Do podstawowego czynnika wzrostu spo³eczno-ekonomicznego i kulturalnego w XXI wieku urasta wiedza zw³aszcza na poziomie szko³y wy¿szej, z uniwersytetem na czele. St±d wiek ten okre¶la siê stuleciem wiedzy - uwa¿a prof. Kazimierz Denek, którego tekst publikuje styczniowy numer (1/04) „¯ycia Uniwersyteckiego”, pisma Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.
Podjête przez autora zagadnienia dotycz± m.in.: kryzysu to¿samo¶ci uniwersytetu i dalszych tendencji jego przemian, a tak¿e istoty jedno¶ci badañ naukowych i dydaktyki w uniwersytecie. Jego zdaniem, pilnym elementem przeprowadzenia w Polsce reformy szkolnictwa wy¿szego jest oddzielenie spraw z tym zwi±zanych od wszelkiego rodzaju rozgrywek politycznych. Trzeba zadbaæ o to, ¿eby reforma ta sta³a siê wynikiem konsolidacji spo³ecznej, harmonijnej wspó³pracy ponad podzia³ami: ugrupowañ politycznych w Sejmie i Senacie, rz±du, prezydenta, Ko¶cio³a i zwi±zków zawodowych. Zapewni to nie tylko pomy¶ln± realizacjê reformy systemu edukacji na poziomie akademickim, lecz stworzy podstawy oczekiwania, ¿e nie bêdzie siê manipulowaæ ni± po kolejnych zmianach na scenie politycznej Polski, „odbijania siê od ¶ciany do ¶ciany co cztery lata”.
Czy w cieniu Humboldta kszta³cimy lumpeninteligentów? - taki tytu³ nosi³a dyskusja, prowadzona przez prof. Andrzeja Wiszniewskiego podczas VI Dolno¶l±skiego Festiwalu Nauki. Relacjê z niej zamieszcza na swych ³amach „Pryzmat”, pismo Politechniki Wroc³awskiej (nr 172/03).
Temat dyskusji nawi±zuje do sylwetki Wilhelma von Humboldta, filozofa i jêzykoznawcy, reformatora systemu edukacyjnego, a w szczególno¶ci uniwersytetów. Przyj±³ on za podstawê nastêpuj±ce zasady: autonomiê uniwersytetu, wolno¶æ ucz±cych siê i nauczaj±cych, kszta³cenie przez naukê, jedno¶æ nauczania i badañ naukowych oraz wspólnotê nauczaj±cych i nauczanych. Jego humanistyczny model nadal, przynajmniej w deklaracjach, przyjmuj± nasze uczelnie wy¿sze.
Z kolei termin „lumpeninteligent” zosta³ zapo¿yczony od felietonisty tygodnika „Wprost”, prof. Jana Winieckiego. Oznacza on osobê, która posiada dyplom wy¿szej uczelni, a wiêc pod wzglêdem formalnym zalicza siê do inteligencji. Lecz jej rzeczywisty poziom intelektualny jest niski lub, w najlepszym wypadku, rzemie¶lniczy i bardzo jednostronny, za¶ charakter i osobowo¶æ s± zupe³nie nieukszta³towane b±d¼ wrêcz ¼le ukszta³towane. (...) Ale sprawa ta dotyczy te¿ kszta³cenia na prze³adowanych kierunkach, na których zajêcia prowadz± ludzie niespokojnie patrz±cy na zegarek, bowiem musz± szybko biec na zajêcia do innej uczelni, w której te¿ s± zatrudnieni. Na dodatek przyszli lumpeninteligenci siedz± w ³awkach obok wspania³ych i zafascynowanych zdobywaniem wiedzy studentów i w³a¶ciwie nie ma mechanizmu odsiewaj±cego jednych od drugich.
Zdaniem prof. Romana Galara, polskie uczelnie w coraz wiêkszym stopniu kszta³c± lumpeninteligencjê, a raczej lumpenspecjalistów. Winny za taki stan rzeczy jest obecny system kszta³cenia. Zachodz± zmiany w edukacji, które s± interpretowane jako eksplozja wy¿szych uczelni w Polsce i na ¶wiecie. (...) To, co obserwujemy, jest ekspansj± ¶redniego szkolnictwa zawodowego przy obumieraniu szkolnictwa wy¿szego. Mamy do czynienia z kszta³ceniem d³u¿szym, a nie wy¿szym. (...) Nale¿y odró¿niæ edukacjê nakierowan± na potrzeby zbiorowe (z kszta³ceniem elit zarz±dzaj±cych, innowacyjnych, kulturowych, bez których ¿adne spo³eczeñstwo nie jest w stanie konkurowaæ ze spo³eczeñstwami na zewn±trz), od edukacji wspieraj±cej aspiracje osobiste, zdobywania pop³atnych profesji czy zaspokajania ezoterycznych fascynacji ró¿nego typu. Jednakowe finansowanie obu typów edukacji by³oby równie nieracjonalne, jak dzia³alno¶æ wielkiego przedsiêbiorstwa komunikacyjnego, które kupowa³oby samochody osobowe swoim pracownikom.
Z kolei prof. Piotr Wach dziêkuje inicjatorowi dyskusji, i¿ stawiaj±c tytu³owy problem nieco prowokacyjnie, nie wspomnia³ o... lumpenprofesurze. Ks. prof. Roman Rogowski zastanawia siê natomiast czy przypadkiem lumpeninteligencja nie tworzy siê po opuszczeniu szko³y wy¿szej. A prof. Tadeusz Bober zaprzecza jakoby w zwi±zku z wielokrotnym wzrostem liczby studentów w Polsce obni¿y³ siê poziom kszta³cenia. Wszak dawniej tak¿e nie wszyscy kandydaci reprezentowali nale¿yty poziom.
Zgodnie z zaleceniami Banku ¦wiatowego i Europejskiego Banku Inwestycyjnego polski rz±d winien wprowadziæ odp³atno¶æ za studia dzienne. W ¶rodowisku akademickim brak jednolitego stanowiska wobec tego pomys³u. Chodzi nie tylko o to, by studia dzienne by³y p³atne, ale o wysoko¶æ kosztów ponoszonych przez studentów. Obecnie pañstwo finansuje uczelnie na poziomie ok. 60 proc. Brakuj±c± czê¶æ ¶rodków uzupe³niaj± wp³ywy ze studiów zaocznych. Jaki czeka³by je los, gdyby wprowadzono odp³atno¶æ za studia dzienne? Zdaniem prof. dr. hab. A. Radzimiñskiego z Uniwersytetu im. Miko³aja Kopernika w Toruniu („G³os Uczelni”, pismo UMK, nr 2/04), zale¿y to od wysoko¶ci czesnego na studiach dziennych oraz od tego, kto mia³by nañ wp³yw - uczelnie czy MENiS. Wa¿ne jest tak¿e, czy system obj±³by równie¿ studentów studiów zaocznych. Inaczej mówi±c, mo¿na zapytaæ równie¿, czy wprowadzenie czesnego np. dla wszystkich studentów nie zmniejszy³oby wysoko¶ci czesnego na studiach zaocznych. Jest to bowiem wielce prawdopodobne. Powstaje te¿ pytanie, czy w takim przypadku znaczna czê¶æ studentów zaocznych nie chcia³aby studiowaæ w trybie dziennym.
Dzisiaj trudno jest okre¶liæ wysoko¶æ czesnego. Je¶li bowiem decyzja bêdzie nale¿a³a do uczelni, to wysoko¶æ czesnego zostanie okre¶lona na podstawie dwóch wska¼ników: dotacji bud¿etowej pañstwa oraz kosztów kszta³cenia.
(ami)