Przyszłe systemy ewaluacji jednostek naukowych powinny być skonstruowane w sposób zabezpieczający je przed ewentualną manipulacją polegającą na wpisywaniu fikcyjnych afiliacji.
Prominentny hiszpański naukowiec został srodze ukarany przez swoją macierzystą uczelnię za fikcyjne podawanie dodatkowych afiliacji w swoich publikacjach. Ujawniono treść listu, jaki arabska uczelnia wysłała do wybitnych naukowców zagranicznych. Z pozoru jest to niewinna propozycja współpracy, ale łatwo dostrzec, że między wierszami proponuje się im fikcyjne dopisywanie afiliacji tejże uczelni, oczywiście za pieniądze.
Do 2008 roku w szanghajskim rankingu uczelni (ARWU) nie było ani jednej saudyjskiej. W 2009 roku Uniwersytet Króla Sauda pojawił się jako jedyna saudyjska uczelnia na miejscu 402–501. Rok później były już dwie, w tym Uniwersytet Króla Sauda na miejscu 301–400. Obecnie (ranking 2023) mamy ich 12, w tym Uniwersytet Króla Sauda na miejscu 101–150. To jeszcze nie jest ścisła światowa czołówka, ale przypominam, że w tym samym zestawieniu polskich uczelni jest tylko 9, z tego najlepsza dopiero na miejscu 401–500, a więc wyprzedza ją pięć uczelni arabskich.
W WoS jest sporo saudyjskich publikacji, ale prawie 70% z nich ma zagranicznych współautorów. Jeżeli zaś spojrzymy na publikacje w „Nature” i „Science”, tak cenione w ARWU, to aż 94% saudyjskich publikacji ma zagranicznych współautorów. Jeszcze większy jest udział obcokrajowców w publikacjach o wielkiej liczbie cytowań. 58 najczęściej cytowanych saudyjskich publikacji ma współautorów z zagranicznymi afiliacjami. W trzech najczęściej cytowanych saudyjskich publikacjach występuje co prawda po jednym autorze z saudyjską afiliacją, ale ten sam autor podaje też dwie inne, niesaudyjskie afiliacje.
Te wszystkie historie łączy jeden motyw: możliwość podawania przez jednego autora wielu afiliacji w jednej publikacji. Zjawisko to jest stosunkowo mało znane, a może ono znacząco wpływać na rankingi i ewaluacje. W szczególnych sytuacjach uzasadnione jest podanie dwóch afiliacji, jednak widziałem na własne oczy publikacje, w których jeden autor podaje aż 7 różnych afiliacji w pięciu państwach. Polskim naukowcom raczej nie grożą niemoralne propozycje z Bliskiego Wschodu i bardziej obawiałbym się sytuacji odwrotnej. Przy obecnym systemie ewaluacji jednostek dużo bardziej opłacalne niż płacenie wydawnictwom typu MDPI i Frontiers za publikowanie poszczególnych artykułów może być zapłacenie hurtem prominentnym naukowcom za fikcyjne dopisywanie afiliacji. Swoją ofertą polskie uczelnie nie przebiją naftowych szejków, ale też do zdobycia kategorii A+ potrzeba o wiele mniej niż do wejścia do pierwszej dwusetki chińskiego rankingu. Przyszłe systemy ewaluacji jednostek naukowych powinny być skonstruowane w sposób zabezpieczający je przed ewentualną manipulacją polegającą na wpisywaniu fikcyjnych afiliacji.
prof. Marek Kosmulski, Politechnika Lubelska
Polscy naukowcy też dostają propozycję dopisywania do publikacji. Ja kilkukrotnie dostałam propozycję współautorstwa w zamian za opłacenie Open Access od naukowców z Iranu.
Kilka afiliacji zagranicznych naukowców, w tym jedna polska, też są rzeczywistością.
Brak podziału punktów za publikacje prowadzi do patologii. Fikcyjne autorstwo jest powszechne również w Polsce.
Jako ciekawostkę dodam, że (przynajmniej jedno) czasopismo firmowane przez Elseviera i jednen z wymienionych arabskich uniwersytetów ma rasistowskie kryterium oceny przesyłanych manuskryptów i publikuje tylko prace arabskich autorów.
Sprawdziłem kilka numerów wstecz po tym jak artykuł do nich wysłany został odrzucony po kilkudziesięciu minutach od podjęcia przez edytora z informacją, że traktuje temat zbyt pobieżnie, bla, bla, bla. Dla jasności - dla IEEE był wystarczająco dobry i został opublikowany. Kolega kilkanaście miesięcy wcześniej miał identyczną sytuację - błyskawiczne odrzucenie pod bzdurnym pretekstem.
@KOwal
"czasopismo firmowane przez Elseviera i jednen z wymienionych arabskich uniwersytetów"
Ale jaki zwiazek ma jakies czasopismo z danym jednym uniwersytetem?
A taki: "Copyright © 2024 King Saud University. Published by Elsevier B.V."
Teraz rozumiem.
Czy przypadkiem nie probowali Panstwo publikowac w dosyc niszowym pismie, na przyklad "Journal of King Saud University", ktory to tytul sugerowalby, ze rzeczywiscie ten periodyk moze nie do konca byc czyms prawdziwie "miedzynarodowym"?
Ale istotnie, jesli Elsevier firmuje to swoja firma, nie powinno byc tam takich kwiatkow.
To jest trudny temat, poniewaz bardzo trudno jest okreslic czy afiliacja jest fikcyjna, czy nie.
Charakter pracy naukowej jest taki, ze czasem nawet niewielki wklad czasowy moze przekladac sie na znaczacy wklad intelektualny i w zwiazku z tym rzeczywiscie liczyc sie w sensie "intellectual contribition". Co jest wiec fikcyjne, a co nie?
Natomiast na potrzeby ewaluacji, bardzo znaczacym czynnikiem powinno byc okreslenie, kto jest autorem do korespondencji ("corresponding author") danego artykulu. Zwykle wlasnie ta osoba, lub osoby, kieruja calym projektem, niezaleznie od tego, ile osob jest wspolautorami. To, zdecydowanie, powinno byc brane pod uwage.
Zas sam fakt publikowania razem z zagranicznymi wspolautorami nie jest negatywny. Nie ma nic zlego w tym, ze w danej grupie "70% publikacji ma zagranicznych współautorów".