Czym Pochwa³a ciekawo¶ci ró¿ni siê od innych, nielicznych na rodzimym rynku, podrêczników do filozofii? O oryginalno¶ci ksi±¿ki decyduje przede wszystkim jej konstrukcja, która sprawia, ¿e podrêcznik ma charakter wielofunkcyjny. W zale¿no¶ci od aktualnych potrzeb ucznia i nauczyciela, ksi±¿kê mo¿na traktowaæ jako zachêtê do filozofii, podrêcznik do wprowadzenia do filozofii, s³ownik podstawowych pojêæ i problemów filozoficznych lub antologiê tekstów klasyków filozofii. Pochwa³a ciekawo¶ci nie powiela, chybionego w ponadgimnazjalnej dydaktyce filozoficznej, ujêcia historycznego, nie jest kolejnym zarysem historii filozofii.
Kolejne rozdzia³y ksi±¿ki po¶wiêcone zosta³y najwa¿niejszym dyscyplinom filozoficznym: metafizyce (ontologii), epistemologii (teorii poznania) i aksjologii (teorii warto¶ci), a poprzedza je wprowadzenie M±dro¶æ, w którym autor wyja¶nia, czym jest filozofia oraz dokonuje systematyzacji filozoficznych pytañ, tradycji, metod poznania i dyscyplin.
Ka¿dy z trzech g³ównych rozdzia³ów ksi±¿ki sk³ada siê z piêciu podrozdzia³ów. I tak w czê¶ci pierwszej odnajdziemy podrozdzia³y po¶wiêcone kolejno zagadnieniom: nico¶ci i bytu, wielo¶ci i jedno¶ci, Boga, uniwersaliów i konkretów, mo¿liwo¶ci i faktyczno¶ci. W rozdziale drugim Wojtysiak podejmuje problemy: do¶wiadczenia i wiedzy, w±tpienia i pewno¶ci, umys³u, intencjonalno¶ci, prawdy. Natomiast w rozdziale trzecim koncentruje sw± uwagê na warto¶ciach: godno¶ci, wolno¶ci, dobru (i z³u jako opozycji wobec dobra), piêknie oraz sensie ¿ycia.
Wszystkie podrozdzia³y posiadaj± identyczn± strukturê. Rozpoczynaj± siê krótkim zagajeniem, które ma na celu zaintrygowanie i zainspirowanie czytelnika do rozwa¿añ danego problemu. Nastêpuj±ca po nim Próba namys³u jest najczê¶ciej esejem (jednorazowo przybiera formê parodii debaty filozoficznej), który s³u¿y pog³êbieniu tematu rozwa¿añ. Nastêpnie czytelnik zostaje odes³any do tekstu ¼ród³owego, zamieszczonego w aneksie Z dziedzictwa my¶li. Zadaniem zamieszczonych tu fragmentów s³ynnych tekstów filozoficznych jest przybli¿enie czytelnikowi sposobu, w jaki z prezentowanym problemem radzili sobie najwiêksi europejscy my¶liciele. Ka¿dy z tekstów poprzedza krótka nota biograficzna na temat jego autora, a zamykaj± zestawy pytañ i zadañ.
W kolejnej czê¶ci, pojêcia i pogl±dy, autor dokonuje wyja¶nienia najwa¿niejszych terminów i prezentuje g³ówne stanowiska filozoficzne zwi±zane z omawianym problemem. Nastêpnie szczypta logiki w czê¶ci Zanim rozstrzygniesz, i wreszcie, zamykaj±ca ka¿dy podrozdzia³ czê¶æ Bez komentarza, ukazuj±ca odbicie problemów filozoficznych w literaturze (jest to najczê¶ciej wiersz lub fragment prozy).
Uzupe³nienie ca³o¶ci stanowi±, koresponduj±ce z tematyk± danego podrozdzia³u, reprodukcje obrazów (szkoda, ¿e wy³±cznie czarno-bia³e), humorystyczne rysunki Marii Makuch oraz portrety i fotografie s³ynnych my¶licieli.
Wszechstronno¶æ prezentacji omawianych przez Wojtysiaka zagadnieñ, z którymi boryka siê filozofia, przedstawianie problemów z ró¿nych punktów widzenia i ukazywanie ró¿nych mo¿liwo¶ci ich rozwi±zania, to cechy charakterystyczne ca³ego podrêcznika. Pochwa³a ciekawo¶ci spe³nia standardy dydaktyki XXI wieku - jest to podrêcznik na wskro¶ nowoczesny, a jednocze¶nie przyjazny dla czytelnika. S³u¿yæ mo¿e jako pomoc dydaktyczna w edukacji filozoficznej, prowadzonej zarówno w ramach odrêbnego przedmiotu, jak i ¶cie¿ki edukacyjnej. Z ca³± odpowiedzialno¶ci± mo¿na poleciæ go równie¿ jako pomoc w pog³êbianiu zagadnieñ poruszanych na lekcjach jêzyka polskiego, historii i wiedzy o kulturze.
Mariusz Or³owski
Jacek Wojtysiak, Pochwa³a ciekawo¶ci. Filozofia, Spo³eczny Instytut Wydawniczy „Znak”
Ka¿dy z czytaj±cych „Forum Akademickie”, p³ynie - podobnie jak Darwin na Beagle - na statku zwanym nauk±. Prof. Faliñski, botanik i ekolog, p³ywa³ ju¿ wiele dziesiêcioleci i ksi±¿eczka ta jest zbiorem relacji o dziwach, które podczas tych podró¿y widzia³. Jako przyrodnik pos³uguje siê w opisach klasyfikacj±, typologi±, tworzy kluczyki do rozpoznawania gatunków. I choæ profesor pisze z wielk± swad±, refleksje to czêsto gorzkie. Czy¿by ¼le siê dzia³o na naszym statku?
Na ksi±¿eczkê sk³adaj± siê krótkie szkice, publikowane przez lata na ³amach „Wiadomo¶ci Ekologicznych”. Dotycz± one zmian w ¶rodowisku naukowym - zmian, nie oszukujmy siê, na gorsze - ale te¿ ods³aniaj± tajniki warsztatu pracy przyrodnika, którym mo¿e byæ ³±ka, wie¿a ko¶cielna z gromadzonymi na niej wypluwkami ptaków drapie¿nych, a niezbêdnym narzêdziem - rower, na którym niez³omny przyrodnik przemierza tysi±ce kilometrów w poszukiwaniu i gromadzeniu obiektów badañ. W ci±gu dwu kolejnych dni przeprowadzi³em skrupulatnie pomy¶lany, ale prosty eksperyment. Jego istota sprowadza³a siê do na¶ladowania ruchów swobodnie zachowuj±cego siê w murawach cz³owieka, np. zbieracza zió³. Na¶ladowanie odbywa³o siê pod kontrol±, a owym zbieraczem by³em ja sam. Dwukrotnie te¿ po wykonaniu zadania wychodzi³em na obrze¿e kwadratu na specjalnie roz³o¿ony dywanik ceratowy. W tym miejscu odbywa³ siê osobliwy akt zdejmowania z mojej odzie¿y wszystkich przyczepionych do niej nasion, owoców i od³amanych kawa³ków pêdów. Jeszcze tego samego dnia w pracowni wiele rado¶ci sprawia³o rozpoznawanie ka¿dego z nasion. Zadowolenie zwiêkszy³o siê, gdy uzyska³em odpowied¼, dlaczego do odzie¿y przyczepiaj± siê tak¿e i nasiona drobne, kuliste i g³adkie... Stwierdzi³em rzecz oczywist±: nasza odzie¿ i w³osy, podobnie jak sier¶æ i futro zwierz±t, ³atwo elektryzuj± siê przez potarcie i mniej oczywist±, które to gatunki i w jakiej proporcji korzystaæ mog± z cz³owieka jako ¶rodka transportu.
Szczególn± rolê w rozmy¶laniach prof. Faliñskiego odgrywaj± narzêdzia botanika. Mamy wiêc systematykê ekspertów i drzewo rodowe rodzaju expertus (tu gorzkie uwagi o nieraz niechlubnej roli ekspertów ekologów w gospodarce i polityce ostatnich dziesiêcioleci: Ekologia, bli¿ej nie znana i nie rozumiana, etymologicznie i semantycznie ³±czona z ekonomi±, wnet zosta³a potraktowana jako ekonomia dóbr przyrody. Ekologowie poczuli siê wa¿ni i potrzebni, coraz czê¶ciej zajmowali miejsce u boku polityków i mened¿erów. Jak deus ex machina na ca³ym ¶wiecie pojawi³o siê zapotrzebowanie na wiedzê ekologiczn±.), mamy klucz do oznaczania dyskutantów (Logorea z kluczem do oznaczania dyskutantów), jest te¿ „Drzewo zapa³u i nadziei”, za pomoc± którego autor obja¶nia zawi³o¶ci cyrkulacji naszej pracy i zachêca badaczy do samooceny.
Jak wygl±da za³oga na dzisiejszym statku Beagle? Zagubiona pomiêdzy sprawozdaniami z grantów i kilogramowymi podaniami o granty, zamieniaj±ca sw± niezale¿no¶æ „wolnego najmity” na sut± zap³atê za podleg³o¶æ „wysiadywacza cudzych jaj” (uczestnictwo w finansowanych przez zagranicê programach naukowych), trwoni±ca czas na tysi±ce nikomu niepotrzebnych posiedzeñ, wreszcie pozbawiona zapa³u i zajmuj±ca siê prac± naukow± z poczucia winy od przynaglenia do przynaglenia (ruchem Browna). Wydaje siê, i¿ co¶ z³ego wydarzy³o siê ostatnimi laty w uprawianiu nauki. Jakby wiêkszo¶æ uczonych przesta³a interesowaæ siê badaniem rzeczywisto¶ci, prawd± o niej. Ksi±¿ka jest wo³aniem Starego Profesora o opanowanie! To swoiste rekolekcje dla nas, uczonych, na pocz±tek roku akademickiego.
Marek Lechniak
Janusz Bogdan Faliñski, Wy¶cig na okrêcie „Beagle”. Eseje o nauce i uczonych, Wydawnictwo SORUS, Poznañ 2004.
Droga dr Tatiano. Trapi mnie egzystencjalny lêk. Jestem samcem muchy Cyrtodiopsis dalmanni; co noc dziewczyny ustawiaj± siê do mnie w kolejce, ale rzadko widzê któr±¶ z nich dwa razy. Tak zaczyna siê jeden z „listów” w ksi±¿ce Olivii Judson. Zaniedbany m±¿ z Tamil Nadu, Pragn±cy ciszy i spokoju z Ontario, Nieszczê¶liwy z pustkowia, Zgorszona z Galapagos - takie podpisy mo¿na znale¼æ pod wieloma listami do popularnych prasowych doradców, psychologów i seksuologów. Ale je¶li o radê prosi legwan morski, chwostka wspania³a lub s³oñ, a radz±c± jest dr Tatiana?
Nie, to nie s± bajki dla dzieci i lepiej, by dzieci w ogóle tej ksi±¿ki nie czyta³y. Bo jest ona wprowadzeniem do biologii ewolucyjnej seksu. Zarazem to ¶wietna zabawa przy lekturze i spora dawka wiedzy. A jest to wiedza o zachowaniach seksualnych przeró¿nych organizmów ¿yj±cych na ziemi. O tym, ¿e modliszka odgryza g³owê swojemu kochankowi, wie wielu. Ale kto s³ysza³ o pasach cnoty u zwierz±t, korzy¶ciach z bycia transwestyt± i przyczynach przemocy w ¶wiecie przyrody? A w¶ród tych wszystkich ciekawostek znajdziemy wiele wspólnego z ludzkimi upodobaniami. Choæ nie ka¿dy zechce t³umaczyæ swoj± rozwi±z³o¶æ powinowactwem z muszk± owocow±.
Listy czasem wyra¿aj± frustracjê, czasem oburzenie, a czasem zwyk³y niepokój o „zwi±zki” ich autorów. Wyja¶nienia dr Tatiany s± pretekstem do opowiadania o dziwnych upodobaniach innych stworzeñ. Dziwnych oczywi¶cie tylko dla nas, a do tego sk³aniaj±cych do ocen moralnych, bo sugeruj±cych, ¿e zwierzêta powinny kierowaæ siê takimi samymi warto¶ciami, jak ludzie (w koñcu „pisz± listy” jak ludzie). Ale jak oceniaæ moralnie seks grupowy aplyzji lub kazirodztwo roztoczy? Mo¿na siê tylko po¶miaæ, dziwiæ i czytaæ dalej. Dok³adna bibliografia na koñcu ksi±¿ki pokazuje, ¿e opowie¶ci nie s± czyst± fikcj±. Opieraj± siê na obserwacjach wielu badaczy.
Zdaniem autorki, ¿adna sprawa nie jest w ¿yciu wa¿niejsza, ciekawsza... ani bardziej zagmatwana. Gdyby nie seks, wiêkszo¶æ z tego, co w naturze najpiêkniejsze po prostu by nie istnia³a. Jako dr Tatiana od kilku lat prowadzi ona w tygodniku „The Economist” rubrykê „Porady seksualne dla wszystkich stworzeñ”. Na podstawie opisywanej tu ksi±¿ki, BBC wyprodukowa³a ciesz±cy siê du¿ym zainteresowaniem serial.
Gdy przeczyta³am dedykacjê: Dla Horacego, który nauczy³ mnie pisaæ, pomy¶la³am o nadmiarze pró¿no¶ci. Ale Judson naprawdê ¶wietnie pisze! A ju¿ prawdziw± gr± s³owa, wyobra¼ni i humoru by³ rozdzia³ o „wiecznie dziewiczej”. Autorka opisa³a „konferencjê” z pann± Filodyn± z gatunku wrotków z grupy Bdelloida, dyskutuj±c± m.in. z baranem, pancernikiem, mysz±, jaszczurkami, ryb± rozdymk± i bakteriami Escherichia coli.
Warto zwróciæ te¿ uwagê na osobê t³umacza, który, gdy uzna³ to za konieczne, uzupe³nia³ tekst oryginalny w³asnymi przypisami. Czasem wyja¶nia³ pomy³ki, np. ró¿nice miêdzy hibernacj± a estywacj±, albo t³umaczy³ pochodzenie polskich nazw, np. ropuchy pêtówki (samiec, opiekuj±c siê jajami a¿ do wylêgniêcia siê kijanek, opl±tuje sobie sznur jaj wokó³ koñczyn).
A wracaj±c do listu przytoczonego na pocz±tku, có¿, trudno bêdzie pomóc „Niedocenionemu z Malezji”. Po prostu muszki wol± atrakcyjniejszych partnerów, czyli takich, których oczy znajduj± siê dalej ni¿ wynosi ca³a d³ugo¶æ ich cia³a. Nawet dla owadów bardziej liczy siê wygl±d ni¿ wnêtrze... A mo¿e nie tylko? Dr Tatiana to tak¿e próbuje wyja¶niæ. Polecam!
Justyna Jakubczyk
Olivia Judson, Porady seksualne dr Tatiany dla wszystkich stworzeñ du¿ych i ma³ych. Wprowadzenie do biologii ewolucyjnej seksu, t³um. Marcin Ryszkiewicz, Wyd. CiS, Wyd. W.A.B., Warszawa 2004.
Podstawowym atutem ksi±¿ki, do której przeczytania gor±co zachêcam, jest jej aktualno¶æ. Tomasz Szlendak, m³ody naukowiec z niema³ym dorobkiem, stypendysta Fundacji na rzecz Nauki Polskiej oraz „Polityki”, jest socjologiem. Pos³uguj±c siê narzêdziami badawczymi w³a¶ciwymi jego profesji, pisze arcyciekaw± pracê na temat kondycji pokolenia X - ludzi miêdzy 19. a 30. rokiem ¿ycia. Pod lupê bierze m³odych Amerykanów, mieszkañców Zachodniej Europy oraz Polaków.
Teza postawiona przez Szlendaka mówi, i¿ zasady panuj±ce w markecie przenosz± siê dzi¶ na ca³± przestrzeñ ¿ycia spo³eczeñstwa pó¼nej nowoczesno¶ci. Konsumpcyjny styl funkcjonowania wkrad³ siê ju¿ wszêdzie. Wielka machina kupowania, brania w posiadanie, a co za tym idzie - wydawania ponad miarê ogromnych pieniêdzy, zaw³adnê³a umys³ami. Procesowi „supermarketyzacji” uleg³y (...) kultura i sfera relacji spo³ecznych, w chwili obecnej „supermarketyzacji” ulega sfera seksualno¶ci, ostatnio za¶ „supermarketyzuje” siê religia - dot±d ostoja antykonsumpcyjnej ideologii - zauwa¿a autor. Ów wszechobecny konsumeryzm prowadzi dzi¶ zaciek³y bój ze sfer± moralno¶ci. Stawka jest wysoka - chodzi o rodzaj rz±du dusz, o w³adzê nad umys³ami. Po drugiej stronie barykady stoi religia, której coraz trudniej opieraæ siê wszechobecnej idei przyjemno¶ci lansowanej przez koncerny i ochoczo wybieranej przez konsumentów. Szlendak skupia siê na ko¶cio³ach chrze¶cijañskich. Przygl±da siê batalii, jak± musz± toczyæ, by w¶ród wyznawców nie zabrak³o m³odych ludzi.
Moralno¶æ chrze¶cijañska zosta³a przez Szendlaka nazwana jednym z nielicznych bastionów „nierynkowo¶ci”. Socjolog zauwa¿a jednocze¶nie, ¿e ów bastion jest coraz s³abszy. Pokolenie X, przywyk³e do feeryczno¶ci doznañ, atrakcyjno¶ci opakowañ i ³atwego dostêpu do ró¿norodnych przyjemno¶ci, niechêtnie godzi siê z regu³ami dyktowanymi przez religiê. Cech± charakterystyczn± staje siê wybiórczo¶æ m³odych ludzi, którzy przyswajaj± jedynie te zasady, które s± dla nich wygodne i nie zak³ócaj± przyjemno¶ci. Jak ³atwo siê domy¶liæ, najczê¶ciej odrzucaj± regu³y dotycz±ce seksu. I w³a¶nie przez pryzmat tego konfliktu autor kre¶li wizerunek m³odych ludzi. Sfera intymnego ¿ycia jawi siê w tym ¶wietle jako bardzo istotna zarówno dla religii, jak i dla koncernów d±¿±cych do jej zaw³aszczenia.
Kolejne rozdzia³y przynosz± popart± wynikami badañ analizê supermarketyzacji poszczególnych dziedzin ¿ycia: kultury, religii oraz seksu. Znajdujemy tu mnóstwo spostrze¿eñ dotycz±cych m³odych ludzi - ich postaw, funkcjonowania w spo³eczeñstwie, nastawienia do ¿ycia. Naszym oczom jawi siê pokolenie, które konsumpcjê ma we krwi, dla którego abstrakcyjne idee niemal zupe³nie straci³y sens. Widzimy masê ludzi kot³uj±cych siê w wykreowanym ¶wiatku tego, co jest trendy, co wypromowane przez telewizjê i Internet. Oczywi¶cie, ta charakterystyka jest z konieczno¶ci zbyt ogólna, odpowiada jednak nastrojowi wywodów snutych przez m³odego socjologa. W efekcie otrzymujemy frustruj±cy obraz spo³eczeñstwa pionków rozstawianych dowolnie na planszy.
Szendlak pokazuje jednak i drug± stronê supermarketyzacji totalnej - odnotowuje zjawisko antykonsumeryzmu. Nurt ten tworz± z jednej strony antyglobali¶ci, z drugiej - krêgi m³odzie¿y, która na nowo odkrywa religiê, jako ¼ród³o zasad i ¿yciowego wsparcia. Dowiadujemy siê o istnieniu w USA „ruchu na rzecz upraszczania ¿ycia”, którego przedstawiciele s± nazywani „odpuszczaj±cymi sobie”. Co? Choæby karierê, pracê od rana do nocy, zaniedbywanie bliskich kosztem tej¿e pracy, wreszcie „leczenie” ¿yciowych pora¿ek wynikaj±cych z w³±czenia siê do „wy¶cigu szczurów” zakupami w hipermarkecie.
Ale Szendlak nie widzi mo¿liwo¶ci ucieczki przed konsumpcj±. Jego refleksjê koñczy bowiem twierdzenie, i¿ antykonsumeryzm równie¿ siê supermarketyzuje. Warto przeczytaæ. Warto przemy¶leæ...
Beata Maj
Tomasz Szlendak, Supermarketyzacja. Religia i obyczaje seksualne m³odzie¿y w kulturze konsumpcyjnej, Wydawnictwo Uniwersytetu Wroc³awskiego, Wroc³aw 2004, seria: Monografie FNP. Seria Humanistyczna.
Krytyk tkwi w sztuce jak robak w jab³ku - pisze Mieczys³aw Porêbski - po¿ywia siê ni± i bez niej umiera. Robi to jednak nie dla samej konsumpcji, ale po to, ¿eby dzieliæ siê ni± z innymi - w galerii czy przez pisanie, ale zawsze po swojemu, zawsze w oderwaniu od kusz±cych interesów i zale¿no¶ci.
Jestem typem raczej intelektualnym ni¿ emocjonalnym - mówi o sobie prof. Porêbski. Móg³ skoñczyæ ASP, zdecydowa³ siê jednak na historiê sztuki, bo chcia³ towarzyszyæ sztuce wspó³czesnej raczej jako krytyk, teoretyk, historyk ni¿ twórca. Studia zacz±³ w 1938 r., ale skoñczy³ je dopiero po 12 latach. Obrazi³ siê na uniwersytet, gdy po wojnie kazano mu zapisaæ siê na drugi rok. W jednym z niepublikowanych dot±d wywiadów do³±czonych do ksi±¿ki, opowiada, jak wygl±da³o wówczas jego studiowanie wespó³ z przysz³± ¿on±, która zbiera³a mu w indeksie podpisy, a on sam pojawia³ siê tylko u prof. Molego, Ingardena i Tatarkiewicza. By³y to lata, kiedy Porêbski zajmowa³ siê g³ównie Grup± M³odych Plastyków, skupiaj±c± ¶rodowisko krakowskiej awangardy. Wtedy te¿ zacz±³ pisaæ. I tak towarzyszy sztuce ju¿ przesz³o sze¶ædziesi±t lat.
W tym czasie kilkakrotnie og³aszano, ¿e sztuka umar³a. Mimo to sztuka wci±¿ ¿yje, nawet intensywnie, i stawia nowe problemy. Trudno jednak zaprzeczyæ, ¿e od kilku lat w dzia³alno¶ci krytycznej zaznaczy³ siê kryzys. Krytyka, uwa¿ana czêsto (bardzo ambitnie) za pracê twórcz± czy co najmniej wspó³twórcz±, nie tylko jest szczególnym rodzajem literackim, podejmuj±cym (równoprawny?) dialog z twórczo¶ci± artystyczn±, ale, przede wszystkim, postaw± wobec twórczo¶ci. Polega ona na wybieraniu i komentowaniu w jakikolwiek b±d¼ sposób dokonanego wyboru - pisze Porêbski i ca³y ten mechanizm krytycznego wyboru opisuje w terminologiach teorii gier. W grze tej pierwsze posuniêcie nale¿y do artysty. Krytyk dokonuje dalszego wyboru, wprowadza strategiê w³asn± - akceptuje lub odrzuca. Pisze po to, ¿eby nastêpnie go krytykowano, ¿eby gra nie skoñczy³a siê z dnia na dzieñ.
A kim w ogóle jest krytyk, jak okre¶liæ jego status, zadania, prerogatywy? Porêbski podkre¶la, ¿e krytyk dnia dzisiejszego to ju¿ nie przyjaciel malarzy, nie poeta inspirowany przez mowê form i kolorów, kordialny i malowniczy. Dzisiaj nadesz³a era krytyka eksperta, anonimowego gracza, wszechobecnego i wszechmocnego.
Prócz niepublikowanych dot±d artyku³ów, wypowiedzi i przedruków z ró¿nych czasopism (m.in. z „Odry”, „Tygodnika Powszechnego”, „Res Publiki Nowej”), w ksi±¿ce zawarte s± te¿ wywiady z jej autorem. Mówi siê w nich np. o socrealizmie jako przyk³adzie uwik³ania sztuki w ideologiê, o przyjemno¶ci gubienia siê w muzeum, o flircie sztuki z codzienno¶ci±, o Monie Lizie zamkniêtej w szklanej trumnie, o dzia³alno¶ci Grupy M³odych Plastyków, o obieraniu ziemniaków w galerii, które uros³o do rangi sztuki. Autor mówi te¿ o swoim odej¶ciu od krytyki w latach 60., które nie by³o bynajmniej kapitulacj±, a raczej przej¶ciem od krytyki do metakrytyki. Opowiada o starej awangardzie i tworz±cej siê nowej generacji, innej orientacji nawet. Wspomina, jak jeszcze Schiller chcia³ wzi±æ Kantora do swojej szko³y dramatycznej, ¿eby nauczy³ siê re¿yserii, co nie bardzo ju¿ Kantorowi odpowiada³o, tak jak nie odpowiada³o Nowosielskiemu, któremu z kolei Strzemiñski zaproponowa³, ¿e nauczy go prawdziwego malarstwa.
Ksi±¿ka Porêbskiego to pozycja niezwykle intensywna tre¶ciowo. Warto j± czytaæ i do niej wracaæ. Nie jest jednak lektur± obowi±zkow± dla wszystkich, ale powinna byæ tak± dla ka¿dego historyka sztuki, a nawet ka¿dego jej mi³o¶nika.
Ma³gorzata Pawe³czyk
Mieczys³aw Porêbski, Krytycy i sztuka, wydawnictwo literackie, Kraków 2004.
Constance Hammen, profesor psychologii z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, rozumie depresjê jako zespó³ do¶wiadczeñ obejmuj±cy nie tylko nastrój, ale tak¿e do¶wiadczenia fizyczne, psychiczne i behawioralne, okre¶laj±ce d³ugotrwa³y, szkodliwy i powa¿ny stan, który mo¿e zostaæ klinicznie rozpoznany jako zespó³ depresyjny. Depresja nie jest dla niej zjawiskiem marginalnym ani szczególnie paradoksalnym - podobnie jak upadek silnej woli i motywacji. Bywa ¶miertelna, ma negatywny wp³yw zarówno na chorego, jak i jego najbli¿szych, co wyklucza zasadno¶æ okre¶lania jej jako „zwyk³ego przeziêbienia” w¶ród zaburzeñ psychicznych.
Depresja jest zaburzeniem powszechnym. Jedna osoba na sze¶æ w jakim¶ momencie swojego ¿ycia popada w stan odpowiadaj±cy temu rozpoznaniu. Czêsto bywa chorob± nawracaj±c± b±d¼ przewlek³±, a jej nastêpstwa niszcz±co wp³ywaj± na pracê i relacje rodzinne, co na zasadzie b³êdnego ko³a prowadzi czêsto do kolejnych depresji. Coraz czê¶ciej pojawia siê w okresie dorastania i wczesnej doros³o¶ci, by swe apogeum osi±gn±æ w pó¼niejszym okresie. Ryzyko zachorowania jest najwy¿sze dla kobiet i mê¿czyzn, którzy nie ukoñczyli 30. roku ¿ycia, ale nierzadko pojawia siê w wieku podesz³ym. Szczególn± sk³onno¶æ do zapadania na depresjê maj± kobiety (dwa razy czê¶ciej ni¿ mê¿czy¼ni), u których po raz pierwszy najczê¶ciej pojawia siê w wieku 15-19 lat. Wiêkszo¶æ chorych na zaburzenia depresyjne wraca do zdrowia w ci±gu pó³ roku, ale u wielu przechodzi ona w stan przewlek³y.
Jak wykaza³y badania przeprowadzone w USA, poziom depresji wzrasta wraz z obni¿aniem siê statusu spo³ecznego, co wi±¿e siê ze stresem, napiêciem, nara¿eniem na przeciwno¶ci i brakiem zasobów potrzebnych do radzenia sobie z trudno¶ciami. Generalnie jednak ubóstwo ³±czy siê ze zwiêkszonym ryzykiem prawie wszystkich postaci zaburzeñ psychicznych. Wp³yw na depresjê ma tak¿e stan cywilny. Rozwodnicy zapadaj± na ni± o wiele czê¶ciej ni¿ ma³¿onkowie (pod warunkiem, ¿e ich zwi±zki s± udane) czy panny i kawalerowie. Szczególnie u ludzi starszych depresja mo¿e byæ przyczyn± ¶mierci samobójczej b±d¼ obni¿enia odporno¶ci na choroby somatyczne.
Biologiczne przyczyny depresji nie zosta³y do dzi¶ szczegó³owo wyja¶nione. Jednoznacznych wyników nie daj± ani badania genetyczne, ani te nad rol± neuroprzeka¼ników. To samo odnosi siê do szukania zwi±zku pomiêdzy depresj± a defektem w systemie reakcji na stres czy zaburzeniami rytmu biologicznego. P³onne okaza³y siê tak¿e nadzieje badaczy usi³uj±cych dowie¶æ, i¿ czynnikiem decyduj±cym o wiêkszej czêsto¶ci depresji u kobiet s± hormony ¿eñskie. Bo choæ powo³ywali siê oni na zespó³ napiêcia przedmiesi±czkowego czy depresje poporodowe, to - jak siê okaza³o - rola hormonów w tych formach depresji wydaje siê byæ przej¶ciowa i drugoplanowa, a przeprowadzone badania obarczone b³êdami metodologicznymi.
Ksi±¿ka w sposób zwiêz³y i czytelny omawia tyle¿ z³o¿ony, co ciekawy problem depresji. Autorka zajmuje siê definiowaniem i diagnozowaniem choroby, a tak¿e jej przebiegiem oraz nastêpstwami. Omawia biologiczne i psychospo³eczne aspekty depresji oraz sposoby jej leczenia. A wszystko to w formie przydatnej zarówno dla ludzi zawodowo zwi±zanych z depresj±, jak i na ni± cierpi±cych.
(ami)
Constance Hammen, Depresja. Modele kliniczne i techniki terapeutyczne dla praktyków i pacjentów, t³um. Ma³gorzata Trzebiatowska, Gdañskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdañsk 2004, seria: Psychologia Kliniczna.