Zacznijmy od refleksji ogólnych. Relacje miêdzy mediami i szko³ami wy¿szymi s± niezadowalaj±ce - mówi³a dr hab. Ewa Chmielecka (SGH). Fundamentalne sprawy edukacji (np. Strategia Lizboñska) s± w mediach pomijane lub ¼le obecne. Media preferuj± emocje, a nie refleksjê intelektualn±. Istnieje tak¿e kolizja miêdzy funkcj± biznesow± i spo³eczn± mediów. Szkolnictwo wy¿sze utraci³o elitarno¶æ - powiada dr Chmielecka. Dochodzi do buntu mas, a masy mówi±: „My jeste¶my wzorcem! Po co te filharmonie i teatry? Wystarczy to, co jeste¶my w stanie skonsumowaæ!” Tymczasem nauka jest rzecz± trudn± i wymaga pokonywania trudno¶ci. Zupe³nie inaczej ni¿ media, które wol± uciekaæ przed tym, co trudne. Kto ma sprawowaæ kontrolê wype³niania przez media publiczne ich misji? - pyta autorka. Rynek? Pañstwo? Spo³eczeñstwo? Czy istnieje konflikt interesów miêdzy mediami i szko³ami wy¿szymi? Tylko wtedy, gdy jedne i drugie ¼le wype³niaj± misjê spo³eczn± - odpowiada Ewa Chmielecka.
Problemem debaty publicznej w odniesieniu do szkolnictwa wy¿szego zaj±³ siê prof. Ireneusz Bia³ecki (UW). Postawi³ tezê, ¿e debata publiczna jest wa¿niejsza dla dobrego funkcjonowania szkó³ wy¿szych ni¿ dla innych sektorów dzia³alno¶ci publicznej. Nauczanie i badania, polityka wy¿szych uczelni i polityka wobec uczelni w wiêkszym stopniu ni¿ np. rynek pracy zale¿± od debaty, która toczy siê wokó³ ich spraw. Przy tym, im wy¿szy poziom debaty, tym lepsza polityka. Autor opowiada siê za debat± odpowiednio organizowan± i konstruowan± tak, „by dominowa³y w niej s±dy prawdziwe i trafne wybory”, by interesy ogó³u dominowa³y nad grupowymi. To rola mediów. Jest ni± tak¿e sterowanie ku wykrystalizowaniu siê stanowisk i ewentualnemu konsensusowi. Celem debaty jest rozliczanie dotychczasowej polityki i definiowanie celów przysz³ej. Uniwersytet to instytucja, która sama siebie wymy¶la. Dobrym przyk³adem jest uchwalanie misji, które ma ju¿ wiêkszo¶æ uczelni akademickich w Polsce. Jako przyk³ad tworzenia debaty specjalistycznej na wysokim poziomie prof. Bia³ecki poda³ „Forum Akademickie”, co odnotowujê tu z przyjemno¶ci±. Wp³yw debat na politykê autor omówi³ na przyk³adzie debaty na temat odp³atno¶ci za studia, finansowania uczelni na podstawie algorytmu i finansowania badañ. Szczegó³y znajdzie czytelnik w publikacji pokonferencyjnej, która uka¿e siê wkrótce.
Prof. Jerzy Dietl, prezes Fundacji Edukacyjnej Przedsiêbiorczo¶ci, mówi³ o zaniku debaty w zwi±zku z zanikiem samorz±dno¶ci akademickiej („w szko³ach niepañstwowych jest ona fikcj±”). Uczelnie nie maj± prawdziwej misji w sensie differentia specifica. Chodzi im o pozyskanie studentów. - Nieszczê¶ciem jest mówienie o zwiêkszeniu liczby studentów jako o sukcesie - mówi³ prof. Dietl.
Nie ma niczego, co nas wszystkich ³±czy - zauwa¿y³a w zwi±zku z referatem o debacie prof. Maria Romanowska (SGH). Nawet kwestia zwiêkszenia bud¿etu nie jest wspólna.
¦rodowisko akademickie mo¿e siê wokó³ czego¶ zintegrowaæ nie wtedy, gdy mowa o interesach - replikowa³ jeden z uczestników dyskusji. Spróbujmy np. zainteresowaæ media debat± o warto¶ciach.
Osobn± sesjê po¶wiêcono prasowym rankingom szkó³ wy¿szych, zapraszaj±c do panelu twórców rankingów „Rzeczpospolitej” i „Perspektyw”, Wprost”, „Polityki”.
Dyskusjê o rankingach uczelni zacz±³ red. Stanis³aw Janecki („Wprost”), pe³en dumy z osi±gniêæ rankingu tygodnika „Wprost” (przemawiamy w imieniu klienta, mierzymy jako¶æ edukacji, jeste¶my rzecznikami ¶rodowiska akademickiego, dziêki rankingom oferta edukacyjna jest lepsza).
Ostro¿niejszy w swych wypowiedziach by³ prof. Marek Ratajczak (AE w Poznaniu), autor rankingu „Polityki”. Nie ma doskona³ej metody przeprowadzania rankingów - mówi³.
- Ostro¿nie wypowiada³bym siê na temat: ranking a jako¶æ edukacji. Czy publikacji rankingów powinny towarzyszyæ reklamy uczelni? Trzeba ostro¿nie sprzedawaæ medialnie wyniki rankingów - upomina³ prof. Ratajczak.
Wielo¶æ rankingów sprawia, ¿e opinie siê wywa¿aj± - mówi³a Ewa Chmielecka. Publikowana jest metodologia, mo¿emy byæ z nich dumni. Mierzyæ jako¶æ m³odzie¿y na wej¶ciu i na wyj¶ciu, i zrobiæ ranking wed³ug warto¶ci dodanej - to by³by ranking marzeñ.
Nie wiadomo, czy pracodawcy kieruj± siê rankingami, natomiast ¶rodowisko akademickie interesuje siê ju¿ nimi mniej ni¿ 2-3 lata temu - studzi³a zapa³y prof. Anna Buchner-Jeziorska (U£). Ranking nie jest mierzeniem warto¶ci edukacyjnej - stwierdzi³a prof. Maria Wójcicka (UW).
Rankingi s± oparte na wska¼nikach formalnych. By uzyskaæ lepsze miejsce, w³adze uczelni poprawiaj± wska¼niki, a nie jako¶æ nauczania - dowodzi³ prof. Stefan Forlicz, rektor Wy¿szej Szko³y Bankowej we Wroc³awiu.
Na podstawie tych samych danych, stosuj±c ró¿ne metody, mo¿na uzyskaæ ró¿n± kolejno¶æ - zauwa¿y³ prof. Marek Rocki, rektor SGH.
Mówiono o tym, by nie zmieniaæ kryteriów rankingów w kolejnych latach, nie ³±czyæ pozycji w rankingu z finansowaniem uczelni, nie pytaæ studentów o opinie o innych szko³ach, bo znaj± tylko swoj±. ¦rodowisko naukowe nie jest w Polsce mobilne - mówi³ dr Krzysztof Paw³owski - nic nie wie o innych uczelniach poza opini± powszechn±.
Zastanawiano siê, dlaczego w ró¿nych rankingach dana uczelnia wystêpuje na bardzo ró¿nych pozycjach albo w tym samym rankingu spada w kolejnym roku o wiele miejsc. Skoki wynikaj± z oszukiwania przy podawaniu danych - wyja¶nia³ red. Janecki. Uczelnie ucz± siê odpowiadaæ na pytania rankingowe i to mo¿e byæ tajemnic± ró¿nic.
Rankingi zwracaj± uwagê spo³eczeñstwa na ró¿nice miêdzy uczelniami, to wa¿ne, bo do niedawna dyplom by³ po prostu dyplomem - mówiono.
Interesuj±ce rozwa¿ania na temat rankingów uczelni w USA, Wielkiej Brytanii i Japonii zawar³ w swym referacie Maciej Kolasiñski (WSB w Poznaniu). Potwierdzi³ brak korelacji miêdzy wynikiem rankingu a poziomem rekrutacji. Zaobserwowano nawet takie zjawiska, jak wzrost naboru w uczelni, która spada w rankingach. Odsetek kandydatów kieruj±cych siê rankingami jest bowiem niewielki. Autor wskaza³ do¶wiadczenia z omawianych krajów, które warto upowszechniæ w Polsce. Nie ma u nas np. „przewodnika po szko³ach wy¿szych, który ³±czy³by w sobie cechy informatora dla kandydatów i rankingu, podejmuj±c próbê warto¶ciowania oferty szkó³”. Nie patrzymy tak¿e na nasze uczelnie, jak na „podmioty gospodaruj±ce du¿ym maj±tkiem i maj±ce wysokie obroty”. By³by wtedy mo¿liwy „rating wiarygodno¶ci uczelni” dla banków i inwestorów. Poza tym, „wiêkszo¶æ polskich rankingów koncentruje siê na problemie jako¶ci procesu kszta³cenia, a nie jako¶ci wyniku”.
Trzeci± sesjê konferencji po¶wiêcono tematom obecno¶ci uczelni w mediach, reklamy prasowej uczelni, promocji w Internecie (niedostatecznej), wykorzystania mediów w procesie dydaktycznym (niezadowalaj±cego), nauczania na odleg³o¶æ (m.in. problem bezpieczeñstwa informacji). Istotny referat, pe³en ró¿norodnie opracowanych danych, przedstawi³a Barbara Minkiewicz (SGH). Mowa by³a o reklamie prasowej szkó³ wy¿szych w latach 1998-2002. Wydatki uczelni na reklamê rosn±, w roku 2002 wyda³y one na reklamê w prasie 33 mln z³. W stosunku do bud¿etu szko³y s± to wydatki rzêdu 0,1-0,3 proc. Najwiêcej przeznaczaj± na reklamê szko³y maj±ce wysokie miejsca w rankingach.
Intensywno¶æ kampanii reklamowej nie ma wp³ywu na liczbê kandydatów - dowodzi³ rektor Krzysztof Paw³owski i zapewnia³, ¿e WSB-NLU w Nowym S±czu nie reklamuje siê w ogóle w prasie, poza informacjami o nowych kierunkach. Za to ka¿da próba kontaktu ze strony dziennikarzy jest przez rektora traktowana powa¿nie i ¿yczliwie, co zaowocowa³o ponad 900 artyku³ami o uczelni w ca³ym okresie jej istnienia. Rektor musi mieæ zawsze czas dla dziennikarza - mówi³ Krzysztof Paw³owski.
Na konferencji, która mia³a pokazaæ rolê mediów w edukacji, zabrak³o punktu widzenia medioznawców. Szkoda, bo powsta³o ostatnio w tej sferze kilka wa¿nych ksi±¿ek, choæby praca Marka Krajewskiego Kultury kultury popularnej. Media w ostatnich latach zmieni³y siê w Polsce diametralnie, na¶laduj±c kraje cywilizacji medialnej. A tam powsta³ nowy paradygmat, co poza ¶rodowiskiem badaczy mediów jest jeszcze s³abo rozumiane. Kultura medialna zagarnê³a ju¿ w Polsce wiêkszo¶æ przestrzeni spo³ecznej, narzuci³a jej w³asne warunki, nagina j± do w³asnych potrzeb i ogranicza jej swobodny rozwój. Mówi±c o publicznym funkcjonowaniu edukacji nie mo¿na tego kontekstu pomin±æ. Inaczej rozwa¿ania nasze bêd± obarczone sporym b³êdem i strac± zastosowanie praktyczne.