Zamieszczony w grudniowym numerze
Spraw Nauki, biuletynu KBN (nr 12/04), artyku³ nosi tytu³ Naukowy offset po roku. Amerykañsko-Polski Program Offsetowy to unikatowy program zajmuj±cy siê kszta³ceniem w zakresie komercjalizacji nauki i technologii w kraju oraz transferem technologii high-tech miêdzy przedsiêbiorcami Polski i USA. Jest on efektem umowy zawartej 24 lipca 2003 przez nasz rz±d z Lockheed Martin Corporation na dostawê wielozadaniowych samolotów bojowych F-16 dla polskiej armii. Dotyczy wspó³pracy Uniwersytetu Teksañskiego w Austin i Uniwersytetu £ódzkiego, przy którym powo³ano Akcelerator Technologii i Centrum Innowacji. Czas wspó³pracy zakre¶lono wstêpnie na 10 lat. Ma ona obejmowaæ m. in. pomoc w rozwoju, transferze i komercjalizacji polskich innowacyjnych inicjatyw z sektora high-tech, u³atwienie wej¶cia na nowe rynki innowacyjnym produktom z Polski, utworzenie polskiej sieci eksperckiej technologicznej i biznesowej, oraz umo¿liwienie naszym firmom dostêpu do miêdzynarodowej sieci venture capital.
Dotychczas podpisano umowê licencyjn± pomiêdzy U£ i UT dotycz±c± Programu Magisterskiego Komercjalizacji Nauki i Technologii (Master of Science in Science and Technology Commercialization) oraz szkolenia pracowników naukowo-dydaktycznych U£ maj±cych go realizowaæ. Nasza uczelnia otrzyma³a wy³±czno¶æ na prowadzenie przez 10 lat studiów MSSTC. W maju 2004 uruchomione zosta³y jedyne w Polsce Podyplomowe Studia Komercjalizacji Nauki i Technologii, przygotowuj±ce do zarz±dzania transferem wiedzy i technologii z placówek badawczych do przemys³u. Rozpoczêto te¿ przygotowania do realizacji programu skierowanego na prowadzenie badañ naukowych prezentuj±cych mo¿liwo¶ci innowacyjne oraz komercjalizacyjne firm i instytucji województwa ³ódzkiego, jak i poszczególnych sektorów gospodarki. Podjêto te¿ realizacjê zadañ w zakresie edukacji biznesowej dla innowatorów i przedsiêbiorców z sektora high-tech. Prowadzone s± równie¿ programy akceleracji i inkubacji przedsiêbiorstw high-tech oraz Program Kojarzenia Partnerów z Polski i USA Mining&Matching.
(fami)
e-mentor to dwumiesiêcznik wydawany przez Szko³ê G³ówn± Handlow± w Warszawie przy wspó³pracy Fundacji Promocji i Akredytacji Kierunków Ekonomicznych. Jest to przede wszystkim pismo internetowe, ale ma tak¿e drukowan± wersjê, skierowan± g³ównie do kadry akademickiej SGH. Tematyka
e-mentora koncentruje siê wokó³ e-edukacji, czyli nauczania przez Internet, ale dotyczy tak¿e zarz±dzania wiedz±, e-biznesu i kszta³cenia ustawicznego.
W grudniu ukaza³ siê kolejny numer pisma. Znajdziemy w nim interesuj±cy artyku³ Grzegorza My¶liwca i Paw³a Garczyñskiego Zmierzch uniwersytetów smutna prawda o polskiej nauce, czy kolejny przejaw potrzeby samobiczowania. Autorzy omawiaj± ranking uczelni przygotowywany przez uczonych z Chin. W rankingu tym polskie uniwersytety (tylko UW i UJ) znalaz³y siê dopiero w czwartej setce. Zdaniem autorów, mo¿na odnie¶æ wra¿enie, ¿e niemal 400 ró¿nych polskich uczelni funkcjonuje ju¿ chyba tylko przez przypadek. Tymczasem je¶li chodzi o jako¶æ absolwentów, w czo³ówce europejskich uczelni jest SGH, z któr± zwi±zani s± My¶liwiec i Garczyñski. Jeszcze nie s³yszeli¶my szczerych wypowiedzi naszych studentów odbywaj±cych liczne stypendia (g³ównie w Europie), ¿eby powali³ ich poziom nauczania w najlepszych nawet uczelniach europejskich. Jak ma siê to do ¶wiatowych rankingów?
Oprócz licznych artyku³ów o edukacji ustawicznej i zarz±dzaniu wiedz±, czytelników mo¿e zainteresowaæ tekst Moniki Kaczmarek-¦liwiñskiej o rozwoju internetowych us³ug publicznych w Polsce. Wed³ug starszych standardów, najlepszy dostêp on-line do swoich us³ug maj± uczelnie wy¿sze w zakresie rejestracji. Jednak wed³ug nowych standardów Komisji Europejskiej, us³uga ta w polskich uczelniach nie jest dostêpna (ocena dostêpno¶ci: 0 proc.), poniewa¿ ¿adna z badanych uczelni nie realizuje w pe³ni us³ug on-line. Przy takich kryteriach najlepiej rozwiniêta jest us³uga rejestracji samochodów (12 proc.), na kolejnych miejscach s± informacje o zmianie miejsca pobytu i akty stanu cywilnego (po 6 proc.) oraz dostêp do bibliotek publicznych (4 proc.). Tak czy inaczej, w tej dziedzinie Polsce jeszcze du¿o brakuje do poziomu krajów Europy Zachodniej.
Anna Borkowska pisze o mo¿liwych zastosowaniach w handlu elektronicznym programów zwanych agentami. Mog³yby one samodzielnie wyszukaæ najatrakcyjniejsze oferty, wynegocjowaæ najni¿sz± cenê, a nawet udzieliæ przeró¿nych informacji handlowych. Brzmi futurystycznie, ale autorka udowadnia, ¿e jest to bardzo realne.
Justyna Jakubczyk
O odbytym 29 maja 2004 pierwszym w Polsce pochówku szcz±tków osób, których cia³a przez lata s³u¿y³y nauczaniu anatomii, czytamy w „Biuletynie Informacyjnym” ¦l±skiej Akademii Medycznej w Katowicach (nr 2/04). W trakcie ceremonii duchowni trzech wyznañ chrze¶cijañskich odprawili ekumeniczne nabo¿eñstwo po¿egnania zmar³ych. Urny z prochami przewieziono nastêpnie do Parku Pamiêci w Rudzie ¦l±skiej, gdzie z³o¿ono je w ufundowanym przez jego prezesa kolumbarium, opatrzonym pami±tkow± tablic± z napisem: Hic est locus ubi mors gaudet succurrere vitae - Oto miejsce, gdzie ¶mieræ cieszy siê, ¿e mo¿e przyj¶æ z pomoc± ¿yciu.
Taka forma akademickiego po¿egnania stanowi wype³nienie jednego z punktów Programu ¦wiadomej Donacji Zw³ok, objêtego Memoria³em im. o. Innocentego Marii Bocheñskiego, zakonnika i wybitnego filozofa, który za ¿ycia wyrazi³ wolê przekazania swego cia³a na potrzeby nauki. Program Donacji i Memoria³, opracowane przed dwoma laty w Katedrze Anatomii Prawid³owej ¦AM, to pierwszy w kraju projekt maj±cy na celu informowanie i pozyskiwanie ¶wiadomych donatów, gwarantuj±cy jednocze¶nie w³a¶ciwe traktowanie cia³a podczas sekcjonowania przez studentów i lekarzy, a tak¿e zapewniaj±cy pochówek zgodny z wyznaniem i ¿yczeniem ofiarodawcy.
Pozyskiwanie cia³ do celów dydaktycznych i szkoleniowych stanowi dla polskich uczelni medycznych ogromny problem. Zw³oki, które siê tam znajduj±, pochodz± g³ównie z okresu, gdy nasze prawodawstwo przewidywa³o przekazywanie akademiom cia³ osób niepochowanych przez rodziny. Obecnie mo¿liwo¶æ taka równie¿ jest okre¶lona ustawowo, jednak brak przepisów wykonawczych nie pozwala na zastosowanie ich w praktyce. Dlatego w³a¶nie kolejne pokolenia studentów i lekarzy ucz± siê na tych samych, przechowywanych w prosektoriach przez lata zw³okach. Mimo to ¿adna z akademii medycznych nie odst±pi³a od tradycyjnej metody kszta³cenia na zw³okach, której nie zast±pi ani komputerowa wizualizacja, ani plastynowane preparaty. Bowiem, jak stwierdzi³ podczas ceremonii pochówku prof. Jerzy Gielecki, cia³o cz³owieka jest najwspanialszym i niezast±pionym atlasem i bez jego bezpo¶redniego, „namacalnego” poznania lekarz b³±dzi w ciemno¶ciach jak kret, pozostawiaj±c za sob± kopczyki. Wszak ¶mieræ nie musi byæ koñcem, mo¿e staæ siê warto¶ci±, z której mog± korzystaæ ludzie ¿yj±cy.
O wymaganiach dotycz±cych stopienia doktora habilitowanego i tytu³u profesora w ¶wietle prac Sekcji Nauk Biologicznych, Rolniczych i Le¶nych Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytu³ów Naukowych czytamy w „Wie¶ciach Akademickich”, czasopi¶mie Akademii Rolniczej im. Augusta Cieszkowskiego w Poznaniu (nr 11/04).
W my¶l obowi±zuj±cej ustawy z 14 marca 2003 o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz stopniach i tytule w zakresie sztuki, kandydat do stopnia doktora habilitowanego powinien posiadaæ stopieñ doktora i uzyskaæ znaczny dorobek naukowy lub artystyczny oraz przedstawiæ rozprawê habilitacyjn± stanowi±c± znaczny wk³ad autora w rozwój okre¶lonej dyscypliny naukowej lub artystycznej. Rozprawê habilitacyjn± mo¿e stanowiæ opublikowane dzie³o lub jednotematyczny cykl publikacji, wzglêdnie zrealizowane oryginalne osi±gniêcie projektowe, konstrukcyjne, technologiczne lub artystyczne, przy czym, kiedy czê¶æ rozprawy ma charakter zbiorowy, konieczne jest udokumentowanie indywidualnego wk³adu osoby ubiegaj±cej siê o stopieñ naukowy. Z kolei tytu³ profesora mo¿e byæ nadany osobie, która uzyska³a stopieñ doktora habilitowanego (w szczególnych przypadkach wystarczy stopieñ doktora) i która ma osi±gniêcia naukowe lub artystyczne znacznie przekraczaj±ce wymagania stawiane w przewodzie habilitacyjnym oraz posiada powa¿ne osi±gniêcia dydaktyczne, w tym w kszta³ceniu kadry naukowej lub artystycznej.
Jak wiêc z tego wynika, decyduj±ce znaczenie ma ocena dorobku naukowego kandydata oraz jego rozprawy lub osi±gniêæ dydaktycznych, a wymagania w tym zakresie ustawa opisuje terminami „znaczny” lub „powa¿ny”, które trudno uznaæ za jednoznaczne i obiektywne. Najwiêcej w±tpliwo¶ci dotyczy wniosków „przeciêtnych”. Autor omawianego tekstu prof. dr hab. Janusz Nowacki, wykorzystuj±c fakt swego uczestnictwa w pracach wspomnianej sekcji CK, stara³ siê wy³owiæ z wyst±pieñ recenzentów informacje dotycz±ce rozmiarów i charakteru dorobku naukowego kandydatów, których wnioski rozpatrzono pozytywnie z jednoznacznymi wynikami g³osowania.
Rozmowê z prof. dr. hab. Marianem Harasimiukiem, rektorem UMCS w Lublinie, publikuj± „Wiadomo¶ci Uniwersyteckie”, miesiêcznik UMCS (nr 5/04). W¶ród wielu pytañ skierowanych do przewodnicz±cego Konferencji Rektorów Polskich znalaz³o siê te¿ i to: jak siê zostaje rektorem?
Jaka by³a moja droga? - odpowiada prof. Harasimiuk. - Tak jak w wojsku, mówi±c ¿artobliwie. Podobno ka¿dy szeregowiec ju¿ w plecaku ma przysz³± bu³awê marsza³ka czy genera³a. Zjawi³em siê w uczelni w 1959 r. jako student. Studenci generalnie nie zak³adaj±, ¿e bêd± rektorami. Podobnie jak asystenci. Ja, mówi±c pó³ ¿artem, pó³ serio, po raz pierwszy us³ysza³em sformu³owanie: „ty bêdziesz rektorem” w 1964 r., wkrótce po studiach. By³ jubileusz 20-lecia naszego uniwersytetu, ju¿ wtedy by³em od dwóch lat jego pracownikiem. Profesor Seidler, ówczesny rektor, tworzy³ zespó³ do organizacji uroczysto¶ci jubileuszowych. Widaæ wyró¿nia³em siê spo¶ród asystentów pracuj±cych w uczelni, bo otrzyma³em zadanie przygotowania transportu dla wszystkich go¶ci. Na podsumowaniu uroczysto¶ci, kiedy rektor dziêkowa³ i wrêcza³ mi moj± pierwsz± nagrodê w ¿yciu, wsadzi³ mi palec pod ¿ebro i powiedzia³: „Ty kiedy¶ zostaniesz rektorem”. Roze¶mia³em siê, a rektor odpar³: „Czas poka¿e”.
(ami)