Zachowanie autonomii i swobody w prowadzeniu badań naukowych; bezpośrednie finansowanie przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego; transparentne, projakościowe i stabilne zasady przyznawania subwencji przy równoczesnym rozwijaniu systemu grantowego; równy z uczelniami dostęp do środków finansowych – to elementy kluczowe, zdaniem Zgromadzenia Dyrektorów Instytutów Naukowych PAN, dla właściwego działania i rozwoju tych placówek.
W najnowszym stanowisku Zgromadzenie Dyrektorów Instytutów Naukowych PAN odniosło się do projektu reformy Akademii opublikowanego przez Prezesa PAN. Zdaniem dyrektorów, projekt powinien opierać się na konsensusie środowiska naukowego wypracowanym w wyniku demokratycznej debaty, a nie sprowadzać się jedynie do gotowej propozycji przedstawianej przez władze Akademii.
W stanowisku podkreślono, że niezależność prawna, finansowa i badawcza instytutów naukowych PAN to fundament ich sukcesu, ale też czynnik decydujący o strategicznej różnorodności środowiska naukowego i akademickiego.
W celu usprawnienia działalności Akademii konieczna jest krytyczna analiza obecnej relacji między korporacją a instytutami. Zdaniem dyrektorów instytutów właściwym kierunkiem reformy jest model oparty na partnerstwie i doradztwie, natomiast koncentrowanie się na relacji nadzorca-nadzorowany może prowadzić do konfliktów, które utrudnią rozwój potencjału naukowego PAN – czytamy w dokumencie.
Jego sygnatariusze podnoszą w dalszej części, że kontrola nie powinna przeradzać się w zarząd zastępczy, a odpowiedzialność dyrektora za instytut musi iść w parze ze swobodą decyzyjną, umożliwiającą dynamiczne
działanie w ramach wyznaczonych przez prawo.
W tym kontekście postulowana przez Prezesa PAN zmiana charakteru rekomendacji Rad Kuratorów na wiążący nie znajduje uzasadnienia, a propozycja ta, wynikająca z doświadczeń dotyczących pojedynczych
instytutów, nie powinna hamować szerszej dyskusji na temat relacji między korporacją a instytutami.
Nie sposób zgodzić się z twierdzeniem, że jedyną alternatywą dla zwiększania nadzoru korporacji nad instytutami jest przekazanie narzędzi nadzorczych Ministrowi Nauki i Szkolnictwa Wyższego, co zostało zaproponowane w wersji projektu ustawy o PAN ogłoszonej przez Prezesa PAN 24 stycznia 2025 roku. Zgromadzenie Dyrektorów przyjęło uchwałę jednoznacznie sprzeciwiającą się temu projektowi, dostrzegając w nim poważne zagrożenie dla spójności Polskiej Akademii Nauk.
Ponadto sternicy instytutów opowiedzieli się za nadaniem Zgromadzeniu Dyrektorów statusu organu Akademii i wyposażeniem go w odpowiednie kompetencje. W ich ocenie, powinno ono mieć możliwość reprezentowania ich wspólnych interesów za pośrednictwem swojego Prezydium i Przewodniczącego. Zgromadzenie wyraziło także oczekiwanie co do zwiększenia udziału dyrektorów w ciałach decyzyjnych Akademii. Wskazano, że w Prezydium PAN powinno to być 40% (obecnie 4%). Co więcej, dyrektorzy chcą też prawa głosu w Zgromadzeniu Ogólnym PAN.
Taka zmiana spowodowałaby należne zwiększenie rangi pionu naukowego Akademii w jej strukturach i mogłaby zadziałać ożywczo. W szczególności dyrektorzy powinni brać udział w wyborach władz PAN, jako że są one władzami całej Akademii, a nie wyłącznie korporacji – napisano w dokumencie.
Dyrektorzy zaznaczyli, że dla właściwego działania i rozwoju podległych im placówek kluczowe są: zachowanie autonomii i swobody w prowadzeniu badań naukowych; zachowanie bezpośredniego finansowania przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego; transparentne, projakościowe i stabilne zasady przyznawania subwencji przy równoczesnym rozwijaniu systemu grantowego oraz równy z uczelniami dostęp do środków finansowych. Na koniec zadeklarowali gotowość do udziału w pracach nad ustawą o PAN.
MK
A więc trzecia ustawa o PAN "środowiskowa" - do kosza :) Teraz całe gremium - 3 osoby z MNiSW, 3 osoby ze Zgromadzenia Dyrektorów i 3 Przedstawicieli związków zawodowych ma pracować nad ustawą, która dopiero teraz ma szansę być prawdziwie środowiskową - bazując na aktualnie obowiązującym dokumencie.... Czy Pan Prezes PAN po raz kolejny przyjdzie na spotkanie ze swoim starym projektem, który nie zyskał akceptacji całego środowiska?
To ciężko powiedzieć, ale dobrze, że się tak stało. Jedno jest pewno - już nic nie będzie jak wcześniej. Cieszy mnie osobiście fakt, że do rozmów zostały zaproszone związki zawodowe. Niestety w PAN pracownik był na ostatnim miejscu, bez względu czy naukowy, czy administracyjny, bo korporacja (w 75% naukowcy spoza PAN) myśli tylko o sobie.
@ Obserwator PAN,
Bo korporacja (w 75% naukowcy spoza PAN) myśli tylko o sobie. Naprawdę? A o czym myślą dyrektorzy instytutów naukowych PAN? Przecież bez precyzyjnych mechanizmów nadzoru zarządczego instytuty Akademii nie mają szans na dokapitalizowanie np. dodatkowy 1 mld zł. rokrocznie. Politykom to na rękę, bo nie muszą wykładać konkretnych funduszy na stół. I kto tu jest przegranym? Oczywiście, że społeczność pracowników zatrudniona w instytutach Akademii.
Zacznijmy od tego, że Dyrektorzy są zarządcami a nie czynnymi naukowcami. Jakość skoczy do góry w mgnieniu oka.
Wrecz przeciwnie. W znacznej liczbie przypadków bardzo czynnymi naukowcami i z dobrymi osiągnięciami. W zasadzie nie do końca sobie wyobrażam inaczej. A do tego w każdym przypadku czynnymi naukowcami powinni być zastępcy do spraw naukowych.. Inaczej Rady Naukowe nie powinny ich pozytywnie opiniować.
Gra w kotka i myszkę powoli robi się tragifarsą.
24 stycznia Prezes PAN przesyła projekt ustawy Dyrektorom Instytutów, w którym proponuje przeniesienie nadzoru nad Instytutami w ręce MNiSW.
7 marca Zgromadzenie Dyrektorów krytykuje ten projekt i wskazuje, że Instytuty PAN nie są zainteresowane bezpośrednim zwierzchnictwem MNiSW (o czym jest mowa w niniejszym artykule) i podaje szereg priorytetów dla nowej ustawy. Wcześniej, 13 lutego podejmuje też stosowną uchwałę skierowaną do Prezydium PAN.
Wtórnie, bo 18 lutego, zapewne pod wpływem uchwały Zgromadzenia Dyrektorów, Prezydium PAN podejmuje uchwałę, w której pisze m.in. "Nadzór nad instytutami PAN powinien być sprawowany przez ustawowe organy Akademii" - czyli Prezydium wraz z Prezesem - podejmuje uchwałę wbrew propozycji Prezesa z dnia 24 stycznia .... (?).
Uchwały/Stanowiska Zgromadzenia Dyrektorów były na stronie www PAN i chętnie je czytałem, ale z jakiś względów nie ma już do nich dostępu (?).
W tym tygodniu Prezes przedkłada inny projekt ustawy - kieruje ją do MNiSW - i nazywa skonsultowanym przez środowisko PAN - projektem ustawy o PAN.
Jesteśmy zainteresowani z kim konsultowano i jakie były ustalenia tej konsultacji? Czy to już ostateczna wersja, skoro wszyscy pozytywnie skonsultowali? Czy jednak to tylko kolejny projekt, nieuzgodniony ... do krytyki przez poszczególne filary PAN?
W obecnym stanie prawnym Dyrektor ma bardzo dużo władzy. Prezes PAN nie jest np. instancją odwoławczą od decyzji dyrekcji. W sytuacji spornej trzeba od razu iść do sądu, co skazuje pracownika na słabą pozycję względem władz instytutu. Zwiększenie więc nadzoru na instytutami, w rozumieniu takim, że np. jasno zostanie określone kto i w jakim trybie może decyzje dyrektorskie uchylić jest wskazane. Stan obecny jest zły.
Zgadza się. Dyrektor instytutu nie ma nikogo nad sobą, choć sam instytut może liczyć mniej niż 100 osób, wliczając personel pomocniczy. Odnośnie finansowania na równi z uczelniami - to może udział w dydaktyce na równi z uczelniami też? W PAN jest wieczny urlop naukowy....
W Instytutach (a przynajmniej tym, który znam) generalnie nie ma realnego nadzoru nad wydatkowaniem środków, przy czym nie chodzi o źle rozumianą kontrolę wszystkiego, tylko weryfikację prawidłowości wydatkowania środków publicznych, celowości i oszczędności. Bierze się to częściowo z tego, że Ministerstwo przyznaje środki (subwencje), a raporty finansowe Instytut wysyła do centrali PAN. Wszystkie dyskusje finansowe Dyrekcja ucina "Ministerstwo nie dało wystarczająco dużo środków" a Ministerstwo odpowiada, ze nie ma możliwości kontroli wydatkowania przyznanych środków. Sprawozdania wysyłane do PAN są tak przygotowane, żeby za dużo nie wykazać. Pracowników nie dopuszcza się do kontroli wydatków na poziomie Instytutu, bo stary styl zarządzania plus lokalne interesy i strefy wpływów rządzą. I może skończyć się jak napisał/a "Pracownik PAN" poniżej.
Popieram stanowisko. Konkrety. Pewnie nie do przyjęcia przez korporantów ... i zapewne Prezes nie przewiduje ustępstw ze swojej strony, ani żadnej dyskusji, jak dotychczas :)
Oddzielić instytuty od klubu starszych PANów i PAŃ. Przynależność do tego drugiego to po prostu wyróżnienie za całokształt osiągnięć naukowych, może z pewnymi ograniczonymi obowiązkami doradczymi i konsultacyjnymi. Natomiast z instytutów zrobić polskiego Maxa Plancka. Z resztą już kiedyś było to proponowane przez KPN za kadencji prof. Nowotnego, polecam lekturze sprawozdania tego ciała.
Panie Marcinie,
Na ile dobrze pamiętam, to za kadencji prof. M. Nowotnego w KPN pojawił się pomysł utworzenia Towarzystwa Marii Curie-Skłodowskiej na bazie najlepszych instytutów naukowych PAN z ministerialną kat. A+ i A. Byłby to zupełnie nowy organizm, gdyż dotychczasowe instytuty naukowe Akademii utraciłyby osobowość prawną i autonomię badawczą wraz z dorobkiem afiliowanym do PAN. Czyli nowy okręt wypłynąłby na wody oceanu. Niemniej na wszystko potrzebne są pieniądze, a których wiecznie brakuje w kasie państwa. Dlatego nie wiem, czy pomysł z TMCS można uznać za trafiony?
Myślę, że można uznać za trafiony, gdyby przestać utrzymywać fikcję w polskiej nauce i zacząć promować wartość, a nie układy i znajomości jak w klubie PANow i ostatnio PAŃ niskich lotów.
@ Akademik,
Opierajmy się na faktach, a nie na plotkach czy informacjach uzyskanych z zasłyszenia. Wie pan, jak ja słyszę o promowaniu jakichkolwiek wartości w kraju nad Wisłą, to dostaje drgawek. Całkiem niedawno rozmawiałem z pewnym obcokrajowcem, który mieszka w Polsce. I ja go pytam, jak język polski, a on mi odpowiada, że jest trudny, szeleszczący, choć pierwsze słowo, które szybko sobie przyswoił to kur......I dodał wiesz w moim kraju na ogół nie używamy takich słów, a pochodzi z Nigerii. I padła salwa śmiechu.
Wspaniały pomysł o ile zakładamy, że Dyrektorzy dbają o dobro swoich pracowników i nauki. Pracuję w Instytucie, w którym Dyrektor jest panem i władcą. Decyduje kto jakie granty może składać, jednym finansuje remonty z kosztów Instytutu a innym nie, od lat nie przyznaje dodatków motywacyjnych, bo uważa że największą motywacją jest nagroda dyrektora za najlepszą publikację przyznawaną raz do roku w kwocie 1000 zł brutto. Finansowanie ogromnych przedsięwzięć bez przyszłości, marginalizacja badań podstawowych na rzecz komercjalizacji za wszelką cenę, niejasne przepływy pieniężne, przepychanie słabych lekarskich doktoratów opartych o plagiat, a ostatnio oskarżenie o mobbing. Nie ma do kogo się zwrócić, bo wszystkie najwyższe funkcje w Instytucie pełnią jego zaufani, a wyjście poza Instytut oznacza właściwie śmierć naukową w tym miejscu. Promuje się miernych ale wiernych a utrudnia się pracę zdolnym i aktywnym. Przeraża mnie wizja jeszcze większej niezależności takich Dyrektorów skoro już w tym momencie mają prawie nieograniczoną władzę.
Zaaragumentował pan za oddzieleniem instytutów od korporacji. Dyrektorzy instytutów wybierani są przez radę konkursową, która powoływana jest przez wydział PAN, w sumie inaczej niż na uczelniach pracownicy instytutów nie mają wielkiego wpływu na to, kto zostanie ich dyrektorem.
Dyrektor może stać się więc ciemieżcą oraz uzurpatorem i tak to niejednokrotnie wygląda to w praktyce. Dostaje całą mechinę dla siebie i kilku popleczników (a nawet żony w ekstremalnym przypadku) na 4 lub 8 lat której cechą jest arbitralność. To jest najsłabszy punkt tego systemu instytutów nad którym ustawodawca powinien się pochylić.
@ Pracownik PAN,
Dziękuję panu/pani za ten post. Jestem przekonany, że minister nauki i szkolnictwa wyższego zostanie wyposażony w narzędzia nadzoru nad instytutami naukowymi PAN, gdyż to Ministerstwo odpowiada za gospodarkę finansową Akademii, a tym samym minister nauki musi mieć wgląd we wszystkie kwestie dotyczące funkcjonowania instytutów Akademii. W Towarzystwie Maxa Plancka np. Zarząd Generalny monitoruje wdrażanie wytycznych rządu federalnego w instytutach badawczych. I tam nikt nie ma prawa szurać, bo inaczej kurek finansowy z pieniędzmi federalnymi zostanie zakręcony.
Chciałoby się zapytać, a wiem, że nie wypada, jaki to instytut. Z treści wynika, że zapewne Wydział V. I muszę powiedzieć, że się dziwię. Np. nie rozumiem, dlaczego dyrektor zabrania składać granty, skoro z grantów są pieniądze dla instytutu.
Jest to sposób kontrolowania, pokaz siły, który jest ważniejszy niż dobro Instytutu czy rozwój naukowca. Co gorsza dotyczy to młodych naukowców co skutecznie ich demotywuje.
Chodzi o IMDiK?
Stanowisko Zgromadzenia Dyrektorów Instytutów PAN jest ciekawe w swej istocie, choć nie wszystko jest dla mnie zrozumiałe. Jeżeli dyrektorzy chcą wzmocnienia pozycji instytutów w Prezydium i Zgromadzeniu Ogólnym PAN z prawem głosu w kwestii wyboru władz Akademii czy decyzji dotyczących rozwoju PAN, to po co proponują utworzenie organów równoległych w pionie badawczym Akademii vide Przewodniczący i Zgromadzenie Dyrektorów Instytutów PAN? Następnie dyrektorzy instytutów Akademii nie chcą nadzoru ani władz Akademii, ani Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jak dobrze rozumiem instytuty miałyby pozostać tzw. wolnymi księstwami. Tyle tylko, że ja nie znam jakiejkolwiek pozauniwersyteckiej instytucji badawczej na świecie, gdzie instytuty byłyby wyłączone z nadzoru zarządczego centrali instytucji w strukturze której funkcjonują. Ostatnio w Towarzystwie Maxa Plancka głośno było o mobbingu w instytutach badawczych MPG, a jest ich 84. Zarząd Generalny MPG ma szerokie uprawnienia, a mimo to niemieccy parlamentarzyści mówią o możliwości objęcia MPG kontrolą organów nadzoru publicznego. Tym samym autonomia instytucjonalna też ma swoje granice.
Właśnie w tym rzecz, że Dyrektorzy chcą zachować status quo - środki z ministerstwa, raportowanie wydatków do PAN, wszystko się rozmydli. Tych co pytają co się ze środkami dzieje i jak są dzielone ucisza się skutecznie (przynajmniej w przypadku, który znam). Brak kontroli mógłby być uzasadniony tylko w jednym przypadku - gdyby Instytuty się same finansowały. Ale to się nie uda, więc nie ma o czym dyskutować. Dysponują środkami publicznymi i raporty powinny być nie tylko wysyłane do ministerstwa, ale jawne!
@ M,
Dziękuję panu/pani za ten post. Dla mnie najważniejsze jest dokapitalizowanie instytutów naukowych PAN nie tylko w ramach subwencji statutowej, ale i równego dostępu z uczelniami do programów finansowych z których dziś instytuty Akademii są wykluczone, co według mnie jest draństwem. Natomiast nadzór zarządczy w instytutach naukowych PAN zostanie wdrożony, i nie chodzi tutaj o ograniczenie decyzyjności dyrektorów tych placówek, ale o możliwość reagowania i neutralizacji potencjalnych problemów, które mogą pojawić się na horyzoncie. Instytuty Akademii to przede wszystkim zatrudnieni tam badaczki, badacze, ale i pracownicy administracyjni, techniczni. Trzeba zadbać o ich przyszłość, aby nie odchodzili z instytutów, a zarazem mogli realizować pasje badawcze, co wiąże się też z odpowiednimi ich wynagrodzeniami.
Manifest, który bezwzględnie powinien być podstawą planowanej ustawy o PAN. Świetne stanowisko!
Ja bym tylko uzupełnił o to, że dyrektorów powinni wybierać pracownicy danego instytutu ze stopniem dr hab. i prof. tytularnego. Wtedy owi dyrektorzy by służyli lepiej swoim pracownikom, a teraz niestety jest różnie, z tendencją do traktowania pracowników i kierowników zespołów jak służących/zło konieczne. A Instytut to dobro wspólne, nie folwark Orwela. Obecne prawo Akademii powoduje, że niektórzy są bez zahamowań. A prawda jest taka, że skoro nie mają pieniędzy na badania statutowe dla swoich naukowców w instytucie i jedyną szansą jest finansowanie badań z grantów zdobytych przez indywidualnych badaczy, to na co nam dyrektor, który służy sobie, a nie innym?