Aktualności
Sprawy nauki
24 Kwietnia
Od lewej: Iwona Hofman, Barbara Marcinkowska, źródło: UMCS, APS
Opublikowano: 2025-04-24

Dwie nowe osoby w Zespole ds. nieuczciwych praktyk publikacyjnych

Prof. Iwona Hofman i dr hab. Barbara Marcinkowska dołączą do ministerialnego Zespołu doradczego do spraw nieuczciwych praktyk publikacyjnych. Zadaniem tego ciała jest opracowanie propozycji rozwiązań legislacyjnych i systemowych, mających na celu przeciwdziałanie tego typu praktykom.

Pod koniec marca minister nauki i szkolnictwa wyższego powołał Zespół doradczy ds. nieuczciwych praktyk publikacyjnych. To pokłosie ujawnionych w ostatnich miesiącach przypadków podejrzanych praktyk związanych z udziałem badaczy w tzw. papierniach, ale także opisywanego już od dawna zjawiska publikowania w „drapieżnych” czasopismach. Głównym zadaniem tego ciała ma być identyfikacja i zdefiniowanie nagannych praktyk publikacyjnych oraz analiza rozwiązań przecwidziałających tego typu działaniom. Zespół ma przedstawić propozycje legislacyjne i systemowe służące temu celowi.

Początkowo ośmioosobowy skład tego gremium został dziś poszerzony zarządzeniem ministra Marcina Kulaska. Powołania otrzymały: prof. Iwona Hofman, dyrektorka Instytutu Nauk o Komunikacji Społecznej i Mediach Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, przewodnicząca Rady Towarzystw Naukowych przy Prezydium PAN, oraz dr hab. Barbara Marcinkowska, rektorka Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie i przewodnicząca Konferencji Rektorów Uczelni Kształcących Nauczycieli i Pedagogów „KRUPed”. Przypomnijmy, że w zespole zasiadają także:

  • dr hab. Maria Konarska, zastępca dyrektora ds. naukowych w Międzynarodowym Instytucie Mechanizmów i Maszyn Molekularnych IMol Polskiej Akademii Nauk;
  • prof. Jerzy Lis, rektor Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, wiceprzewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich;
  • prof. Michał Mrozowski z Politechniki Gdańskiej;
  • prof. Katarzyna Ropka-Molik z Instytutu Zootechniki – Państwowego Instytutu Badawczego, członek Komisji Ewaluacji Nauki;
  • prof. Barbara Rymsza z Instytutu Badawczego Dróg i Mostów, zasiadająca w Prezydium Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, przewodnicząca Komisji Nauki RGNiSW;
  • dr inż. Mateusz Szatkowski z Politechniki Wrocławskiej, członek Rady Młodych Naukowców;
  • prof. Grzegorz Węgrzyn z Uniwersytetu Gdańskiego, wiceprzewodniczący Rady Doskonałości Naukowej.

Na czele stoi prof. Piotr Jedynak, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego i przewodniczący Komisji ds. Organizacyjnych i Legislacyjnych Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Zespół ma działać do końca tego roku.

MK

Dyskusja (25 komentarzy)
  • ~Ferdynand 26.04.2025 12:12

    Na każdej uczelni powołać Radę Pulikacyjną. Autorzy przed wysłaniem pracy do publikacji powinny ja zaprezentować i uzyskać zgodę Rady Publikacyjnej. Jeśli ktoś już opublikował pracę, która została wycofana że względu na nierzetelne, falszywe dane, powinien pożegnać się z tytułem naukowym a nie zasiadać w gremiach oceniających.

  • ~Fidelio 25.04.2025 17:01

    Jakoś pan minister nie potrafi wyjść poza akcyjny sposób myślenia, typu: jest problem, to piszemy ustawę o zwalczaniu tego problemu, albo powołujemy zespół ds. tego problemu. Takie akcyjne działanie jest zmorą polskiego ustawodawstwa od dziesięcioleci.
    Moim zdaniem patologie publikacyjne są skutkiem wadliwego, przebiurokratyzowanego systemu oceniania i trzeba od początku ten system zmienić, przywracając przy tym etos nauce, to i patologie znikną.
    To powiedziawszy, chcę zastrzec, że mam ogromny szacunek dla ludzi, którzy poświęcili się zwalczaniu tych patologii, i że różne formy doraźnej walki z nimi, w tym napisanie jakiegoś dobrego automatu wychwytującego prace potencjalnie papiernicze, są potrzebne, zwłaszcza póki system jest, jaki jest. Nie można sobie np. takiego automatu napisać i uznać, że problem jest odfajkowany. A boję się, że na czymś takim się skończy.

    • ~Ewa 27.04.2025 15:03

      dokładnie

  • ~MB 25.04.2025 14:10

    Humaniści i publikacje naukowe: nowa definicja oksymoronu.

  • ~Andrzej Dębowski 25.04.2025 00:24

    Ogólnie to powinien być opracowany nowy mechanizm publikacji badań. Nie powinno być tak aby to badacz zabiegał o to aby pokazać swoje badania kosztem ogromnych nakładów finansowych podatników. To czasopisma powinny zabiegać o chęć publikowania u nich. Czasopisma naukowe to drugi po rynku deweloperskim tak dochodowy interes. Najlepiej będzie jak można będzie publikować na otwartych platformach, gdzie artykuł jest od razu dostępny. Czeka tylko na zgłoszenie się użytkownika, który zrobi recenzje także open. A tak by wisiał w poczekalni, ale materiał już jest. I rządem pseudo recenzent go nie kradnie pod pretekstem słabej treści i odrzuceniu z wydawnictwa.

    • ~Fidelio 25.04.2025 21:05

      Z tym publikowaniem na otwartych platformach, to też nie jest takie trywialne, że hurra, choć to ciekawy pomysł.
      Po pierwsze, takie repozytorium typu "open" dziś jest, a jutro go nie będzie, instytucji, która je prowadziła odechce się ją utrzymywać, zmieni się technologia stosowana przy takich repozytoriach i koniec. Jednak do artykułów w przyzwoitych czasopismach, zwłaszcza papierowych artykułów, można dotrzeć i za 100 lat.
      Poza tym rzeczywiście kontrola edytorska to coś więcej niż jedna recenzja, a nawet kilka recenzji. Jest kwestia renomy czasopisma, odpowiedzialności samego redaktora, jego ocena recenzji i recenzentów i ten dodatkowy margines swobody, który zawsze redaktor ma, tzn. że ostateczną decyzję o publikacji podejmuje autonomicznie on sam.

    • ~Marcin Przewloka 25.04.2025 09:51

      @Andrzej Dębowski

      Nie ulega zadnej watpliwosci, ze obecny system publikowania naukowego to skandal, szczegolnie jak sie przyjrzymy kwestii finansowej.

      Nie wystarczy jednak powiedziec "nie powinno tak być" zeby to zmienic. Aby to zmienic trzeba miec dobry pomysl na system alternatywny, ktory ma duza sznase na zadzialanie; to musi byc propozycja realistyczna oraz taka ktora spelnia pewne wymogi.

      Przeciez juz teraz mozna publikowac na otwartych platformach. Jest tych platform sporo, sa one mniej lub bardziej popularne w zaleznosci od dziedzin wiedzy i preferencji autorow. To niestety nie rozwiazuje problemu, poniewaz ciagle przywiazujemy duza wage do peer review, a artykuly na tych platformach nie sa recenzowane. Jest duza szansa, ze wsrod wszystkich artykulow nierecenzowanych bedzie duzy odsetek publikacji, ktore z roznych powodow nie buduja wiedzy, a raczej wprowadzaja w blad (na przyklad poprzez publikowanie nieprawdziwych danych). Peer review jest dalekie od doskonalosci, ale jednak jest w stanie duza czesc takich nieprawidlowosci wylapac.

      Jak mialoby wiec zadzialac to, o czym pisze Pan w tym zdaniu: "Czeka tylko na zgłoszenie się użytkownika, który zrobi recenzje także open" ? A jak sie nie doczeka? Czy same recenzje bez koordynujacego peer review edytora sa dobrym rozwiazaniem? Recenzenci to tez tylko ludzie i bez odpowiedniego "poprowadzenia" procesu recenzji artykul moze zostac niesprawiedliwie skrytykowany lub odwrotnie - zbyt optymistycznie oceniony.

      Nie jest to wszystko proste do naprawy. Swiat nauki sam zapedzil sie w kozi rog, w czym chetnie pomogli naukowi wydawcy, tylko teraz nie mozemy sie z tego wygrzebac, bo nie ma dobrego, oczywistego rozwiazania tego problemu.

      • ~Andrzej 28.04.2025 09:17

        Zgadzam się z tym, że obecny system publikacyjny trudno naprawić. Mój pomysł ma oczywiście wady, bo objaśniłem go w zaledwie kilku linijkach. Jak ktoś zechce, to mogę opracować zarówno wzór do sprawiedliwej ewaluacji i systemu publikowania. Uważam, że żaden system nie będzie działał, jeśli będzie zawierał tylko nagrody. Myszą być też dobrane odpowiednie wagi związane z karami. A kary powinny obejmować jednocześnie uczelnię, badacza i wydawnictwo/recenzentów. Jak badacz publikuje na nierzetelnych danych, nie przyznaje się do stosowania dopingu w postaci AI oraz innych praktyk, to powinien lądować w oślej ławce na ileś miesięcy w zależności od przewinienia i tyle. A obecnie jest hulaj dusza piekła nie ma i to dla wszystkich. Na świecie przybywa rocznie ok. 1 mln publikacji. Dam sobie rękę uciąć, że większość to tylko bicie piany, w których nawet jedno zdanie nie niesie za sobą wkładu w naukę.

        • ~Marcin Przewloka 28.04.2025 11:44

          @Andrzej

          Czasami brak nagrody juz jest kara. Ja osobiscie nie sadze, aby w nauce karanie, takie jak "wysylanie na ośla ławke", bylo konieczne. Zdarzaja sie pomylki ("honest mistakes") albo klamstwa tylko jednego autora sposrod wielu ko-autorow, za ktore trudno jest karac caly zespol. Oczywiscie, sa wyjatki, takie, jak opisane tutaj
          www.nature.com/articles/d41586-024-00716-2
          www.nature.com/articles/d41586-024-00976-y
          www.nature.com/articles/d41586-024-03796-2

          Natomiast w moim komentarzu oparlem sie tylko o Pana komentarz, nic wiecej. Jestem niemal pewien, ze wylaczenie peer review spowoduje, iz tego "bicia piany" oraz zwyklych falszerstw bedzie jeszcze wiecej, niz obecnie. Dlatego wlasnie mam watpliwosci, co do Panskiego pomyslu.

          • ~Andrzej Dębowski 28.04.2025 12:33

            Nie bardzo wiem, z czego miałby wynikać wzrost liczby fałszerstw. Taki system można zrobić na zasadzie dawniej istniejących forów. Ale wciąż z karami za błędy. Po pierwsze serwis musiałby być utrzymywany ze środków publicznych, żeby nagle nie przepadł. Struktura organizacyjna składałaby się z grupy administratorów, którzy obsługują poszczególne dziedziny. W danych dziedzinach byliby użytkownicy, którzy mają status recenzenta. Natomiast aby otrzymać status recenzenta to trzeba spełnić określone kryteria. Lista byłaby publicznie dostępna wraz z wynikiem analizy dotyczącej kwalifikacji recenzenta. Taki recenzent miałby uprawnienia do recenzowania artykułów z określonymi słowami kluczowymi, a pozostałe recenzje, jak mu się chce i potrafi byłyby opatrzone gwiazdką, że robił sumiennie, ale to jest poza jego dziedziną. Recenzje byłyby jawne. Administratorzy byliby właśnie redaktorami, którzy mają prawo czegoś nie opublikować. Ale nie poprzez wyrzucenie do śmieci, ale skierowanie do działu XYZ, w którym oczekiwałby na dodatkowe recenzje. I tu wkraczaliby do akcji użytkownicy. Ci, którzy mają zgromadzoną określoną liczbę punktów, sa uprawnieni do recenzowania "warunkowego". Określona liczba takich warunkowych recenzji kierowałaby artykuł do ponownej recenzji.
            Chodzi mi tu o to, że często z recenzentami, są przepychanki na kompletnie nieistotne tematy, a może to skutkować negatywną oceną.
            Nie chcę tu za bardzo się rozwodzić, bo i tak świata nie naprawimy w komentarzach.

            • ~Marcin Przewloka 29.04.2025 09:06

              @Andrzej Dębowski

              Niezbyt mi sie podoba ta propozycja, bo aby dobrze obsluzyc wszystkie dziedziny wiedzy ten system musialby byc absolutnie gigantyczny, z racji liczby publikowanych artykulow. I tak naprawde do pewnego stopnia przypominalby obecne redakcje czasopism z ta roznica, ze finansowane by byly one z podatkow.
              Nie mogloby byc tutaj dowolnosci oraz "dziur", poniewaz rzeczywiscie musialoby to obsluzyc wszystkie dziedziny wiedzy w sposob rzetelny. I w zwiazku z tym koszt tego bylby naprawde bardzo wysoki. Nota bene, system, ktory Pan proponuje dzialalby na poziomie narodowym/krajowym, a przeciez publikowanie jest jak najbardziej miedzynarodowe. Jak wiec nalezaloby zintegrowac ta propozycje z tym, co sie dzieje miedzynarodowo?
              To, ze ten system "musiałby być utrzymywany ze środków publicznych, żeby nagle nie przepadł" nie gwarantowaloby jego nieprzerwanej dzialanosci, bo jak wiemy rzady sie zmieniaja i ich priorytety rowniez. Wszystko, co jest finansowane z budzetu podlega wahaniom, o czym bez przerwy sie przekonujemy i jest to niestety tendencja miedzynarodowa.

              Zas o wzroscie falszerstw pisalem w kontekscie Panskiej propozycji "Najlepiej będzie jak można będzie publikować na otwartych platformach, gdzie artykuł jest od razu dostępny".

              Tak, oczywiscie, diabel, jak zawsze, tkwi w szczegolach.
              Obecnie system dziala do pewnego stopnia, jednak jego finansowa strona pozostawia wiele do zyczenia. Jesliby go zastepowac czyms innym, to trzeba zadbac o to, aby ten nowy system nie byl jeszcze drozszy od obecnego.

              • ~Andrzej Dębowski 29.04.2025 10:39

                Uważam, że głównym problemem jest jednak szalony wzrost liczby publikacji oraz przeszacowany koszt procesu publikacyjnego. Kiedyś profesorowie mieli mniej publikacji w dorobku niż dzisiaj doktorant zaraz po obronie. Dopóki nie będzie mechanizmu projakościowego, to nie będzie takich zasobów, aby to wszystko rzetelnie realizować. Zdaję sobie sprawę z niedoskonałości mojej koncepcji i trudno na tym etapie ocenić długofalowe skutki, ale zmiany są potrzebne. Byleby tylko były obiektywnie wprowadzane, a nie lobbowane.

                • ~Marcin Przewloka 29.04.2025 11:01

                  @Andrzej Dębowski

                  Temat liczby publikacji tez nie jest prosty.
                  Mozna na przyklad powiedziec, ze obecnie rozwoj technologii i metodologii pozwala na niesamowicie szybkie gromadzenie danych, i oczywiscie ich analize. Stad miedzy innymi bierze sie wzrost liczby publikacji. Sam z siebie, to nie zly trend.
                  Wazne jest tez aby nie ograniczac "odgornie" liczby publikacji, poniewaz gromadzenie sie wiedzy ma charakter stopniowy, powolny i narastajacy. Nie wszystkie publikacje musza byc przelomowe. Male obserwacje z malych laboratoriow tez sa bardzo wazne. One tez zasluguja na publikacje.
                  To wszystko razem daje gigantyczny wzrost liczby publikacji, ale mam nadzieje, ze niedlugo narzedzia AI beda w stanie dobrze syntetyzowac i podsumowywac wiedze nawet w tych obszarach, gdzie publikacji jest dramatycznie duzo.

                  Zas mechanizm projakosciowy zawsze powinien dzialac. Niezaleznie od stopnia przelomowosci danej pracy. I dlatego wlasnie mamy peer review.

                  Wydaje mi sie, ze z powodu powiazania publikacji i publikowania z systemem grantowym oraz zatrudnianiem i awansowaniem w nauce, jest to naprawde niezwykle skomplikowana sprawa. I wlasnie dlatego temat lezy i czeka na rozwiazanie - nikt nie ma dobrego pomyslu, co z tym zrobic.

  • ~Kalkulator 24.04.2025 23:19

    Ważne, że jest AGH - tam najwięcej osób publikujących ponad 100 prac rocznie! ....

  • ~Przemo 24.04.2025 22:25

    Tak się walczy z nieuczciwymi praktykami:
    https://www.nature.com/articles/s41477-025-01979-x

    Zestaw autorów czy tytuł czasopisma jest sprawą drugorzędną, prawda?
    Działania pozorowane to tylko działania pozorowane.

  • ~Aaa 24.04.2025 15:45

    No nie wiem. W czasie konsultacji ustawy o ewaluacji, z UMCS szła masa głosów broniących MDPI w ewaluacji…

    • ~M 24.04.2025 17:36

      Skończcie już z tymi nazwami wydawnictw, wszystkie są mniej lub bardziej skorumpowane, przy czym to skorumpowanie zazwyczaj dotyczy znanych i "szanowanych" czasopism (patrz: pubpeer, forbetterscience), a system peer review jest ogólnie rzecz biorąc średni. Liczy się praca i to co zawiera oraz to co wnosi do stanu techniki. Zobaczcie sobie mega journale jak Scientific Reports, ile rocznie produkują papierów... Albo Chemosphere, które straciło Impact Factor...
      Trzeba odjeść od punktów raz na dobre!

      • ~Romek 25.04.2025 06:28

        A jaka jest wiarygodność Pubpeer w którym dwóch edytorów publikuje co chce i na co pozwoli. Część komentarzy jest tak bez sensu. Natomiast for better science to już inna sprawa, zwykła dezinformacja trolla ruskiego udającego Ukraińca a język wypowiedzi iście akademicki. Tylko wpłać kasę to na zlecenie opublikujemy artykuł o kimś.

        • ~M 25.04.2025 11:06

          A jaką jest wiarygodność anonimowych recenzentów w wielu czasopismach? A jaka jest wiarygodność strony predatoryjournals, jeśli nie wiadomo, kto za tym stoi z imienia i nazwiska? Jakoś postępowania doktorskie, habilitacyjne są jawne i recenzje są podpisane z imienia i nazwiska. Co do forbetterscience istotne jest to, że pokazuje skalę patologii i papiernie, o których głośno zrobiło się w ostatnim czasie. A nie jest to zjawisko z wczoraj, tylko obecne już od dawien dawna. Jeżeli by było tak jak Pan pisze, że wplłac kasę i o każdym, coś napiszemy, to podważa Pan wiarygodność wszystkich naukowców, w tym swoją. Rozumiem, że to metoda daj mi człowieka, a znajdę na niego paragraf? Myślę, że jak ktoś uczciwie publikuje to nie ma czego się bać.

          • ~Hubert Wojtasek 27.04.2025 15:46

            „A jaka jest wiarygodność Pubpeer w którym dwóch edytorów publikuje co chce i na co pozwoli.”
            Faktycznie - żadna. Redaktorzy PubPeer nie ingerują w treść komentarzy, pod warunkiem, że nie zawierają one treści obraźliwych. Choć oczywiście strona publikuje wytyczne do pisania komentarzy (Commenting guidelines), które są zbieżne z wytycznymi do pisania recenzji dla czasopism:
            https://www.pubpeer.com/static/faq#1
            Pod artykułem „NCN o paper mills: Wypracujemy regulacje, które uszczelnią system” niejaki „Robert Wolny” podał 02.04 linki do komentarzy na temat pięciu artykułów prof. Dietla sprzed 20-30 lat.
            https://forumakademickie.pl/sprawy-nauki/ncn-o-paper-mills-wypracujemy-regulacje-ktore-uszczelnia-system/
            Komentarze te pojawiły się tam w ciągu tygodnia poprzedzającego ten wpis. Już następnego dnia (03.04) prof. Karpiński zacytował ten wpis w komentarzu pod artykułem na temat dr Khaneghaha i prof. Marszałka (Paper mills: członek Rady NCN pod lupą Komisji ds. etycznych):
            https://forumakademickie.pl/sprawy-nauki/paper-mills-czlonek-rady-ncn-pod-lupa-komisji-ds-etycznych/
            W tym tygodniu pojawiły się dwa kolejne komentarze na temat artykułów prof. Dietla. Dziwnym zbiegiem okoliczności 13.04 wysłano list do Leonida Schneidera zawiadamiający o „podejrzeniu nieuczciwości naukowej prof. Dietla” z tymi samymi linkami. W lutym to samo spotkało prof. Wójsa, rektora Politechniki Wrocławskiej, wkrótce po tym jak powołał Komisję ds. rzetelności publikacji naukowych. Można się zastanawiać, na czyje zlecenia powstają te komentarze. Ktoś ma jakiś pomysł? Bardzo mnie ciekawi, jak rzeczony Zespół ma zamiar poradzić sobie z takimi praktykami i z takimi ludźmi. Bo jeśli sobie nie poradzi, to oni będą rządzić polską nauką, która stoczy się na samo dno.

          • ~Atomek 26.04.2025 07:47

            Spokojnie, proszę się nie przejmować. To papiernicy piszą komentarze pod co drugim artykułem na FA, bo im się pętla na szyi zaciska.

    • ~Profesor PAN 24.04.2025 17:01

      A co ma MDPI, czego nie mają Springer, T&F, Wiley i Elsevier?

    • ~Wincenty Koś 24.04.2025 17:00

      @Aaa
      Dokładnie. Przecież osoby w tym gremium reprezentują interesy konkretnych instytucji.

      • ~Profesor J. W. 25.04.2025 12:20

        Profesor J.W.
        Cieszy to, że Minister chce walczyć z patologiami w nauce polskiej . Mam jednak dwie wątpliwości: czy rzeczywiście Minister ma tu wyręczać środowisko naukowe? Czy środowisko jest bezradne? Czy może te patologie ( bo jest ich wiele) nie są dla środowiska wygodne? A druga sprawa, to skład komisji i rozmaitych ciał doradczych, które Minister powołuje. Jaki jest klucz doboru członków tych komisji i ciał? Dlaczego zupełnie są pomijane instytucje takie jak PAN czy PAU. Dlaczego do nich Minister nie zwraca się o opinię, albo wytypowanie kandydatów?

        • ~Ewa 27.04.2025 15:10

          Jak to nie ma, są - dwie osoby na liście są z PAN.