Aktualności
Sprawy nauki
20 Lutego
Źródło: www.pixabay.com
Opublikowano: 2026-02-20

Dlaczego mapy nie są uwzględniane w ewaluacji?

Mapy są dziś uniwersalnym narzędziem do prezentowania wyników badań w wielu dyscyplinach. Sięgają po nie, co oczywiste, geografowie, ale też historycy, archeolodzy, przyrodnicy, językoznawcy, etnografowie, socjologowie, a nawet ekonomiści. Dlaczego nie są więc uznawane za dzieła naukowe i nie można ich włączyć ani do dorobku własnego przy ocenie indywidualnej, ani do parametryzacji swoich jednostek – pyta dr Krzysztof Kałamucki z Katedry Geomatyki i Kartografii Wydziału Nauki o Ziemi i Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Marii Curie-Skółodowskiej w Lublinie.

Ministerstwo już od ładnych kilku lat nie uznaje map za dzieła naukowe. To tym bardziej zaskakujące, że niegdyś mapy były traktowane albo jako monografie, albo jako rozdział w monografii. Oczywiście, było bardzo precyzyjnie określone, kiedy mapa może być traktowana jako monografia, a kiedy jako rozdział monografii. Chodziło o spełnienie wymagań dotyczących objętości, czyli arkuszy wydawniczych, a przede wszystkim o zakres merytoryczny. Mapy wieloaspektowe, a najlepiej zbiór map w postaci atlasu, mogły być traktowane jako monografie. Natomiast za rozdział w monografii mogło być uznane mniejsze objętościowo opracowanie kartograficzne. Oczywiście mapy, tak jak inne publikacje, musiały spełniać określone kryteria, a więc być recenzowane, mieć podane źródła itd. A nade wszystko reprezentować wysoki poziom merytoryczny.

Jednak po reformie z 2018 roku mapy zostały wycofane z listy ministerialnej. Jednym z argumentów był fakt, że bardzo mało map wykazywano jako prace naukowe, zatem zlikwidowano taką możliwość dla uproszczenia całej procedury. To dziwne tłumaczenie, tym bardziej, że nie ilość się liczy, a jakość. Tamta decyzja ma do dziś bardzo daleko idące skutki – teraz ani kartografowie, ani inni naukowcy, którzy posługują się mapami, opracowują i wykorzystują je, nie mogą ich wykazywać jako dzieł naukowych.

Mapy i wszystkie opracowania kartograficzne są utworami, dziełami w myśl ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. To znaczy, że realizują cechę twórczości. Natomiast niewątpliwie nie wszystkie są pracami naukowymi. Geografowie od dawna doceniali mapę. Max Eckert-Greifendorff już w 1921 roku uważał mapę za „oko geografii, bez którego nie jest możliwy prawidłowy poglądowy opis geograficzny i jakiekolwiek studium geograficzne”. Przez wiele lat uważano, że mapa jest fenomenalnym sposobem prezentacji wyników badań. To nic innego jak forma wypowiedzi naukowców – geografów, którzy zajmują się przestrzenią, ale i innych badaczy, którzy badane zjawiska chcą analizować w przestrzeni. Trudno mi w tym kontekście zrozumieć decyzję ministerstwa o tym, że mapa nie jest uznawana za dzieło, gdyż mapy są dzisiaj publikowane i stanowią przedmiot badań wielu naukowców z różnych  dziedzin.

Mapa robi obecnie dużą karierę. Jest wszędzie. Wykorzystują ją i publikują nie tylko geografowie. Od dawna mapy wykorzystywali historycy, wykonywali je archeolodzy i historycy, astronomowie, socjologowie, ekonomiści, którzy badają przestrzenne zjawiska ekonomiczne. Wszyscy chętnie prezentują wyniki swoich badań w formie map, czyli w ujęciu geograficznym, przestrzennym. Warunkiem umieszczenia informacji na mapie, prezentacji wyników badań w formie mapy jest to, że badania i ich wyniki mają aspekt przestrzenny, mają atrybut lokalizacji. W formie mapy mogą być prezentowane wszystkie zjawiska, które dzieją się w przestrzeni. I nie mówimy tylko o przestrzeni ziemi, miasta, wsi, kraju, bo może to być skala makro, ale także mikroprzestrzeń. Dla przykładu, kartografowie współpracują z mikrobiologami, którzy obrazują przestrzeń komórkową i międzykomórkową, bo tam też można robić analizy przestrzenne. Mimo takiej powszechności użycia map w badaniach naukowych, nie można ich wykazać jako prac naukowych, badacze nie mogą ich włączyć ani do dorobku własnego w celu oceny indywidualnej, ani do parametryzacji swoich jednostek.

Sprawa jest tym bardziej trudna, że kartografowie nie mają swojej dyscypliny. Zostali umieszczeni w kilku różnych. Sama geografia została podzielona na geografię społeczno-ekonomiczną w dziedzinie nauk społecznych i geografię fizyczną w naukach o ziemi i środowisku. Już tylko mapa, jako obrazowanie przestrzenne, jest ogniwem scalającym geografię. Geografowie fizyczni za pomocą map obrazują zjawiska przyrodnicze w aspekcie przestrzennym. Geografowie społeczno-ekonomiczni stosują mapy do analizy i obrazowania zjawisk społeczno-gospodarczych w aspekcie przestrzennym.

Ponieważ mapa nie jest traktowana jako dzieło naukowe, naukowcy wykonują coraz mniej map. A są one potrzebne w wielu dziedzinach: turystyce, urbanistyce, planowaniu przestrzennym, ale także bezpieczeństwie publicznym. Zapobieganie skutkom katastrof naturalnych to oczywiste miejsce zastosowania map. Trzeba koniecznie zachować i rozwijać umiejętność ich tworzenia. To specyficzna dziedzina działalności, a nauka – kartografia – ma wiele do powiedzenia w tym zakresie.

Nieuwzględnianie map w dorobku naukowym doprowadziło do tego, że nawet w publikacjach geografów jest coraz mniej map. Ich sporządzenie wymaga specjalistycznych kompetencji i włożenia pewnego wysiłku. A przecież mapa, niezależnie od swojej formy i nośnika, to istotny element obrazowania zjawisk w przestrzeni. Naukowcy, którzy badają zjawiska przestrzenne i wynikiem ich badań jest właśnie mapa, najczęściej publikują monografię, do której dołączają mapy. Monografia ma odpowiednią objętość tekstu i dołączone do niego mapy, zatem jest punktowana, ale to nie jest typowe, klasyczne opracowanie kartograficzne. Na liście wydawnictw punktowanych nie ma żadnego wydawnictwa kartograficznego, czyli specjalizującego się w wydawaniu map i atlasów.

Wielu kartografów, geografów i innych specjalistów zajmuje się dzisiaj mapami cyfrowymi. Grafika cyfrowa stwarza olbrzymie możliwości prezentacji wyników badań. Możemy na takiej mapie przedstawić dynamikę zjawisk, czyli na przykład rozprzestrzenianie się jakiegoś zjawiska w czasie i w przestrzeni. Możemy to publikować w internecie. Tworzone są portale, wizualizacje, geowizualizacje, wizualizacje kartograficzne. Często ucieka się – mówię o nauce – od samej nazwy mapa, bo mapa nie jest oceniana, zamiast tego stosuje się inne określenia, np. wizualizacja, opracowanie przestrzenne. Dzięki temu, że powstaje i jest użytkowana w wersji cyfrowej, mapa przeżywa obecnie renesans. Nie jest już tylko ilustracją, służy do analiz przestrzennych w rozmaitych modelach numerycznych.

Skoro jest problem, dlaczego zainteresowani o tym nie mówią? Ano dlatego, że kartografowie, którzy są najbardziej zainteresowani tym, żeby mapę zaliczać do dzieł naukowych, są rozproszeni po wielu dyscyplinach i dziedzinach. Nie mamy jednej dyscypliny, która by wszystkich kartografów łączyła. Do ewaluacji wykazują inne dyscypliny, na przykład geografię społeczno-ekonomiczną czy fizyczną, gospodarkę przestrzenną, nauki społeczne, nauki o ziemi i środowisku, inżynierię lądową, geodezję. Ale mapy wykorzystują też historycy, archeolodzy, przyrodnicy, językoznawcy, etnografowie. W zasadzie można powiedzieć, że mapa jest dzisiaj dość uniwersalnym narzędziem do prezentowania wyników badań w wielu dyscyplinach: od humanistycznych, przez ekonomiczne, społeczne, aż po ściśle przyrodnicze.

Ktoś może mi w tej kwestii zarzucić, że kartografowie jednak tworzą własne środowisko, bo przecież działa Stowarzyszenia Kartografów Polskich, którego jestem członkiem-założycielem. Jednak to stowarzyszenie bardziej zawodowe, a nie naukowe, nawet jeśli naukowcy do niego należą. Jest też Oddział Kartografii Polskiego Towarzystwa Geograficznego, który, jak się okazuje, ma być rozwiązany.

Dlaczego mapa jest dziełem naukowym? Bo stanowi niezaprzeczalne źródło informacji, które w wielu przypadkach jest niezastąpione. Mapy są fantastycznym narzędziem badań. Nie ma możliwości mówienia o cyrkulacji powietrza, prognozach pogody bez mapy. Mapa jest sposobem prezentacji wyników badań. Studentom pokazuję na mapie jedną linię. Mówię, że to jest zasięg występowania jakiegoś zwierzęcia, jakiegoś gatunku. Niech to będzie ćma, która żyje trzy dni w ciągu roku. Ile pracy musi poświęcić biolog, żeby stwierdzić, że ta ćma występuje w zakreślonych linią na mapie miejscach. Sama mapa nie jest bardzo złożona, ale treści jakie pokazuje, badania, jakie trzeba przeprowadzić, żeby ją wykonać, nie są ani proste, ani błahe. Mapa potrafi przekazać treści, które w innej formie wymagają bardzo obszernego opisu, a i tak ten opis nie odda należycie i klarownie treści. Oczywiście można to rozszerzyć na inne dyscypliny: czy bez map moglibyśmy zobrazować zagrożenia powodziami i suszami? Czy bez dynamicznych map moglibyśmy modelować zjawiska klimatyczne? Nie! Potrzebujemy map jak najlepszych i najnowocześniejszych. Żeby ten obszar badań mógł się rozwijać, mapy powinny wrócić na listę prac naukowych.

Not. Piotr Kieraciński

Dyskusja (4 komentarze)
  • ~Tomasz 21.02.2026 08:08

    Mnie ciekawi, czego dotyczyły mapy że ministerialni specjaliści umniejszyli wagę map?

    Mapy wzmacniają obraz pracy, wzmacniają wagę danych tabelarycznych. Jestem zaskoczony taką krótkowzrocznością ministerstwa.

  • ~koati 20.02.2026 19:13

    Seryjne mapy tematyczne publikowane np. przez PIG-PIB są dziełami w pełni naukowymi. Konieczność wykonania ich według jednolitej instrukcji przez wielu autorów czyni z nich rzeczywiście monografię. Każdy arkusz wymaga wykonania szczegółowych badań terenowych, podczas, których niejednokrotnie przychodzi rozstrzygać rzeczywisty problem naukowy (np. czy suchy w porze letniej rów może okresowo prowadzić wodę, jak to udowodnić i udokumentować?). Opracowanie zebranych materiałów i przetworzenie ich w wersję cyfrową to nie tylko umiejętność wykorzystania narzędzi informatycznych ale również swojego rodzaju "artyzm" (jak rozmieścić wszystkie znaki i ich objaśnienia, żeby mapa nie straciła na czytelności). Proces wielokrotnego sprawdzania opracowanych brudnorysów (redaktor arkusza, recenzent, redaktorzy końcowi) przypomina podobne procedury stosowane w odniesieniu do artykułów naukowych. I wreszcie zasięg oddziaływania - niemal każda dokumentacja powołuje się na te mapy. Dlaczego więc nie traktować ich jak na to zasługują?

  • ~Fidelio 20.02.2026 09:40

    "Jednak po reformie z 2018 roku mapy zostały wycofane z listy ministerialnej. Jednym z argumentów był fakt, że bardzo mało map wykazywano jako prace naukowe, zatem zlikwidowano taką możliwość dla uproszczenia całej procedury" - genialna argumentacja. W ten sposób można odrzucić w zasadzie każdy istotny rezultat naukowy - bo każdy jest niepowtarzalny, no, czasem wpadnie nań niezależnie dwóch uczonych, w porywach - trzech.

  • ~Profesor PAN 20.02.2026 09:03

    Wiele rzeczy nie jest uwzględnianych w ewaluacji. Głównie te pisma, w których publikują eksperci.