Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Okolice nauki

Jarmark wszechwiedzy

Ponad 100 instytucji, 700 pokazów i 50 tys. go¶ci. 22 maja 2004 r. na Rynku Nowego Miasta i Podzamcza w Warszawie odby³ siê najwiêkszy w Europie happening popularnonaukowy organizowany w plenerze.
Ma³gorzata Pawe³czyk
Fot. Ma³gorzata Pawe³czyk
Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Komendy G³ównej Policji: techniki ¶ledcze - najnowsze metody indentyfikacji i wykrywania narkotyków

To ju¿ ósma edycja tej swojskiej imprezy naukowej pod go³ym niebem. Has³o przewodnie tegorocznego Pikniku brzmia³o: „Nauka bez granic”, co oznacza³o przede wszystkim wielkie wyzwanie dla umys³ów, ale równie¿ naukê uprawian± ponad granicami pañstw i naukê interesuj±c± wszystkich, bez ograniczeñ wiekowych. St±d gry, zabawy, konkursy, samodzielne przeprowadzanie eksperymentów i badañ, nie tylko dla dzieci.

W czasie Pikniku uczeni i animatorzy ró¿nych dyscyplin wiedzy przedstawili kilkaset prezentacji, wyja¶niaj±c naukowo (acz przystêpnie, z godn± podziwu wyrozumia³o¶ci± i humorem) zjawiska towarzysz±ce cz³owiekowi w ¿yciu codziennym. Jak co roku impreza stanowi³a doskona³e forum edukacji, ale i doskona³ej „majówkowej” zabawy.

„Jarmark wszechwiedzy” rozpocz±³ siê w sobotnie przedpo³udnie 22 maja. O godz. 1100 przyby³am na Rynek Nowego Miasta w Warszawie i z miejsca zosta³am urzeczona romantyczn± si³± nauki. Na scenie g³ównej odbywa³ siê w³a¶nie pokaz „szklanych ró¿”, czyli eksperyment z ciek³ym azotem, który powoduje, ¿e ¿ywa ró¿a zaczyna kruszyæ siê jak kryszta³, z w³a¶ciwym mu przenikliwym odg³osem. Widok piêkny, rozczulaj±cy wszystkie kobiety, nie wykluczaj±c autorki tekstu. Pocz±tek zapowiada³ siê wiêc obiecuj±co, a dalsza czê¶æ nie pozwoli³a na rozczarowanie.

KROK W... PRZESZ£O¦Æ

Najbardziej spektakularnymi atrakcjami Pikniku Naukowego by³y podró¿e w czasie i przestrzeni. A wszystko rozpoczê³o siê za spraw± zainscenizowanej konferencji prasowej Churchilla, Roosevelta i Stalina, prowadzonej (rzekomo) w 1945 roku w Ja³cie. Publika, choæ st³oczona i wyra¼nie zaciekawiona obecno¶ci± nietypowych, jak na 2004 rok, go¶ci, nie garnê³a siê (w spontanicznym odruchu chocia¿by) do zadawania pytañ dotycz±cych losów Europy po II wojnie ¶wiatowej. Najwyra¼niej sobotnie popo³udnia dopuszczaj± tylko bierny udzia³ w debatach politycznych, nawet tych sprzed ponad pó³ wieku.

Ale dla mi³o¶ników historii, archeologii i staroci by³ to dopiero pocz±tek, bo zaraz potem mogli poznaæ sposoby pisania hieroglifami, obejrzeæ najstarsze warsztaty tkackie i tkaniny sprzed 2 tysiêcy lat oraz stroje D±brówki i Ottona III.

Panie, wiedzione kobiec± intuicj±, oderwawszy siê na chwilê (d³u¿sz±!) od swoich mê¿czyzn, zgodnie uda³y siê na ¶redniowieczny pokaz mody. Przy okazji mog³y uzyskaæ informacje o makija¿u stosowanym przez staro¿ytne Egipcjanki. Wiadomo, domowych sposobów poprawiania urody nigdy za wiele, nawet je¶li siêgaj± one czasów zamierzch³ych.

Dzieci wola³y skorzystaæ z magicznej propozycji, przygotowanej przez uczniów z warszawskich podstawówek, które zakwalifikowa³y siê do fina³u konkursu „Moja szko³a na Pikniku Naukowym”. Najbardziej podoba³y siê wied¼my i czarownice. Ci mali „naukowcy na miot³ach” wydawali siê bardziej zaanga¿owani i wiarygodni ni¿ niejedni „powa¿ni asystenci” na innych stanowiskach. Wró¿ka Penelopa Dakota Wirginia Karolina, czyli Patrycja z szóstej klasy, by³a zaopatrzona w pe³en asortyment wró¿biarski: zio³a, pióra, agat i karty tarota. Odby³a siê te¿ inscenizacja s±dzenia czarownicy z udzia³em publiczno¶ci i rozmowy na temat traktowania wied¼m w przesz³o¶ci. Wszystko robione z dzieciêcym entuzjazmem, ale bardzo profesjonalnie.

Mnie szczególnie zainteresowa³ pokaz komunikacji ¶wietlnej, który wieczorem zaprezentowali historycy z mojego macierzystego Uniwersytetu Marii Curie-Sk³odowskiej w Lublinie. By³a to odpowied¼ na pytanie, jak radzili sobie ludzie, zanim Samuel Morse wynalaz³ swój alfabet? Otó¿, staro¿ytni Grecy i Rzymianie mieli system porozumiewania siê za pomoc± pochodni. Wystarczy³o dziesiêciu ludzi z pochodniami, by przekazaæ dowoln± wiadomo¶æ na odleg³o¶æ wielu kilometrów.

Inn± atrakcj±, która zdo³a³a ¶ci±gn±æ nawet najbardziej obojêtnych spacerowiczów, by³o wkroczenie na Rynek Nowego Miasta uzbrojonej armii rzymskiej. Pozwalano przymierzyæ zbrojê, potrzymaæ broñ, zobaczyæ jak wygl±da³y walki. Te sceny, wyjête niemal¿e z kadru filmu historycznego, przygotowa³ Zak³ad Historii Staro¿ytnej UMCS w Lublinie.

Mi³o¶nikom motoryzacji nauka równie¿ wysz³a naprzeciw. Na Podzamczu, Muzeum Wojska Polskiego ustawi³o czo³gi i pojazdy wojskowe z czasów II wojny ¶wiatowej. Ale najwiêkszy zachwyt przechodniów wzbudzi³a parada starych samochodów, przygotowana przez Muzeum Techniki. W jednej chwili, jak na komendê, wszystkie aparaty fotograficzne zosta³y wprawione w ruch. Nic dziwnego, bo widok z pewno¶ci± robi³ wra¿enie nawet na najwiêkszym motoryzacyjnym sceptyku.

KOSMICZNE UNIESIENIA

Wielu tatusiów, za spraw± swoich pociech, ¿±dnych aktywnego udzia³u w naukowym przedsiêwziêciu, zgromadzi³o siê przy stoisku British Council w ramach programu Space UK i opanowa³o warsztaty zorganizowane dla dzieci i m³odzie¿y. Projekt ten jest czê¶ci± inicjatywy rz±du brytyjskiego „Podzielmy siê pomys³ami” i umo¿liwia m³odym ludziom ze Zjednoczonego Królestwa i krajów, które przyst±pi³y w maju 2004 r. do Unii Europejskiej, wymianê pomys³ów i do¶wiadczeñ. Zabawa polega³a na budowaniu robotów, od bardzo prostych, poruszaj±cych siê biedronek, po bardziej skomplikowane modele pojazdów je¿d¿±cych po Marsie.

Fot. Ma³gorzata Pawe³czyk
Wielka Trójka - debata Churchilla, Stalina i Roosevelta

Pokazano te¿ model rakiety, która nied³ugo poleci w kosmos. Ale by³a to ju¿ „gratka” dla bardziej wyrafinowanych amatorów pozaziemskiej przestrzeni. Niestety, naukowcy z Instytutu Chemii i Techniki odebrali entuzjastom nadziejê na to, ¿e tego typu rakiet± kiedykolwiek na Marsa polec± ludzie. Orzekli, ¿e ekspedycja za³ogowa na Czerwon± Planetê jest technicznie mo¿liwa, ale ze wzglêdu na zabójcze promieniowanie kosmiczne, ma³o prawdopodobna.

Stan rozczarowania nie trwa³ jednak d³ugo, bo do zgromadzonych mi³o¶ników astronomii dotar³a wiadomo¶æ, ¿e na Pikniku Naukowym po raz pierwszy bêdzie mo¿na obejrzeæ tarczê i koronê S³oñca oraz plamy s³oneczne. Wszystko przy u¿yciu teleskopu, kamery i komputera pod³±czonego do Internetu. Naukowcy z zadowoleniem opowiadali, ¿e takie próby uczniowie wkrótce bêd± mogli przeprowadzaæ w szkole lub w domu. Wystarczy po³±czyæ siê przez Internet z teleskopem znajduj±cym siê np. w Chile, aby ogl±daæ na ekranie komputera rozgwie¿d¿one niebo w odleg³ym zak±tku ¶wiata.

ZDROWYM BYÆ!

Starsi wiekiem spacerowicze szczególnie upodobali sobie stanowisko Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu. Wstêp do „medycznego namiotu” sta³ siê praktycznie niemo¿liwy dla wszystkich uczestników przed piêædziesi±tym rokiem ¿ycia. A¿ mi³o by³o patrzeæ, z jak± determinacj± „starsi panowie” zadawali pytania dotycz±ce postêpów pracy nad sztucznym sercem. Z tego, co zdo³a³am us³yszeæ, a zwa¿ywszy na mój wiek nie by³o to ³atwe, obecnie stosowane s± protezy krótkoterminowe, wykorzystywane eksperymentalnie w klinikach od 1996 r., do ratowania ¿ycia chorych z ostr± niewydolno¶ci± serca (maksymalny czas ich stosowania wynosi 6 miesiêcy). Najbardziej po¿±dane jest jednak kilkuletnie wspomaganie serca implantowan± do cia³a pacjenta protez± d³ugoterminow±, która po osi±gniêciu odpowiedniego poziomu konstrukcyjno-technicznego mo¿e znale¼æ zastosowanie permanentne. Dlatego aktualna dzia³alno¶æ Pracowni Sztucznego Serca (FRK) skupia siê g³ównie na opracowaniu ca³kowicie implantowanego serca.

Dla specjalistów z Fundacji by³a to niezwykle pracowita sobota. Niezliczon± ilo¶æ razy pokazywali i t³umaczyli dzia³anie sztucznego serca i pierwszego polskiego robota chirurgicznego. Nad konstrukcj± tego ostatniego naukowcy pracuj± od czterech lat pod patronem prof. Zbigniewa Religi. (Oczywi¶cie, profesor pojawi³ siê na Pikniku, przyjecha³ motocyklem do przewo¿enia krwi w nag³ych przypadkach.) Robot ma na imiê Robin Heart. „Heart”, bo pomaga kardiochirurgowi w operacjach na sercu, a „Robin”, bo bêdzie tañszym odpowiednikiem zagranicznych robotów. Robin ma dwa komplety ramion, jeden z nich posiada w³asne „nogi”, drugi jest na sta³e przytwierdzony do ³ó¿ka operacyjnego. Chirurg operuje za pomoc± specjalnego uk³adu sterowania, który mo¿e siê znajdowaæ w innym pomieszczeniu ni¿ pacjent. Wielk± zalet± Robina jest to, ¿e chirurg nie musi byæ superprecyzyjny, bo komputer sam oblicza poprawki. Dziêki niemu mo¿liwe bêd± operacje na odleg³o¶æ.

Niema³e zainteresowanie wzbudzi³a te¿ prezentacja telemedycznego systemu monitoringu pacjenta, bêd±ca udzia³em lekarzy z Instytutu Kardiologii im. Prymasa Tysi±clecia Kardyna³a Wyszyñskiego w Warszawie. Dziêki systemowi chory mo¿e samodzielnie wykonaæ EKG i za pomoc± telefonu komórkowego przes³aæ wynik lekarzowi, który w razie potrzeby wy¶le karetkê.

PRZYSZ£O¦Æ W ZASIÊGU RÊKI

Warszawiacy i tury¶ci spragnieni nowinek technicznych z niecierpliwo¶ci± oczekiwali zapowiadanego przez Wydzia³ Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej pokazu robotów mobilnych, modeli lotniczych wykorzystywanych do badañ tunelowych i tzw. maszyn krocz±cych, u¿ywanych m.in. do wyszukiwania i rozbrajania min.

A dziêki Instytutowi Optyki Stosowanej ciekawscy „przysz³o¶ciowcy” mogli podziwiaæ dzia³anie nowoczesnych mikroskopów optycznych, laserowych tomografów skaningowych i skateroskopów.

Fot. Ma³gorzata Pawe³czyk
Armia rzymska - Instytut Historii UMCS w Lublinie, Stowarzyszenie „Pro Antica”

Oczywiste zainteresowanie wzbudzi³a szansa poznania lotnictwa od „kuchni”, któr± stworzy³o Stowarzyszenie M³odych In¿ynierów. Pokazano ¿yroskopy, GPS-y, symulatory lotnicze i trójwymiarowe skanery.

Du¿± czê¶æ zgromadzonej tu publiczno¶ci, bez przesady, nazwa³abym „wykwalifikowan±” w dziedzinie wszelkich nowo¶ci technicznych. Dlatego, wiedziona ich ¶ladem, przecisnê³am siê przez t³um gapiów, by obejrzeæ prezentowane tu polskie mapy elektroniczne, powsta³e dziêki sieci satelitów GPS. Mapy mog± wskazywaæ nie tylko ulice, ale nawet numery domów. Podstawowa wersja kartograficzna zapewnia dok³adno¶æ do 1 metra, a wersja dro¿sza, geodezyjna, do 0,5 cm. Niektóre urz±dzenia, zintegrowane z GPS, pozwalaj± nadaæ sygna³ o niebezpieczeñstwie, wypadku czy awarii do centrum pomocy.

Dobrze, ¿e zdo³a³am uzyskaæ te informacje, bo zaraz potem og³uszy³y mnie bli¿ej nie zidentyfikowane d¼wiêki, gdzie¶ zza moich pleców. Na szczê¶cie nie by³ to jeszcze CZAS APOKALIPSY, tylko wystêp ekipy Uniwersytetu ¦l±skiego w Katowicach po¶wiêcony falom stoj±cym i rezonansom akustycznym. Niezwykle niskie d¼wiêki, dudnienia i tony wydawane przez zwyk³e rury i rynny, pobudzi³y do rezonansu nie tylko publiczno¶æ, ale i konstrukcjê sceny, co wprawi³o organizatorów w stan nieudawanej konsternacji.

Wszystko jednak skoñczy³o siê bezkolizyjnie i impreza w najlepsze mog³a toczyæ siê dalej. A¿ do okolic 2200, kiedy to rozs±dek nakazywa³ z³apaæ ostatni tego dnia poci±g do domu.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje