Od debaty z udziałem m.in. wiceministry Karoliny Zioło-Pużuk i posłanki Doroty Olko rozpoczął się w Lublinie IV Kongres Towarzystw Naukowych. Bierze w nim udział blisko dwustu uczestników. Patronem medialnym wydarzenia jest „Forum Akademickie”.
„Towarzystwa naukowe w polityce naukowej państwa” – pod takim hasłem przebiega IV Kongres Towarzystw Naukowych odbywający się w Lublinie. Celem wydarzenia jest przedstawienie uwarunkowań prawnych funkcjonowania organizacji działających w ramach społecznego ruchu naukowego w Polsce. Obejmuje on dziś w Polsce 586 podmiotów, które skupiają kilkaset tysięcy członków, nie tylko naukowców, ale także pracowników kultury bądź ludzi pasjonujących się popularyzacją nauki.
Dla młodych badaczy to z reguły pierwszy przystanek na naukowej drodze. Debiutują najczęściej w czasopismach i seriach wydawanych właśnie przez towarzystwa – zwraca uwagę prof. Iwona Hofman, od 2019 roku przewodnicząca Rady Towarzystw Naukowych przy Prezydium PAN, która jest współorganizatorem lubelskiego Kongresu.
Wydarzenie rozpoczęło się od debaty poświęconej miejscu społecznego ruchu naukowego w polityce naukowej państwa. Jej kierunki wyznacza strategiczny dokument o tej samej nazwie aktualizowany co 5 lat. Co ciekawe, w ostatnim, przyjętym przez rząd w 2022 roku, o towarzystwach nie ma ani słowa.
Tak być nie powinno. W naszej propozycji do kolejnego dokumentu, który będzie jeszcze poddany konsultacjom, a następnie przyjęty w lipcu przyszłego roku, zawarliśmy zapisy dotyczące towarzystw naukowych. Są one tam określone jako ważny element systemu nauki i szkolnictwa wyższego, bo pełnią funkcje integracyjne, eksperckie, upowszechniające wiedzę, ich działalność wspiera realizację polityki naukowej państwa, a ponadto, co równie istotne, walczą z dezinformacją i wspierają politykę opartą na wiedzy – podkreśliła wiceministra Karolina Zioło-Pużuk.
Do zadań, jakie wykonują towarzystwa, a więc m.in. dokumentowanie dorobku naukowego, organizacja konferencji, wydawanie czasopism, przygotowywanie ekspertyz, ale także kształtowanie środowiska naukowego, dbanie o standardy i jakość badań naukowych, dojdzie wkrótce kolejne. Wiceszefowa resortu zapowiedziała, że eksperci wywodzący się z towarzystw, podobnie jak ci z komitetów naukowych PAN, będą brali udział w ocenie czasopism. Nowelizacja rozporządzenia w tej sprawie jest szykowana na przyszły rok.
Ministra pytana była także o finansowanie towarzystw, które oprócz organizowania odczytów, spotkań, mają na utrzymaniu biblioteki, archiwa, prowadzą wydawnictwa, wydają czasopisma. Zdradziła, że – pomysł jest jeszcze w powijakach i na razie to nic pewnego – ministerstwo rozważa uruchomienie dodatkowego strumienia środków w programie Społeczna Odpowiedzialność Nauki (obok modułów „Popularyzacja nauki” i „Biblioteki naukowe”). Byłby on przeznaczony tylko dla towarzystw naukowych, które konkurowałyby o pieniądze tylko między sobą.
Ale finanse to nie jedyny problem, z jakimi zmagają się towarzystwa. Kierowana przez prof. Iwonę Hofman Rada Towarzystw Naukowych od wielu lat bezskutecznie zabiega o ustawowe uregulowanie ich działalności. W świetle obecnych zapisów nie są bowiem zaliczane do podmiotów działających na rzecz systemu szkolnictwa wyższego i nauki, jak choćby uczelnie czy instytuty. Mocno rzutuje to na ich pozycję w przestrzeni naukowej i znacząco ogranicza możliwości ubiegania się o fundusze.
Jak przyznała Zioło-Pużuk, na upodmiotowienie nie ma dziś szans, głównie z powodu liczebności – ponad pół tysiąca organizacji o różnym statusie miałoby bowiem takie same uprawnienia, jak np. instytuty Polskiej Akademii Nauk czy Centrum Łukasiewicz. Na razie muszą się więc zadowolić kategorią „inne podmioty”. W przyszłości – taki pomysł padł w trakcie dyskusji – można by pomyśleć o nadawaniu akredytacji tym, które spełnią określone warunki, by zyskać naukową podmiotowość. RTN już jakiś czas temu przygotowała nawet wstępną listę kryteriów (więcej o tym pisaliśmy w lipcu ub.r.). Znacznie szybciej towarzystwa mogą za to dołączyć do instytucji przedstawicielskich sektora nauki.
Potrzebujemy uwzględnienia towarzystw i ich roli w systemie nauki. Chcemy zacząć od tego, żeby Rada Towarzystw Naukowych działająca przy Prezydium PAN, jako społeczny, ogólnopolski organ reprezentujący towarzystwa, stała się jedną z instytucji przedstawicielskich. Dzięki temu organizacje te zyskałyby bezpośredni wpływ na tworzenie aktów prawnych dotyczących funkcjonowania nauki w Polsce. W najbliższym czasie złożymy odpowiedni projekt w Sejmie – zapowiedziała posłanka Dorota Olko, przewodnicząca Podkomisji stałej do spraw nauki i szkolnictwa wyższego.
Prof. Iwona Hofman, która oprócz przewodzenia RTN stoi także na czele Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej, dopingowała uczestników Kongresu do zwiększenia widzialności towarzystw w przestrzeni publicznej. Jak dodała, nie są to wprawdzie podmioty polityki naukowej państwa, jak uniwersytety czy instytuty badawcze, ale mają wystarczająco duży potencjał do oddziaływania środowiskowego, budowania sieci współpracy i upowszechniania wyników badań.
To od nas zależy, jak bardzo będziemy widoczni jako eksperci, np. w mediach lokalnych. Musimy mieć większą wiarę w siłę towarzystw naukowych. Uwierzmy w to, że jest nas dużo i że mamy odpowiedni potencjał zarówno do oddziaływania na opinię publiczną, jak i do pracy u podstaw – przekonywała.
Na koniec pierwszego dnia Kongresu zaprezentowano nowe wydanie „Słownika polskich towarzystw naukowych”. W ramach społecznego ruchu naukowego w Polsce działa obecnie 586 organizacji, w tym 453 towarzystw specjalistycznych (najwięcej w naukach medycznych – 165 i w naukach społecznych i humanistycznych – 152), 54 towarzystwa ogólne i regionalne, 60 stowarzyszeń naukowo-technicznych oraz 19 instytutów naukowo-badawczych o statusie stowarzyszeń.
Z badania ankietowego, które w okresie III 2025 – III 2026 przeprowadził dr hab. Andrzej Kansy z Towarzystwa Naukowego Płockiego, wynika, że członkami towarzystw są głównie osoby w wieku 41–50 lat (40,6%) oraz 51–60 lat (29,8%). Niewielkim zainteresowaniem organizacje te cieszą się wśród młodych, do „trzydziestki” (2,8%). Jeśli chodzi o staż to przeważają członkowie w przedziale 10–20 lat (35,7%). Następna w kolejności jest grupa ze stażem 21–30 lat (17,8%).
Co trzeci członek towarzystwa ma stopień doktora i jest to najliczniejsze grono wśród respondentów. Stopień doktora habilitowanego posiada 28,6% ankietowanych, zaś tytuł profesora – co piąty. Ponadto wśród zaangażowanych w działalność towarzystw mamy jeszcze magistrów (13,5%), magistrów inżynierów (1,8%), osoby z licencjatem (1,2%) i lekarzy (1,1%). Brak tytułu/stopnia zadeklarowało 1,8% badanych.
Jakie motywacje kierowały nimi, gdy przystępowali do społecznego ruchu naukowego? Więcej niż 2/3 miało na względzie rozszerzanie kontaktów naukowych (68,3%), ponad połowa czuła potrzebę rozwoju (54,7%), co drugi liczył na udział w wydarzeniach naukowych (51%). W odpowiedziach pojawiały się także: zdobywanie wiedzy (36,8%), organizacja przedsięwzięć (30,7%), popularyzacja nauki (27,9%), kontakty towarzyskie (16,2%), możliwość publikowania (10,8%). Dla zdecydowanej większości oferta towarzystw spełnia oczekiwania (76,9%).
Drugiego dnia Kongresu dyskusje toczyć się będą wokół roli towarzystw naukowych w komunikacji naukowej oraz kulturze.
Wydarzenie organizują: Rada Towarzystw Naukowych przy Prezydium PAN, Polskie Towarzystwo Komunikacji Społecznej, Lubelskie Towarzystwo Naukowe oraz Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Patronat medialny sprawuje „Forum Akademickie”.
Mariusz Karwowski