Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



¯ycie akademickie


Co stanowi o sile naukowca?

W odpowiedzi na uwagi Pana Andrzeja Urbanka chcia³abym za³±czyæ tekst dotykaj±cy niezbywalnych kompetencji naukowca, o których zarówno prasa, jak i sami naukowcy milcz±. Mam nadziejê, ¿e Pan A. Urbanek, który przeszed³ na emeryturê, nie obrazi siê za mój atak skierowany do niekompetentnych osób w wieku emerytalnym, które nadal pragn± czerpaæ korzy¶ci ustawowo im przyznane.
Ewa Kostarczyk

 Fot. Stefan Ciechan Paradoksalnie, byæ mo¿e jedynym systemem przywi±zuj±cym znacz±c± wagê do struktur nauczania i instytucji naukowych by³ system komunistyczny. Komunizm bowiem to jedyny system spo³eczno-polityczny wywodz±cy siê z teorii pretenduj±cej do miana teorii naukowej. I choæ komuni¶ci budowali marmurowe gmachy dla akademii nauk, kszta³cili szczególnie tych, których nie by³y w stanie wykszta³ciæ rodziny, a nawet bywa³o, ¿e przyznawali spore dotacje na rozwój pewnych nauk - ponie¶li sromotn± klêskê. Klêska struktury systemu nauczania oraz instytucji naukowych pañstwa komunistycznego nie jest wynikiem zubo¿enia pañstwa w kategoriach finansowych. Jest wynikiem wyko¶lawienia postaw etyczno-spo³ecznych ¶rodowiska nauczycieli, wychowawców oraz pracowników nauki.

Sk³ada siê na to szereg zjawisk, z których za najwa¿niejsze uwa¿am: jawne zaniechanie postawy nonkonformizmu tak charakterystycznej dla elit intelektualnych, bezideowo¶æ oraz odstêpstwo od roli wychowawczej m³odego pokolenia.

Skutki awansu

O konformistycznej postawie polskich ¶rodowisk szkolnych, akademickich i naukowych mówiono ju¿ w kuluarach od lat 50. ubieg³ego wieku. W³a¶ciwa by³a te¿ spo³eczna diagnoza, ¿e wszystkiemu winien awans spo³eczny. Nikt siê tym jednak nie przejmowa³, ba!, nie mo¿na by³o nawet o tym pisaæ. W latach 70., pomimo filmów Zanussiego, które podejmowa³y tematykê konformizmu polskich elit akademickich, nadal obowi±zywa³y punkty za pochodzenie spo³eczne na egzaminach wstêpnych, a marcowi docenci na dobre opanowali polskie uczelnie oraz instytuty naukowe. Niektórych z nich do tej pory nie mo¿na ruszyæ. Awans spo³eczny nadal zbiera ¿niwo.

Co z³ego w awansie spo³ecznym? Nie negujê, ¿e w populacji zdolno¶ci i talenty rozrzucone s± w sposób przypadkowy, w zwi±zku z czym dostêpno¶æ nauki powinna byæ równa. Jednak nie tylko o zdobycie wykszta³cenia tutaj chodzi. Uczelnie wy¿sze kszta³c± nie tylko w zawodzie, kszta³c± ¶wiatopogl±dowo. Absolwent uczelni wyposa¿ony jest w ¶wiadomo¶æ swojej specyficznej reprezentatywno¶ci oraz ulokowania w ¶wiecie. Studenta Oxfordu nie zainteresuj± studia podyplomowe w Uniwersytecie Jagielloñskim, a student prywatnej Wy¿szej Szko³y Psychologii Spo³ecznej z trudem nawi±¿e intelektualny kontakt ze studentem psychologii Uniwersytetu w Cambridge. Nie z przyczyn jêzykowych, lecz ¶wiatopogl±dowych. Przeskakiwanie tych barier zabiera lata samodzielnej pracy, podczas której polski absolwent musi rozbiæ w sobie mity wt³aczane mu przez rodzimych wychowawców: o dobrej jako¶ci polskich uczelni, o dokonaniach polskich naukowców w ¶wiecie, o cudownych polskich tradycjach akademickich. Niestety, powy¿sze mity nadal s± nam wciskane do g³ów jako silne strony polskiego ¿ycia akademickiego.

Wielu polskich samodzielnych pracowników naukowych to pazernie trzymaj±ce siê na kilku etatach osoby w wieku emerytalnym oraz ich wierni uczniowie. Chocia¿ w ka¿dej innej dziedzinie dzia³alno¶ci dawno zmuszono by zacnych profesorów do przej¶cia na emeryturê, polskie ustawodawstwo ich ochrania. W imiê wdziêczno¶ci za dostanie siê do elity wybrañców chroni± ich czêsto równie¿ uczniowie, pozwalaj±c szanownym profesorom wyrobiæ na kilku etatach przyzwoit± emeryturê. Od strony ekonomicznej temat ten by³ omawiany przez wielu publicystów i drena¿ bud¿etu polskich instytucji dydaktyczno-naukowych dla realizacji ww. celów jest ju¿ dla wszystkich oczywisty. Skupmy siê zatem na problemie wyrabiania ¶wiatopogl±du naukowego u studentów oraz m³odych pracowników nauki przez aktualne gremium polskich samodzielnych pracowników naukowych. Profesorowie i docenci, czêsto z nadania belwederskiego, jeszcze czê¶ciej z polityczno-towarzyskich uk³adów, s³abo znaj±cy jêzyki obce, rzadko mog± siê poszczyciæ jakim¶ kilkunastomiesiêcznym sta¿em zagranicznym. Czy s± w¶ród nich ludzie zdolni do obudzenia w m³odych typowej dla inteligenta niepokorno¶ci?

Konformizm w nauce

Paragraf 1.8 Dobrych obyczajów w nauce, wydanych przez Komitet Etyki w Nauce PAN, nakazuje pracownikowi naukowemu przyjmowanie postawy krytycznej: W swojej dzia³alno¶ci profesjonalnej pracownik nauki szanuje pogl±dy autorytetów naukowych, ale wy¿ej ni¿ autorytety stawia rzeczowe argumenty. Pracownika nauki powinna cechowaæ sta³a gotowo¶æ do kwestionowania, rewidowania i odrzucania teorii, nawet bêd±cych jego w³asnym dorobkiem, je¶li nie wytrzymuj± próby racjonalnej krytyki lub konfrontacji z faktami.

Ilu aktualnych samodzielnych pracowników nauki postêpuje wed³ug tej podstawowej, niezbywalnej regu³y zapewniaj±cej ci±g³y postêp w nauce? Wiêkszo¶æ pracowników naukowo-dydaktycznych, na ka¿dym szczeblu awansu, przyjmuje postawê konformistyczn±, nie zas³uguj±c zatem nawet na miano naukowca czy dydaktyka. Dlaczego? Otó¿ jestem przekonana, ¿e powoduje nimi nie tylko strach przed utrat± trudnego do zdobycia etatu lub brak poczucia warto¶ci w³asnych przekonañ. Przyczyn± tego stanu rzeczy jest równie¿ brak odpowiednich wzorów zachowania oraz wzorów postaw. Polski system nauczania jest ci±gle systemem statycznym. Wyk³adowca przekazuje niepodwa¿aln± wiedzê i wymaga jej przyswojenia. Nie zasiewa ¿adnego ziarna zw±tpienia, byæ mo¿e ¿eby siê samemu nie pogubiæ?

Thomas Huxley mówi³: Nowe prawdy rozpoczynaj± siê jako herezje, a koñcz± jako przes±dy. I dlatego rozwój angielskiej my¶li naukowej w XIX i XX w. wypracowa³ jedyny mo¿liwy system nauczania oraz awansu naukowego, który gwarantuje szybki i skuteczny rozwój nauki. System ten jest jedynym obowi±zuj±cym we wspó³czesnym, szybko rozwijaj±cym siê ¶wiecie naukowym. Pos³uguje siê on odpowiednim typem kszta³cenia my¶lenia nonkonformistycznego, podwa¿ania autorytetów, dostarczania wiedzy interdyscyplinarnej, umiejêtno¶ci korzystania z technik multimedialnych oraz globalnej sieci wymiany informacji.

S±dzê, ¿e naukowiec, który w takim optymalnym dla wspó³czesnego ¶wiata systemie przepracowa³ dwa lata, nie jest w stanie przystosowaæ siê do obowi±zuj±cego w Polsce systemu szkolnictwa, który przypomina nieco epokê Apuchtina. Polskich naukowców, którzy wyjechali z naszego za¶cianka, nie tyle odstraszaj± niskie pensje oraz brak perspektyw na Nobla, ile: brak poszanowania dla my¶lenia, konieczno¶æ podporz±dkowania siê fa³szywym autorytetom, niedouczenie ¶rodowiska naukowego, porzucenie aktualnych problemów nauki, brak ³atwego dostêpu do ¶rodków przekazu informacji naukowej, brak ciekawo¶ci poznawczej studentów. I w koñcu, nieuchronne wyobcowanie spowodowane prezentowaniem odmiennych warto¶ci.

Bezideowo¶æ uczonych

Ideowo¶æ to po prostu wiara w to, co robimy, zara¿anie swoj± wiar± innych, dokonywanie wyborów ideowych, odwaga p³yniêcia pod pr±d oraz ryzyko po³o¿enia na szalê w³asnej kariery zawodowej. Ideowo¶æ przenosi góry. Dziêki niej dokonuj± siê zmiany.

Omawianie postawy ideowej we wspó³czesnym ¶rodowisku akademickim zakrawa na kpinê. Panuje polityczna poprawno¶æ, brak wiary we w³asne dzia³anie, brak wyrazisto¶ci w opowiadaniu siê po stronie konkretnych idei. To wynik wychowania i kszta³cenia typu: „nie zabieraj g³osu, bo siê narazisz”, „nie pokazuj, ¿e jeste¶ dobry, bo siê ciebie pozbêd±”, „co ci przyjdzie z tego pomagania?”. Zero postawy obywatelskiej. Zgadzam siê ca³kowicie z Tomaszem Lisem (Co z t± Polsk±?). Dla cz³owieka, który w Stanach prze¿y³ wiêcej i¿ dwa lata, nagminne piêtnowanie w naszym spo³eczeñstwie postaw obywatelskich stanowi kolejn± zaporê nieprzystosowania.

Choæ nasza solidarno¶ciowa rewolucja nie odby³aby siê, gdyby zabrak³o kilku nonkonformistycznych ideowców i wychowawców intelektualnych, to nie jest prawd±, ¿e obejmowa³a ona w sposób jednoznaczny, równy oraz ideowy ca³e ¶rodowisko naukowe. Pamiêtam dok³adnie, kiedy w dniach krytycznych, wymagaj±cych podejmowania konkretnych czynów, odbywa³y siê po zak³adach naukowych rutynowe posiedzenia, nie wnosz±ce kompletnie nic ani dla nauki, ani te¿ dla sprawy. Rutynowe zebranie zwalnia³o z obowi±zku dzia³ania, zwalnia³o z konieczno¶ci udzia³u w wa¿niejszych, epokowych sprawach.

Waga spraw bywa ró¿na. S±dzê, ¿e te¿ by mnie nie ruszy³o, gdybym pracowa³a nad czym¶ na miarê Nobla. Rzecz w tym, ¿e takich prac, szczególnie w tym czasie, nikt z nas, polskich naukowców, nie mia³ szansy nawet dotkn±æ.

Aktualnie, na zebranie uczelnianych zwi±zkowców przychodzi mo¿e promil ¿a³osnych kombatantów, którzy przeprowadzaj± tajne g³osowanie (tego siê nauczyli w zwi±zku) nad mo¿liwo¶ci± potencjalnego zaanga¿owania siê w sprawê. Nawet je¶li przeg³osuj± „za”, zostawi± sprawê w po³owie drogi, t³umacz±c siê, ¿e maj± rodzinê i nie mog± siê nara¿aæ, albo przyznaj± siê z rozbrajaj±c± szczero¶ci±, ¿e zapisali siê do zwi±zku i s± aktywistami, bo to zapewnia im nieusuwalno¶æ z uczelni. Tyle o akademickiej ideowo¶ci etyczno-spo³ecznej.

Natomiast bezpo¶rednio przek³adaj±c rzecz na platformê profesjonaln±, ideowo¶æ naukowca to walka o taki, a nie inny sposób nauczania czy prowadzenia badañ, taki, a nie inny sposób organizacji pracy naukowej. To znajomo¶æ ¶wiatowej literatury przedmiotu, aktualnych badañ w temacie, znajomo¶æ aktualnych metod nauczania przedmiotu. Gdzie ta walka? Nasza polska nauka tonie w morzu podporz±dkowywania siê niekompetentnym zwierzchnikom w wieku emerytalnym, uzurpuj±cym sobie prawo do kierowania prac± quasi-naukow±. Na w³asn± w dodatku chwa³ê. Czy po to stanowimy spo³eczn± elitê? Tak bardzo zapomnieli¶my o naszym rodowodzie niepokornych.

Wychowanie dla nauki

Kto tak naprawdê wychowuje? Czy do w³a¶ciwego kszta³cenia potrzebne s± bogate uczelnie? Co stanowi istotê obudzenia w m³odym cz³owieku zainteresowañ naukowych? Nasza podwójna noblistka Maria Sk³odowska pobiera³a nauki w „Lataj±cym Uniwersytecie”. Uniwersytet ten dysponowa³ równie¿ pracowniami, ale jego prawdziw± si³ê stanowili ludzie, tak zwani radykalni inteligenci, ideowi oraz niepokorni wychowawcy. Ich wyk³ady by³y tak pasjonuj±ce, ¿e przychodzili na nie (ponosz±c dodatkowe op³aty) równie¿ studenci regularnego uniwersytetu.

Wychowanie „dla sprawy” naprawy Rzeczypospolitej te¿ nie odbywa³o siê w pañstwowych wszechnicach nauk. Wychowanie ostatnich naszych wspó³czesnych autorytetów naukowych i moralnych to nauka na kompletach w okresie nauczania konspiracyjnego II wojny ¶wiatowej.

Tak szybko siê wykruszaj±. Co zostanie? Wychowanie w prywatnych uczelniach? Wychowanie w dogorywaj±cych uczelniach publicznych? Jakie wzory postaw? Uczniów profesorów belwederskich? Profesjonalistów z awansu spo³ecznego?

Dr Ewa Kostarczyk jest psychologiem klinicznym i neurofizjologiem. Jest autork± wielu specjalistycznych publikacji z dziedziny psychologii eksperymentalnej i neurofizjologii, rozdzia³ów ksi±¿ek. Ostatnia publikacja popularnonaukowa: Neuropsychologia bólu, PTPN 2003. Jedena¶cie lat jej ¿ycia zawodowego up³ynê³o na studiach podyplomowych w Uniwersytecie Kartezjusza w Pary¿u, Uniwersytetach Cambridge w Anglii, Minnesota oraz Iowa (USA).

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje