Wieloletnie badania w Norwegii i na Islandii pozwoli³y prof. Przemys³awowi Urbañczykowi na sformu³owanie w³asnych pogl±dów na temat zasiedlania przez Europejczyków wysp Pó³nocnego Atlantyku. W jego najnowszej ksi±¿ce najciekawsze s± rozdzia³y o sprawach ma³o znanych, czyli osadnictwie wikiñskim na Grenlandii i w Ameryce Pó³nocnej - Winlandii. Autor analizuje w nich przyczyny pocz±tkowego sukcesu osadniczego, który z czasem - jak s±dzi Urbañczyk, w wyniku zbytniego przywi±zania osadników do europejskich wzorców kulturowych, dotycz±cych sposobu mieszkania i zdobywania ¶rodków do ¿ycia - zamieni³y siê w klêskê i doprowadzi³y do likwidacji europejskiego osadnictwa we wspomnianych rejonach. Bardzo interesuj±ce s± wywody na temat organizacji spo³eczno¶ci wikiñskiej o odmiennej ni¿ w pozosta³ej czê¶ci Europy strukturze w³adzy. Wodzowie byli bogaci nie tym, co zgromadzili, ale tym, ile potrafili rozdaæ swoim podw³adnym. Autor pokazuje, jak system ten pocz±tkowo wspomaga³ niebywa³± ekspansjê Wikingów, by z czasem wyczerpaæ swe mo¿liwo¶ci i ust±piæ miejsca w³adzy centralnej.
Dla nas najciekawsze bêd± - zarazem tak¿e najwa¿niejsze z naukowego punktu widzenia - rozdzia³y, w których autor analizuje sk³ad etniczny spo³eczno¶ci wikiñskich. Przedstawia w nich teoriê - ostatnio zdobywaj±c± powszechne uznanie w¶ród mediewistów - wedle której we wczesnym ¶redniowieczu nie by³o spo³eczeñstw jednolitych etnicznie w dzisiejszym tego s³owa znaczeniu. Wieloetniczne spo³eczno¶ci grupowa³y siê wokó³ wodzów czy klanów wodzowskich z powodów oportunistycznych. Z czasem, w celu wzmocnienia poczucia jedno¶ci grupy, tworzono ideologie, dotycz±ce wspólnej przesz³o¶ci.
Zdaniem Urbañczyka, tak¿e Wikingowie stanowili taki wieloetniczny konglomerat. Dotyczy to zw³aszcza grup, które wyrusza³y na dalekie wyprawy handlowe, osadnicze lub podboje. Autor przytacza informacje pochodz±ce ze ¼róde³ historycznych, badañ lingwistycznych oraz wyniki najnowszych badañ genetycznych ludno¶ci Islandii, które ¶wiadcz± o obecno¶ci w grupach osadniczych nie samych tylko Norwegów, ale tak¿e ludno¶ci iroszkockiej czy niemieckiej. Przypomina te¿ znan± z sag opowie¶æ o Natfarrirze - Nocnym Wêdrowcu, który wskutek zbiegu okoliczno¶ci zosta³ pierwszym sta³ym mieszkañcem Islandii, ale nie umiej±c oznaczyæ zajêtego przez siebie terytorium zgodnie ze skandynawskimi zwyczajami zosta³ usuniêty na gorsz± ziemiê.
Dane archeologiczne - wystêpowanie w najstarszej fazie osadnictwa charakterystycznych pó³ziemianek - wskazuj± natomiast na obecno¶æ ludno¶ci s³owiañskiej w¶ród pierwszych osadników islandzkich. Zdaniem Urbañczyka, obiekty te reprezentuj± typ budynku charakterystyczny dla obszarów zasiedlonych przez S³owian. Autor rozprawia siê ze zwolennikami teorii, ¿e s± to budynki, jakie znajdowano na trenach germañskich oraz ¿e mog± to byæ tymczasowe lub pomocnicze budowle w osiedlach sk³adaj±cych siê z typowych skandynawskich d³ugich domów. Spora liczba pó³ziemianek, do¶æ d³ugi czas zasiedlenia niektórych obiektów, zachowane ¶lady ich u¿ytkowania wskazuj±, i¿ w¶ród pierwszych osadników islandzkich znajdowali siê przedstawiciele ludno¶ci s³owiañskiej, którzy budowali takie domu, jakie nauczyli siê stawiaæ i w jakich ¿yli na terenach, z których pochodzili. Ta czê¶æ ksi±¿ki stanowi o jej badawczym nowatorstwie i jest istotnym wk³adem polskiego uczonego do poznania dziejów zdobycia Pó³nocnego Atlantyku. Kwalifikuje to ksi±¿kê i autora do udzia³u w programie „Translacje”, by przez t³umaczenie na jeden z zachodnich jêzyków przybli¿yæ badania polskiego autora szerszemu gronu historyków, zajmuj±cych siê ¶redniowiecznymi dziejami Skandynawii.
(pik)
Przemys³aw Urbañczyk, Zdobywcy Pó³nocnego Atlantyku, Fundacja na rzecz nauki polskiej, Wydawnictwo Uniwersytetu Wroc³awskiego, Wroc³aw 2004, seria: Monografie FNP. Seria Humanistyczna.
Studiuj±c najnowszy zbiór szkiców wybitnego badacza literatury, obcujemy z dojrza³ym cz³owiekiem, kontempluj±cym miniony wiek. Rozwa¿ania autora wêdruj± dwoma wspó³graj±cymi, wzajemnie uzupe³niaj±cymi siê szlakami. Z jednej strony stanowi± stricte naukowo-badawcz±, rzeteln± i g³êbok± analizê, z drugiej za¶ - subiektywny, okraszony licznymi dygresjami autobiograficznymi, zilustrowany przyk³adami wywód. Charakter obu nurtów, znany ju¿ notabene z dotychczasowego pisarstwa G³owiñskiego, sprzyja opisywaniu zjawisk magnetyzuj±cych uwagê znawcy literatury, takich jak: re¿imy totalitarne oraz jêzyk funkcjonuj±cy w ich obrêbie, literatura i jej teoria czy kondycja strukturalizmu. Jak pisze o sobie - gani±c siê jednocze¶nie za nadmierny patos czy wrêcz kabotynizm - urodzony w po³owie lat 30., pozostanie na zawsze kim¶ okre¶lonym przez wiek XX. Przyjmuje postawê obarczonego do¶wiadczeniami cz³owieka porz±dkuj±cego historiê, analizuj±cego jej politematyczn± uk³adankê, ustalaj±c w niej swoje miejsce.
G³owiñski zachowuje ci±g³o¶æ preferowanej tematyki, i to nie tylko na przestrzeni najnowszych szkiców. Skrzyd³a i piêta to bowiem kolejne ogniwo spajaj±ce jego twórczo¶æ. Niektóre elementy owej skomplikowanej szarady, na które wskazuje w ostatnim zbiorze swych wyk³adów, stanowi± continuum poprzednich prac, np.: Pismaka 1863, czy Przywidzeñ i figur. Niæ autobiograficzna, wi±¿±ca kilka esejów, o charakterze retrospekcji, dotyczy istotnych aspektów ¿ycia autora, który opisuje przebieg swojej kariery naukowej, z sentymentem wspomina ocalenie od ¶mierci w obozie koncentracyjnym, dzieli siê wra¿eniami z podró¿y do Pary¿a i Krakowa. Wyj±tkowo odwa¿ny, nawet kontrowersyjny rozdzia³ po¶wiêca rozwa¿aniom na temat wiary i niewiary w Boga.
Jednak ponura tematyka PRL oraz II wojny ¶wiatowej, ze znaczn± przewag± tej pierwszej, wyra¼nie dominuje w tym zbiorze. Autor skrupulatnie zg³êbia dzia³anie mechanizmów odpowiedzialnych za ukszta³towanie i wieloletnie funkcjonowanie lingua tertii imperii. W centrum uwagi postawi³ oficjalne i potoczne procesy komunikacji jêzykowej, problematyzuj±c jej drobiazgowe aspekty w sposób ujawniaj±cy generalia. Szczególnie zajmuj±ce s± rozwa¿ania o syzyfowym trudzie socjalistów w reorganizowaniu jêzykowego obrazu ¶wiata Polaków oraz ukierunkowywaniu go na zgodny z radzieck± konwencj±. G³owiñski z ironi± wskazuje na liczne bariery i opory zwi±zane z wdra¿aniem nowomowy, zw³aszcza takich jej przejawów, jak: wykluczenia wszelkiej neutralno¶ci, wpajanie pozytywnych konotacji do przymiotnika „radziecki”, operowanie „s³usznym” schematem interpretacji rzeczywisto¶ci oraz „prawid³owe” werbalizowanie dotycz±cej jej metaforyki. Owe wyznaczniki, realizowane w jêzyku nonkonformistycznych obywateli Polski Ludowej, jak konstatuje badacz, przybra³y formê parodystyczn±, groteskow± czy wrêcz skarnawalizowan±.
Innym zjawiskiem, z pasj± zg³êbianym przez autora, s± „pami±tki z lat odwil¿y”. Pod lup± znalaz³a siê tu skonwencjonalizowana terminologia, przejawiaj±ca siê w eufemizacji jêzyka publicystyki popa¼dziernikowej, dotycz±ca do¶wiadczeñ okresu stalinizmu, skonstruowana tak, by nie naruszaæ tabu minionego okresu.
Dobór tematyki szkiców - obrazuj±cych dwudziestowieczne polskie wy¿yny i g³êbokie do³y, wznios³o¶æ i u³omno¶æ - podporz±dkowany jest zasadzie budowy metaforycznego tytu³u. Sinusoidalnie skonstruowane dzieje kultury i jêzyka dwudziestowiecznej Polski, jej „skrzyd³a” i nader liczne „piêty”, stanowi± intryguj±c± szaradê.
Anna Zieliñska
Micha³ G³owiñski, Skrzyd³a i piêta. Nowe szkice na tematy niemitologiczne, wydawnictwo literackie, Kraków 2004.
Mimesis Auerbacha jest jedn± z najwa¿niejszych ksi±¿ek z zakresu nauki o literaturze i, szerzej, humanistyki. Ren? Wellek pisa³, ¿e to najb³yskotliwsze dzie³o z zakresu estetyki i historii literatury opublikowane w ostatnich 50 latach. Auerbacha uwa¿a siê za pioniera w dziedzinie socjologii literatury i historii mentalno¶ci. Jego pogl±dy na sztukê zestawiane s± z pogl±dami Hegla. Jak czytamy w przedmowie do drugiego wydania, napisanej przez Micha³a Paw³a Markowskiego, obaj traktuj± j± jako zapo¶redniczenie miêdzy tym, co duchowe, i tym, co zmys³owe. Najwa¿niejsze jest jednak to, ¿eby „tre¶æ”, która ma byæ przedmiotem artystycznego przedstawienia, by³a w sobie sama zdatna do takiego przedstawienia. (...) rzeczy same mog± przemawiaæ w literaturze w swoim w³asnym imieniu tylko dlatego, ¿e dziêki podmiotowi znaj± konkretny jêzykowy kszta³t, osadzony w przemijaj±cym czasie. Markowski uwa¿a, ¿e tak¿e s³ynne „zmieszanie stylów”, które jest dla Auerbacha wyznacznikiem realizmu, to kolejna wersja Heglowskiej definicji sztuki.
Zgodnie z za³o¿eniem badacza, rzeczywisto¶æ jest uprzednia wobec reprezentacji, czyli zostaje ods³oniêta lub ujawniona poprzez swoje przedstawienie. Jêzykowa reprezentacja nie powinna zniekszta³caæ rzeczywisto¶ci, ale pokazywaæ to, co w niej najistotniejsze.
Ka¿dy rozdzia³ ksi±¿ki po¶wiêcony jest jednej epoce. Ale Auerbach nie chcia³ opracowaæ kompletnej historii realizmu. By³oby to niemo¿liwe ze wzglêdu na ogromn± liczbê tekstów, które musia³by wzi±æ pod uwagê. Dlatego z wielu musia³ zrezygnowaæ, a o innych tylko wspomnieæ. Zbigniew ¯abicki, autor przedmowy, zarzuca Auerbachowi pominiêcie tekstów tak wa¿nych autorów, jak: Kafka (o którym jedynie wspomniano), Steinbeck, C?line, Mann, Saint-Exup?ry i Brecht. Auerbach koncentruje siê na oko³o 20 dzie³ach, a w³a¶ciwie ich fragmentach. Dok³adnie analizuje np. urywek Odysei, w którym Eurykleja rozpoznaje Odyseusza po bli¼nie na udzie, rozwa¿a zachowania postaci z Misterium o Adamie i opisuje nudne posi³ki, w których uczestniczy³ Lucjan Sorel z powie¶ci Czerwone i czarne. Takie szczegó³y s³u¿± do omawiania stylów literackich poszczególnych epok. Fragmenty dzie³ analizuje na tle konkretnej kultury, obyczajowo¶ci, w konkretnym momencie historycznym. W realizmie schy³ku ¶redniowiecza wyró¿nia w ten sposób takie elementy, jak: kreaturalny obraz cz³owieka stworzony przez chrze¶cijañskie zmieszanie stylów, zwrócenie siê w stronê ¿ycia rodzinnego i kszta³towanie siê kultury wy¿szych warstw mieszczañstwa. W jednym z rozdzia³ów autor porównuje realizm Stendhala z realizmem Balzaka. Zauwa¿a u Stendhala wiêcej cech XIX-wiecznej bur¿uazji, a u Balzaka g³êbsze zanurzenie jego bohaterów w okoliczno¶ci epoki, w której ¿yj±. Opisuj±c Stendhalowsko-Balzakowsk± formê zmieszania powagi z rzeczywisto¶ci± powszedni± stawia j± wy¿ej od formy reprezentowanej przez Wiktora Hugo, „która d±¿y³a do po³±czenia tego, co sublime, z tym, co grotesque”.
Nie brak g³osów sprzeciwiaj±cych siê Auerbachowskiemu pojêciu mimetyczno¶ci w literaturze (odrzucali je poststrukturali¶ci). W¶ród zarzutów pojawia siê te¿ taki, ¿e sama mimetyczno¶æ nie jest bezpo¶rednio obja¶niona przez Auerbacha i, poza tytu³em, s³owo to nieu¿ywane jest w pracy, tylko zast±pione pojêciem realizm. Dyskutowano o tym, czy Auerbach by³ „tylko” filologiem pisz±cym o literaturze, czy jego Mimesis mo¿na odczytywaæ w szerszym, kulturowym kontek¶cie. Tak czy inaczej, lektura ksi±¿ki to niew±tpliwie bardzo interesuj±ce spojrzenie na literaturê ró¿nych epok i bogate ¼ród³o wiedzy o kulturze Europy.
Justyna Jakubczyk
Erich Auerbach, Mimesis. Rzeczywisto¶æ w literaturze Zachodu, t³um. i przedmowa: Zbigniew ¯abicki, przedmowa do II wyd.: Micha³ Pawe³ Markowski, Wyd. prószyñski i S-ka, Warszawa 2004.
Nie chciano tej ksi±¿ki. Wydawcy z Europy Zachodniej obawiali siê tytu³owego przymiotnika. Do¶wiadczenie podpowiada³o im, ¿e ksi±¿ki traktuj±ce o chrze¶cijañstwie do¶æ d³ugo zalegaj± ksiêgarskie pó³ki. Mo¿e to i skandal. Chrze¶cijañsk± Europê napisa³ ortodoksyjny ¯yd, prof. Weiler, prawnik, wyk³adowca New York University, cz³onek komisji prawnej Parlamentu Europejskiego i... apologeta chrze¶cijañstwa. Broni on chrze¶cijañstwa jako warto¶ci samej w sobie, tradycji i naturalnego, nieodzownego od wieków oblicza Europy. Poddaje nadzwyczaj wnikliwej analizie zjawisko kryzysu to¿samo¶ci europejskiej, wskazuj±c na rewolucjê francusk± i pó¼niejszy modernizm, jako na czynniki, które w najwiêkszym stopniu przyczyni³y siê do podciêcia chrze¶cijañskich korzeni Europy.
Opisuje wspó³czesn± chorobê Europejczyków - chrystofobiê, przejawiaj±c± siê chocia¿by w micie, jakoby spo³eczny i naukowy postêp sta³ siê zdobycz± uzyskan± dziêki przeciwstawieniu siê Ko¶cio³owi. Wskazuje na Europê, jako kontynent, na którym wielu wierz±cych ¿yje z poczuciem sprzeczno¶ci swej wiary ze ¶wiadomo¶ci± historyczno-kulturow±. Pisze o pokoleniu piêædziesiêcio-, sze¶ædziesiêciolatków, dla których Ko¶ció³ w latach ich dzieciñstwa i m³odo¶ci by³ silnie klerykalny, silnie zinstytucjonalizowany i silnie autorytarny. By³ jak szko³a, jak rodzice; kojarzy³ siê z niezrozumia³ymi obowi±zkami, przymusem ci±g³ego spowiadania siê z „czynów nieczystych” i z innymi podobnymi rzeczami. Ludzie ci, nabywaj±c znacznego dystansu do Ko¶cio³a, mieli prze¶wiadczenie, ¿e wiedz± o nim wszystko. W istocie czêsto wiedzieli niewiele albo zgo³a nic. Nie znali nawet ostatnich dwudziestu piêciu lat ¿ycia Ko¶cio³a. Niektórzy z nich zabierali siê do czytania ostatniej ksi±¿ki Derridy albo Fukuyamy, albo Eco...; ale nawet na my¶l im nie przysz³o, by przeczytaæ ostatni± encyklikê papie¿a.
Weiler zwraca uwagê na zadziwiaj±c± tre¶æ Deklaracji Wolnych Badañ, dokumentu, jaki musz± podpisywaæ profesorowie tzw. wolnych uniwersytetów. Wynika z niej, ¿e bycie chrze¶cijaninem i pisanie albo prowadzenie badañ z perspektywy religijnej mog³oby zagroziæ naukowemu rygorowi pracy.
Kwestia invocatio Dei w powstaj±cej konstytucji europejskiej, tworzonej na podstawie Karty podstawowych praw, nadal jest punktem zapalnym Konwentu. Decydenci, reprezentuj±cy chrze¶cijañskie narody, prawie jednog³o¶nie stwierdzili, ¿e odwo³anie siê w preambule konstytucji do Boga, chrze¶cijañstwa lub Ko¶cio³a jest powa¿nym naruszeniem wolno¶ci religijnej cz³owieka, gdy¿ porz±dek konstytucyjny powinien ochraniaæ zarówno wolno¶æ do religii, jak wolno¶æ od religii. Po przeanalizowaniu preambu³ kilkunastu konstytucji pañstw europejskich, autor stwierdza, ¿e najdoskonalsz± wersjê, zarówno pod wzglêdem prawnym, jak i bêd±c± no¶nikiem okre¶lonych wyborów etycznych, przedstawiaj±c± jasny system warto¶ci, posiada konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej.
Weiler sceptycznie podchodzi do kwestii demokracji. Integracja europejska, historycznie rzecz bior±c, ma byæ jednym z g³ównych narzêdzi umacniaj±cych demokracjê wewn±trz pañstw cz³onkowskich i we wzajemnych ich relacjach. Demokracja sta³a siê ostatecznym celem konstrukcji europejskiej. Tymczasem dla Peryklesa, jak dowodzi, by³a ona zaledwie „demokracj± rezultatów”.
Sokrates w przemowie na temat ateñskiej demokracji, któr± Platon wk³ada w jego usta w dialogu Meneksenos, tak mówi: Jeden nazywa go [ustrój - red.] demokracj±, inny inaczej, a tak naprawdê jest to arystokracja z aprobat± wiêkszo¶ci. Weiler odnajduje pararelno¶æ sytuacji spo³eczno-politycznej staro¿ytnych Aten i dzisiejszej Unii Europejskiej.
Bogdan Bernat
J.H.H. Weiler, Chrze¶cijañska Europa. Konstytucjonalny imperializm czy wielokulturowo¶æ?, t³um. Wojciech Michera, Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W DRODZE, Poznañ 2003.
G³ównym przedmiotem zainteresowañ psychologii ekonomicznej jest analiza zachowañ ekonomicznych jednostek i gospodarstw domowych, a tak¿e osób podejmuj±cych decyzje w biznesie i w sektorze publicznym. Dotyczy to m.in. zagadnieñ zwi±zanych z przedsiêbiorczo¶ci±, oszczêdzaniem, podatkami, inwestowaniem, a tak¿e ubezpieczeniami, hazardem i reklam±.
Za najtrafniejsze wyja¶nienie roli ekonomii i psychologii mo¿e pos³u¿yæ anegdota przytaczana chêtnie przez znanego ekonomistê Thomasa Schellinga. W pewnej firmie, pojawi³y siê problemy zwi±zane z brakiem poczucia wspólnoty w¶ród pracowników, a co za tym idzie - niezbyt dobr± atmosfer± pracy. Poproszony o radê psycholog spo³eczny zasugerowa³, by zainstalowano tam automat z zimn± wod±, przy którym spotykaliby siê wszyscy pracownicy chc±cy ugasiæ pragnienie. Sugestia okaza³a siê skuteczna, ale nie zaspokoi³a oczekiwañ pracodawcy. Psycholog zaproponowa³ wiêc wprowadzenie przerwy na kawê. Tym razem efekt przeszed³ naj¶mielsze oczekiwania. Pracownicy nazbyt wiele czasu spêdzali na budowaniu wiêzi interpersonalnych, popijaj±c „ma³± czarn±”. Tym samym problem nabra³ charakteru ¶ci¶le ekonomicznego - ile powinna kosztowaæ fili¿anka kawy, by zrównowa¿yæ powstaj±ce straty?
Ksi±¿ka pod redakcj± prof. Tadeusza Tyszki zajmuje siê, oprócz psychologii ekonomicznej, m.in. psychologi± oceniania i podejmowania decyzji. Wstêpne rozdzia³y pierwszej czê¶ci traktuj± m.in. o specyfice psychologii ekonomicznej oraz historii wspólnych i oddzielnych losów psychologii i ekonomii czy te¿ o racjonalno¶ci ludzkich zachowañ, które stanowi podstawowe za³o¿enie przyjmowane w ekonomii. Kolejny, zajmuj±cy siê percepcj± dzia³añ ekonomicznych, w tym ryzyka ekonomicznego, ukazuje jak przeciêtny cz³owiek spostrzega instytucje ¿ycia gospodarczego, jakimi kategoriami oceny dzia³añ ekonomicznych siê pos³uguje oraz jak przyswaja sobie wiedzê o ekonomii. Nastêpny dotyczy oczekiwañ ekonomicznych (tak¿e konsumenckich i samospe³niaj±cych siê oczekiwañ inflacyjnych), które wp³ywaj± na zachowania inwestycyjne. W ksi±¿ce nie zabrak³o tak¿e analizy zagadnienia w³asno¶ci i posiadania, a tak¿e zachowañ ludzi w odniesieniu do pieni±dza, który, tak czy inaczej, pozostaje jedynie ¶rodkiem do zdobycia warto¶ci. Nie pominiêto tak¿e pojêcia dobrostanu psychicznego, w tym jego zwi±zku z dobrostanem ekonomicznym. Wiele miejsca po¶wiêcono równie¿ tzw. dylematom dóbr publicznych oraz socjalizacji ekonomicznej, która dotyczy zarówno dorastaj±cych dzieci, jak i doros³ych staj±cych przed pojawiaj±cymi siê zdarzeniami ekonomicznymi.
Drug± czê¶æ ksi±¿ki otwiera ekonomiczne i psychologiczne ujêcie przedsiêbiorczo¶ci i przedsiêbiorców. Nastêpnie omówiono mechanizmy psychologiczne odpowiedzialne za racjonalne i nieracjonalne zachowania uczestników rynku oraz zachowania konsumenckie. Wiele uwagi po¶wiêcono psychologicznym podstawom marketingu i wp³ywowi reklamy na dokonywanie zakupów. Koñcowe rozdzia³y po¶wiêcono zagadnieniom negocjacji, podatków oraz hazardu.
Lekturê mo¿na ¶mia³o poleciæ zarówno studentom kierunków zwi±zanych z ¿yciem spo³ecznym i gospodarczym, jak i badaczom zajmuj±cym siê ekonomi±, psychologi± oraz marketingiem i zarz±dzaniem. Siêgn±æ po ni± mog±, a nawet powinni, tak¿e praktycy: biznesmeni, mened¿erowie, analitycy finansowi czy specjali¶ci od reklamy. Wszyscy znajd± co¶ dla siebie.
(ami)
Psychologia ekonomiczna, red. Tadeusz Tyszko, Gdañskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdañsk 2004.