Kiedy na pocz±tku ubieg³ego stulecia uczeni odkryli najpierw, ¿e drobnoustroje mo¿na niszczyæ tak¿e ¶wiat³em, a nastêpnie metodê tê zastosowali z powodzeniem u myszy z guzem nowotworowym, s±dzono, ¿e to jedynie przypadek, a wyniki tych do¶wiadczeñ przyjmowano z przymru¿eniem oka. Po kilkudziesiêciu latach ciekawostkê tê traktuje siê ju¿ na tyle powa¿nie, ¿e nikogo zapewne to nie zdziwi, je¶li w najbli¿szej przysz³o¶ci metoda fotodynamiczna stanie siê najwa¿niejsz± w diagnostyce i leczeniu chorób nowotworowych. Eksperymentalnie stosuje siê j± ju¿ w USA, Japonii, Kanadzie, Chinach, Australii i w wiêkszo¶ci krajów Europy Zachodniej. Istota tej metody tkwi w tym, i¿ za pomoc± odpowiednich barwników oraz ¶wiat³a o okre¶lonej d³ugo¶ci fali mo¿na wykryæ chore komórki, a nastêpnie je wyleczyæ.
- Metoda fotodynamiczna nie wywo³uje praktycznie skutków ubocznych i na tym polega jej wy¿szo¶æ. W zasadzie jedynym niepo¿±danym objawem jest nadwra¿liwo¶æ skóry na ¶wiat³o, dlatego tu¿ po zabiegu pacjent powinien przez kilka dni chroniæ siê przed promieniami s³onecznymi - wyja¶nia prof. Alicja Ratuszna z Uniwersytetu ¦l±skiego w Katowicach.
W pierwszym etapie, tzw. diagnostyce fotodynamicznej (PDD, od photodynamic diagnostic), choremu aplikowany jest odpowiedni barwnik, który selektywnie kumuluje siê w tkance nowotworowej, uczulaj±c j± na ¶wiat³o. Do jego wzbudzenia potrzeba odpowiedniego ¼ród³a ¶wiat³a. Najczê¶ciej stosuje siê promieniowanie laserowe o d³ugo¶ci fali znajduj±cej siê w pa¶mie absorpcji barwnika, czyli ok. 400 nanometrów. Pod jego wp³ywem barwnik zgromadzony w chorej tkance zaczyna ¶wieciæ na czerwono, ró¿ni±c siê tym samym od zdrowej komórki, która daje zielon± luminescencjê.
- Umieszczenie odpowiedniego detektora, np. kamery CCD, pozwala chirurgowi na obserwacjê tej luminescencji i precyzyjne zaplanowanie pola operacyjnego. Na obrazie otrzymanym z kamery mo¿na bowiem dok³adnie zobaczyæ, w którym miejscu znajduj± siê komórki nowotworowe oraz jakiego s± kszta³tu i wielko¶ci.
Silna fluorescencja, najbardziej intensywna na obrze¿ach nowotworu, s³u¿y równie¿ wykryciu niewidocznych go³ym okiem zmian nowotworowych oraz rozpoznaniu ma³ych zdegenerowanych komórek, które mog± byæ ¼ród³em przerzutów, a których nie zarejestruje nawet tomograf komputerowy. Pozwala to z kolei na o wiele szybsze wykrycie nowotworu i znacznie skuteczniejsze niszczenie chorych komórek. Jest to wiêc solidna podstawa do rozpoczêcia terapii fotodynamicznej (PDT, od photodynamic therapy), w której zlokalizowany wcze¶niej nowotwór na¶wietla siê ¶wiat³em widzialnym o d³ugo¶ci fali 632 nm.
- Promienie wnikaj± wówczas g³êbiej, a zgromadzony w komórkach nowotworowych barwnik pod wp³ywem tego promieniowania produkuje w tkance czynniki toksyczne, które j± niszcz±. Chodzi tu o tzw. tlen singletowy i wolne rodniki, które rozpoczynaj± procesy chemiczne prowadz±ce do niszczenia organelli komórki i w efekcie do jej planowanej ¶mierci - t³umaczy prof. Ratuszna.
Warto zaznaczyæ, ¿e w przeciwieñstwie do chemioterapii czy radioterapii, które w efekcie uszkadzaj± równie¿ zdrowe tkanki i powoduj± liczne niepo¿±dane objawy, terapia fotodynamiczna niszczy nowotwór dok³adnie w miejscu jego istnienia, nie naruszaj±c przy tym innych narz±dów. To niezwykle istotne, g³ównie w przypadku nowotworów na tak wra¿liwych narz±dach, jak mózg czy rdzeñ krêgowy.
Jak siê mo¿na ³atwo zorientowaæ, zarówno w diagnostyce, jak i w terapii, zasadnicze znaczenie w tej metodzie walki z rakiem ma obecno¶æ barwnika, zwanego fotouczulaczem lub fotosensybilizatorem. Rolê tê mo¿e pe³niæ porfiryna, a w³a¶ciwie jej pochodne. Porfiryny wystêpuj± w organizmie w dwóch formach: jako g³ówny sk³adnik chlorofilu bior± aktywny udzia³ w procesie fotosyntezy oraz stanowi± podstawê hemu, sk³adnika krwi, odpowiedzialnego za transport tlenu, i s± w du¿ym stopniu odpowiedzialne za jego prawid³owe funkcjonowanie. Ich struktura oparta jest na pier¶cieniu, zbudowanym z atomów wêgla, wodoru i azotu, po¶rodku których znajduje siê jon magnezu (chlorofil) b±d¼ ¿elaza (hemoglobina). Po usuniêciu tego ostatniego elementu powstaje protoporfiryna, która nabiera w³a¶ciwo¶ci uczulaj±cych, a konkretnie ¶wieci pod wp³ywem ¶wiat³a. Czy ta ingerencja jest konieczna? Otó¿ tak, w przeciwnym razie zwi±zki porfirynowe wystêpuj±ce w organizmie ulega³yby wzbudzeniu nawet pod wp³ywem ¶wiat³a s³onecznego.
- Dlatego te naturalne porfiryny nie mog± byæ ”u¿yte„ do diagnostyki czy terapii. Dopiero pewne modyfikacje tego barwnika, wprowadzonego do organizmu w odpowiedniej ilo¶ci i stê¿eniu, sprawiaj±, ¿e nabiera on w³asno¶ci fotouczulaj±cych. A procesy biochemiczne sprawiaj±, ¿e gromadzi siê on ³atwiej w komórkach zmienionych nowotworowo ni¿ w zdrowych.
Zdarza siê, i¿ w wyniku zmian chorobowych porfiryny znajduj±ce siê w sposób naturalny w organizmie cz³owieka odk³adaj± siê tak¿e w skórze, ko¶ciach czy zêbach. Pigmenty te mog± uaktywniaæ siê pod wp³ywem padaj±cego ¶wiat³a s³onecznego, rozpoczynaj±c proces niszczenia tkanek i chorobê, znan± jako porfiria.
Syntetycznymi porfirynami Alicja Ratuszna zainteresowa³a siê piêæ lat temu zupe³nie przez przypadek, gdy przy okazji badañ w³a¶ciwo¶ci fizycznych tych zwi±zków okaza³o siê, ¿e mog± byæ niezwykle przydatne w³a¶nie w medycynie. Od tamtej pory, we wspó³pracy z Uniwersytetem w portugalskiej Coimbrze oraz Centrum Onkologii w Gliwicach, prowadzone s± badania, których celem jest synteza nowych pochodnych porfiryny, g³ównie aminokwasowych, cholesterolowych i cetylowych, a tak¿e okre¶lenie ich w³a¶ciwo¶ci fizykochemicznych oraz biologicznej aktywno¶ci wobec komórek nowotworowych. Wszystko to w kontek¶cie ewentualnych w³a¶ciwo¶ci fotouczulaj±cych. Dostêpne obecnie na rynku leki sk³adaj± siê niekiedy z kilkunastu ró¿nych porfiryn, a to znacz±co wp³ywa na stabilno¶æ ich w³asno¶ci i dzia³anie.
- Wielko¶ci±, która determinuje przydatno¶æ danego fotouczulacza do zastosowania go w terapii, jest tzw. kwantowa wydajno¶æ tlenu singletowego. Oznacza ona, ile tlenu w stanie kwantowym zostanie ”wyprodukowane„ przez wzbudzon± odpowiedni± d³ugo¶ci± fali ¶wietlnej nasz± porfirynê. Je¶li ta wydajno¶æ jest wysoka, gwarantuje to, ¿e tlen rozpocznie w reakcjach utleniania niszczenie organelli komórek, w których znajduje siê porfiryna - obja¶nia prof. Ratuszna.
W do¶wiadczeniach okaza³o siê, ¿e kwantowa wydajno¶æ tlenu singletowego badanych przez jej zespó³ fotouczulaczy jest bardzo wysoka, nawet dwukrotnie wiêksza ni¿ w wytwarzanym za granic± photofrinie. A czas ¿ycia wzbudzonego, singletowego tlenu, który musi dotrzeæ do danego organu i rozpocz±æ reakcjê utleniania, jest podobny. To o tyle istotne, ¿e terapia zagranicznym preparatem jest stosunkowo droga - kosztuje ponad 5 tys. dolarów. Jakby tego by³o ma³o, photofrin rozpuszcza siê w lipidach, co powoduje jego nagromadzenie w tkance t³uszczowej pod skór±. W konsekwencji przebywa on d³u¿ej w organizmie. Z kolei polskie preparaty s± rozpuszczalne w wodzie, co u³atwia ich wnikanie do wnêtrza chorej komórki i przyspiesza wydalanie ich z organizmu.
- G³ównym osi±gniêciem zespo³u, którym kierujê, jest otrzymanie czystych zwi±zków, pochodnych porfiryn, o zaprojektowanych podstawnikach, które pozwalaj± na kontrolowanie ich w³asno¶ci. Nasze syntetyczne porfiryny rozpuszczaj± siê w wodzie lub w nietoksycznych ”rozpuszczalnikach„, powinny te¿ posiadaæ sta³e parametry fizyczne i chemiczne, co nie zawsze jest spe³nione w przypadku preparatów syntetyzowanych z naturalnych porfiryn.
Niemniej, wiele zwi±zków chemicznych wykazuje cechy fotouczulaczy, które wzbudzone przez ¶wiat³o posiadaj± zdolno¶æ przekazywania tej energii cz±steczkom tlenu, przenosz±c go nastêpnie do wzbudzonego stanu singletowego lub generuj±c w komórce wolne rodniki. Niektóre z tych substancji znalaz³y ju¿ zastosowania kliniczne. Najpowszechniej stosowany photofrin II - jedyny tego typu zwi±zek posiadaj±cy atest amerykañskiego Departamentu Kontroli ¯ywno¶ci i Leków - jest mieszanin± pochodnych hematoporfiryny. Posiada przy tym w³a¶ciwo¶ci przypisywane lekom, a wiêc selektywnie kumuluje siê w tkankach nowotworowych, nie jest toksyczny dla tkanek zdrowych, pod wp³ywem ¶wiat³a o odpowiedniej d³ugo¶ci wykazuje wysok± wydajno¶æ niszczenia tkanek nowotworowych, wreszcie nie wykazuje efektów ubocznych. Pojawia siê wprawdzie czasowy ¶wiat³owstrêt, ale jest on nieunikniony przy tego typu terapii. Jednak najdalej po tygodniu ustêpuje.
Trzeba zaznaczyæ, ¿e photofrin nie jest panaceum na wszystkie rodzaje nowotworów. Nie ma bowiem zwi±zku, który by³by skuteczny dla ka¿dej odmiany raka. W wielu o¶rodkach prowadzi siê za to eksperymenty, które okre¶l±, jakie porfiryny, czy ogólniej fotouczulacze, s± odpowiednie do danego typu choroby.
- Gdyby photofrin by³ lekiem uniwersalnym, nie prowadzono by dalszych poszukiwañ fotouczulaczy, które mog³yby byæ zastosowane w PDT i PDD. W tym kontek¶cie wk³ad mojego zespo³u w badania nad porfirynami i ich potencjalnym zastosowaniem w medycynie jest nie do przecenienia - uwa¿a Alicja Ratuszna.
Badania jej zespo³u wykaza³y m.in. ¿e cetylowe i aminokwasowe pochodne porfiryny s± bardzo dobrymi fotouczulaczami, a ich skuteczno¶æ ro¶nie wraz ze wzrostem zastosowanej energii ¶wiat³a. Najwy¿sz±, ocenian± na podstawie aktywno¶ci metabolicznej komórek (metoda MTS), obserwowano po zastosowaniu energii 10 i 15 J/cm2. Badania porównawcze wykonane na tych samych liniach komórkowych z zastosowaniem photofrinu wykazuj±, ¿e nowe zwi±zki cechuj± siê porównywaln± skuteczno¶ci± fotouczulaj±c±. To obiecuj±cy przyczynek do rozszerzenia badañ na inne linie komórkowe, a tak¿e do sprawdzenia ich w uk³adach in vivo. Tym bardziej ¿e skuteczno¶æ samej metody fotodynamicznej jest równie¿ wysoka.
- Je¶li nowotwór zostanie rozpoznany we wczesnym stadium, a w organizmie nie ma jeszcze przerzutów, to metoda fotodynamiczna leczy go w 100 proc., szybko i z minimalnym skutkiem ubocznym - podkre¶la prof. Ratuszna.
Taka terapia znajduje coraz szersze zastosowanie w leczeniu wybranych typów nowotworów. Najlepsze rezultaty daje w przypadku pocz±tkowego stadium nowotworu skóry, np. niezwykle z³o¶liwego czerniaka. Zmiany nowotworowe skóry, umiejscowione na jej powierzchni, ³atwo mo¿na zniszczyæ kolejnymi na¶wietlaniami. Trudniej je usun±æ, kiedy wejd± w g³±b tkanki. Dobre rezultaty, znacznie powy¿ej ¶redniej, uzyskano tak¿e w leczeniu raka prze³yku i p³uc. Metoda fotodynamiczna daje chorym, jak widaæ, spor± nadziejê.
- Jest to przede wszystkim terapia nieinwazyjna, bowiem uczulacz lokalizuje siê wewn±trz komórki nowotworowej i tylko tam mo¿e dochodziæ do uszkodzenia membrany, mitochondrium, lizosomów czy DNA i w efekcie do jej ¶mierci. Je¶li guz znajduje siê w wewnêtrznych czê¶ciach cia³a, to promieniowanie doprowadzane i odbierane jest ¶wiat³owodami, sygna³y mierzone s± w czasie rzeczywistym, a te same obszary mo¿na analizowaæ wielokrotnie - wylicza zalety tej metody prof. Ratuszna.
Czy jednak jest ona w stanie zast±piæ znane do tej pory sposoby leczenia nowotworów? Na obecnym etapie nie mo¿na udzieliæ jednoznacznej odpowiedzi. Z pewno¶ci± du¿± barier± bêd± koszty. Oprócz fotouczulaczy potrzebny jest wysokiej klasy sprzêt, w postaci laserów, ¶wiat³owodów czy kamer pozwalaj±cych na obserwacjê wnêtrza organizmu. Do tego, w zale¿no¶ci od rodzaju i wielko¶ci nowotworu, zabiegi wymagaj± nawet kilkukrotnego powtórzenia. Ale nawet gdyby metoda fotodynamiczna nie wypar³a dotychczasowych, to i tak mo¿e byæ ich doskona³ym uzupe³nieniem. A kto wie, mo¿e zwalczanie raka ¶wiat³em stanie siê wobec tego polsk± specjalno¶ci±? W naszym kraju opracowano ju¿ ponad dwadzie¶cia preparatów opartych na bazie syntetycznych porfiryn, a ¦l±ska Akademia Medyczna, gdzie stosuje siê tê metodê, jest, zdaniem ekspertów, pod tym wzglêdem jednym z piêciu najlepszych o¶rodków na ¶wiecie. To w pe³ni zobowi±zuje.