Tylko dwa polskie uniwersytety, UW i UJ, znalaz³y siê w „Top 500 World Universities”, i to w czwartej setce. Artyku³ wywo³a³ du¿e poruszenie i polemiki („Polityka”, nr 44), co uwidacznia³o siê ju¿ w trakcie wyst±pieñ z okazji inauguracji roku akademickiego 2004/05. Zasady klasyfikowania uniwersytetów zosta³y jednak nakre¶lone bardzo lakonicznie i w dodatku nieudolnie, a ju¿ nic nie wspomniano o metodologicznych u³omno¶ciach owej listy najlepszych uczelni (a pisz± o tym wyra¼nie autorzy „Academic Ranking of World Universities - 2004”; http://ed.sjtu.edu.cn/rank/ 2004/2004Main.htm).
Otó¿ ka¿dy z piêciu ocenianych wska¼ników w wiêkszym lub mniejszym stopniu faworyzuje nauki przyrodnicze kosztem nauk spo³ecznych, a zw³aszcza humanistycznych. Przy tworzeniu rankingu uczelni o profilu spo³eczno-humanistycznym s³usznie nie uwzglêdniano w ogóle liczby artyku³ów w „Nature” i „Science”, gdy¿ taka problematyka w zasadzie tam nie go¶ci. Spoza zakresu nauk przyrodniczych noblistami mog± byæ tylko ekonomi¶ci. Przy korzystaniu z filadelfijskich indeksów cytowañ ISI te¿ ograniczono siê do obszaru podrzêdnie uwzglêdnionych nauk spo³ecznych: wykorzystano rankingi 250 najczê¶ciej cytowanych badaczy (a nie prac - jak poda³ autor) w 21 dziedzinach (HiCi) i liczbê zarejestrowanych publikacji (a nie cytowañ!) w czasopismach z tzw. listy filadelfijskiej („ISI master journals”). W tej pierwszej kategorii na li¶cie najbardziej uznanych badaczy z dziedziny nauk spo³ecznych jest wielu psychologów i psychiatrów, choæ ISI wyró¿nia osobno tak± dziedzinê. Nale¿y jednak podkre¶liæ za autorami rankingu, ¿e nie dopracowano siê dot±d bardziej wiarygodnych kryteriów statystyczno-porównawczych w skali miêdzynarodowej, a szczególnie brakuje ich w humanistyce. Nic dziwnego, ¿e sens rankingu mo¿e byæ kwestionowany. Komentuj±c niezbyt dobre wyniki uczelni z Indii, P. Balaram („Current Science”, nr 86/10, 2004) podkre¶li³, ¿e wed³ug jego subiektywnej opinii szczególnie przypadkowa jest pozycja mniej renomowanych uczelni, choæ nie czo³ówki uniwersyteckiej z USA i Anglii.
Istotnie, o tak kalkulowanym „presti¿u” wiêkszo¶ci uczelni faktycznie zadecydowa³y osi±gniêcia niektórych zespo³ów, przede wszystkim z krêgu nauk biologiczno-medycznych, a w dalszej kolejno¶ci - z fizyki i chemii. Z kolei wiêkszo¶ci innych wydzia³ów mog³oby w ogóle nie byæ, bo w zasadzie nie mia³y szansy na odegranie jakiejkolwiek roli. I tak np. Uniwersytet Jagielloñski „punktowa³” w kategorii HiCi dziêki obecno¶ci prof. Ryszarda Gryglewskiego z Katedry Farmakologii Collegium Medicum w¶ród najczê¶ciej cytowanych farmakologów. Notabene, drugi (i zarazem ostatni) tak wyró¿niony badacz z polskiej instytucji (biochemik prof. Grzegorz Grynkiewicz) nie pracuje w szkolnictwie wy¿szym tylko w Instytucie Farmaceutycznym w Warszawie... To w³a¶nie dziedziny biomedycyny, takie jak biochemia, biologia molekularna czy genetyka, s± traktowane jako wiod±ce i najbardziej perspektywiczne w nauce ¶wiatowej XXI wieku (por. tematyka lansowana w „Nature” i „Science”).
Tymczasem w Polsce - w spadku po poprzednim systemie - mamy wci±¿ mocno tradycyjn± strukturê nauki nie tylko uniwersyteckiej. Ale nie tylko my. Rosja i Chiny te¿ wypad³y s³abo w uniwersyteckim rankingu 35 pañstw obecnych w „Top 500 World Universities” (odpowiednio 17 i 19 pozycja; Polska - 31-32 razem z Grecj±). Z Czech odnotowano tylko praski Uniwersytet Karola w koñcówce listy.
Te krytyczne uwagi wskazuj± na spor± dwuznaczno¶æ rankingu z Szanghaju, zw³aszcza w obliczu realiów polskiego szkolnictwa wy¿szego, ale nie neguj± postawionej diagnozy o jego generalnie ¿a³osnej kondycji. Rzecz jasna, wci±¿ utrzymuj±ca siê zasadnicza ró¿nica w poziomie finansowania i wyposa¿eniu aparaturowym wyklucza szybsze odrobienie dystansu do nauki ¶wiatowej. Aby jednak poradziæ sobie np. ze skostnieniem personalnym na drodze rotacji kadry, musi doj¶æ do wymiany pokoleñ profesorskich na my¶l±ce mniej socjalistycznie. Dzi¶ uczelnia spe³nia wci±¿ czê¶ciowo rolê o¶rodka pomocy spo³ecznej.
Z jedn± opini± z raportu „Polityki” nie zgadzam siê jednak zupe³nie: habilitacja nie musi byæ hamulcem rozwoju naukowego. Nie trzeba tworzyæ ¿adnego (cytujê) „akademickiego gniota”, zw³aszcza w fizyce, gdy¿ wystarczy do tego kilka tematycznie zbli¿onych artyku³ów w klasowych periodykach. A habilitacjê bêdzie mo¿na i nale¿y znie¶æ dopiero po radykalnym podniesieniu poziomu doktoratów - przede wszystkim w wyniku upublicznienia ca³ego przewodu przez jego przeprowadzanie poza macierzystym o¶rodkiem, jak proponowali niedawno prof. L. Malicki i prof. S. Nawrocki („Sprawy Nauki”, nr 9/02).
Prof. dr hab. Grzegorz Racki, geolog, paleontolog, jest kierownikiem Katedry Stratygrafii Ekosystemowej U¦.