Forum Akademickie Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Polemiki

Wyjanijmy nieporozumienia

Poniewa staraem si przedstawi punkt widzenia naukowcw, si rzeczy nie zajmowaem si puapkami, jakie czyhaj na popularyzatorw.
Marek Ku

Ucieszya mnie reakcja pana doktora Konrada T. Lewandowskiego („Popularyzatorski analfabetyzm”, „Forum Akademickie” nr 5/04) na mj artyku („Forum Akademickie” nr 1/04) dotyczcy puapek popularyzacji. Moja rado wynika przede wszystkim z tego, i mimo wszelkich zarzutw, ktre stawia mi pan dr Lewandowski („popularyzatorski analfabetyzm”, „jednostronno”, „mylenie yczeniowe”, „lekcewaenie inteligencji odbiorcy”, „roszczeniowe nastawienie do dziennikarza”), wydaje mi si, i zgadzamy si w kilku wanych punktach. Co wicej, zarzuty pana dr. Lewandowskiego wynikaj z nieporozumie (ktre postaram si poniej wyjani), przede wszystkim jednak z niezrozumienia przez niego intencji mojego artykuu (za co, zapewne, ja sam ponosz najwiksz win).

Wyjanijmy wic nieporozumienia.

W moim artykule nie prbowaem formuowa wszystkich celw popularyzacji, a jedynie, co wyranie napisaem, zastanawiaem si „dlaczego naukowcy powinni si zajmowa popularyzacj”, kadc nacisk na to, jakie oni (naukowcy) mog mie z tego korzyci. Pan dr Lewandowski ocenia, e „generalnie” robi to le. Krytyk przyjmuj i chtnie zgadzam si, e powinnimy te popularyzowa nauk dla zabawy, cho sprowadzenie wszystkiego do motywu czysto ludycznego wydaje mi si by do radykalnym uproszczeniem.

Poniewa staraem si przedstawi punkt widzenia naukowcw (a raczej, co wyranie zaznaczyem, punkt widzenia pewnej ich grupy - przedstawicieli nauk cisych), si rzeczy nie zajmowaem si puapkami, jakie czyhaj na popularyzatorw - np. daniami autoryzacji, ktrym to problemem, z niejasnych dla mnie przyczyn, zajmuje si obszernie w swojej polemice pan dr Lewandowski. Zrozumiaem, i problem to istotnie wielki (w dodatku, jak pisze pan dr Lewandowski, wynikajcy ze zego znoszenia przez naukowcw faktu istnienia niezalenej prasy i wolnoci sowa), ale nie ma to nic wsplnego z zagadnieniami, ktrymi ja si zajem.

Nie staraem si bi w niczyje piersi, a ju na pewno nie w cudze. Jeszcze raz podkrelam, staraem si przedstawi problemy, jakie z popularyzacj mog mie i maj naukowcy. Staraem si te pokaza, z czego te problemy wynikaj i jakie mog mie skutki. Moj tez byo to, i obraz nauki, jakiego wymaga popularyzacja, jest rny od tego, jaki maj sami uczeni. Wydaje mi si, e trudno jest naukowcw namwi, aby na nauk patrzyli poprzez jabka, windy, mapy itp. Nieco inny aspekt tego problemu polega na tym, e inne s motywy uprawiania nauki przez naukowcw, a inne spoeczestwa, ktre uprawianie nauki finansuje. Napisaem te wyranie, e naukowcy przypisuj niesusznie innym motywy, ktrymi sami si kieruj. Widz to wszystko jako due problemy i intencj mojego artykuu byo pokazanie, skd si takie problemy bior, a nie namawianie popularyzatorw, aby przedstawiali w swoich artykuach „kronik towarzysk” mojego instytutu lub „serwituty wobec dziekana”.

Niezrozumiaym dla mnie nieporozumieniem jest stwierdzenie pana dr. Lewandowskiego, i „norm i regu jest nastawienie, e teksty popularyzatorskie s czci wasnego dorobku naukowego”. Ot, przynajmniej w mojej dziedzinie, jest dokadnie przeciwnie - teksty takie nie licz si istotnie w jakiejkolwiek sformalizowanej ocenie dorobku naukowego, nie podnosz te w jaki szczeglny sposb prestiu rodowiskowego. By moe jest to jednak specyfika akurat tej dziedziny nauki (i, jak si wydaje, pokrewnych, a w filozofii ekologii, na przykad, jest cakiem inaczej). Notabene, nie uwaam, e jest to sytuacja dobra.

Tym niemniej zgadzamy si z panem dr. Lewandowskim w wanych punktach.
1. Artykuom popularyzatorskim nie su sformuowania „wydaje si prawdopodobne, i...”.
2. Naukowcom trudno jest mwi „pozadyskursywnie” o przedmiocie swej pracy.
3. Popularyzacja w TVP mogaby by lepsza.

Pan dr Lewandowski uwaa, e tendencja do opatrywania wypowiedzi „asekuranckimi sformuowaniami” (jak np. w p. 1 powyej) wynika z chci wczenia tekstu popularyzatorskiego do wasnego dorobku naukowego. Z uwagi na to, o czym pisaem powyej, nie wydaje mi si to prawd. Wedug mnie przyczyn jest to, i naukowcy widz nauk inaczej ni popularyzatorzy i inaczej ni wikszo tych, do ktrych popularyzacja jest skierowana. Zastrzeenia s, przynajmniej w mojej dziedzinie nauki, czym oczywistym dla badaczy, a co wicej, zdaj one spraw z niezwykle istotnej cechy nauki - gotowoci do rewizji pogldw. By moe filozofia ekologii wypracowuje zawsze rozwizania ostateczne i niepodwaalne, czego jej z caego serca ycz, o fizyce jednak powiedzie tego nie mona. Nie uwaam te obawy o „wytknicie niecisoci” za szczeglnie nisk pobudk denia do precyzji sformuowa.

Te same uwagi dotycz „dyskursywnoci”. Nauka ze swej natury jest dyskursywna (tzn. w powszechnym tego sowa rozumieniu, oparta na wnioskowaniu, argumentacji i logicznym rozumowaniu), tak j widz naukowcy i tak chcieliby j ukazywa innym. Taka prezentacja nie jest jednak tym, czego oczekujemy od popularyzacji i w tym tkwi problem (w czym si z panem doktorem Lewandowskim, jak rozumiem, cakowicie zgadzamy). Tyle tylko, e pan dr Lewandowski uwaa, e przyczyn jest „poza wyniosego kapana nauki, ktry wobec popularyzacji zgasza szereg pryncypialnych pretensji, przemilczajc wasne uomnoci” (chyba mnie mia autor na myli, pozwol sobie jednak traktowa to jako opis szerszej grupy, tym bardziej e nigdy nie przyszo mi na myl, e mgbym by kapanem nauki), ja za szukam przyczyn mniej zwizanych z (nieuniknionymi, niestety) brzydkimi przypadociami charakterologicznymi naukowcw, bardziej za z tym, czym jest nauka i jak jest ona postrzegana przez rne grupy z ni zwizane.

Prof. dr hab. Marek Ku, fizyk, pracuje w Centrum Fizyki Teoretycznej PAN i w Szkole Nauk cisych w Warszawie.

Forum Akademickie Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje