Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Badania naukowe

I daleko, i blisko

Komórki uk³adu odporno¶ciowego mog± dotrzeæ do guza, ale tam s± u¶miercane. Wydaje nam siê, ¿e ju¿ wiemy, jaka substancja jest za to odpowiedzialna, a teraz prowadzimy badania nad pewnymi rekombinowanymi cz±steczkami, które mog± siê okazaæ skuteczn± broni±.
Rozmowa z prof. dr hab. Bo¿en± Kamiñsk±-Kaczmarek, biologiem, laureatk± konkursu Subsydia dla uczonych FNP 2004
Prof. dr hab. Bo¿ena Kamiñska--Kaczmarek, biolog. Studia na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, specjalno¶æ embriologia. Pracuje w Instytucie Biologii Do¶wiadczalnej Polskiej Akademii Nauk im. Nenckiego w Warszawie, gdzie kieruje stworzon± przez siebie Pracowni± Regulacji Transkrypcji. Zajmuje siê biologi± molekularn± i fizjologi± komórek zwierzêcych, w szczególno¶ci regulacj± ekspresji genów zaanga¿owanych w procesy apoptozy komórek nowotworowych i neurodegeneracji. W 1997 roku uzyska³a Nagrodê Prezesa Rady Ministrów za habilitacjê, w 2004 roku Subsydium Profesorskie FNP. Cz³onkini Komitetu Cytobiologii PAN oraz sekretarz Komitetu Neurobiologii PAN. Autorka prac naukowych w czasopismach o wysokiej renomie i IF oraz popularnonaukowych. Promotorka piêciu przewodów doktorskich.

Jeszcze w czwartej klasie licealnej my¶la³am, ¿e bêdê studiowaæ historiê albo archeologiê. Mój tata i dziadek interesowali siê histori± Polski, mimo ¿e zawodowo zajmowali siê czym innym. Czyta³am mnóstwo ksi±¿ek dotycz±cych staro¿ytno¶ci, historii Anglii, obu Ameryk. Na parê miesiêcy przed matur± zda³am sobie jednak sprawê, ¿e chcia³abym robiæ co¶ bardziej po¿ytecznego. Bezpo¶rednim impulsem sta³ siê artyku³ prof. Wies³awa Jêdrzejczaka, który by³ mentorem mego pó¼niejszego mê¿a i mocno wp³yn±³ tak¿e na jego zainteresowania. Artyku³ w pi¶mie m³odzie¿owym dotyczy³ interferonu - substancji hamuj±cej wzrost komórek, zatem byæ mo¿e maj±cej dzia³anie przeciwnowotworowe. Pomy¶la³am, ¿e historia nie przyniesie mi takiej ekscytacji, jak poznawanie problemów biologicznych, których rozwi±zania mog± mieæ znaczenie praktyczne. Rozwa¿a³am studiowanie medycyny, ale wydawa³o mi siê, ¿e nie potrafiê znie¶æ stresu zwi±zanego z prac± lekarza.

- Jak rozumiem, zajmuje siê Pani zagadnieniami kluczowymi dla medycyny, ale z dala od ³ó¿ka chorego?

- Tak. W czasie studiów na biologii zafascynowa³y mnie koncepcje mówi±ce, ¿e byæ mo¿e komórki nowotworowe s± podobne do komórek embrionalnych - w swojej zdolno¶ci do ci±g³ych podzia³ów, braku zró¿nicowania - i wybra³am sobie jako specjalizacjê embriologiê, a dodatkowo genetykê. Studiowa³am w bardzo dobrym okresie, kiedy obie te dziedziny ¿ywo siê rozwija³y, przynosz±c ci±gle nowe odkrycia. Skoñczy³am studia w roku 1985. Pojawia³o siê wtedy mnóstwo publikacji o onkogenach, czyli takich genach, które je¿eli s± zmienione, to ich produkty powoduj±, ¿e komórka staje siê nowotworowa. Ogromnie powiêksza³a siê wiedza o czynnikach wzrostowych, czyli substancjach, które w ogóle kontroluj± namna¿anie siê komórek i o mechanizmie ich dzia³ania.

- Wesz³a Pani od razu w samo sedno wspó³czesnej biologii...

- Mia³am du¿o szczê¶cia. Bardzo aktywnie dzia³a³o Studenckie Ko³o Genetyków. Przygotowywali¶my referaty na temat embriogenezy - co siê np. dzieje, kiedy komórka zarodka wymyka siê spod kontroli? Mia³am kontakty z embriologami z Akademii Medycznej, od których dostawa³am najnowsze publikacje. O¶mieli³am siê, jeszcze jako studentka, napisaæ „przegl±dówkê” o roli onkogenów i mechanizmach proliferacji komórek - na podstawie lektury wielu artyku³ów w jêzyku angielskim, streszczaj±c i systematyzuj±c ich zawarto¶æ. Praca zosta³a opublikowana, a mnie zaproszono z referatem na konferencjê, gdzie prezentowa³am ca³± tê wiedzê. Dzisiaj widzê, ¿e to wymaga³o... tupetu.

- ¦wiadczy³o o Pani autentycznej pasji naukowej, ale i o dobrych stosunkach na wydziale biologii.

- Rzeczywi¶cie, nigdy nie ograniczano mojej aktywno¶ci. Pozwalano mi robiæ to, co proponowa³am.

- Wyobra¿am sobie, ¿e proponowa³a Pani rzeczy wa¿ne i robi³a to ¶mia³o. Proszê powiedzieæ o tych kolejnych propozycjach, tj. o rozwoju swoich badañ.

- Nauka jest dla mnie obszarem znaków zapytania. Ka¿dy wywo³uje dreszcz - ciekawo¶ci i chêci, ¿eby spróbowaæ odpowiedzieæ. Poniewa¿ wiedzia³am, ¿e chcê siê zajmowaæ czym¶, co mo¿e przynie¶æ skutki praktyczne, w medycynie, zg³osi³am siê do zespo³u pani prof. Barbary Grzelakowskiej-Sztabert w Instytucie Biologii Do¶wiadczalnej. Od pocz±tku pracujê w tym samym instytucie. Badano tam, jak pewne substancje, podejrzewane o to, ¿e mog± mieæ dzia³anie przeciwnowotworowe, zachowuj± siê w organizmie. Robiono to dosyæ prostymi metodami biochemicznymi, mnie marzy³y siê bardziej wyrafinowane, które zna³am z publikacji, ale sama praca naukowa dostarcza³a mi wielkiej rado¶ci. Potem zainteresowa³y mnie sprawy bardziej podstawowe - badanie mechanizmów kontroluj±cych podzia³ komórek.

- Przyszed³ czas na te bardziej wyrafinowane metody?

- Z moim przysz³ym mê¿em Leszkiem Kaczmarkiem zaczêli¶my badaæ ekspresjê genów, to by³a ju¿ biologia molekularna. Korzystali¶my ze sprzêtu w s±siednim Instytucie Onkologii, a nasze pierwsze urz±dzenie, pozwalaj±ce zobaczyæ DNA, zrobili¶my sami z lampy ultrafioletowej, przywiezionej przez Leszka z zagranicy i... foremki do ciasta oklejonej foli±. Przez pierwszych dziesiêæ lat w³a¶ciwie urz±dzali¶my miejsce pracy, zabiegaj±c gdzie siê da³o o pieni±dze na aparaturê. Ale, oczywi¶cie, badania przynosi³y ju¿ pewne rezultaty. Skoro wiadomo by³o, ¿e to onkogeny powoduj± przekszta³cenie siê komórki prawid³owej w nowotworow±, trzeba siê by³o im bli¿ej przyjrzeæ, schodz±c na poziom molekularny.

- Czy gdzie indziej w Polsce robiono podobne badania i jak to siê mia³o do poziomu ¶wiatowego?

- W 1987 roku podobne badania prowadzono w kilku miejscach Polski, m.in. w Instytucie Onkologii (stara³am siê tam o pracê po studiach). Natomiast na ¶wiecie by³y one ju¿ bardzo zaawansowane, na innych komórkach, innych modelach. W pocz±tkach lat osiemdziesi±tych zidentyfikowano konkretne geny odpowiedzialne za namna¿anie siê komórek. Wiadomo by³o, ¿e je¿eli takie geny ulegaj± mutacji, to cykl zostaje zaburzony i komórka zaczyna dzieliæ siê w nieskoñczono¶æ, ale szczegó³owe mechanizmy nie by³y jeszcze wyja¶nione.

- Jak du¿o jest onkogenów w komórkach?

- Trudno podaæ konkretn± liczbê, tym bardziej ¿e lista nie jest zamkniêta i coraz to ujawniaj± siê nowe geny. Na podstawie wyników innych uczonych i naszych badañ sformu³owali¶my hipotezê, ¿e istnieje swego rodzaju hierarchia. Pewne klasy genów, odpowiedzialne za poszczególne „programy” - np. ró¿nicowania albo ¶mierci komórki - s± sterowane przez geny nadrzêdne. Nam siê uda³o wytypowaæ kilka takich g³ównych genów, dyryguj±cych ca³ymi programami i na nich siê skupili¶my. W zale¿no¶ci od stanu komórki, od tego, czy ona siê dzieli, czy nie, czy jest uszkodzona, czy zdrowa, ten sam czynnik mo¿e wywo³aæ ró¿ne skutki.

- Czy hipoteza Pañstwa by³a oryginalna?

- My¶lê, ¿e by³a do¶æ oryginalna. Kiedy j± sformu³owali¶my, przekonanie o istnieniu genów nadrzêdnych - a zw³aszcza o tym, ¿e te same czynniki, w zale¿no¶ci od kontekstu, mog± mieæ odmienny wp³yw na procesy ¿yciowe komórek - nie by³o powszechnie uznawane. Leszek Kaczmarek mia³ wtedy du¿e k³opoty z publikowaniem danych wskazuj±cych, ¿e te same geny, które ulegaj± aktywacji w cyklu komórkowym i nowotworach, uczestnicz± tak¿e w procesach uczenia siê i pamiêci. Nasze drogi naukowe pó¼niej siê rozesz³y. Mój ma³¿onek skoncentrowa³ siê na badaniu genów „dyryguj±cych” w³a¶nie procesami uczenia siê i pamiêci, a ja próbowa³am odpowiedzieæ na pytanie, czy i które z tych genów uczestnicz± w wywo³ywaniu ¶mierci komórki. Na pocz±tku lat dziewiêædziesi±tych pojawi³y siê pierwsze informacje o molekularnych mechanizmach tzw. programowanej ¶mierci komórkowej. Komórka, aby ca³y organizm by³ bezpieczny, ma zakodowany program umo¿liwiaj±cy jej samobójstwo. Kiedy jest uszkodzona, zanim np. przekszta³ci siê w komórkê nowotworow±, mo¿e uruchomiæ program samozniszczenia, zwany apoptoz±. Podejmuj±c badania nad mechanizmami apoptozy kierowa³am siê przekonaniem, ¿e byæ mo¿e uda³oby siê wytypowaæ najbardziej istotne czynniki, które powoduj± w³±czanie b±d¼ wy³±czanie tego programu ¶mierci komórkowej.

- I uda³o siê?

- Uda³o siê. W kilku pracach udowodnili¶my, ¿e indukcji apoptozy w ró¿nych sytuacjach, np. ¶mierci komórek nerwowych po drgawkach albo wywo³ywanej lekiem ¶mierci komórek nowotworowych, towarzyszy indukcja tego samego czynnika transkrypcyjnego. Dziêki temu, ¿e zyskali¶my nowe mo¿liwo¶ci badawcze, m.in. hamowania lub zwiêkszania ekspresji genów w dowolny sposób, bêdziemy mogli prze¶ledziæ i zrozumieæ wszystkie mechanizmy ich dzia³ania. To, co teraz w moim zespole chcemy robiæ, co zosta³o zg³oszone w konkursie o subsydium, to tworzenie wariantów pewnych genów, po to, by zmieniaæ ich produkty, tj. bia³ka. Mo¿emy tak zmodyfikowaæ komórkê, ¿e „unieczynnimy” w niej pojedyncze bia³ko i zobaczymy, co siê wtedy dzieje. Jest to ju¿ nie tylko rejestrowanie korelacji jednego zdarzenia z drugim, ale poznawanie ich zwi±zku przyczynowo-skutkowego.

- Procesy te s± ogromnie z³o¿one. Czy wiele czynników istotnych lub decyduj±cych o ich przebiegu uczeni ju¿ poznali? Czy potrafi± na nie wp³ywaæ?

- Znamy parêset czynników transkrypcyjnych. Po³owa z nich jest bardzo wa¿na, sto jest superwa¿nych, a piêædziesi±t hiperwa¿nych. Te ostatnie decyduj± o wszystkim, co siê dzieje w komórce. Przy czym jest to jeszcze bardziej z³o¿one, poniewa¿ to samo bia³ko w jednej komórce pe³ni jak±¶ rolê, a w innej, np. zmienionej nowotworowo, zupe³nie inn±. W ka¿dym razie badanie tych ról przybli¿a nas do poznania tak¿e procesów nowotworzenia.

- Wiem, ¿e te interesuj± Pani± najbardziej. Czy do ich zadowalaj±cego wyja¶nienia, a w ¶lad za tym - mo¿liwo¶ci skutecznej terapii, jest jeszcze daleko?

- I daleko, i blisko. Badamy np. pewn± substancjê, która wywo³uje ¶mieræ w komórkach glejaków (pochodz±cych z guzów mózgu, bardzo trudnych w leczeniu). Potrafimy wywo³aæ ¶mieræ komórek in vitro. ¯eby jednak stwierdziæ, czy ta substancja dzia³a tak samo w organizmie ¿ywym, trzeba u¿yæ zupe³nie innych modeli badawczych. Trzeba szczurowi wszczepiæ do mózgu komórki nowotworowe, podzia³aæ na nie ow± substancj± i zobaczyæ, co siê dzieje. Wstêpne tego rodzaju badania pokaza³y, ¿e „nasza” substancja po dwudziestu czterech godzinach ulega metabolizmowi i znika z organizmu. Musimy wiêc jeszcze popracowaæ nad tym, jak zapewniæ jej sta³y wysoki poziom. Dopiero pozytywne wyniki badañ na zwierzêtach mog± mieæ du¿e implikacje kliniczne. Uzyskali¶my szereg wyników pozwalaj±cych zrozumieæ, jak umieraj± komórki glejaka. Np. taki, ¿e je¿eli w komórkach guzów mózgu dojdzie do mutacji w genie p53, który jest nazywany „stra¿nikiem genomu”, terapie obecnie stosowane w ogóle nie dzia³aj±, poniewa¿ program samozniszczenia jest zablokowany. Nale¿a³oby zatem przed zastosowaniem terapii sprawdziæ, czy komórki pacjenta s± zdolne na ni± odpowiedzieæ. Musimy pamiêtaæ, ¿e komórki nowotworowe to ci±gle komórki naszego organizmu. Zmienione s± w nich pewne procesy, np. zachodz± szybciej albo ich regulacja jest inna ni¿ normalnie. W zwi±zku z tym selektywno¶æ, pozwalaj±ca oddzia³ywaæ tylko na komórki nowotworowe, jest jednym z najtrudniejszych problemów. Musimy przede wszystkim zidentyfikowaæ wszystko, co je ró¿ni od komórek prawid³owych. Ostatnio zosta³ og³oszony projekt KBN - tzw. grant zamawiany - na badanie oddzia³ywañ komórki nowotworowej z komórkami gospodarza. Komórki nowotworowe, by móc siê rozwijaæ, uruchamiaj± wiele rozmaitych mechanizmów. Wy³±czaj± np. uk³ad odporno¶ciowy, który powinien je zwalczaæ, w ten sposób, ¿e najpierw odró¿nicowuj± siê, niejako maskuj±, przez co trudniej je rozpoznaæ, a nastêpnie wydzielaj± substancje blokuj±ce nasz uk³ad odporno¶ciowy. Potrafi± tak¿e przyci±gaæ naczynia krwiono¶ne, ¿eby zapewniæ sobie od¿ywianie.

- Projekt, o którym Pani mówi, ma s³u¿yæ dok³adnemu poznaniu wszystkich tych oddzia³ywañ?

- Tak jest, a ponadto znalezieniu nowych strategii przeciwdzia³ania im. Poszukiwania id± w dwu kierunkach. Z jednej strony chcieliby¶my wzmocniæ uk³ad odporno¶ciowy, z drugiej - jako¶ wyznakowaæ komórkê nowotworow±, ¿eby sta³a siê bardziej obca, przez to ³atwiej rozpoznawalna dla uk³adu odporno¶ciowego. Rozwija siê ostatnio dziedzina immunoterapii, w której próbuje siê m.in. wytworzyæ specyficzne przeciwcia³a, które dzia³a³yby tylko na komórki nowotworowe. Czasami jeszcze dodatkowo sprzêga siê takie przeciwcia³o z jak±¶ substancj± toksyczn±, dostarczan± przez nie wy³±cznie do komórek nowotworowych. Dla nas ten projekt jest bardzo atrakcyjny, poniewa¿ guzy mózgu, którymi g³ównie siê zajmujemy, s± od tej strony bardzo s³abo poznane. Okazuje siê np., ¿e komórki uk³adu odporno¶ciowego mog± dotrzeæ do guza, ale tam s± u¶miercane. Wydaje nam siê, ¿e ju¿ wiemy, jaka substancja jest za to odpowiedzialna, a teraz prowadzimy badania nad pewnymi rekombinowanymi cz±steczkami, które mog± siê okazaæ skuteczn± broni± i chcieliby¶my uzbroiæ w ni± limfocyty, tj. komórki uk³adu odporno¶ciowego.

- Znów zapytam, w jakim stopniu to jest oryginalne?

- Zagl±da³am niedawno na stronê internetow± Narodowego Instytutu Zdrowia w Bethesda (USA) i zobaczy³am, ¿e prowadz± tam du¿y program badawczy, maj±cy na celu okre¶lenie mechanizmów immunologicznych zwi±zanych z guzami mózgu. Wydaje mi siê, ¿e mo¿emy zaproponowaæ zarówno pewn± koncepcjê tych mechanizmów - na poziomie molekularnym, tzn. podstawowych reakcji zachodz±cych na styku: komórka nowotworowa a ca³e ¶rodowisko mózgu - jak i narzêdzia do¶wiadczalne, które wytworzyli¶my sobie do tych badañ.

- Który kierunek mo¿e przynie¶æ „ostateczne rozwi±zanie” - os³abianie komórek nowotworowych czy wzmacnianie uk³adu odporno¶ciowego?

- Trudno przewidzieæ. Podejrzewamy pewien zwi±zek chemiczny o to, ¿e dzia³a zarówno na te pierwsze, jak i na otoczenie guza, ¿eby produkowa³o mniej substancji potrzebnych do jego wzrostu. To jest nasz „gor±cy temat”, zamierzamy w³o¿yæ wiele wysi³ku w rozwi±zanie tego problemu. Jeste¶my biologami molekularnymi, pracujemy z bia³kami, z DNA, ewentualnie z komórkami. W pewnym momencie, gdy ju¿ sporo wiemy o tych podstawowych reakcjach, musimy sprawdziæ, jak to dzia³a na poziomie organizmu, co, jak mówi³am, wymaga innego modelu do¶wiadczalnego. Takim modelem jest wszczepianie komórek guza mózgu - glejaka do mózgu szczura, zawsze w to samo miejsce, zawsze tyle samo komórek... Musi to byæ absolutnie powtarzalne.

- A do tego daleko?

- Jako niepoprawna optymistka sadzê, ¿e nie tak bardzo. Mam ju¿ pieni±dze na aparaturê, szukam w³a¶ciwej osoby do pracy, przeprowadzili¶my wstêpne do¶wiadczenia na myszach.

- Na co przeznaczy Pani subsydium?

- Subsydium sk³ada siê z czê¶ci stanowi±cej stypendium beneficjanta oraz du¿ej kwoty, któr± przeznaczê na badania. Oprócz tego, wystarczy na trzyletnie stypendium dla doktoranta - ju¿ rozmawia³am z dwójk± kandydatów - który zajmie siê projektem zwi±zanym z mechanizmami oddzia³ywañ komórek guzów mózgu z otoczeniem. Trzeba pamiêtaæ, ¿e dog³êbne rozwi±zanie istotnego problemu zajmuje zwykle kilka lat. Przez ten czas bardzo ciê¿ko pracujemy, ¿eby potem opublikowaæ wyniki w postaci naprawdê dobrej pracy, która zostanie zauwa¿ona przez czo³ówkê ¶wiatow±. Do najbardziej presti¿owych czasopism, jak „Nature” czy „Science”, trudno nam siê przebiæ. O ka¿d± publikacjê w „Oncogene. albo „Journal of Biological Chemistry” walczyli¶my z recenzentami blisko rok. Odnoszê wra¿enie, ¿e ci±gle prace z naszego rejonu ¶wiata postrzegane s± jako gorsze. Skoro pyta pani o subsydium, wa¿ne jest to, ¿e bêdziemy mieæ pieni±dze na bie¿±ce wydatki. Z instytutu dostajemy niewiele, wystarcza to na... pocztê, telefony, ksero i prawie nic wiêcej. ¦rodki z KBN-u otrzymuje siê zwykle po roku od z³o¿enia wniosku o grant. S± one podzielone na kategorie, musz± byæ z góry przeznaczone na okre¶lony cel, co nie zawsze jest mo¿liwe praktycznie dwa lata naprzód. Bardzo dobrze, ¿e s±, ale czasem w Polsce ³atwiej zdobyæ pieni±dze na du¿y sprzêt ni¿ na ten drobny albo na odczynniki. Wspó³pracujemy z laboratorium w Berlinie i dostali¶my stamt±d dziesiêæ linii komórek wyprowadzonych z ludzkich guzów, które trzeba hodowaæ przez wiele miesiêcy i stale mieæ odczynniki do ich utrzymania. Najwiêcej kosztuje mnie w³a¶nie utrzymywanie hodowli komórkowej. Dziêki subsydium odetchnê od tego utrapienia.

- Jak siê wspó³pracuje naukowo z w³asnym mê¿em?

- Widzê w tym istotny walor, mianowicie to, ¿e m±¿ rozumie, co to jest praca naukowa. Wie, ¿e jest trudna, stresuj±ca, ¿e poch³ania o wiele wiêcej czasu ni¿ inna praca i czêsto nie uwzglêdnia niedziel i ¶wi±t. Wie, jak bardzo taka praca absorbuje i godzi siê z tym, ¿e zamiast uprasowaæ koszulê, muszê czasem przeczytaæ artyku³ naukowy. Z perspektywy widzê dobre skutki tego, ¿e w pewnym momencie nasze zainteresowania siê zró¿nicowa³y i rozesz³y - oboje jeste¶my silnymi osobowo¶ciami, mog³y nam wiêc groziæ bardzo ¿ywio³owe dyskusje. A to, ¿e mnie siê udaje godziæ intensywn± pracê naukow± i wychowywaæ dziecko - jak my¶lê, z sukcesem, bo bardzo dobrze mu idzie - zawdziêczam partnerskiemu uk³adowi w naszym ma³¿eñstwie. Oboje uznajemy, ¿e praca naukowa jest tak samo wa¿na, nie wa¿niejsza, jak rodzina.

- Czêsto rozmawiaj± Pañstwo o biologii?

- Zdaniem naszego syna - za czêsto. Mo¿e znów bêdziemy bli¿ej wspó³pracowaæ, bo w pracowni mê¿a powstaj± niepowtarzalne narzêdzia badawcze, które przyda³yby mi siê do realizacji projektów.

- Czy u m³odych wspó³pracowników widzi Pani taki zapa³, jaki oboje Pañstwa pchn±³ kiedy¶ na drogê naukow±?

- Niestety, rzadko spotykam osoby tak ekscytuj±ce siê nauk±, jak ja kiedy¶. Staram siê zbieraæ takie osoby wokó³ siebie, ale nie jest to ³atwe, bo nie mamy zajêæ ze studentami i tylko z rzadka trafiaj± do nas magistranci. M³odzi ludzie maj± dzisiaj ró¿ne zainteresowania i maj± te¿ wiele mo¿liwo¶ci ich realizacji. A nauk± warto siê zajmowaæ z pasj±, bo tylko wtedy mo¿na co¶ osi±gn±æ i mieæ satysfakcjê

Rozmawia³a Magdalena Bajer

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje