Aktualności
Sprawy nauki
09 Czerwca
Fot. Adrian Wykrota
Opublikowano: 2025-06-09

Akademia wobec wyzwań komunikacji naukowej

Skoro komunikacja naukowa składa się z trzech elementów: scientific communication, której można przypisać etaty badawcze, schorarly communication z etatami dydaktycznymi oraz science communication, to czemu ten ostatni nie ma swojej reprezentacji w strukturze zatrudnienia w szkołach wyższych?

Społeczność akademicka oraz sama idea uniwersytetu pilnie potrzebują głębokiego namysłu nad swoim stosunkiem do mediów cyfrowych. Rozwój platform społecznościowych intensywnie wpływa na sposoby dystrybuowania treści, formy ich upowszechniania, promowane idee czy postawy. W pewnym sensie rzucają one wyzwanie akademii, gdyż stanowią dla ich uczestników alternatywę oferującą między innymi interpretację rzeczywistości, tożsamościową identyfikację, a nawet nadającą sens konkretnym działaniom. Choć treści medialne i komercyjne istotnie różnią się od tych będących rezultatem badań oraz refleksji naukowej, to rywalizują one ze sobą o atencję odbiorców. Tym samym potrzeby zaspokajane za sprawą uczestnictwa w mediach społecznościowych krzyżują się z tym, co można zyskać, śledząc doniesienia ze świata nauki.

Zarówno stały przyrost publikacji naukowych oraz zmieniające się formy komunikacji stanowią ogromne wyzwanie dla wszelkich działań promocyjnych dotyczących akademii. Już teraz szeroko rozumiane działania marketingowe są głęboko zakorzenione w strukturze uczelni za sprawą na przykład biur prasowych czy zespołów ds. popularyzacji nauki. Budowa marki własnej coraz częściej jest przedmiotem zainteresowania indywidualnych badaczy oraz badaczek, co przejawia się poprzez funkcjonowanie serwisów społecznościowych, typu ResearchGate czy Academia, kierowanych do społeczności akademickiej. Dodatkowo, przedstawiciele rozmaitych dyscyplin naukowych chętnie korzystają z innych form komunikacji — podcastów czy wideoblogów, które do tej pory kojarzone były głównie z publicystyką i tematyką lifestylową. Sukcesywnie wyodrębnia się także grono popularyzatorów nauki, którzy niekiedy nie reprezentują żadnej instytucji akademickiej i niekoniecznie prowadzą autorskie badania naukowe lub refleksję filozoficzną, ale za to komunikują swym odbiorcom rezultaty wypracowane przez innych naukowców i naukowczynie.

W tych okolicznościach zasadne staje się pytanie o skuteczność podejmowanych działań komunikacji naukowej. Innymi słowy, chodzi o namysł nad kształtem relacji: przedstawiciele świata nauki (specjaliści) a społeczeństwo (niespecjaliści).

Niebezpieczna konkurencja

Komunikację naukową charakteryzuje celowe i świadome działanie naukowców na rzecz poprawy stanu wiedzy społeczeństwa i jego świadomości na temat roli nauki. Komunikacja ta nierzadko przebiega przy twórczym współudziale odbiorców, a w jej następstwie zachodzi krytyczna refleksja co do uzyskanych opinii, słuszności dokonywanych wyborów czy podejmowanych decyzji. Grono odbiorców może być zróżnicowane — począwszy od innych badaczy, przez uczestników procesu dydaktycznego, a na niespecjalistach skończywszy. Tym samym o skuteczności komunikacji naukowej decyduje — oprócz niezbędnego zaufania do nadawcy — umiejętność dostosowania treści do odbiorcy

Internet największe wyzwanie odnośnie do komunikacji naukowej przyniósł w zakresie science communication. Sieć, w której każdy może być nadawcą treści i każdy ma dostęp do platform je dystrybuujących, generuje problemy o skali, z jaką nauka do tej pory się jeszcze nie mierzyła. Jedna platforma cyfrowa może przekazywać jednocześnie wiarygodne i rzetelnie przygotowane materiały popularnonaukowe, i zmanipulowane, opakowane w emocjonalną, wręcz sensacyjną, formę treści pseudonaukowe. Nowe media (Facebook, Instagram, TikTok itp.) tworzą doskonały i nieuregulowany kanał dystrybucji fake newsów czy dezinformacji. Opisując problem obrazowo, stwierdzam, że nauce wyrosła niebezpieczna konkurencja, która podszywa się pod nią stylem wypowiedzi, buduje alternatywny — lecz nierzetelny — obieg informacji, a na dodatek gra nieczysto, gdyż nie krępują ją żadne standardy czy etyka zawodowa. Przedstawiciele świata nauki dopiero uczą się skutecznie zwalczać to zagrożenie.

Dodatkowo, w pogoni za popularyzacją nierzadko zdarza się nam zgubić ostateczny społeczny cel i wówczas komunikacja naukowa sprowadza się jedynie do narzędzia marketingowego budującego markę własną naukowca bądź instytucji naukowej. Branżowy portal „Forum Akademickie” pochylił się nad niedostatkami komunikacji naukowej w sieci piętnując: „myślenie przede wszystkim narzędziami, a nie przekazem, co skutkuje bezrefleksyjnie wrzucanymi treściami, oraz brak selekcji materiałów do popularyzacji. Nie każdy projekt jest wart tego, by zainteresować nim odbiorcę, efekt może być odwrotny do zamierzonego: przesyt i zniechęcenie adresatów prze-kazu”. Innymi słowy, zanim rozpoczniemy działalność popularyzatorską, uruchamiając swój podcast lub zakładając konto w mediach społecznościowych, warto zastanowić się, kto jest naszą grupą docelową i jakie ma potrzeby poznawcze.

Rekomendacje i propozycje

Zdaniem Massomp Pigliucciego nauka musi odbiorcom uczciwie przyznać się do tego, co sama wie już od dawna — poszukiwanie całkowitej pewności jest skazane na niepowodzenie. Jednocześnie badacze i badaczki powinni wykazywać, że i bez orzekania całkowitej pewności są w stanie dostarczać adekwatnych odpowiedzi czy skutecznych rozwiązań. Innymi słowy, nie chodzi tu o rezygnację z dążenia do poznania naukowego, lecz o komunikację urzeczywistniającą ograniczenia metody naukowej i uświadamiania odbiorców o ich znaczeniu. Pierwszym krokiem w tym kierunku — zdaniem Pigliucciego — jest skuteczne objaśnienie zasadniczej różnicy pomiędzy prawdopodobieństwem a możliwością. Skuteczne uświadomienie odbiorców popularyzacji i upowszechniania nauki o konsekwencjach omawianej tu różnicy z pewnością pozwoliłoby przenieść dyskusje, na przykład o zasadności przyjmowania szczepionek, na grunt bardziej dopasowany do dyskursu znanego badaczom i badaczkom

Druga z rekomendacji M. Pigliucciego dotyczy dowartościowania roli retoryki w warsztacie umiejętności i kompetencji naukowców. Dotarcie z perswazyjnie skutecznym komunikatem popularyzatorskim w środowisku nowych mediów nie sprowadza się jedynie do przypomnienia uznanych koncepcji retorycznych. Równie istotna jest obserwacja praktyk komunikacyjnych. W komunikacji naukowej nastawionej na popularyzację nauki należy znaleźć odpowiednią formułę, gdyż sam przekaz przestał być jednorodną, na przykład tekstową, strukturą. Współczesny komunikat jest multimedialny i coraz częściej także interaktywny. Obok tekstu znajdują się tam materiały graficzne — zdjęcia, infografiki, wizualizacje, memy itp. Zupełnie inny jest także sposób odbioru treści. W klasycznym ujęciu jest on linearny, tymczasem dziś bywa zaburzony, a treści konsumowane jedynie fragmentarycznie, a nawet poprzez twórczą przeróbkę (ang. remix). Komunikacja naukowa musi dostosować sposoby prezentowania treści do istniejących już schematów albo wypracować własne z zastrzeżeniem, że będą one w stanie odpowiadać na potrzeby poznawcze odbiorców.

Rozmawiaj, priorytetyzuj, pozwól współdecydować

Kolejna kwestia dotyczy odpowiedzi na wyzwania związane ze zniesieniem ostrego podziału na odbiorców i nadawców, który dokonał się w mediach cyfrowych. Ta klasyczna dystynkcja wypierana jest przez współuczestnictwo. Uczestnicy mediów cyfrowych nie chcą być jedynie biernymi widzami i z tego względu należy im stworzyć możliwości partycypacji. Niemniej jednak wciąż zbyt rzadko science communication korzysta z możliwości szerszej inkluzji interesariuszy. Dlatego warto przeanalizować przykład udanego działania popularyzatorskiego, czyli wielokrotnie nagradzany i wyróżniany podcast Science Vs dostępny na najpopularniejszej platformie streamingowej Spotify (oraz innych). Jest to słuchowisko nastawione w pierwszej kolejności na weryfikowanie informacji. Typowy odcinek zawiera odwołania do publikacji naukowych oraz wypowiedzi i wywiady ze specjalistami w dziedzinie będącej jego tematem. Sukces tej z początku oddolnej inicjatywy jest tak znaczący, że Spotify przygotowało na podstawie ich działań swoisty poradnik dla kolejnych popularyzatorów nauki marzących o własnym podcaście. Ich rady sprowadzają się do trzech rekomendacji:

  1. rozmawiaj z odbiorcami,
  2. priorytetyzuj kanały dystrybucji,
  3. pozwól słuchaczom współdecydować.

Zalecenie konwersacji z odbiorcami ma na celu lepsze poznanie swojej grupy docelowej, a tym samym danie wglądu w to, do kogo mówimy i jakie treści oraz ich forma są dla nich atrakcyjne. Zespół Science Vs stosuje w tym celu ankiety rozsyłane słuchaczom, a także tak zwane Q&A, czyli pytania i odpowiedzi, będące użytecznym narzędziem do zbierania informacji zwrotnych. Przykładowo pytanie o to, czy słuchacze mają obawy związane z procesami starzenia się skóry twarzy, posłużyło do zebrania materiału do odcinka, w którym dermatolodzy odpowiadali na nadesłane wątpliwości. Taki schemat pozyskiwania pytań, które domagają się odpowiedzi ze strony badaczy i badaczek, na stałe wpisał się w funkcjonowanie podcastu.

Drugie z zaleceń — priorytetyzacja kanałów dystrybucji — jest uwagą dotyczącą zarządzania ograniczonymi zasobami czasu. Sprowadza się to do poszukiwania przestrzeni (na przykład bloga, fanpage’a czy też konta w innym serwisie społecznościowym), w której najłatwiej nam budować społeczność odbiorców naszych treści. Nie ma sensu rozdrabniać naszych działań na wiele różnorodnych kanałów dystrybucji, gdyż w rezultacie możemy nie być w stanie skutecznie nimi zarządzać, a co gorsza — treści tam zamieszczane nie będą dla odbiorców angażujące. Włączenie słuchaczy było dla zespołu Science Vs podstawą, by utrzymać na dłużej zainteresowanie swoim podcastem. Dzięki temu zbudowali dostatecznie dużą społeczność wokół swojego słuchowiska, która jednocześnie dostarcza im materiału do nagrywania kolejnych treści.

Przypadek podcastu Science Vs jest o tyle inspirujący, że dobitnie widać na jego przykładzie możliwość wpasowania się w schematy mediów cyfrowych z komunikacją naukową. Choć internet bywa charakteryzowany jako medium o niewielkiej barierze wejścia — każdy może być twórcą — to taka diagnoza nie uwzględnia niestety czasochłonności bycia dostarczycielem treści dla cyfrowego odbiorcy. Tym samym być może warta podjęcia jest dyskusja o poszerzeniu wspólnoty akademickiej o nową, dotychczas nieobecną grupę popularyzatorów.

Przy okazji ostatniej reformy szkolnictwa wyższego w Polsce wybrzmiały głosy nawołujące do nieco większego oddzielenia obowiązków badawczych od dydaktycznych, argumentując, że pozwoli to najlepszym badaczom i badaczkom skupić się na dostarczaniu jakościowych publikacji, a charyzmatycznych dydaktyków zwolni z konieczności stałego uczestnictwa w tym swoistym współzawodnictwie. Skoro komunikacja naukowa składa się z trzech elementów, to jest scientific communication, której można przypisać etaty badawcze, schorarly communication z etatami dydaktycznymi, to czemu science communication nie ma swojej reprezentacji w strukturze zatrudnienia w szkołach wyższych? W moim przekonaniu to rozwiązanie pozwoliłoby z jednej strony na podporządkowanie działalności popularyzatorskiej standardom rzetelności i wiarygodności, z drugiej zaś dawałoby szansę profesjonalnym popularyzatorom, by utrzymywać kontakt ze wspólnotą badaczy.

Podsumowanie

Społeczność akademicka w relacjach ze społeczeństwem coraz częściej rezygnuje z jednokierunkowego i dość protekcjonalnego podejścia opartego na założeniu o istnieniu luk w wiedzy odbiorców jej treści. Dążenie do włączania społeczeństwa w proces objaśniania świata, interpretowania zjawisk w nim zachodzących czy też wyszukiwania skutecznych rozwiązań istniejących problemów jest niezwykle ważne z punktu widzenia budowy zaufania do nauki. Zaufania, które częstokroć jest wystawiane na poważną próbę z uwagi na procesy przekształcające media cyfrowe — personalizacja, pojawianie się baniek filtrujących czy wreszcie dezinformacja oraz fake newsy. Odejście od komunikacji masowej (broadcast) na rzecz wysoce zindywidualizowanej i fragmentarycznej komunikacji zwanej egocastingiem jest poważnym wyzwaniem dla budowy społeczeństwa opartego na określonej wspólnocie znaczeń, symboli i wartości. Jednocześnie wydaje się, że nie ma powrotu do tego, co raz już się zmieniło. To dlatego potrzebna jest pogłębiona refleksja nad tym najbardziej społecznym wymiarem komunikacji naukowej, jakim jest science communication.

Filip Leszczyński

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

Tekst jest skróconą wersją artykułu, który ukazał się na łamach „Studia Philosophica Wratislaviensia”. Tytuł i śródtytuły: FA.

Artykuł powstał w ramach realizacji grantu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego pt. „Strach, niepewność, wątpliwości. Społeczne wytwarzanie niewiedzy w Polsce” realizowanego na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, przyznanego w ramach konkursu Nauka dla Społeczeństwa II. Kierownikiem projektu jest dr hab. Andrzej W. Nowak.

Dyskusja (9 komentarzy)
  • ~Ireneusz 09.06.2025 21:35

    Wg chatgpt:

    🔬 Scientific communication

    (komunikacja naukowa)

    Definicja:
    To komunikacja wewnątrz środowiska naukowego – między naukowcami, badaczami, instytucjami naukowymi.

    Formy:

    Artykuły naukowe w recenzowanych czasopismach

    Prezentacje na konferencjach

    Raporty badawcze

    Komunikacja e-mailowa między badaczami

    Dyskusje w gremiach naukowych


    Cel:

    Przekazywanie wyników badań

    Weryfikacja i recenzja (peer review)

    Współpraca naukowa

    Rozwój wiedzy w danej dziedzinie


    ---

    🌍 Science communication

    (komunikacja o nauce, popularyzacja nauki)

    Definicja:
    To przekazywanie informacji naukowych społeczeństwu, mediom, decydentom, czyli osobom spoza środowiska naukowego.

    Formy:

    Artykuły i książki popularnonaukowe

    Wystąpienia publiczne, podcasty, filmy

    Media społecznościowe

    Programy telewizyjne

    Działalność popularyzatorska instytucji naukowych


    Cel:

    Edukacja społeczeństwa

    Budowanie zaufania do nauki

    Wspieranie podejmowania decyzji opartych na wiedzy

    Zainteresowanie nauką młodzieży i dorosłych

    ---

    Podsumowanie różnic:

    Cecha Scientific communication Science communication

    Odbiorca Naukowcy i specjaliści Społeczeństwo, media, politycy
    Styl Formalny, techniczny Przystępny, dostosowany do odbiorcy
    Forma przekazu Artykuł naukowy, konferencja Artykuł popularnonaukowy, film, wykład
    Główna funkcja Rozwój nauki Popularyzacja i edukacja

  • ~Andrzej z Browarnej 09.06.2025 21:14

    Widzę, że w Poznaniu specjaliści od "komunikacji naukowej" rodzą się na pniu. Rośnie nam kolejny Emmanuel?

  • ~Nski 09.06.2025 15:35

    Po pierwsze, naukowcy często nie czują potrzeby opowiedzenia o swoich wynikach badań komuś spoza środowiska. Efekt - w trakcie kilku lat pracy wiele razy słyszałam, że są zbyt zajęci, żeby udzielić wywiadu, pójść do radia, porozmawiać z dziennikarzem. O organizacji innych form upowszechniania nie wspominając. Zapewne dlatego, że są rozliczani z zupełnie czego innego. Po drugie - często oczekują od mediów niemożliwego. Np. że opiszą dokładnie metodologię. Że wysiedzą na kilkugodzinnej konferencji naukowej. Dzisiejszy świat jest bardzo skrótowy, szybki, trzeba uwzględniać potrzeby drugiej strony. Po trzecie - Instytut PAN Wydziału I nie ma żadnych środków na nowoczesną stronę internetową, na jakiekolwiek materiały, nawet na oprogramowanie, by wykonać lepsze grafiki czy lepszą obróbkę filmów. Nie ma na to środków w dotacji, nie ma w grantach. Owszem, może być wymóg postawienia strony internetowej w grancie, ale bez środków na ten cel, na pracę kogokolwiek zajmującego prowadzeniem strony i promocją. Zoom jest wydatkiem rujnującym budżet. Piszę to z żalem, bo właśnie straciłam pracę mimo spektakularnych i wymiernych efektów. Uzasadnienie - Instytut musi oszczędzać. I tylko szkoda tych blisko 150 seminariów rocznie, tych zasięgów w mediach społecznościowych i całości zbudowanej sieci kontaktów i współpracy.

  • ~Profesor PAN 09.06.2025 13:07

    W jakim języku ten pan pisze?

  • ~komentator (poprzedni) 09.06.2025 12:15

    @Mia "W świecie przeładowanym informacjami, nawet najbardziej przełomowe odkrycie może pozostać niezauważone, jeśli nie zostanie odpowiednio opowiedziane."

    OWSZEM, ale niestety, NIE ZAWSZE autor(rzy) danego odkrycia może(mogą) zapewnić warunki, żeby dane odkrycie zostało zauważone. Przykładem może być tutaj sytuacja następująca:

    Z JEDNEJ strony, praca zamieszczona przez Perelmana w arXiv, gdzie udowodnił hipotezę Poincarego, i wkrótce wybuchła wrzawa, chcieli mu nawet dać Medal Fieldsa (odmówił),
    a Z DRUGIEJ strony praca opublikowana w czasopiśmie (rok później w arXiv), w której przedstawiono dowód niesprzeczności Arytmetyki Peano, wykonany wyłącznie jej środkami (co jest wyzwaniem rzuconym II Tw. Goedla o Niezupełności Arytmetyki), i NIKT się tym jakoś nie zainteresował, dopiero po kilku latach zaczęto zwracać na nią uwagę.

    • ~Mia 09.06.2025 13:19

      ..Pański komentarz pokrywa się z tym co napisałam... Nie wątpię, że przytoczony przez Pana przykład dotyczy ważnego i aktualnego problemu, i sam w sobie może być inspirujący. Niestety, sposób jego przedstawienia sprawił, że zgubiłam się już po pierwszej linijce.

      • ~komentator 09.06.2025 14:42

        Przytoczyłem przykład KONTRASTU dwóch sytuacji: autor ogłasza pracę w arXiv i szybko zyskuje ona rozgłos, autorzy publikują pracę w czasopiśmie, a potem także w arXiv, a pomimo to, nie uzyskuje ona takiego rozgłosu, jak zakładali...
        Dodam, że ta druga praca zawiera dowód niesprzeczności Systemu Arytmetyki (Peano), wykonany wyłącznie jego środkami (tymczasem, II Twierdzenie Goedla o Niezupełności mówi, że jeśli System Arytmetyki Peano jest niesprzeczny, to nie da się tej niesprzeczności udowodnić wyłącznie środkami tego Systemu).

  • ~Mia 09.06.2025 11:13

    W świecie przeładowanym informacjami, nawet najbardziej przełomowe odkrycie może pozostać niezauważone, jeśli nie zostanie odpowiednio opowiedziane. To właśnie dlatego w komunikacji naukowej tak istotne jest budowanie narracji — wciągającej, spójnej, dostosowanej do odbiorcy. Inaczej niż w przypadku komunikatów stricte naukowych, jak np. postery konferencyjne, tutaj nie chodzi wyłącznie o prezentację danych. Liczy się przede wszystkim to, jak je przedstawimy.
    Musimy pamiętać, że żyjemy w czasach, w których wszystko dzieje się szybko. Jeśli nie złapiemy uwagi odbiorcy już na samym początku, coś wartościowego może po prostu przepaść w natłoku treści. Dlatego kluczowe jest, by komunikacja naukowa miała formę historii — z początkiem, punktem kulminacyjnym i puentą. Opowieść budzi emocje, a emocje utrwalają przekaz. Wiedza przestaje być suchym faktem, a staje się czymś, z czym można się utożsamić, co zapada w pamięć i co niesie wartość. Dlatego tak ważne jest, by komunikacja i krytyczne myślenie stały się integralną częścią edukacji technicznej i naukowej. Nauka, która nie potrafi mówić ludzkim językiem, zostaje w laboratorium. A przecież jej celem jest zmieniać świat.

    • ~K. 10.06.2025 07:33

      Bardzo dobrze napisane! Zgadzam się w zupełności. "Nauka, która nie potrafi mówić ludzkim językiem, zostaje w laboratorium. A przecież jej celem jest zmieniać świat" - w punkt!