Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Esej

Kilka s£ów o z£ej sztuce

Kicz odziera rzeczy z ich ponadczasowego wymiaru, gdy¿ duch tradycji i wiecznych warto¶ci nie jest duchem redukcji; unieruchamia ¶wiat i cz³owieka, ukazuj±c rzeczywisto¶æ „tu i teraz”.
Marina Noske

 Fot. Stefan Ciechan Rozwa¿ania nad sztuk± skupione by³y przede wszystkim na jej warto¶ciach dodatnich, natomiast bardzo niewiele my¶li po¶wiêcono sztuce z³ej. Problem „estetyki brzydoty” pojawi³ siê do¶æ pó¼no, dopiero w po³owie XIX wieku. Natomiast szczyt zainteresowañ z³± sztuk±, któr± nazwano kiczem, przypad³ na lata 50.-60. wieku XX.

Szerzenie siê kiczu w kulturze masowej XX wieku by³o b³yskawiczne i wszechogarniaj±ce. Pod wp³ywem zachodz±cych przemian cywilizacyjnych i awangardowych praktyk artystycznych przesz³o¶æ zaczêto widzieæ jako magazyn rzeczy przecenionych, co w konsekwencji zaowocowa³o gigantyczn± „posezonow± wyprzeda¿±” arcydzie³. Niemal jednocze¶nie dosz³o do odkrycia i eskalacji kiczu, który raz dostrze¿ony, ³atwo by³o ju¿ wszêdzie odnale¼æ. Zaczêto mówiæ o kiczu Giotta i Botticellego, kiczu B?cklina i Rubensa, kiczu rokoka, klasycyzmu, sentymentalizmu, gotycyzmu itd., kiczu Cervantesa, Goethego i Byrona, kiczu Wagnera i Pucciniego, kiczu Mickiewicza, Witkacego i Gombrowicza etc. Wa¿niejszym jednak wnioskiem jest ujawnienie bezwzglêdnej, wszechw³adnej i zaw³aszczaj±cej mocy kiczu, którego dzia³anie A. Moles nieprzypadkowo okre¶la jako „totalitaryzm bez przemocy”.

Sztuka spe³nionych oczekiwañ

Po raz pierwszy etymologiê wyrazu poda³ A. Moles: S³owo to jest dobrze znane w Niemczech Po³udniowych: „kitschen” to zrobiæ co¶ byle jak, na przyk³ad przerobiæ stare meble na nowe - jest to wyra¿enie potoczne; „verkitschen” to przemyciæ co¶, sprzedaæ co¶ innego, zamiast tego, co by³o faktycznie zamówione - zawiera siê tu idea czego¶ etycznie po¶ledniejszego, stanowi±cego negacjê autentyczno¶ci.

Innymi s³owy - nieautentyczno¶æ. P. Beylin zauwa¿a, ¿e cech± charakterystyczn± kiczu jest rozpaczliwe d±¿enie do doskona³o¶ci przez powtarzanie gotowych wzorców. Nie mog±c byæ prawdziwym, d±¿y do prawdopodobieñstwa, sk³ada siê z samych pozorów, bêd±c w ca³o¶ci konwencjonalny. Nie mo¿e wykroczyæ poza ramy, które sam sobie nada³, pod gro¼b± samounicestwienia. Postêpuje wiêc odwrotnie do sztuki autentycznej - zapomina o fakcie, i¿ jego wzorce powsta³y w zupe³nie inny sposób.

Kicz, jako kategoria estetyczna, funkcjonuje jako pewien rodzaj „karykatury” dzie³ warto¶ciowych. Cechowany jest zdecydowanie pejoratywnie. Byæ mo¿e dzieje siê tak dlatego, i¿ Dzie³o autentyczne jako ca³o¶æ jest niepowtarzalne i nieodtwarzalne. Natomiast kicz jest z regu³y powtarzalny i odtwarzalny, bo nie ma w³asnej to¿samo¶ci. Legitymuje siê to¿samo¶ci± dzie³ autentycznych (Beylin). Kicz, choæ chêtnie ¿ywi siê schematami uniwersalizacji i wyrwanymi z kulturowego kontekstu strzêpami mitycznych fabu³, jest przeciwieñstwem uniwersalizmu i mitu. Redukuje cz³owieka do cielesno¶ci i psychiki, odbieraj±c mu duchowo¶æ, jako p³aszczyznê konstytuowania siê g³êbokich sensów. Kicz odziera rzeczy z ich ponadczasowego wymiaru, gdy¿ duch tradycji i wiecznych warto¶ci nie jest duchem redukcji; unieruchamia ¶wiat i cz³owieka, ukazuj±c rzeczywisto¶æ „tu i teraz”. Nie musz± to byæ elementy samej tera¼niejszo¶ci, wystarcz± aktualne stereotypy przesz³o¶ci. Inaczej mówi±c, nastêpuje degradacja sztuki do poziomu kiczu, poniewa¿ kicz zaczyna aspirowaæ do poziomu sztuki. Kicz w tym rozumieniu uj±æ mo¿na jako „sztukê spe³nionych oczekiwañ”, która utwierdza odbiorców w konwencjach, do których przywykli, w nawykach, które sobie wytworzyli.

Sztuka potrzebuje kiczu

Przygl±daj±c siê natomiast kiczowi jako kategorii strukturalnej, operacyjnej, dostrzegamy w nim narzêdzie opisu stanu wspó³czesnej kultury. Podej¶cie takie prezentuje m.in. A. Moles. Wed³ug niego, kicz to spo³eczna akceptacja przyjemno¶ci p³yn±cej z cichego porozumienia i uczestnictwa w umiarkowanym i uspokajaj±cym „z³ym gu¶cie”. Kicz jest równie¿ sztuk± szczê¶cia, rajem dla ma³o wymagaj±cych, ale równocze¶nie obrazem zagubienia, rozpadu warto¶ci, neurastenicznego braku czego¶, za czym siê têskni, i smutnej akceptacji namiastki i prowizorki.

Kicz jest wiêc pewnym tekstem kultury. Nale¿y do okre¶lonego systemu kulturowego i mo¿e byæ czytany jak ka¿dy inny tekst. Warte podkre¶lenia wydaje siê to, i¿ kicz, podobnie jak dzie³o sztuki, ma za dominantê funkcjê estetyczn±. Równie¿ czerpie sw± si³ê z uporz±dkowania, z naddanego sposobu przedstawienia. Pos³uguje siê tym samym repertuarem znaków, co czyni go bardzo podobnym do sztuki. Podobieñstwo jednak nie oznacza to¿samo¶ci.

Istnieje te¿ pogl±d, wed³ug którego kicz jest niezbêdnym elementem sztuki jako systemu artystycznego. Pamiêæ kiczu nale¿y do porz±dku samo¶wiadomo¶ci sztuki. W ocenie warto¶ci artystycznej dzie³a sztuki i kicz siê wykluczaj±, ale jako pojêcia przeciwstawne i zwalczaj±ce siê paradoksalnie pozostaj± sobie nawzajem potrzebne, w praktyce artystycznej natomiast s± zjawiskami wspó³obecnymi. Sztuka i kicz tworz± zatem dialektycznie z³o¿ony system wzajemnych odniesieñ. A. D?rer powiada: Nikt bowiem nie bêdzie dobrze wiedzia³, co daje piêkny kszta³t, je¶li uprzednio nie wie, co daje brzydotê. Równie¿ L. da Vinci uwa¿a³, i¿ piêkno i brzydota silniej siê uwydatniaj± przez zestawienie jednego z drugim.

Prawdziwie zdumiewaj±ca jest my¶l, ¿e sztuka potrzebuje kiczu. Powstaje pytanie: dlaczego? Najbardziej prawdopodobna wydaje siê odpowied¼, i¿ kicz, przez sw± obecno¶æ, zmusza sztukê do nieustannego wytwarzania przeciwcia³, zwalczaj±cych zagro¿enie nim. Proces ten dokonuje siê w porz±dku makrosystemowym i w granicach poszczególnego dzie³a sztuki. Kicz istnieje wiêc nie tylko na zewn±trz, ale tak¿e pojawia siê wewn±trz dzie³a sztuki, z arcydzie³ami w³±cznie.

Inny jeszcze badacz kiczu, K. Liessmann, spostrzega karierê kiczu jako subteln± zemstê na modernistach za ich pomówienia i krytykê kiczu. Przecie¿ to za spraw± awangardy - która przez lata narzucaj±c ton oraz firmuj±c artystyczny smak, w rzeczywisto¶ci nieustannie zniewala³a go poprzez liczne prowokacje, kwestionowanie i o¶mieszanie - dosz³o do tego, i¿ wyzwolone z dyktatury awangardy smak i gust estetyczny odkry³y nagle przyjemno¶æ obcowania z kiczem, sztuk± pozbawion± „drugiego dna” i ideologicznych zale¿no¶ci.

Zaprzeczenie prawdy

Je¶li chodzi o zagro¿enie stanowisk, zdaje siê, dostrzec mo¿na wiele: od traktowania go z ³agodnym politowaniem, jako przejawu z³ego gustu innych, do uznania kiczu za rodzaj niszcz±cego nowotworu. Kicz - to nie jest zabawne cielê o dwóch g³owach, lecz choroba gro¼na, ponura, tragiczna, rozprzestrzeniaj±ca siê w dzisiejszym ¶wiecie z tak± gwa³towno¶ci±, ¿e da siê porównaæ z zanieczyszczeniem ¶rodowiska (A. Osêka). Skoro w kiczu objawia siê radykalne z³o (z³o samo w sobie, bêd±ce biegunem absolutnej negacji w systemie warto¶ci), kicz musi byæ uznany za „z³o” nie tylko dla sztuki, ale dla samego systemu warto¶ci (A. Broch). Dziwne, i¿ zjawisko o tak znikomej „szkodliwo¶ci spo³ecznej” prowokowaæ mo¿e tak gwa³towne reakcje lub ekstremalne oceny. Mo¿e jest to gwa³towny wybuch wstrzymywanych przez d³u¿szy czas emocji wobec narastaj±cych od dawna problemów - zanegowania estetyki „Piêkna”, rozpadu systemu „sztuk piêknych”, destrukcji wszelkich norm estetycznych, a tak¿e wobec podwa¿ania potrzeby istnienia i tworzenia takich norm.

Charakterystyczn± cech± wypowiedzi ró¿nych autorów jest to, i¿ pojêcie kiczu stosowane jest w bardzo ró¿ny sposób: odnosi siê zarówno do cech i funkcji, jak te¿ do ludzi, postaw, prze¿yæ, zachowañ. Kicz jest rozumiany intencjonalnie i nieintencjonalnie, subiektywnie i obiektywnie, charakteryzowany zewnêtrznie i wewnêtrznie; widziany jest jako twór natury i twór cz³owieka. Jest pozbawiony oryginalno¶ci, na¶ladowczy, konwencjonalny, powierzchowny; sw± atrakcyjno¶æ zawdziêcza cechom najprymitywniejszym; jest nierzetelny, robiony „nie na serio”, pretensjonalny, tani; znamionuje go ³atwa dostêpno¶æ formy i czytelno¶æ tre¶ci znanej wszystkim. Definicja kiczu najczê¶ciej tworzona jest przez negacjê lub przeciwstawienie sztuce, choæ definicji samej sztuki od dawna ju¿ brak. A zatem jest to zestawienie nic nie mówi±ce, a raczej warto¶ciuj±ce negatywnie, jako ¿e ze s³owem sztuka (nawet gdy nie wiadomo, co ono oznacza) ³±czone s± wci±¿ warto¶ci pozytywne. Jest to wiêc raczej przeciwstawienie emocjonalno-warto¶ciuj±ce ni¿ cokolwiek definiuj±ce.

Przekonanie, i¿ sztuka z³a to przede wszystkim sztuka nieprawdziwa, udaj±ca, wydaje siê byæ przekonaniem bardzo rozpowszechnionym i g³êboko zakorzenionym. W „nieprawdziwo¶ci” zawieraj± siê wszystkie takie cechy, jak: imitatorstwo, stwarzanie pozorów, zwodniczo¶æ, pretensjonalno¶æ, wtórno¶æ. Z³o tkwi±ce w tej sztuce jest przede wszystkim fa³szem. Jest zaprzeczeniem nie sztuki, lecz prawdy. Us³yszeæ mo¿na równie¿ g³osy, i¿ ludzie chc± byæ zwodzeni, a z³a sztuka w³a¶nie temu s³u¿y. Nikt natomiast nie godzi siê z fa³szem. Dla odbiorców kiczu pe³ni on funkcjê sztuki, traktuj± wiêc go powa¿nie i „naprawdê”.

Dobroczynny nawóz

Dzisiejsza sztuka „prawdziwa” zmusza do oceny tylko wedle jej w³a¶ciwych kryteriów estetycznych. Potrzeba odnajdowania w sztuce tak¿e innych warto¶ci znalaz³a, o ironio, uj¶cie w ocenie sztuki „z³ej”. Zaskakuje to tym bardziej, ¿e sztuka ta bynajmniej ich nie ofiarowuje, pozwala tylko odczuæ ich brak. Ten paradoks wydaje siê byæ dostateczn± przyczyn±, aby zajmowaæ siê sztuk± „z³±”. O innych jeszcze po¿ytkach z kiczu i szmiry pisa³ J. Andrzejewski: Pogarda dla szmiry tre¶ciowej i artystycznej wydaje mi siê równie niedorzeczna, jak niedorzeczn± by³aby np. pogarda dla nawozu, który byæ mo¿e nie jest przyjemny w wygl±dzie i zapachu, jednak sprawia, ¿e dziêki niemu ¶wiat ro¶linny uzyskuje bujn± p³odno¶æ. Zaryzykowa³bym twierdzenie, i¿ wiêkszo¶æ dzie³ wybitnych i uznanych za arcydzie³a zawdziêcza w pewnej mierze swoj± znakomito¶æ w³a¶nie elementom szmiry, szmiry wczorajszej i wspó³czesnej, bo to ona - ³atwa, niecierpliwa, przypochlebna nawet w buntach - w sposób najbardziej bezpo¶redni reaguje na rozleg³e manifestacje ¿ycia. Sp³yca je, trywializuje i upraszcza. Oczywi¶cie! Lecz w ostatecznym rozrachunku bywa dobroczynnym nawozem.

Wydaje siê, ¿e dzisiaj sztuka („wysoka” lub „z³a”) rzadko zadaje sobie pytanie: czy mo¿liwa jest refleksja estetyczna i jak ona jest mo¿liwa. Krytyczne zainteresowanie rozumu estetycznego zdaje siê byæ zupe³nie zagubione. Niemal¿e wszêdzie odnale¼æ mo¿na konstruowanie wielkich systemów estetycznych: semantycznych, strukturalistycznych, fenomenologicznych itp., podczas gdy w ¿yciu sama sztuka siê rozpada. Od czasów Estetyki Hegla uwaga jest bardziej skupiona na budowaniu „systemów” ni¿ na systematycznym tworzeniu warunków postêpu w samej sztuce. Estetyka za¶ stoi przed wielk± bram± potêgi niemo¿no¶ci estetycznej. Je¿eli natomiast chodzi o mo¿liwo¶ci wp³ywu sztuki na epokê, wydaje siê, i¿ jest to, niestety, tylko wielkie z³udzenie Platona, jak równie¿ Adorna, którzy wierzyli w rewolucyjn± si³ê sztuki. Mit cywilizacji, w której praca artystyczna jest jedyn± prawdziw± form± pracy, wydaje siê byæ nieco przesadzony. Wielkim z³udzeniem jest równie¿ my¶l, ¿e „spo³eczeñstwo stanie siê jedynym prawdziwym dzie³em sztuki”. Byæ mo¿e nie nale¿y zmieniaæ ¶wiata w imiê oraz w interesie sztuki, lecz w imiê pracy autentycznej, której sztuka stanowi jedynie jedn± z form twórczych. ¯ycie cz³owieka winno staæ siê autentyczne, sztuka za¶ jest tylko jedn± z jego form.

Wed³ug H. Benninga, rozkoszowanie siê oraz rado¶æ wynikaj±ce z faktu obcowania z prawdziw± sztuk± s± dzisiaj coraz trudniejsze, poniewa¿ w swym d±¿eniu do objawienia prawdy wymaga ona od odbiorcy specjalnego przygotowania, czêsto fachowej wiedzy i stawia znawstwo ponad prze¿ycia i emocje. Kicz natomiast, jak podkre¶la Benning, nie jest obci±¿ony przymusem interpretacji, gwarantuje rado¶æ z odkrywania znaczeñ bez konieczno¶ci uczenia siê znaków, bo jego symbole i piktogramy to czê¶æ ludzkiego dziedzictwa, materialnej i duchowej tradycji.

Marina Noske, magister pedagogiki, obecnie doktorantka Szko³y Nauk Spo³ecznych przy PAN w Warszawie, praca doktorska z dziedziny psychologii spo³ecznej.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje