Aktualności
Sprawy nauki
30 Kwietnia
Źródło: MNiSW
Opublikowano: 2025-04-30

Więcej kobiet i reprezentantek nauk społecznych – Zespół ds. ewaluacji w nowej odsłonie

Znamy już pełny skład Zespołu doradczego do spraw opracowania założeń do nowego modelu ewaluacji jakości działalności naukowej. Gremium kierowane przez dr Karolinę Zioło-Pużuk, sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, będzie ostatecznie liczyć 31 osób.

Na początku kwietnia minister nauki i szkolnictwa wyższego Marcin Kulasek powołał 16-osobowy zespół doradczy, który ma przygotować założenia do nowego modelu ewaluacji jakości działalności naukowej. Według tych reguł odbędzie się najbliższa ocena (za okres 2026–2029).

Naszym celem jest uważne wysłuchanie opinii wszystkich stron, ich szczegółowa analiza oraz rozważenie wszystkich przedstawionych argumentów. Zależy nam na określeniu kształtu przyszłej ewaluacji oraz aspektów życia naukowego, na które będzie ona miała wpływ – powiedziała odbierając akt powołania dr Karolina Zioło-Pużuk, sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego i zarazem przewodnicząca zespołu.

Ogłoszenie składu wywołało jednak prawdziwą burzę w środowisku. Naukowcy zwracali uwagę nie tylko na niedoreprezentowanie niektórych dziedzin (chodziło głównie o nauki społeczne), ale również na małą liczbę kobiet. Na liście powołanych znalazły się bowiem tylko trzy panie – obok przewodniczącej to inna reprezentantka resortu dr inż. Kinga Kurowska-Wilczyńska (z-ca dyrektora Departamentu Nauki w MNiSW) oraz prof. Ewa Krogulec (prorektorka Uniwersytetu Warszawskiego ds. rozwoju).

Zareagowała również Rada ds. Kobiet w Szkolnictwie Wyższym i Nauce. W apelu do całego środowiska akademickiego zastrzeżenia skierowano m.in. do instytucji, w których kobiety stanowią większość, a mimo to na reprezentanta wskazano mężczyznę.

W akademii, jak w każdej innej sferze życia społecznego, musimy dbać o równe traktowanie i sprawiedliwą reprezentację, bowiem żadna płeć ani nie gwarantuje, ani nie stoi w sprzeczności z wysokimi kompetencjami, wiedzą i doświadczeniem. W trzeciej dekadzie XXI wieku nie znajdujemy żadnego merytorycznego uzasadnienia dla pomijania w gremiach doradczych i decyzyjnych przedstawicielek nauki i szkolnictwa wyższego – napisano w apelu.

Już nazajutrz po powołaniu wiceministra Karolina Zioło-Pużuk, wsłuchując się w krytyczne głosy, zapowiedziała powiększenie zespołu. „Jeszcze dziś zwrócę się z prośbą o wskazanie przedstawicielek do zespołu ds. ewaluacji” – napisała wówczas w serwisie X. Właśnie poznaliśmy nazwiska osób dokooptowanych do tego gremium. Są to same kobiety:

  • prof. Elżbieta Aleksandrowicz – specjalistka w zakresie rytmiki, rektorka Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi;
  • dr hab. Aleksandra Banot – literaturoznawczyni, psycholożka z Uniwersytetu Bielsko-Bialskiego;
  • prof. Grażyna Borkowska – historyczka literatury z Instytutu Badań Literackich PAN;
  • dr hab. Katarzyna Byrka – psycholożka społeczna z Uniwersytetu SWPS;
  • prof. Małgorzata Dajnowicz – historyczka z Uniwersytetu w Białymstoku;
  • prof. Sabina Grabowska – prawniczka z Uniwersytetu Rzeszowskiego;
  • prof. Barbara Lewandowska-Tomaszczyk – językoznawczyni z Uniwersytetu Łódzkiego;
  • Mariola Pirek – doktorantka z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, wiceprzewodnicząca Rady Młodych Naukowców;
  • dr hab. Ewa Satalecka – projektantka, dziekanka Wydziału Sztuki Nowych Mediów Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych w Warszawie;
  • dr Urszula Skorupska – ekonomistka, dyrektorka Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk;
  • dr hab. Agnieszka Sowa-Kofta – socjolożka, ekonomistka, dyrektorka Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych;
  • dr hab. Monika Stanny – ekonomistka, dyrektorka Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN;
  • dr hab. Bożena Suchocka-Kozakiewicz – reżyserka teatralna i aktorka z Akademii Teatralnej w Warszawie;
  • dr hab. Aleksandra Ukalska-Jaruga – zastępczyni dyrektora ds. naukowych w zakresie badań środowiskowych w Instytucie Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – Państwowym Instytucie Badawczym;
  • prof. Beata Wojciechowska – historyczka, mediewistka, rektorka Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Przypomnijmy, że w pierwszym terminie do tego ciała doradczego powołano 16 osób (ich nazwiska TUTAJ). Ostatecznie będzie ono zatem liczyło 31 członków. W ministerialnym zarządzeniu podano, że do ich zadań należy: ocena merytoryczna postulatów zgłoszonych przez instytucje przedstawicielskie środowiska szkolnictwa wyższego i nauki; przeprowadzenie analizy aktualnego stanu prawnego w obszarze ewaluacji oraz opracowanie propozycji rozwiązań i założeń merytorycznych do nowego modelu ewaluacji.

Pierwsze posiedzenie powiększonego składu zaplanowano na 6 maja. Zespół będzie pracować do końca czerwca. Zgodnie z tym, co zapowiadała wiceministra nauki w wywiadzie dla „Forum Akademickiego”, cały proces przygotowania nowych reguł oceny ma się zamknąć do końca tego roku, tak aby według nich można było przeprowadzić już najbliższą ewaluację (za okres 2026–2029).

Mariusz Karwowski

Dyskusja (27 komentarzy)
  • ~Ewa 05.05.2025 13:31

    To może zrobicie też coś z NCN, żeby przestał udawać politykę prorównosciową i zaczął ją wdrażać? Ile kobiet dostaje granty? Ile kobiet dostaje od NCN nagrody? Lewica kieruje tym resortem czy Konfederacja?

  • ~HELP! 03.05.2025 18:07

    Matko i córko, jaki to jest potop….więcej -ożek i -anek i ministerek i innych świętych od dzieciątka J….s

  • ~Przemo 01.05.2025 18:40

    A cóżby się zmieniło, gdyby ewaluacji nie przeprowadzać wcale albo gdyby maksymalnie ją uprościć?

    Jeśli co roku potrzebujemy około 6000 absolwentów medycyny, powinniśmy co roku przyjąć na studia na wydziałach lekarskich, powiedzmy 7000 osób.
    Rząd oferuje tyle subwencji ile potrzeba i subwencje wygrywają te uniwersytety, na które zgłoszą się najlepsi kandydaci, w sumie 7000, itd., itp.

    Granty - są konkursy, kto wygra, ten wygra.

    Kryterium 3 - wpływ na państwo i gospodarkę - kto popracuje, ten zarobi na współpracy z firmami, na zamówieniach rządowych, itp. itd.

    Czego więcej potrzebujemy?

    • ~Profesor PAN 04.05.2025 18:40

      Czy ma pan doświadczenie w implementowaniu rozwiązań naukowych? Czyt wbijał pan gwoździe młotkiem swojej konstrukcji, czy jechał pan samochodem na kołach pańskiego pomysłu?

      Ważne jest, by odpowiedział pan na to pytanie, a to dlatego, że powinniśmy rządzić tylko w obszarach, które dobrze znamy.

      • ~Przemo 06.05.2025 06:55

        ~Profesor PAN
        Próbowałem przez 3 lata robić coś komercyjnego i sprzedawać. Oczywiście da się, tyle, że o większych zyskach nie ma co marzyć, kiedy nie dysponuje się odpowiednio dużym kapitałem. Dlatego myślę, że dobrym rozwiązaniem jest bezpośrednia współpraca uczelni z solidnymi, zasobnymi firmami. Są rzeczy, których bez paru milionów się nie przeskoczy - to aspekt prawno-gospodarczy, a nie naukowy. Dowiedziałem się jak działa dumping i jak może być skuteczny, jak działa udawana współpraca ze strony większych graczy i parę innych rzeczy. Czy mówi Panu coś trolling patentowy?
        W Niemczech współpraca nauki z przemysłem działa świetnie i nie rozumiem dlaczego od takiej oczywistej symbiozy tak bardzo uciekamy. Zresztą, uczelnie i instytuty pracują także w systemach rozproszonych - dla licznych podmiotów.
        Niech Pan sobie wyobrazi, że 100 producentów kurczaków robi dla Pana eksperymenty. Jaki grant trzeba by mieć, żeby mieć takie możliwości?

    • ~Marcin Przewloka 02.05.2025 14:37

      @Przemo

      No wlasnie
      To jest dobry przyklad na to, ze rozwiazywanie problemow w bardzo duzym stopniu zalezy od kontekstu. To, ze cos niezle dziala w jednym miejscu, znaczy ze moze, ale nie musi, dobrze dzialac w innym.

      Na przyklad w USA nie ma zadnej "ewaluacji" i jak do tej pory system dzialal niezle. Ale Europa czy Polska to nie USA.
      Moim zdaniem, o ile nauka polska dzialalaby dobrze i sie "samo-regulowala", rowniez nie byloby potrzeby robic ewaluacji. Ale tak nie jest. Wiec byloby dobrze, gdyby ewaluacja mocno promujac jakosc wprowadzilaby, albo pomoglaby wprowadzic, polska nauke na wlasciwie tory. I jak juz polska nauka bedzie po nich jechac, wtedy mozna wrocic i zadac jeszcze raz to samo pytanie "A cóżby się zmieniło, gdyby ewaluacji nie przeprowadzać wcale albo gdyby maksymalnie ją uprościć?".

      • ~Przemo 03.05.2025 14:13

        To ucieczka od odpowiedzi, przynajmniej na drugą część pytania - o uproszczenie.
        Poza tym, mam poważne wątpliwości co do tego, czy gdziekolwiek nauka się "samoreguluje".
        To, że ewaluacja ma promować lub wręcz wymuszać poprawę jakości prowadzonych badań jest dosyć oczywiste.
        Ta jakość musi jednak służyć tym, którzy ją finansują, ponieważ tylko wtedy będą chcieli ją finansować lepiej. Coś za coś. Dlatego tak istotna jest jakość kształcenia i konkretny, a nie, jak dotąd potencjalny wpływ nauki na gospodarkę.
        Mamy w Polsce mnóstwo rzeczy niezrobionych, zaniedbanych i od tego bym zaczynał. Pokaż co potrafisz, dostaniesz większą pensję i lepszy warsztat.
        Państwa, które eksportuje niemal wyłącznie pracę robotników i nieprzetworzone surowce nigdy nie będzie stać na naukę na dobrym poziomie.

        • ~Marcin Przewloka 03.05.2025 19:49

          @Przemo

          Temat uproszczenia to tak naprawde temat nowego systemu ewaluacji. Czyli czegos, nad czym niby obecnie pracuja komisje pelne specjalistow. Nie chcialem wiec w to wchodzic bo to temat-ocean.
          Autoregulacja polega na systematycznym poprawianiu jakosci poprzez zatrudnianie ludzi, ktorzy dobrze rokuja, a nie ludzi przypadkowych oraz takich, ktorzy mieli znajomosci.

          Natomiast co do tego "konkretnego, a nie, jak dotąd potencjalnego wpływu nauki na gospodarkę" to juz o tym pisalismy i w swoich pogladach jestesmy na dokladnie przeciwnych koncach skali, wiec tego watku rozwijac tez teraz nie bede.

          A co do "Państwa, które eksportuje niemal wyłącznie pracę robotników i nieprzetworzone surowce nigdy nie będzie stać na naukę na dobrym poziomie", to prosze sobie pomyslec o Izraelu, ktory powstal niecale 100 lat temu, i gdzie to panstwo jest teraz dzieki rozwojowi badan podstawowych i innowacji. Ja rozumiem, ze Izrael to nie Polska, ale ten przyklad dowodzi, ze takie rzeczy sa mozliwe.

          • ~Przemo 03.05.2025 22:34

            Cóż, nauka w Izraelu to nie tylko badania podstawowe, to także rozwiązywanie bardzo konkretnych problemów. Tak, to działa i nie tylko tam działa, a zatem będzie działać i u nas.

            • ~Marcin Przewloka 04.05.2025 11:10

              @Przemo

              Oczywiscie, ze tak.
              Chociaz musze sie przyznac, ze zupelnie nie znam systemu finasnowania badan w Izraelu.
              Podalem ten kraj jako przyklad tego, ze MOZNA zbudowac cos nowego i bardzo konkurencyjnego w stosunkowo krotkim czasie. Nawet z niczego, a nie tylko z "państwa, które eksportuje niemal wyłącznie pracę robotników i nieprzetworzone surowce".

            • ~M 04.05.2025 06:20

              Patrząc na tą dyskusję jest jedna rzecz warta podkreślenia. W pełni zgadzam się, że badania podstawowe są bardzo istotne, co do tego pełna zgoda. Spośród ich wyników jest szansa, że zdarzy się odkrycie przełomowe. Potem jest kwestia pociągnięcia tego dalej.
              Z drugiej strony są badania aplikacyjne, które również powinny być docenione. Powiem na przekór - lepiej poskładać układ ze znanych klocków i próbować go wdrożyć jako polski produkt, ew. produkt że współpracy polsko-niemieckiej niż kupować gotowy układ od Czechów. I tu jest pole do manewru i wpływu na gospodarkę PL.
              Natomiast co do dydaktyki w PL akurat mamy system studiów bezpłatnych, wobec czego podatnicy w dużej mierze finansują szkoły wyższe. A to oznacza, jak było wspominane, że mają prawo oczekiwać efektów tej pracy. Czyli dydaktyka powinna być dużo bardziej ceniona niż jest teraz, na równi z badaniami tak długo, jak długo będzie finansowana przez Polaków. I Ci podatnicy mogą oczekiwać, co zostało zrobione. To normalna kwestia, podobnież jak w firmie. Jeżeli mielibyśmy sytuację, ze studia są płatne, to wtedy mamy diametralnie inną sytuację. Porównywanie UK z PL wobec powyższego nie ma kompletnie sensu w tej materii.

              • ~Przemo 04.05.2025 16:51

                @M
                Na dydaktykę i utrzymanie uczelni podatnik wydaje zdecydowanie więcej niż na granty. Prawie 40 mld zł - całość, z tego mniej więcej 2 mld zł na granty.

                Na dydaktykę podatnik wydaje być może za dużo. Jeśli 250 tysięcy osób zdaje co roku maturę, po co przyjmować na studia co roku niemal 400 tys. osób? 30% z nich te studia być może skończy. Subwencja powinna być odpowiednia i nie za niska. Niech uczelnie o nią trochę powalczą. Można wyliczyć ilu co roku będziemy potrzebowali absolwentów medycyny, farmacji, polonistyki itp. Liczba subwencji dydaktycznych mogłaby być ograniczona. Otrzymałyby ją tylko kierunki, na które zgłaszają się najlepsi kandydaci.

                Jeśli tylko 7% badaczy aplikujących o granty otrzymuje finansowanie projektów, co robi reszta kadry naukowej?
                Finansowanie statutowe w Polsce nie istnieje i tu widzę miejsce dla zamówień rządowych i współpracy z przemysłem. Bez tego starzejąca się jakże kosztowna infrastruktura i starzejący się badacze, stoją tylko w gotowości.
                Kolejny duży problem to przerost i niewydolność archaicznej administracji w nauce.

                Aktualnie pięć razy więcej - prawie 200 mld zł wydajemy na obronność. Gdybyśmy wykształcili lepszych polityków i dyplomatów, połowę tej kwoty mogłaby dziś otrzymać nauka, co miałoby sens, gdyby była do tego przygotowana, a nie będzie, kiedy tylko nieliczni prowadzą badania i do tego prowadzą je od czasu do czasu.

              • ~Marcin Przewloka 04.05.2025 10:06

                @M

                Prosze zwrocic uwage, ze nie tylko dydaktyka jest wspierana z budzetu (podatkow), ale rowniez badania wszelakiego rodzaju prowadzone na uczelniach. Nie ma logicznego sensu w podejsciu "celami dydaktyki kieruje spoleczenstwo, ale celami badan kieruja naukowcy". Stad takie podejscie? Tak wiec pytanie, czego spoleczenstwo oczekuje od uczelni wyzszych i instytutow naukowych pozostaje otwarte.
                Czy nalezy wspierac tylko wdrozenia i badania czysto aplikacyjne, i ewentualnie jak jeszcze starczy pieniedzy, to dorzucic cos do badan podstawowych (czyli podejscie, ktore sugeruje @Przemo), czy zostawic calkowita wolnosc w wyborze tematow i zakresu badan na uczelniach tym, ktorzy sa tam zatrudnieni (czyli podejscie, ktore ja wspieram)?

                Dla mnie sa tutaj wazne dwie rzeczy.
                1. Badania wdrozeniowe maja na celu uzyskanie komercyjnego produktu, ktory bedzie uzyteczny i sprzedawalny w kraju i byc moze zagranica. Prosze zwrocic uwage, ze jest to domena przemyslu, a nie nauki. Tak wiec jesli chcemy, aby te etapy byly wspierane z podatkow, to bardzo dobrze, niech tak bedzie, tylko prosze nie mowic, ze w tej sposob wspieramy nauke. Nie. W ten sposob wspieramy przemysl.
                2. Nie istnieje cos takiego, jak progres technologiczny bez nauk podstawowych. Tylko i wylacznie badania podstawowe sa zrodlem calkowicie nowych rozwiazan, ktore drastycznie zmieniaja paradygmaty i pozwalaja na rozwoj technologiczny. Wszystko inne, to - jak Pan sam napisal - "poskładanie układu ze znanych klocków". Dla przykladu, mozna usprawniac juz istniejace mikroprocesory. To sie robi, i jak najbardziej powinno sie to robic. Ale to nie spowoduje prawdziwego skoku technologicznego, do tego potrzebna jest calkowicie nowa koncepcja, ktora moze nadejsc - podkresle jeszcze raz, bo to bardzo wazne - tylko i wylacznie z domeny badan podstawowych.

                I na koniec, gdzie porownanie UK z PL? Chyba w tej dyskusji takie sie nie pojawilo.
                :-)

                • ~Przemo 04.05.2025 17:07

                  Badania stosowane, aplikacyjne, wdrożeniowe, czy jak tam je jeszcze nazwać, to nie tylko te, które kończą się stricte komercjalizacją i produktem, ale także takie, które nie są jeszcze na swoim początkowym etapie podstawowymi, ze względu na to, że przynajmniej przez pewien czas nie odkrywają czegoś zupełnie nowego.
                  Są to często badania, pomiary, które są bardzo przydatne państwu i przedsiębiorcom, ale żadnemu przedsiębiorcy nie opłaci się ich przeprowadzać.
                  Nie powstaną w wyniku ich prowadzenia ciekawe publikacje co roku, ale po latach pięciu czy dziesięciu, powstaną takie, o których byśmy bez zbudowania obszernej podstawy nawet nie marzyli. Nauka to sport drużynowy i długodystansowy.

                  Co odkryli J. D. Watson i F. Crick? :-)

                  • ~Marcin Przewloka 05.05.2025 11:43

                    @Przemo

                    Rzeczywiscie, jest szereg potrzeb, ktore sa spolecznie wazne i powinny byc zaspokojone. Badania uslugowe, na zamowienie przemyslu, lub sluzace do kontroli jakosci, i szereg innych. One sa prowadzone przez rozne firmy panstwowe, rowniez czesto sa finansowane z czesci budzetu przeznaczonej dla rozwoju przemyslu. Instytuty resortowe czy na przyklad instytuty sieci Lukasiewicz prowadza takie badania.
                    Ale to nie o nich mowimy. Mowimy o tym, co sie dzieje na uczelniach czy tez w instytutach PAN.

                    Zas co do pytania o odkrycia Watsona i Cricka, to... nie rozumiem. Wiadomo przeciez, co odkryli. Jest to zreszta kolejny swietny przyklad na to, jak dzialaja badania podstawowe: pytanie o strukture DNA bylo 100% pytaniem curiosity-driven, absolutnie "nie-komercyjnym". A przeciez jest to temat niezwykle istotny chocby z punktu widzenia medycyny.
                    Natomiast dlaczego o to odkrycie Pan pyta w tym kontekscie, tego nie rozumiem. Ale bardzo chetnie moge o tym podyskutowac. :-)

                    • ~Przemo 05.05.2025 22:35

                      Panie Marcinie,
                      O Watsonie i Cricku, to taki żart, który sobie przypomniałem czytając, że można w nauce coś zrobić szybko.
                      Odpowiedź brzmi: odkryli notatki Rosalind Franklin :-)

                      • ~Marcin Przewloka 06.05.2025 12:29

                        @Przemo

                        To znaczy ja nigdzie nie pisalem, ze "można w nauce coś zrobić szybko".
                        Ale.... rzeczywiscie, sa pewne rzeczy, ktore mozna w nauce zrobic szybko.

                        A zartu nie znalem.
                        To nie bylo do konca tak z tym odkryciem DNA, ale zart rozumiem
                        :-)

                • ~M 04.05.2025 16:39

                  Panie Marcinie, powiem tak, z punktu widzenia ekonomicznego zwrot dla Państwa jest w postaci nowych inżynierów, którzy trafiają do sektora MŚP. A ten sektor MŚP odpowiada praktycznie za generowanie PKB. Czyli tutaj mamy kwestie docenienia dydaktyki, bo ona wpływa na to, że zainwestowanie złotówki przekłada się na zwrot w postaci kilku złotych. Istotą jest, aby przedstawić społeczeństwu, co robią naukowych, czym zajmują się uczelnie. Bo wtedy można próbować z tego tortu budżetowego wyodrębnić większe pieniądze na potencjał uczelni. Proszę mi powiedzieć jakie w ostatnim czasie przełomowe nowatorskie technologie, które kupują firmy z całego świata powstawały w PL na skutek badań podstawowych? Powiedzmy w ostatnim dwudziestoleciu. Ale oczywiście zgadzam się, że badania podstawowe są kluczowe i przyczyniają się do faktycznego rozwoju i stawiania prawdziwych kroków do przodu.
                  Co do tych klocków i składania układów, a potem sprzedawanie tego jako firma w PL generuje PKB i przyczynia się do poprawy dobrobytu państwa. Niestety, przeznaczamy małe pieniądze, aby być w pierwszej lidze co do liderów naukowych. I to się nie zmieni, a reszta świata ucieka, patrzmy Chiny. Więc zostaje wg mnie próba ogarnięcia tych klocków i poprawa naszego dobrobytu, a wtedy społeczeństwo to doceni. Niestety nauka nie jest odrealniona i nie jest osobnym bytem, na który ot tak się w PL przeznaczy duże pieniądze. Zbyt dużo jest innych kwestii, typu obronność czy polityka medyczna, w tym NFZ, żeby nauka była nagle dużo bardziej dofinansowana. To nie zadziała.

                  • ~Marcin Przewloka 05.05.2025 11:50

                    @M

                    Skomentuje to pytanie, bo wydaje mi sie, ze wazne jest, aby ta zaleznosc rozumiec:
                    "Proszę mi powiedzieć jakie w ostatnim czasie przełomowe nowatorskie technologie, które kupują firmy z całego świata powstawały w PL na skutek badań podstawowych?"

                    Odpowiadam slowami dyrektora NCN:
                    "Polityka budowania innowacji wymaga zmian, bo ostatnie lata pokazały, że strategia, którą jako państwo przyjęliśmy, była nieskuteczna. Moim zdaniem dlatego, że brakowało podstawy – badania o charakterze fundamentalnym z powodu złej organizacji i skrajnego niedofinansowania nie mogły w wystarczającym stopniu dostarczać innowacyjnych pomysłów. System wspierania innowacji skoncentrowany był na dalszych etapach, zupełnie pomijając ten pierwszy"

                    Caly wywiad jest tutaj:
                    https://forumakademickie.pl/sprawy-nauki/dyrektor-ncn-dzis-decyduje-sie-miejsce-nauki-na-kolejne-dekady/

  • ~Profesor PAN 01.05.2025 10:04

    Mam wrażenie narastającego absurdu.

  • ~Obserwator 30.04.2025 23:37

    Na moje oko jakoś mało osób z samym dr ("niesamodzielni" pracownicy naukowi). Proponuję dołaczyć 31 osób na takim etapie kariery! Przecież są tak samo oceniania jak "samodzielni". I tak samo z mgr (doktoranci!). Tak, to było z irionią.

    • ~Karol Leworęczny 01.05.2025 07:47

      Mało w tym zespole leworęcznych, także trzeba zwiększyć reprezentację.

  • ~Alien 30.04.2025 23:08

    Przecież to wszystko wydaje się bez sensu. Szkoda czasu na pogawędki. A do redaktora FA - może zastosuje lepszy filtr w nadsyłanych propozycjach do opublikowania? Za dużo tych tzw. "feminiatywów". Skupmy się może na osiągnięciach? No tak, na FA głównie, osiągnięcia to nagrody, zespoły i zapowiedzi grantów. To inna "para kaloszy". I co z tego wynika? Że mamy przeć wbrew wszystkiemu? Czy wiadomo jaki jest procent sukcesu w osiąganiu grantów w NCN, NCBR i innych? To jest mały procent. I śmiem sądzić, że niestety "ukierunkowany" dla specjalnych ludzi, którzy zawsze sobie poradzą. Natomiast kolejne komisje, ciała poznawczo-decydujące itd. nic prawdopodobnie nie zrobią decydującego pozytywnie w tym całym galimatiasie nazywanym nauką w Polsce.

  • ~KB 30.04.2025 19:49

    Czyli teraz mamy sytuacje, gdzie mężczyzni reprezentują dyscypliny ST i NZ, a kobiety HS. Fantastyczne rozwiązanie.

  • ~Pawel 30.04.2025 18:58

    Przykre jest to, że więcej wysiłku poświęcono na tworzenie parytetów niż na udział fachowców. Za chwilę ktoś napisze, że więcej jest członków z Polski południowej niż północnej i powołają kolejnych 30 członków z Gdańska i Szczecina...

  • ~komentator (poprzedni) 30.04.2025 18:30

    Mówiąc językiem metalogiki, proponuję zdefiniować (a więc i powołać) Komisję Metasystemową, czyli Komisję ds. Wszelkich Komisji. ;=)))))))))))))))

  • ~teraz jest to co ma być, super 30.04.2025 17:44

    No to teraz już jest super, w większości są panie i to głównie z HS. Trzymać się i patrzeć jak nauka Polska stanie się przodującą w świecie. Zapewnią nam reformę nauki jaką świat nie widział i nie słyszał i to głównie panie członkowie z nauk HS.