Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Okolice nauki

Ochrona ró¿norodno¶ci

W dniach 3-5 czerwca 2004 roku odby³ siê w Warszawie, z inicjatywy Polskiego i Francuskiego Komitetu do spraw UNESCO, Europejski Kongres Ró¿norodno¶ci Kulturalnej.
Henryk Ku¼niak

 Fot. Stefan Ciechan Od kilku lat ró¿norodno¶æ kulturowa czy kulturalna jest przedmiotem debat i zainteresowania ró¿nych organizacji regionalnych i miêdzynarodowych. W wyniku przyjêcia w roku 2001 „Powszechnej Deklaracji UNESCO” dotycz±cej ró¿norodno¶ci kulturalnej postawiono sobie zadanie opracowania konwencji - miêdzynarodowego instrumentu normatywnego, którego celem by³oby stworzenie ram ochrony i wspierania ró¿norodno¶ci kultur. Konwencji takiej jeszcze nie ma, ale powinna byæ zaprezentowana na Konferencji Generalnej UNESCO jesieni± roku 2005. Nad tym dokumentem prawnym pracuje Komisja Europejska, która ma wa¿n± rolê w przygotowaniu Konferencji Generalnej UNESCO. W dniach 3-5 czerwca 2004 roku w Warszawie odby³ siê z inicjatywy Polskiego i Francuskiego Komitetu do spraw UNESCO Europejski Kongres Ró¿norodno¶ci Kulturalnej. W ramach trzech „okr±g³ych sto³ów” dyskutowano problematykê ochrony ró¿norodno¶ci tre¶ci kulturalnych i twórczo¶ci artystycznej w przysz³ej konwencji, która mog³aby s³u¿yæ pokonywaniu trudno¶ci wi±¿±cych siê z przemianami to¿samo¶ci kulturalnej jednostek, spo³eczno¶ci i narodów. W kongresie wziê³o udzia³ wielu go¶ci zagranicznych oraz przedstawiciele polskich ¶rodowisk zainteresowanych t± problematyk±. Mia³em okazjê uczestniczyæ w „okr±g³ym stole”, którego tematem by³a „Twórczo¶æ, kreatywno¶æ, status artysty i jego zobowi±zania w stosunku do dobra publicznego”. Ró¿norodno¶æ kulturalna w rozumieniu twórców

Zakres pojêciowy tego terminu jest szeroki, samo pojêcie kultury nie da siê zdefiniowaæ jednym zdaniem, nie mówi±c ju¿ o okre¶leniu jej ró¿norodno¶ci. O kulturze mo¿na mówiæ w ró¿nych aspektach, podobnie o ró¿norodno¶ci kulturalnej w ramach okre¶lonej kultury i o ró¿nych kulturach. Dla twórców, autorów, kompozytorów ró¿norodno¶æ kulturalna jest warunkiem koniecznym do tego, ¿eby istnieæ - inaczej mówi±c, ró¿norodno¶æ kulturalna to „byæ albo nie byæ” ludzi sztuki. Dla nas, twórców ró¿norodno¶æ kulturalna ujawnia siê z jednej strony poprzez mo¿liwo¶æ uprawiania twórczo¶ci i dzia³alno¶ci artystycznej zgodnie z w³asnymi zainteresowaniami i uzdolnieniami, z drugiej strony ró¿norodno¶æ kulturalna to prawo do indywidualnej wypowiedzi artystycznej, do jej rozpowszechniania, to równie¿ prawo spo³eczeñstwa do korzystania z twórczo¶ci artystycznej. Dziêki ró¿norodno¶ci kulturalnej ujawniaj± siê wiêc prawa cz³owieka do uprawiania twórczo¶ci i prawa udzia³u spo³eczeñstw w ¿yciu kulturalnym.

Interesuje nas jedno i drugie. Jeste¶my twórcami, a jednocze¶nie pragniemy mieæ udzia³ w ¿yciu kulturalnym spo³eczeñstw w kraju i na ¶wiecie. Wobec zagro¿eñ globalistycznych szczególn± trosk± powinni¶my otoczyæ to, co nazywamy ró¿norodno¶ci± kulturaln± i tworzyæ warunki do jej rozwoju i ochrony. Po to, ¿eby mog³a istnieæ ró¿norodno¶æ kulturowa w skali ¶wiatowej, musz± istnieæ warunki do istnienia ró¿norodno¶ci kulturalnej w sensie regionalnym i krajowym. Dla nas, Polaków, jest to szczególnie aktualne teraz, po wst±pieniu Polski do Unii Europejskiej.

¯eby mo¿na by³o osi±gn±æ warunki sprzyjaj±ce ró¿norodno¶ci kulturalnej, musz± istnieæ okoliczno¶ci sprzyjaj±ce szeroko rozumianemu rozwojowi twórczo¶ci artystycznej w ogóle. Nie ulega w±tpliwo¶ci, ¿e twórczo¶æ artystyczna i intelektualna stanowi powa¿ny obszar ró¿norodno¶ci kulturalnej w jej z³o¿onym charakterze. Co zrobiæ, ¿eby twórczo¶æ artystyczna i intelektualna mog³a siê rozwijaæ? Jakie warunki trzeba spe³niæ, ¿eby to by³o mo¿liwe? Warunki zapewniaj±ce rozwój twórczo¶ci artystycznej s± do¶æ z³o¿one. W pierwszym rzêdzie okre¶la je dobrze funkcjonuj±ce prawo autorskie, nale¿yte uznanie praw twórców, dóbr kulturalnych, utworów artystycznych bêd±cych no¶nikami to¿samo¶ci autorskiej za co¶ wiêcej ni¿ tylko zwyczajne towary konsumpcyjne.

Prawo autorskie

Podstawê prawn± ochrony prawa autorskiego w Polsce stanowi ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 1994 r. wraz z pó¼niejszymi zmianami. Ustawa ta, mimo pewnych s³abo¶ci, jest prawem daj±cym w teorii podstawê do skutecznej ochrony. Czy jednak w praktyce postanowienia ustawy s± przestrzegane, daj± poczucie stabilno¶ci i porz±dku?

Je¿eli mamy dobre prawo, to dlaczego widzimy tak wiele przyk³adów okradania twórców, niep³acenia za korzystanie z twórczo¶ci intelektualnej, popularnego piractwa, naruszania praw osobistych i maj±tkowych artystów? Dlaczego w s±dach tocz± siê setki postêpowañ przeciwko u¿ytkownikom o naruszanie praw autorskich? (Na marginesie warto podkre¶liæ, ¿e sprawy s±dowe s± bardzo kosztowne i ci±gn± siê latami.) Dlaczego ignoruje siê nosicieli praw autorskich i praw pokrewnych w przypadkach korzystania z ich twórczo¶ci? Dlaczego dochodzi do rozd¼wiêku miêdzy twórcami, ¶wiatem polityki i biznesu? Dlaczego czêsto odmawia siê prawa do wynagrodzeñ uprawnionym, szukaj±c ró¿nych wybiegów prawnych, interpretuj±c na opak prawo autorskie? Wynagrodzenia te w koñcu mo¿na wyegzekwowaæ w ¿mudnych procesach s±dowych, ale za jak± cenê? Je¿eli siê je nawet otrzymuje, to ich warto¶æ jest znacznie ograniczona. Prowadzenie procesów s±dowych stanowi ponadto pewne ryzyko, poniewa¿ znajomo¶æ specyfiki prawa autorskiego nie jest siln± stron± polskich s±dów. S±dy, miast umacniaæ w orzecznictwie doktrynê prawa autorskiego, wydaj± wyroki zaskakuj±ce, a nierzadko ju¿ na etapie dochodzenia umarzaj± postêpowanie przeciwko u¿ytkownikom z powodu ma³ej szkodliwo¶ci czynu. Nasze roszczenia s± czêsto ma³e, ale powszechno¶æ ³amania prawa jest ogromna, co w konsekwencji prowadzi do wielkich strat. Dla organów dochodzeniowych ma³a warto¶æ materialna przestêpstwa jest dobrym powodem, ¿eby pozbyæ siê k³opotu, ale dla nas, autorów, umorzenie sprawy oznacza zachêtê do ³amania i nieprzestrzegania prawa autorskiego w praktyce.

Korzy¶ci czy straty?

Czy d±¿enie do poprawiania prawa autorskiego ma na celu poprawienie kondycji polskiej sztuki i polskich twórców? Dzisiaj twórcy znajduj± siê w trudnej sytuacji, gdy domagaj± siê pewnych „przywilejów”, odpowiada siê im: nic z tego, poniewa¿ jest gospodarka rynkowa, ale z drugiej strony ³amie siê fundamentalne zasady gospodarki rynkowej, ingeruj±c w sferê stosunków cywilnoprawnych i praw podmiotowych obywateli. Znane s± inicjatywy ustawodawcze, w których dochodzi³o do chêci ograniczenia i limitowania „odgórnie” wysoko¶ci wynagrodzeñ za wykorzystywanie twórczo¶ci artystycznej w nadaniach. Znany jest s³ynny paragraf 20c w mocno skompromitowanym projekcie ustawy o radiofonii i telewizji. Projektodawcy chcieli wprowadziæ limit op³at dla wszystkich uprawnionych z tytu³u praw autorskich za nadania. Ten przyk³ad by³ jawnym dzia³aniem administracji dyskryminuj±cym twórców jako obywateli, pozbawiaj±c ich mo¿liwo¶ci swobody zawierania umów w stosunkach cywilnoprawnych, co jest sprzeczne z europejsk± tradycj± pojmowania prawa autorskiego. Wspominam o tym dlatego, ¿e ta inicjatywa regulacji wynagrodzeñ autorskich od¿ywa w wypowiedziach niektórych polityków i nie jest wykluczone, ¿e znów wróci, tym razem ju¿ do ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych.

Organizacje zbiorowego zarz±dzania

Powa¿ny problem wi±¿±cy siê z praktyk± stosowania prawa autorskiego to rola organizacji zbiorowego zarz±dzania prawami autorskimi i stosunek do nich administracji, prasy i u¿ytkowników ¶wiata polityki i biznesu. Sk±d bierze siê niechêæ u¿ytkowników do tych organizacji? Dlaczego nie s± lubiane? Dlaczego dotychczasowe projekty nowelizacji ustawy o prawie autorskim zawiera³y coraz wiêcej przepisów, z których jasno wynika³a chêæ ubezw³asnowolnienia tych organizacji, które dla autorów, artystów wykonawców i twórców s± niezbêdne i stanowi±, poza drog± s±dow±, jedyny orê¿ w walce o przestrzeganie i egzekwowanie prawa autorskiego? Czy powody nieprzestrzegania praw autorskich wynikaj± z ma³ej ¶wiadomo¶ci prawa autorskiego w spo³eczeñstwie? A mo¿e z nadmiernej chêci zysku tych, którzy korzystaj± z twórczo¶ci artystycznej? Byæ mo¿e z obu tych powodów.

Czy twórcy, nie zgadzaj±c siê na korzystanie z ich twórczo¶ci niezgodnie z prawem, prezentuj± postawê aspo³eczn±? Czy dobro publiczne wymaga od twórców z³o¿enia na o³tarzu ofiarnym ich twórczo¶ci intelektualnej bez wynagrodzenia, chocia¿by nawet w najbardziej szczytnym celu? (casus akcji reklamowej na rzecz Unii). Ka¿de z tych pytañ mog³oby byæ tematem osobnych rozwa¿añ.

Jak zaistnieæ w ¶wiadomo¶ci spo³ecznej?

Co zrobiæ, ¿eby twórczo¶æ artystyczna i intelektualna mog³a siê w Polsce rozwijaæ? Co zrobiæ, ¿eby ró¿norodno¶æ kulturalna nie by³a tylko efektownym teoretycznym za³o¿eniem rozwoju kultury?

Po to, ¿eby twórczo¶æ artystyczna mog³a siê rozwijaæ, autorzy musz± mieæ warunki do uprawiania twórczo¶ci. Tak siê sk³ada, ¿e po to, by utwór zaistnia³ „na rynku”, trzeba stworzyæ warunki sprzyjaj±ce powstaniu: kompozycji, obrazu, dzie³a literackiego czy audiowizualnego itp. Ale to jest dopiero pocz±tek. Aby utwór zaistnia³ w ¶wiadomo¶ci spo³ecznej, trzeba go spo³eczeñstwu udostêpniæ - kto¶ musi go wydaæ, nadaæ, wyprodukowaæ, zrealizowaæ i wypromowaæ. Je¶li nie bêdzie takich mo¿liwo¶ci, utwór nie zaistnieje, mimo i¿ zgodnie z teori± prawa autorskiego utwór istnieje od chwili ustalenia.

Konkluduj±c, nie wystarczy mieæ talent, trzeba mieæ warunki materialne, finansowe do realizacji pomys³ów autorskich. Czy polski twórca, autor, kompozytor ma mo¿liwo¶ci zaistnienia w ¶wiadomo¶ci spo³ecznej bez pomocy osób trzecich? Rozwój nowych technologii stwarza ogromne mo¿liwo¶ci eksploatacji utworów, ale czy ten fakt jest pomocny w przebiciu siê autora do spo³eczeñstwa z jego utworem? Pozornie tak, praktycznie nie. Im wiêksza oferta, wiêkszy wybór, tym mniejsze szanse przebicia siê.

¯eby utwór zaistnia³, trzeba go promowaæ. Kto ma to robiæ? Pañstwo? Minister kultury? A mo¿e telewizja publiczna? Radio publiczne? Czy polityka kulturalna powinna byæ zbiorem dobrze brzmi±cych efektownych deklaracji, od czasu do czasu stosowanym instrumentem politycznym, czy konkretnym sposobem wspomagania i dzia³ania na rzecz szeroko pojmowanej kultury i ludzi sztuki? W nowych warunkach ekonomicznych oczekuje siê od nas wiêkszego osobistego udzia³u - w sensie finansowym - w poczynaniach artystycznych. Stajemy siê producentami naszych przedsiêwziêæ i s³usznie, ale jednocze¶nie wydawcy nie ponosz±c wielkiego ryzyka finansowego nie anga¿uj± siê zbyt mocno w promocjê i dystrybucjê autorów - producentów. Bior±c pod uwag± np. proporcje podzia³u zysków pomiêdzy wydawcami i autorami, ci pierwsi zapewniaj± sobie wielokrotno¶æ tego, co oferuj± twórcom z tytu³u praw autorskich, wykonawczych czy producenckich.

Czas na pytanie: czy twórczo¶æ artystyczna powinna byæ przedmiotem szczególnej troski ze strony pañstwa i czy istnieje konieczno¶æ polityki kulturalnej w tym wzglêdzie?

Bior±c pod uwagê fakt, ¿e ludzie obdarzeni talentem twórczym, zdolno¶ciami artystycznymi, stanowi± nik³y procent populacji, nie powinni¶my mieæ w±tpliwo¶ci, ¿e twórczo¶æ artystyczna winna byæ przedmiotem szczególnej troski ze strony pañstwa, nie nale¿y marnowaæ talentu i zdolno¶ci artystycznych. Twórca, szczególnie pocz±tkuj±cy, nie jest w stanie bez pomocy materialnej, technologicznej przebiæ siê ze swoim utworem do spo³eczeñstwa bez kogo¶ drugiego. Najogólniej mo¿na go nazwaæ mecenasem, sponsorem, dobrym duchem. Kto mo¿e nim byæ? Ka¿dy, kto ma mo¿liwo¶ci finansowe, kto chce wesprzeæ twórców, kto chce co¶ zyskaæ i przy okazji zaistnieæ, a mo¿e i zarobiæ. Ale zysk nie jest zawsze gwarantowany, mo¿na równie¿ straciæ. Z tym ¿e strata finansowa wcale nie oznacza, ¿e nie zyskuje tego, co w kategoriach presti¿owych jest czêsto wa¿niejsze od zysku finansowego. Poniewa¿ zysk nie jest gwarantowany, chêtnych do sponsorowania nie ma wielu. Twórcy generalnie borykaj± siê z ogromnymi trudno¶ciami. Najczê¶ciej s± pozostawieni sami sobie. Ci, którzy znajduj± wspomagaj±cych, to arty¶ci o wielkich nazwiskach, pozostali maj± raczej „pod górkê”. W historii cywilizacji by³o wielu mecenasów i pamiêæ o nich zosta³a tylko dlatego, ¿e byli mecenasami. W Polsce dzi¶ nie jest ³atwo o mecenasa, a samo pañstwo te¿ w coraz mniejszym stopniu chce nim byæ.

I znów pytanie: czy nasze pañstwo ma warunki ku temu, by byæ mecenasem? W odczuciu pañstwa s± wa¿niejsze dziedziny ¿ycia ni¿ kultura. Nie bêdê ich wymienia³. Wystarczy otworzyæ pierwsz± z brzegu gazetê lub obejrzeæ wiadomo¶ci telewizyjne. Pañstwo, je¶li nie mo¿e wspomagaæ bezpo¶rednio kultury w tym stopniu, jak to jest potrzebne - chocia¿ jest to zadanie op³acalne w aspekcie historycznym - mo¿e i powinno zadbaæ o dobre prawo autorskie i o skuteczne jego egzekwowanie. Dobra praktyka stosowania prawa autorskiego, zgodnie z teoretycznymi zapisami w ustawie, godziwe wynagradzanie w praktyce autorów za korzystanie z twórczo¶ci artystycznej (a nie tylko deklarowanie godziwego wynagradzania w teorii), skutecznie dzia³aj±ce s±dy, piêtnowanie z³odziejstwa twórczo¶ci intelektualnej, umacnianie, a nie ubezw³asnowolnianie organizacji zbiorowego zarz±dzania - oto zadania, które pañstwo powinno stymulowaæ i wype³niaæ.

Proszê pamiêtaæ, ¿e dobrze funkcjonuj±ce prawo autorskie, zapewniaj±ce wynagradzanie autorów w postaci tantiem za korzystanie z twórczo¶ci artystycznej, jest finansowaniem kultury spoza sfery bud¿etowej, poniewa¿ tantiemy pochodz± od u¿ytkowników. W interesie pañstwa powinno wiêc byæ, ¿eby twórcy dobrze zarabiali. Dobrze zarabiaj±cy twórcy odprowadz± z tych wynagrodzeñ podatki do bud¿etu pañstwa. Je¿eli te wynagrodzenia bêd± mierne, to równie¿ podatki bêd± ma³e. Twórca, który jest godziwie wynagradzany, mo¿e po¶wiêciæ siê tworzeniu, je¿eli tak nie jest, wyci±ga rêkê po stypendium, dotacje, nie gardzi jak±kolwiek pomoc± albo zmienia zawód, poniewa¿ musi z czego¶ ¿yæ. Jest znan± prawd±, ¿e ochrona twórczo¶ci intelektualnej, walka z piractwem w ka¿dej postaci, nie tylko fonograficznym, ale równie¿ w mediach, zapewnienie twórcom wynagrodzenia jest jednym ze skutecznych sposobów stymulowania twórczo¶ci artystycznej. Takie powinny byæ za³o¿enia polityki kulturalnej pañstwa, je¿eli d±¿y ono do rozwoju kultury i jej ró¿norodno¶ci.

Unikatowy charakter

Inicjatywy dotycz±ce ochrony i promocji ró¿norodno¶ci kulturalnej mog± budziæ nadzieje na znalezienie pewnej równowagi pomiêdzy sztuk±-twórczo¶ci± i biznesem, systemem warto¶ci duchowych i ekonomicznych. Z uznaniem nale¿y przyj±æ Powszechn± Deklaracjê UNESCO, podjêt± w Pary¿u w 2001 r., dotycz±c± ró¿norodno¶ci kulturalnej, jak równie¿ decyzje Parlamentu Europejskiego ze stycznia tego roku, dotycz±ce ochrony i promocji ró¿norodno¶ci kulturalnej. Parlament Europejski przyj±³ raport pani Chista Prets i podkre¶li³, ¿e produkty kultury nie mog± byæ traktowane jako zwyk³e przedmioty handlowe. Jasnym jest, ¿e sztuka ma podwójny charakter, przede wszystkim duchowy, a w drugiej kolejno¶ci ekonomiczny, nie mo¿e wiêc o wszystkim decydowaæ rynek. Równie¿ we wstêpnych sformu³owaniach projektu konwencji o ró¿norodno¶ci kulturalnej w art. 2 godne podkre¶lenia jest „¿e poza celami konsumpcyjnymi, dobra i us³ugi kulturalne odzwierciedlaj± unikatowy charakter duchowy, intelektualny i emocjonalny, system warto¶ci, tradycji i wierzeñ narodowych i grup spo³ecznych”. Warto by postawiæ na pierwszym miejscu „unikatowy charakter, duchowy intelektualny itp”, a w dalszej kolejno¶ci „funkcje konsumpcyjne”.

Prof. Henryk Ku¼niak, kompozytor muzyki do ponad 150 filmów kinowych, telewizyjnych i seriali. Profesor zwyczajny w PWSFTviT w £odzi. Przedstawiciel uczelni artystycznych w Radzie G³ównej Szkolnictwa Wy¿szego. Z-ca przewodnicz±cego Stowarzyszenia Autorów ZAIKS.

Tekst przygotowany na Kongres Ró¿norodno¶ci Kulturowej, organizowany w Warszawie 3-5 czerwca 2004.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje