Aktualności
Badania
02 Stycznia
Źródło: www.uni.lodz.pl
Opublikowano: 2025-01-02

Cmentarzysko w podłódzkim Lutomiersku miejscem pochówku skandynawskich wojowników?

Wczesnośredniowieczne cmentarzysko w Lutomiersku pod Łodzią było miejscem pochówku skandynawskich wojowników – wynika z badań przeprowadzonych przez antropologów i genetyków z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego. Skąd w centralnej Polsce wzięli się wikingowie?

Łódzki ośrodek zajmuje się w głównej mierze badaniami szkieletów reprezentujących dawne populacje ludzkie z terenu Kujaw. Ale zainteresowanie naukowców z UŁ budzi od dawna także położony w województwie łódzkim Lutomiersk. Okazją do sięgnięcia do pochówków z tego miejsca była powtórna analiza materiałów archeologicznych dokonana przez prof. Ryszarda Grygiela przedstawiona w jego znakomitym opracowaniu na temat wczesnośredniowiecznych ośrodków państwa wczesnopiastowskiego w tej części Polski.

Fal osadnictwa grup ludności skandynawskiej w Polsce w okresie określanym jako epoka wikingów było wiele, ale to pierwsze odkryte ślady w tej części kraju – podkreśla dr Paulina Borówka z Katedry Antropologii na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego. – Najważniejsza zagadka dotyczy tego, jak ci osadnicy tutaj dotarli. Zajęłam się tym w mojej pracy doktorskiej, łącząc dostępne obecnie informacje na temat cmentarzyska lutomierskiego i wyniki naszych badań.

Dla miłośników historii wczesnego średniowiecza Lutomiersk to jedno z najważniejszych stanowisk na archeologicznej mapie Polski Środkowej. Znajduje się tu cmentarzysko z pierwszej połowy XI wieku, na którym już w latach czterdziestych ub.w. odkryto pochówki różniące się formą grobu i wyposażeniem od innych, charakterystycznych dla tego regionu kraju.

Cmentarzysko w Lutomiersku jest głównie cmentarzyskiem szkieletowym, na którym chowano zwłoki zmarłych nieskremowane. Odkryto je przypadkiem pod koniec II wojny światowej – opisuje dr Borówka.

Po wojnie badania na tym terenie rozpoczęli archeolodzy pod kierunkiem prof. Konrada Jażdżewskiego. Wówczas okazało się, że groby są bogato wyposażone w różnego rodzaju importy, najpewniej pochodzenia skandynawsko-ruskiego. Było to pierwsze tego typu stanowisko archeologiczne w tej części Polski, które interpretowano, jako bezpośredni dowód bytności Skandynawów (a konkretnie Waregów, czyli Skandynawów, którzy osiedlili się na terenach późniejszej Rusi Kijowskiej) w państwie pierwszych Piastów.

O wikingach w Polsce i roli, jaką mieliby odegrać w powstaniu państwa pierwszych Piastów mówi się od ponad stu lat – relacjonuje prof. Wiesław Lorkiewicz, również z Katedry Antropologii UŁ. – W Polsce jest więcej stanowisk archeologicznych, które można powiązać z grupami ludności skandynawskiej w państwie pierwszych Piastów, jednak na taką skalę, zbadaniem całego cmentarzyska, wszystko zaczęło się pod Łodzią, od Lutomierska.

Badania zespołu prof. Jażdżewskiego zakończyły się w połowie ubiegłego wieku, a materiały archeologiczne i szczątki kostne odkryte na lutomierskim cmentarzysku trafiły do nowo powstałego Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Wstępnego opracowania zachowanych szczątków ludzkich szkieletów dokonano dwie dekady później. Nic nie wskazywało jednak na to, że naukowcom uda się z nich wyczytać cokolwiek więcej.

Szczątki kostne były bardzo źle zachowane ze względu na niesprzyjające warunki podłoża w tym rejonie – wspomina prof. Lorkiewicz. – Kilkanaście lat temu, gdy zaczęliśmy się interesować badaniami aDNA, wyraziłem opinię, że ze względu na zły stan zachowania nie da się przeprowadzić ich badań genetycznych. Na szczęście w nauce nigdy nie należy mówić „nigdy”.

W ciągu kilkunastu lat postęp w badaniach laboratoryjnych w zakresie izolacji i analizy DNA okazał się jednak na tyle duży, że po uzyskaniu dofinansowania w projekcie unijnym EASI Genomics łódzcy naukowcy znacząco zbliżyli się do rozwiązania zagadki.

Okazało się, że osoby pochowane na tym cmentarzysku są na tyle zróżnicowane genetycznie, że musiały pochodzić z różnych populacji – wyjaśnia dr Borówka. – Znajdowały się tu pochówki osób pochodzenia skandynawskiego, słowiańskiego (lokalnego), a także osoby, które były pochodzenia mieszanego w stosunku do obu tych grup. W badaniach wykorzystano kości z różnych części cmentarzyska, zarówno z jego głównej alei, gdzie z pewnością chowano osoby szczególnie ważne dla społeczności, jak i z obrzeży nekropolii. „Skandynawskie DNA” znaleziono w różnych miejscach cmentarzyska, co wskazuje, że osoby o takim pochodzeniu pełniły zróżnicowane role społeczne, a także, że przebywali na tym terenie dość długo, by ich szczątki znalazły się zarówno w starszej, jak i młodszych częściach nekropolii. Cmentarzysko nie było użytkowane tylko w jednym punkcie czasowym, z biegiem lat dodawano pochówki zarówno w głównej alei, jak i na obrzeżach. Starałam się tak wybierać próbki do analizy z fragmentów dostępnych szkieletów, by jak najlepiej oddawały to zróżnicowanie.

Skąd wiadomo, że odnalezione w Lutomiersku szczątki należały do osób wywodzących się ze Skandynawii („wikingów”)?

Do analizy genetycznej wykorzystaliśmy dane porównawcze dla wybranych szkieletów z innych nekropolii z terenu Polski i innych krajów Europy, co, do których mamy pewność, że są to szczątki ludzi pochodzących z populacji skandynawskich. Chodzi między innymi o stanowisko archeologiczne w Ciepłem w powiecie tczewskim – tłumaczy dr Borówka. – Ale braliśmy także pod uwagę badania materiałów szkieletowych, które zostały opublikowane kilka lat wcześniej w obszernym opracowaniu archeogenetycznym obejmującym najciekawsze pochówki wikińskie z terenu całej Europy.

Badania genetyczne szczątków z cmentarzyska w Lutomiersku jednoznacznie potwierdziły związki biologiczne części osób z odkrytych tu pochówków z populacją skandynawską, co wiele wnosi do ożywionej dyskusji między archeologami na temat pochodzenia i związków kulturowych zabytków odkrywanych na takich cmentarzyskach, jak m.in. Lutomiersk. Czy jednak przybliżają nas do rozwiązania zagadki, skąd wzięli się „wikingowie” w centralnej Polsce?

Mamy w planach kilka kolejnych analiz, które mogą rzucić jeszcze więcej światła na dotychczasowe obserwacje. Pomocne byłyby również badania izotopowe, które pomogą potwierdzić lub odrzucić niektóre teorie na temat bezpośredniego pochodzenia geograficznego osób, od których pochodzą badane kości. Ponadto technologia badań ciągle się rozwija i kto wie, co uda się wyczytać ze szczątków za kolejne kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat – kończy dr Paulina Borówka.

źródło: UŁ

Dyskusja (0 komentarzy)