![]() |
| Kazimierz Tymieniecki |
¦wiadectwa literackie mówi± o tym rodzie co najmniej tyle samo, co opowie¶æ potomka Juliusza Jana Brauna, który sam nie jest artyst±. Jego rodzice, uprawiaj±c zawody „praktyczne”, trudnili siê równie¿ dzia³alno¶ci± na rzecz spo³eczeñstwa, co jest trwa³ym w±tkiem tradycji.
Rodzinne domy kilku pokoleñ bywa³y dworami i mieszkaniami w miejskich kamienicach, a esencjê panuj±cego w nich klimatu stanowi³y wszêdzie patriotyzm oraz poczucie powinno¶ci wobec innych - z racji lepszego ni¿ innych wykszta³cenia, st±d za¶ bystrzejszego widzenia ogólnych spraw oraz powszechnych potrzeb.
Zaczê³am rozmowê od cytatu (przygotowanego wcze¶niej) z wiersza Jerzego Brauna, napisanego w roku 1925: Gdy dom sta³, gdy dom trwa³, gdy dom czas liczy³, wieki rozbieg³y siê w przestrzeñ, jak charty spuszczone ze smyczy. W innej stylistyce, po¶ród innych realiów, twierdzenie stryja-poety obowi±zuje nadal.
Mój go¶æ, którego piêcioro dzieci ju¿ dorasta, siêga pamiêci± o rodzinie do prze³omu dwu poprzednich stuleci. Pamiêæ, jego zdaniem, o¿ywa w miarê jak wspomnienia staj± siê histori±. On sam, dziennikarz, polityk, dzia³acz spo³eczny, by³y przewodnicz±cy Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, obecnie jej cz³onek, urodzi³ siê po wojnie, maj±c troje starszego o z gór± dziesiêæ lat rodzeñstwa.
Dziadkowie po mieczu wywodzili siê z Galicji, linia macierzysta z Kongresówki. Pierwsi reprezentowali inteligencjê miejsk±. Ojciec ojca by³ notariuszem, a poza kancelari± razem z babk± organizowa³ „Soko³a” - towarzystwo gimnastyczno-patriotyczne, harcerstwo, ró¿ne przedsiêwziêcia edukacyjne.
Matka Juliusza, z domu Szymanowska, wychowa³a siê w Mokrsku, maj±tku, gdzie gospodarowano nowocze¶nie (jej ojciec mia³ wy¿sze wykszta³cenie rolnicze), trudz±c siê mocno nad szerzeniem o¶wiaty na wsi. Sama w latach dwudziestych skoñczy³a studia ogrodnicze, co najm³odszy syn z przewrotn± satysfakcj± wpisywa³ do ankiety personalnej. Doros³e ¿ycie spêdzi³a w miastach, z których pierwszym by³ zadymiony Sosnowiec, gdzie m±¿ otworzy³ kancelariê adwokack±. Ziemiañska m³odo¶æ pozosta³a w obrazach „le¶no-polnych” i wyuczonych na pamiêæ, zakazanych w rozbiorowej Polsce, wierszach Mickiewicza. Juliusz zapamiêta³ z matczynej opowie¶ci obraz wuja, który przy ¶wietle reflektorów, w nocy, ora³ traktorem pole w sierpniu 1939 roku, maj±c w kieszeni kartê mobilizacyjn±.
W inteligenckiej tradycji rodziny wa¿n± postaci± jest Kazimierz Tymieniecki, nieco dalszy krewny Braunów, wybitny historyk-mediewista, absolwent UJ, zastêpca profesora UW, wyk³adowca Wolnej Wszechnicy Polskiej, wreszcie wspó³organizator w roku 1919 Uniwersytetu Poznañskiego, a po dwóch latach jego profesor zwyczajny. Zapocz±tkowa³ tam badania nad powstawaniem spo³eczeñstwa we wczesnym ¶redniowieczu, które sta³y siê fundamentem i wieloletnim przedmiotem zainteresowañ Poznañskiej Szko³y Historycznej, przynosz±c jej wielkie osi±gniêcia. Warsztat historyka wzbogaci³ o pionierskie w jego czasach kierunki, jak socjologia i etnografia, rozwijaj±ce siê ¿ywo na m³odym uniwersytecie. Postaæ i ca³y dorobek profesora Tymienieckiego, a nale¿y doñ jeszcze udzia³ w tworzeniu i redagowaniu „Roczników Historycznych”, dzia³alno¶æ w PAU, pó¼niej PAN, dope³niaj± uczony rys wizerunku rozga³êzionego rodu, w którego dziejach tradycyjny patriotyzm harmonijnie ³±czy siê z tym, co przychodzi ze ¶wiata i nie onie¶miela, lecz budzi chêæ dotrzymania kroku.
Ten szczególny duchowy splot ma i odleg³e w czasie po¶wiadczenia. Dalsza ciocia pana Juliusza, Wanda Wychowska, do¿ywaj±ca sêdziwego wieku w Rzymie, pochodzi z rodu hetmana Ukrainy, który po ¶mierci Chmielnickiego zawar³ z Polakami ugodê w Hadziaczu, zapewniaj±c± trzem województwom: kijowskiemu, czernichowskiemu i brac³awskiemu, status taki, jaki mia³a Litwa w organizmie Rzeczypospolitej. Wychylenie ku s±siadom mia³o siê w rodzinnych dziejach utrwaliæ.
Starszy brat ojca, stryj Jerzy, jest autorem pie¶ni harcerskiej P³onie ognisko..., napisanej dla dru¿yny im. Micha³a Wo³odyjowskiego. Nie najwa¿niejsza to, choæ najszerzej znana czê¶æ dorobku cz³owieka, o którym inny synowiec Kazimierz Braun (brat Juliusza), literat, re¿yser, profesor filologii, powiedzia³ w opublikowanym wywiadzie-rzece (Rozdarta kurtyna) profesorowi Stanis³awowi Beresiowi: Stryj by³ konspiratorem entuzjastycznym, kryszta³owym, wulkanicznie aktywnym, dzia³a³ na trzech polach naraz: konspiracji kulturalnej, politycznej i zbrojnej. Na pierwszym utworzy³ i kierowa³ Uni±, na drugim wszed³ do kierownictwa Pañstwa Podziemnego i by³ cz³onkiem Rady Jedno¶ci Narodowej. Na trzecim stworzy³ pod egid± Unii oddzia³y bojowe, organizowa³ masow± produkcjê granatów.
Na pomniku Polski Niepodleg³ej przed Sejmem wypisano nazwisko Jerzego Brauna - jako przewodnicz±cego RJN, czyli podziemnego Parlamentu - któremu przypad³ smutny los ostatniego delegata rz±du emigracyjnego, likwiduj±cego delegaturê w kraju, zatem i wspó³autora testamentu Pañstwa Podziemnego.
Przedtem, w Drugiej Rzeczypospolitej, czynnym politykiem nie by³. Po studiach filozoficznych zg³êbia³ dorobek polskich filozofów romantyków, ale tak¿e interesowa³ siê g³êboko filozofi± Wschodu. Redagowa³ gazety literackie, wydawa³ eseje Witkacego. W jego poezji pobrzmiewaj± echa idei, jakie fascynowa³y intelektualistów tamtego pokolenia - pochwa³a postêpu, wiedzy, uniwersalizm religijny, nowe wersje panslawizmu...
Na pocz±tku lat dwudziestych wyprodukowa³, wedle w³asnego scenariusza, film o powstaniu styczniowym Huragan. Niemy, w którym o¿ywa³y postaci z obrazów Grottgera. W legendzie rodzinnej pozosta³o wspomnienie wielkich d³ugów zwi±zanych z tym przedsiêwziêciem, anga¿uj±cym znanych aktorów zagranicznych.
Po wojnie wróci³ do Polski, gdzie go w³adze komunistyczne uwiêzi³y na szereg lat, a w latach sze¶ædziesi±tych wyemigrowa³ na zawsze, do koñca ¿ycia upowszechniaj±c polsk± kulturê i polsk± filozofiê, zw³aszcza Hoene-Wroñskiego, poprzez wyk³ady w ró¿nych krajach.
Podczas pogrzebu na rzymskim cmentarzu, przyjaciele, w¶ród których by³ kardyna³ Wojty³a, od¶piewali mu P³onie ognisko... Po latach prochy Jerzego Brauna spoczê³y na Pow±zkach.
Ojciec Juliusza Jana by³ doktorem prawa (jak mawia³, w jego czasach magisterium zdawa³o siê przed po³udniem w ¿akiecie, doktorat po po³udniu we fraku - tego samego dnia). Prowadz±c kancelariê adwokack± zaanga¿owa³ siê mocno w ruch samorz±dowy, pisywa³ artyku³y i wiêksze prace na ten temat. By³ równie¿ pracownikiem Prokuratorii Generalnej, co daje znakomite ¶wiadectwo i kwalifikacjom zawodowym, i postawie moralnej, gdy¿ wymagania stawiano w tej instytucji najwy¿sze. Oboje rodzice udzielali siê w ¿yciu miasta, pracuj±c w organizacjach spo³ecznych - dla dobra mieszkañców, dla podniesienia poziomu ich ¿ycia, dla umacniania wspólnotowych wiêzi.
Na pocz±tku wojny Niemcy wyrzucili ich z mieszkania, a ojca aresztowali, szczê¶ciem na krótko. Ca³± potem okupacjê prze¿yli Braunowie we w³asnym domu, zbudowanym tu¿ przed wojn± w Kieleckiem jako dom letniskowy. Okaza³ siê na parê lat gniazdem licznej rodziny, równie¿ tej poznañskiej profesora Tymienieckiego i jego bliskich. Wspominaj±c tamten czas, mój go¶æ zacytowa³ zdania z ksi±¿ki (ju¿ tu przywo³anej) swojego brata: Babcia na zmianê z mam± czyta³y g³o¶no Trylogiê, „Krzy¿aków”, „Quo vadis”, „Pana Tadeusza”, „Dziady”, a tak¿e ¯eromskiego, Wyspiañskiego, ca³ego Prusa, du¿o S³owackiego, tak¿e Kossak-Szczuck±... Wymowne ¶wiadectwo, jakie wzory stawiano m³odemu pokoleniu.
Po wojnie pañstwo Braunowie z dzieæmi zamieszkali w Czêstochowie. Ojciec zak³ada³ tam Izbê Przemys³owo-Handlow±, zostaj±c jej pierwszym dyrektorem. W Czêstochowie rozpocz±³ te¿ pracê naukow±, inicjuj±c powstanie Wy¿szej Szko³y Ekonomicznej, zlikwidowanej pó¼niej przez w³adze, po wielu latach reaktywowanej. By³ pierwszym jej rektorem, krótko pe³ni±c tê funkcjê, jako ¿e w roku 1948 aresztowano go. Syn pamiêta, ¿e by³o to 6 grudnia, poniewa¿ od tej chwili a¿ do powrotu ojca z wiêzienia po kilku latach nie przychodzi³ do domu ¶w. Miko³aj, ¿eby... nie spotkaæ funkcjonariuszy UB.
Nigdy w PRL nie pozwolono mecenasowi Braunowi kszta³ciæ studentów. Pracowa³ w zak³adzie Polskiej Akademii Nauk w Zabrzu, który to zak³ad, jego staraniem, zacz±³ siê zajmowaæ problematyk± ochrony ¶rodowiska, czego jeszcze wówczas nie nazywano ekologi±. Pó¼niej zorganizowa³ w Kielcach stacjê naukow± PAN, prowadz±c± badania w tej w³a¶nie dziedzinie. Juliusz Braun: - Praca naukowa ojca zawsze by³a na pograniczu aktywno¶ci spo³ecznej, organizatorskiej. Powo³ywa³ ró¿ne cia³a do rozwi±zywania aktualnych problemów, do wspierania decyzji, które uwa¿a³ za m±dre i potrzebne, a przeciwstawiania siê tym, jakie uzna³ za szkodliwe. U pocz±tków swego rozwoju ekologia by³a w Polsce domen± styku nauki z praktyk±, zarazem obszarem dzia³ania mniej upolitycznionym ni¿ inne, choæ naturalnie niewolnym od politycznych nacisków.
Ojciec przysz³ego dzia³acza opozycji, potem polityka, zosta³ profesorem - mimo „z³ego pochodzenia, z³ej profesji, z³ych zas³ug”, wzglêdnie braku zas³ug dla powojennej w³adzy. - Nie szuka³, dla u³atwienia sobie ¿ycia, ani dla umo¿liwienia po¿ytecznych dzia³añ, takich dróg, jak zapisanie siê do partii, a trzeba tu dopowiedzieæ, ¿e w województwie katowickim, do którego nale¿a³a Czêstochowa, PZPR by³a szczególnie mocna i szczególnie „wra¿liwa ideologicznie”. Mimo to, jak trzeba by³o zorganizowaæ radê naukow± przy prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, uciekano siê do profesora Brauna, ten za¶ nie odmawia³ przewodniczenia owemu gremium. O ochronie ¶rodowiska naturalnego mo¿na by³o „przynajmniej mówiæ” uczciwie, licz±c na to, ¿e decydenci wys³uchaj± g³osu naukowców i licz±c siê z tym, ¿e pos³uchaæ go nie zechc±.
Znam tê postawê du¿ej czê¶ci polskich inteligentów z autopsji, z w³asnego domu, z szerokiego krêgu ludzi, których spotyka³am i spotykam w pracy dziennikarskiej. Ci, którzy mieli wyra¼nie wytyczon± granicê mo¿liwego kompromisu, zdzia³ali bardzo wiele w trudnych warunkach minionej epoki, nie powstrzymuj±c siê przed mówieniem tego, co sami wiedzieli, przed proponowaniem rozwi±zañ, jakie sami znali, nie wycofuj±c siê demonstracyjnie wobec odrzucenia albo zlekcewa¿enia ich propozycji, ale te¿ nie przybieraj±c barw ochronnych i nie „zapieraj±c siê siebie”.
W takim klimacie duchowym wychowa³ siê Juliusz Braun, który odleglejsz± tradycjê swego rodu zna z przekazów zapisanych m.in. w ksi±¿ce brata Kazimierza Rozdarta kurtyna, ale i w wierszach stryja Jerzego i w starych dokumentach.
Testament po przodkach zawiera tak¿e opowie¶ci dalszego krewnego, Antoniego ¯uliñskiego, który komponowa³ pie¶ni dla Ordonki i wspomina³ swego w prostej linii antenata, co zgin±³ wraz z Romualdem Trauguttem na stokach warszawskiej Cytadeli. A tak¿e zapisane przez Józefa Czapskiego ¶wiadectwo wielkiego mêstwa i wielkiego talentu ciotki-aktorki Jadwigi Domañskiej, która po s³u¿bie w konspiracji, po sowieckim wiêzieniu i ³agrze, za³o¿y³a Teatr Dramatyczny w Drugim Korpusie. Z takiej schedy mo¿na wybieraæ. I kolejne pokolenia wybieraj± poszczególne w±tki.
Tekst powsta³ na podstawie audycji Rody uczone, nadanej w Programie BIS Polskiego Radia S.A. w maju 2003 r.