Narodowe Centrum Nauki kończy dziś 15 lat. Przez półtorej dekady tylko w krajowych konkursach przyznało 33 027 grantów o łącznej wartości 18,53 mld zł. To oznacza, że średnia wartość projektu z całego tego okresu wyniosła 561 056 zł, a średni współczynnik sukcesu – niemal 21 proc. O finansowanie swoich badań wnioskowały 61 773 osoby, dla 23 807 badaczy zakończyło się to powodzeniem.
Marzenie o narodowej agencji grantowej kiełkowało w polskim środowisku naukowym od samego przełomu ustrojowego w 1989 roku. W pewnym sensie rolę taką pełnił początkowo Komitet Badań Naukowych, który oprócz finansowania działalności statutowej przydzielał też granty. Była to oczekiwana nowość, jednak KBN był częścią rządu, a nie niezależną agencją grantową. Swoją drogą, pieniądze na granty stanowiły w czasach Komitetu ok. 30 proc. budżetu nauki!
Spory o to, jak taka agencja miałaby wyglądać trwały długie lata. Faktycznie mówiono o dwóch instytucjach, powielając znany z KBN podział na badania podstawowe i stosowane. W 2008 roku minister nauki prof. Michał Seweryński doprowadził do powołania Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Miało ono odpowiadać za tę część badań, która do tej pory leżała w domenie Komisji Badań Stosowanych KBN. Dopiero w 2011 roku prof. Barbarze Kudryckiej, która jako kolejna sprawowała funkcję ministra nauki, udało się doprowadzić do powstania Narodowego Centrum Nauki. Przed instytucją postawiono zadanie konkursowego finansowania badań podstawowych.
Działalność nowej agencji zainaugurowano oficjalnie 4 marca 2011 roku w Krakowie, gdzie od samego początku mieściła się siedziba NCN. Pierwszy pracownik został zatrudniony już w październiku 2010 roku, a w dniu inauguracji etatowa kadra Centrum liczyła 8 osób.
Narodowe Centrum Nauki było zorganizowane dość specyficznie, bowiem funkcjonowało u zarania – i nadal tak jest – w swego rodzaju dwuwładzy. Kluczową rolę w podejmowaniu decyzji strategicznych, czyli dotyczących programów i ich finansowania, odgrywa Rada NCN. Z kolei dyrektor Centrum pełni funkcje wykonawcze. System grantów oparty został w dużym stopniu na rozwiązaniach, jakie stosowała Europejska Rada ds. Badań Naukowych (European Research Council, ERC), choć środki pozostające w dyspozycji polskiej agencji były niepomiernie niższe. Wnioski o finansowanie projektów rozpatrywane są w panelach dyscyplinowych, które jednak nie pokrywają się z oficjalnym wykazem dyscyplin, obowiązującym w Polsce.
Pełnomocnikiem ministra nauki ds. utworzenia Narodowego Centrum Nauki był prof. Szczepan Biliński, biolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, prorektor tej uczelni ds. badań i współpracy międzynarodowej. Pierwszym przewodniczącym Rady NCN został prof. Michał Karoński, matematyk z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, wcześniej członek KBN i Rady Nauki. Pierwszym dyrektorem NCN mianowano z kolei prof. Andrzeja Jajszczyka z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, specjalistę w zakresu telekomunikacji, laureata Nagrody Fundacji na rzecz Nauki Polskiej (2008).
W premierowym roku istnienia NCN ogłosiło i rozstrzygnęło 11 konkursów w 6 programach, które otrzymały muzyczne nazwy: OPUS, PRELUDIUM, SONATA, MAESTRO i HARMONIA. Z tego schematu „wyłamał się” szósty program – Staż Podoktorski. Zdecydowano o sfinansowaniu 18 690 projektów o łącznej wartości 509,5 mln zł. Średnia wartość przyznanego w 2011 roku grantu wyniosła 272,6 tys. zł, a współczynnik sukcesu oscylował wokół 24% (zgłoszono 7826 wniosków o finansowanie).
Do końca ubiegłego roku na konkursy NCN zgłoszono 157 423 wnioski o łącznej wartości 92,76 mld zł, co oznacza, że średnia wnioskowana wartość projektu wynosiła 589 tys. zł. Przez półtorej dekady agencja tylko w krajowych konkursach przyznała 33 027 grantów o łącznej wartości 18,53 mld zł (wraz z międzynarodowymi to ponad 34 tys. sfinansowanych projektów o wartości ponad 19,7 mld zł). To oznacza, że średnia wartość projektu z całego okresu funkcjonowania NCN wynosi 561 056 zł, zaś średni współczynnik sukcesu – niemal 21 proc. O granty na badania podstawowe wnioskowały 61 773 osoby, dostało je 23 807 badaczy. Średnia liczba wykonawców w jednym projekcie to 4 osoby.
W chwili obecnej nie dysponujemy jeszcze pełnymi danymi za rok 2025, jednak w latach 2011–2024 najwięcej grantów otrzymał Uniwersytet Jagielloński (3 273). Tuż za nim plasuje się Uniwersytet Warszawski (3 262), a dalej Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (1657). Za podium znajdują się: Uniwersytet Wrocławski (1123) i Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie (870). Jedyną uczelnią spoza wielkich metropolii w gronie liderów jest Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu (794 grantów, 7 miejsce). Warto też zwrócić uwagę na awans Politechniki Wrocławskiej, która w latach 2023 i 2024 wdrapała się na 4 pozycję wśród beneficjentów grantów krajowych NCN, choć średnia z całego okresu 2011–2024 lokuje ją na miejscu szóstym.
Także pod względem wartości najwięcej od NCN otrzymał UJ – nieco ponad 2 mld zł, UW zdobył 1,8 mld zł, a UAM – 860 mln zł. Ogółem w omawianym okresie uczelnie dostały 24 299 grantów o wartości 12 mld zł. Średnia wartość „uczelnianego” grantu od NCN wyniosła zatem 494 tys. zł.
Instytutom Polskiej Akademii Nauk przyznano 6 005 grantów o wartości 4,5 mld zł. Średnia wartość grantu NCN dla placówki PAN wyniosła zatem 749,4 tys. zł. Liderami w tej grupie są: Instytut Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego – 386 grantów o wartości 357 mln zł, Instytut Biochemii i Biofizyki – 269 grantów o wartości 245,5 mln zł oraz Instytut Chemii Fizycznej – 255 grantów o wartości 249,5 mln zł.
Instytuty badawcze dostały 1130 grantów o wartości 656,8 mln zł, co daje średnią wartość grantu na poziomie 581,2 tys. zł. Najwięcej uzyskało Narodowe Centrum Badań Jądrowych – 111 grantów o wartości 48,9 mln zł, Sieć Badawcza Łukasiewicz – Instytut Mikroelektroniki i Fotoniki – 83 granty o wartości 48,9 mln zł oraz Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – 72 granty o wartości 45,7 mln zł.
(p)
Tyle co w 15 lat na projekty naukowe lekarze dostaną w dwa lata na podwyżki. A i w tym roku szpitale będą strajkować.
A wy kadra naukowa co? Dalej żyjecie prestizem? Ludzie się z was śmieją, ale osobiście podziwiam opór przed strajkiem jako niegodnym elity biedoty polskiej.
Nie chca sie narazac politykom, bo boja sie reakcji politykow. Tutaj chodzi o przetrwanie niektorych uczelni powiatowych. Po co sie wysilac jak mozna miec co miesiac 3-4k przelewu i miec dodatkowe zajecia zarobkowe i wywalone na uprawianie nauki za grosze. Bo boja sie wychylic ze strajkiem na uczelni aby nie miec mobbingu ze strony wladz rektorskich/wydzialu bo wierchuszki bawia sie w polityke z politykami. Boja sie zeby ktorys z politykow nie wymyslil jakies likwidacji uczelni, przymusowego laczenia czy ograniczenia liczby studentow na kierunkach finansowanych przez panstwo. Dlatego ze niekotrzy maja nadzieje ze zalapia sie na ekspertow do ministerstw, spolek skarbu czy miejskich za gruba kase. dlatego sie boja wyrazac swoje poglady publicznie, ale na takie prestiz moze dostac pare procent osob w skali kraju. Aby nie podpasc komus . o to chodzi. dlatego sa konformistami
I co ten artykuł ma pokazać? Ja rozumiem, jakby NCN samo zarabiało pieniądze i wydawało je na naukę. Wtedy to ma sens się chwalić. Dostają kasę z Ministerstwa i ją rozdzielają między naukowców. Wielkie mi osiągnięcie. Dajcie mi kasę, też ją będę rozdzielał. I to jeszcze nieudolnie rozdają, bo otrzymują je ludzie, którzy nie potrafią później otrzymać grantu ERC albo publikują głównie w MDPI, marnując pieniądze podatników. No, ok, kilku udało się dostać ERC na kilkaset tysięcy osób, które grant z NCN otrzymali. To mi osiągnięcie. A obecne władze NCN jak i poprzednie (ten łysy matematyk bez dorobku) nawet nie potrafili wyciągnąć z ministerstwa pieniędzy, za to zmuszać ludzi żeby publikowali za kasę to już potrafili (mimo, że pieniędzy nie dawali na to, lub jakieś ochłapy). Panowie z NCN, nie ma co się chwalić. Poziom ekspertów jest żenująco niski a czas oczekiwania na wyniki coraz dłuższy. Za to otoczka wokół nieudolnej instytucji fenomenalna, jakby na serio finansowali badania na same noble.
Ale przecież oni mają "wywalone" na to, co piszesz. Oni się będą przejmować? Zestaw arcyważnych prof. dr hab.-ów, toż to "kardynałowie nauki polskiej". Na dr-ów patrzą się, jak kardynałowie na wiejskich proboszczów.