PAN, który obejmuje swoją działalnością ponad 650 towarzystw naukowych. RTN opracowała szereg ekspertyz dotyczących ich działania i propozycji finansowania. Zaproponowała też kryteria rozróżnienia pomiędzy towarzystwami a towarzystwami naukowymi. Mam nadzieję, że to zaowocuje wkrótce stosownymi zmianami ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.
Każdy komitet naukowy liczy trzydziestu członków pochodzących z wyboru. Aby komitet został utworzony, co najmniej sześćdziesiąt osób musi w elektronicznym systemie wyborczym zadeklarować bierne prawo wyborcze. Następnie odbywają się wybory, a czynne prawo wyborcze mają wszyscy samodzielni pracownicy nauki. W systemie zarejestrowało się ponad dziesięć tysięcy takich osób. W wyniku tego głosowania zostaje wybranych trzydziestu członków każdego komitetu. Wybrany może być każdy samodzielny pracownik nauki, a zatem naukowiec z uczelni, instytutu badawczego czy instytutu PAN, ale także wolny strzelec, na przykład legitymujący się tytułem naukowym biznesmen, właściciel firmy. Potem decyzją członków komitetu może do niego zostać dokooptowanych troje specjalistów, którzy już nie muszą spełniać kryteriów akademickich.
Ponadto każdy z członków PAN może zadeklarować udział w pracach dwóch komitetów naukowych. Ja zadeklarowałem udział w pracach Komitetu Statystyki i Ekonometrii PAN; wcześniej, zanim zostałem członkiem PAN, byłem wybierany do tego komitetu. To są ciała wewnętrzne Akademii zatem korporanci mogą uczestniczyć w ich pracach. W większości przypadków deklarują udział w komitetach związanych ze swoimi wydziałami i specjalizacjami naukowymi. Inne przypadki są rzadkie, choć się zdarzają. Łatwo policzyć, że w sumie komitety grupują ponad 2,5 tysiąca osób.
Komitety mogą tworzyć zespoły, sekcje, komisje do realizacji różnych zadań, które same sobie wyznaczą. To mogą być dowolne osoby, których nie dotyczą ograniczenia obowiązujące tych, którzy kandydują do składu samego komitetu. Może zatem to być zespół, który rozpatruje wnioski o nagrodę komitetu, czy komisja, która ma realizować jakieś zadanie. Decyzje co do tego podejmują same komitety, a nie są w nich niczym ograniczone. Reasumując, całkowita liczba osób zaangażowanych w prace komitetów naukowych to z pewnością ponad 3,5 tysiąca osób, w przeważającej większości naukowców. W pracach komitetów uczestniczą też, nieliczni co prawda, specjaliści spoza struktur nauki.
Na działalność komitetów nie ma specjalnych pieniędzy. Finansujemy ją z dotacji podmiotowej. Faktycznie Akademia refunduje jedynie koszty delegacji czy obsługę administracyjną. Posiedzenia często bywają zdalne, czasami hybrydowe, ale także stacjonarnie. Częstotliwość spotkań nie jest wyznaczona. Komitety spotykają się wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba, gdy przewodniczący zarządzi spotkanie. Zarówno przewodniczący jak i zastępcy, a może być ich dwóch, oraz członkowie komitetów, całą pracę wykonują pro publico bono. To w pełni demokratyczna struktura. Nikt niczego jej nie narzuca. Akademia, poza wspomnianym już finansowaniem, elektronicznym systemem, tworzeniem regulaminu i obsługą wyborów, nie wtrąca się do ich aktywności. Tę samodzielność i autonomię chcę kolejny raz mocno podkreślić.
Komitety naukowe są afiliowane przy wydziałach, natomiast problemowe są ulokowane przy Prezydium PAN. Z narodowymi jest inaczej: część jest afiliowanych przy wydziałach, część przy Prezydium, ale dla odbiorcy ich działalności nie ma to żadnego znaczenia. Afiliacja komitetów przy Akademii jest oczywista, gdyż jest to reprezentacja subśrodowisk naukowych. Gdzie indziej mogłyby przynależeć? To jest najbardziej naturalne miejsce na spotkanie zespołów eksperckich w poszczególnych subdyscyplinach nauk. Komitety pojawiły się przy PAN od początku jej istnienia, czyli 75 lat temu. Członkostwo w komitetach cieszy się środowiskowym prestiżem z powodów, które wcześniej przedstawiłem.
Komitety służą integracji środowisk branżowych, ale nie oznacza to, że ich rola jest do tego ograniczona. Mogą – i robią to – wypowiadać się zarówno w ogólniejszych sprawach dotyczących nauki, jak też sprawach społecznie ważnych, a bliskich ich specjalizacji. Oprócz tego chętnie zabierają głos w ważnych z punktu widzenia społeczeństwa czy państwa sprawach, gdy zostaną o to poproszone, np. przez ministerstwo lub inny urząd centralny. Komitet Nauk Prawnych PAN wydał z własnej inicjatywy wiele ekspertyz, dotyczących najróżniejszych aktów prawnych. Komitet Nauk o Wodzie i Gospodarki Wodnej powstał wskutek zapotrzebowania skierowanego z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Wszystkie ekspertyzy trafiają do odpowiednich instytucji publicznych, a większość jest publikowana na stronach poszczególnych komitetów. Trudno mi wyobrazić sobie Akademię, ale i polską naukę, bez komitetów PAN.
prof. Aleksander Welfe, wiceprezes PAN,
pracuje na Uniwersytecie Łódzkim,
w Katedrze Modeli i Prognoz Ekonometrycznych
Może być komitet nad komitetami, komitet centralny, Rada plemienia, rada starców lub młodych, uczonych, za darmo, z szoferem, pro publico bono albo za krakersy podczas dlugich posiedzeń.. Może być wybierany demokratycznie, albo wyciagany z kapelusza. To i tak niczemu nie służy, gdyż nikt nie skorzysta z tych usług, nie podejmie żadnej decyzji politycznej w oparciu o wiedze...
Na tym forum zamiast pisać o nowych, starych, krzywych czy zreformowanych, komitetach, komisjach, zespołach, doskonałosci naukowej, powinniscie pisać tylko i wyłącznie o finasowanu nauki. .....
Aaa..czy już znalazł się chętny fizyk z doktoratem do obsługi mikroskopu....? To tak w temacie..
Cyt."Aaa..czy już znalazł się chętny fizyk z doktoratem do obsługi mikroskopu....? To tak w temacie.."
O ile życie go już nie zmusiło do tego, żeby się zaczął zastanawiać nad tym, czy po nazwie zmiennej w kodzie źródłowym ma być znaczek "!", czy "?", "&", czy jakiś inny, albo czy w podwójnej pętli "for" ma być "i+j-1" lub "i-j+1" itp. itp. itp., to może się znajdzie...
Faktycznie warto się dokładnie przyglądać strukturze tych wydatków, a nie tylko sumie.
Polska wydaje 1,2% PKB na naukę, czyli około 40 mld zł rocznie. Subwencja dla uczelni to 21 mld zł.
NCN w grantach rozdziela 2 mld zł na badania. Reszta? Każdy może sprawdzić w zawiłych dokumentach rządowych. Moim zdaniem na badania przeznacza się za mało, a do tego brakuje finansowania statutowego, zapewniającego ciągłość pracy i utrzymanie warsztatu na właściwym poziomie.
To nie problem zbudować lotniskowiec, lecz trzeba pamiętać, że jego utrzymanie to nawet miliony dolarów dziennie.
Może mamy już za dużo uczelni, a może strukturę wydatków da się trochę zoptymalizować?
Aktualnie na prowadzenie badań naukowych przeznaczamy mniej więcej 0,1% PKB i dobrze wiemy, że to za mało.
uczelnia != badania
W Polsce jest sporo (i dobrze, nawiasem mówiąc) uczelni zawodowych i je należy wspierać w realizowaniu dydaktyki. Z pozostałymi... no cóż, przypuszczam, że połowa uniwersytetów nie zasługuje na swoje miano, trochę lepiej (choć bez rewelacji) z politechnikami.
Słowem: albo wreszcie wdroży się prosty (i efektywny) rozdział dydaktyki od badań (Gowin miał chyba pomysł, ale mu nie pozwolono), albo dalej będzie jak jest.
Bez ageizmu, ale co robi 87-latek w jednym z tych komitetów, którego dorobek z ostatnich lat, to głównie liryki "ku pamięci", albo atlasy czy słowniki biograficzne ku pamięci swojej i kolegów; a dorobek całościowy jest słabszy niż jakieś 50-60% doktorów habilitowanych z jego dyscypliny. Ma szacunek środowiskowy, a nie ma faktycznego dorobku.
Ma robić za eksperta, a pana profesora trzeba obsługiwać jak vipa. Samodzielna rezerwacja hotelu czy zakup biletów jest czynnością upokarzającą dla "Pana Profesora".
Przestańmy się ośmieszać, że takie przypadki mają jakiekolwiek informacje na temat aktualnej problematyki w swojej dyscypliny, jak ich stan psychofizyczny nie pozwala im nawet zaparkować samochodem pod budynkiem uczelni. Kółko wzajemnej adoracji.
Cyt."Bez ageizmu, ale co robi 87-latek w jednym z tych komitetów, którego dorobek z ostatnich lat, to głównie liryki "ku pamięci", albo atlasy czy słowniki biograficzne ku pamięci swojej i kolegów; a dorobek całościowy jest słabszy niż jakieś 50-60% doktorów habilitowanych z jego dyscypliny. Ma szacunek środowiskowy, a nie ma faktycznego dorobku. "
No, ale czemu się Pan dziwi? Już pisałem niejednokrotnie tutaj na FA, że amatorzy uprawiania nauki poprzez pisaninę o-czym-tylko-da-się-cokolwiek-napisać, mają się w Polsce świetnie, jak ryby w wodzie. IDIOTYCZNY system edukacji od przedszkola do liceum, zniechęcający potencjalnych studentów do dziedzin ścisłych, w połączeniu z niemniej BEZNADZIEJNYM i feudalnym systemem nauki i szkolnictwa wyższego, bardzo dobrze im służy. W tych warunkach mówienie o tych wszystkich komitetach, radach i zespołach tak jakby miały uratować sytuację w polskiej nauce, jest co najmniej NIEPOROZUMIENIEM.
Co robi 87-latek w jednym z tych komitetów?
Biega po piwo jako najmłodszy. Zgadłem?
@ Janek Łowca Jeleni,
Powinien pan skierować owe pytanie powyżej do przedstawicieli określonej dziedziny nauki, którzy w ogólnopolskich, demokratycznych wyborach wybrali 87-letniego seniora. Najwidoczniej jest godny. O co chodzi? Jakie kółko wzajemnej adoracji?
Co ciekawe, członkowie korporacji nie są wybierani do komitetów, tylko się zgłaszają i są automatycznie członkami. Po drugie, demokratycznie wybrani członkowie są zatwierdzani przez Dziekana Wydziału, czyli przez korporację. Uchwały wydawane przez komitety muszą być opatrzone adnotacją, że opinie komitetu nie są opiniami PAN.
@ lukas,
A, gdzie są afiliowane komitety naukowe PAN? Mówimy o przepisach prawa i szerzej ustroju wewnętrznym Akademii.
Mówimy o wadze komitetów, demokratycznym wyborze ich członków, głosie środowiska, ... które to cechy w ujęciu przepisów prawa i i szerzej (a nawet bardziej) ustroju wewnętrznym Akademii są tylko pozorne. Tylko, że nie każdy obywatel, a co gorsza, nawet naukowiec (w tym demokratycznie wybrany członek komitetu) - zdaje sobie z tego sprawę. Ale przepisy prawa i szerzej ustrój wewnętrzny Akademii można zmienić - i o tym cała dyskusja m.in. na tym forum. Nowy projekt ustawy o PAN - niczego w tym zakresie nie zmienia. Nie mam wątpliwości, że w takiej postaci nie ma szans być prawem obowiązującym ... ścieżka długa, a głos środowiska w różnym miejscach jest słyszalny ....
@ lukas,
Komitety naukowe PAN nie mają osobowości prawnej, stanowią ogólnopolską, społeczną reprezentację poszczególnych dziedzin nauki.
Najpierw cytaty:
„przewodniczący jak i zastępcy ... oraz członkowie komitetów, całą pracę wykonują pro publico bono”
„Akademia refunduje jedynie koszty delegacji czy obsługę administracyjną”
„Może w bliskiej przyszłości, na przykład w ewaluacji, ministerstwo zechce skorzystać z kompetencji i oglądu sytuacji, jakie posiadają właśnie komitety naukowe PAN.”
Media już rozgłaszają, że Komitety będą uczestniczyć w tworzeniu listy czasopism.
Skoro pro publico bono, to co by tym frajerom jeszcze zlecić?
Na koniec pytanie (raczej retoryczne): Czy gremia opłacane za prace, które będą przerzucone na Komitety zostaną rozwiązane?
To szkoda, że mając tylu wybitnych specjalistów Polska nadal nie jest państwem prawa, nie wiadomo którzy sędziowie są legalni, a którzy nielegalni, że ustawy pisane są językiem niepoprawnym i niezrozumiałym, są sprzeczne wewnętrznie, między sobą, a także z sprzeczne rozporządzeniami. Dlaczego np. w ustawie o genetycznie modyfikowanych organizmach komórka ludzka jest mikroorganizmem? Ponieważ jest mała? Dlaczego polskie prawo nakazuje ochronę tajemnicy kodu genetycznego, o którym uczymy się wszyscy na lekcjach biologii w szkole średniej? Dlaczego Konstytucja jest tekstem, który wymaga interpretacji?
Ile pieniędzy i czasu potrzebowałaby Rada Języka Polskiego, żeby z wykorzystaniem narzędzi AI uczynić polskie prawo jasnym, prostym i logicznym?
Opiniowanie to za mało. Wiemy przecież jak wygląda opiniowanie - nie jest wiążące!
Jak to "dlaczego"?
Ponieważ parlament jest polityczny (definicyjnie), a jego (szczególnie poprzednia) większość gdzieś miała jakość tworzonych ustaw (niektóre wprost ze sprzeciwem biura legislacji), nade wszystko zaś stawiała utrzymanie koryta (żeby (jawnie) kraść) oraz robienie dobrze KK (żeby wspólnie kraść, a do tego mieć wsparcie z ambony).
Coś pominąłem?
Cóż... naszym towarem eksportowym są chyba tylko: literatura i dokonania wybitnych prof. dr hab.-ów od nauk (????) prawnych...
Na ratunek rozczarowanych polskim prawem mogą jeszcze przybyć prof. dr hab.-y od... filozofii prawa, tylko w nich nadzieja... ;))))
AI produkuje tak wiele kretynizmów, że głowa mała. To dopiero były syf, malaria i wodorosty w prawie i w kraju. Trzeba mieć rozum, żeby rozumieć jakie głupoty produkuje AI, i wierzyć w to co AI powiedziało. Ale cóż, bezhołowie u nas dominuje i się pleni jak zaraza.
To tylko ułatwiająca pracę propozycja, lecz jeśli się nie potrafi, lepiej tego narzędzia nie używać. Innych także ;-)
Jeżeli coś w świecie z całą pewnością jest zupełnie niepotrzebne, to są to komitety naukowe PAN.
I tu z pewnością pan profesor nie pomylił się, że "Komitety naukowe są potrzebne środowisku naukowemu w Polsce" Byłem w tych komitetach i zrezygnowałem, bo nie widziałem sensu bycia kwiatkiem samemu sobie i nadymania się tym jacy to my ważni jesteśmy i sobie potrzebni, a nie nauce i narodowi. A najważniejsze było pierwsze spotkanie gdy wręczano powołanie a później to już plażą i cisza. Gdy dopytywałem się dlaczego nie działamy to jedyne było tłumaczenie komitety nie mają finansowania. Fikcja fikcją pogania i się na gania, by było tak jak było i członkowie PAN mieli świadczeni pieniężne i mogli czymś wykazać, choćby powoływaniem komitetów. Do czasu kiedy będą dostawać dodatkowe świadczenia pieniężne, a nie płacić za udział jak w towarzystwach naukowych, fikcja będzie rosła, a otumaniony naród musi wierzyć, że to my jesteśmy bardzo potrzebni i nie zastąpieni w nauce.
@ nie pomylił się,
A pan znów to samo. To ustawodawca przewidział świadczenie dla członków krajowych PAN, jak i członków krajowych Akademii Kopernikańskiej. Z tymże PAN jest narodową akademią nauk, jak i PAU, a rzeczona AK agencją rządową. Tyle tylko, że świadczenie członków AK jest zdecydowanie wyższe niż w PAN. Ot taka ciekawostka. III RP to jednak naprawdę bardzo dziwny kraj.
A członkowie akademii to sztukmistrze w dbaniu o siebie i w tym by ktoś z poza środowiska wzajemnej adoracji się nie wkradł. A jakże, to ustawodawca, a my to tylko im dajemy propozycję nie do odrzucenia. Mamy spotkanie z wierchuszką PAN, konsultacje w sprawie ustawy o PAN. I jako jeden z najważniejszych punktów, chyba pierwszy?, to zachowanie świadczenia pieniężnego członkom, które w nowej ustawie będzie uposażeniem (może na odwrót, nie pamiętam). Wszelkie zmiany, które były proponowane były tylko by wzmocnić korporacje i by nie zabrali zarządzania dobrami PAN do ministerstwa. Instytuty to były na szarym końcu, w strukturze PAN i nic by choć zrównać prawa pracowników z uczelniami. Jak mój pryncypał, członek PAN, mówił, że minister chce zawłaszczyć i obsadzać stołki w PAN swoim, a PAN to kim, też swoim, znajomymi królika, no nie, dyrektorów i podobnych, to chyba było z powyżej pięćdziesiątki w tej strukturze?
Jak się nie dba o pracowników instytutów PAN, tylko o siebie i by pracownicy siedzieli cicho, bo pieniędzy nie ma i premii nie będzie za A+, tak mówi członek PAN i dyrektor, a dla tego członka PAN, jest 3-krotna premia jego wynagrodzenia za te A+ i jakie to ogromne jego zasługi, to "III RP to jednak naprawdę bardzo dziwny kraj." I to też zasługa członków PAN, bo nic nie zrobili by normalność była.
@ nie pomylił się,
Proszę pana, napisał pan powyżej " by ktoś z poza środowiska wzajemnej adoracji się nie wkradł". Akurat tutaj kandydatów na członków krajowych korespondentów i członków zagranicznych PAN zgłasza całek krajowe środowisko akademickie i naukowe, w innych krajach zgłaszają wyłącznie akademicy. Wyboru akademików do korporacji dokonują dotychczasowi akademicy. Ta reguła obowiązuje na całym świecie. Następnie PAN zarządza majątkiem narodowym, który pomnożył przez dekady. Ten majątek chętnie zagospodarowaliby krajowi politycy, podobnie rzecz wygląda z majątkiem instytutów badawczych i uczelni wyższych. Rzeczpospolita ma wielkie potrzeby np. zbrojenia, transformacja energetyczna itd. Jednak na wszystko brakuje pieniędzy. Czy nie dlatego głodzi się polską naukę, że trzeba rokrocznie inwestować w ten sektor coraz więcej, a jeśli myśli się poważnie o przyszłości PL? Krajowi politycy nie rozumieją, że nauka jest długofalową inwestycją, a nie wydatkiem. To jest dramat narodowy. Zjednoczcie się Państwo i poszukujcie nowych rozwiązań, a dotyczy to mobilizacji całego polskiego środowiska akademickiego i naukowego.
Daj pan spokój staruszkom, całkiem wielu z nich miało jakieś pół wieku temu znaczące osiągnięcia naukowe. Niech się czują uhonorowani, nas to nie kosztuje wiele (w skali kraju) a im zależy, starzy ludzie są łasi na każdy wyraz uznania. Wynoszenie staruszków w góry w bambusowych koszykach mnie przynajmniej wydaje się obyczajem barbarzyńskim.