Kluczem do rozwi±zania problemu wydaje siê byæ stworzenie polimerów rozk³adaj±cych siê w jak najwiêkszym stopniu w mo¿liwie jak najkrótszym czasie. Wprawdzie polimery ulegaj± samoistnej degradacji, nawet „starzej± siê”, przez co trac± swe w³a¶ciwo¶ci mechaniczne, lecz proces ten odbywa siê bardzo powoli. Mo¿na go jednak przyspieszyæ odpowiednio wysok± temperatur± lub te¿, jak to siê dzieje na Wydziale Chemii UMK, ¶wiat³em ultrafioletowym b±d¼ s³onecznym.
- O tym, ¿e polimery nie s± odporne na ¶wiat³o, wiadomo od dawna. Wystarczy przykryæ obrazem tapetê ¶cienn± z polichlorku winylu i po pewnym czasie bêdzie mia³a ona zupe³nie inny kolor ni¿ pozosta³a czê¶æ ¶ciany. Pierwsze nasze badania dotyczy³y zwiêkszenia stabilno¶ci materia³ów polimerowych, zarówno fotochemicznej, jak i termicznej - mówi dr Halina Kaczmarek z Zak³adu Chemii Ogólnej.
Pod wp³ywem temperatury polimery staj± siê bowiem plastyczne i mo¿na je formowaæ w dowolny sposób. Ale wysoka temperatura mo¿e równie¿ dzia³aæ destrukcyjnie. Spróbowano zahamowaæ niekorzystne zmiany. Priorytetem sta³o siê ustabilizowanie tych materia³ów ju¿ w trakcie procesu przetwórstwa.
- Zaczêli¶my wiêc modyfikowaæ polimery handlowe, np. polietylen, polipropylen, polistyren, polichlorek winylu, w taki sposób, ¿eby poprawiæ ich stabilno¶æ. Obecnie stosowane s± ju¿ w praktyce skuteczne metody stabilizacji termicznej i fotochemicznej wyrobów polimerowych. Pojawi³ siê jednak nowy, ekologiczny trend, zmierzaj±cy do poszukiwania takich materia³ów, które mog³yby siê same rozk³adaæ po wykorzystaniu, czyli materia³ów degradowalnych. Interesuj± nas oba kierunki badañ.
W warunkach laboratoryjnych modyfikacja rozpoczyna siê od rozpuszczenia polimeru i wybranej substancji modyfikuj±cej w okre¶lonym rozpuszczalniku. Pó¼niej oba roztwory s± mieszane i po odparowaniu wspólnego rozpuszczalnika powstaje próbka wykorzystywana do badañ. Na ogó³ s± to cienkie folie. Istotne jest, by uzyskaæ mo¿liwie jak najwiêkszy stopieñ wymieszania modyfikatora w próbce polimerowej.
- Promieniowanie nie przenika zbyt g³êboko, zatrzymuje siê w kilkunanometrowej warstwie, poniewa¿ na ogó³ jest absorbowane w cienkiej powierzchni, gdzie zachodz± reakcje fotochemiczne. Dlatego te¿ przygotowujemy takie, a nie inne próbki - wyja¶nia dr Kaczmarek.
Niekiedy trudno jest znale¼æ rozpuszczalnik, który pozwoli³by na bardzo dobre wymieszanie sk³adników. Co wiêcej, polimery niezbyt chêtnie mieszaj± siê z innymi polimerami. Dopiero wprowadzenie dodatkowej substancji poprawia mieszalno¶æ i adhezjê sk³adników, co jednak powoduje natychmiast zmianê przebiegu reakcji fotochemicznych uk³adu. St±d te¿ badanie fotodegradacji mieszaniny polimerowej stanowi nie lada wyzwanie.
- Je¿eli oka¿e siê, ¿e dodanie jednego polimeru do drugiego spowoduje drastyczne pogorszenie stabilno¶ci, to taki materia³ bêdzie dobry na degradowalne opakowania, bo jego stabilno¶æ jest mniejsza ni¿ obu wyj¶ciowych sk³adników, gdyby je badano osobno. Uda³o siê nam wielokrotnie stwierdziæ, ¿e gdy do polimerów handlowych dodawali¶my chlorku ¿elaza, kobaltu, niklu czy miedzi, to przyspiesza³y one fotodegradacjê. Wystarczy nawet ich niewielka ilo¶æ, by zaobserwowaæ dzia³anie inicjuj±ce.
Okaza³o siê, ¿e innym zwi±zkiem nieorganicznym przyspieszaj±cym degradacjê polimerów jest nadtlenek wodoru, czyli zwyk³a woda utleniona, mo¿e nieco bardziej stê¿ona. To zwi±zek silnie utleniaj±cy, który po absorpcji promieniowania ultrafioletowego rozk³ada siê na wolne rodniki, reaguj±ce z polimerem i powoduj±ce jego degradacjê. Takie dzia³anie by³o bardzo efektywne w przypadku polimerów rozpuszczalnych w wodzie, np. w politlenku etylenu. Ale badania dotyczy³y te¿ polimerów nierozpuszczalnych (np. politlenku fenylenu, polistyrenu), które mog± byæ wykorzystywane chocia¿by do produkcji opakowañ. Okaza³o siê, ¿e po zanurzeniu ich w roztworze nadtlenku wodoru i na¶wietleniu, równie¿, szczególnie na powierzchni, zachodzi³ szybki proces fotoutleniania.
- Chodzi w nim o to, aby rodniki trafi³y na s³abe punkty w polimerze, czyli defekty strukturalne i by zapocz±tkowana reakcja bieg³a dalej, ³añcuchowo, a tym samym degradacja postêpowa³a. To podstawowy warunek uzyskania degradowalnego polimeru - t³umaczy dr Halina Kaczmarek.
Je¿eli cz±steczka polimeru zostanie wzbudzona promieniowaniem elektromagnetycznym, mo¿e ulegaæ dalszym przemianom. Z tego te¿ wzglêdu promieniowanie ma za zadanie inicjowaæ procesy utylizacji. Kolejne etapy, a wiêc procesy wtórne, mog± przebiegaæ bez udzia³u ¶wiat³a. Na wysypisku ¶mieci promieniowanie dociera tylko do zewnêtrznej warstwy. To, co pod ni±, wcze¶niej czy pó¼niej ulegnie biodegradacji, a wiêc zniszczeniu przez bakterie. Sens badañ prowadzonych przez zespó³ dr Kaczmarek tkwi w po³±czeniu tych procesów. Jest to mo¿liwe tylko przy za³o¿eniu, i¿ polimer sk³adowany na wysypisku bêdzie podatny zarówno na foto-, jak i biodegradacjê.
- Je¿eli promieniowanie UV spowoduje czê¶ciowe utlenienie polimeru, to stanie siê on z natury rzeczy bardziej podatny na atak mikroorganizmów. Wtedy efekt by³by wzmocniony, podwójny. ¦wiat³o zatem rozpoczyna proces degradacji, a bakterie, atakuj±c polimer, dokoñczy³yby jego rozk³ad.
Produkcja polimerów biodegradowalnych jest niezwykle kosztowna. Przez to s± to materia³y zbyt drogie. U¿ywane np. w medycynie nici chirurgiczne, rozk³adaj±ce siê same w organizmie, spe³niaj± swoj± funkcjê. Ale gdyby z tych samych materia³ów produkowaæ opakowania, w³a¶nie z uwagi na koszt straci³oby to sens. Znakiem czasu jest dzi¶ opracowanie takiego rozwi±zania, by niski koszt po³±czyæ z ekologi±. Najlepiej, gdyby materia³y polimerowe s³u¿y³y tak d³ugo, jak to tylko potrzebne, a zaraz po wyrzuceniu na ¶mietnisko od razu siê rozk³ada³y. Próby id±ce w tym kierunku podejmowane s± ju¿ od przesz³o 30 lat. Modyfikacja stosowana w Toruniu ma na celu zwiêkszenie podatno¶ci polimerów na fotodegradacjê, czyli na dzia³anie ¶wiat³a i jednocze¶nie na biodegradacjê. Efektywno¶æ fotodegradacji polimerów zale¿y od rodzaju promieniowania. Im krótsza d³ugo¶æ fali, tym energia jest wiêksza. A zatem promieniowanie ultrafioletowe, które tylko w niewielkim procencie dociera do ziemi, niesie ogromn± energiê. Tak du¿±, ¿e jest ona zdolna do rozerwania wi±zañ chemicznych. W ten sposób ¶wiat³o daje pocz±tek procesom degradacyjnym. Jednym z podstawowych warunków zachodzenia takiej reakcji jest absorpcja promieniowania. By do niej dosz³o, konieczne jest zwiêkszenie czu³o¶ci polimeru.
- W tej chwili próbujemy uzyskaæ taki polimer, który zawiera³by grupy karbonylowe lub inne chromofory, zdolne absorbowaæ ¶wiat³o. Tak¿e pier¶cienie fenylowe, znajduj±ce siê w ³añcuchu polimeru, absorbuj± promieniowanie o d³ugo¶ci fali 270-280 nanometrów, ale nie zawsze to promieniowanie prowadzi do reakcji rozk³adu.
Kiedy polimer jest ju¿ zdolny absorbowaæ ¶wiat³o, pozostaje zmodyfikowaæ go tak, aby sta³ siê podatny na dzia³anie mikroorganizmów. W celu uzyskania biodegradowalno¶ci do syntetyków wprowadza siê polimery naturalne, np. skrobiê. Tak czyni wiele o¶rodków na ca³ym ¶wiecie. Dr Halina Kaczmarek postawi³a natomiast na celulozê. W³ókna celulozowe s± równie¿ materia³em biodegradowalnym, choæ nie tak dobrym, jak skrobia. Celuloza to bowiem polimer krystaliczny, a degradacja znacznie lepiej przebiega w strukturze amorficznej, nieuporz±dkowanej.
- Gdyby wiêc na etapie produkcji da³o siê zniszczyæ strukturê krystaliczn±, to modyfikowane celuloz± polimery te¿ powinny byæ biodegradowalne. Pozostaje to „gdyby”...
Za polimer biodegradowalny uznaje siê taki, który ulega utylizacji przynajmniej w 90 proc. w ci±gu miesi±ca. Moja rozmówczyni przyznaje, ¿e w przypadku mieszanek z celuloz± takie tempo rozk³adu jest niemo¿liwe. Nie uda³o siê przyspieszyæ biodegradacji, tak jak siê tego spodziewano.
W trakcie badañ poszukuje siê takich metod modyfikacji, które bêd± mog³y znale¼æ zastosowanie w przemy¶le, np. przez mieszanie z substancjami modyfikuj±cymi, nieorganicznymi i organicznymi, ma³o- i wielkocz±steczkowymi, które wprowadzane s± do matrycy polimerowej. I tak, w laboratorium uzyskuje siê folie polimerowe przez wylewanie roztworów, co samo w sobie nie jest skomplikowane. Gorzej z przeniesieniem tej metody na grunt praktyczny. Produkcja folii z roztworu na skalê masow± jest niemo¿liwa choæby z tego powodu, ¿e trzeba by wykorzystaæ hektolitry tego rozpuszczalnika, który czêsto jest nieobojêtny dla ¶rodowiska. Fizyczne zmieszanie roztworów lub inny sposób - prasowanie próbek pod ci¶nieniem w podwy¿szonej temperaturze - nastrêczaj± tak¿e innych k³opotów.
- Pojawia siê problem niemieszalno¶ci polimerów z innymi substancjami, co jest przyczyn± pogarszania siê w³a¶ciwo¶ci mechanicznych polimeru. Oczywi¶cie, w przypadku foliowych worków na ¶mieci wytrzyma³o¶æ nie jest mo¿e a¿ tak bardzo wymagana, ale trzeba przyznaæ, ¿e w niektórych przypadkach jest to powa¿na wada - przyznaje dr Kaczmarek.
¯eby zatem nie pogarszaæ w³a¶ciwo¶ci, dodaje siê substancje, które pe³ni± rolê tzw. kompatybilizatorów, a wiêc u³atwiaj± mieszalno¶æ. Wówczas w³a¶ciwo¶ci mechaniczne s±, owszem, lepsze, ale có¿ z tego, skoro pojawia siê nastêpny problem, a mianowicie to, jaki wp³yw maj± te substancje na fotodegradacjê i biodegradacjê? Czy przyspieszaj± te procesy, czy hamuj±?
Projekt badawczy, finansowany w ca³o¶ci przez KBN, Uniwersytet Miko³aja Kopernika prowadzi³ we wspó³pracy z Akademi± Techniczno-Rolnicz± w Bydgoszczy, gdzie realizowano drugi aspekt, ¶ci¶le skierowany na stronê aplikacyjn±. Dotyczy³ wykorzystania ¶wiat³a w procesie fotopolimeryzacji, czyli otrzymywania polimerów. Jest on ju¿ stosowany za granic±, m.in. przez firmy meblarskie. Okazuje siê bowiem, ¿e polimer nanoszony w postaci lakieru mo¿e byæ utwardzalny nie tylko chemicznie, ale równie¿ pod wp³ywem ¶wiat³a. Konieczne jest wtedy u¿ycie specjalnych fotoinicjatorów. Producenci, za pomoc± ¶wiat³a, pokrywaj± meble cienkimi pow³okami polimerowymi. Fotopolimeryzacjê stosuje siê te¿ bardzo czêsto w pokrywaniu karoserii samochodowych czy np. w dentystyce - do wype³niania ubytków zêbowych przez plomby z kompozytów fotoutwardzalnych lub w chirurgii przy naprawie uszkodzonych ko¶ci.
- W Bydgoszczy badane s± procesy tzw. stereofotolitografii, a wiêc otrzymywania t± metod± trójwymiarowych produktów o wiêkszych rozmiarach. Ciek³y monomer z odpowiednim inicjatorem jest na¶wietlany promieniowaniem, co powoduje powstanie cienkiej warstwy polimeru na powierzchni uk³adu. Nastêpnie warstwa ta zanurzana jest nieznacznie w g³±b roztworu, a zewnêtrzna powierzchnia, pokryta now± porcj± monomeru, znów jest poddana fotopolimeryzacji. I tak, warstwa po warstwie, otrzymuje siê przestrzenny produkt. Wszystko sterowane jest komputerowo, dziêki czemu mo¿na otrzymaæ bardzo precyzyjne kszta³ty - obja¶nia dr Halina Kaczmarek.
W ATR powsta³ pomys³ fotopolimeryzacji warstw, które mog± stanowiæ pod³o¿a kompostowników i ekologicznych zbiorników na odpady, ekologicznych wysypisk ¶mieci. Chodzi³o o to, by odpady ciek³e nie wnika³y do gleby i wód gruntowych. W wyniku polimeryzacji odpowiedniej kompozycji monomeru, minera³u i inicjatorów, powsta³a twarda, nieprzepuszczalna warstwa. Okre¶lono optymalne w³a¶ciwo¶ci ca³ego uk³adu i z laboratorium przeniesiono go w warunki polowe. Pod wp³ywem ¶wiat³a szybko, w ci±gu zaledwie kilkunastu minut, powsta³o szczelne pod³o¿e spe³niaj±ce zaplanowane wymagania. Czy uk³ad bêdzie gdziekolwiek u¿yty? Na razie trudno powiedzieæ. Podobnie, jak trudno okre¶liæ moment, w którym polimery bêd± ca³kowicie utylizowane. Idea³em by³oby, gdyby w wyniku biodegradacji tworzywa sztucznego powstawa³y dwutlenek wêgla i woda. Ale do tego jeszcze daleka droga.