Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



¯ycie akademickie

Prawo do utworu, czyli frustracja autora

Prawo autorskie do utworu przys³uguje twórcy (autorowi), o ile ustawa w szczególnych sytuacjach nie stanowi inaczej. Sêk w tym, ¿e owo „inaczej” odnosi siê w³a¶nie do dzie³ naukowych.
Ma³gorzata Pawe³czyk

 Fot. Stefan Ciechan Prawo autorskie to ogó³ przepisów zapewniaj±cych twórcom dzie³ (literackich, naukowych, artystycznych) ochronê ich uprawnieñ osobistych i maj±tkowych. Ale, jak to czêsto bywa, ogólna definicja ma niewiele wspólnego z konkretnymi sytuacjami w prawdziwym ¿yciu. Owo prawdziwe ¿ycie rozgrywa siê równie¿ w uczelniach i nie jest bynajmniej ³askawe dla twórczych pracowników naukowych, którzy zaryzykowali stworzenie w³asnego utworu naukowego. Pytanie tylko, czy napisana przez nich praca na pewno jest w³asno¶ci± twórcy, a nie pracodawcy? Odpowied¼ wydawa³aby siê oczywista, gdyby pytanie nie nale¿a³o do podchwytliwych.

Szczególny artyku³ 14

Kluczowym przepisem reguluj±cym relacje miêdzy twórc± utworu a instytucj± naukow± jest art. 14 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Termin instytucja naukowa oznacza zarówno szko³y wy¿sze, instytuty naukowo-badawcze, jak i wszystkie te placówki, których pracownicy merytoryczni, choæby tylko ubocznie, zobowi±zani s± do tworzenia prac naukowych. Doskonale do tej formu³y pasuj± zatem nauczyciele akademiccy, zatrudniani w uczelniach jako pracownicy naukowo-dydaktyczni, a wiêc zobowi±zani zarówno do dzia³alno¶ci dydaktycznej, jak i do prowadzenia badañ, pisania artyku³ów i monografii oraz wyg³aszania referatów. Ustawodawca nie stawia te¿ konkretnych wymagañ co do przygotowania zawodowego twórcy. Zatem dyspozycji tego przepisu podlegaj± wszystkie osoby zatrudnione w instytucji naukowej w celu prowadzenia badañ naukowych, od asystenta-sta¿ysty do profesora zwyczajnego.

Wróæmy jednak do samego art. 14, a zw³aszcza do jego fragmentu budz±cego co najmniej pewne, ¿eby nie powiedzieæ uzasadnione, w±tpliwo¶ci. Stwierdza on jednoznacznie, ¿e „je¿eli w umowie o pracê nie postanowiono inaczej, instytucji naukowej przys³uguje pierwszeñstwo opublikowania utworu naukowego pracownika, który stworzy³ ten utwór w wyniku wykonywania obowi±zków ze stosunku pracy”. Jak widaæ, wobec tak bezwzglêdnie obowi±zuj±cego charakteru przepisu, uczelnia ma pozycjê uprzywilejowan±, bo to ona decyduje o publikacji utworu. Zdanie samego pracownika-twórcy jest bez znaczenia. Podobnie wygl±da sprawa z programami komputerowymi. Pracodawca nabywa ca³o¶æ autorskich praw maj±tkowych do programu komputerowego. Zatem instytucji naukowej przys³uguje nie tylko prawo pierwszej publikacji utworu! Niew±tpliwie taka sytuacja mo¿e rodziæ konflikty miêdzy uczelni± a pracownikiem naukowym.

Na konflikty mo¿na by jeszcze siê zgodziæ, trudniej jednak domagaæ siê tej zgody w przypadku, gdy wyra¼nie ograniczane s± zawodowe i ¿yciowe interesy twórcy. Nie ma w±tpliwo¶ci, ¿e takie prawo utrudnia autorowi wej¶cie do krêgu autorytetów nauki, choæby najbardziej na to zas³ugiwa³. - Art. 14 jest ¼ród³em powa¿nego niepokoju i niekiedy frustracji u pracowników zwi±zanych etatowo z uniwersytetem - mówi prof. dr hab. Ewa Ferenc-Szyde³ko, specjalistka z zakresu prawa w³asno¶ci intelektualnej z Uniwersytetu Szczeciñskiego. - Bo jest jednak tak, ¿e ma³e o¶rodki naukowe, ma³e wydawnictwa niewielkich uczelni, prowincjonalnych czy prywatnych, w których równie¿ ten przepis obowi±zuje, nie maj± takiej si³y przebicia na rynku. Nie s± to wydawnictwa no¶ne i g³o¶ne, do których siê czêsto siêga, bo te¿ i nak³ady s± mniejsze, dystrybucja inna... - dodaje. I trudno siê z tym nie zgodziæ, zw³aszcza gdy u¶wiadomimy sobie mo¿liwo¶ci, których, rzecz jasna, w tym przypadku autor jest pozbawiony, jak na przyk³ad publikacja pracy w presti¿owym wydawnictwie (a co za tym idzie - zaprezentowanie jej na szerszym ni¿ uczelnia forum) czy te¿ osi±gniêcie znacznie wiêkszych profitów naukowych i materialnych. A przecie¿ te ostatnie nie s± bez znaczenia, nawet je¶li traktowaæ naukowca w stereotypowym znaczeniu tego s³owa.

Twórca co prawda mo¿e zwróciæ siê do uczelni z wnioskiem o zezwolenie na publikacjê gdzie indziej, ale w Polsce nie s³yszy siê raczej o takich przypadkach. - Nie s³ychaæ mo¿e dlatego - mówi prof. Ferenc-Szyde³ko - ¿e je¶li chodzi o tak du¿e uczelnie, jak Uniwersytet Jagielloñski, Warszawski czy Wroc³awski, to osoby tam pracuj±ce nie bardzo maj± interes publikowaæ gdzie indziej, bo w³asne wydawnictwa s± na tyle no¶ne, ¿e autorów w pe³ni to satysfakcjonuje. Natomiast je¶li w ma³ych uczelniach nastêpuje odmowa, to raczej siê o tym nie s³yszy, bo dotyczy to zbyt ma³ego ¶rodowiska, zbyt w±skiego krêgu osób. Nie od rzeczy zatem bêdzie twierdzenie, ¿e art. 14 pozbawia twórców dzie³ naukowych równych szans, zwi±zuj±c ich dorobek intelektualny z miejscem zatrudnienia.

Z symbolem w portfelu

Wysoko¶æ jednorazowych wynagrodzeñ za pierwsz± publikacjê wydaje siê wrêcz nieprawdopodobna w swym symbolicznym wymiarze. Prof. Ewa Ferenc-Szyde³ko mówi, ¿e choæ uczelnie same ustalaj± stawki za arkusz wydawniczy, w ca³ej Polsce s³yszy siê narzekanie, ¿e kwoty te s± niemal symboliczne. - Niektóre uczelnie p³ac± w granicach 300-500 z³, a wiêkszo¶æ w³a¶ciwie nie p³aci wcale - przyznaje pani profesor. Jest to tym bardziej niezrozumia³e, ¿e wynagrodzenie przys³uguj±ce twórcy z tytu³u pierwszej publikacji, z za³o¿enia przynajmniej, powinno rekompensowaæ chocia¿by czê¶æ bezpo¶rednich i po¶rednich uszczerbków w karierze zawodowej autora. Ponadto instytucja naukowa ma prawo, bez odrêbnego wynagrodzenia dla twórcy, korzystaæ z materia³u naukowego zawartego w utworze.

Pewne wyj¶cie z tej sytuacji prawnej - choæ takie optymistyczne okre¶lenie jest chyba w tym przypadku swoistym nadu¿yciem - znajduje siê w dalszej czê¶ci regulacji art. 14. Zapisano tam, i¿ pierwszeñstwo publikacji mo¿e wygasn±æ, je¿eli w okresie sze¶ciu miesiêcy od daty dostarczenia utworu nie zawarto z twórc± utworu umowy o wydaniu dzie³a albo je¿eli w okresie dwóch lat od daty jego przyjêcia utwór nie zosta³ opublikowany. Na podkre¶lenie zas³uguje te¿ okoliczno¶æ, ¿e uprawnienia instytucji naukowych powstaj± z mocy ustawy wy³±cznie w odniesieniu do pracowniczych utworów naukowych, to znaczy utworów stworzonych przez pracowników w wyniku obowi±zków wynikaj±cych ze stosunku pracy, natomiast w razie stworzenia utworu w ramach umowy o dzie³o - tylko wtedy, gdy tak stanowi umowa.

Prawo cytatu

Trudno sobie wyobraziæ dzie³o historyczne, analizê krytyczn± czy monografiê prawnicz± bez dowodów oparcia tre¶ci tych utworów na dotychczasowym dorobku ujêtym w cytaty.

Prawo cytatu jest uregulowane równie¿ w prawie autorskim. Warto podkre¶liæ, ¿e prawo, a nie utarta praktyka, okre¶la zasady, na jakich wolno cytowaæ. Fragmenty cudzego tekstu mo¿na przytaczaæ w utworach, które stanowi± samoistn± ca³o¶æ, ale wy³±cznie wtedy, gdy jest to usprawiedliwione celem wypowiedzi: wyja¶nianiem, analiz± krytyczn±, nauczaniem, a tak¿e prawem gatunku twórczo¶ci. Cele te najpe³niej wystêpuj± w³a¶nie w utworach naukowych.

Kwesti± niepokoj±c± pozostaje jednak sama d³ugo¶æ cytatu. Wspó³czesny ustawodawca nie stworzy³ tu konkretnych limitów objêto¶ci, odsy³aj±c tylko do racjonalnych ocen konieczno¶ci wyja¶niania w³asnej my¶li za pomoc± dos³ownego przytoczenia fragmentów cudzej twórczo¶ci. Dawne ustawy o prawach autorskich, sprzed oko³o stu lat, wprowadza³y limit, zgodnie z którym cytaty ³±cznie nie powinny przekraczaæ jednej trzeciej nowo powsta³ego dzie³a. - W chwili obecnej, tak niestety wynika z wyk³adni przepisów, cytaty mog± wystêpowaæ w takiej ilo¶ci, ¿e przekraczaj± objêto¶æ tekstu pochodz±cego od autora - mówi prof. Ferenc-Szyde³ko i dodaje, ¿e w ustawie istnieje tylko zapis ogólny (art. 34), stwierdzaj±cy konieczno¶æ zachowania pewnych warunków przy korzystaniu z cytatu, a mianowicie - powo³anie siê na ¼ród³o i autora.

Jedna druga ochrony prawnej

W odniesieniu do utworów naukowych stosuje siê regu³ê, wed³ug której ochrona prawna rozci±ga siê tylko na sposób wyra¿ania (ekspresjê), natomiast idee i zasady tkwi±ce w dziele nie s± objête prawem wy³±cznym. Nie korzystaj± wiêc z ochrony: zasady logiczne i matematyczne, tematy badawcze, pomys³y, metody i procedury, ale równie¿ sposoby postêpowania (metody dzia³ania) oraz formu³y rozwi±zañ konkretnych zagadnieñ (algorytmy, w tym algorytmy matematyczne). Regu³a niby zrozumia³a, choæ po przemy¶leniu jakby mniej logiczna. Prof. Ewa Ferenc-Szyde³ko wyja¶nia, ¿e przed wej¶ciem w ¿ycie tego zapisu - a zosta³ on uchwalony niedawno - rodzi³a siê w±tpliwo¶æ, jak postêpowaæ w sytuacjach, kiedy przedmiotem plagiatu staje siê idea, koncepcja albo pomys³. - Plagiaty w tym zakresie by³y ¼ród³em powa¿nych dolegliwo¶ci - t³umaczy. - Na przyk³ad stacje telewizyjne inwestowa³y w now± formu³ê programu, a konkurencja od razu, bez jakichkolwiek nak³adów i wysi³ków intelektualnych, podchwytywa³a tê koncepcjê.

I rzeczywi¶cie tego typu sytuacje mog³y budziæ uzasadnione w±tpliwo¶ci, a w konsekwencji - liczne roszczenia i pretensje. W zwi±zku z tym ustawodawca przyszed³ na ratunek i jednoznacznie rozstrzygn±³ tê kwestiê. Jak siê jednak wydaje, pomóg³ nie tej stronie, której powinien, poniewa¿ dodany do art. 1 zapis bezwzglêdnie stwierdza, ¿e prawo autorskie nie chroni koncepcji, idei i pomys³ów. Chroni formê dzie³a, to znaczy postaæ, w jakiej zosta³o ono wyra¿one, a nie chroni tre¶ci. Mówi±c inaczej, ka¿dy mo¿e ubraæ we w³asn± tre¶æ cudzy pomys³, cudz± koncepcjê czy ideê i przypieczêtowaæ to swoim nazwiskiem. Wszystko to bez najdrobniejszych op³at wnoszonych na rzecz twórcy-pomys³odawcy. - Podyktowane jest to konieczno¶ci± rozwoju cywilizacyjnego - t³umaczy prof. Ferenc-Szyde³ko. Warto wyja¶niæ, co to w³a¶ciwie oznacza.

Nietwórczy twórca

Dzia³alno¶æ naukowa, jak zosta³o ustalone, nie jest dzia³alno¶ci± stricte twórcz±, poniewa¿ zadaniem nauki nie jest kreowanie ¶wiata, lecz odkrywanie tego, co w ¶wiecie ju¿ istnieje, ale z ró¿nych przyczyn nie zosta³o dotychczas dostrze¿one, bo na przyk³ad nie wymy¶lono odpowiednich metod, brakowa³o narzêdzi i innych ¶rodków umo¿liwiaj±cych ukazanie istniej±cych ju¿ prawide³ natury. Zatem, skoro dzie³o naukowe nie tworzy, ale tylko ods³ania fragmenty ¶wiata zastanego, nie ma podstaw, by przyznaæ zawartym w nim tre¶ciom ochronê z tytu³u prawa autorskiego. Wracaj±c do punktu wyj¶cia, oznacza to, ¿e tre¶æ dzie³a naukowego, ustalenia i prawdy naukowe nie podlegaj± monopolowi autora i s± w³asno¶ci± publiczn±.

Na szczê¶cie, poczucie sprawiedliwo¶ci nakaza³o ustawodawcy przyznanie ochrony prawnej w zakresie praw osobistych autora „twórczo¶ci naukowej”. Oznacza to, ¿e autor ustaleñ, tez, idei i innych tre¶ci naukowych, które, jak ustalili¶my, nie s± przedmiotem prawa autorskiego, mo¿e ¿±daæ prawa do ³±czenia w obiegu cywilizacyjnym owych tre¶ci z w³asnym nazwiskiem. Konkluduj±c: ustawodawca uwa¿a, ¿e prawa twórcy-naukowca powinny byæ chronione, jak najbardziej, ale bez przesady! Jak siê to ma jednak do sprawiedliwo¶ci, trudno powiedzieæ.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje