Podstawowym zadaniem ka¿dej szko³y jest wychowywanie i kszta³cenie m³odzie¿y. Reguluj± to odpowiednie przepisy, okre¶laj±ce obowi±zki i uprawnienia zarówno ucz±cych siê, jak i nauczycieli. Bez dobrych nauczycieli nie ma dobrej szko³y, jednak z³e przepisy mog± znacznie utrudniaæ szko³om wykonywanie ich zadañ, deformuj±c sam proces kszta³cenia. Pod tym wzglêdem polskie szkolnictwo wy¿sze znajduje siê niestety w z³ej sytuacji. Jego dzia³alno¶æ podlega nadal przestarza³ym przepisom, nieuwzglêdniaj±cym zasadniczych zmian, które zasz³y w ci±gu ostatnich kilkunastu lat w naszym kraju. Obowi±zuj±ce obecnie ustawy o szkolnictwie wy¿szym oraz o tytule naukowym i o stopniach naukowych zosta³y przeniesione z ustawodawstwa PRL, chocia¿ wprowadzono do nich zmiany, które nada³y wielu pañstwowym uczelniom istotn± autonomiê i zdemokratyzowa³y ich ustrój. Umo¿liwiono tak¿e tworzenie szkó³ prywatnych. Jednak zasadniczy szkielet, na którym opiera siê obecne prawo o szkolnictwie wy¿szym, nie ró¿ni siê w istocie od obowi±zuj±cego w poprzednim ustroju.
W 1990 roku, gdy tworzono obecnie dzia³aj±ce przepisy, nie mo¿na by³o przewidzieæ zwielokrotnienia liczby studiuj±cych oraz powstania setek nowych prywatnych uczelni. Nie spodziewano siê równie¿ tego, ¿e nauczyciele akademiccy, niezadowoleni z nieatrakcyjnych warunków pracy w uczelniach pañstwowych, ³atwo znajd± dodatkowe ¼ród³a zarobków w szko³ach prywatnych, a tak¿e w przemy¶le, us³ugach itp. W rezultacie ci, którzy lekko traktuj± swoje obowi±zki, a jest ich niema³o, stali siê niemal go¶æmi w macierzystych uczelniach. Odbija siê to fatalnie na poziomie zajêæ dydaktycznych. Skuteczno¶æ pracy dydaktycznej i wychowawczej uczelni uleg³a znacznemu pogorszeniu tak¿e ze wzglêdu na drastyczne ograniczenie ¶rodków, które pañstwo przeznacza na kszta³cenie. Zmusi³o to uczelnie do ograniczania wydatków drog± zmniejszania wymiaru zajêæ dydaktycznych, zw³aszcza w kosztownych laboratoriach, jak równie¿ praktyk studenckich, a z drugiej strony przez powiêkszanie liczby studentów w grupach æwiczeniowych, zaniechanie egzaminów ustnych itd. Ograniczono w ten sposób kontakt studenta z nauczycielem, a negatywne tego skutki, czêsto bardzo drastyczne, s± ju¿ ³atwo dostrzegalne. Powszechnie wiadomo, ¿e wiele egzaminów bywa zaliczanych na podstawie niesamodzielnie wykonanych prac egzaminacyjnych, a prace dyplomowe w niektórych dziedzinach staj± siê nawet towarem rynkowym. W ten sposób funkcja wychowywania i kszta³cenia m³odego pokolenia uleg³a niebezpiecznej deformacji, a niektóre ¶rodowiska akademickie sta³y siê szko³± cwaniactwa i za³atwiania w³asnych interesów niezbyt uczciwymi metodami. Imponuj±ca liczba studentów w polskich uczelniach przesta³a byæ powodem do dumy, a sta³a siê pal±cym problemem, który trzeba jak najszybciej rozwi±zaæ. Pierwszym ku temu krokiem powinno byæ stworzenie odpowiednich ram prawnych, dostosowanych do sytuacji istniej±cej wewn±trz uczelni i do warunków, w których musz± one dzia³aæ.
Mniej lub bardziej g³êbokie wynaturzenia, którym ulega³y ¶rodowiska akademickie pod rz±dami kierowniczej partii minionego ustroju, nie zosta³y dotychczas w pe³ni usuniête, a naruszanie zasad etyki jest nadal czêstym zjawiskiem. Powoduje to znaczne szkody w obu podstawowych dziedzinach aktywno¶ci akademickiej - w dydaktyce i w badaniach naukowych. Widoczne w wielu uczelniach pogorszenie jako¶ci kszta³cenia wynika nie tylko z trudnych warunków, w jakich prowadzi siê tê dzia³alno¶æ. Istotnym czynnikiem jest to, ¿e dydaktykê traktuje siê na ogó³ jako aktywno¶æ o mniejszej warto¶ci ni¿ praca badawcza, a dorobek dydaktyczny ceni siê znacznie ni¿ej ni¿ publikacje naukowe, nawet je¶li te ostatnie nie przynosz± istotnych odkryæ. Zas³u¿onego dydaktyka mo¿na ³atwo odstawiæ na boczny tor, zamykaj±c przed nim karierê akademick±, je¶li nie podda siê wymaganej procedurze zabiegów o uzyskanie odpowiedniego stopnia oraz tytu³u naukowego. Na poziom kadry dydaktycznej wp³ywa równie¿ to, ¿e uczelnie pañstwowe s± na ogó³ zamkniête przed wybitnymi specjalistami, którzy mogliby z du¿ym po¿ytkiem przekazywaæ swoj± wiedzê studentom, lecz maj± tê skazê, ¿e swoje do¶wiadczenie zdobywali nie w ¶rodowisku akademickim, lecz dzia³aj±c w gospodarce, administracji, lecznictwie itd. Zatem nie legitymuj± siê stopniem czy tytu³em naukowym. Nic wiêc dziwnego, ¿e uczelnie staj± siê coraz bardziej wyja³owione z talentów dydaktycznych. Przyczynia siê do tego praktyka fikcyjnego anga¿owania profesorów (z kraju i z zagranicy) tylko po to, by uczelnia mog³a wykazaæ siê formalnie odpowiedni± kadr±. Tak zatrudnione osoby, spe³niaj±c wszelkie kryteria ustawowe, nie po¶wiêcaj± siê pracy w uczelni, a ich kontakt ze studentami jest w najlepszym razie sporadyczny.
Niepokój budzi tak¿e to, ¿e osi±gniêcia naukowe bêd±ce podstaw± kariery akademickiej ocenia siê metod± rachunkow±, wygodn± wprawdzie dla urzêdników, lecz nie siêgaj±c± do istotnych warto¶ci naukowych przedstawianych prac. Czynnikiem decyduj±cym przy ocenie dorobku sta³y siê np. liczba publikacji oraz statystyczna wielko¶æ zwana impact factor, która ma ¶wiadczyæ o ich randze, natomiast rzadziej spotyka siê rzeteln± opiniê o istotnym wk³adzie ocenianego w rozwój dziedziny wiedzy lub techniki. Obiektywn± ocenê dorobku m³odszego pracownika uczelni znacznie utrudnia jego ¶cis³a zale¿no¶æ od decyzji i opinii kierownika naukowego. W tej sytuacji czêsto daje znaæ o sobie egoizm grupowy ¶rodowisk profesorskich, polegaj±cy na opó¼nianiu awansów dobrze zapowiadaj±cym siê m³odym pracownikom nauki. Poniewa¿ tytu³y profesorskie zdobywano ró¿nymi metodami i nie zawsze na podstawie osi±gniêæ naukowych lub dydaktycznych, wielu utytu³owanych profesorów mo¿e obawiaæ siê konkurencji ze strony zdolnej, szybko rozwijaj±cej siê m³odzie¿y. Stawianie przeszkód na ich drodze to naturalna obrona w³asnych pozycji.
Wymienione zjawiska s± przyczyn± pogarszaj±cej siê sytuacji w szkolnictwie wy¿szym. Nie zmieniaj± tego negatywnego obrazu nawet powa¿ne osi±gniêcia niektórych elitarnych uczelni lub poszczególnych wybitnych badaczy. Po to, by proces ten odwróciæ, trzeba zacz±æ od czynnika o znaczeniu decyduj±cym - od poprawy stanu kadr akademickich. Konieczny jest dop³yw do uczelni najlepszych specjalistów z kraju i z zagranicy, a przede wszystkim - stworzenie warunków do rozwoju i awansu dla najbardziej warto¶ciowych m³odych kandydatów do kariery akademickiej. Wyró¿niaj±cym siê jednostkom powinno siê powierzaæ odpowiedzialne, samodzielne stanowiska we wczesnym okresie twórczym, gdy przejawiaj± du¿± aktywno¶æ intelektualn±, a nie - jak to zdarza siê czêsto obecnie - w okresie, gdy zbli¿a siê wiek emerytalny. Uznaj±c ten kierunek dzia³añ za s³uszny, trzeba stworzyæ odpowiedni± podstawê w postaci przepisów ustawy o szkolnictwie wy¿szym i towarzysz±cych jej dokumentów. Bez spe³nienia tego warunku nie wprowadzimy szkolnictwa wy¿szego na drogê prawid³owego rozwoju, w którym utrzymane bêd± w³a¶ciwe proporcje miêdzy liczb± studiuj±cych a kadr± nauczycieli akademickich oraz ¶rodkami, jakie spo³eczeñstwo jest gotowe przeznaczyæ na kszta³cenie. Dotyczy to zarówno szkolnictwa publicznego, jak i prywatnego.
Trzeba rozwin±æ skuteczny system czuwaj±cy nad jako¶ci± procesu kszta³cenia w poszczególnych uczelniach, uwzglêdniaj±cy nie tylko stronê formaln± (jak liczba pracowników o odpowiednich kwalifikacjach) lub warunki techniczne (lokale, sprzêt, ksiêgozbiory), lecz przede wszystkim oceniaj±cy uzyskiwane wyniki (poziom prac i egzaminów dyplomowych, prac przej¶ciowych i inne). Jest to przede wszystkim rola Pañstwowej Komisji Akredytacyjnej, gdy¿ od jej oceny powinno zale¿eæ udzielenie lub potwierdzenie prawa do nadawania przez uczelniê dyplomów pañstwowych w okre¶lonym zakresie. Wa¿ne jest, ¿eby ostateczne wyniki oceny by³y podawane do wiadomo¶ci publicznej. Przez rzeteln± ocenê dzia³alno¶ci uczelni mo¿na bêdzie unikn±æ zdarzaj±cego siê oszustwa wobec studiuj±cych, którzy po ukoñczeniu ma³o warto¶ciowych studiów maj± obecnie trudno¶ci na rynku pracy. Istotny jest tak¿e czynnik ekonomiczny. Nie nale¿y marnowaæ pieniêdzy, zarówno publicznych, jak i prywatnych, na dzia³alno¶æ pozorowan±, nie przynosz±c± spo³ecznych korzy¶ci w postaci realnego wzrostu poziomu wykszta³cenia, mierzonego zasobem wiedzy, a nie liczb± dyplomów.
Nale¿y wprowadziæ konsekwentny trójstopniowy system studiów (licencjat, magister, doktor), uwzglêdniaj±cy jednak konieczn± elastyczno¶æ, np. przy zachowaniu ci±g³o¶ci w zakresie po³±czonych studiów I i II stopnia. Doktoranci powinni uzyskaæ pe³ne prawa studentów przy okre¶lonych wymaganiach dotycz±cych czasu trwania studiów oraz wyników pracy doktorskiej. Studia doktoranckie powinny koñczyæ siê egzaminami w okre¶lonym terminie, a sam przewód doktorski mo¿e trwaæ d³u¿ej, je¶li tego wymaga przygotowanie rozprawy na stopieñ doktora. Kszta³cenie doktorów, niezale¿nie od tego, gdzie siê ono odbywa (uczelnie, instytuty PAN lub inne uprawnione placówki), powinno podlegaæ nadzorowi ministra w³a¶ciwego do spraw szkolnictwa wy¿szego, gdy¿ jest to dzia³alno¶æ edukacyjna.
Zasadnicze znaczenie dla rozwoju szkolnictwa wy¿szego (a tak¿e innych placówek naukowych) maj± kryteria stosowane przy nadawaniu stopnia doktora. Nale¿y zmierzaæ do ograniczenia liczby jednostek do tego uprawnionych, a jednostki posiadaj±ce takie uprawnienia powinny mieæ wysoko wykwalifikowan± kadrê naukow±, stawiaj±c± doktorantom odpowiednie wymagania. Konieczna jest te¿ zewnêtrzna ocena sposobu prowadzenia przewodów doktorskich ze strony PKA. Istotnym czynnikiem stymuluj±cym utrzymanie poziomu doktoratów, by³oby publikowanie rozpraw doktorskich wraz z opiniami recenzentów, przynajmniej w postaci elektronicznej.
Strukturê stanowisk nauczycieli akademickich nale¿y upro¶ciæ, np. do trzech stopni stanowisk profesorów, uzupe³nionych przez stanowisko asystenta dla m³odych pracowników przed doktoratem oraz przez stanowiska dydaktyczne (np. wyk³adowcy). Anga¿owanie pracownika na stanowisko profesora powinno odbywaæ siê na podstawie rzeczywistego otwartego konkursu (co najmniej dwóch-trzech kandydatów), przeprowadzanego w sposób jawny z udzia³em zewnêtrznych recenzentów oceniaj±cych dorobek kandydatów. Podstawowym warunkiem kandydowania powinno byæ posiadanie stopnia doktora, z wyj±tkiem specjalistów maj±cych wybitne osi±gniêcia zawodowe poza szkolnictwem. Ustalenie szczegó³owego trybu przeprowadzania konkursów i nadzór nad nimi nale¿y powierzyæ PKA.
Przyjmuj±c klarowny i jawny system anga¿owania na stanowiska profesorskie trzeba równocze¶nie zrezygnowaæ ze stopnia naukowego doktora habilitowanego, tym bardziej, ¿e dotychczas prowadzone przewody habilitacyjne nie zapewniaj± skutecznej selekcji kandydatów. Niejawny tryb wiêkszo¶ci etapów przewodu habilitacyjnego otwiera drogê do subiektywnej oceny kandydata. Czêsto decyduj±ce znaczenie ma to, czy kandydat jest dobrze widziany przez elitê profesorsk±, a nie to, czy ma dobre kwalifikacje na samodzielnego pracownika akademickiego. Ponadto powi±zanie okre¶lonych uprawnieñ i przywilejów z do¿ywotnim stopniem doktora habilitowanego trudno uznaæ za racjonalne, gdy¿ niektóre osoby po habilitacji mog± os³abiæ, a nawet utraciæ kontakt z nauk±, zachowuj±c przy tym status doktora habilitowanego ze wszelkimi konsekwencjami. Dalsze utrzymywanie stopnia doktora habilitowanego staje siê coraz bardziej k³opotliwe tak¿e z powodu rozwijaj±cej siê wspó³pracy miêdzynarodowej, gdy¿ za granic± (nawet w Niemczech) habilitacja nie stanowi warunku uzyskania profesury. Stwarza to zasadnicz± przeszkodê w pozyskiwaniu przez nasze uczelnie specjalistów z zagranicy (a tak¿e krajowych, lecz pochodz±cych z innych dziedzin ni¿ szkolnictwo).
W celu uregulowaniu zasad dzia³ania rynku pracy nauczycieli akademickich nale¿y przyj±æ prost± zasadê, ¿e pracownik mianowany (w uczelni pañstwowej) pracuje na etacie tylko w jednym miejscu pracy. Pracownik zatrudniony na podstawie umowy o pracê mo¿e uzyskaæ zgodê swego g³ównego pracodawcy (w uczelni reprezentowanego przez rektora) na podjêcie pracy w innym miejscu, je¶li nie koliduje to z interesem zatrudniaj±cej go uczelni. Zwolnienie z pracy nauczyciela akademickiego z inicjatywy pracodawcy mog³oby nast±piæ tylko na podstawie negatywnego wyniku oceny jego pracy, ze szczegó³owym uzasadnieniem takiego wyniku. Do¶æ czêste obecnie spory miêdzy nauczycielami akademickimi, którzy s± stron± s³absz±, i kierownictwem uczelni powinny byæ poddane arbitra¿owi niezale¿nej instytucji, np. powo³ywanej w drodze wyborów przez elektorów do Rady G³ównej Szkolnictwa Wy¿szego. Dokumentacja dotycz±ca zarówno dorobku, jak i wynagrodzeñ pracowników uczelni pañstwowych musi byæ jawna i ogólnie dostêpna na zasadach okre¶lonych w ustawie.
Nale¿y zrezygnowaæ z nadawania tytu³u naukowego profesora, bêd±cego polsk± specjalno¶ci±. Trzeba powróciæ do ogólnie przyjêtej zasady, ¿e profesorem jest siê wtedy, gdy pracuje siê w szkolnictwie wy¿szym na odpowiednim stanowisku, a nie z powodu nadania tego tytu³u przez w³adzê pañstwow±, jak± jest prezydent.
Wymienione postulaty nie obejmuj± oczywi¶cie wszystkich spraw, których rozwi±zania domagaj± siê ¶rodowiska akademickie. Jednak od ich spe³nienia zale¿eæ bêdzie przysz³y stan szkolnictwa wy¿szego w Polsce i dlatego trzeba po¶wiêciæ im szczególn± uwagê. Mamy obecnie wyj±tkow± szansê dokonania zasadniczych zmian w przepisach rz±dz±cych szkolnictwem wy¿szym - projekt ustawy „Prawo o szkolnictwie wy¿szym” jest przedmiotem prac sejmu. Potrzebne s± bardziej zdecydowane zmiany. Trzeba odrzuciæ skostnia³y system krêpuj±cy rozwój kadr naukowych, przyrównywany od czasów PRL do ustroju feudalnego. System ten nie pasuje do obecnego etapu rozwoju naszego kraju, a przy tym wyra¼nie odbiega od rozwi±zañ przyjêtych w wiêkszo¶ci krajów europejskich. Musimy w naszych uczelniach, zw³aszcza tych najlepszych, stworzyæ warunki zachêcaj±ce m³odych, zdolnych absolwentów do podejmowania trudnych i odpowiedzialnych obowi±zków pracowników akademickich. Dajmy im mo¿liwo¶æ prawid³owego rozwoju naukowego, a wtedy nie bêd± musieli szukaæ dla siebie miejsca poza krajem, zasilaj±c swoj± wiedz± zagraniczne uczelnie i placówki naukowe. W obecnej trudnej sytuacji naszego spo³eczeñstwa, potencja³ intelektualny m³odych absolwentów polskich uczelni jest najcenniejszym kapita³em, który zadecyduje o naszej przysz³o¶ci. Nie mo¿na go lekkomy¶lnie zmarnowaæ.
Dr hab. in¿. Krzysztof Schmidt-Sza³owski, prof. PW, specjalista w dziedzinie technologii chemicznej oraz procesów katalitycznych i elektroplazmowych, pracownik Zak³adu Technologii Nieorganicznej i Ceramiki Politechniki Warszawskiej, jest cz³onkiem Stowarzyszenia na rzecz Nauki.