Forum Akademickie Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Recenzje


Mdrze brzmice bzdury

Ile razy zdarzyo nam si w gecie samokrytycyzmu odrzuci jak prac naukow z myl: „To jest za mdre, nic z tego nie rozumiem”? Ile razy zdobywalimy si na nadludzki wysiek, by zgbi tajemnice teorii naukowych sawnych badaczy, ktre w aden sposb do nas nie docieray? Czy to wina zbyt maej inteligencji? A moe po prostu inni pisz bzdury?

W 1996 r. Alan Sokal, profesor fizyki w New York University, opublikowa w amerykaskim pimie „Social Text” artyku Transgresja granic: ku transformatywnej hermeneutyce kwantowej grawitacji. Artyku ten zosta doczony do specjalnego numeru wydania pisma, ktry mia by odzewem na krytyk postmodernizmu i spoecznego konstruktywizmu. Nikt w redakcji nie zauway, e tekst ten mia wanie t krytyk wspiera i by parodi przeintelektualizowanych postmodernistycznych rozpraw. Co wicej, skada si z autentycznych, sklejonych ze sob wypowiedzi wielkich amerykaskich i francuskich naukowcw, jak np.: Gilles Deleuze, Jacques Derrida, F?lix Guattarii czy Luce Irigaray. Nic dziwnego, e ujawniona w innym pimie mistyfikacja („Social Text” nie zgodzi si na opublikowanie kompromitujcego sprostowania), wywoaa burz w rodowiskach naukowych.

Wzmoga j jeszcze ksika Modne bzdury. Sokal wraz z fizykiem Jeanem Bricmontem analizuj bdy teoretyczne, ktre zrobili uczeni w swych publikacjach (gwnie polegajce na nieprawidowym stosowaniu poj z zakresu nauk cisych), wskazuj nonsensowne teorie i pretensjonalne wywody, krytykuj relatywizm poznawczy. Autorzy wymiewaj take niejasny jzyk prac naukowych, puste metafory i porwnania, ktre do niczego nie prowadz. Przykadem niejasnego i wzbudzajcego umiech zastosowania matematyki w psychoanalizie s prace Jacquesa Lacana. Pisze on m.in.: W podobny sposb organ erekcyjny zaczyna symbolizowa miejsce rozkoszy, nie jako on sam ani nawet nie jako obraz, lecz jako brakujca cz podanego obrazu: dlatego mona przyrwna go do ?-1 znaczenia uzyskanego powyej, do rozkoszy, ktr mnonik wygoszenia przywraca funkcji braku signifiant, wynoszcego (-1). Ciekaw teori wysnua take Luce Irigaray, ktra krytykuje „maskulinistyczn” fizyk. Twierdzi, e mechanika cieczy (utosamiana z kobiecoci) jest gorzej rozwinita w porwnaniu z mechanik ciaa staego (jako atrybutu mskoci), dlatego e uczeni mczyni woleli zajmowa si t drug. W innej pracy Irigaray zastanawia si rwnie, czy E = mc2 to rwnanie seksistowskie! W swoich rozwaaniach popenia przy tym wiele bdw wskazujcych na jej powierzchown znajomo poj z zakresu matematyki i fizyki. Jeszcze gorsze jest jednak to, e powoujc si na prace Irigaray pewna amerykaska feministka, zajmujca si dydaktyk matematyki, wysnua teori, e menstruacja utrudnia modym kobietom zrozumienie elementarnych poj geometrycznych!

Tymczasem inni uczeni o pracach opisywanych w ksice pisali wczeniej pene pochwa teksty, fragmentami ktrych opatrzone s rozdziay powicone kolejnym postaciom ze wiata wielkiej nauki. Zarwno recenzenci, jak i autorzy cytowanych w ksice prac wystpili z ostr jej krytyk. Bronili prawa do uywania metafor, tumaczyli niecisoci. Moe i jej autorzy czasem niesusznie „czepiali si” wypowiedzi autorytetw nauki, jednak wnioski, ktre podali w epilogu, warto sobie przyswoi, a przynajmniej dwa z nich: „Dobrze jest wiedzie, o czym si mwi” i „Nie wszystko, co niejasne, jest gbokie”.

Justyna Jakubczyk

Alan Sokal, Jean Bricmont, Modne bzdury. O naduywaniu poj z zakresu nauk cisych przez postmodernistycznych intelektualistw, tum. Piotr Amsterdamski, Wydawnictwo prszyski i S-ka, Warszawa 2004, seria: Pejzae Myli: Stanowiska - Idee - Ludzie.

Plotki z grnej pki

Nie da si ukry, e plotkujemy bardzo czsto i bardzo chtnie o ssiadach, gwiazdach sceny publicznej, politykach, ale ju rzadziej o naukowcach czy odkrywcach. Zupenie tak, jakby uczeni pozbawieni byli indywidualnych cech, upodoba, przywar i cnt. Trudno jednak wyzby si takiego pomnikowego postrzegania, pamitajc, e ich biografie i yciorysy w encyklopediach s zawsze suche i ograniczone do wyliczenia najwaniejszych faktw i wydarze budzcych gboki podziw i uznanie. A przecie uczeni s przede wszystkim ludmi, dlatego mona, a nawet warto o nich plotkowa. „Sztuk” t doskonale opanowa prof. Andrzej K. Wrblewski w swoim drugim ju z kolei zbiorku anegdot Uczeni w anegdocie. Jego podstaw s felietony, ktrymi co miesic profesor wypenia jedn z ostatnich stron miesicznika „Wiedza i ycie”. Podobnie jak w zbiorze pierwszym, tak i tutaj, uczeni pojawiaj si zgodnie z porzdkiem epok, w ktrych yli - od staroytnoci do czasw najnowszych.

Tak wic korowd postaci rozpoczyna si od Archimedesa, ktremu na nagrobku wyryto, zgodnie z jego testamentem, rysunek walca opisanego na kuli oraz napis, e stosunek objtoci tych bry wynosi 3:2. Dalej pojawia si np. Johannes Kepler, ktry pono prowadzi poszukiwania ony rwnie systematycznie i wnikliwie, co swoje badania astronomiczne. Przebiera wrd 11 kandydatek, ktre kolejno odrzuca z powodu bd to cuchncego oddechu, bd to nazbyt pospolitej urody. Jest i opowie o Pascalu, ktremu ojciec zabroni uczy si matematyki przed 15 rokiem ycia. Wszelkie ksiki matematyczne zostay usunite z domu, wic may Pascal nie widzc innej moliwoci zacz samodzielnie odkrywa rne twierdzenia matematyczne.

Autor przytacza te anegdoty z ycia sawnego chemika szwedzkiego Karla W. Scheele, ktry oeni si zaledwie na dwa dni przed mierci. Jego zgon przyspieszyo do niebezpieczne przyzwyczajenie smakowania badanych zwizkw chemicznych i opisywania swych wrae (opisa np. smak cyjanku wodoru). Dalej autor przedstawia histori nieprawdopodobnej mierci genialnego samouka matematycznego Georgea Boolea. Przemk on do suchej nitki w drodze na uniwersytet i w mokrym ubraniu odby wykad, wskutek czego silnie si przezibi. Jego ona wierzya, e najlepsz metod pokonania choroby jest wystawienie pacjenta na jej przyczyn. Wylewaa wic na oe maonka wiadra zimnej wody, aby pociel bya dokadnie nasiknita. Kuracja zakoczya si tragicznie. Z kolei Nikola Tesla, jeden z najwikszych wynalazcw wszech czasw, cierpia na nerwic natrctw. Nie mg dotyka czyich rk i wosw, nigdy nie uywa dwa razy tego samego rcznika, nie mg si powstrzyma od liczenia filianek, talerzy, schodw, oblicza ciar i objto spoywanych posikw.

Z ksiki dowiadujemy si rwnie, e Alfred Nobel by czowiekiem samotnym, nieszczliwym, wpadajcym czsto w depresj, a Emil H. Fischer zdeklarowanym antyfeminist, ktry uwaa, e wydawanie pienidzy na ksztacenie kobiet to niepotrzebne marnotrawstwo, poniewa zwykle wychodz one za m nie ukoczywszy studiw.

Prof. Wrblewski unika przedstawiania anegdot czsto powtarzanych, a niekoniecznie prawdziwych, wic czytelnik liczcy na wybuchy gromkiego miechu podczas lektury z pewnoci bdzie rozczarowany. Dla mnie jednak o wiele cenniejsza w tego typu pozycjach jest rzetelno przedstawianych historii, a tego w tym przypadku mona by pewnym.

Magorzata Paweczyk

Andrzej K. Wrblewski, Uczeni w anegdocie. Poczet 2, Wydawnictwo prszyski i S-ka, Warszawa 2004.

witynia czy wizienie?

Supermarkety, hipermarkety i centra handlowe (malle) to znakomite miejsce do prowadzenia obserwacji socjologicznych. Dowodem na to jest ksika Grzegorza Makowskiego witynia konsumpcji, w ktrej opisuje on rol wielkich sklepw w yciu wspczesnych ludzi. Skupia si przede wszystkim na najwikszym obecnie mallu w Polsce - Galerii Mokotw, w ktrej spdzi cznie 174 godziny, prowadzc obserwacje, robic zdjcia i rozmawiajc z ludmi. Dziki jego ksice mona uwiadomi sobie wiele ciekawych cech wspczesnego spoeczestwa.

Genez powstania mallw wyprowadza autor od pierwszego sklepu samoobsugowego, poprzez tworzenie coraz to wikszych supermarketw i rozwj towarzyszcych im placwek. W tych wszystkich rodzajach sklepw stosowano podobne mechanizmy zwikszajce sprzeda towarw. Jak pisze Makowski, wybudowanie centrum handlowego czsto poprzedzay dokadne badania socjologiczne i demograficzne. Pomagay one menederom w okreleniu cech, ktre powinno mie centrum, aby jak najszybciej zaczo przynosi zyski. Centra handlowe projektowane s tak, by konsumenci odnosili wraenie, e znajduj si w zwykym rdmieciu, gdzie mog wstpi do „przydronej” restauracji, pubu czy cukierni. Co ciekawe, ta „witynia konsumpcji” miaa sprawia wraenie obiektu stworzonego jedynie dla rozrywki i przyjemnoci klienta, ktry nie powinien odczu, e traci w niej pienidze. Zgodnie z teori kupowania impulsywnego, mia on zosta porwany i wcignity przez strumie impulsw - im duej by pod ich wpywem, tym wicej kupowa. Atrakcyjne opakowania, hostessy, niskie ceny, a take muzyka stay si rodkami zachcajcym do wydawania pienidzy. Nie jest chyba zaskoczeniem wynik bada nad zachowaniem klientw supermarketw, ktre udowodniy, e konsumenci nie dziaaj racjonalnie.

Centra handlowe czc zakupy ze sposobem spdzania wolnego czasu sprawiaj, e ludzie zachowuj si schematycznie i bior udzia w swego rodzaju rytuale. Centrum spenia wic funkcj podobn do wityni - organizuje rytua. Makowski opisuje kilka typw ludzi przychodzcych do centrw handlowych. Przytacza teori Dorothy Davies, ktra wyrnia dwa sposoby robienia zakupw: shopping i marketing. Pierwszy typ praktykoway zamoniejsze gospodynie i wiza si on przede wszystkim z relaksem i miym spdzaniem czasu. Drugi rodzaj to szukanie najtaszych towarw. Ale nie wszyscy przychodz do centrum handlowego na zakupy. S wrd nich tzw. szczury centrum handlowego (mall rats) - ludzie spdzajcy tam bardzo duo czasu, ale nie wydajcy (lub wydajcy mao) pienidzy. Nie bior tym samym udziau w „przedstawieniu konsumpcyjnym”, a wydaje si, e najwaniejszym dla nich jest „spektakl ycia publicznego”. Galeria Mokotw, jak i inne tego rodzaju malle (a zapewne take supermarkety i hipermarkety), s dla nich miejscem spotka towarzyskich, zabawy, a niekiedy nawet miejscem nauki. „Mall rats” niekiedy spdzaj w centrach handlowych cae dni, modzie przychodzi tam po szkole lub zamiast szkoy, dzieci bawi si tak, jak kiedy bawiy si przed blokami.

Makowski zwraca uwag na to, jak supermarkety i malle przejmuj rol dotychczasowych miejsc spotka i relaksu: parkw, rdmie, deptakw itp. Jego ksika moe by ciekaw lektur i dla mionikw centrw handlowych, ktrzy na pewno bez problemw odnajd si wrd opisywanych typw klientw, i dla przeciwnikw tego rodzaju konsumpcji, porwnujcych malle nie do wity, ale do wizie, fabryk i instytucji totalnych.

Justyna Jakubczyk

Grzegorz Makowski, witynia konsumpcji. Geneza i spoeczne znaczenie centrum handlowego, Wydawnictwo TRIO, Warszawa 2004, seria: Obyczaje - Prawo i Polityka - ycie Codzienne.

Polska czarna dziura

Zostalimy wcignici przez globalizacj. Ju nie tylko to, co si dzieje w naszym miecie, miejscu pracy lub pastwie jest wane. Na nasze ycie moe mie wpyw wojna w odlegym zaktku wiata czy upadek fabryki tysice kilometrw od miejsca, w ktrym mieszkamy. Ale nie wszystko udao si przewidzie, gdy powstaway pierwsze wizje globalnej gospodarki.

Andrzej Zybaa przeprowadza „globaln korekt” zjawisk, ktre nasilaj si od lat 90. Jego ksika to bardzo ciekawa analiza zmian gospodarczych w wiecie. Utworzyy si wtedy wielkie korporacje, ktre, nastawione na ogromne zyski, szukaj jak najtaszego pracownika. Dla nich przeniesienie fabryki do innego kraju, by zmniejszy koszt zatrudnienia, nie stanowi kwestii. Problemem jest tylko dla traccych prac ludzi. Autor ksiki zwraca uwag na to, e wzrasta „psychiczny koszt utrzymania pracy”. W wikszoci duych firm na stanowiskach biurowo-menederskich ludzie czuj si w obowizku pracowa cay dzie. To czsto warunek zachowania zatrudnienia. Problemy z utrzymaniem pracy wywouj wiele stresw, frustracji i sprawiaj, e ludzie zaczynaj coraz czciej gono protestowa. Wedug raportu tygodnika „The Economist”, skala naduy w gospodarce jest tak dua, e moe zrodzi rewolt spoeczn. Nepotyzm, apwkarstwo, oszustwa finansowe, kontrast midzy dochodami prezesw i zwykych pracownikw - skutkiem buntu przeciw temu moe by nawet odwrt od liberalizmu gospodarczego i powrt do protekcjonizmu.

Wszdzie, gdzie s due pienidze, znajdziemy i due machinacje. Take w idealizowanych przez wielu Stanach Zjednoczonych, ktre przejy rol wspczesnego hegemona. Jednak potga USA coraz bardziej sabnie, czego dowodem jest rosncy deficyt w handlu zagranicznym. Skandale ksigowe i giedowe, ktre doprowadziy do upadku wielkich firm, osabiy take wewntrzny system gospodarczy tego pastwa. Tymczasem amerykascy przywdcy s gboko przekonani, e ich wersja systemu gospodarczego jest uniwersalna i optymalna, i e po prostu naley go wdraa tam, gdzie si da - pisze Zybaa. Taka polityka, jak zauwaa autor ksiki, sprawia wielu krajom powane kopoty.

A gdzie jest miejsce Polski w globalnej gospodarce? Na pewno nie jest to miejsce zaszczytne, atwo to wywnioskowa po poziomie naszego ycia. Jedynie 17 proc. polskich firm zalicza si do przedsibiorstw innowacyjnych (w innych krajach Unii Europejskiej 51 proc.). Nie moemy poradzi sobie z duym bezrobociem. Szanse rozwojowe zmniejszaj te niskie nakady na zdrowie, edukacj i nauk. Wedug Zybay, dorobilimy si zadziwiajcej hybrydy systemowej - „niekompletnego kapitalizmu”: Mimo kapitalistycznych celw, jakie zostay postawione, nie dopracowalimy si liczcej klasy przedsibiorcw, ktra byaby w stanie realizowa przedsiwzicia gospodarcze na miar naszych potrzeb. To wszystko sprawia, e autor zgadza si z poraajc, jak pisze, opini prof. Jadwigi Staniszkis: w dzisiejszych realiach gospodarczych nie ma miejsca na tak gospodark, jak polska. Brak jakiegokolwiek pomysu, ktry mgby by „koem zamachowym” naszej gospodarki, spycha Polsk do roli trzeciorzdowego pastwa w UE, do roli jedynie rynku.

Dziki ksice Zybay atwo zosta alterglobalist, ale chyba nie o to chodzio autorowi. Nie mona uciec od globalizacji. Trzeba pozna jej mechanizmy, zastanowi si nad bdami, jakie popenilimy. Ale wydosta si z „polskiej czarnej dziury” na pewno nie bdzie atwo.

Justyna Jakubczykk

Andrzej Zybaa, Globalna korekta. Szanse Polski w zglobalizowanym wiecie, Wydawnictwo dolnolskie, Wrocaw 2004, seria: Poza Horyzont.

Dziennikarskie ledztwo

W grudniu 1949 w kazamatach MBP zgin wybitny profesor dermatologii UW Marian Grzybowski. Przyczyna mierci do dzi nie zostaa wyjaniona, a niektre akta sprawy zaginy. Prowadzone w latach 1991-96 przez Komisj Badania Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu ledztwo zostao umorzone.

Niewiele osb ze rodowiska lekarskiego starao si dociec prawdziwej przyczyny mierci. Niektre z nich dugie lata byy zastraszane, milczay. Nieliczni starali si jednak dochodzi prawdy, np.: dr Danuta Krysa-Leszczyska, dr Jerzy Moskwa, lek. Ewa Wolak czy autor niniejszej ksiki dr Marek Wroski. Nie staraa si tego czyni nastpczyni Mariana Grzybowskiego na stanowisku kierownika Kliniki Dermatologii w Warszawie, dr Stefania Jaboska. Narazia si wic na zarzuty, i aresztowanie byo wynikiem jej „donosw” do UB. Dodatkowo obciay dr Jabosk studia w ZSRR oraz suba w Armii Czerwonej i armii Berlinga („moga suy jako kapitan suby medycznej na szczeblu sztabu jednej z licznych dywizji wojsk wewntrznych NKWD”).

Po wojnie dr Jaboska pracowaa w wizieniu UB na Rakowieckiej, a w padzierniku 1949 wrcia ze stypendium naukowego w USA, o ktre od ponad roku bezskutecznie zabiega prof. Grzybowski. W kilka dni po przyjedzie do Warszawy dr Jaboska zoya ponad godzinn wizyt u pk. Jzefa Raskiego, dyrektora Departamentu ledczego MBP. W listopadzie tego roku aresztowano profesora, a dr Jaboska przeja jego stanowisko.

Wroski, niczym rasowy dziennikarz ledczy, ukazuje zaskakujc zbieno czasu aresztowania Grzybowskiego z aresztowaniem gen. Tatara, pk. Utnika i pk. Nowickiego, tzw. Komitetu Trzech. Komitet dysponowa znacznymi rodkami pieninymi, pochodzcymi z przydzielonej przez USA poyczki dla AK (10 mln dolarw), jak rwnie ze zotego skarbu Funduszu Obrony Narodowej (350 kg zota) Z polskimi wadzami „ludowymi” Tatar nawiza kontakty w padzierniku 1945 poprzez pk. Jzefa Kuropiesk, ktry zosta attach? wojskowym polskiej ambasady w Londynie. W czerwcu 1947 zdeponowano w ambasadzie skarb FON-u i poczt dyplomatyczn 208 kg zota przesano do Warszawy. Posuyo ono do finansowania sowieckich i polskich operacji szpiegowskich na Zachodzie. Cz zasobw amerykaskiej poyczki - w tajemnicy przed komunistyczn wadz - przeznaczono na pomoc przeladowanym w kraju onierzom AK, wdowom po nich i rodzinom. Potrzebowano do tego celu osb zaufanych. Marian Grzybowski by odpowiedni osob. W czasie wojny wybudowa w swoim mieszkaniu skrytk, w ktrej zgromadzi rodki opatrunkowe oraz leki dla grup bojowych AK. Ukrywa te ludzi.

Grzybowski przystpi do organizowania tzw. zespow profesorskich w powojennych orodkach uniwersyteckich: Poznaniu, Krakowie, Gdasku. Ich zadaniem byo dotarcie do potrzebujcych onierzy AK bd ich rodzin i udzielanie im wsparcia materialnego. Pienidze przywoone byy z Londynu przy okazji kongresw naukowych, odwiedzin rodzin. Pod koniec lat 40. kontakty z Londynem osaby. W kocu twrc zespow aresztowano. W ledztwie nic nie wyjawi, tote w 1950 UB zaniecha dochodzenia.

Akta ledcze sprawy TUN (Tatar - Utnik - Nowicki) daj jednak moliwo poznania kilku nazwisk zaoycieli zespow. Dokumenty te powierzy Grzybowski w najwikszym zaufaniu trzem oskaronym. W 1956 wszyscy trzej wyszli na wolno. Nazwisko prof. Grzybowskiego w polskiej nauce do 1956 r. byo zakazane.

Bogdan Bernat

Marek Wroski, Zagadka mierci profesora Mariana Grzybowskiego, Wydawnictwo Argraf, Warszawa 2004.

Ksiki nadesane

Forum Akademickie Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje