Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Szkie³ko w oku

Co¶ dla ducha

Piotr M?ldner-Nieckowski

Fot. Stefan Ciechan Je¶li kto¶ nie interesuje siê sportem, powinien wiedzieæ, co traci. Co do czynnego uprawiania nikt nie ma w±tpliwo¶ci, ze wszech miar jest warto¶ciowe, poprawia przep³yw krwi w mózgu, ale sens ma tak¿e samo ogl±danie i s³uchanie.

Zawody pi³karskie czy lekkoatletyczne s± ciekawsze ni¿ teleturnieje. Psycholodzy amerykañscy posadzili przed telewizorem grupê studentów, którzy nie interesuj± siê sportem i kazali im ogl±daæ konkurs typu „jeden z dziesiêciu”, po czym nastêpnego dnia zadali badanym te same pytania, które pad³y w czasie programu. Okaza³o siê, ¿e nikt niczego siê nie nauczy³. Trudno podejrzewaæ, ¿eby obserwatorzy konkursu odnie¶li korzy¶æ inn± ni¿ tylko chwilowe emocje (je¶li w ogóle jest to jaka¶ warto¶æ). Porównano te wyniki ze skutkami ogl±dania przez te same osoby meczu baseballowego. Zaobserwowano rosn±ce zainteresowanie i, co najciekawsze, dyskusje na temat widowiska. Badani nie spostrzegli, ¿e szybko nauczyli siê zasad gry i ¿e zawody okaza³y siê dla nich modelem jakiego¶ zdarzenia spo³ecznego. W dzieñ po eksperymencie potrafili podaæ nazwiska zawodników i trenerów, wyniki do przerwy i koñcowy, wreszcie opisaæ momenty prze³omowe, b³êdy taktyczne i zaskakuj±ce akcje, tak jak to czyni±, kiedy zastanawiaj± siê nad w³asnym ¿yciem.

Byæ mo¿e w ¶wiadomo¶ci badanych pojawi³y siê elementy rozumowania, z którymi dotychczas nie mieli kontaktu, a które maj± znaczenie dla ich postawy ¿yciowej. Kiedy kto¶ ogl±da sport, stara siê okre¶liæ swoj± przynale¿no¶æ do jakiej¶ spo³eczno¶ci i oceniaæ, jak± zajmuje w niej pozycjê, choæby przez wybór faworyta. Po spektaklu bada s³uszno¶æ przyjêtej postawy. Czêsto owa wiê¼ spo³eczna porównywalna jest z poczuciem przynale¿no¶ci narodowej. ¯e sport ma na to wp³yw, wystarczy przyjrzeæ siê meczowi KS Milanowianki z KS Grodziszczank± i zachowaniu kibiców tych dru¿yn, którzy je¶li siebie nie obrzucaj± nawzajem wyzwiskami, to w ka¿dym razie unikaj±. Nawet w tych g³owach, tak nienawyk³ych do uprawiania logiki, rodzi siê jakie¶ my¶lenie, i to ca³kiem poprawne. W sporcie ostro rysuj± siê ogólne zasady rywalizacji, w¶ród których wa¿ne miejsce zajmuje etyka. Ka¿dy szanuj±cy siê kibic z klubowym szalikiem na szyi prowadzi gor±ce dyskusje o postawach moralnych zawodników i ich otoczenia. Sam jest brutalem, ale nie znosi, kiedy brutalnie postêpuje zawodnik dru¿yny przeciwnej, wiêc mo¿na mówiæ o obiecuj±cej refleksji: w pewnych sytuacjach ¿yciowych chuligan zastanowi siê i nad swoim postêpowaniem. Uwa¿am, ¿e tacy ludzie s± brutalni na ogó³ zanim przyjd± na pierwszy mecz, i ¿e z³ych zachowañ nauczyli siê wcze¶niej. Ich charaktery s± tu tylko weryfikowane.

Sport ma odzwierciedlenie w jêzyku. W standardowej mowie polskiej naliczy³em ponad czterysta s³ów i wyra¿eñ, które zrodzi³y siê w³a¶nie dziêki sportowi. Polakowi do poprawnej komunikacji wystarczy tysi±c piêæset wyrazów, wiêc podane liczby wydaj± siê wcale du¿e. Je¶li kto¶ strzela do w³asnej bramki, dzia³a na swoj± szkodê. Je¶li stosuje chwyty poni¿ej pasa, walczy niezgodnie z normami moralnymi. Je¶li k³adzie kogo¶ na obie ³opatki, bezapelacyjnie zwyciê¿a, a kiedy k³adzie co¶ na obie ³opatki, psuje to bezpowrotnie lub (drugie znaczenie, ¿artobliwe) daje sobie z tym radê. To siê wziê³o ze sportu.

Studentki jednego z moich kolegów polonistów w ca³ej swej kobieco¶ci nie potrafi³y okre¶liæ sensu lub pochodzenia wyra¿eñ: „krótka pi³ka”, „przegrywaæ w przedbiegach”, „uderzaæ z woleja”, „wygrywaæ walkowerem”, „sytuacja podbramkowa”, „odsy³aæ do naro¿nika”, „na pó³metku”. A tak siê prosi, tak namawia, ¿eby panie czasem siad³y obok mê¿a czy brata, kiedy TV nadaje mistrzostwa!

Ogl±daniem sportu gardz± te¿ pozorni intelektuali¶ci, jak nazywamy tych, którzy w szkole na WF-ie bali siê skakaæ przez konia. W ten sposób dzia³aj± przeciw sobie (strzelaj± gola do w³asnej bramki). Przecie¿ w czasie relacji sportowych widz mo¿e skutecznie i za darmo leczyæ kompleksy, bo co chwila siê przekonuje, kto tu w hierarchii umys³owej stoi wy¿ej, on czy komentator. Oto parê smakowitych kawa³ków z transmisji olimpijskich.

„Hiszpania patrzy, strzy¿e uszami, co zrobi przeciwnik”. „Amerykanka ma piêkny krok”. „Tak oto Anglicy sromotnie spadli na ziemiê”. „W drugiej po³owie meczu zobaczyli¶my zupe³nie inne czterdzie¶ci piêæ minut”. „Je¶li Otylia w³±czy nogi w koñcówce, to bêdzie bardzo dobrze”. „To ¶wietny bokser dziêki temu, ¿e w m³odo¶ci uprawia³ królow± sportu”. „Trener Chiñczyków zupe³nie zszarza³ na swojej ¿ó³tej twarzy”. „Zmaga³a siê z ni± d³ugo, ale sztanga okaza³a siê silniejsza”. „Grucha³a ma szansê, ale nawet je¿eli jej nie ma, to przynajmniej ma okazjê, ¿eby pokazaæ, ¿e nie jest bez szans”. „Wygl±da jak profesor fizyki j±drowej w tych okularach”. „Nie wiem, czy to nie jest jaka¶ polska maniera te s³abe starty”. „Tutaj bieg bêdzie rozegrany jak wszystkie biegi: trzeba biec samemu”. „Proszê zwróciæ uwagê, co robi zawodnik, gdy wpada na piasek. Otrzepuje rêce!”. „Korzeniowski nie liczy kilometrów ani minut, on liczy tylko na siebie, a przy tym ma ten wspania³y, skomputeryzowany zegarek, ale to nie zegarek nim rz±dzi, to on rz±dzi na tej trasie”. „Dojrza³ lukê miêdzy jego nogami i tam precyzyjnie pos³a³ pi³kê”.

Pozdrawiam wszystkich sprawozdawców telewizyjnych, serdeczne dziêki.

e-mail: pmuldner@mp.pl

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje