Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Szkie³ko w oku

MUSK, CZYLI O PLAGIACIE UKRYTYM

Piotr M?ldner-Nieckowski

Fot. Stefan Ciechan Jeden z moich przyjació³ stworzy³ przed laty wraz z kolegami s³ownik wyrazów, który mia³ bardzo swoist± konstrukcjê, a przede wszystkim zawiera³ ogromne zestawienie i nietypowy dobór hase³. Lata pracy. S³ownik od razu sta³ siê bestsellerem i do dzi¶ ¶wiêci sukcesy rynkowe, poniewa¿ jest niezwykle u¿yteczny w codziennej pracy dziennikarzy, pisarzy, nauczycieli, s³owem wszystkich, którzy pisz± lub nauczaj± pisania po polsku.

Jak to zwykle bywa, znani leksykografowie nie wypowiadali siê na temat tego dzie³a, wiêc mimo powodzenia u odbiorców d³ugo nie wiadomo by³o, czy jest warto¶ciowe. Kiedy jednak ukaza³a siê powa¿na recenzja powa¿nego polonisty, jak grzyby po deszczu zaczê³y siê pojawiaæ odpowiedniki tej ksi±¿ki, mniejsze, bardzo ma³e, ale wyra¼nie na¶laduj±ce konstrukcjê logiczn± i zbiór wyrazów pierwowzoru. Wiêkszo¶æ tak zwanych autorów, a ¶ci¶le kopistów tego s³ownika, radzi³a sobie w ten sposób, ¿e wycina³a co drugie s³owo z zestawu i przerabia³a budowê ksi±¿ki na „nieco inn±”. To oczywi¶cie powodowa³o obni¿enie jako¶ci, ale op³aca³o siê w dwójnasób. Przy niewielkim nak³adzie pracy fizycznej, bez wk³adu umys³owego mo¿na by³o opublikowaæ cudzy materia³ pod w³asnym nazwiskiem. Zdaniem „powielaczy”, ca³y wysi³ek trzeba by³o w³o¿yæ w korektê tekstu.

Orygina³ zawiera³ tylko wyrazy, has³om nie towarzyszy³y inne teksty (definicje, przyk³ady u¿ycia, obja¶nienia itp.), a s³owa i s³ówka ka¿dy mo¿e sobie braæ sk±d chce, ile chce i kiedy chce. Tego zabroniæ nie mo¿na. Co do uk³adu hase³ i indeksów tak¿e mo¿na siê d³ugo i skutecznie spieraæ, kopiowanie algorytmów bez zgody autora jest w Polsce dozwolone, choæ z pewno¶ci± nie mo¿na go uznaæ za moralne. Je¶li w oryginale wystêpowa³y b³êdy, np. literowe, które mog³y byæ wskazówk±, ¿e tekst jest przepisany z cudzego dzie³a, zbawc± okazywa³ siê korektor.

Ale do czasu. Jeden z wtórnych autorów postanowi³ zrobiæ s³ownik dorównuj±cy orygina³owi - i wpad³. Usuwaj±c tylko niewielk± czê¶æ wyrazów, zak³óci³ strukturê ca³o¶ci tak, ¿e sta³o siê to widoczne bardziej ni¿ w wersjach znacznie okrojonych. Ponadto korektorzy nie wy³owili wszystkich b³êdów, okazali siê leniwi albo tekst by³ za du¿y. W ten sposób w kopii, która znalaz³a siê na pó³kach ksiêgarskich, wyst±pi³y ciekawe byki, które nie mog³y powstaæ na skutek takiego samego przypadku, jak w wersji pierwotnej.

W ostatnich latach ¶ledzili¶my postêpy procesów s±dowych, wytoczonych przez Wydawnictwo Naukowe PWN wydawnictwu, które opublikowa³o s³ownik jêzyka polskiego w siedemdziesiêciu procentach identyczny z trzytomowym s³ownikiem pod redakcj± Mieczys³awa Szymczaka. Tu plagiatu ukryæ siê nie da³o, poniewa¿ w oryginale, który by³ w du¿ej mierze powtórk± wielkiego dzie³a pod redakcj± Witolda Doroszewskiego, wystêpowa³y definicje wyrazów i przyk³ady u¿ycia pisane przez grupê autorów PWN. Co prawda istotnie niektóre teksty przypadkowo mog± siê powtórzyæ w innym s³owniku, ale na pewno nie wszystkie i nie przyk³ady u¿ycia (cytaty albo teksty preparowane). Autorzy kopii poszli jednak na ³atwiznê i s±dz±c, ¿e twórc± s³ownika Szymczaka jest „spo³eczeñstwo, czyli nikt”, zadanie zdobycia hase³ zlecili maszynistkom, a sami zajêli siê my¶leniem o honorariach. Rzecz obszernie opisa³ prof. Miros³aw Bañko, a informacjê o wyroku og³osi³o wydawnictwo PWN*, wiêc nie bêdê tego powtarza³, ale warto zwróciæ uwagê na to, ¿e instytucja, zgodnie z prawem autorskim, te¿ mo¿e byæ autorem. Dziwi tylko, ¿e PWN musia³ siê uciec a¿ do kasacji w S±dzie Najwy¿szym. Kolejne s±dy wydawa³y bowiem wyroki jakby w obronie kradzie¿y cudzego dorobku intelektualnego. Wydawca nieszczêsnego plagiatu musi zwracaæ pieni±dze, ale nie s³ysza³em, ¿eby autorom spad³ w³os z g³owy. Obawiam siê, ¿e winny siê nie znajdzie.

W gronie znawców (w tym matematyków, specjalistów statystyki) wykonano badania, z których wynika, ¿e pewien sprytny algorytm pozostawia celowe b³êdy i osobliwe znaki autorstwa w tek¶cie s³ownika niemo¿liwe do wy³owienia przez najlepszego korektora. To dzia³a jak niewykrywalny szyfr, do którego dodatkowo trzeba znaæ klucz. Kopiowanie czê¶ci hase³ nic nie pomo¿e, pomys³ wydaje siê wiêc ¶wietny i nawet jest ju¿ stosowany. Szkoda, ¿e trzeba siê uciekaæ do takich wybiegów, na pewno nie wychodz± ksi±¿kom na dobre. Ponadto nie mo¿na tego systemu upowszechniaæ, bo nigdy nie wiadomo, czy kto¶ z niego nie skorzysta do usuwania znaczników autorstwa.

Plagiat z formy dos³ownej mo¿e siê wiêc przekszta³ciæ w ukryt±. Nasuwa siê my¶l, ¿e plagiatorzy, którzy na zamówienie pisz± prace magisterskie i doktorskie, ju¿ od dawna stosuj± tê metodê przez zgrabne przeformu³owywanie tekstu przepisywanego. Tak dowcipne, ¿e komputerowy szukacz na pewno tego nie wykryje. Sposób ten, choæ kosztowniejszy ni¿ przepisywanie dos³owne, wci±¿ bêdzie mia³ przewagê nad pisaniem pracy oryginalnej, bo wymaga mniejszej pracy mózgu. A mózg to, wiadomo, dla niektórych tylko „musk”.

e-mail: pmuldner@mp.pl
http://wydawnictwo.pwn.pl/wiadomosci.php

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje